Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryzys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryzys. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 lutego 2023

Isolations News 232: Joy Division i New Order na składance Wilsona, Bowie za bezcen, Krysys z Levisem, Young Limbs Rise Again, nowa Zoe Zanias, Depeche Mode i Variete - nowy klip, program Rock na Bagnie, TSA razy dwa, The Hollywood Vampires w Polsce, czrnookie dziecko, połykanie klocków Lego i śmierć Kowalskiego


Zaczynamy jak zawsze od czegoś z ManchesteruDemon Records wydaje kompilację, której kuratorem jest muzyk, piosenkarz, autor tekstów i producent muzyczny, Steven Wilson: Intrigue: Steven Wilson Presents: Progressive Sounds In UK Alternative Music 1979-89 zawiera 58 utworów i jak zapewniają wydawcy, ukazuje progresywnego ducha alternatywnej muzyki brytyjskiej z lat 1979-1989. Wśród prezentowanych grup są: Wire, XTC, The Stranglers, Ultravox, The Durutti Column, Cocteau Twins, Kate Bush, Tears For Fears, The Cure, Joy Division, New Order i wielu innych. Kompilacja jest dostępna w trzech formatach; Wydania winylowe 4CD i 7LP w których znajdują się wszystkie 58 utwory, podczas gdy wydanie 2LP oferują ilość okrojoną do 19 utworów. Wydanie winylowe 7LP zawiera podpis Stevena Wilsona(limit 1000 egzemplarzy LINK). 


Inną kompilację, też z mroczną muzyką można zamawiać w przedsprzedaży. Chodzi o Young Limbs Rise Again opisującą historię londyńskiego klubu nocnego Batcave przy Dean Street (a później na Leicester Square) czynnego na początku lat 80. Ekskluzywna limitowana edycja zawiera 6LP i 5CD oraz 80-stronicową książkę w twardej oprawie ze wstępem napisanym przez Kris Needs, z ulotkami, okładkami płyt, ponad 100 zdjęciami, z których wiele wcześniej nie było publikowanych oraz całą historią klubu opowiedzianą przez ludzi, którzy tam uczęszczali, podpisana przez autorów: Jona Kleina, Jonny'ego Sluta i Sophie Chery. Na płytach są utwory The Cure, Siouxsie and the Banshees, Killing Joke, The Birthday Party, Joy Division, Soft Cell, Specimen, Sweet, T-Rex, Roxy Music, New York Dolls, Sparks, The Velvet Underground i nie tylko… Premiera 24 lutego (LINK).


Pozostańmy w mrocznych klimatach - Zoe Zanias (Linea Aspera, Keluar) - solowy projekt Allison Lewis, która współpracowała również z Black Rain, Ancient Methods, Dax J i I Hate Models udostępniła nowy singiel Metrics, który zapowiada nową płytę Chrysalis.   Piosenkarka wystąpi także na tegorocznym festiwalu Grauzone w Hadze w Holandii. Bilety można kupić TUTAJ.

Nowa piosenka jest znakomita, a płytę zrecenzujemy u nas jak tylko wyjdzie. 


Mroczne nowości, tym razem z naszego podwórka. 10 lutego pojawił się oficjalny teledysk do piosenki zespołu Variete - Dziki książę pochodzący z najnowszej płyty o tym samym tytule. Gra powyżej. Jest bardzo dobrze. I klimatycznie.


Mimo to, że festiwal o którym teraz napiszemy jest punkowy, to w tym roku i tutaj powieje chłodem. 13 edycja festiwalu Rock na Bagnie 2023 w Goniądzu na Podlasiu odbędzie się w dniach od 30 czerwca do 1 lipca.  W programie - Cockney Rejects i The Ukrainians z Wielkiej Brytanii, a z naszych zespołów: Sztywny Pal Azji, KSU, Pudelsi i One Million Bulgarians z repertuarem, który zagrali w Jarocinie 1986 i 1987, Moskwa z gośćmi obchodząca swoje 40 urodziny, podobnie jak Fort BS z Jeleniej Góry, który oprócz swoich stałych hitów obiecuje przypomnieć również dawno niegrane utwory z zimno-falowego okresu grupy. Swoje 30 urodziny będzie obchodził zespół Skankan. Bilety (jeszcze w niższej cenie niż na miejscu w dniach imprezy) TUTAJ. Z organizatorem festiwalu rozmawialiśmy TUTAJ.


