Pokazywanie postów oznaczonych etykietą George Martin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą George Martin. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 listopada 2023

Piątek z the Beatles: Po Revolver był Pepper - cz.3. John Lennon cały czas dbał o eksperymentalną stronę albumu

 

Tak się złożyło, że od jakiegoś czasu piątkowe wpisy poświęciliśmy the Beatles. A ponieważ po Revolver nadeszły czasy Peppera, warto napisać co nieco o tym albumie. Zwłaszcza, że dysponuję oryginałem z epoki w stanie idealnym, jak i wydaniem rocznicowym CD z 1987 roku, czyli wydaniem specjalnym 20 lat po ukazaniu się oryginału. I tym wydaniem zajmiemy się teraz. W części pierwszej opisaliśmy fakty związane z narkotykami, oraz opinię o albumie George'a Martina (TUTAJ). W części drugiej (TUTAJ) pracę inżynierów nad albumem.


 
Jako drugi chronologicznie nagrano A Day In The Life. Było to 19.01.1967 roku. Tytułem roboczym piosenki był In the Life Of. Wersja na albumie jest miksem z take 6 i 7. Autorami piosenki są John i Paul, obaj też ją wykonują. Obok Georgea Martina w nagraniu jako inżynier brali udział Geoff Emerick, Richard Lush i Phil McDonald.
 
 
W dalszej kolejności nagrano tytułową piosenkę Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band. Miało to miejsce 1.02.1967. Zmiksowano ją z take 10. Napisał i zaśpiewał ją Paul, a obok Georgea Martina w nagraniu jako inżynier brali udział Geoff Emerick i Richard Lush.
 

 
Jako czwarty, 8.02.1967 nagrany został Good Morning Good Morning. Była to piosenka napisana  i zaśpiewana przez Johna, a zmiksowana z take 2. Skład realizatorski jak w piosence powyżej.
 
Kolej na następną piosenkę Johna, którą jest Being for the Benefit of Mr Kite! z 17.02.1967. Zmiksowano ją z take 9. Skład jak powyżej.


 
Po tym jakże eksperymentalnym utworze, zespół nagrywa Fixing A Hole, a jest to dokładnie 21.02.1967. Co ciekawe, nie robią tego w studio Abbey Road (gdzie nagrali wszystkie wspomniane powyżej piosenki) tylko w Regent Sound Studio w Londynie, a w Abbey Road odbyła się jego obróbka i miks z take 3. Napisał go Paul, i on oczywiście śpiewa. W nagraniu obok Georgea Martina uczestniczyli Adrian Ibbetson (ze studia Regent Sound), Geoff Emerick i Richard Lush.
 
Reasumując, chronologia nagrywania piosenek pokazuje nam jak znakomicie balansowała się na albumie twórczość McCartneya z twórczością Lennona. Na dziwaczny i staromodny When I'm 64 Paula, Lennon odpowiada najlepszym utworem na płycie i uważanym za najlepszy utwór zespołu, A Day In The Life. Co prawda piszą go obaj, ale nie jest tajemnicą, że to pomysł Johna, który w Daily Mail przeczytał słynny wycinek o dziurach na drogach. Paul za to wpada na doskonały pomysł z orkiestrą, mało tego dyryguje nią kiedy muzycy zostają pozostawieni sami sobie w graniu chaotycznego fragmentu  w górę skali. Zdaje się, że Lennon cały czas pozycjonuje muzykę zespołu, żeby nie zboczyć z mocno eksperymentalnego kierunku, bowiem po dość zwyczajnym tytułowym utworze Paula, znowu wkracza z mocno zakręconym Good Morning... A po nim ponownie eksperymentuje w pikowym utworze albumu czyli Being for...         
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 14 lipca 2023

Super deluxe edition Revolver - najważniejszej płyty the Beatles cz.19: Tomorrow Never Knows - jedna z pierwszych piosenek napisanych pod wplywem LSD

 

Kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy na naszym blogu omawianie specjalnego wznowienia albumu Revolver zespołu the Beatles (TUTAJ) streszczeniem wstępu Paula McCartneya. Następnie streściliśmy relację Gilesa Martina (TUTAJ) - współrealizatora nagrań, a fenomen albumu omawiał raper Questlove (TUTAJ). Opisaliśmy też historię zastosowania sitaru (TUTAJ) i jak powstawały efekty specjalne (TUTAJ), oraz zaczęliśmy omawiać rozdział zatytułowany Track by Track, w tym historię powstania piosenki Taxman (LINK), Elanor Rigby (LINK), I'm Only Sleeping (LINK), Love You To (LINK), Here, There and Everywhere (LINK), Yellow Submarine (LINK), She Said She Said (TUTAJ), Good Day Sunshine (LINK), And Your Bird Can Sing (TUTAJ), For No One (LINK), Doctor Robert (TUTAJ), I Want To Tell You (LINK) i Got To Get You Into My Life (TUTAJ). Dziś opis najważniejszej piosenki albumu, czyli Tomorrow Never Knows

Piosenka Tomorrow Never Knows jest najbardziej innowacyjną na albumie, mało tego jest też najbardziej innowacyjnym utworem jaki w tamtym czasie stworzono. Mimo że stanowi kulminacyjny punkt płyty, powstała w większości przez pierwsze dwa dni sesji. Pół roku po realizacji Harrison przyznał, że to jest najbardziej zaskakująca rzecz jaką dotychczas stworzyli. Może wydawać się, że to jest jakaś chaotyczna zbieranina dźwięków, ale każdy kto ma otwarte uszy usłyszy wielkość tego utworu. Nikt w historii muzyki nie nagrał niczego podobnego. Piosenka zawiera masę eksperymentalnych trików, którymi zespół interesował się od dawna. 
 
W tamtym czasie Paul przyjaźnił się z ludźmi z londyńskiej kontrkultury. Między innymi z Peterem Asherem, dobroczyńcą księgarni i galerii sztuki Indica. Wtedy współwłaścicielem Indica był Barry Miles, który pamięta jak John i Paul odwiedzili księgarnię w poszukiwaniu książek Nietzschego.

Polecono im książkę The Portable Nietzsche, ale Miles pokazał im nowość, książkę The Psychodelic Experience: A Manual Based on the Tibetan Book of the Dead. Napisana została przez trzech doktorów psychologii z Harvardu: Learyego, Mentznera i Alperta. Lennon był zachwycony i natychmiast zwinął się w kłębek z książką na starej kanapie, która stała na środku księgarni. 

Leary stał się wkrótce znany z promocji LSD. Książka była przewodnikiem dla osób biorących LSD, lek, który ciągle w tamtym czasie był legalny. Na stronie 14 książki można przeczytać: Whenever in doubt, turn off your mind, relax, flow downstream. Autor zachęcał do wzięcia LSD, wiec Lennon to zrobił, wszystko zgodnie z instrukcją w książce. Wtedy napisał Tomorrow Never Knows, która była jedną z pierwszych piosenek stworzonych na kwasie. Lennon wspomina, że wers Lay down all through, surrender to the void, to też wers z książki Leryego.


Struktura piosenki jest unikalna. Słychać w niej fascynację George'a muzyką indyjską. Kiedy zespół zaproponował wstępną wersję utworu Martinowi, ten uznał ją za bardzo interesującą. Co ciekawe, Martin nigdy nie odrzucał ich pomysłów, nawet jak były bardzo kontrowersyjne.
 
George Martin i nowy inżynier dźwięku Geoff Emerick przedyskutowali z Lennonem jego wizję piosenki. John był bardzo szczegółowy w swoich wymaganiach odnośnie tego utworu. Użył stwierdzenia, że chce żeby jego wokal był jak śpiew Dalaj Lamy śpiewającego ze szczytu góry. Nigdy nie był w Tybecie, ale wyobrażał sobie, jak będzie brzmiał wokal, kiedy dźwięk wydobywa się z bardzo długiego rogu. Efekt uzyskano poprzez przyłączenie końcówki mikrofonu Lennona do rotującego głośnika.
 

Inną innowacją było połączenie loopów, technika jaką Martin opracował kilka lat wcześniej. Została ona zastosowana np. na singlu Ray Cathode z 1962 roku, który realizował właśnie George Martin


Producent wspominał, że w tamtym czasie wiele eksperymentował z muzyką, przyspieszał taśmy, nagrywał dziwne dźwięki jak na przykład skrobanie strun pianina itd. 

