Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Closer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Closer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 listopada 2024

Modlitwa za zmarłych i kilka słów o The Eternal Joy Division

 Modlitwa Św. Gertrudy za zmarłych (LINK)

 Boże miłosierny, z tronu Twojej chwały wejrzyj na biedne dusze w czyśćcu cierpiące. Wejrzyj na ich karanie i męki, jakie ponoszą, na łzy, które przed Tobą wylewają. Usłysz ich błagania i jęki, którymi wołają do Ciebie o miłosierdzie. Zmiłuj się nad nimi i odpuść im grzechy. Wspomnij, najłaskawszy Ojcze, na Mękę, którą Twój Syn podjął dla nich. Wspomnij na Krew Przenajświętszą, którą za nich wylał. Wspomnij na gorzką śmierć Jego, którą dla nich podjął i zmiłuj się nad nimi. Za wszystkie ich przewinienia, których się kiedykolwiek dopuściły, ofiaruję Ci przenajświętsze życie i wszystkie czyny Twego najmilszego Syna. Za zaniedbania popełnione w Twojej świętej służbie ofiaruję Ci Jego gorące pragnienia. Za opuszczenie dobrych i zbawiennych spraw ofiaruję Ci nieskończone zasługi Twego Syna. Za wszystkie krzywdy, jakich od nich doznałeś, ofiaruję Ci wszystko, co Ci kiedykolwiek miłego świadczyły. Na koniec za wszystkie męki, które słusznie muszą cierpieć, ofiaruję Ci wszystkie pokuty, posty, czuwania, modlitwy, prace, boleści, krew i rany, mękę i śmierć niewinną, którą z najgorętszej miłości cierpiał za nas najmilszy Twój Syn. Błagam Cię, abyś raczył przyjąć te ukochane dusze do rajskiej szczęśliwości, aby Cię tam wielbiły na wieki. Amen.

Procession moves on, the shouting is over
Praise to the glory of loved ones now gone
Talking aloud as they sit round their tables
Scattering flowers washed down by the rain
Stood by the gate at the foot of the garden
Watching them pass like clouds in the sky
Try to cry out in the heat of the moment
Possessed by a fury that burns from inside
Cry like a child, though these years make me older
With children my time is so wastefully spent
A burden to keep, though their inner communion
Accept like a curse an unlucky deal
Played by the gate at the foot of the garden
My view stretches out from the fence to the wall
No words could explain, no actions determine
Just watching the trees and the leaves as they fall

/Ian Curtis, The Eternal, Closer/

Kto interesuje się tekstami Iana Curtisa zapewne zna powszechną interpretację powyższego tekstu. Ponoć Curtis przechodził w drodze do pracy koło ogrodu, gdzie miał okazję obserwować chłopca z zespołem Downa, i to właśnie z jego perspektywy napisana jest piosenka. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie owa procesja, która nijak ma się do tej narracji. 

Kto śledził losy wokalisty Joy Division ten wie, że zaczytywał się w Biblii, miał w niej pooznaczane fragmenty, na brzegach zakreślał notatki, w swoich tekstach wspominał Boga. Przemycał też w tytułach wątki naszej religii, jak choćby w  Passover. Można postawić tezę, że the Eternal - czyli Wieczny,  może być obserwacją z punktu widzenia duszy kogoś, kto już odszedł, i tak jak nieraz się wspomina, kogo dusza błąka się między niebem a ziemią (może to dusza potępiona, jak z powyższej modlitwy). Opadające liście kojarzą się z dzisiejszym świętem, być może Curtis napisał ten tekst pod wpływem wizyty na cmentarzu. Bernard Sumner wspomina, że często przechodzili przez cmentarz, spacerowali po nim, a pod koniec życia nawet uświadamiał Curtisowi, że gdyby jego próba samobójcza doszła do skutku, to by tutaj teraz leżał. Na Ianie jednak nie robiło to wrażenia, pomrukiwał tylko coś pod nosem. 

Zatem najpierw przechodzi procesja, ludzie milkną pod powagą chwili, popadają w stan zadumy nad tymi, których już nie ma, a których kochali. Później przychodzi żałoba, czas rozmów i wspomnień przy stołach, czas kiedy deszcz opłukuje świeżo ścięte kwiaty na cmentarzach i w miejscach spotkań...  A dusza narratora, widzi to wszystko, stoi przy wejściu ogrodu (może rajskiego), ale jest potępiona, nie może się tam dostać. Widzi tylko, jak teraz oni, jego bliscy szykują się do odejścia, przemijają niczym chmury na niebie i liście które spadają. To sprawia jej ból, jednak tylko duchowy, nie może przecież krzyczeć, dusza może jedynie zapłakać niczym dziecko, i wspominać swoje stracone dzieciństwo.... Może z perspektywy własnej nieśmiertelności tym dzieciństwem było jej całe młode życie, dusza jest przecież nieśmiertelna więc mogło minąć już wiele lat, nawet wiele więcej, niż gdy była w ciele... 

Tak upływa czas a ona tkwi wciąż w tym samym miejscu i widzi, że opadają kolejne liście i odchodzą kolejni ludzie. Jednak jako dusza potępiona, nigdy się z nimi nie spotka i jest to dla niej całkiem nie do wytrzymania.

Pamiętajmy o wszystkich tych, którzy być może dziś patrzą na nas i smucą się, że każda godzina zbliża nas do śmierci. Ale pamiętajmy, że też do wieczności. 


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

niedziela, 28 sierpnia 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.11: Istnieją nagrania wideo całych koncertów Joy Division

 


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, szóstą TUTAJ, siódmą TUTAJ, ósmą TUTAJ, dziewiątą TUTAJ, dziesiątą TUTAJ.

Kolejny rozdział książki Sumner poświęca ostatniemu etapowi istnienia Joy Division. Zaczyna od nagrywania Closer. Na początku porównuje sytuacje zespołu podczas nagrywania debiutu, czyli Unknown Pleasures z obecną. Tak więc Unknown było nagrywane przez trzy weekendy i na żywo, ewentualnie z poprawkami. Sytuacja zespołu podczas realizacji Closer była drastycznie inna. 

Po pierwsze mieli pieniądze więc było ich stać na lepsze studio. Co za tym idzie zmieniła się technika nagrywania bowiem Hannett teraz nagrywał każdy instrument osobno a później całość miksował. Pozwoliło to na uzyskanie pełniejszego brzmienia płyty. Kolektywnie stwierdzili, że na Closer pojawią się klawisze, co nieco zmieni brzmienie, jedynie wrogiem tego był Ian, który twierdził, że zespół zacznie brzmieć jak Genesis. Mieli syntezator, który Bernard zbudował sam i go wykorzystali. Ciekawe jest, że Sumner wspomina że U2 przyjechali do Londynu podczas sesji Closer, ponieważ chcieli aby Hannett był realizatorem ich nagrań i byli zakochani w debiucie Joy Division. Ta informacja nie zgadza się ze wspomnieniami U2 którzy twierdzą, że wizytowali Joy Division ale w Manchesterze gdy ci nagrywali LWTUA (warto zobaczyć choćby TUTAJ czy TUTAJ).

