Pokazywanie postów oznaczonych etykietą izolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą izolacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2021

Nancy Mayhew Youngman: sztuka izolacji

Nancy Mayhew Youngman (1906-1995) brytyjska artystka i feministka  o poglądach lewicowych, odznaczona OBE w roku 1987 (Orderem Imperium Brytyjskiego) jest zapamiętana głównie z powodu swojej pracy dydaktycznej. Niczym sawantki okresu oświecenia wierzyła w moc edukacji. I mimo, że nie chciała, ostatecznie stała się nauczycielką. Uczyła sztuki i malarstwa. Nas jednak najbardziej fascynuje nie jej życie, a sztuka.




Malowała pejzaże, martwe natury, czasem portrety. Z tego wszystkiego według nas najciekawsze są pejzaże. Tworzyła je w duchu tradycji angielskich surrealistów, takich jak Paul Nash (1889 - 1946), którzy w dwudziestoleciu międzywojennym kreowali poczucie niesamowitości poprzez zestawienia różnych obiektów krajobrazie. Taki zabieg budował napięcie, nadawał im jakiś odmienny sens, wykraczający poza nudną, codzienną rutynę.  Celował w tym Giorgio de Chirico (1888–1978), o którym już kiedyś pisaliśmy (TUTAJ).  Youngman mogła zobaczyć zarówno prace De Chirico, jak i Nasha na Międzynarodowej Wystawie Surrealistów w Londynie w 1936 roku.





Od 1938 roku zaczęła malować miejskie pejzaże z pustymi ulicami o melancholijnej lub dramatycznej atmosferze, albo doliny z bezładnie umieszczonymi domkami wśród których nawet jeśli znajdują się niewielkie sylwetki ludzkie, to i tak nie łagodzą poczucia odizolowania. Jej pejzaże przenika aura tajemniczości. Choć nic dziwnego się na nich nie dzieje: ludzie idą lub siedzą na ulicy, czytają gazetę, kłębią się nieopodal budynków fabrycznych… Niemniej ich skupienie na sobie nadaje tym prozaicznym czynnością aurę tajemniczości.  Artystka zresztą pogłębia to wrażenie, bo bardziej zajmuje się malowniczością pokazanego krajobrazu niż rejestracją szczegółów topografii, pozwalających na ustalenie realnego miejsca. Jedynie z opisu czy tytułów obrazów można się domyśleć, iż tematem jej prac są widoki doliny Rhondda lub innych w południowej Walii. Nadaje to jej pracom rys osobistego zaangażowania, można je odebrać jako wewnętrzny, subiektywny obraz wnętrza Nancy Youngman.






A artystka była osobą pełną ciepła. W jej nekrologu napisano: Każda wizyta w jej malarskim atelie kończyła się zaproszeniem: Chodźmy na drinka. W życiu, tak jak na swoich zdjęciach, zawsze patrzyła do przodu. W ostatnich tygodniach życia, schorowana, nigdy nie skarżyła się na własne ograniczenia fizyczne i na pytanie o samopoczucie szybko przechodziła do pytania o gościa. Co charakterystyczne, zostawiła instrukcje, aby jej pogrzeb objął szampana i obiad dla jej wielu przyjaciół. Jednym słowem - żyła po swojemu, nie tracąc z pola widzenia innych...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 1 października 2019

Obrazy Philip Surrey'a: Każdy istnieje sam, w izolacji

Philip Surrey, Kanadyjczyk (1910-1990), zawsze malował po swojemu - w swoim unikalnym, rozpoznawalnym stylu. Nigdy nie podążał ślepo za modą. Od wczesnych lat 30. XX wieku konsekwentnie przenosił na płótno własną wizję życia w mieście, ignorując modne w tamtych czasach nurty abstrakcyjne. Jego zdecydowane i ugruntowane poglądy na sztukę budzą podziw, choć mocno odbiegają od wówczas uznanych trendów.

Całe życie był wierny sztuce figuratywnej i zawsze interesował się ludźmi zanurzonymi w miejski, nocny pejzaż, co czyni jego twórczość zbliżoną, podobnie jak Marka Becka (TUTAJ), do malarstwa Edwarda Hoppera (TUTAJ). Przez większą część swojej kariery Surrey traktował Montreal jako scenę, na której - niczym reżyser - ustawiał postaci, najczęściej przechodniów - w odpowiednio oświetlonych kompozycjach, które ujawniały z jednej strony samotność, jak i towarzyską naturę pokazanych osób.

