Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania co sprzedaje hook, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania co sprzedaje hook, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 listopada 2018

Isolations news 13: Peter Hook z Joy Division - nowy wywiad, katalog aukcji z pamiątkami po zespole, A Certain Ratio o Ianie Curtisie

W związku z pobytem w Polsce (nasza relacja z koncertu we Wrocławiu TUTAJ i TUTAJ), basista Joy Division udzielił wywiadu portalowi Interia (TUTAJ). Pytania większości mają charakter ogólny i niewiele wnoszą do naszej wiedzy o legendarnym zespole, niemniej dowiadujemy się kilku ciekawostek o aktualnych planach muzyka. 

Hook planuje napisanie książki o historii muzyki Manchesteru, poleca zespoły Blossoms i The Slow Readers Club, gdyby nie był muzykiem zostałby złomiarzem, niedługo na aukcji sprzeda swoje rzeczy i pamiątki z okresu Joy Division (pisaliśmy o tym TUTAJ), a właśnie dom aukcyjny OMEGA rozsyła katalog opisany własnoręcznie przez Hooka (wkrótce o nim napiszemy, już do na leci). Jedna z twitterowiczek tak dowcipnie skomentowała ceny wywoławcze rzeczy basisty Joy Division zawartych w katalogu:
Zdziwionych faktem niepodpisywania przez Hooka płyt i pamiątek dodamy, że basista swoje autografy... sprzedaje. Jak oznajmiono na TT w oficjalnym sklepie można zakupić własnoręcznie podpisane pamiątki, między innymi koszulki. Również te z ... Ianem Curtisem. Wygląda to mniej więcej tak:

Blossoms i The Slow Readers Club

Czytaj więcej na https://muzyka.interia.pl/wywiady/news-peter-hook-nigdy-nie-przepracowalismy-traumy-po-stracie-iana,nId,2686558#comments4-1utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Blossoms i The Slow Readers Club

Czytaj więcej na https://muzyka.interia.pl/wywiady/news-peter-hook-nigdy-nie-przepracowalismy-traumy-po-stracie-iana,nId,2686558#comments4-1utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Jeśli ktoś jest zainteresowany zakupem plakatu z wizerunkiem Iana Curtisa podpisanym Peter Hook może zrobić to za jedyne 20 GBP plus koszta przesyłki, rzecz jasna - oficjalna strona sklepu TUTAJ.
Martin Moscrop, współzałożyciel A Certain Ratio, sztandarowego zespołu Factory Records, udzielił wywiadu jednemu z portali (TUTAJ). Tytuł wywiadu zachęca - Martin Moscrop interview: A Certain Radio's founder on Joy Division, Madonna, New York and Clitheroe. Im jednak dalej, tym gorzej bowiem o Joy Division jest tyle co kot napłakał. 


Mieliśmy po 19 lat kiedy spotkaliśmy Tony Wilsona
(TUTAJ), który pewnego dnia powiedział: Co myślicie o podróży do Nowego Jorku? To było takie wielkie woooow, i porzuciliśmy wszyscy na następny dzień prace. Ian Curtis też był naszym wielkim fanem, podobnie Rob Gretton, późniejszy manager New Order i Joy Division.

Ale jak się użyje nazwy, wywiad  lepiej się sprzeda...


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis. Tego nie znajdziecie w maistreamie.  

piątek, 2 sierpnia 2019

Ian Curtis wył niczym pies - najnowsza książka Jona Savage'a o Joy Division - This Searing Light, the Sun and Everything Else, Joy Division the Oral History, nasza recenzja cz.5

 
Ostatnio skupiamy się na najnowszej książce Jona Savagea o Joy Division. Poddajemy jej treść analizie i jak dotychczas omówiliśmy rozdziały: czwarty (TUTAJ), trzeci (TUTAJ), drugi (TUTAJ) i pierwszy (TUTAJ).

Dzisiaj kolej na rozdział piąty, który zatytułowany jest: Maj - Czerwiec 1978, jak więc widać obejmuje tylko dwa miesiące, ale były one bardzo ważne w życiorysie Joy Division.

Na początku Bernard Sumner opowiada, jak pierwszy raz spotkał się z Robem Grettonem (warto zobaczyć TUTAJ). Miało to miejsce w maju 1978 roku, kiedy był w budce telefonicznej w Spring Gardens w Manchesterze. Do budki zapukał Gretton, przedstawił się, i w dość żartobliwy sposób zaproponował bycie menedżerem zespołu. Pracował wtedy w towarzystwie ubezpieczeniowym (jednocześnie był DJ-em) , ale właśnie stracił pracę, oświadczył, że ma na oku tymczasową pracę przy czyszczeniu toalet w Ardenale Centre, ale wolałby być jednak menedżerem zespołu. Po czym umówili się, że przyjdzie na próbę. Grupa ćwiczyła wtedy w starej fabryce, przyszedł podczas próby gdy już grali. Ponieważ Sumner zapomniał powiedzieć reszcie, że Gretton przyjdzie posłuchać, przerwali granie i z zaciekawieniem zapytali gościa kim jest, i wtedy Sumner go przedstawił... Zaproponował żeby poszli do pubu, każdy sobie coś kupił poza Robem. Tak dostał tą pracę, wyznawał idee punka choć jako DJ puszczał głównie muzykę soul. Zespól zdawał sobie sprawę, że menadżer to brakujące ogniwo, a on miał dużo ciekawych pomysłów.

Dalsza część rozdziału dotyczy sesji RCA w dniach 3-4.05. 1978 roku, w studio Arrow w Manchesterze. To było jeszcze przed spotkaniem z Grettonem. RCA miało wtedy swoje biuro w Piccadilly Gardens, a Ian Curtis pojawiał się tam dość często, mając nadzieję, ze spotka Bowiego, który przyjedzie do wytwórni zapytać o sprzedaż swoich płyt. Stephen Morris podkreśla, że to była to mało znana gawędziarska strona Iana, który chwalił się przyjaźniami z ludźmi z RCA z którymi zaledwie rozmawiał...

Morris i Sumner wspominają Richarda Searlinga z RCA - chciał nagrać album z Joy Division, zaproponował żeby wykonali cover Keep On Keeping On, na co przystali. 

Sam Searling opowiada jak Ian Curtis był regularnym gościem w RCA, głównie z powodu bycia fanem Iggy Popa, i opisuje wokalistę Joy Division jako skromnego i nieśmiałego chłopaka. Wtedy RCA poszukiwali punkowego zespołu i Searling pomyślał o zespole Iana.  

