piątek, 22 lutego 2019

Po samobójstwie Iana Curtisa

Wszyscy, którzy kochali i kochają Iana Curtisa znają relację Deborah Curtis z dnia, w którym znalazła martwego męża. W swojej książce zrekonstruowała ostatnią noc Iana: kawa, whisky, Stroszek (TUTAJ), pisanie listu samobójczego, słuchanie Iggy'ego Popa, potem samobójstwo. 

Opisuje siebie budzącą się tego ranka i słyszącą przez sen piosenkę The Doors, To jest koniec, piękna przyjaciółko. To koniec, mój jedyny przyjacielu, koniec. Nigdy więcej nie spojrzę ci w oczy, o czym zresztą pisaliśmy TUTAJ.

Zapamiętała dokładnie tragiczny dzień 18 maja i dzień pogrzebu: Zauważyłam, że odtwarzacz jest włączony i podnosząc pokrywę, zobaczyłam, że płyta wciąż się kręci. Kiedy tam byłam, uderzyło mnie, że Ian nie przyniósł żadnego ze swoich leków, dzięki którym miał mieć zapewnione dobre samopoczucie. Znalazłem dyktafon, który zespół dał Ianowi, żeby zapisywał na nim melodie. Nie było w nim taśmy - był pusty. Minęło trochę czasu, zanim pozwolono mi pójść na posterunek policji, żeby przeczytać list, który zostawił dla mnie Ian. Wręczono mi oryginał i pomimo prywatnego charakteru listu, moja matka otrzymała napisaną na maszynie transkrypcję do przeczytania. Byłam trochę zaskoczona, ale nie czułam się tak niekomfortowo jak ona. Rob Gretton zadzwonił do mnie przed pogrzebem, by zapytać, kiedy może zaprowadzić Annik do kaplicy pogrzebowej, aby zobaczyła ciało Iana. Byłam zdenerwowana, ale doszliśmy do porozumienia i Tony Wilson podjął się tego, aby upewnić się, że Annik nie pojawi się na pogrzebie i nie zrobi sceny.
 
Według Deborah Tony Wilson razem z Annik zabrał także Paula Morleya do Kaplicy, ale Paul odmówił wejścia. Podobno dlatego, że nie uważał aby był związany z Ianem na tyle blisko, aby móc zobaczyć jego ciało. Poza tym nie chciał go oglądać, bo jego własny ojciec popełnił samobójstwo i sama sytuacja w której się teraz znalazł budziła w nim ogromne emocje.


Podobno Tony Wilson chciał aby Paul napisał książkę o Factory i Ianie Curtisie i stąd to zaproszenie. W każdym razie do kremacji i pogrzebu zespół Factory przeżywał śmierć Iana na swój sposób. 

Obejrzeli razem film Sex Pistols TheGreat Rock'n'Roll Swindle podobno paląc i popijając całą noc… A potem odbył się pogrzeb, dokładnie 23 maja. I jak tu nie wierzyć w znaki? 

Zwłaszcza że Martin Hannett wierzył w znaczenie liczby 23 - TUTAJ. 

A potem wszyscy starali się żyć dalej. Sumner, Hook i Morris w noc śmierci Curtisa postanowili kontynuować działalność. W czerwcu posunęli się tak daleko, że wypróbowali nowego frontmana, którego podsunął im z Factory Tony Wilson. Był to Kevin Hewick. Myślałem, że po prostu robią sesję bo przyjęli mnie do zespołu, wspominał to potem Hewick, zrobiliśmy dwie moje piosenki, bez prób. Pojawił się Martin Hannett i, powiedział bardzo smutno, że to co robimy brzmi jak coś z Konwencji Fairport [był to popularny zespół grający muzykę ludową], po czym położył się i zasnął pod stołem mikserskim. W miarę upływu dnia zauważyłem, że Bernard robi się nerwowy. W pewnym momencie rzucił gitarę na podłogę i wypadł jak burza. A Peter wyjaśnił mi: Bernard przeżył śmierć Iana najgorzej, i bardzo mu utrudnia to, że stoisz tam, gdzie stałby Ian.
Ale próbowali. 30 lipca 1980 r. trzej, bez Hedwicka, czyli Peter Hook, Steven Morris i Bernard Sumner wystąpili na małej scenie The Beach Club w Oozits Bar w Shudehill w Manchesterze. Sumner przedstawił ich jako ostatni żyjący członkowie Crawling Chaos. 