Mieszkali we wspólnym mieszkaniu, przy czym on mieszkał w pokoju z Robem i Martinem. Ian dzielił pokój z Annik. Robili sobie różne żarty, zwłaszcza Hooky który czasem przesadzał z dokuczaniem Ianowi i Annik, których porównywał do Johna i Yoko. Rob polewał ich wodą ze szklanki w której trzymał zęby. Bywał bardzo męczący kiedy potrafił na głos, po całonocnej sesji, czytać NME. Wszystko włącznie z reklamami. Zmieniał wtedy odpowiednio tonację głosu, a Hannett nieraz prosił go żeby powtórzył czytanie jakiegoś fragmentu, co ten chętnie robił.

Płytę nagrywali nocami zwykle zaczynali około 16:00, kończyli nad ranem. Dobrze się pracowało bo był ciekawy klimat. Studio Brittania Row należało do Pink Floyd i miało znakomitą akustykę. W portierni znaleźli książkę telefoniczną z numerami różnych osób z branży muzycznej więc kiedy się nudzili postanowili z Ianem dla żartów do kilku z nich zadzwonić, o czwartej nad ranem. Jedną z takich osób był sam John Peel. 

Sumner twierdzi, że nie było żadnych oznak tego, że Ian za kilka miesięcy popełni samobójstwo (jest to sprzeczne z wywiadami jakich zespół później udzielał). Owszem miał kilka ataków podczas koncertów granych w tamtym czasie, miał problemy, czuł się winny temu, że musi zostawić córkę, miał problem wyboru między dwoma kobietami. Ale nic nie zapowiadało że popełni samobójstwo. Najchętniej chciałby żeby ktoś podjął decyzję za niego, ale to było niemożliwe. Później kiedy zaczęli analizować teksty Iana dostrzegli że były w nich sygnały tego co chciał zrobić. Kilka dni po powrocie z Londynu zadzwonił do nich Rob i powiedział że Ian przedawkował leki i sam zadzwonił po pogotowie. 

Kiedy wrócili z Londynu Sumner miał kłopoty z bezsennością, wtedy nocami oglądał dużo filmów głownie Kubricka i budował syntezatory.

Ian załamał się podczas incydentu w Bury. Po awanturze siedział w garderobie, płakał i powtarzał że to wszystko przez niego (incydent opisaliśmy dokładnie TUTAJ). 

Gdy Ian zamieszkał z nim dużo rozmawiali, poddawał też Curtisa hipnozie (warto zobaczyć TUTAJ). Zapytał go wprost, czy chciał się zabić gdy przedawkował, czy też był to gest rozpaczy. Curtis odpowiedział, że chciał to zrobić, miał natomiast zbyt mało tabletek i pomyślał, że może dostać porażenia mózgu i będzie musiał tak żyć, wiec zadzwonił po pogotowie. Kiedyś gdy szli przez cmentarz Sumner pokazywał mu groby i starał się uzmysłowić, że byłoby idiotyczne gdyby na którym z nich widniało imię i nazwisko: Ian Curtis. Uświadamiał mu, że samobójstwo nie zmienia niczego. Ten jednak nic mu nie odpowiedział. Napisali wtedy dwie nowe piosenki, gdy Ian był w w szpitalu: Ceremony i In A Lonely Place, chcieli mu je zagrać kiedy wróci. Wtedy też zagrali ostatni koncert w Birmingham gdzie je wykonali.


Ian kupił sobie przed wyjazdem do USA zamszowe buty ze sznurowadłami na piętach a Sumner stwierdził, że to buty umarlaka. Nie wie dlaczego tak powiedział. 

Koncert w Birmingham został nagrany, Rob coś przeczuwał i załatwił dobry magnetofon. Nie wypadli dobrze z powodu słabej akustyki - nie słyszeli się na scenie. Rob też załatwił że ich inżynier dźwięku Harry de Mack nagra wideo z kilku koncertów zespołu i tak się stało. Ten jednak zażądał wielkich pieniędzy za taśmy wiec Rob ich nie odkupił.


Ostatnią niedzielę przed wylotem do USA Sumner spędził z kolegami z Section 25 jeżdżąc na skuterze wodnym. Chciał zabrać ze sobą Iana ale po wspólnym pobycie Curtis stwierdził że musi odwiedzić bliskich przed odlotem do USA. Kiedy zadzwonił Rob Bernard myślał że Ian tylko próbował się zabić, ale Rob kilka razy powtórzył że tym razem nie, że Ian Curtis nie żyje. 

Dzień przed Sumner był na spacerze z Simonem Toppingiem z A Certain Ratio. Podbiegł do nich biały dziki koń i dał się kilka razy pogłaskać. To był znak... 

Sumner nie odzywał się do nikogo do dnia pogrzebu. Nie poszedł do kostnicy, chciał pamiętać Iana takim jakim był. 

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                  

piątek, 1 lipca 2022

Archiwum artykułów o Joy Division: zbiory Gary Smitha cz.3. - Closer w recenzji Mikea Nicholsa: apogeum nostalgii i przygnębienia

Pierwsza część tekstu jest TUTAJ, druga TUTAJ.


Kolejna część pasjonującego zbioru Gary Smitha to tracklista i detale wydawnicze dotyczące Closer Joy Division. Na dole znajdziemy notatkę prasową - minirecenzję albumu, stwierdzającą, że ten zawiera fascynującą surową muzykę. Akordy grane są vibrato warkotliwie w przeciwtakcie. Oczywiście można było to skorygować, ale zespól chciał świadomie osiągnąć taki efekt. 

Kolejny wycinek to recenzja Closer autorstwa Mikea Nicholsa. 

Na początku autor wspomina, jak dwa lata wcześniej uczestniczył w promocji zespołu w jednym z lokalnych klubów. I o ile większość zespołów wykazywała przed takimi występami pewność siebie, Joy Division byli podejrzliwie milczący, jakby nieobecni. Podobnie wyglądał koncert zespołu, a takie zachowania znacząco odróżniały Joy Division od pozostałych zespołów, co mogło być jedną z przyczyn ich lawinowo rosnącego powodzenia. 

Następnie autor wspomina, jak dwa miesiące temu miał zamiar zobaczyć zespół w klubie Hurrah w USA, gdzie bilety zostały wyprzedane, ale jak wiadomo samobójstwo Iana Curtisa wszystko zniweczyło. W spadku został nowy singiel i album - potwierdzające sprzeczności płynące z ich muzyki. Następnie Nichols porównuje Unknown Pleasures z Closer. 