Sumner wspomina, że mieli dwa dni - jeden na nagranie, drugi na miksowanie. Mieli kłopoty ze wzmacniaczem... Przed nagrywaniem partii wokalnych kazał posłuchać płyt Jamesa Browna, żeby Curtis nauczył się śpiewać, a ten odpowiedział, że wypier##la stąd, na co pozostali członkowie zespołu zaczęli reagować złością, argumentując, iż nie można w ten sposób zaniechać pierwszej okazji bycia w studio. Curtis został upity ciderem żeby mógł nagrać wokale, o czym wspomina nie tylko Searling, ale i Morris, który z kolei twierdzi, że pili whisky. Ian niestety nie umiał śpiewać jak Brown, za to wył niczym pies... 

Zespół nauczył się, w jaki sposób nie postępować podczas nagrywania albumu, i nie popełnił tych samych błędów kiedy pracował nad Unknown Pleasures. Morris wspomina, że chcieli nagrać wtedy jakiś cover, mówi o Keep On Keeping On, ale zawsze w takich przypadkach rodzi się jakiś nowy utwór - tutaj akurat Interzone. Co nie zmienia faktu, że zarówno zdaniem Morrisa jak i Sumnera piosenka N.F. Porter jest bardzo dobrym utworem. Sprawdźmy to sami:
Searling również bardzo poważa tą piosenkę, a sugestię jej nagrania podsunęła mu jego żona. Poza Keep On Keeping On nagrali też They Walked in Line, z tytułu którego śmiała się żona Searlinga.

Kolejny fragment omawianego rozdziału dotyczy nagrania An Ideal For Living (warto zobaczyć TUTAJ) - czyli czerwca 1978 i wytwórni Enigma Records, oraz nagrania At a Later Date, na wydawnictwie Live at the Electric Circus. 

Na temat tego ostatniego wypowiada się Peter Hook. Kontrakt był dramatem, Virgin zabrało 95% dochodu, zespoły razem dostały resztę, na Joy Division zatem wypadło 0.5 %... Po pół roku płyta natomiast ukazała się z ogromną naklejką informującą o tym, że jest tam nagranie Joy Division... 
W książce przytoczone są recenzje Paula Morleya, Alana Lewisa i Jona Savage'a z tamtego okresu. Pierwszy podkreśla ostre brzmienie grupy, drugi z kolei insynuuje konotacje z faszyzmem dla zysku, choć podkreśla, że płyta An Ideal For Living zawiera materiał godny uwagi. Savage z kolei jest pewny, że zespół jeszcze nie powiedział ostatniego słowa...

Sumner opowiada jak projektował okładkę An Ideal for Living. W zasadzie podobnie jak opowieść Morrisa powyżej, tak samo ten fragment jest powieleniem wypowiedzi z filmu dokumentalnego o zespole. Opowiada historię jak poszli z płytą do Pips i prosili DJja żeby ją odtworzył, i ponieważ była nagrana cicho ludzie zeszli ze parkietu. Hook wspomina, że odsłuchanie płyty w domu było jednym z najbardziej rozczarowujących momentów jego życia. Morris starał się ją sprzedawać, twierdzi że wielu ludzi w Macclesfield powinno mieć ją w domach. Mark Reeder opowiada, że EPka bardzo mu się spodobała, uważa że okładka to była akt odwagi, wspomina jak Curtis będąc w Berlinie interesował się wojną. Przytacza fakt kiedy  Siouxsie w występie telewizyjnym założyła opaskę ze swastyką, co nie wywołało pozytywnych konotacji i było złym sygnałem. W tym czasie odradzały się ruchy nacjonalistyczne. Tłumaczy, że taka retoryka fascynowała Curtisa, ponieważ jako nastolatek rozmawiał o tym z rówieśnikami. 

Deborah Curtis twierdzi że Ian lubił parady wojskowe. Był też fanem Margaret Thatcher (poglądy polityczne Curtisa opisywaliśmy TUTAJ). Ian nie poślubiłby jej gdyby była apodyktyczna. Podczas sporów wycofywał się z dyskusji. Nigdy nie chciał nikogo urazić. O fascynacji II wojną nie chciał z nią dyskutować, było tak dlatego, że mieli na ten temat sprzeczne zdania. 

Sumner z kolei wspomina, że o wojnie dowiadywał się od dziadków. Opowiada jak Gretton utożsamiał słabą sprzedaż płyty z faktem kiepskiej okładki, dosłownie ujął to tak: Ta pierdolona płyta którą nagraliście nie sprzedaje się przez pierdoloną okładkę. Wszyscy myślą przez nią, ze jesteście naziolami. Zrobimy nową okładkę i wytłoczymy płytę na 12 calowym nośniku, będzie brzmiała głośniej. Odkupił też taśmy matki od RCA - i tak te ukazały się później na bootlegu...

Lesley Gilbert wspomina jak z Robem Grettonem pierwszy raz zobaczyli Joy Division podczas  Stiff/Chiswick i byli zaszokowani. Zespół  wyraźnie odróżniał się od innych i wytwarzał wkoło siebie niesamowitą atmosferę... Bernard Sumner opowiada jak dobrze czuł się w towarzystwie ich menadżera, i tak na prawdę to Gretton spowodował że nagrali pierwszą płytę dla Factory. Zespól był wtedy zdania, że trzeba nagrać ją gdziekolwiek. Opinię o Factory podzielał też Ian Curtis.  

Terry Mason ma żal o to w jaki sposób został pozbawiony pozycji menadżera zespołu, twierdzi że to nie podobało się Ianowi Curtisowi, który był bardzo honorowym człowiekiem. Rob widział dla niego miejsce przy zespole, tak więc pozostał i imał się różnych czynności jak np. kierowca. Terry Mason udziela też dość ciekawej informacji - twierdzi, że utwory z początku działalności zespołu komponował głównie Peter Hook. Wtedy byli najmniej popularną grupą w mieście. Pojawiło się więcej piosenek Iana... to była inna liga. Można tworzyć proste rymy, ale Ian tworzył wiersze, które nie były proste do zrozumienia. 