Zaśpiewali zaledwie pięć piosenek. Wydanie Closer zostało przełożone na lipiec i ukazało się jako Factory 10. Morris wtedy dowiedział się że będą odtąd nazywać się New Order: Podsłuchałem, jak Peter Hook powiedział inżynierowi nagrań, że poprzedniej nocy zdecydowali się na nazwę New Order. Wtrąciłem się, że Ron Asheton z The Stooges używał już tej nazwy dla swojego zespołu, Hooky odpowiedział z uśmiechem, że tylko ktoś taki jak ja wie o tym.
 
Tak wyglądały pierwsze chwile muzyków z zespołu New Order. Niewątpliwie zadra wywołana śmiercią Iana tkwi w nich. Choć wydaje się, że każdy potrafił przekłuć tę śmierć na coś dobrego dla siebie. I niewątpliwie mimo upływu lat  Ian Curtis wciąż w pewnym sensie stoi między nimi, bo wszystko co robią na scenie, odnoszą do jego osoby. Żywe emocje, które im towarzyszą cały czas podsycają także niewiadome. Nie wiemy np.: co było w liście Iana do żony, a nawet co stało się z taśmą, którą Ian musiał mieć w dyktafonie. Czas płynie, a Ian wciąż śpiewa dla kolejnych pokoleń. Dlatego warto może nareszcie wszystko wyjaśnić do końca i stworzyć miejsce, które będzie zbierać po nim pamiątki. Póki władze Manchesteru tego nie zrobią, różne nieścisłości będą nadal żyć własnym życiem.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 21 lutego 2019

Peter Davidson: To co widzimy, interpretujemy poprzez zwierciadło naszych osobistych doświadczeń życiowych

Peter Davidson jest jednym z tych nielicznych fotografów, którzy po prostu robią zdjęcia. Może zabrzmi to śmiesznie, ale tak właśnie jest, bo w obecnym świecie, w którym prawie wszystko jest manipulacją dokonaną przy pomocy graficznych programów komputerowych, umiejętność wykonywania dobrych zdjęć należy powoli już do rzadkości. Z tym większą przyjemnością warto spojrzeć oczami Davidsona na to, co nas otacza, aby przekonać się, że wszystko nadal znajduje się na swoim miejscu. Nawet, jeśli nie jest łatwo... Bo to, co artysta nam proponuje, owiane jest nutą melancholii i smutku, z dodatkiem poezji i szczyptą romantyzmu, tym mocniej odznaczającego się, im zwyklejszy jest temat zdjęcia. 

W jego pracach nietrudno dostrzec, że ważnym elementem budującym akcję jest światło: to ono dochodząc do części kadru pokazuje coś, zwraca naszą uwagę na to co tam się dzieje, lub przeciwnie - kryje coś w cieniu. Albo w formie smug czy promieni nadaje kształtom baśniową aurę.
 
Proponujemy naszym czytelnikom tylko kilka kadrów, utrzymanych w konwencji czarno-białej, wykonanych przez Davidsona akurat tam, gdzie aktualnie mieszka: tunel prowadzący na stację kolejki, ludzi w środkach komunikacji, mijane ulice i domy, pola przez które przyszło mu przejeżdżać, centrum miasta z parkami i placami. Każde zdjęcie to zatrzymany na papierze okruch czasu. Oczywiście fotograf robi także zdjęcia kolorowe, pracując dla National Geographic, w różnych, bardzo egzotycznych miejscach. Wszystkie te zdjęcia (a także inne) można zobaczyć na stronie fotografa TUTAJ.
 
