Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoskie zespoły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoskie zespoły. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 października 2022

Ten album warto znać: Soviet Soviet i Fate - chłodno i przebojowo

 

Powstali w 2008 roku, a muzycy wywodzą się z dwóch włoskich miejscowości Fano i Pissaro. Założycielami byli Matteo Tegu - gitarzysta, Allessandro Ferri - perkusista i Andrea Giometti basista i wokalista. 

W 2019 roku wydali swój debiut, o którym piszemy dzisiaj. 

Zacznijmy może od wokalu - jest nieco krzykliwy, ale nie w negatywnym tego słowa znaczeniu, z powodzeniem mógłby należeć do kobiety, jest jak na mężczyznę dość wysoki. I jeszcze - na YT padają uwagi, że angielski jest miejscami trudny do zrozumienia. Na szczęście jest dostęp do tekstów, więc możemy zrozumieć o czym zespół śpiewa.    

 

Bas to oczywiście miejscami Peter Hook. Perkusja też przypomina stylem grę Morrisa. Ogólnie zespół jest bardzo sprawny instrumentalnie, a zimny post punk i nowa fala, to chyba najlepsze określenie ich stylu.

Na otwarcie serwują Ecstasy trudno odgadnąć o czym jest ta piosenka, być może chodzi o wstyd, lub narkotyki. 1990 ma doskonały początek, zwłaszcza bas i świetna gitara. Tutaj sprawa jest dość jasna, chodzi o to, że każdy w dowolnej chwili może rozpocząć się nowe życie. Introspective trip to piosenka będąca rozmową miedzy dilerem a kupcem narkotyków. Kończy się dość pesymistycznie, bohater oczywiście umiera, w przeciwieństwie do dilera.. Further to piosenka o Justine, prawdopodobnie chodzi o partnerkę narratora. Jest zadowolony z ich relacji, ona podtrzymuje go na duchu, sprawia że jest dumny. Nieco w warstwie tekstowej przypomina Cure i ich Love Song. Gone fast podsumowuje związek i jest hymnem na pożegnanie. On poczuł inną bryzę i musi zakończyć stary związek, żeby rozpocząć nowy... No lesson zdaje się być najlepszym utworem - kulminacyjnym punktem albumu. 

Mogę Cię szanować całym sercem
I czuję twój głos z tyłu pociągu
To nie jest lekcja
Cały czas krzyczysz w moich ramionach
Zrobiłaś mi niespodziankę, 

Zrobiłaś mi niespodziankę
Czuję jak otacza nas mgła
Wchłaniam ją
Pozwól mi zostać, pozwól mi zostać, może pewnego dnia

Mogę Cię szanować całym sercem
I czuję twój głos z tyłu pociągu
Nic nie mogę zrobić
Cały czas krzyczysz w moich ramionach
Zrobiłaś niespodziankę, zrobiłaś mi  niespodziankę
Cierpisz
Czuję się jak między dwoma dźwiękami
Bardzo dziękuję
Dziękuję bardzo za Twoją pomoc
Bardzo dziękuję
Dziękuję bardzo za Twoją pomoc
Jeszcze raz bardzo dziękuję
Dziękuję bardzo za Twoją pomoc

To chyba piosenka o nieznajomej, z  którą narrator chciałby być, ale nie może... Oczywiście
poza sferą marzeń. Together ma nieco dziwny tekst, miejmy nadzieję że nie chodzi o jakieś zboczenie (nekrofilia), tylko autor używa przenośni. Hidden - doskonały bas cała piosenka przypomina Editors i ich debiut (opisywany TUTAJ). A tekst? przypomina się jedna z piosenek Monochrome Set (pisaliśmy o tej płycie TUTAJ), dokładnie Ici Les Enfants..  