Proces powstawania piosenek opisuje Bernard Sumner: Włączaliśmy instrumenty i po prostu graliśmy. Mieliśmy taki stary magnetofon. Ian zwykł podchodzić i mówić "o ten bit jest dobry" a ponieważ byliśmy skupieni to on cały czas słuchał. Wtedy ja mówiłem: "O to ci się podoba?" I wtedy zaczynałem jamować w oparciu o ten fragment, wtedy on mówił: "OK użyjemy tego dla następującego fragmentu testu, a tego dla chórków". To było dość proste ale myślę że dlatego, iż nie wiedzieliśmy co robimy, robiliśmy to w nietypowy sposób.... Hooky nie słyszał się jak grał nisko, więc zaczął grać wysoko, co było szczęśliwym zbiegiem okoliczności i nadało nam brzmienie. .. Jestem dość wyluzowaną osobą, nie jestem hiper w żądnym tego słowa znaczeniu, jeśli chcesz grać punka musisz być hiper, agresywny, lub szalony, czego nie umiałem. Tak więc wyrobiłem sobie swój styl, wolny i uważny. Lubię dźwięk, dlatego zwykłem grać na gryfie gitary gdzie brzmi ona na prawdę ładnie. Ja jestem bardziej rytmem i akordem, a Hooky był melodią. Ma na prawdę duży talent jeśli chodzi o melodię. Ma taką silną, barbarzyńską składową osobowości, którą lubią ludzie, ostrą jakość ujawniającą się w muzyce. ...

Nie mieliśmy żadnego sposobu na pisanie muzyki. Po prostu czekaliśmy na inspirację. Ian był niezły w wyłapywaniu riffów... 

Kończyliśmy z piosenką i nagrywał ją na kasecie. Brał do domu, gdzie miał pudełko z tekstami. Czasem dodawał cały tekst, czasem wracał na próbę z niepełnym i go kończyliśmy. ... Był pisarzem, miał zazwyczaj ze sobą pudełko pełne tekstów, siedział w domu i pisał non stop zamiast oglądać telewizję...

Opowiadał o muzyce innych: "Słyszeliście nowy numer Iggyego, China Girl? 


Zróbmy coś podobnego." Ale nie zrobiliśmy bo nie byliśmy na tyle dobrzy..."Słyszeliście piosenkę Love - 7 and 7 Is?" Zróbmy coś podobnego... Rozmawialiśmy o tym ale tego nie robiliśmy. 


Były dni że nic się nie działo, ale były takie że mieliśmy niezłe pomysły...

Myśleliśmy że rytm jest najważniejszy, więc musieliśmy być pewni, że mamy dobry rytm od Steve'a zanim zaczęliśmy dodawać gitary. Siadaliśmy wkoło niego i to wyglądało jak: dalej Steve, daj nam jakiś rytm.  O to będzie to, i zaczęliśmy jamować...

Tony Wilson podkreśla, że każdy z członków zespołu wnosił coś ważnego. Każdy z nich coś wnosił i wszyscy lubili Pistolsów. 

Peter Hook wspomina: wzmacniacz Bernarda był bardzo głośny. Gdy grałem wysoko mogłem go przekrzyczeć. Ian gdy to usłyszał był wstrząśnięty i powiedział: To brzmi nieźle gdy grasz wysoko, powinniśmy nad tym popracować bo to brzmi na prawdę charakterystycznie. A ja na to: OK który bit? On odpowiadał: ten tam i tam, I wszystkie te piosenki: She's Lost Control, Insight, 24 Hours, LWTUA, 99% ich zaczynało się od muzyki. 

Terry Mason opowiada, że Ian Curtis często podczas jamowania wyciągał kawałki tekstów i przeprowadzał coś na kształt testu wzrokowego, który fragment najbardziej pasuje. Ian brał to wszystko do domu i zmieniał, poprawiał, wracał na kolejną próbę a jeśli nie byli zadowoleni odkładali utwór na jakiś czas. 

Stephen Morris przyznaje że nie miał pojęcia o czym śpiewał Curtis, była to jego prywatna sprawa. Na koniec rozdziału Sumner wspomina, że każdy z nich był jak samotna wyspa, a Hook że stanowili doskonałą całość - wszyscy parli równomiernie w tym samym kierunku.

Wkrótce omówimy kolejny rozdział z książki Jona Savage'a, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                     

środa, 2 października 2019

Ian Curtis z Joy Division: Zacząłem czytać jedną z książek Jean - Paul Sartre’a, ale mi się nie podobała - Mało znany wywiad z Joy Division z fanzinu Slash

W amerykańskim fanzinie Slash (w numerze lutowym z 1980 r.) pojawił się wywiad z Joy Division przeprowadzony przez Jane Garcia. Przeczytanie go stało się możliwe dzięki inicjatywie fana muzyki punk - Ryana Richardsona z Austin w Teksasie – który z pomocą przyjaciół zdigitalizował wszystkie numery fanzinu (TUTAJ). Pobraliśmy je stamtąd i oto możemy cały wywiad zaprezentować naszym czytelnikom. 
Trzeba jeszcze dodać, że rozmowa musiała zostać przeprowadzona przed występem grupy w dniu 10 listopada 1979 za zapleczu sceny w The Rainbow Theatre w Londynie, gdzie Joy Division kończyli trasę koncertów jako support The Buzzcocks (pisaliśmy o tym w jednym z ostatnich odcinków Shadowplayers - TUTAJ).

Po tym wstępie pora na tłumaczenie dla naszych polskich fanów (anglojęzyczni mogą przeczytać całość bez trudu):

Joy Division. Wywiad Jane Garcia

Joy Division to:
Ian Curtis: wokal; okazjonalnie gitara.
Bernard Dicken (znany był jako Bernard Albrecht).
Peter Hook: bas.
Stephen Morris: perkusja.
(Manager Rob Gretton, były DJ w Manchesterze i były pracownik techniczny okropnej Slaughter and the Dogs.)

Grupa Joy Division została powołana do życia jako Warsaw w połowie 1977 roku, a potem, pod koniec tego roku, zmieniła nazwę. W pierwszych miesiącach 1978 r. pojawiła się ich EP-ka An Ideal for Living”w wytwórni Enigma, a także pojedynczy utwór (At A Later Date) w Virgin z koncertu Last Night at the Electric Circus,  na albumie live zawierającym kompilację zespołów z Manchesteru. Te starania nie zwróciły na nich uwagi, co nie było zaskakujące, ponieważ nic ich nie odróżniało od popularnego punkowego thrashu, z którego w tym czasie niemal wszyscy się wywodzili.

Od samego początku w 1978 roku niewiele było o nich słychać, kiedy Factory Records z Manchesteru wydało ich podwójne single: A Factory Sample, który zawierał dwa utwory Joy Division: Digital i Glass. Różnica w ich brzmieniu była zmianą, poszli w kierunku metalu. To zostało potwierdzone na kolejnym wydanym przez Factory albumie, którym był Unknown Pleasures, zbiór, jak sądzę, niepokojących piosenek. Od czasu tego albumu zostali uwzględnieni w kolejnej kompilacji - tym razem Fast's Earcom 2 12"- i wydali singiel Transmission. I nagle prasa muzyczna i wszyscy inni rzucili się na nich. 