Peter Davidson pochodzi z Camberley w Wielkiej Brytanii. Bliższe informacje o nim są dostępne na prowadzonym przez niego (ostatnio dość nieregularnie) blogu (TUTAJ) albo pochodzą z wywiadu, który jest dostępny TUTAJ. Można tam przeczytać m.in. o tym, dlaczego Davidson stał się fotografem, gdzie wykonał poszczególne zdjęcia, czasem nawet: co go do tego skłoniło a także - czym je zrobił i przy jakich parametrach. Pisze on tam tak:

Od dzieciństwa byłem niestrudzonym obserwatorem życia. Odkąd pamiętam, zawsze czułem się trochę samotny i wyalienowany, nie w pełni akceptowany sam nie akceptowałem. Moim pierwszym aparatem był Kodak 127, miałem wtedy około trzynastu lat. Patrząc wstecz, przypuszczam, że to proste pudełko dało mi tę fizyczną barierę i dystans, jakiego potrzebowałem, a także sposób na wejście w społeczną interakcję, lecz tak, że czułem, że nie mógłbym robić nic inaczej. Tak więc fotografia stała się dla mnie naturalnym powinowactwem, pozwalając mi na wyrażenie siebie.
 
Znalezienie ciekawych zdjęć na ulicy jest trudne, ale może być bardzo satysfakcjonujące zarówno z punktu widzenia obrazu, jak i fabuły. Nie mając pojęcia, kim są ci obcy, jakie są ich życiowe aspiracje, nadzieje i kłopoty, zbieram dane. Jeśli zinterpretuję coś z tych danych, nawet ważnych, nie ma to znaczenia. Myślę, że wszyscy uwielbiamy "obserwować ludzi" i jeśli mam aparat w ręku, wtedy pojawiają się okazje, aby uchwycić trochę codziennego życia, które w innym momencie mija i które traci się. Zabawa polega na interpretacji ludzi w zestawieniu z i ich otoczeniem.
 
W fotografii trzeba mieć dużo szczęścia. Nie uważam się za artystę, kogoś takiego jak malarz czy rzeźbiarz, który w czasie wolnym może przekształcić swoją wizję w rzeczywistość. Rzemieślnik może być w swojej pracy dokładniejszy. A ja często nie mam pojęcia, czy mam dobry wynik. Po prostu robię zdjęcia, które mnie interesują, to wszystko, co robię. Poszukiwanie głębszego znaczenia jest trudne i intrygujące. Jeśli ludzie mogą wywnioskować jakikolwiek sens lub ukrytą historię z mojego fragmentu chwili, to jest cudowne. Ale niezależnie od obrazu, zdjęcie powinno zatrzymać spojrzenie, zaintrygować umysł, a przede wszystkim powinno stać się niezapomniane. Do tego dążę. Treści, które nosi w sobie zdjęcie mogą dla ciebie i dla mnie być różne, mogą nawet stać w sprzeczności. Podoba mi się ta niejednoznaczność. Wszyscy to, co widzimy, interpretujemy poprzez zwierciadło naszych osobistych doświadczeń życiowych.















Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 20 lutego 2019

Tony Wilson: Niesamowity dokument o twórcy Factory Records i promotorze Joy Division

Gdy Tony był w pobliżu nigdy nie było nudno tymi słowami spikerka zapowiedziała w 2007 roku w Granada TV dokument o zmarłym Anthonym Wilsonie zatytułowany Anthony H. Wilson, Tribute 2007. 

Film był hołdem stacji złożonym Wilsonowi, który przepracował w niej przez prawie 30 lat. Do jego powstania wykorzystano nagrania wykonane pięć lat wcześniej, przy okazji kręcenia fabularyzowanego dokumentu 24 Hour Party People (o filmie więcej TUTAJ), a także inne materiały znajdujące się w archiwach telewizji.
Dokument zaczyna się od medialnej informacji o śmierci Tonyego Wilsona w szpitalu Christie w Manchesterze: w wieku 57 lat, na raka nerki, w otoczeniu rodziny.... Z pewną satysfakcją twórcy filmu zauważają, że śmierć tej, jak to określają regionalnej osobowości, została zauważona przez cały świat i że reakcja na nią była wręcz fenomenalna. Nie tylko krajowe, lecz i światowe media poświęciły temu faktowi dużo czasu antenowego i całe kolumny gazet.