Jeszcze z rodzimego podwórka. Rozwiązany po ostatnim koncercie w Tychach 1 września 2018 roku zespół TSA w składzie: Damian Michalski (śpiew), Andrzej Nowak (gitara), Stefan Machel (gitara), Janusz Niekrasz (gitara basowa), Marek Kapłon (perkusja) w kolejnym roku zaczął występować jako TSA Michalski Niekrasz Kapłon. Z kolei w maju 2021 Marek Piekarczyk, Andrzej Nowak, Stefan Machel, Paweł Mąciwoda i Zbigniew Kraszewski podjęli decyzję o reaktywowaniu TSA i od tego czasu istniały dwa równoległe zespoły, aż do 2022 roku gdy Andrzej Nowak zmarł... Czy nadal będą dwa zespoły TSA nie wiadomo, ale jedno co wiemy, to fakt że TSA MNK mają zamiar wypuścić nową płytę (na razie znane są z niej dwa single) i na razie ruszyli w trasę po Polsce. Gdzie można będzie ich zobaczyć informują na swoim profilu FB (TUTAJ).

Gra powyżej. Nie wiemy czy specjalnie niewiele można zrozumieć, czy to kwesta dykcji wokalisty. Może pora się pogodzić i zrobić jedno TSA, wszak to jedna rodzina...

A propos rodziny, a dokładnie rodzinnych zdjęć.. 

Z rodzinnego pamiętnika: Wiele, wiele lat temu, kiedy miałem 23 lata poślubiłem bardzo ładną wdowę. Miała ona dorosłą, rudowłosą córkę, w której zakochał się mój ojciec. Nie długo później mój ojciec się z nią ożenił. To sprawiło, że mój ojciec stał się moim zięciem. Ta sytuacja na zawsze zmieniła moje życie. Moja córka stała się moją macochą, ponieważ była żoną mojego ojca. A żeby to wszystko stało się jeszcze bardziej skomplikowane los dał nam syna. Zostałem ojcem cudownego chłopca. Wtedy mój syn stał się szwagrem mojego ojca. Żona ojca, moja córka i macocha, również porodziła syna. Stał się on moim wnukiem, gdyż był synem mojej córki. Wyszło na to, że moja żona jest matką mojej macochy, czyli moją babcią. Skoro, więc, moja żona jest moją babcią to ja jestem jej wnukiem. Za każdym razem kiedy o tym myślę dostaję szału. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że skoro jestem mężem mojej babci to jestem też swoim własnym dziadkiem.



Być może powyższy opis perypetii rodzinnych pochodzi z pamiętnika Zbigniewa?


Tym razem o rodzinie śmiertelnie poważnie. Pogrążona w żałobie dziewczynka, Matilda Handy, która chciała wysłać list do swoich zmarłych dziadków, wpadła na pomysł skrzynek pocztowych do nieba  -  są one teraz instalowane w krematoriach w całej Wielkiej Brytanii. Dziecko zwróciło się do swojej mamy, która pracuje w krematorium Gedling w Lambley w Nottingham i tuż przed Bożym Narodzeniem kierownictwo tej placówki wystawiło pomalowaną na biało starą skrzynkę pocztową. W Polsce ludzie chodzą na cmentarz lub do kościoła i tam zwracają się wprost do swoich zmarłych bliskich. Co kraj to obyczaj (LINK).

Pracownik krematorium, zauważył, że jedne z dostarczonych zwłok posiadają ogromnego penisa. Zerknął na karteczkę z nazwiskiem nieboszczyka i powiedział:
- Przykro mi panie Kowalski ale takiego penisa należy zachować.
Po czym odciął penisa, spalił zwłoki i poszedł do domu. W domu wyciąga penisa z walizeczki, pokazuje żonie i mówi:
- Zobacz co mi się dzisiaj trafiło!
Na co żona: 

- Mój Boże! Szok, Kowalski nie żyje!!