Dźwięk Joy Division jest surowy, ale nastrojowy, zdominowany przez głuche bębny i ciężki bas. Pogrzebowy wokal Curtisa zwiększa chłodny efekt piosenek, które wydają się ukazywać pełną nieszczęść, niepokojącą stronę ludzkich emocji. Przynajmniej tak to odczuwam, ale czyż nie powinnam się dowiedzieć, czy mam rację...
 
Na scenie ich brzmienie jest trochę pełniejsze, ale nie mniej przerażające. Efekt ten potęguje fakt, że Joy Division zawsze wydają się być podświetleni, a pokerowa twarz Curtisa wyskakuje z mroku. Nigdy nie mówią nic między piosenkami, a piosenkarz porusza się po scenie bardzo dziwnie, poruszając się z boku na bok po deskach, jednocześnie szaleńczo ugniatając powietrze przed sobą zaciśniętymi pięściami. To wszystko robi imponujące wrażenie i ten jeden raz zgadzam się z brytyjską prasą muzyczną, która może mieć rację, kiedy pisze, że dźwięk Joy Division brzmi jak New Music, ponieważ po prostu nie ma analogii z niczym innym, co go poprzedziło. Jeśli jednak posłuchasz uważnie, zauważysz wpływy - The Fall, być może trochę Banshees, i podobieństwa między Curtisem a Jimem Morrisonem - ale wydają się mniejsze, niż z jakimkolwiek innym zespołem w tym czasie.

Ostrzeżona, że Joy Division to grupa bardzo poważnych młodych mężczyzn, naprawdę nie byłam zaskoczona, że udzielali tylko nieformalnych wywiadów, tj. nie nagrywanych.


Osobiście uważam, że naleganie na nieformalne wywiady jest męczące - nie tylko dlatego, że jest to kłopotliwe (co jest!) bo wszystko trzeba zapisywać, ale dlatego, że nieformalne wywiady przeprowadzone bez magnetofonu są zwykle nieformalne. Jeśli potrafisz sobie wyobrazić próbę spisania, dosłownie wszystkiego co dzieje się podczas wywiadu, uświadomisz sobie jakie to buduje napięcie. Cóż, to i tak nie ma to dla mnie znaczenia. Ponadto, jeśli grupa zgodzi się na wywiad, nie ma różnicy gdy obecny jest magnetofon. Ludzie zwykle o tym zapominają w kilka minut i istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że zostaną źle zacytowani lub źle zrozumiani, tak jak jest to możliwe gdy wszystko ograniczy się do krótkich zapisków w jakimś ponurym starym zeszycie. (Może to jednak tylko ja jestem starym, nieszczęśliwym dupkiem.)

Wydaje się, że w prasie muzycznej jest bardzo mało wywiadów - nie widziałam żadnych fanzinów, a nawet Zigzag, który dociera do wszystkich jako pierwszy, nie rozmawiał z nimi. Mogę tylko założyć, że dzieje się tak, ponieważ nie przeprowadza się z nimi wywiadów. Uważam, że Melody Maker mógł zrobić o nich krótki materiał, ale nie widziałam go. Nie zauważyłam także  wysiłków Dave'a McCullougha z Sounds, choć musiało to być dość zabawne, ponieważ zespół go znienawidził i powiedział mu po kilku minutach żeby spieprzał, odmawiając z nim rozmowy. Nie wiem, jak on zarządzał rozkładem dwustronicowym. Powiedziano mi, że polityka Sounds polega obecnie na krytykowaniu [obsrywaniu] Joy Division, kiedy tylko jest to możliwe. O ile mogłam się zorientować Paul Rambali z N.M.E., z tego co wywnioskowałam, miał zgodę na włączenie magnetofonu. (Albo raczej pisze bardzo szybko niczym stenografista...). Jego artykuł, który widziałam, zawierał 7/8 refleksji na temat swoich wrażeń i 1/8 cytatów, w których nie było niczego na temat zamiarów grupy. To był jednak dobry artykuł.

Tak więc - dzięki wsparciu mojej matki, która zawsze mówiła mi, żebym zrobiła kurs sekretarki to zawsze może się przydać - tak się stało, gdy poszłam porozmawiać z Joy Division w Rainbow Theatre, gdzie pojawili się jako support zespołu The Buzzcocks ...

Tak naprawdę czytałam o was bardzo mało w gazetach - czy nie lubicie robić wywiadów?

PETER: To nie tak. Zawsze dostajemy te same pytania. Cóż, na pewno zdarza się to każdemu - wydaje się, że trzeba się z tym pogodzić

PETER: Może - to zależy od nich...

Zastanawiałam się, dlaczego nie pozwolono mi zabrać ze sobą magnetofonu?

IAN: Cóż, twoje opinie zmieniają się każdego dnia, więc wydaje się, że ich nagrywanie jest bezcelowe... odpowiemy na wszelkie pytania, które nam zadasz, będziesz musiała po prostu pisać szybko, prawda?

(MÓJ SŁABY [mdły] UŚMIECH...) Dobra, a co z nagłą zmianą waszej muzyki z wczesnego „punkowego thrashu” na rzeczy, które teraz robicie?

IAN: Uczymy się grać.

I to wszystko? Czy to jedyny powód?

IAN: Tak. Wcześniej nie mogliśmy grać. Po prostu uczymy się grać na instrumentach.

To była jednak dramatyczna zmiana, prawda?

IAN: Nie bardzo. Czy słyszałaś jakieś wczesne rzeczy?

Tak - słyszałam EPkę i utwór z albumu „Electric Circus”. Rzeczy, które teraz robisz, wydają się tak różne ...

IAN: Właśnie więcej eksperymentowaliśmy, kiedy uczyliśmy się jak grać.

Czy nie uważasz, że ponieważ jesteście tacy popularni, to ludzie będą chcieli kupić wasze wczesne płyty? Nie można już kupić EP-ki i wydaje się, że jest trudno usłyszeć jacy byliście.

ROB: (MANAGER) Było tylko 1200 tłoczeń EP-ki i wszystkie zostały sprzedane.

Dlaczego więc nie zostanie ponownie wytłoczona?

IAN: Nadal wykonujemy niektóre stare piosenki. Nasze setlisty są co wieczór zupełnie inne. Robimy, to co czujemy.

Twoja muzyka się zmieniła - teraz stała się bardzo złowieszcza i niepokojąca ...