Często przytacza się jego wypowiedź na temat sztuki oraz ogólnie - życia: Każdy istnieje sam, w izolacji. Każdy zastanawia się, jak inni radzą sobie z życiem. Dzieło sztuki jest szczególnie złożoną opinią, cenną, ponieważ pełną znaczeń... Podobnie jak w przypadku góry lodowej, cztery piąte naszej osobowości znajduje się pod powierzchnią wody a tylko jedna piąta ujawnia kim jesteśmy, tę część można wyrazić wyłącznie w rozmowie. Jedynie sztuka jest wyrazicielem naszych najgłębszych uczuć i myśli.

Nie będziemy tu wypisywać danych biograficznych Surreya, bo każdy może je bez trudu znaleźć w Internecie. Nas głównie interesuje sztuka, jak i dlaczego malował to, co malował. A utrwalał na płótnie przede wszystkim ulice, kontury budynków,  samochody i tramwaje, latarnie uliczne i znaki drogowe, kałuże, zaspy śnieżne, blask czerwonych świateł o zmierzchu, ślady stóp na śniegu i... ludzi. Wydaje się, robił to całkowicie beznamiętnie, jednak taki a nie inny sposób ujmowania przestrzeni, w której żył na co dzień, dowodzi jego wrażliwości. Bez niej nie zauważyłby każdego szczegółu. Zresztą zobaczmy sami, każdy z obrazów to studium wrażliwości, samotności i smutku…










O stosunku do przedmiotu, o tym co chciał zarejestrować świadczy także technika, którą stosował. Otóż Surrey przeprowadził sporo badań nad zastosowaniem farb akrylowych na papierze, modyfikując każdą z prac tak długo, aż uznał, iż jest ona najbliższa pierwotnej koncepcji. Zwykle malował kilka prac na raz, bo wracał po wielokroć do każdego obrazu, aby go ulepszać.

Warto jeszcze nadmienić, że prace Philipa Surreya znajdują się w wielu zbiorach muzealnych, głównie w Kanadzie: w National Gallery Musée National des Beaux-Arts du Québec, w Montreal Museum of Fine Arts, w Art Gallery w Ontario, w The Art Gallery w Hamilton, w Winnipeg Art Gallery, i w Muzeum Bezalel w Jerozolimie.

sobota, 24 sierpnia 2019

Kinowa jazda obowiązkowa: Johny poszedł na wojnę, film o wojnie i niedostosowaniu, inspiracja teledysku i piosenki One zespołu Metallica


Film Daltona Trumbo z 1971 roku jest nie do końca o wojnie, mimo że tak wynika z tytułu. 

Joe (w tej roli Timothy Bottoms) jest młodym chłopakiem i ma dziewczynę, ale nadchodzi czas wojny  postanawia na nią pójść. Tak rozumie patriotyzm. Jednak jego dziewczyna, Kareen (w tej roli Kathy Fields) próbuje go od tego pomysłu odwodzić, co się jej nie udaje. I staje się najgorsze... 

Johny traci nie tylko wszystkie kończyny ale i twarz. Nie traci za to świadomości i mózgu. Jest w szpitalu, gdzie pojawiają się sprzeczne diagnozy na temat jego stanu i metod leczenia.  Jedni uważają, że jego odruch są nieświadome, inni - co jest zgodne z prawdą, że czuje, rozumie i słyszy.
Sam bohater ma problem, nie dość że nie umie określić gdzie i z kim jest, to nie potrafi też mierzyć czasu. Jednak wszystko zmienia się, kiedy zaczyna rozmawiać z Jezusem (w tej roli Donald Sutherland) i kiedy pojawia się w jego pokoju pielęgniarką z którą nawiązuje nić porozumienia i uczucia. 

Rozmowa z Jezusem, jest moim zdaniem, jedną z kluczowych w całym filmie. Chodzi o to, że Johnyego prześladują koszmary - chodzą po mim w nocy szczury. 