Przykład żony pracownika krematorium pokazuje, że istnieją na świecie zjawiska nadprzyrodzone... UFO, czarne pantery i duch płaczącego dziecka to tylko niektóre z zjawisk paranormalnych, które podobno dzieją się w pewnym lesie w sercu Wielkiej Brytanii. Ludzie którzy mieszkają w sąsiedztwie twierdzą, że las w Cannock Chase jest nawiedzane przez mityczne istoty i potwory. Jedną z nich jest Czarnookie Dziecko, o którym mówi się, że jest duchem dziewczyny o czarnych, zapadniętych oczach. Wzmianki o dziecku sięgają co najmniej 1892 roku, kiedy to lokalna gazeta opublikowała fikcyjną historię o dziecku o takim samym wyglądzie. Inne mistyczne stworzenia to świnio-człowiek (pół-człowiek i pół-świnia), a także czarne pantery – które podobno zostały wypuszczone do lasu dziesiątki lat temu. Zgłaszano również inne obserwacje w tym UFO i wilkołaki. Tymczasem dziewczyna która niedawno tam się sprowadziła i chodzi do lasu z psem uważa, że te sensacyjne opowieści dotyczą osób, które chodzą do lasu brać narkotyki (LINK).

  
Sekretne laboratorium wytwórni narkotyków.
- Nieźle mi wyszła ta ostatnia amfa.
- Dlaczego tak uważasz?
- Trochę proszku wysypało mi się na ziemie, na której był ślimak.
- I co?
- Nie wiem, biega gdzieś tutaj... 


W lesie w Cannock Chase brakuje tylko wampirów. Być może dlatego, że te szykują się do trasy w Polsce. The Hollywood Vampires czyli Alice Cooper, Johnny Depp, Joe Perry i Tommy Henriksen  wystąpią 22 lipca w  Polsce, w Dolinie Charlotty w ramach 14-tego Festiwalu Legend Rocka. Na koncercie można spodziewać się utworów z dwóch, bardzo dobrze przyjętych albumów zespołu: Hollywood Vampires, oraz Rise. Usłyszymy oryginalne kompozycje a także szereg coverów, będących hołdem dla Davida Bowiego, Led Zeppelin, czy The Who. Bilety TUTAJ.     


Skoro koncerty to Depeche Mode stali się głównymi gośćmi 73. edycji Festiwalu w San Remo, wystąpili w ostatni wieczór w sobotę 11 lutego. A 9 lutego w sieci pojawił się ich nowy teledysk do piosenki z nowej płyty Ghost Again nakręcony przez Antona Corbijna na dachu jednego z budynków przy 11th Ave w Nowym Yorku. Ludzie kapturach, co nam to przypomina?

Anton Corbijn miał też szczęście fotografować Davida Bowie. Tekst piosenki  tego ostatniego The Jean Genie został sprzedany na aukcji za 57 000 funtów (LINK).      


Za to piosenka zespołu Kryzys Mam Dość została wybrana do jubileuszowej kampanii promocyjnej firmy Levi’s  The greatest story ever worn. Z okazji 150 lecia najbardziej znanych i popularnych jeansów na świecie – pięćset jedynek - firma stworzyła serię trzech reklam z historiami nakręconymi w różnych krajach. Reklama z muzyką polskiego zespołu pojawia się w opowieści o młodym człowieku żyjącym w Gruzji czyli na terenie ZSRR w 1982. Po zobaczeniu reklamy dżinsów w zagranicznym piśmie postanawia on wymienić swoją krowę na wymarzone spodnie. Piosenka formacji Kryzys została umieszczona w najdłuższym spocie z serii. Dwa krótsze klipy zawierają muzykę Cliffa Richarda oraz jamajskiej legendy reggae Toots and Maytals. W przeszłości w kampaniach reklamowych firmy  Levi’s słyszeliśmy m.in The Clash czy Shaggyego

Znakomicie! 

