Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FAC 10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FAC 10. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 listopada 2023

Pamiątki po Joy Division na aukcji i wywiad z Natalie Curtis

Przedwczoraj pisaliśmy o mozaice autorstwa Johna Lennona, która trafiła na licytację Bonhams (LINK). Ten sam dom wystawia na aukcję oryginalny plakat z 1979 roku należący do Natalie Curtis, promujący album Joy Division Unknown Pleasures  wydany przez Factory Records (FAC 10) i to wraz z dwoma naklejkami promocyjnymi (LINK). Plakat wstępnie wyceniono na kwotę pomiędzy 3 a 4 tysiące funtów brytyjskich.

O córce Iana Curtisa, czyli Natalie Curtis, pisaliśmy kilka razy, głównie w newsach, donosząc o jej twórczości fotograficznej (LINK), ale także obszerniej TUTAJ. Artystka w tym miesiącu otworzyła w galerii Moon Grove w Manchesterze wystawę swoich zdjęć, wykonanych w przedziale czasu od pandemii i okresu lockdown aż do teraz, czyli od 2021 roku do chwili obecnej  (LINK). Pokazuje na nich głównie kolejowe pejzaże  Cheshire, podmiejski ogród w północnym Londynie oraz kadry wykonane podczas spacerów po Highgate i Salford.

Tytuł wystawy - Because I Want Nothing - jest wersem piosenki Musica leggerissima z 2021 roku, popularnego we Włoszech duetu Colapesce Dimartino. Według autorki  wystawa na nowo interpretuje przesłanie utworu którym jest pragnienie niczego. Czy artystka jest więc zmęczona ciągłym napięciem spowodowanym zmianami wymuszanymi przez globalne wydarzenia, wojny kulturowe i konflikty zbrojne?  


Zaraz po wernisażu Natalie Curtis udzieliła wywiadu. Postanowiliśmy zapoznać z nim naszych czytelników, prezentując głównie wypowiedzi i podając hasłowo o co była pytana:


o procesie twórczym:

Często tworzę w myślach listę rzeczy, które chcę zrobić: może odwiedzić jakieś miejsce lub wybrać się na wycieczkę. Czasami jestem zaskoczona czymś, o czym w ogóle wcześniej nie myślałam. Kiedy fotografuję, długo czekam na odpowiednią chwilę i jestem gotowa na uchwycenie momentu, który mnie zaskakuje. Po zrobieniu zdjęcia ważna jest decyzja, jak potraktować i zmaterializować to, co się uchwyciło. Dlatego często lubię odłożyć pracę na bok aby spokojnie odleżała się. Często od realizacji projektu fotograficznego do podjęcia decyzji, co z nim zrobić, mija dużo czasu. Zawsze więc mam więcej projektów w toku.







o tytule wystawy z piosenki i procesie takiego wyboru:


Dowiedziałam się o tej piosence od mojego chłopaka. Jest Włochem i kiedy uczę się tego języka, on puszcza mi muzykę a także radio do słuchania. Zapamiętałam tę piosenkę, choć usłyszałam ją w 2021, czyli w roku, w którym były robione pierwsze zdjęcia, więc zastanawiając się nad pomysłami na tytuł, sprawdziłam tłumaczenie tekstu w Google i uznałam że „Because I Want Nothing” a dokładnie „want for Nothing” idealnie pasuje do tego, co próbowałam przekazać.


o tym co pokazuje na zdjęciach:

Przede wszystkim staram się oddać atmosferę miejsca, które fotografują, jego nastrój, a także światło lub brak światła, cokolwiek się z nim dzieje lub nie dzieje. Preferuję wydruki na małych formatach, prawie jak ikony i stare obrazki. Uwielbiam tę intymność, jaką odczuwa się, patrząc na najmniejsze dzieła, to dodaje im wartości. Do tego fakt, że trzeba podejść bliżej, żeby lepiej je zobaczyć co bardzo mi się podoba. Żyjemy w okresie ogólnego rozczarowania. Wojny oraz katastrofy klimatyczne i społeczne rozwiewają złudzenia i wizje o tym, że da się stworzyć lepszy świat.