 
IAN: Nie wydaje mi się.

Ależ tak. Nie sądzisz, że jest przerażająca?

ROB: Łatwo jest pisać przerażającą muzykę, kiedy sami są przerażający. (TO BYŁ NAJLEPSZY ŻART WIECZORU...)

Co zatem inspiruje Cię do pisania piosenek? Czy jest coś konkretnego?

IAN: Nie da się powiedzieć, co cię inspiruje do napisania. To może być coś, co widziałaś, coś podświadomego ... Od ciebie zależy, o czym będą piosenki. To muszą sprawić twoje własne odczucia.

Zastanawiałam się, jaki wpływ miał na ciebie egzystencjalizm i to wszystko, czytałeś coś Jean-Paul Sartre’a?

IAN: Zacząłem czytać jedną z jego książek, ale mi się nie podobała.

Pamiętam kiedyś, że wiązano was z nazistami i ludzie doszukiwali się nazistowskich podtekstów w waszych piosenkach...

IAN: Naprawdę nic o tym nie wiem. Zostaliśmy tak napiętnowani ale to tylko doniesienia muzyczne próbujące kategoryzować ludzi i umieszczać na nich etykiety.

Czy myślałeś o podpisaniu umowy z jakąś większą wytwórnią?


IAN: Mieliśmy oferty, ale tak naprawdę nie widzimy w tym sensu.

Dostalibyście o wiele większą reklamę i inne tego typu rzeczy...

ROB: Byłem zobaczyć się z przedstawicielem jednej z dużych wytwórni i rozmawialiśmy, na końcu facet powiedział, że lepiej będzie gdy zostaniemy w Factory gdzie jesteśmy wolni. Możemy robić, co chcemy. Możemy robić różne rzeczy dla różnych wytwórni - wszystko idzie szybko i wkrótce pojawi się coś w Sordide Sentimentale, francuskiej wytwórni, dla której nagrywał Throbbing Gristle. (MYŚLĘ, ŻE TO JEST MAGAZYN FRANCUSKI, KTÓRY WYDAJE PŁYTY W DOŁĄCZANE DO MAGAZYNU.) Nie bylibyśmy w stanie tego zrobić, gdybyśmy podpisali umowę z dużą firmą. W tej chwili sprzedaliśmy 25 000 egzemplarzy albumu - to więcej niż Human League sprzedała w dużej wytwórni. (VIRGIN).

Dlaczego nie dostajecie się na listy przebojów, 25 000 sprzedanych płyt powinno wystarczyć, aby dostać się do pierwszej 50?

ROB: Nie dostaliśmy się, ponieważ album nie został sprzedany w sklepach ze zwrotami i Factory nie kupiło go. (BRYTYJSKA LISTA PRZEBOJÓW POWSTAJE NA PODSTAWIE LISTY SUBSKRYBENTÓW POSZCZEGÓLNYCH SKLEPÓW W KRAJU, TYLKO TO CO TE SKLEPY SPRZEDAJĄ JEST UWZGLĘDNIANE NA LIŚCIE. JEŻELI WYTWÓRNIE CHCĄ ZNALEŹĆ SIĘ W TYCH SKLEPACH  MOGĄ „KUPIĆ” ALBUMY NA LISTĘ PRZEZ DOSTARCZANIE KOPII I POZYSKIWANIE ICH Z TYCH SKLEPÓW. TO WYJAŚNIA DLACZEGO ALBUMY NAGLE WSKAKUJĄ NA BRYTYJSKIE LISTY PRZEBOJÓW, A NASTĘPNIE ROZPŁYWAJĄ SIĘ PO KILKU TYGODNIACH, GDY ICH SPRZEDAŻ NIE JEST UTRZYMYWANA). Nie sądzę, żeby miało to dla nas jakiekolwiek znaczenie, że jesteśmy z Factory - muzyka jest dobra. Sprzedaje się. Ostatecznie, w każdym razie, możemy założyć własną wytwórnię.

(JAKIŚ CZAS PO MOIM SPOTKANIU Z JOY DIVISION POWIEDZIANO MI, ŻE CBS PRÓBOWAŁO WYKUPIĆ CAŁĄ FACTORY RECORDS TYLKO PO TO, BY ZDOBYĆ JOY DIVISION [położyć na niej łapę] - NIE WIEM, CZY TO PRAWDA, ALE I TAK SIĘ TO NIE UDAŁO).
 

ROB: Jeśli podpisujesz umowę z dużą wytwórnią, chcą po prostu ciągle wydawać hity - spójrz na The Buzzcocks. Muszą teraz pisać utwory, które będą hitami.

(POZA TYM DLA MNIE JEST JASNE, ŻE JOY DIVISION NIE JEST GRUPĄ, NA KTÓRĄ FIRMY NALEGAŁYBY ŻEBY ROBIŁA HITY... UWAŻAM, ŻE ICH ZDOLNOŚĆ DO WYMYŚLANIA NOWYCH UTWORÓW I ALBUMÓW KTÓRYCH SPRZEDAŻ BYŁABY WIĘKSZA NIŻ WYSTARCZAJĄCA JEST SOLIDNA. W KAŻDYM RAZIE BUZZCOCKS WYDAJĄ SIĘ CAŁKIEM DOBRZE SOBIE RADZIĆ).

Czy tak w ogóle interesowaliście się Stanami?

ROB: Buzzcocks chcieli, abyśmy wrócili z nimi do Ameryki, bo byli tam latem i wkrótce wracają, ale nie było nas stać, bo nie otrzymalibyśmy żadnego wsparcia tak jak oni. Wybralibyśmy się, gdybyśmy mogli pojechać autobusem, ale chcieli, żebyśmy lecieli z nimi i po prostu nie mieliśmy dość pieniędzy. The Gang of 4 podróżował autobusem, gdy tam się udali, ale harmonogram Buzzcocks na następną trasę oznaczałby, że my też musieliśmy lecieć, więc nie pojechaliśmy.