W temacie spodni, nieco mniejszych, ale zawsze: 

Żona przychodzi do domu i mówi do męża:
- Wiesz, kotku, dziś mi się poszczęściło! Podchodzę do śmietnika, a tam stoi para pantofli. Takie piękne! Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż na to:
- Tak ... faktycznie poszczęściło Ci się.

Parę dni później żona znów rozpoczyna rozmowę:
- Słuchaj, nie uwierzysz. Idę sobie dziś, a na płocie wisi futro z norek. Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż na to, wzdychając ciężko:
- Tak, Tobie to się szczęści. A mi, z jakiegoś powodu, nie. Wyobraź sobie, znalazłem wczoraj męskie spodenki pod poduszką. Przymierzam - no i nie mój rozmiar!

Teraz o zdejmowaniu spodni. Zawód lekarza wymaga wyrzeczeń. Niedawno 6 lekarzy połknęło po klocku lego aby sprawdzić, ile czasu potrzeba by je bezpiecznie wydalić. A wszystko po to, aby uspokoić rodziców dzieci, które zjadły podobne zabawki. Teraz rodzic spokojnie poczeka określony przez lekarzy czas, aby odzyskać klocek (LINK).

I oczywiście znowu się nim bawić! 

Wiking obserwuje, jak jego syn się bawi. W pewnej chwili woła:

- synu zostaw ten miecz, bo się skaleczysz!

Po chwili znowu woła:

- synu, zostaw moją tarczę, bo cię przygniecie!

Po chwili młodzieniec pyta:

- tato, a mogę pobawić się tymi klockami Lego?

- synu, to nie klocki lego, tylko sztuczna szczęka dziadka!  


W temacie zabawy i tronu. Świat nieco zapomniał o Karolu III, A przecież 7 maja nastąpi jego koronacja, a po niej wielki koncert. Chętni obejrzenia koncertu na żywo mogą dostać jeden z 10K biletów które zostaną rozlosowane między chętnych. Wystarczy zgłosić się poprzez stronę (TUTAJ). Kto wystąpi jeszcze nie wiadomo - poza tym, że orkiestra będzie wykonywać różne znane utwory instrumentalne.

My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 3 sierpnia 2019

Początki punk-rocka w Polsce


Opisaliśmy pokrótce początki nurtu punk w muzyce na Zachodzie Europy (TUTAJ) ze szczególnym uwzględnieniem Manchesteru (TUTAJ) a teraz spróbujemy cokolwiek napisać o Polsce, co jest znacznie trudniejsze.

Bo u nas te początki były zupełnie inne, u nas wszystko było mniej lub bardziej polityczne. Każda inicjatywa, która nie została nakazana przez władze, była traktowana bardzo nieufnie. Powodów ku temu można wymienić kilka, lecz za główny trzeba uznać wyjątkowo dobre przyjęcie zbuntowanej muzyki przez młodzież, co szczególnie irytowało totalitarną władzę.

Punk przywędrował niejako samoistnie i komuniści w Polsce zostali nagle postawieni przez faktem dokonanym. Paradoksalnie, do tej pory tzw. muzyką młodzieżową określano pojęciem big-bit. Gatunek ten był akceptowany i traktowany jak swoisty zawór bezpieczeństwa. A nawet jako narzędzie do osiągania założonych celów. Popierane przez władze zespoły muzyczne działały przy wielu małomiasteczkowych domach kultury. Trąbki Beatlesów to nie trąby jerychońskie, które mogłyby zwalić mury socjalizmu… – powiedział o muzyce bigbitowej towarzysz Jan Szydlak, członek komunistycznej partii rządzącej w Polsce (KC PZPR). I tak 1967 roku pozwolono, aby w Warszawie wystąpili The Rolling Stones, a nawet, w ramach walki z Kościołem Katolickim w 1966 roku, w PZPR rozważano możliwość zaproszenia The Beatles do Częstochowy, gdzie znajduje się narodowe sanktuarium Jasna Góra. Planowano to uczynić dokładnie podczas uroczystości religijnych z okazji tysięcznej rocznicy Chrztu Polski. Rozmowy podobno trwały, lecz ostatecznie uznano, że milicja nie byłaby w stanie jednocześnie obsłużyć koncertu oraz zgromadzenia religijnego.
 