Dalszy ciąg opisu stworzenia najważniejszej piosenki z albumu przedstawimy w kolejnym wpisie. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 10 lutego 2023

Super deluxe edition Revolver - najważniejszej płyty the Beatles cz.5: Jak powstawały efekty specjalne

 

Cztery tygodnie temu rozpoczęliśmy na naszym blogu omawianie specjalnego wznowienia albumu Revolver zespołu the Beatles (TUTAJ) streszczeniem wstępu Paula McCartneya. Następnie streściliśmy relację Gilesa Martina (TUTAJ) - współrealizatora nagrań, a fenomen albumu omawiał raper Questlove (TUTAJ). Opisaliśmy też historię zastosowania sitaru (TUTAJ).

Dzisiaj omówimy część rozdziału zatytułowanego Track by Track

Po zrealizowaniu Rubber Soul, w oczekiwaniu na recenzje, zespół od razu zabrał się do pracy. Co ważne, nie wywierano na nich żadnej presji, a ponieważ poprzedni album wydali 5 miesięcy wcześniej, czuli się niezwykle swobodnie. Szybko odnaleźli się w studio, przez co jakość Revolver była zbliżona do jakości Rubber Soul. O innym muzycznym kształcie albumu zdecydował jednak John, który przed rozpoczęciem nagrań powiedział, że ten album musi być inny. 

Próbowali poszukać wolnego studia, ale im się nie udało, tak więc o brzmieniu na albumie zdecydowali ludzie z EMI, a album nagrano w Abbey Road. Bardzo dużą rolę odegrał też George Martin, starszy od nich i bardziej doświadczony. Miał nieco utrudnione zadanie, bowiem podczas sesji odszedł inny współrealizator nagrań zespołu - Norman Smith, współrealizator wszystkich płyt zespołu w latach 1962-1965.

Wspominając tamten czas opowiadał, że zespół  miał masę pomysłów, wiele z nich nie dawało się z powodów technicznych zrealizować. Ale bardzo inspirowali realizatora nagrań. Jego zastępcą został Geoff Emerick, wówczas młody i dobrze zapowiadający się.

W studio pracował od razu po zakończeniu szkoły i zespól szybko go zaakceptował. Krótko przed rozpoczęciem sesji Revolver, na listach w UK królował zmiksowany przez niego utwór Pretty Flamingo zespołu Manfred Mann. Razem wtedy zrealizował z zespołem 11 sesji do Revolver.


Martin szybko znalazł wspólny język z Emerickiem, a ten stał się jego realizatorskim partnerem jeszcze na bardzo długo (do lat 90-tyc), mało tego zaprzyjaźnili się. Współpracę zaczęli od Tomorrow Never Knows

Zespół był pod wielkim wrażeniem wydawnictw z USA, chcieli na płycie więcej basu z perkusji. To osiągnięto poprzez umieszczenie specjalnego mikrofonu blisko bębna Ringo. Wepchnęli też do bębna zwinięty sweter wełniany celem zmiany jego brzmienia.

Dodawanie efektów specjalnych na początku spotykało się z oporem  realizatorów, nawet niechęcią, ale w miarę gdy zespół zaczął odnosić coraz większe sukcesy, ich pomysły spotykały się z coraz większym entuzjazmem.

Za efekty wielu sesji the Beatles odpowiedzialny był Ken Townsend.

Dołączył do studia w 1950 roku, co ciekawe, tego samego dnia co George Martin. Pracował w radio, TV nawet sprzedawał czajniki, gdy pojawiło się ogłoszenie z Abbey Road, że chcą zatrudnić kogoś, kto zna się na najnowszych technologiach. W tamtym czasie zespół zastosował też maszynę ADT ponieważ chcieli stosować double tracking. Idea wzięła się od Johna, który jeszcze podczas sesji Rubber Soul starał się o double tracking swojego głosu, niestety mimo poszukiwań metody - bezskutecznie. Ken Townsend wpadł też na pomysł zmian  odległości między głowicami w magnetofonie czterościeżkowym Studer J37.