Jezus wyjaśnia mu, że tak na prawdę życie to sen, z tym że sny dzienne kontrolujemy my - ludzie, a sny nocne kontrolują nas. Więc chodzący po Johnym szczur musi być snem nocnym, inaczej ten dawno by go strącił...  Johny bardzo entuzjastycznie przyjmuje taką narrację, jednak po chwili refleksji oświadcza, że nie mógłby strącić szczura, bowiem jest kawałkiem mięsa które nie ma rąk... Jezus odpowiada na to, że  skoro tak, to pozostaje mu jedynie czekać na cud.... To sytuacja w której nawet wiara pozostaje bezradna...


Film jest mocno odlotowy, mamy przeplatanie fantazji z realiami, teraźniejszości ze wspomnieniami. Jest to niewątpliwie potępienie wojny, o czym świadczy choćby ostra wymiana zdań między kapelanem a kapitanem szpitala wojskowego. Jednak na pewno uwagę zwraca coś zupełnie innego. Film bowiem, porusza kilka głębszych problemów. 

Pierwszy z nich to pokazanie, jak społeczeństwo nie potrafi poradzić sobie z niedostosowaniem. Oczywiście w filmie niedostosowanie głównego bohatera przybiera charakter skrajny. Johny wie jak można mu ulżyć, chciałby występować w cyrku obwoźnym, jednak otoczenie zdaje się słuchać jedynie siebie, i za niego decyduje co będzie lepsze... Podobna sytuacja ma miejsce, kiedy główny bohater  postanawia umrzeć. Znowu inni wiedzą co jest dla niego lepsze... 

Świat pełen jest osób niedostosowanych. Zapewne nie w tak znacznym stopniu. I świat ma poważne kłopoty, żeby poradzić sobie z ludźmi w depresji, z osobami nie potrafiącymi żyć w społeczeństwie, z ludźmi w śpiączkach, letargach... W czasach fabuły filmu jednak mimo wszystkich ułomności walczono o życie głównego bohatera, nawet wbrew jego woli... Dzisiaj jest zgoła odwrotnie, czego dowodzą ostatnie przypadki z UK i Francji...

Wydaje się że film  Johny poszedł na wojnę zainspirował muzyków zespołu Little Nemo do napisania piosenki Johny bierze pistolet z doskonałej płyty chłodnofalowej pt. Dźwięki z poddasza (pisaliśmy o niej TUTAJ): 

Johny bierze pistolet

Johny jest samotny w swej wyobraźni
Kiedy jesienne kolory go ochładzają
Pamięta ten dzień
Kiedy Mary przyszła do niego i powiedziała:
"To na zawsze..."

Teraz Johny nie może zrozumieć
Dlaczego Mary nigdy nie dotknie jego dłoni... Dlaczego? Dlaczego?

Johny jest samotny w wyobraźni
Czuje jesień jest tutaj, daje mu znaki
Myśli o pociągu
Którym kiedyś chłodnym rankiem jechał w deszczu
Dlaczego tym pociągiem?

Johny jest samotny w wyobraźni
Wie że zima jest blisko
Czeka w milczeniu
I tak aby usłyszała pielęgniarka szepcze
"Chcę umrzeć" 


ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczenia tekstu




I na koniec warto dodać, że podczas oglądania filmu nie mogłem pozbyć się uczucia, że gdzieś to już widziałem. No tak... choć twórczość zespołu Metallica odbiega stylem od tego, prezentowanego na naszym blogu, warto odnotować, że fabuła filmu zainspirowała muzyków do napisania tekstu piosenki One, jak i nagrania teledysku, z urywkami omawianego dziś dzieła w roli głównej...

      
Tekst piosenki:

I can't remember anything/ Nic nie pamiętam
Can't tell if this is true or dream/ Nie wiem, czy to prawda, czy sen
Deep down inside I feel to scream/ Głęboko w środku krzyczę
This terrible silence stops me/ Ta straszna cisza mnie powstrzymuje
Now that the war is through with me/ Teraz, gdy wojna się dla mnie skończyła
I'm waking up, I cannot see/ Budzę się i nic nie widzę
That there is not much left of me/ N
iewiele ze mnie zostało 

Nothing is real but pain now/ Nic nie istnieje, poza bólem
Hold my breath as I wish for death/
Wstrzymuję oddech, jakbym chciał śmierci 

Oh please, God, wake me/ Proszę Boże obudź mnie
 

Back to the world that's much too real/ Powrót do świata, który jest zbyt realny
In pumps life that I must feel/
W pompach życie, które muszę poczuć