Nałożyłem dla niej najjaśniejszy uśmiech
Wibracje jej zapachu, czyste i delikatne

Założyłem dla niej największy uśmiech
Ale ona nigdy nie dorośnie

Założyłem jej najsłodszy uśmiech
Proszę zwrócić uwagę na swoje serce
Założyłem dla niej chwytliwy uśmiech
Proszę zostaw mnie w spokoju

Widziałem twój oddech
A potem próbowałeś mnie udusić
Jak możesz lubić takiego starca?
Więc zostaw mnie, i... zaufaj mi

Na koniec
Something you can't forget i Around here. Pierwszy jest o starości i przemijaniu..I to jest kolejny znakomity utwór.


Kiedy byłeś dzieckiem, nie bałeś się
Każdy dzień był zabawą i grą
Kiedy byłeś dzieckiem, nie bałeś się
Każdy dzień był zabawną grą

A teraz czas odejść
Duch twojej duszy
Zobaczy prawdę gdy będziesz na łodzi i zrozumiesz
Coś, czego nie możesz zapomnieć...

Drugi zdaje się być ciągiem dalszym... Mimo tych szalonych czasów które spędziliśmy razem, ty czekaj na mnie tutaj...

Reasumując - Fate to dobry kawałek muzyki, może wokal rzeczywiście powinien być nieco bardziej wyeksponowany. Niemniej Soviet Soviet to kolejna włoska grupa warta naszej uwagi. 

Wkrótce przekonamy się co nagrali później.

Czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Soviet Soviet, Fate, 2019, trackista: Ecstasy, 1990, Introspective trip, Further, Gone fast, No lesson, Together, Hidden, Something you can't forget, Around here.

  

środa, 26 maja 2021

SIS Felix i ich Rebirth: włoska chłodna fala, czy może raczej rock progresywny?

Foto: Samuele Romano

Ludzie maile piszą, zwykłe, kolorowe... I tak w naszej skrzynce mailowej co jakiś czas lądują prośby o recenzję. 

Tak też było i tym razem - napisali do nas SIS Felix z Foggi (dziękujemy za nadesłane materiały), zespół który istnieje od 1985 roku. Ich demo nagrane dwa lata później, uplasowało zespół w jednym z włoskich pism muzycznych wśród najbardziej obiecujących rodzimych kapel rockowych. Po krótkim zawieszeniu działalności wznowili ją w 2012 roku, by w 2016 wydać album Motionless Thinking. W 2019 wydali EPkę Figures a teraz, w 2021 wracają z Rebirth.


W ulotce reklamującej wydawnictwo można przeczytać, że zespół na EPce przekazuje zaniepokojenie i ciemne brzmienia zimnofalowe, coś w stylu update brzmienia the Cure i Joy Division. Piosenki są melancholijne i wzruszające, dręczą duszę, przeszkadzają i zapełniają umysł słuchacza, aż do uwolnienia wszystkich lęków... 

Brzmi interesująco czyż nie? A jak jest w rzeczywistości? 

Na EPce znajdziemy 4 utwory, przy czym w dwóch z nich usłyszymy skrzypce H.E.R. współpracującego m.in. z Morriseyem. Słychać go już od pierwszej piosenki, jaką jest Sorrow. Patrząc na cały minilabum to jest najgorsza piosenka. Być może trzeba się do niej przyzwyczaić, co jest trudne, nam się nie udało. To tak jakby Karpiel - Bułecka przeszedł mutację. Czekamy zatem co będzie dalej. Your Colours zaczyna się nieźle, w sumie można dojść do wniosku, że tak na prawdę to wszystko nie ma nic wspólnego z the Cure czy Joy Division. To taki lekko nostalgiczny rock. Piosenka może się podobać. Lost Time  - trochę w tle zajechało Fields of the Nephilim. Ale tylko na początku. Chyba to najlepszy utwór na tej EPce. Ma klimat i jest zdecydowanie najbardziej zbliżony do czegoś co można nazwać odmianą chłodnej fali. Całość kończy tytułowy Rebirth. Zaczyna się znakomicie. Znowu jest ciekawy klimat, solówki tym razem są bardziej progresywne, jakbyśmy przesunęli się w klimaty bardziej zbliżone do Marillion w drugim wcieleniu, czyli bez Fisha. Też nie jest to zły utwór.