Ten ostatni nazywa głębszym i trudniejszym do okiełznania wydarzeniem, zwłaszcza stronę pierwszą. Atrocity Exhibition jest nazwane jako znakomita piosenka na rozpoczęcie płyty, Curtis nokautuje w niej słuchacza rymami zapraszając do środka tej wystawy okropieństw. Powtórzenie tej strategii odbiorca otrzymuje jeszcze w Colony i Passover, które dziwią odbiorców religijnymi konotacjami tekstów Curtisa. Jak w większości przypadków znakomitych tekściarzy, teksty są niejednoznaczne, pozostawiając słuchacza z możliwością własnej ich interpretacji. Autor uważa, że wiele dzieje się też w warstwie wybijania słuchacza ze swoistego nastroju nostalgii. Jak choćby po spokojnym i nastrojowym Isolation, po którym otrzymujemy gniewne brzmienie gitary Sumnera w Colony, czy, jak to określa Nichols, mieniący się oczekiwaniami A Means To An End. W tej piosence Curtis obdarza słuchacza rozpaczą, bez obwiniania kogokolwiek, jednak po czasie łatwo domyślić się do kogo skierowane były te słowa. 

Apogeum melancholii i przygnębienia zespół osiąga w The Eternal i Decades. Pierwszy jest pięknie poetycki, ze znakomitym wokalem i klawiszami Sumnera, ale i to wszystko przyćmione zostaje przez kolejny. Decades jest zdaniem autora piosenką w której tęskne zadawanie pytań przez Curtisa unosi się nad żałobnym motywem syntezatora.

Album wywołuje taki typ nostalgii, jakiego pozazdrościć powinni zespołowi wszyscy artyści. Płyta budzi wspomnienia, a po śmierci Curtisa zespół znalazł się wśród najważniejszych gwiazd muzyki. Na koniec autor zastanawia się nad przyszłością grupy, bo to czego dokonali to nie jest wcale zwykły rock'n' roll.

Wkrótce kolejne wycinki z zeszytu Gary Smitha, któremu jak zwykle dziękujemy za udostępnienie tej bezcennej kolekcji.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 20 kwietnia 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.39: U2 to najlepsza kopia Joy Division

    

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37 i 38).

W tamtym czasie Manchester nawiedzili U2 o czym już kilkakrotnie pisaliśmy (warto zobaczyć TUTAJ). Pisaliśmy, że Martin zrealizował ich debiutancki singiel, a Bono nazwał głos Curtisa świętym i chwalił Unknown Pleasures. 

Nawet dziennikarz David Thompson stwierdził, że U2 to najlepsza kopia Joy Division. Mieli po 16 lat wtedy a dziennikarz miał 22 i ich zignorował, czego później żałował bo stali się jednym z najważniejszych zespołów  świata. 

Na Closer Hannett pokazał wszystkie swoje możliwości. Nazwał ten album swoim najbardziej mistycznym dziełem i najbardziej kabalistycznym. Wzmocnił dyskotekowe rytmy a wszystko stało się bliższym głos, rytm  dusza i muzyka. Obcowanie z głosem Curtisa stało się bardziej mistyczne. 

Całość otwiera mający marokańskie rytmy Atrocity Exhibition z przesłaniem, że to jest droga wejścia do środka. Isolation przypomina powieści Kafki. 24 Hours to najbardziej łamiący serce fragment albumu. Kończące album utwory Curtis nagrywał z zamkniętymi oczami mając ręce na głowie - tak to wspomina Annik.


Ostatni utwór pokazuje jak załamanym był w tamtym czasie Curtis. Finalnie można śmiało stwierdzić ze Closer wyprzedził epokę i w porównaniu z innymi albumami zrealizowanymi w tamtym czasie obronił się i jest zupełnie ponadczasowy. 

Podczas sesji zespół nagrał Komakino, As you Said, i Incubation które jednak nie znalazły się na płycie. Ukazały się limitowanym flexi disc który opisaliśmy TUTAJ wydanym przed ukazaniem się Closer.


Saville w książce twierdzi, że żadnej okładki Joy Division zespół nie widział wcześniej. Że projekty od razu wysyłał do drukarni. Inaczej było z Closer okładkę obejrzeli Rob i zespół. 

Naszym zdaniem to nie jest prawda o czym pisaliśmy TUTAJ. Saville miał wtedy rzekomo być pod wpływem zdjęć Woolffa (artystę opisaliśmy TUTAJ). Ian miał według Wilsona powiedzieć po zobaczeniu okładki: OK dokonało się. Warto byłoby sięgnąć do źródeł być może istnieją wspomnienia Wolffa bo jak twierdzi Saville, zespół musiał uzyskać zgodę na wykorzystanie jego zdjęcia, tak przynajmniej twierdzi Saville (sprawdzimy to wkrótce). 

Gretton natomiast na pytanie Savillea czy umieścić nazwę zespołu na okładce powiedział,  że niekoniecznie. Tytuł albumu niekoniecznie musi oznaczać Bliżej a może być tytułem Koniec czyli Closed. W recenzji dla the Sounds Dave McCullough użyl stwierdzenia,  że to klasyk gotyku (recenzję zamieściliśmy TUTAJ). Prawdopodobnie to pierwsze określenie tego typu muzyki (nie zgadzamy się z tym - tego stwierdzenia używał Hannett wcześniej). 

Po sesji koncertowali, a Genesis P-Orridge powiedział, że mieli plan stworzenia z Curtisem zespołu. To była tajemnica. Mieli w planach wspólny koncert i jam na koniec z Sister Ray Velvet Underground - jako inspiracje. Ian wtedy był zafascynowany filmem Czas Apokalipsy Coppoli i sceną kiedy wąż zbliża się do brzytwy. Sam był już bardzo blisko końca. 


Tak kończy się 17 rozdział książki. CDN.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 13 kwietnia 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.38: W Isolation Martin Hannett wprowadził muzykę cyfrową

   

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36 i 37).

Rozdział 17 pt. Closer rozpoczyna się od cytatu Annik Honore o piosence Decades. 

Annik twierdzi, że początek tek piosenki Ian śpiewa o sobie, bardzo zmęczonym, smutnym i delikatnym głosem, bo tak właśnie wtedy się czuł. 