Podobnie pogrzeb, który miał miejsce 10 dni po śmierci, stał się manifestacją przywiązania do zmarłego, bo w kondukcie ustawili się liczni dziennikarze oraz gwiazdy świata muzycznego i telewizyjnego. Wszyscy zgodnie zaświadczali, że Anthony Wilson był niezwykłym człowiekiem, że im pomógł, że bez niego Manchester nie przekształciłby się w znaczące miasto Wielkiej Brytanii… Tym opiniom towarzyszy krótkie migawki pochodzące z archiwalnych nagrań stacji, ukazujące Wilsona w różnych sytuacjach.




A potem przypomniano życiorys Anthonyego Wilsona: miejsce urodzenia, czasy szkolne, wreszcie studia i pierwszą pracę – pokazano sklep, który prowadzili jego rodzice, katolicką szkołę, do której uczęszczał, zdjęcia z dzieciństwa, młodości, czasu studiów. 


Wypowiadali się jego współpracownicy, m. in. Bob Greaves, do którego Wilson zawsze zwracał się grzecznie Mr. Greaves, Charles Fletcher i Chris Pey, Richard Madeley oraz John Robb dziennikarz muzyczny specjalizujący się w rocku i aktor odtwarzający rolę Wilsona w wymienionym filmie, czyli Steve Coogan (opowiadał jak przygotowywał się do roli, ćwicząc gestykulację Wilsona).

Wiele razy głos zabierał Peter Hook z Joy Division i New Order, oraz Paul Ryder z Happy Mondays. Niezwykle wzruszające są szczere wypowiedzi jego syna Oliviera, który do śmierci był z ojcem (umarł w jego ramionach), a także Yvette Livesey, jego partnerki. Na końcu głos zabrali oficjele: Sir Alex Ferguson, Burmistrz Manchesteru i sir Richard Leese, przewodniczący Rady Miasta.



Cennym elementem filmu są fragmenty pokazujące samego Tonyego Wilsona, który wyjaśnia jak to się stało, że dostał swój własny program So it Goes, najpierw trwający tylko 15 minut, który szybko przekształcił w najbardziej szalony program w telewizji w tamtym czasie (aby pokazać skuteczność Wilsona jako dziennikarza pokazano kilku sekundowe nagranie jego wywiadu z Paulem McCartneyem).

Film zawiera bardzo skrótowo podaną historię powstania wytwórni Factory (pisaliśmy o niej wielokrotnie TUTAJ) założonej przez Wilsona do spółki z Alanem Erasmusem (TUTAJ) i Peterem Saviliem  (więcej o nim TUTAJ), a także krótkie urywki z nagrań zespołów, które promował (w 7 min 49 s pokazano Joy Division). 

Od Joy Division film gładko przeszedł do powstania New Order (nie zająknąwszy się nawet o samobójstwie Iana Curtisa), potem przedstawił proces upadku Factory zaznaczając, że pomimo tego przykrego faktu Wilson nadal wspierał muzyków i dawał im szansę. Jednym z takich zespołów byli Happy Mondays o czym mówił Paul Ryder. Następnie krótko napomknięto o klubie Hacienda, który sprawił, że Manchester stał się centrum wszechświata muzyki i podano powody  bankructwa.

Na koniec opowiedziano o samym Tonym Wilsonie, o tym jakim był człowiekiem, co jest główną zaletą filmu. Był przede wszystkim, pomimo dwóch małżeństw, dobrym ojcem dla swoich dwojga dzieci – Oliviera i Isabeli - choć dość niekonwencjonalnym (według Oliviera w jego domu unosił się cały czas zapach narkotyków). Jego syn opowiadał jednak także, że nawet w chwili bankructwa Factory i Haciendy znajdował czas, aby do niego zadzwonić i uspokoić go, bo wiedział, że może być przestraszony oglądając przekazy telewizyjne.