 




O tym czy sztuka i szerzej kultura mogą uzdrowić:

Nie jestem pewna, czy mogę w jakikolwiek sposób przyczynić się do zmian. Myślę jednak, że sztuka i kultura mogą być ważnym wytchnieniem od nieszczęść świata.


o tym czy sztuka i kultura ma odgrywać rolę polityczną:

Nie sądzę, aby były to zadania dla sztuki i kultury.

o sztucznej inteligencji i zagrożeniach nią spowodowanych:

Nie sądzę, abym miała dość informacji by wyrazić opinię na ten temat. Jednak sądzę, że może to być zarówno szansą, jak i ryzykiem.


pięć kluczowych słów definiujących jej sztukę:

Mam trudności ze zdefiniowaniem swojej twórczości, ale z pewnością są dwa elementy, które są zawsze obecne w moich pracach: spokój i medytacja.


ulubieni artyści:

Moimi absolutnymi faworytami są Daido Moriyama i Duane Michals.


ostatnia wystawa którą widziała:

Niedawno odwiedziłam Muzeum Brytyjskie. Londynu, posiadają dużą kolekcję grafik i rysunków; prawie zawsze coś jest wystawiane, więc za każdym razem, gdy jestem w Londynie, zatrzymuję się, żeby rzucić okiem. Szczególnie podobałaby mi się mi się prace Carla-Heinza Wegerta, a także Eda Ruschy z jego wyimaginowanymi mapami „Los Francisco San Angeles”.


o marzeniu organizacji wystawy we Włoszech:

Oczywiście! Robię wszystko, co w mojej mocy, aby stało się to w najbliższej przyszłości.


o rzeczach, które kolekcjonuje:

Mniej więcej w ciągu ostatniego roku widziałam prace dwóch artystów i chciałem zabrać je ze sobą do domu. Tymi artystami byli Mary Herbert i Katelyn Eichwald.


o tym, co dałaby na okładkę czasopisma o sztuce gdyby była jego dyrektorem:

Zdjęcie włoskiej panoramy. Wydaje mi się, że jest w niej dużo wartości, dużo ciekawych rzeczy do zrobienia i odkrycia.


o jej ulubionym zdjęciu na okładce recenzji z jej wystawy:


Takie zdjęcie to  Return I.  Wystawa to mieszanka krajobrazów i ludzi; Szczególnie podoba mi się to, że ta fotografia łączy jedno i drugie, i wciąż jestem zaintrygowana tą sceną.


Cały wywiad jest TUTAJ.
 

Podajemy jeszcze stronę artystki i link do jej profilu na Instagramie:
LINK i LINK.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 11 stycznia 2023

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.8: Martin Hannett odkrył w Joy Division coś, w co można było tchnąć nowoczesną technologię

 

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ,siódma TUTAJ.

Drugim muzycznym wydawnictwem Factory była płyta A Certain Ratio, pt. All Night Party (warto zobaczyć TUTAJ). Muzycy wspominają, że mimo pracy na pełen etat w Granadzie, Wilson nie rezygnował z niej, a po godzinach zajmował się menadżerowaniem, zdając sobie sprawę z tego, że jest świadkiem punkowej rewolucji w muzyce. Peter Saville wspomina, że w Factory panowała wolność artystyczna, każdy zespół robił to, co chciał. Nikt nikogo nie zmuszał do nagrywania singli, czy płyt. Nikt nie wpływał na repertuar muzyków. Martin Moscrop z ACR wspomina, że Wilson nie mówił im jak mają grać. Mało tego - miał doskonałą rękę do dobierania ludzi do interesu. Wspomina choćby Martina Hannetta, czy Petera Savillea

Muzycy z OMD wspominają jak widzieli Human League w TV w programie Wilsona. Postanowili mu się przypomnieć i wysłać kasetę, żeby ich też zaprosił. Ten zadzwonił do ich menadżera i powiedział, że nie zaprosi OMD do programu, ale zamiast tego proponuje im nagranie dla swojej wytwórni - Factory Records. Ci się zgodzili. Kasetę w samochodzie usłyszała Lindsay Reade, oraz Peter Saville i namówili Tonego żeby zainteresował się tym zespołem, bo są nieco Krawtwerkowi. To było ważne, że słuchał opinii ludzi wkoło niego. W ten sposób powstało Electricity (więcej o tym singlu pisaliśmy TUTAJ).

Tony powiedział im że powinni zmienić wytwórnię na lepszą, bo grają doskonały pop przyszłości. Był w pewnym sensie filantropem muzycznym. W jednym z wywiadów Wilson przyznał się, że wzorował się na postępowaniu innej wytwórni - Fast Records z Edynburga. Ta wytwórnia przekierowywała lepsze zespoły wyżej, tak stało się z Gang of Four, którzy wylądowali w EMI i z Human League, których przetransferowano do Virgin. Realizatorem Electricity był Martin Hannett, który odszedł z Rabid Records Tosha Ryana. Miedzy Tonym a Rayanem istniało współzawodnictwo, a przejście Hannetta było dużym ciosem dla Rabid

Ponieważ John Peel grał OMD, singiel szybko się sprzedał i Tony miał problem żeby przekazać jeden egzemplarz dla Virgin. Zaoferowano zespołowi nagranie albumu. Muzycy z OMD mówią, że to mogło być dziwne, że nie wybrano Joy Division, czy ACR. Ale prawda jest taka, że wszystkie zespoły z Factory cieszyły się małą popularnością, mało ludzi słuchało takiej muzyki. Sukces OMD pokazał szeroki wachlarz możliwości Factory Records, od muzyki punk i post punk, do projektowania timera, czy organizacji wystaw filmów.