Od 17.03 1980 do końca miesiąca zespół nagrywał Closer w studio Pink Floyd Britannia Row Studios w Islington. Dla zespołu zorganizowano wtedy 2 mieszkania, z tym że jedno było w domyśle przeznaczone dla partnerek. To zostało zajęte przez Annik i Iana, a Ian nie powiedział Deborah o tym fakcie. Zespół miał wtedy bardzo ubogi budżet, zaledwie 5 GBP na dzień, co wystarczyło na sałatkę z kurczaka i kilka drinków lub piw, zwykle po zakończonej sesji. Annik za to miała pieniądze, co spotykało się z nieprzyjemnymi komentarzami Roba. Ponieważ Ian miał większe potrzeby finansowe, Rob płacił mu drobne kwoty za wykonywanie prac porządkowych, na przykład za prasowanie. To spotykało się z protestami Annik, uważała, że Ian jest geniuszem i nie powinien wykonywać takich prac. Za finanse odpowiedzialny był Rob, więc jeśli mieli gdzieś wyjść czekali na niego. Annik była niezależna finansowo i stąd odnosiło się wrażenie, że strofowała Iana.

Oczywiście pracowali nocami bo taki styl miał Hannett, i jak zwykle oni, znakomicie się bawili.


Tony wspomina, że największym żartownisiem był Ian który jego zdaniem, w ten sposób uwalniał stres jakiemu był poddawany i zapominał o problemach życia codziennego. Każdy członek ekipy po powrocie ze studia musiał sprawdzić, czy łóżko nie jest czymś wysmarowane, na przykład ketchupem. A Certain Ratio byli wtedy w Londynie na sesji Peela, odwiedzili Joy Division i też uczestniczyli w żartach.

Genesis P-Orridge wspomina że był wtedy z Ianem na zakupach w sklepie koło studia. Interesowali się poniemieckimi pamiątkami wojennymi. 

Hannett w tamtym czasie używał bardzo wielu nowinek technicznych. Np. w Isolation wydzielił głos Iana i z bardzo prywatnej piosenki zrobił niemal hit pop. 


Zdaniem Tonyego, Martin wprowadził w tej piosence muzykę cyfrową. Miało to później wielki wpływ na to co robili New Order. Procował z syntezatorami, a w Isolation każdy instrument posiada rytm i melodię. Bit pochodzi od syntezatora. New Order podchwycili ten pomysł w Blue Monday - pierwszej piosence jaką nagrali bez Martina.


Closer to zupełnie niesamowita pyta, jest jak las pełen mistycyzmu muzyki i klimatu. Dla wielu pierwsze odsłuchanie było niezapomnianym przeżyciem. Cały album natomiast jest pośmiertnym przesłaniem Iana, bo nie da się oderwać jego historii od muzyki. Na tym albumie Curtis popchnął post-punk poza typowe wycie nadając piosenkom mroczny i niepokojący klimat. 

Wiele lat później Peter Hook powiedział w wywiadzie, że wiedzieli wtedy iż nagrali świetny album. Bali się tego, bo pierwszy album to praca wielu lat i wiele zespołów nie wytrzymuje ciężaru drugiego albumu. Im się udało. 

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

niedziela, 16 stycznia 2022

Czy Ian Curtis zaakceptował okładkę Closer - najważniejszej płyty gotyku?

Ze zrozumiałych powodów tekst został zinterpretowany przez prasę jako opowieść o miłości, która się nie udała, ale ja, jako ta, która ostatnia dowiedziała się, że nasza miłość "się nie udała" wzięłam niewierność Iana za skutek choroby. Chociaż nie znałam tekstów, Ian bardzo długo tłumaczył mi proces powstawania ilustracji na okładce. Słowa zostały wydrapane na metalu, który później polewano kwasem. Ian mówił mi, że starano się uzyskać efekt, przy którym metal będzie wyglądał jak kamień. Jego upór w objaśnianiu tych wszystkich szczegółów, gdy nie zadawał sobie nawet trudu, by patrzeć na mnie od czasu do czasu, każe mi myśleć, że już wtedy był mocno zaawansowany w swoim planie wycofania się. 

/Deborah Curtis, Ian Curtis - Przejmujący z Oddali, Iskry, Warszawa 1977/

Powyższe słowa dotyczą najlepiej sprzedającego się singla wszechczasów, i jednocześnie największego przeboju Joy Division - piosenki Love Will Tear Us Apart. Siedmiocalowy singiel, ukazał się niecały miesiąc po śmierci Curtisa, w czerwcu 1980 roku, a okładka o której Ian opowiadał żonie, przypisana została Bennowi Kelly i Peterovi Savillowi. Zatem możemy być pewni, że druk i tłoczenie miały miejsce przed śmiercią wokalisty Joy Division (singiel opisaliśmy TUTAJ).



  

Wszystko jednak zmieniło się po śmierci Iana Curtisa. W październiku 1983 roku ukazuje się wersja 12 calowa singla, tym razem jednak Factory zmienia okładkę, pojawia się na niej foto tego samego fotografa, którego dzieło Saville umieścił na okładce Closer, Bernarda - Pierre Wolffa (singiel opisaliśmy TUTAJ).


Widać zatem, że kiedy świat obiegła tragiczna historia śmierci wokalisty Joy Division, Factory ewidentnie rozpoczęło zarabianie na niej. Mało tego, okładkę którą Ian tak lubił i zaakceptował, zamieniono na taką, której nie znał... 

Jakiś czas temu zamieściliśmy na naszym blogu streszczenie filmu pt. Joy Division under review (TUTAJ). Film ten wzbudził we mnie inspirację do napisania tego tekstu. Zwłaszcza padająca w niej pod koniec wypowiedź Micka Middlesa o tym, że nie mamy pewności, czy okładka Closer została zaakceptowana przez lidera Joy Division.. Middles - świadek tamtych dni i przyjaciel Lindsay Reade z pewnością wie co mówi... 

Od dawna stawiałem taką samą tezę. Nigdy nie miałem pewności, czy Factory Records uzgodniło z Ianem okładkę Closer. Świadkowie tamtych czasów twierdzą, że tak. Tony Wilson jak mantrę powtarzał w wywiadach, że dopiero po samobójstwie Iana zdali sobie sprawę, że mają zmarłego Chrystusa i trzy niewiasty na okładce Closer. Płyta ukazała się w lipcu 1980 roku, a więc około dwa miesiące po śmierci wokalisty. Jej nagranie zakończyło się w marcu. Również według relacji Petera Saville'a, wszyscy członkowie zespołu, zwłaszcza Ian widzieli i zaakceptowali okładkę albumu...

Po tym jednak co stało się z LWTUA mam cały czas wątpliwości (był czas na zmianę konceptu okładki Closer, gdyby zespół zaakceptował inny projekt). Fakt, że Ian przykładał ogromną wagę do okładek nie do końca przemawia na korzyść wersji Factory, bo nie wiemy, jaki projekt okładki zaakceptował. Wilson powtarzał przecież: jeśli masz do wyboru prawdę i legendę, drukuj legendę (stąd pewnie masa legend w filmie 24 Hour Party People...pisaliśmy o tym TUTAJ).