But can't look forward to reveal/ Ale nie mogę patrzeć w przyszłość
Look to the time when I'll live/ Na czas, kiedy będę żyć
Fed through the tube that sticks in me/ Karmiony przez rurkę, która we mnie się wbija 
Just like a wartime novelty/ Zupełnie jak wojenna nowość 
Tied to machines that make me be/ Związany z maszynami, które mnie tworzą
Cut this life off from me/ Odetnij mi to życie 
Hold my breath as I wish for death/ Wstrzymaj oddech, jakbym chciał śmierci 
Oh please, God, wake me/Och, Boże, obudź mnie

Now the world is gone, I'm just one/ Teraz świat zniknął, jestem sam jeden
Oh God, help me/
Boże, pomóż mi

Hold my breath as I wish for death/ Wstrzymaj oddech, chcę śmierci 
Oh please, God, help me/ Och, Boże, pomóż mi 

Darkness imprisoning me/ Ciemność mnie uwięziła
All that I see/ Wszystko co widzę
Absolute horror/ Absolutny horror 
I cannot live/ Nie mogę żyćI cannot die/ Nie mogę umrzećTrapped in myself/ Uwięziony w samym sobie
Body my holding cell/
W ciele mojej celi

Landmine has taken my sight/ Mina lądowa zabrał mój wzrok
Taken my speech/ Mowę
Taken my hearing/ Słuch
Taken my arms/ Ramiona
Taken my legs/ Nogi
Taken my soul/ Duszę
Left me with life in hell/ 
Zostawiła mnie z życiem w piekle


ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczenia tekstu

Każdy z nas nosi w sobie Johnyego, pytanie tylko kiedy przyjdzie pora na czas uświadamiający nam, że żyjemy w piekle. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.  

sobota, 22 września 2018

Kinowa jazda obowiązkowa: Ptasiek

Ptasiek to dla mnie przede wszystkim książka Wiliama Whartona. Bardzo dobra, jedna z tych, od których trudno się oderwać. Później, na jej podstawie w 1984 roku powstał film Alana Parkera, z udziałem Matthew Madina (Ptasiek) i Nicholasa Cage'a (Al Columbato). 

Historia skradzionego noża łączy dwóch chłopaków Ala i Ptaśka. Al jest zapaśnikiem, typowym nastolatkiem w którym buzują hormony, ale mimo tego dość łatwo poddaje się pasji Ptaśka. Pasji obserwowania, tresowania i fascynacji życiem ptaków. Zwłaszcza umiejętnością latania. Chcąc ją posiąść, obaj przygotowują stroje ptaków, w których udają się na dach jednego z najwyższych w mieście budynków.



Ptasiek jednak zalicza bolesny upadek, który wcale nie zniechęca go do podejmowania kolejnych prób. 

Akcja filmu zaczyna się od wspomnienia młodości, jednak toczy się równolegle w dwóch światach. W tym teraz, Ptasiek jest w szpitalu psychiatrycznym, dokąd zostaje  wezwany Al.  Obaj są weteranami wojny w Wietnamie, a kiedyś, jak to określił Al, byli parą stukniętych chłopaków z Filadelfii.  


Po zakończonej wypadkiem nieudanej próbie lotu Al stara się  oderwać Ptaśka od jego zainteresowań, odnawiają auto, wspólnie udają się na wycieczkę celem poderwania dziewczyn. Ale okazuje się, że cel ten realizuje jedynie Al. Ptasiek natomiast wcale nie jest zainteresowany kontaktami z kobietami, sprowadza je jedynie do roli przedmiotu, bowiem tak naprawdę fascynuje się ptakami. Al próbuje nim w tej materii sterować, udzielając rad - Kobiety nie mogą wiedzieć co  o nich myślisz - perswaduje przyjacielowi, na co słyszy odpowiedź - ja o nich nie myślę... 


Ptasiek nie ustaje w realizacji celu zostania ptakiem - stara się zrozumieć mowę zwierząt, śni o nich, miewa we śnie fantazje... We śnie nic mnie nie ogranicza, znikają wszystkie troski chciałbym umrzeć i odrodzić się ptakiem. Nie mówię jeszcze ich językiem  - oświadcza Alowi.