W końcu ukazała się FAC 10 - płyta Unknown Pleasures Joy Division. Krytycy muzyczni rzucili się na ten album. Melody Maker nazwał go jednym z najważniejszych debiutów muzyki ostatnich lat, co wynikało z pewnego rozczarowania punkiem. Po latach Tony Wilson przyznał, że Hannett odkrył w zespole coś, w co można było tchnąć nowoczesną technologię. Wilson dzięki temu stał się osobistością międzynarodową, co go prywatnie bardzo interesowało, jako fenomen. Zdziwienie budziła sytuacja mieszania muzyki z telewizją i narkotykami.


Muzycy Section 25 wspominają, że zainteresowali się nimi Joy Division i Rob Gretton. Demo pierwszego albumu nagrali pod okiem Iana Curtisa (warto zobaczyć TUTAJ) i Roba Grettona, a ten ostatni planował wydać go w Factory. Demo nie spodobało się jednak Tonyemu, ale postanowił polegać na guście Roba
 
Ich debiut Girls Don't Count (pisaliśmy o nim TUTAJ) też nie spodobał się Tonyemu. W 1978 roku pojawiły się u Iana Curtisa ataki epilepsji. Mimo że brał leki, bał się ich. W kwietniu 1979 roku urodziła mu się córka. Wtedy poznał Annik. Factory nadal wydawało płyty, ale sukces miał zostać wkrótce przypłacony bardzo dużą ofiarą. 

Tak kończy się 4 rozdział książki.

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.        

środa, 26 czerwca 2019

Z mojej płytoteki: Trzy oblicza Unknown Pleasures w 40. rocznicę wydania kultowego albumu


15.06.2019 roku przypadła 40. rocznica wydania najważniejszego debiutu muzycznego, jakim bez wątpienia jest Unknown Pleasures zespołu Joy Division (FAC 10). O albumie pisaliśmy już wielokrotnie i na pewno pisać jeszcze będziemy, dzisiaj natomiast przedstawiamy trzy odsłony tego kultowego wydawnictwa.

Pierwsza jest zupełnym rarytasem, bowiem to płyta z epoki, wydana na specjalnym papierze posiadającym fakturę, z wydrukiem informującym, że wyprodukowana została w zakładach Garrod & Lofthouse Ltd. w UK

Zwraca uwagę jakość wykonania papieru, mimo upływu 40 lat... Nadruk sygnału pulsara na tak wytłoczonym papierze wygląda zupełnie niesamowicie:

Oczywiście na krążku ma słynne wygrawerowane napisy: Inside!-A, S-23, A Porky Prime Cut, Step, oraz Outside!-B, S-21, A Porky Prime Cut, This Is The Way.


Drugi album to wydawnictwo polskiego Tonpressu, z 1986 roku. W tym miejscu pozwolę sobie zareklamować nasz wywiad z panem Markiem Proniewiczem, który opublikujemy w rocznicę urodzin Iana Curtisa (jest w trakcie obróbki). Pan Marek opowiada w nim o kulisach wydania polskiej wersji albumu. Niestety w tym przypadku okładka nie posiada faktury na papierze, ale nie wymagajmy zbyt wiele, kto żył w epoce komuny wie jak wiele znaczyło wtedy wydanie na polskim rynku płyt Joy Division (warto zerknąć na nasz wywiad z panem Alkiem Januszewskim, który projektował okładkę singla LWTUA - TUTAJ i TUTAJ).



I w końcu pora na trzecią odsłonę - wydanie specjalne bo rocznicowe, przybyło z dwudniowym opóźnieniem ale jest i cieszy oko. Zaskoczenie bowiem jak zapewne niektórzy wiedzą, zespół pierwotnie myślał o białej okładce z czarnym logo, natomiast Peter Saville zamienił kolory na okładce pierwszego wydania.

Wydanie rocznicowe za to jest w oryginalnych barwach. I tu zaskoczenie, bowiem wewnętrzna obwoluta płyty jest czarna... Winyl za to czerwony. Nie ma przesłań wygrawerowanych jak na pierwszym wydawnictwie, są tylko numery i napis FA:

Poniżej rozbieramy na czynniki pierwsze wszystkie trzy wydania...



Niestety w przypadku wydania rocznicowego faktura okładki nie jest taka jaka na oryginale, bardziej przypomina alfabet Braillea i być może tak jest, znając możliwości Savillea, kto wie?
Za to winyl oczywiście jest znakomitej jakości...
Poniżej jeszcze porównanie tekstury wszystkich trzech płyt. Za rok czeka nas 40. rocznica wydania Closer, zobaczymy czym wtedy zaskoczą nas byli muzycy Joy Division i ich projektant.