Pewnym jest, że żyjący członkowie zespołu, ale także sam Peter Saville, znają prawdę. Zna ją też zapewne Alan Erasmus. Być może i my kiedyś ją poznamy, chyba, że już do na zawsze rozszarpały ją bezlitosne szpony biznesu...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 17 września 2021

Martyn Atkins: współpracownik Petera Saville'a w Factory Records, współtwórca okładki Closer Joy Division i okładek Depeche Mode


Jednym z współpracowników Petera Saville'a w Factory Records był Martyn Atkins, Brytyjczyk, ur. 1959 w Huddersfield, w hrabstwie Yorks. 

Jego nazwisko znajduje się na okładce Closer, obok nazwiska Petera Savillea oraz Bernarda-Pierrea Wolffa, autora zdjęcia grobowca z Cmentarza Staglieno w Genui, które zdobi wierzch okładki (warto zobaczyć TUTAJ). 

Atkins był także współprojektantem i projektantem innych obwolut płyt wydanych przez Factory Records, współpracował tam z takimi zespołami jak Minny Pops, Section 25, ACR i innymi (wszystkie jego realizacje wymienione są TUTAJ). Oprócz tego był twórcą (obok oczywiście Petera Saville'a) przypinek wytwórni Fractured Music (FAC-21), działającej w ramach koncernu Factory Records, której dyrektorem był Rob Gretton, manager Joy Division (pisaliśmy o nich TUTAJ, zwracając uwagę na ich niezwykłe podobieństwo do logo polskiej fabryki samochodów FSO… ). O tym, jak faktycznie doszło do powstania tego znaczka, wyjaśnił Matthew Robertson w książce z 2006 roku FAC 461 Factory Records The Complete Graphic Album (LINK). Napisał tam tak: To Martyn Atkins zaprojektował propozycję nowego logotypu Fabryki. Oparł się w tym na kształcie zbliżonym do 'f' znanym z wycięć w pudłach rezonansowych instrumentach strunowych (takich jak skrzypce), lecz jego elegancja była daleka od industrialnej estetyki znaków Petera Saville, więc pomyślał, że byłoby to odpowiednie dla firmy Fractured Music, związanej z Joy Division. Znak ten został zastosowany do kilku wydawnictwach zespołu i często był mylony z oznaczeniem Factory.


Równolegle do pracy na rzecz Factory Records, Atkins robił okładki dla innych zespołów grających w Manchesterze, Liverpoolu, Glasgow i Londynie. Pod jednym z artykułów w Internecie o albumu Leave In Silence Depeche Mode tak opisał tamten czas w komentarzu: Poznałem Daniela [Millera] i zespół [Depeche Mode] po jego wydaniu [czyli po wydaniu singla], w tym czasie pracowałem dla Factory, dla Joy Division, A Certain Ratio itp. A także dla Zoo, Bunnymen, Teardrop Explodes itp. Uwielbiałem typografię, tworzenie projektów logo i wymyślanie koncepcji fotograficznych, a oni szukali kogoś, kto miał dobre koncepcje grafiki i obrazów, które można by przełożyć z okładek płyt na reklamy i marketing, aby nadać Depeche potężną, spójną tożsamość. W tym czasie remiksy i specjalne 12″ wraz z merchandisingnem stawały się bardzo ważne dla marketingu zespołu. To był fantastyczny czas, bardzo mi się to podobało.

 


Leave In Silence, pierwsza praca, za którą byłem odpowiedzialny, wyszła przed albumem i miała dać przedsmak nadchodzącego albumu. Mieliśmy już pomysł na zdjęcie na okładkę, wyreżyserowałem sesję z Brianem w miejscu niedaleko Duxford w Cambridgeshire, które znalazłem. Projekt sprawdził się całkiem dobrze i ugruntował kierunek, którego brakowało ich pierwszemu albumowi, Daniel i chłopaki byli zachwyceni. Myślę, że jeśli porównasz A Broken Frame ze Speak and Spell, to zauważysz, że naprawdę pomogło to nadać zespołowi wizualną wiarygodność. Miałam szczęście, że miałem odpowiednią fryzurę, nosiłem takie skórzane spodnie jak należało i jeździłam na motocyklu we właściwym czasie, więc wszedłem! (LINK).


Podobnie, zaskakującym zbiegiem okoliczności, który raczej nie był przypadkowy, Atkins wykonał większość okładek płytowych znanych, popularnych zespołów ostatnich 40 lat. Ich pełna lista jest TUTAJ. Nawet w tym roku, mimo Pandemii, zdążył zaprojektować opakowanie reedycji albumu Toma Petty, wydanego w latach 80. czyli Wildflowers & All the Rest oraz do płyty ze ścieżką dźwiękową dokumentu Celebrate the Music of Peter Green własnej produkcji, będącego zapisem live koncertu, który zorganizowali 25 lutego 2020 roku ku czci Petera Greena muzycy Fleetwood Mac. Stało się to pięć miesięcy przed śmiercią Greena. Na tym jedynym w swoim rodzaju koncercie w The London Palladium można było zobaczyć występy takich gości jak: Neil Finn (Crowded House), Noel Gallagher (Oasis), Billy Gibbons (ZZ Top), David Gilmour (Pink Floyd), Kirk Hammett (Metallica), Jonny Lang, John Mayall, Christine McVie (Fleetwood Mac), Pete Townshend (The Who), Steven Tyler (Aerosmith) i Bill Wyman (The Rolling Stones). Dodajmy jeszcze, że premiera filmu odbyła się parę dni temu, we wrześniu tego roku.


W ten sposób dotknęliśmy jeszcze jednego profilu działalności Martyna Atkinsa: produkcji filmowej. Atkins robił i robi teledyski. Wyreżyserował wideoklipy dla takich grup i piosenkarzy jak: Depeche Mode: Strangelove i Little 15, Alice in Chains: Sea of Sorrow, Lenny Kravitz: Circus, Toma Petty: You Wreck Me, Goo Goo Dolls: The Only One i Name, Jeff Lynne: Mercy, Mercy i dla Johnny Casha: Rusty Cage. 

Z dużych form trzeba wymienić muzyczne filmy dokumentalne: Slash - Raised On The Sunset Strip (2014) i Mr Blue Sky - The Story of Jeff Lynne & Elo (2012). Jak więc to możliwe, aby taka osoba w zasadzie pozostała anonimowa? Nie przeprowadza się z nią wywiadów, nie zaprasza na spotkania z widzami? Atkins nie ma nawet profilu w popularnej Wikipedii ani własnej strony internetowej. Co więcej - nie wiadomo nawet jak wygląda! Przypisywane mu zdjęcie, jakie krąży w Internecie ukazuje Revd. Dr Martyna Atkinsa, generalnego sekretarza Kościoła Metodystów… Z tego co udało nam się z trudem ustalić, w przeszłości Martyn Atkins związany był ze studiem Town & Country Planning Design, które  jakiś czas temu zostało przemianowane na T&CP Associates, a w 1989 r. kupione przez Srtylorouge (LINK).