PRÓBY WYCIĄGNIĘCIA NIECO WIĘCEJ INFORMACJI NA TEMAT TEGO, CO DZIEJE „ZA
KULISAMI GRUPY”, JAK MÓWIĄ WE WSZYSTKICH NAJLEPSZYCH GAZETACH, NIE ODNIOSŁY PEŁNEGO SUKCESU. PO PROSTU ODMÓWILI PROWADZENIA ROZMOWY O SOBIE, SWOJEJ MUZYCE, INSPIRACJACH, JAKIEJ PASTY DO ZĘBÓW UŻYWAJĄ, ITD. MOŻE MAJĄ RACJĘ - MOŻE TO NIE JEST WAŻNE. I LUDZIE POWINNI SAMI O TYM DECYDOWAĆ. W KOŃCU WSZYSCY PO PROSTU USIEDLIŚMY, CZĘŚĆ ZESPOŁU ZNIKNĘŁA, ŻEBY ZDOBYĆ JEDZENIE NA WYNOS, I ZOSTAWILI MNIE I FACETA, KTÓRY CZEKAŁ NA IRLANDZKĄ GAZETĘ MUZYCZNĄ, W SZATNI Z JEDNĄ ZE SWOICH KOLEŻANEK I Z DZIEWCZYNĄ PERKUSISTY, KTÓRA POWIEDZIAŁA MI, ŻE WSZYSCY PRACOWALI W BIURACH ZANIM ZNALEŹLI SIĘ W ZESPOLE.

Kiedy wrócili po zakupach ze swoimi kebabami, pojawił się ktoś z Rainbow i kazał im wyjść na 35 minut na scenę. Żaden z nich nie wiedział, jakie piosenki zagrają, dopóki Rob nie sporządził listy, którą wręczył grupie, gdy szli na scenę. To było bardzo dziwne. Byli tam o 20:15. O 20:50 Ian spojrzał na zegarek, skończyli to, co śpiewali i to było to - uznałam to wszystko za dość dziwne - wydawali się całkowicie obojętni podczas występu, występowali przez dokładnie określony czas, a potem wyglądali, jakby ich to nie obchodziło. Może dlatego, że był to koniec trasy i mieli już dość, ale ich pozorny brak entuzjazmu, moim zdaniem, bardzo nudzi. 


Po koncercie sytuacja na froncie poprawiła się - przyznał Ian. Mówił trochę więcej, więc być może jego niechęć miała coś wspólnego z nerwami. Żaden zespół nie był zadowolony z dźwięku - grali dobrze, ale wokale były nieco rozmyte, a dźwięk Buzzcocks był nietypowo czysty. (Ktoś w gazetach muzycznych w następnym tygodniu zasugerował, że Buzzcocks celowo to naprawił, aby ich wokale brzmiały lepiej niż wokale Joy Division, ponieważ mieli dość bycia wysadzonymi ze sceny przez ich support każdego wieczoru ...)

Szkoda, że nie możemy teraz zaprezentować naszym czytelnikom, jak brzmiały oba zespoły, ale że niespodzianki się zdarzają, kto wie czy za jakiś czas gdzieś ktoś nie zaprezentuje nagrania z tego koncertu… 


Teraz nie, ale kiedyś? Dlatego śledźcie nasze teksty - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 20 stycznia 2019

Peter Hook sprzedaje pamiątki po Joy Division: co jest w katalogu aukcyjnym? Cz.2 - Nagrania Martina Hannetta

Niedawno pisaliśmy o aukcji pamiątek po Joy Division, która odbędzie się w marcu (TUTAJ). Peter Hook wyprzedaje na niej kolekcję m.in.  instrumentów, płyt, biletów i tekstów. O autografach i tekstach Iana Curtisa, zawartych w ofercie aukcyjnej, pisaliśmy TUTAJ. Dzisiaj o kolekcji nagrań legendarnego realizatora płyt Joy Division, twórcy Manchester sound, samego Martina Hannetta (TUTAJ).

LOT 145 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Taśma podpisana próby Joy Division. Peter Hook opisuje, że Hannett nagrywał w zasadzie wszystko co działo się w studio. Na taśmie są nagrania z prób do Unknown Pleasures...

LOT 146 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Podobnie jak powyżej, nagrania z prób zespołu.

LOT 147 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Joy Division na żywo. Moim zdaniem jest to jeden z koncertów, który później ukazał się na bootlegu. Nie jest bowiem tajemnicą, że po śmierci Iana Curtisa za niektórymi bootlegami stało Factory i ex członkowie zespołu. Problem opisywała Deborah Curtis w swojej książce... Ale nawet jeśli tak jest, to mieć taśmę matkę bootlegu np. Amsterdam, to byłoby coś...
   
LOT 148 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Hannett i Gretton, próby zespołu i nowe numery...

LOT 149 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Taśma z nagraniami z sesji Closer z 27.03.1980 roku. Prawdopodobnie jakieś alternatywne miksy utworów. 

LOT 150 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Ponownie sesja Closer, tym razem 30,03.1980. Tytuły piosenek są podane powyżej. 

LOT 151 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Taśma z 11.10.1978 roku. Prawdopodobnie są to nagrania z sesji A Factory Sample (TUTAJ). Digital i efekty specjalne wykorzystywane później w nagraniach grupy.
 
LOT 152 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Kolejne próbki nagrań dźwięków Hannetta, wykorzystywanych do tworzenia efektów specjalnych. Data nagrania: 11.10.1978.

LOT 153 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Październik 1979, sądząc po trackliście niektóry z powyższych nagrań były wykorzystane na bootlegu Martin Hannett Personal Mixes, o którym pisaliśmy TUTAJ.

LOT 154 - cena wywoławcza 1000 GBP.
Podobnie jak powyżej, z tym że nagrania pochodzą z października i listopada 1979 roku.  

LOT 155 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Nagrania na flexi dysku z sesji Closer. Piosenki, które nie weszły na album, ale ukazały się na singlu. Z opisu wynika, że są to wersje wstępne utworów. 

LOT 156 - cena wywoławcza 1000 GBP.

29.04.1979 rok - miksy piosenek zespołu, próby Hannetta z dźwiękiem, tak by osiągnąć perfekcyjny efekt. 

LOT 157 - cena wywoławcza 1000 GBP.

Efekty dźwiękowe używane w nagraniach zespołu. 
 
Podsumowując trudno jest zakładać, że wszystko z powyższych taśm ukazało się na bootlegach. Istnieje zatem szansa, że któryś z nabywców będzie miał wyjątkowe szczęście i trafi na rarytas. A dlaczego uważam że taśmy ukazały się już na bootlegu? Popatrzmy co kryje się w katalogu pod kolejną pozycją:

LOT 158 - cena wywoławcza 1000 GBP.
Są to bootlegi zespołu... Zatem chyba wszystko jasne?