Będziemy wtedy w Manchesterze gdzie Peter Hook and the Light zagrają specjalny koncert w legendarnym Apollo Theatre

Na nową wersję Closer czekamy i na pewno ją u nas opiszemy, dlatego czytajcie nas - codziennie mowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.           

środa, 1 maja 2019

Shadowplayers: Fakty i mity o Factory Records - cz.4 - Debiut Joy Division, płyta Unknown Pleasures - FAC 10, maj 1979 - zrealizowana przez Martina Hannetta


Od jakiegoś czasu omawiamy na naszym blogu dzieło dokumentalne Jamesa Nice'a Shadowplayers, czyli fakty i mity o wytwórni Factory Records

Tak też w części pierwszej (TUTAJ) omówione zostały początki powstania klubu i tworzenie stajni zespołów Factory. Część druga to historia tworzenia pierwszej płyty promującej zespoły wytwórni a więc A Factory  Sample (TUTAJ). Z kolei część trzecia (TUTAJ) przedstawiała personalia wytwórni. 

Dzisiaj część czwarta, w której legendy tamtych czasów wspominają realizację kultowej dziś płyty, chodzi oczywiście o album Unknown Pleasures zespołu Joy Division (FAC 10), nagrany w maju 1979 roku a zrealizowany przez samego Martina Hannetta (o którym pisaliśmy wielokrotnie  TUTAJ).


Na początku  tej części Tony Wilson wspomina, jak Rob Gretton, menadżer Joy Division namawiał go do wydania płyty. Motywacja miała charakter finansowy, chodziło o zarobienie i zwrot kosztów (które Wilson pożyczył od matki) poniesionych na realizację Factory Sample (TUTAJ) FAC 2. Wilson podkreśla jak był naiwny, płyta miała kosztować 10 K GBP a na prawdę kosztowała 20 K (wydaje mi się że w filmie Joy Division Wilson mówił o 25 K). Postanowili też podzielić się zyskami 50/50, co było zdaniem dziennikarza najbardziej hojnym dealem w historii muzyki.


Zdaniem Petera Hooka - basisty Joy Division, ten deal był wynikiem kooperacji między Tonym i Robem. Zdaniem muzyka miałby on sens, gdyby był zawarty po realizacji projektu, a nie przed. 

Peter Saville podkreśla fakt, że Rob był swoistego rodzaju abstrakcyjnym menadżerem, a jego metodą działania było coś na kształt psychodelicznego terroru, psychodelicznej polityki która działała. 

Peter Hook nazywa Grettona wprost - tyranem. Następnie wspomnienia skupiają się wokół osoby Martina Hannetta. Peter Saville podkreśla jego skupienie w pracy nad wykonaniem produktu.  

Peter Hook z kolei nazywa Hannetta katalizatorem, nigdy nie udawał nikogo innego kim był. Kazał im powtarzać wszystko wiele razy, bez wyjaśniania dlaczego to robią. Miał swoje własne oczekiwania, i nigdy nie wiedzieli jaki one są. Zdaniem Hooka Martin zbyt zmiękczył brzmienie zespołu. 

Saville wspomina jak Stephen Morris, perkusista zespołu przyniósł szkic okładki - obraz pulsara CP 1917. Zespół go polubił i zdecydował, że  chcą to na okładce płyty. Dokładnie tak samo było ze zdjęciem ze środka płyty - przynieśli je jako zdjęcie wycięte z gazety. Nie wiedzieli wtedy kto jest jego autorem, również Saville, odkryli to później.

Artysta zadawał sobie i muzykom wtedy pytania - czy chcecie nazwę na okładce? To było ryzykowne nie umieszczać nazwy zespołu czy trackisty (swoją drogą Saville lekko dramatyzuje, pierwsi z takim numerem byli the Beatles i ich Revolver). 

Hook z kolei jest zdania, że ludzie kupują ich płyty z powodu fantastycznych okładek...

Richard Boon zwraca uwagę, że nie tylko samo wydanie płyty było aktem ogromnej odwagi, ale i podjęcie się stworzenia niezależnego kanału dystrybucji (coś o tym wie, bo sam miał wcześniej własną wytwórnię o której pisaliśmy TUTAJ).

Jak podkreśla Tony Wilson, najpierw wytłoczono 10 K, zostały one rozprowadzone wśród dystrybutorów, 5 K zostało przechowanych w jego garażu. Sprzedawali je po 5 GBP za sztukę. I tak oto powstała legenda.

Nie byłoby jej jednak bez Martina Hannetta. I to jemu właśnie poświęcony będzie kolejny odcinek Shadowplayers

Chcecie go poznać? Czytajcie nas - codziennie nowy wpis. Tego nie znajdziecie w mainstreamie.