C.D.N. Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.      

piątek, 20 stycznia 2023

Super deluxe edition Revolver - najważniejszej płyty the Beatles cz.2. Giles Martin o dźwiękowcach Petera Jacksona, i ich pomocy podczas reedycji

Tydzień temu rozpoczęliśmy na naszym blogu omawianie specjalnego wznowienia albumu Revolver zespołu the Beatles (TUTAJ). Po wstępie Paula McCartneya, dziś pora na kilka słów od Gilesa Martina - syna kultowego realizatora nagrań Geogre'a Martina, który przez niektórych nazywany był piątym Beatlesem.

Na początku tekstu, napisanego w maju 2022 roku w Londynie, Martin Jr. stwierdza, że od kilku lat najczęściej zadawanym mu pytaniem było pytanie o remiks Revolver. Mimo, że jak najbardziej był to komplement, pytanie to przyprawiało go o drżenie serca. Zresztą sytuacja ta trwa od 2017 roku, kiedy to wzięli się za remiks Peppera. Martin zdaje sobie bowiem sprawę, jak wiele osób jest poruszonych muzyką zespołu, mało tego dla wielu fanów Revolver jest albumem, który w swoisty sposób definiuje nazwę the Beatles.
 
Martin podkreśla, że po albumie Rubber Soul muzyka zespołu eksplodowała nowymi pomysłami, kierunkami muzycznymi i ciekawymi brzmieniami. Jego zdaniem Revolver jest nieco mniej spójnym albumem niż Pepper, niemniej można na nim usłyszeć muzyczne oblicze każdego z członków zespołu, jak i wszystkich jednocześnie.

Epoka pandemii pozwoliła na uzyskanie czasu na zabawę w dokładną realizację. Martin wspomina, że wcześniej zaangażował się w projekt Petera Jacksona pt. Get Back. Jackson pracował nad filmem w Nowej Zelandii. Co ciekawe, ekipa użyła najnowszej technologii żeby poprawić jakość obrazu, i uzyskała imponujący efekt. Mało tego, użyto komputerów celem wyizolowania rozmów miedzy członkami zespołu, tak by można było ich posłuchać w formie niezagłuszonej dźwiękiem instrumentów.

Revolver został nagrany na jednocalowej, czterościeżkowej taśmie, jako wersja mono, dopiero później zmiksowano album w wersji stereo. Jak zwykle Beatlesi nagrali go na żywo, często nagrywając całość na jednej ścieżce. Uniemożliwiało to zgranie fragmentów albumu w wersji miksu w studio. Wszystko jednak zmieniło się podczas pracy z dźwiękowcami Petera Jacksona. Emilie de la Rey była tą osobą, dzięki której dokonano demiksingu tych zagranych wspólnie fragmentów płyty. Tak więc uzyskano każdy instrument i głos w wersji osobnej. Nie było to robione po to, aby zmieniać brzmienie płyty, Martinowi chodziło o swoistego rodzaju elastyczność realizatorską. Pozwala to na zupełnie nowy odbiór albumu. 

W remiksie z wyodrębnionych ścieżek Martinowi Jr. pomagał jego kolega - Sam Okell

 
Martin na koniec stwierdza, że nie dodawali żadnych nowych efektów specjalnych, a to dlatego, że zależało im tylko na odświeżeniu płyty, bo w jego opinii muzyka ta wcale się nie zestarzała. To starzejemy się my - odbiorcy i wszystko wkoło nas... 

Zatem należy podziękować zespołowi i jego ojcu, za to, że stworzyli album dla tak wielu pokoleń. Album absolutnie ponadczasowy. 

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Isolations News 66: Peter Hook, Swans, Sisters of Mercy i Molchat Doma w Polsce, film o klubie Hacienda, rzeźba Joy Division, zdjęcia Natalie Curtis, remiksy Peppera

Zespół, któremu kibicujemy - Molchat Doma znów Polsce  (TUTAJ) 6 i 7 marca 2020 w Poznaniu (TUTAJ) i Wrocławiu(TUTAJ). 

A my przypomnijmy wywiad jakiego niedawno nam udzielili, (TUTAJ) i opis ich niesamowitego albumu Etazhi (TUTAJ) wydanego w niezależnej niemieckiej wytwórni Detriti Records, z której właścicielem rozmawialiśmy TUTAJ.