Reasumując na 4 piosenki (wyłączając niestrawnego w każdej postaci, również włoskiej - Karpiela - Bułeckę) 2 są niezłe, a jedna całkiem dobra. Szkoda tylko, że SIS Felix szuka stylu, bo jak na jeden maksisingiel rozrzut pod tym względem jest nieco ciężki do zniesienia.

Strona zespołu jest TUTAJ.

SIS Felix, Rebirth, tracklista: Sorrow, Your Colours, Lost Time, Rebirth, wydanie własne 2021.

Nasza ocena - po gwiazdce na piosenkę czyni 3/6. Inaczej nie wychodzi.



My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 24 marca 2021

Debiutanci: Terminal Serious - przyzwoite chłodnofalowe granie dla wielbicieli Sisters of Mercy, Interpol i Joy Division

 


Kilkakrotnie opisywaliśmy na naszym blogu znakomite włoskie kapele chłodnofalowe jak choćby Nosound (TUTAJ), Be Forest (TUTAJ), Der Noir (TUTAJ), czy Branches (TUTAJ). Dzisiejszy bohater też jest z Włoch, dokładnie z Florencji. Liczba pojedyncza nie jest przypadkowa, bowiem za projektem Terminal Serious ukrywa się  Luigi Buonaiuto autor tekstów, muzyki i jak się można domyślić, wykonawca w jednej osobie (choć klipy mówią inaczej).


Od początku, czyli otwierającego album utworu All My Desires, słychać Interpol, Motoramę (te dwa zespoły zwłaszcza w takich utworach jak np. Love Was Lies) i Joy Division. Mamy przecież na albumie choćby utwór Disorder, choć ten raczej bliższy jest przynajmniej miejscami, stylistyce Rammstein. Niemniej cały album posiada brzmienie odświeżone, czyste i bardzo nowoczesne. Mówiąc krótko, może nowatorskie to to nie jest, ale miło się słucha. Tym bardziej, że artysta dotyka w warstwie wokalnej większości piosenek klasyka, czyli Sisters of Mercy, wokal jednak jest głębszy, przez co takie songi jak Lamb, Shit Inside, Warporn czy I Am Already Gone są znakiem rozpoznawczym Terminal Serious. Zresztą zobaczmy:

Na albumie, jak to na chłodną falę przystało, nie brakuje mocnych, patetycznych brzmień jak choćby w Love Was Lies utworze o trudnych uczuciach. Jest też dość silnie instrumentalny i minimalistyczny Goodbye gdzie jedynym tekstem jest linia: powiedziałaś do widzenia bez słowa, jak zwykle.     

Tekstowo dominują oczywiście uczucia, zranione, trudne ale poruszane są też inne zagadnienia, jak choćby w nostalgicznym Warporn - bezsens wojen, gdzie wojsko jest zabawką w rękach polityków. Znakomity Soul Misery z kolei jest  o bezsensie niektórych zmagań życiowych:


Mówisz cześć smutkowi

Żegnasz się ze wszystkimi swoimi marzeniami

Mówisz cześć blaskowi szaleństwa

Żegnasz się z ucieczką aniołów


Kiedy duchy przeszłości cię ranią

Nędza duszy jest zaraźliwa


Kiedy znajdziesz zgniliznę w ogniu szaleństwa

Żegnasz się z ucieczką aniołów

Cały czas zmarnowany w oceanie atramentu

Maska wpada w głęboką wodę studni


Czyli mówiąc krótko, jest dość jak na tego typu brzmienia sztampowo. 

Czekamy na kolejny album Terminal Serious wierząc, że za jakiś czas wypracują swój niepowtarzalny styl. Mają ku temu bardzo mocne podstawy. 


Postanowiliśmy od dzisiaj wprowadzić punktację gwiazdkową muzyki która się u nas pojawia. Od jednej gwiazdki, czyli za dobre chęci, do sześciu, czyli genialne i nowatorskie. Niech mają 4/6. Na dobry początek jedna gwiazdka gratis za dziary i fryz.

Cały album jest TUTAJ. 


 


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.