W świecie tu i teraz Al podejmuje, poprzez wywoływanie wspomnień, próbę przywrócenia przyjaciela do żywych, wybudzenia z ciężkiej schizofrenii.  Próby te spełzają na niczym, co w końcu zaczyna drażnić lekarza wojskowego, prowadzącego przypadek Ptaśka


Ponieważ obaj są weteranami wojny w Wietnamie w filmie pojawia się wątek wojny. Typowo egzystencjalny, pokazujący prawdę o tym, że człowiek nie ma nic do powiedzenia, kiedy poddany zostaje działaniu machiny otaczającego go świata. Al podsumowuje go następująco: Nie mieliśmy żadnego wpływu na własne życie... W każdej innej wojnie bylibyśmy bohaterami. Dochodzi w końcu do wniosku, jak wiele na prawdę jest ważne życie: Co takiego wspaniałego jest w tym pieprzonym świecie? Zostaniemy tutaj bez niego, powinniśmy się ukryć i z nikim nie rozmawiać...

I kiedy sytuacja wydaje się być już zupełnie beznadziejna, a lekarz prowadzący decyduje się na przeniesienie Ptaśka do innego bardziej specjalistycznego szpitala akcja nagle przyjmuje zupełnie niespodziewany obrót...


Ktoś może zapytać po co nam ten film? Film, który tak w zasadzie pokazuje jakiegoś czubka, wyraźnie odchylonego od średniej, mającego coś z głową na tle ptaków, latania i chcącym zostać jednym z nich. Rodzi się jednak tutaj seria refleksji. 

Po pierwsze, proszę zauważyć, że Ptasiek  w swoim odchyleniu nie jest dla nikogo szkodliwy. To otoczenie, w postaci matki, kolegów czy chwilami nawet samego Ala, stara się przywrócić go do normy. Oczywiście normy wyznaczanej przez nich samych.  Jedynie ojciec wydaje się rozumieć chłopaka. A inni? Czy to że kogoś nie rozumiemy daje nam prawo do odrzucenia, czy też nachalnego prostowania innych do swojego wzorca?

Po drugie, te starania przywracania do normy siłą często nabierają bardzo brutalnego charakteru. Rodzi się pytanie, ile kosztuje bycie innym, nawet jeśli nie wyrządza się nikomu szkody?

I ostatnia rzecz - przyjaźń. Czy aby wątek przyjaźni, nie jest zbyt mocno wyidealizowany? Czy taka przyjaźń w realu jest możliwa?  

Muzyka do filmu Ptasiek to arcydzieło. Skomponowana przez legendarnego wokalistę Genesis, Petera Gabriela, jest czymś tak doskonałym, że poświęcimy jej zupełnie osobny wpis. W pełni na to zasługuje. 


Na koniec dodam tylko, że film jest dla ludzi o silnych nerwach, mimo faktu zawarcia w nim kilku zabawnych scen, całościowo jest filmem dość dołującym. 

Ale to przecież dramat, więc trudno oczekiwać czegoś innego...   

czwartek, 24 maja 2018

Opuszczone miejsca - niesamowite zdjęcia Jenn Brown

Miejsca w których zatrzymał się czas. Opuszczone dworce, szpitale, gabinety dentystyczne, domki letniskowe. Wszystko jakby właśnie wybuchła tutaj jakaś bomba, a ludzie wyparowali jak w Hiroszimie.. Albo jakby ogłoszono nagły alarm, który spowodował masową ewakuację, po czym uciekinierów uwięziono, żeby nie mieli okazji wrócić. 



Odrapane ściany szpitali psychiatrycznych ukrywają coraz mniej tajemnic, wraz z każdym kawałkiem odpadającej z nich farby. 



Na jednym ze zdjęć widoczne jest coś, co przypomina krzesło elektryczne wraz z aparaturą...  


Są na świecie miejsca, w których czułbym się nadzwyczaj dobrze. Przede wszystkim dlatego, że nie ma tam ludzi. Być może też dlatego, że otoczenie zestarzało się tak samo jak ja, dlatego tworzylibyśmy zwartą i harmonijną całość. 




Są na świecie miejsca  w których można by było spokojnie umrzeć. Takie miejsca uwiecznia dla nas Jenn Brown z USA. 