Próbą wyjaśnienia fenomenu polskiego big bitu był dokument zatytułowany Beats of Freedom, nakręcony w 2009 roku przez Leszka Gnoińskiego i Wojciecha Słotę z myślą o odbiorcy na Zachodzie, z anglojęzycznym narratorem, którym był Chris Salewicz. Tam to podjęto próbę wyjaśnienia, czym w PRL była oficjalna muzyka rockowa lat 60. I to w kraju, w którym hipisi nie nosili dżinsów, bo te były luksusem kupowanym w nielicznych, specjalnych sklepach Peweks, oraz w którym hasło make love not war nie miało żadnego sensu, bo cały blok krajów kontrolowanych przez Związek Sowiecki nie zajmował się niczym innym tylko walką o pokój. Dlatego w latach 70. młodzi-gniewni nie słuchali ugładzonego big-bitu, lecz nieprawomyślnego, ledwie tolerowanego, amerykańskiego jazzu. Muzyka instrumentalna była bowiem bezpieczniejszą dla ustroju totalitarnego, niż teksty wykrzykiwane ze sceny i warszawski festiwal Jazz Jamboree stał się swoistą mekką dla artystów nie tylko z Polski, lecz również z Czechosłowacji, NRD, Węgier itd.

Według niektórych mitów o początkach punka w Polsce, u jego genezy był Walek Dzedzej 1953-2006 (Lesław Danicki) i jego gitara. Występował on w l. 70. w podziemnych przejściach dla pieszych, grając rock and roll z elementami muzyki punk, a w 1977 roku założył z Maciejem Góralskim (Magura) i Jackiem Kufirskim Walek Dzedzej Punk Band uznawany przez wielu, za pierwszy polski zespół punkowy. Grupa dała tylko dwa koncerty, pierwszy na poznańskim Folk Blues Meeting, drugi w warszawskim klubie Hybrydy. W 1980 r. Dzedzej wyjechał do Stanów Zjednoczonych...  Jego najbardziej znanym utworem był Nie jestem tym, czym ty, który nie jest dostępny w Internecie, inne można znaleźć sporadycznie, czasem pojawiają się w sieci i zaraz znikają. Zdarza się, że któryś z zespołów wykonuje ich covery.


Dzedzej czasem występował z innym proto-punkowymi grupami, które zaistniały także na moment: Złotym Cielcem i Światowym Zębem, założonymi przez innego ulicznego grajka Andrzeja Zuzaka i z udziałem Macieja Pietracho. Dali dwa koncerty w Hybrydach, po czym Zuzak w 1978 r. wyjechał do Berlina Zachodniego.