Zaczepiliśmy kilka razy na Twitterze Hadara Goldmana, ale nie udziela odpowiedzi, czy weźmie udział w aukcji. Wkrótce napiszemy o kolejnych pozycjach z katalogu.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Isolations News 239: Joy Division - album Martina O’Neilla, Peter Hook and the LIght, New Order i Jon Anderson w trasie, A Certain Ratio i Zanias - nowy album, Durutti Column i Variete - wznowienie, nowy PIL, Peter Gabriel, Lisa Gerrard i Jules Maxwell w Polsce, uważaj na robale w Carrefourze, Kubuś na kacu, Wkusno i toczka kaput, eksplozja sedesu oraz klopsik z mamuta włochatego

Zaczynamy jak zawsze od Joy Division. Od 31 marca Martin O’Neill sprzedaje album zawierający 26 zdjęć Joy Division wykonanych w Bowdon Vale 14 marca 1979. Książka ukazała się w wersji angielskiej (jest już niedostępna) oraz francuskiej (jest jeszcze trochę egzemplarzy) (LINK). Egzemplarze książki autor będzie podpisywał na otwarciu wystawy swoich zdjęć w dniu 22 kwietnia  w l' Abbatiale de Guîtres (LINK).


Basista Joy Division i New Order Peter Hook ze swoim zespołem The Light ogłosili dwa kolejne koncerty na październik 2023 r., podczas których zespół zaprezentuje w całości albumy Joy Division i New Order Substance: w KK'S Steel Mill w czwartek 12 października i Liverpool Olympia w piątek 13 października, aby uczcić 35. rocznicę powstania grupy. Bilety można nabywać TUTAJ, TUTAJ  i TUTAJ.

Z kolei New Order także w ostatnim kwartale tego roku da kilka koncertów - w Niderlandach (Holandii), Irlandii i Wielkiej Brytanii (LINK).

Pozostańmy w klimacie Factory - ACR (A Certain Ratio), zespół z Manchesteru, który zwrócił na siebie uwagę Tony'ego Wilsona podczas wczesnych występów u boku Joy Division i The Fall w klubie Manchester's Band on the Wall wydaje nową płytę, album 1982. Z tej okazji udzielił obszernego wywiadu, pokrótce podsumowując w nim swoją twórczość, opowieść okraszając anegdotami (LINK). Nowy materiał promuje singiel Holy Smoke, który gra powyżej, a także trasa koncertowa po Wielkiej Brytanii (LINK).  Francuskojęzyczni czytelnicy naszego bloga mogą także odsłuchać wywiad z Martinem przeprowadzony przez Caroline Harleaux i Lee Andrewsem w ich comiesięcznym programie o muzyce z Manchesteru (LINK).
 

Ciąg dalszy kapel z Factory - w sobotę 22 kwietnia 2023 będzie można kupić limitowaną edycję płyt winylowych The Durutti Column Treatise on the Steppenwolf. Jest to ścieżka dźwiękowa do spektaklu pod tym samym tytułem eksperymentalnej grupy teatralnej 12 Stars, sztuki napisanej i wyreżyserowanej przez Gerarda McInulty'ego (m.in. The Wake), a wystawionej po raz pierwszy w Glasgow w maju 2003 roku (LINK).
 
 
Oni też są z Manchesteru - brytyjski elektroniczny duet The Chemical Brothers potwierdził, że ich dziesiąty album studyjny ukaże się jeszcze w tym roku. Najnowszy album The Chemical Brothers to pierwsze wydawnictwo zespołu od dwóch lat od czasu The Darkness You Fear (LINK). 
 

Tym sposobem weszliśmy w nieco bardziej taneczne rytmy, ale nadal pozostajemy w Manchesterze. Tutaj Graeme Park, czołowy DJ Haciendy założył zbiórkę charytatywną, by zebrać fundusze na badania nad rzadkimi przypadkami raka, który przyczynił się do śmierci jego 18-letniego syna (LINK).  Oliver Park zmarł w zeszłym tygodniu. Apel spotkał się z szybkim odzewem muzyków Manchesteru (LINK) m.in. Happy Mondays.
 
 
Kolejny smutny news. Po długotrwałej walce z chorobą Alzhaimera 5 kwietnia w wieku 80 lat zmarła Nora Forster żona Johna Lydona (Sex Pistols). Jest to bolesna strata dla muzyka, byli małżeństwem ponad 50 lat. W 2010 roku zmarła  na raka ich córka Ari Up, wokalistka The Slits (LINK).   Mimo wszystko Lyndon i PiL postanowił kontynuować plany ogłoszenia swojego 11. studyjnego albumu End of World, album ukaże się 11 sierpnia 2023 roku, po czym odbędzie się 38-dniowa trasa po Wielkiej Brytanii i Europie. Nowy singiel Penge jest już dostępny i gra powyżej. Bilety na trasę trafiły do ogólnej sprzedaży 14 kwietnia (LINK). End of World jest już dostępny w przedsprzedaży (LINK).
 

W wieku 80 lat zmarł też jeden z legendarnych szefów wytwórni płytowych, Seymour Stein z Sire Records. Podpisywał kontrakty z wieloma sławami: z Madonną, The Ramones, Talking Heads, The Pretenders, The Smiths i innymi (LINK).
 
 
Po takich smutnych newsach musi zagrać smutna muzyka. Drugi album studyjny grupy Variété Wieczór Przy Balustradzie z 1996 roku doczekał się winylowego wydania. Płytę można zamówić w sklepie wydawcy czyli Music Corner (LINK) (LINK).   
  
     

W klimacie - Zanias zapowiada wydanie nowego albumu Chrysalis, który pojawi się 1 maja za pośrednictwem Fleisch Records. Jak brzmi można posłuchać TUTAJ. U nas gra znakomity Malarone...
 
 
Skoro pojawiły się robaki, oferta w sklepach sieci Carrefour rozszerzona została o produkty zawierające... jadalne owady. To odpowiedź na najnowsze trendy rynkowe. Po pierwszym etapie testów produkty te cieszą się pozytywnym odbiorem u klientów - twierdzi Carrefour Polska (LINK).
 
Unia Europejska jawi się gorsza od komuny. Taki choćby Gierek dawał jakieś maluchy, były mieszkania (kiepskie ale były), itd. UE zabierze nam samochody, będziemy bulić za wszystko co nie jest zielone (czyli w zasadzie czerwone), żreć robale i mięso drukowane n drukarkach 3D. A wszystko to dzięki naszym przywódcom. Dlaczego w Polsce nie powstała jeszcze parta Polexit? Sukces w wyborach murowany.
 
 
W temacie - rosyjski następca sieci McDonald's, Wkusno i toczka, po tym, gdy zanotował w 2022 r. stratę na poziomie 11,3 mld rubli, czyli ok. 650 mln zł zostanie zamknięty. Oferta z frytek i burgerów skurczyła się do kiszonej kapusty i kompotu (LINK). Nawet z bimbrem nie wchodziło? 
 