Zdjęcia są autorstwa Jenn Brown i pochodzą że strony  LINK

czwartek, 19 kwietnia 2018

J.G. Ballard: Człowiek przeciążony - wyłącz się i poznaj inspirację dla piosenki "No Love Lost" Joy Division

Jak wiadomo J.G. Ballard należał do ulubionych pisarzy Iana Curtisa (o bibliotece wokalisty Joy Division pisaliśmy TUTAJ). Dlatego poddajemy analizie jego twórczość omawiając Wieżowiec (TUTAJ) i Kraksę (TUTAJ). 

Człowiek Przeciążony to opowiadanie, które pochodzi ze zbioru Ogród Czasu, wydanego w 1967 roku. Całego zbioru nie da się omówić krótkim tekstem, dlatego dziś jedno z opowiadań, które tak na prawdę zawiera mało fantastyki, za to dużo elementów symbolicznych i psychologicznych. Właściwie chyba jedynym elementem fantastyczno-naukowym jest elektryczny budzik, który impulsami prądowymi razi głównego bohatera, Faulknera gdy pora wstawać.

Pierwsze zdanie opowiadania Faulkner powoli wariował przygotowuje czytelnika do wyprawy pokazującej tak na prawdę proces samounicestwienia się bohatera, od stanu powolnej izolacji do śmieci. Moim zdaniem, bohater jest w stanach depresyjnych, wykazuje bowiem od samego początku opowiadania chęć bycia samemu, niczym typowy bohater książek Nietzschego. Czeka aż żona opuści mieszkanie i uda się do pracy. 

On swoją pracę jakiś czas temu porzucił, o czym jej nie powiedział. 

Ona teraz ich utrzymuje, ale oszczędności się kończą. 

Ich mieszkanie ulokowane jest w skupisku domów  budowanych dla pracowników szpitala psychiatrycznego, choć dawno prawie wszyscy odsprzedali je innym. 

Oglądał teraz kubistyczny krajobraz, zbiorowisko przypadkowych białych kształtów pod błękitną kurtyną, na której tle kołysało się z wolna kilka strzępiastych zielonych plam.

On jest naukowcem niszczonym w swojej pracy, przez co finalnie się z niej zwalnia. 

Ona jest recepcjonistką w szpitalu. Wszystko układa się dobrze, jak długo oboje pracują. 

On teraz pławi się w samotności i w zasadzie nie myśli o nowej pracy. 

Ona, jak większość kobiet, to materialistka, jest miła jak długo nie dowie się o porzuceniu przez niego źródła dochodów. 

Bohater odkrywa w sobie talent wyłączania rzeczy wkoło siebie. Potrafi doprowadzić się do stanu zapomnienia i w ten sposób rzeczy wokół przestają funkcjonować. 

Pozbawione roli symbolu zamożności i aury sloganów reklamowych miały tak znikome prawo do rzeczywistego bytu, że bez zbytniego wysiłku umysłowego mógł je całkowicie skasować. Rezultat był podobny do działania meskaliny i innych wizjotwórczych narkotyków, pod których wpływem wgniecenia na poduszce zmieniają się w księżycowe kratery, a fałdy firanki w fale na oceanie wieczności. Przez następne tygodnie Faulkner eksperymentował ostrożnie, ćwicząc się w operowaniu wyłącznikami.      

Zwierza się kilku znajomym ze swojego talentu i wspólnie z nimi go analizuje. Być może chodzi tutaj o tracenie poczucia czasu, a może to jedynie odkrycie sposobu izolacji od otoczenia?  Wszyscy jednak twierdzą, że Faulkner powinien z tym skończyć, bo może to okazać się dla niego niebezpieczne. 

Harvey, syn sąsiadów, jest postacią symboliczną. To chyba głos zaniepokojonego świata, który nie nadąża za rzeczywistością, zdaje się przypominać o tych bardziej negatywnych aspektach upływającego czasu:

Niech pan mi powie, panie Faulkner - spytał Harvey - czy pan sobie uświadamia, że od śmierci Einsteina w 1955 roku nie było na świecie żadnego geniusza? Od Michała Anioła przez Szekspira, Newtona, Beethovena, Goethe go, Darwina, Freuda i Einsteina, zawsze żył jakiś geniusz. Teraz, po raz pierwszy od pięciuset lat, jesteśmy zdani wy łącznie na siebie.