Skoro o koncertach mowa, to 30.04.2020   w klubie Progresja w Warszawie wystąpią SWANS, ich supportem będzie Norman Westberg.  O zespole pisaliśmy wiele razy TUTAJ.

Bilety od 120 PLN do nabycia TUTAJ



Peter Hook and the Light w Polsce... Zagrają we Wrocławiu w kompleksie Hali 100 - lecia na festiwalu 3 majówka, 1-3 maja 2020 set poświęcony pamięci Iana Curtisa, czyli oba albumy zespołu: Unknown Pleasures i Closer

Wejściówki w zależności od ilości wykupionych dni do nabycia TUTAJ. Wystąpi też the Sisters of Mercy. My przypomnijmy naszą relację z poprzedniego koncertu basisty Joy Division we Wrocławiu TUTAJ.

Skoro o Hooku mowa, to All3Media’s Witchery Pictures zekranizowały jego książkę o Haciendzie. Film w 6 odcinkach ma zostać pokazany w telewizji BBC. Więcej TUTAJ.      

Tony Costello, rzeźbiarz pochodzący z Hurdsfield robi pomnik czwórki artystów z Joy Division. Pomnik można obejrzeć w kawiarni Corner Macclesfield, więcej o tym TUTAJ

Z treści zawartej w tekście wynika, iż są to te cztery pieńki widoczne za plecami artysty, na powyższym zdjęciu.

Z drugiej strony chłop robi co może i łatwo pewnie nie jest, weźmy pod uwagę fakt, że upamiętnienia Joy Division w mieście brak, za to jego ziomale otworzyli właśnie śnieżną knajpę dla psów (LINK). Jak to powiedział Hannett: zabraliście nam narkotyki, daliście piwo i football, także ten...   
Natalie Curtis promuje na TT płytę (TUTAJ) której okładka zawiera jej zdjęcia. Jest to wydawnictwo publikowane przez klub z Salford White Hotel z kompilacją poezji i muzyki ambient, więcej o nim TUTAJ.


Na eBay ktoś licytuje starą gazetę z wzmianką o Joy Division (TUTAJ). Jeśli jakość wzmianki jest taka jak zamieszczonego w niej zdjęcia to za 10 GBP nie opłaca się...



I skoro mowa o Joy Division, to stworzono listę 100 najlepszych albumów lat 1974-1985, na piątym miejscu jest Closer, na 4 Unknown Pleasures. Więcej TUTAJ.

Z ciekawostek, ostatnio sprzedano poster Savillea (FAC 15) reklamujący imprezę ZOO meets Factory za bagatela 8000 GBP, o czym poinformowali z dumą na TT członkowie zespołu the Distractions (TUTAJ). Istnieje domniemanie graniczące niemal z pewnością, że gdyby na owym posterze nie widniała nazwa Joy Division nikt nie dałby za ten kawałek papieru złamanego pensa... 



Za to z na funty liczy kolejna firma, która wypuściła serię t-shirtów z motywem inspirowanym Joy Division, New Order i Factory  (TUTAJ). Całkiem fajne.

Giles Martin, syn legendarnego producenta Beatlesów, George'a Martina i sam zdobywca nagrody Grammy, zremiksował album Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band z oryginalnych nagrań. 

Całość będzie można odsłuchiwać w dniach od 19 grudnia do 9 stycznia w Muzeum w Liverpoolu - szczegóły TUTAJ

Gdyby okazało się pewnego dnia, że Giles nam się wziął i zszedł, nagrania Beatlesów zmiksuje wnuk Georga z kumplami z przedszkola.

Kolejne newsy już wkrótce - czytajcie nas, codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 2 stycznia 2019

Z mojej płytoteki: Ultravox i Quartet, piękno new romantic opakowane w okładkę Petera Saville'a

Jaki ten  świat jest mały, chciałoby się powiedzieć. Przyznam się ze wstydem, że dopiero dzisiaj, kiedy przygotowywałem zdjęcia do tego wpisu odkryłem, że projektantem okładki albumu Quartet legendarnej grupy Ultravox, jest Peter Saville (TUTAJ), słynny współzałożyciel Factory Records i projektant najbardziej znanych okładek płyt, między innymi Joy Division..