Reżyser, projektant, scenarzysta, rysownik…. Sporo jak na jedną osobę. 

Szerokie zainteresowania połączone z dyskrecją i wręcz niechęcią do rozgłosu… Atkins pracował w czasach wczesnego Factory Records i do dzisiaj tworzy dla znanych muzyków. Aż się prosi, aby teraz o nim zrobić film… a przynajmniej wnikliwiej opisać jego postać. Liczymy w tej sprawie na naszych czytelników: przysyłajcie informacje i weryfikujcie to, co napisaliśmy. Bo Ziny, jak powiedział Ian Curtis, są przyszłością świata.


Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 18 sierpnia 2021

Joy Division w książce Shadowplayers Jamesa Nice'a cz.8: Koncerty, realizacja Closer i pierwsza trasa po Europie

  


Poprzednie części streszczenia fragmentów poświęconych Joy Division w książce Jamesa Nice'a można odszukać (kolejno od pierwszej do siódmej) TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

Po opisanym w poprzedniej części koncercie w Electric Ballroom w Londynie, 26.10.1979 dwie następne noce (26 i 27.10.) zespół koncertował w Manchester Apollo wraz z Buzzcocks. Wtedy właśnie Richard Boon sfilmował fragmenty występów, a te umieszczone zostały w filmie Here Are The Young Men.


Widać było napięcie Iana Curtisa, a Stephen Morris stwierdził, że wtedy należał się Ianowi jakiś odpoczynek. Z kolei Hook stwierdził, że Curtis stał się swoim własnym największym wrogiem, bo zawsze odpowiadał że wszystko jest z nim OK i mówił to co pytający chciał usłyszeć.


Kolejny rozdział książki przenosi nas do roku 1980. Autor opisuje najpierw historię powstania okładki Closer autorstwa Petera Saville'a i jego asystenta Martyna Atkinsa (opisaliśmy to bardzo wnikliwie w naszej notce TUTAJ). 

W styczniu 1980 Joy Division nagrali LWTUA w Oldham. Wtedy Hannett zdecydował się nagrać Closer w studio zbudowanym i będącym własnością Pink Floyd - Britannia Row w Londynie. Zdecydowały o tym możliwości dźwiękowe i techniczne, lokalizacja i koszty. Istniała możliwość, że Pink Floyd poznają się na talencie Hannetta i zaproszą go do realizacji kolejnej ich płyty, a odległość od Manchesteru zapewniała łatwość wykluczenia muzyków z sesji miksowania nagrań. 

Studio miało jedynie sztuczne oświetlenie i po pewnym czasie przebywania w nim miało się lęki klaustrofobiczne. Ian Curtis zapytany przez Michela Duvala (warto zobaczyć TUTAJ) czy nowa płyta będzie drugą Ścianą odpowiedział, że zespół nienawidzi podwójnych albumów, ale cieszy się z robienia rzeczy, których nienawidzi. 

Closer nagrano w marcu, głownie nocami, a zespół stracił dynamikę Unknown Pleasures, i nie był też tak przebojowy jak na LWTUA. Użyto syntezatorów, a zespół grał zarówno w stylu proto-techno (Isolation) jak i spokojnie i lodowato (The Etarnal czy Decades). To najbardziej mistyczna i kabalistyczna produkcja Martina Hannetta. Unknown było zapewne weselsze, podczas gdy Closer bardzo depresyjne. Nagranie zabrało 13 dni i nocy. Ian czuł się źle, nie brał leków bo te wprawiały go w odrętwienie. Początkowo nie  był zadowolony z brzmienia Closer, powiedział że przypomina mu Genesis. 

Zdaniem Savillea Manchester to miasto podziemnych przejść betonowych i gotyckiej katedry. Unknown Pleasures da się porównać do pierwszego a Closer do gotyckiej katedry.

Tony Wilson wspomina jak członkowie Joy Division kleili okładki albumu Durutti Column z papieru ściernego. Odbywało się to w siedzibie Factory przy Paltine Road. Joy Division skleili około 500 okładek, z czego najwięcej Ian, który wtedy potrzebował więcej pieniędzy. Tak więc sklejał i zgniatał okładki, podczas gdy pozostali członkowie zespołu oglądali filmy pornograficzne.

W styczniu 1980 roku Joy Division pojechali na pierwszą profesjonalną europejską trasę. Odwiedzili: Amsterdam, Den Haag, Nijmgen, Antwerpię, Kolonię, Rotterdam, Brukselę, Eindhoven, Groningen i finalnie Berlin. 

Wkrótce i tym napiszemy, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 31 lipca 2021

Archiwum artykułów o Joy Division: Dave McCullough recenzuje Closer Joy Division

26.07.1980 roku, czyli nieco ponad dwa miesiące po śmierci Iana Curtisa, i osiem dni od wydania Closer, w magazynie Sounds ukazuje się recenzja albumu autorstwa Dave'a McCullougha. Przypomnijmy, że w tym dziale (w którym omawiamy, streszczamy lub tłumaczymy  artykuły poświęcone zespołowi) nazwisko dziennikarza ukazało się wiele razy. Tak też w tej samej gazecie opublikowani jego pożegnanie z Ianem Curtisem (TUTAJ), 14.07.1979 roku ukazała się genialna recenzja debiutu zespołu w znakomitym artykule Martwe Disco (TUTAJ), a wizytę dziennikarza w Manchesterze na wywiad z zespołem uwiecznił w swojej znakomitej książce sam Paul Slattery (TUTAJ). Zresztą jednym z jego zdjęć opatrzony jest artykuł który tłumaczymy dzisiaj, a zatytułowany Closer to the Edge (Bliżej Krawędzi).