Czy Harvey nie zdaje się nam mówić o tym, że jesteśmy jak kurczaki, ze Stroszka Wernera Herzoga? Że od wielu lat kręcimy się wkoło i w zasadzie nic nowego nie osiągnęliśmy?


Faulkner tymczasem posuwa się coraz dalej z wyłączaniem obiektów wkoło siebie. Tymczasem wraca do domu żona, która niebawem odkryła prawdę o tym, że mąż porzucił pracę. Ta rozmowa nie jest łatwa, jednak po niej, kiedy dochodzi do oglądania TV bohater wyłącza i żonę... Czy nikomu z czytelników nigdy taka myśl nie przyszła do głowy? Szczerze proszę...

Kolejnego dnia znowu spotyka Harveya z jego metafizycznymi problemami:

- Panie Faulkner, mam pewien dotkliwy problem metafizyczny. Może pan potrafi mi pomóc. Jedyną wielkością absolutną w czasoprzestrzeni jest podobno prędkość światła. A przecież każde obliczenie prędkości światła zawiera czynnik czasu, który jest subiektywnie zmienny: cóż więc zostaje? 

Opowiadanie kończy się w sposób dość  zaskakujący. Ale powiem tylko, że bohatera można uznać za osobą finalnie wyłączającą samą siebie..

Kto by tak nie chciał? 

Na koniec piosenka Joy Division jeszcze z czasów Warsaw, i jej przekład (oraz obie wersje utworu). Moim zdaniem utwór jest częściowo inspirowany powyżej omawianym opowiadaniem, ale i jeszcze co najmniej jednym (też Ballarda). W torbie Iana Curtisa znajdowała się cała masa karteczek zapisanych różnymi fragmentami piosenek, a ich inspiracja pochodziła z wielu źródeł. Kto wie, które jeszcze w tym przypadku mam na myśli?




No love lost /Bez utraty miłości 

So long sitting here /Tak długo tutaj siedzę
Didn't hear the warning /Nie słyszę ostrzeżenia
Waiting for the tape to run /Czekam aż ruszy taśma
We've been moving around in different situations /Przemieszczaliśmy się w różnych sytuacjach
Knowing that the time would come /Wiedząc że nadejdzie czas
Just to see you torn apart /W którym zobaczę cię rozdartą
Witness to your empty heart /Doświadczającą swojego pustego serca
I need it /Chcę tego
I need it /Chcę tego
I need it /Chcę tego
Through the wire screen, the eyes of those standing outside looked in /Przez zadrutowane ekran oczy tych stojących na zewnątrz i patrzących do środka
At her as into the cage of some rare creature in a zoo /Na nią jak by spoglądali do pieczary rzadkiego stworzenia w ZOO
In the hand of one of the assistants she saw the same instrument /W rękach asystentów piła ten sam przyrząd
Which they had that morning inserted deep into her body /Który mieli tego ranka werżnięty głęboko w jej ciało 
She shuddered /Ona dygotała
Instinctively /Odruchowo 
No life at all in the house of dolls /Nie ma życia w domu lalek
No love lost /Bez utraty miłości
No love lost /Bez utraty miłości
You've been seeing things /Widzisz rzeczy
In darkness, not in learning /W ciemności nie ucząc się
Hoping that the truth will pass /Mając nadzieję że prawda minie
No life underground, wasting never changing /Bez życia w podziemiu, niezmienialne marnotrawstwo 
Wishing that this day won't last /Pragnąc aby ten dzień nie minął
To never see you show your age /Nigdy nie widząc jak się starzejesz
To watch until the beauty fades /Nie patrząc jak zanika piękno
I need it /Chcę tego
I need it /Chcę tego
I need it /Chcę tego
Two-way mirror in the hall /Lustra weneckie w holu
They like to watch everything you do /Lubią patrzeć na to co robisz
Transmitters hidden in the walls /Nadajniki ukryte w ścianach
So they know everything you say is true /Wiedzą czy to co mówisz jest prawdą
Turn it on /Włącz to
Don't turn it on /Nie włączaj tego.








Wyłączmy się! Teraz! Już! Natychmiast! Zaraz!

No Love Lost written by Bernard Sumner, Ian Kevin Curtis, Peter Hook, Stephen Paul David Morris • Copyright © Universal Music Publishing Group. ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczenia tekstu