Jeśli do tego dołożymy producenta, którym jest wielki George Martin (współtwórca sukcesu the Beatles) to wysoki poziom płyty murowany..

Okładka jest nieco tajemnicza, nawiązuje do budowy, pojawiają się na niej symbole, które zwolennicy teorii spiskowych mogą utożsamiać z Lożą Masońską, choć napis UV prędzej kojarzy się z Ultravox...


Peter Saville często zapożyczał, inspirując się nie tylko podczas projektowania okładek ale również tytułów płyt, tak było na przykład z tytułem jednego z wydawnictw OMD, ale o tym innym razem. 

Okładka jak i wewnętrzna koperta są utrzymane w tej samej konwencji, na szarym tle oglądamy budowanie nowego świata. 



Chciałbym w tym miejscu zaznaczyć, że wiele płyt z mojej kolekcji pochodzi z drugiego obiegu, i często okładki są w średnim stanie, zawsze bowiem w pierwszej kolejności kieruję się jakością winylu i odsłuchiwanego dźwięku. 

Płyta Quartet pod względem muzycznym wręcz oszałamia. W muzyce bardzo niewiele jest produkcji utrzymujących poziom od początku do końca. Tutaj od pierwszego utworu do ostatniego poziom nie obniża się ani o milimetr. Dlatego tak cenię sobie ten album, a poza nim do moich ulubionych płyt Ultravox należy jeszcze Lament. Wiem, wiem, każdy powie, że zapomniałem o słynnym Vienna, czwartym albumie zespołu z 1980 roku (omawiany dziś jest szóstym w ich dorobku), jednak tak nie jest. Mam go również w swojej kolekcji, ale nie należę do tych, którzy go wielbią. W przeciwieństwie do płyty prezentowanej dzisiaj. Zresztą można przecież sprawdzić samemu. 

Płytę otwiera monumentalny Reap the Wild Wind jedna z najlepszych piosenek zespołu. Oczywiście o uczuciach, pustce ale i przyjaźni. 

A footprint haunts an empty floor
A fading coat that I once wore
Oh, desolation where I once lived
I have seen in times gone by
I have felt a different shadow on the wall,
A stranglehold on a certain feeling 

Po nim nieco żywszy Serenade a zaraz później doskonały Mine for Life. To jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie, i jak każdy tu obecny jest on formą manifestu. Tym razem chodzi jednak o zakazane pożądania... Po nim znowu jest patetycznie - Hymn, po którym chyba najbardziej nostalgiczny i zdecydowanie najsmutniejszy utwór Visions in Blue. Piosenka o samotności i przemijaniu, czyli dwa w jednym, to co lubimy najbardziej...

Face in the window in the night.
Caught for a second by the light.
Ashes of memories still aglow. (Only for you)
Portraits and pictures you once saw.
Visions in blue.
Read while the letters still remain.
Sip from the wine of youth again.
Oaths made in silence still return. (Only for you)
Cast like a shroud your clutching arm.
Visions in blue.
Catch aimless smiles from passers-by.
Blistered and broken in reply.
Breath seems to mist the hazy view. (Only for you)
Tears coat your lifeless eyes with dew.
Visions in blue.
Visions in blue.
Ashes of memories still aglow. 
Portraits and pictures you once saw.
Face in the window in the night.
Caught for a second by the light.
Ashes of memories still aglow. (Only for you)
Portraits and pictures you once saw.
Visions in blue.

Z nostalgicznego nastroju wybudza nas szybki  When the Scream Subsides, ale za chwilę znowu w niego popadamy dzięki We Came to Dance, który znowu jest o samotności... Cut and Run i The Song zamykają ten wspaniały album. 

Przewodnie motywy, jak i nastój albumu doskonale pasują do naszego bloga. Z góry przepraszam za ewentualne uzależnienie się - ta płyta niesamowicie wciąga, jak i ponoć członkostwo w Wielkiej Loży..

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 


Ultravox: Quartet, producent: George Martin, Chrysalis, 1982. Tracklista: Reap the Wild Wind, Serenade, Mine for Life, Hymn, Visions in Blue, When the Scream Subsides, We Came to Dance, Cut and Run, The Song