Policjant zatrzymuje do kontroli samochód, w którym jedzie młode małżeństwo z dzieckiem. Daje kierowcy alkomat.
- Osiem dziesiątych promila - odczytuje wynik.
- Panie władzo, macie zepsuty alkomat - odpowiada stanowczo kierowca. - Niech żona dmuchnie.
- Pańska żona też ma osiem dziesiątych promila - mówi po chwili policjant.
- Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie.
- Osiem dziesiątych promila - mówi policjant i zwraca się do kolegi:
- Janek, alkomat nam się zepsuł.
Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony:
- Widzisz, kochanie. Mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz, jemu nie zaszkodziło, a nam pomogło.
 

Naukowcy z Chin wynaleźli genetycznie zmodyfikowany probiotyk, który łagodzi skutki kaca. Testy na myszach na razie wypadły doskonale, więc Chińczycy przymierzają się do testów na ludziach (LINK). Podobno na pierwszy ogień ma iść Kubuś.
 
Jeszcze w temacie jedzenia - australijska firma stworzyła klopsik z mamuta włochatego. Wyprodukowano go w laboratorium z materiału genetycznego pozyskanego od słonia i wstrzykniętego w komórki owcy, komórki namnożyły się i urosły na tyle duże, że dało się z nich zrobić spory kotlecik (LINK). Podobno organizacje wegan mają oprotestować tego typu eksperymenty. 
 
Słoń wciągnął trąbą wróbla.
- Rozkosz... pomyślał słoń. 
Wróbel jednak nie dał się i wyleciał mu tyłkiem.
Słoń ponownie wciągnął trąbą wróbla.
- Znowu rozkosz... pomyślał słoń.
Wróbel jednak ponownie nie dał się i wyleciał mu tyłkiem.
Słoń po raz trzeci wciągnął trąbą wróbla. Tym razem jednak szybko umieścił trąbę w zadzie.
- Wieczna rozkosz... pomyślał słoń...
 
 
W temacie zadowym - w Wałbrzychu wybuchł sedes. Wezwani strażacy przewieźli ofiarę wybuchu, czyli poparzonego mężczyznę do szpitala. Po bliższych oględzinach okazało się że mężczyzna wlał do sedesu łatwopalną ciecz a potem rzucił tam niedopałek (LINK).
 
- Kowalski nie żyje.
- A co się stało?
- No pożar był
- I co spalił się?
- Nie, przyjechała straż i rozłożyli płachtę i miał skakać z okna
- A pewnie skoczył i nie trafił?
- Nie, skoczył, trafił, ale się odbił i wpadł znowu w ogień 
- I co spalił się?
- Nie, kazali mu znowu skakać na mniej sprężysty materac
- A pewnie skoczył i tym razem nie trafił?
- Nie, skoczył, trafił ale znów się odbił i wpadł znowu w ogień - tym razem przez drzwi  
- I co spalił się?
- On nie, ale strażak, co pobiegł go ratować 
- A co z Kowalskim?
- Jak w końcu wybiegł z mieszkania, odbił się od taśmy ochronnej i znowu leciał w ogień, to go zastrzelili, bo ich zaczął wkur@@iać 


Inny news o zbrodni. Ochroniarz, którego życie zmieniło się po zgarnięciu 20-milionowej wygranej w loterii, został zabity przez swoją szwagierkę i jej chłopaka w spisku mającym na celu kradzież jego pieniędzy. Iście szekspirowska tragedia będzie pełna, gdy wspomnimy, że ochroniarz przed śmiercią miał ze szwagierką romans (LINK).
 
Żona przychodzi do domu i mówi do męża:
- Wiesz, kotku, dziś mi się poszczęściło! Podchodzę do śmietnika, a tam stoi para pantofli. Takie piękne! Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż na to:
- Tak ... faktycznie poszczęściło Ci się.

Parę dni później żona znów rozpoczyna rozmowę:
- Słuchaj, nie uwierzysz. Idę sobie dziś, a na płocie wisi futro z norek. Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż na to, wzdychając ciężko:
- Tak, Tobie to się szczęści. A mi, z jakiegoś powodu, nie. Wyobraź sobie, znalazłem wczoraj męskie majtki pod poduszką. Przymierzam - no i nie mój rozmiar! 
 
   
Wróćmy do muzyki. Lisa Gerrard i Jules Maxwell zapowiadają koncertową wersję Burn, którą będzie album One Night in Porto zarejestrowany podczas trzeciego koncertu niedawnej trasy 23 listopada 2022 roku w Casa Da Música w Porto. Album będzie dostępny na platformach streamingowych od 12 maja, zaś CD i oliwkowo-zielony winyl (180 g) będzie można kupować od 30 czerwca. Zamówienia będzie można składać od 28 kwietnia TUTAJ.
 
Lisa Gerarrd i Jules Maxwell wystąpią też 1 lipca w łódzkim Teatrze Wielkim w ramach 15. edycji Festiwalu Soundedit, będzie to ich jedyny europejski koncert promujący One Night In Porto. Bilety na to wydarzenie można już nabywać TUTAJ.
 
 
Koncertów ciąg dalszy. Jon Anderson (Yes) 14 kwietnia rozpoczął swoją kolejną trasę koncertową w Westbury w stanie Nowy Jork, Anderson dołączył do zespołu Band Geeks, w skład którego wchodzą basista Richie Castellano, klawiszowiec Chris Clark, perkusista Andy Ascolese, klawiszowiec Robert Kipp i gitarzysta Andy Graziano. 
 
Anderson przestał występować w dawnym zespole z basistą Chrisem Squirem w 2004 ze względu na stan zdrowia. Obecnie Anderson jest już zdrowy, jednak obecny skład Yes nie chce z nim występować... (LINK).
 
 
Za to 18 maja w Krakowie wystąpi Peter Gabriel (LINK).  


Na koniec, żeby robale lepiej nam smakowały może warto je usmażyć? Najlepiej na czymś eko i wege, czyli oliwie z oliwek. Taką oferuje gitarzysta Radiohead, Jonny Greenwood. Muzyk od ośmiu lat mieszka na farmie w Le Marche, nadmorskim regionie we wschodnich Włoszech. Wraz z przyjaciółmi i rodziną tłoczy oliwki z własnych gajów. Butelki oleju sprzedaje po 60 funtów dorzucając do nich autograf. Etykietki na butelki zaprojektował mu wieloletni współpracownik Radiohead, Stanley Donwood (LINK).
 
Mniam mniam i do jutra. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.