Bliżej Krawędzi 

Młodzi mężczyźni o ciemnych sylwetkach, niektórzy ciemniejsi niż inni, zapatrzeni we wnętrza samych siebie, patrząc - odkrywają ciągle ten sam horror i opisują go z takim samym mrokiem akordów rocka gotyckiego. Niespodziewanie są muzykami soul; rozszerzają skalę z dogłębnego  płaczącego smutku, przez Presleya, przez Tamlę (Miłość to naprawi), do punka, a teraz do burzy i stresu młodych mężczyzn spoglądających do wewnątrz z zewnątrz, czyniących swoje dusze  przerażającym poczuciem ostateczności i końcem łańcucha wydarzeń rocka. Bez pudła Joy Division oznacza epokę, inni twórczo krążą tylko wokół nich. Love Will Tear Us Apart jest  najlepszą piosenką miłosną od czasu Love Minus Zero Dylana; ta piosenka jest idealna w każdy sposób, w tym technicznie, ale dodatkowo, bardziej niż cokolwiek innego przecina serce za pomocą nacięcia tak głębokiego i tak prawdziwego, że trudno jej wysłuchać do końca. Pod względem oddziaływania i bólu można porównać ją jedynie  do Unknown Pleasures. Jeśli Love Will Tear Us Apart jest nacięciem, głębokim nacięciem, to Closer jawi się jako otaczający ją, zawiły strumień wydarzeń. Unknown Pleasures jest albumem gorzko nieszczęśliwym; a jedyne jego ciepło tkwi w wiedzy, że to nierozcieńczone nieszczęście utopione jest w kawałku winylu. Love Will Tear Us Apart jest kompletną całością, a album Closer jest bardziej wyważony, uładzony i jednocześnie bardziej grubo ciosany niż jego poprzednik. Pomysły są wciągane i wyciągane w oparciu o solidniejszą podstawę  niż robiono to na Unknown. Ta podstawa jest dźwiękowym odpowiednikiem solidnej marmurowej płyty, tak luksusowym i tak przejmującym jak kamienny, antyczny obraz śmierci, który zdobi okładkę; światło jest załamywane we wszystkich kierunkach, muzyka i produkcja tonalna, poziomy wznoszą się i opadają nieprzewidywalnie, nigdy nie stoją w miejscu, nigdy nie odpoczywają, nigdy nie są dwa razy w tym samym punkcie. Ta zadziwiająca różnorodność jest dobrze zaplanowana i zarządzana przez Martina Hannetta, dając muzyce przestrzeń i powietrze, którego potrzebuje, i umieszczając głos Iana Curtisa w samym jej centrum. Album obejmuje spektrum możliwości Joy Division z łatwością przeistaczania się kameleona, zaczynając od najdłuższej i najluźniejszej strukturalnie piosenki albumu, witajcie w naszej-komnacie-terrorystów koszmar, hałas i świst  czyli Atrocity Exhibition. Godzien swojego tytułu utwór gdzie Curtis syczy To jest droga, wejdź do środka, podczas jazdy po błyszczącym metalu gitary Bernarda Albrechta, całość kończy się śliskim hałasem, który krąży po całym ciele niczym w Set the Controls For The Hearts of the Sun Pink Floyd.

Isolation przypomina mi Metamorfozę Kafki, Hannett sprowadza ton o krok w dół, kwitnie dźwięk syntezatorów, odniesienia do Kafki to fragment Matko, próbowałem, proszę uwierz mi. Piosenka jest jednak krótka i wybucha naglą akcją, co jest typowe dla całego albumu, w ostatniej chwili , jakoś odpływa niekompletna co zwiększa poczucie beznadziejności. Na końcu pierwszej strony wyróżnia się jeszcze A Means To An End. Piosenka po części o zemście, po części o  wyrzutach sumienia wbita w album tak mocno jak gwóźdź. Pokładam w Tobie moje zaufanie; ma taką samą strukturę jak Love Will i podobnie, nie mogę powstrzymać się od skojarzenia z wczesnym Stax i ich singlami  Tamla. Passover jest za to subtelny, drżący i przesiąknięty akceptacją winy. Następująca po nim dudniąca Kolonia powraca do stylu zespołu opartym na r'n'b, i przez wers Bóg w swojej mądrości wziął mnie za rękę, podkreśla podobieństwa z wczesną muzyką bluesową/gospel. Druga strona albumu to dawka transcendentnego Joy Division; piosenki są monumentalne, bez oszczędzania na aranżacji. A to rodzi moje zastrzeżenia, bowiem w tej czwórce piosenek jest coś zbyt klaustrofobicznie DOSKONAŁEGO. Piosenkom brakuje powietrza i przestrzeni pierwszej strony, nagle produkcja przekracza granicę od mistrzowsko subtelnej do misternie oczywistej. Przydałoby się jakaś pomyłka tu czy tam, jakaś skaza. Desperacja pojawia się po The Eternal, gdzie brzęczące radio i krótka pogawędka urywa się nagle, co tylko zdaje się potwierdzać, że w tych piosenkach umieszczono zbyt duży ładunek doskonałości. Być może jest to zbiór sztuczek Martina Hannetta, które wyczerpują się lub biegną za szybko. Tak czy inaczej, po prostu spieram się z samą ideą perfekcji; lecz nie mam wątpliwości, że te cztery utwory są najbardziej zaawansowanymi piosenkami Joy Division, a talent Iana Curtisa osiąga apogeum rozpaczy. Heart and Soul, przypływy i odpływy 24 Hours, najniższy upadek na The Eternal (jakiś rodzaj sennego spaceru po pogrzebie) i finał, klimatyczne syntezatory z Decades. Album kończy się jak może kończyć się tylko klasyczne dzieło soulowe, wychodząc z kompletnej beznadziejności miłości w sercu Iana Curtisa i mówieniu o „smutkach, które przecierpieliśmy”, rzucając światło dookoła w świat. Zobacz sam. Sędzia dla samego siebie. Ale nie bierz tego zbyt poważnie (wszyscy czasami traktujemy to zbyt poważnie, kiedy musimy). Closer to zapierająca dech w piersiach muzyka rockowa, to szczyt obecnych szczytów, dzielenie się czymś, co jest w muzyce Magazine, Bunnymen, a nawet Dexy i innych, ale jednocześnie definiujący ciemne klimaty i pozostawiający je niezrównanymi. Gdybyśmy mogli na to spojrzeć za dwadzieścia lub więcej lat, może dowiedzielibyśmy się więcej o tym, co sylwetki młodych mężczyzn w ciemności mają nam do powiedzenia. Na razie Closer jest wystarczająco blisko. Rozerwie cię na strzępy. Ponownie.

DAVE McCULLOUGH

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.      

poniedziałek, 26 lipca 2021

Isolations News 151: Stephen Morris promuje koszulkę, historia okładki Closer i artefakty Factory, 4AD ma rocznicę, Tim Burgess wzywa, the Cure - reedycje, Duran Duran nagrywa, KK's Priest i Yes z nowymi klipami, wraca Diuna

Firma odzieżowa 1of100 we współpracy ze Stephenem Morrisem wyprodukowała limitowaną serię 100 T-shirtów (LINK). Widać na nich prawdopodobnie konsolę od automatu perkusyjnego. Warto w tym miejscu przypomnieć, że to bazując na mechanicznym sposobie gry Stephena wyprodukowano pierwszego automatycznego perkusistę.