W 2 połowie lat 70. do Polski zaczęły trafiać pierwsze egzemplarze płyt Sex Pistols, przemycane z Zachodu, poza tym słuchano Radia Luxemburg i Radia Wolnea Europa. Niektóre informacje o nowym gatunku muzycznym trafiały jakby mimochodem, za pośrednictwem oficjalnej prasy, Lech Janerka pierwszą piosenkę przyszłego Klausa Mitffocha, Muł pancerny, napisał w wojsku po przeczytaniu artykułu o Sex Pistols. Nie słyszał tego zespołu, ale w teście opisano ich muzykę jako wyjątkowo hałaśliwą i agresywną (opisano przypadek człowieka, który przed telewizorem w Wielkiej Brytanii doznał zawału serca oraz innego, który zdemolował swój odbiornik) i Janerka spróbował wyobrazić sobie brzmienie takiego utworu.
W 1979 liczne nowe zespoły muzyki punk już zagrały swoje pierwsze koncerty, wśród nich były The Boors (później Kryzys), Tilt, Ornitolog, Atak, PKS, Mono, Fornit, Poland oraz Atak uważany za pierwszy w pełni zespół w stylu punk w Polsce z wokalistką, Elą Polą MazurRobert Brylewski tak zapamiętał te początki: Ten ruch [chodzi o punk] zaczynał się w Polsce trochę po omacku. Pamiętam, że wpadł mi w ręce artykuł w "Życiu Warszawy". Wypisywali wtedy jakieś koszmarne bzdury na temat punk rocka na Zachodzie. Znalazło się tam jednak kilka prawdziwych informacji, które mnie zaciekawiły. Pisali, że utwory punkowe są bardzo krótkie, rytmiczne, a teksty agresywne. To mi się spodobało. Bardzo chciałem grać, a jednocześnie raziły mnie zespoły typu Yes złożone z kolesi w powłóczystych szatach z cekinami, stojący w strumieniach świateł i śpiewający o purpurowych kaloryferach na karmazynowych niebach. Chciałem więc bardzo poznać tę nową muzykę, która jest wprost, bez egzaltowanych metafor. Byłem w drugiej klasie liceum i w końcu trafiłem na jakieś płyty. Któregoś dnia razem z kolegą z klasy ubraliśmy się tak, żeby nie było wątpliwości, że jesteśmy punkami. Włożyliśmy stare marynarki, do których poprzypinaliśmy mnóstwo agrafek i żyletek. Wymalowaliśmy sobie oczy na czarno aż do brwi i bezczelnie stanęliśmy pod Rotundą, żeby złapać kontakt z innymi. Po chwili obok nas zaczął się kręcić koleś w skórkowej kurtce zapiętej pod szyję jak cinkciarze. "To na pewno ubek" [chodzi o funkcjonariusza tajnych służb PRL] – pomyślałem. Nagle on podchodzi do nas, rozpina tę frajerską kurteczkę, a pod spodem ma krawat - "śledź" cały w agrafkach. "Panowie, ja też" – mówi. - "Spotykamy się w Bolku". Tak się to zaczęło. Nie było jeszcze punkowego mundurka typu "ramoneska i irokez", tylko totalna dowolność" (LINK) . Nie trzeba było długo czekać i jego zespół  The Boors  zadebiutował w Domu Kultury w Aninie, z suportem The Liars z Manchesteru, którym okazała się miejscowa grupa m.in. z Kazikiem Staszewskim. Wyszli oni z coverami brytyjskich zespołów i cześć publiczności dała się nabrać.

W 1980 Solidarność stała się pierwszym niezależnym związkiem zawodowym robotników we wschodniej Europie. W kraju wybuchły strajki i czuło się rosnące napięcie. Okres ten nazywany potem Festiwalem Solidarności przerwał brutalnie 13 grudnia 1981 r. stan wojenny. W tej atmosferze ogólnego buntu zaczęto wydawać pierwsze nagrania nowych zespołów, poprzez kasety magnetofonowe robione metodą DIY. Wśród muzyków niekwestionowane miejsce zajmował John Porter, Anglik, który przybył do Polski - podobno w poszukiwaniu wolności. Zagrał z kilkoma zespołami a potem założył swój Porter Band. Debiut został utrwalony płytą  Helicopters nagraną w profesjonalnym studio i wydaną w 1980 przez wytwórnię państwową Pronit. Porter tworzył pod wpływem brytyjskiego stylu new wave, lecz nie były to utwory punk...
Ale początek lat 80 należał do Brygady Kryzys. Kiedy grudniu 1981 roku na ulice polskich miast wyjechały czołgi, oni weszli do państwowego studia nagraniowego Tonpressu i przez dwa miesiące - pomimo godziny policyjnej - nagrywali swój legendarny czarny album (pisaliśmy o nim TUTAJ). Co więcej - skorzystali z dopiero co otwartego, najnowocześniejszego w Polsce studia nagrań. Czemu stało się to możliwe? Zadziałał tzw. czynnik ludzki, którym w tym przypadku był szef placówki, Marek Proniewicz (niedawno udzielił nam wywiadu (TUTAJ). 