Skoro już (jak zwykle) zaczynamy od Joy Division, to właśnie ukazały się interesujące artykuły opisujące historię powstania okładki Closer (TUTAJ) i 10 kluczowych produkcji Factory (TUTAJ). Oczywiście okładkę Closer zaakceptowali wszyscy, włącznie z Ianem. Pada też wyjaśnienie, dlaczego po jego śmierci zmieniono okładkę LWTUA z tej z trawionym w metalu kwasem napisem, na anioła z nagrobka. Tamta ponoć wyglądała jak nagrobek. A ta nowa za to jak k#@$a jak co? Jak budka z lodami?


Ciąg dalszy historii kapel z Manchesteru i okolic. Frontman The Charlatans Tim Burgess wezwał do reformy streamingu w opublikowanym na początku tego roku artykule. Niejako w odpowiedzi rządowa Komisja Specjalna Departamentu ds. Cyfryzacji, Kultury, Mediów i Sportu (DCMS) zbadała model biznesowy wydawców i sprawdziła, czy jest sprawiedliwy dla autorów piosenek i wykonawców. Wyniki opublikowane 15 lipca odniosły skutek, znaleźli się brytyjscy posłowie którzy domagają się nowego prawa dającego artystom zmiany w prawie i w rezultacie sprawiedliwy podział zarobków, aby rozwiązać problem nierówności w płatnościach otrzymywanych przez artystów (LINK). Bla bla bla...


Milsze klimaty - w tym roku 4AD świętuje z wielkim rozmachem 40 lecie istnienia. Wytwórnia z tej okazji wydała  18-utworowy album kompilacyjny zatytułowany Bills & Aches & Blues obejmujący utwory zespołów z historii wytwórni, w tym z The Birthday Party, Grimes i The Breeders. Dnia 2 kwietnia wyszła wersja cyfrowa, a na nośniku CD i standardowe wydania winylowe ukazały się 23 lipca. 4AD poinformowała również, że zysk z pierwszych 12 miesięcy sprzedaży płyty zostanie przekazany na rzecz The Harmony Project, fundacji działającej dla integracji lokalnej. Tytuł albumu pochodzi z tekstu piosenki Cocteau Twins: Cherry-Colored Funk (LINK). 


A my zadajmy sobie pytanie z ręką na sercu - gdyby podsumować wszystkie ważne dla wytwórni kapele, to ile procent stanowiłyby te z początku lat 80-tych? Dla nas jakieś 99%...


The Cure  także obchodzi jubileusz, i to podwójny - 25. rocznicę powstania 10 albumu Wild Mood Swings z singlami The 13th, Mint Car, Strange Attraction i Gone! - album ukaże się ponownie, tym razem po raz pierwszy na krążku ze zdjęciami (LINK), oraz 40. rocznicę wydania trzeciego studyjnego albumu Faith (pisaliśmy o tym znakomitym wydawnictwie TUTAJ). Ten również wyjdzie ponownie. Tłoczenie płyt nastąpi specjalnie i wyłącznie z okazji Record Store Day (LINK) (LINK). 

Faith, Pornography i fragmenty kilku innych płyt akceptujemy. O tym wydanym 25 lat temu słyszymy właśnie dwa razy: pierwszy i ostatni.


Inne gwiazdy lat 80-tych, Duran Duran proponują nową piosenkę Invisible. Utwór pochodzi z Future Past, ich 15. powstającego albumu studyjnego. Zespół chce go promować podczas trasy po USA w 2022 roku. Teledysk do wspomnianego singla został stworzony przez sztuczną inteligencję nazwaną Huxley, opracowaną przez Nested Minds Solutions. Piosenka jest cieńka, a na klipie widać zombie. No cóż mamy sezon ogórkowy, więc Duran Duran załapali się do newsów, bo o czymś musimy przecież pisać.

W temacie zombie - Paul McCartney udostępnił dziwaczny nowy teledysk do Find My Way Back, w którym został cyfrowo odmłodzony. Z nieznanych nam przyczyn przy okazji sklonowali go z Michaelem Jacksonem. No chyba że Macca śpiewa z drutem kolczastym między nogami.  

Z kolei Yoko Ono zareagowała na przeróbkę Imagine, która wybrzmiała podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Tokyo. Raczej jej się spodobała. W każdym razie we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych zaznaczyła, że piosenka powstała z wzajemnych inspiracji jej Johnem i na odwrót (LINK). O taak, wzajemnej inspiracji, zapewne podczas tzw. lost weeekend.


Nowy zespół byłego gitarzysty Judas Priest KK Downing, KK's Priest, ogłosił zmianę terminu wydania swojego debiutanckiego albumu Sermons Of The Sinner. Projekt, który pierwotnie miał ukazać się 20 sierpnia, będzie dostępny od 1 października nakładem Explorer1 Music Group/EX1 Records. W KK's Priest oprócz Downinga jest były wokalista Judas Priest Tim „Ripper” Owens oraz gitarzysta AJ Mills (Hostile), basista Tony Newton (Voodoo Six) i perkusista Sean Elg (Cage, The Three Tremors). 

Grają jak Judas Priest, wokal jest taki sam, wiec po kiego wała? Niemniej metalowcy pieją pod klipem z zachwytu. Ale oni zawsze należeli do mało wymagających...


Nowy klip udostępnia też Yes - powstał on do również nowej piosenki The Ice Bridge. Utwór pojawi się na ich nadchodzącym albumie The Quest, pierwszym od 2014 roku, który będzie można kupić 1 października. 

Proste porównanie z KK's Priest od ręki wyjaśnia, o co nam chodziło powyżej, gdy pisaliśmy o wymaganiach metalowców.


Future Sounds: Wie ein paar Krautrocker die Popwelt revolutionierten (suhrkamp taschenbuch) Broschiert – to tytuł książki Christopha Dallacha, której premiera miała miejsce 20 czerwca. Publikacja zwiera wywiady z pionierami gatunku, takimi jak: Irmin Schmidt, Jaki Liebezeit, Holger Czukay (alle Can), Michael Rother (Neu!), Dieter Moebius (Cluster), Klaus Schulze (Tangerine Dream), Achim Reichel (AR Machines), Lüül (Agitation Free), Karl Bartos (Kraftwerk) i Brian Eno (LINK).  A TUTAJ pisarz udzielił krótkiego wywiadu (na końcu recenzji książki). 


Skoro wkroczyliśmy w klimaty zupełnie odjazdowe - pojawił się trailer (drugi z kolei) nowej ekranizacji Diuny. Film, którego reżyserem jest Denis Villeneuve znajdzie się w kinach w październiku. Nowa wersja znacznie przypomina starą... Ciekawe czy muzykę napisali KK's Priest? Byłoby podwójnie wtórnie..

My wracamy już jutro, w nowym stylu przypominającym stary. Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.