Zespół założyli w 1981 roku w Warszawie. gitarzysta Tomasz Lipiński (ur. 21 sierpnia 1955 w Warszawie) i wokalista Robert Brylewski (ur. 25 maja 1961 w Warszawie, zm. 3. 06. 2018 r.). Lipiński wcześniej był frotmenem grupy Tilt a Brylewski - Kryzysu. W Brygadzie grali  basista Ireneusz Wereński, perkusiści Sławek Słociński (zastąpiony potem przez Jana Rołta) i Jarek Ptasiński oraz saksofonista Tomasz "Men" Świtalski. Mieli wystąpić podczas ogólnopolskiego zjazdu Solidarności, jednak do tego nie doszło. Za to dali koncert w warszawskim klubie Riviera (zaraz po debiutującej Republice, do której mamy stosunek osobisty, o czym pisaliśmy TUTAJ). Nagrany nielegalnie materiał trafił potem do Anglii i został tam wydany jako bootleg na płycie z okładką, na której wywracał się Pałac Kultury i Nauki, symbol komunizmu w Polsce (dar Józefa Stalina) - pisaliśmy nieco o niej TUTAJ. Po wprowadzeniu stanu wojennego Brygada Kryzys miała dać koncert 13 lutego (data była symboliczna - przypomnijmy - 13 grudnia wprowadzono stan wojenny) w sali Gwardii w Warszawie, jednak cenzura nie pozwoliła na wydrukowanie pełnej nazwy zespołu na plakatach. Muzycy najpierw mieli zagrać pod szyldem Brygada K., jednak ostatecznie odmówili wyjścia na scenę. Po tym incydencie dostali zakaz na występy w kraju, co stało się powodem ich rozpadu. Natomiast wydana płyta stała się kultową, a zespół został uznany za głos swego pokolenia.
 
Po rozwiązaniu zespołu Lipiński, Brylewski z Pawłem "Kelnerem" Rozwadowskim stworzyli zespół Aurora, a po odejściu z niego Lipińskiego (który reaktywował Tilt) przemianowali go na Izrael. Potem Brylewski stworzył Armię. W 1989 r. reaktywowała się Brygada Kryzys, w czasie wyjazdu muzyków Tiltu i Armii do Berlina Zachodniego. Ich pierwszy koncert w Jarocinie w 1991 r. został przyjęty entuzjastycznie... I tak dobrnęliśmy do nazwy Jarocin która u każdego fana muzyku punk w Polsce powoduje szybsze bicie serca. Bo fani dzielą się na tych, którzy byli i pamiętają festiwale w Jarocinie i na tych, co to niestety nie. My oczywiście byliśmy (i to w jego najlepszej odsłonie, w pamiętnym, symbolicznym roku 1984) i co więcej już opisaliśmy, co tam widzieliśmy TUTAJ. Takie to były początki nurtu punk w Polsce, co też bardzo skrótowo opisaliśmy (trzeba jeszcze napisać o Deadlock, Dezerterze, Siekierze, KSU i wielu wielu innych, co na pewno nastąpi). Na pewno postaramy się też omówić nieco dokładniej poszczególne wydarzenia tamtego czasu (najważniejsze zespoły i płyty lat 80. opisaliśmy już TUTAJ i TUTAJ), ale liczymy także także na Waszą pomoc. Jeśli byliście na koncertach w latach 70. i 80. – napiszcie o tym. Adres mailowy jest na stronie bloga. Bo internety nie płoną.


Do tematu jeszcze wrócimy, dlatego czytajcie nas - codziennie mowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

Piotr Bratkowski, Prywatna Taśmoteka czyli Słodkie lata 80., Warszawa 2003
Leszek Bugajski,  Seks, druk i rock and roll : zapiski z epoki recyklingu, Warszawa 2006.
Beata Hoffmann, Rock a przemiany kulturowe końca XX wieku, Warszawa 2001
Rafał Księżyk, Robert Brylewski, Kryzys w Babilonie, Warszawa 2011
Mikołaj Lizut, PRL – Punk Rock Later, Warszawa 2003
Krzysztof Lesiakowski, Paweł Perzyna, Tomasz Toborek, Jarocin w obiektywie bezpieki. Instytut Pamięci Narodowej. Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Warszawa 2004