Był też dobrym pracownikiem – bo po upadku Factory i Haciendy wrócił do Granada TV i starał się tam ze wszystkich sił robić dobre programy, nawet jeśli odbiegały charakterem od tych, które dotąd robił (pokazano kawałek debaty między politykami, którą prowadził). Jak bardzo starał się pomagać innym świadczy jego ostatnie zadanie, którego się podjął. Gdy okazało się, że jego kuracja jest kosztowna, przyjaciele apelowali w mediach o pomoc i udało się zebrać potrzebną sumę pieniędzy. Ale inni chorzy nie mieli takiego szczęścia, nie byli osobami tak znanymi jak Tony Wilson, dlatego zaangażował się on w akcję na ich rzecz. Ostatnie nagranie z jego udziałem miało miejsce tuż przed jego śmiercią, 11 lipca 2007 r. Był zbyt chory, aby pojechać do studia na nagranie, więc przyjął ekipę telewizyjną u siebie w domu. Do końca walczył o innych. I do końca kochał muzykę, bo jak powiedział, dobra muzyka to wieczorna poezja, to klucz do wszechświata.
Dla tych ostatnich scen filmu (w zakończeniu dokumentu brzmi oczywiście Atmosphere grane przez Joy Division) warto go obejrzeć, mimo, że brakuje w nim wypowiedzi np. Alana Erasmusa czy innych osób, które z nim niegdyś współpracowały, w tym Petera Saville'a.  Ale niech każdy sam wyrobi sobie swoje zdanie i obejrzy film. Zapraszamy.


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 19 lutego 2019

Sensacja - podjęto uchwałę o odbudowie The Factory Manchester

Gmach Muzeum Nauki i przemysłu w Manchesterze (Museum of Science and Industry), które otwarto w zespole stacji pierwszej pasażerskiej linii kolejowej łączącej Liverpool z Manchesterem, z 1830 roku,  kryje w swoim wnętrzu niesamowitą kolekcję. Są to przedmioty i elementy wymontowane i przeniesione z budynku znanej wytwórni płytowej Factory Records.  Czym była Factory Records nie da się opisać w kilku zdaniach (my pisaliśmy o niej TUTAJ), dość stwierdzić tyle, że umieściła Manchester na muzycznej mapie świata. 

Ogromna ilość eksponatów, które udało się uratować po zamknięciu wytwórni nie da pokazać na jednej wystawie, tym bardziej, że Muzeum prezentuje przede wszystkim zabytki techniki o dużych gabarytach związane z historią przemysłu w Manchesterze, takie jak np: parowozy czy wielkie maszyny włókiennicze.
Aby zaspokoić potrzeby swoich widzów, Muzeum organizuje co jakiś czas nową ekspozycję, zmieniając wystrój sal i prezentując okruchy historii Factory Records, klubu Hacienda i Dry Bar. Zmiany następują co miesiąc, zgodnie z przyjętym kluczem, którym jest temat wystawy. Oscylują one wokół motywów, które określono hasłami: żywność i napoje, członkostwo i noce, oraz koktajle. 

Instytucja podeszła ambitnie do sprawy i zleciła w 2016 r. firmie Petera Saville'a, o którym pisaliśmy TUTAJ, grafika i współzałożyciela Factory Records, wykonanie produktów, które mogą promować placówkę oraz niektórych elementów jej współczesnego wystroju.

Do tych pierwszych zaliczamy zestaw laboratoryjnych kolb, które można nabyć w sklepiku muzealnym. Zdobione są charakterystycznym motywem ukośnych pasów, będących rozpoznawalną marką Factory i Haciendy, a także w pewien sposób wiążących się z Manchesterem, który w swoim herbie również ma ukośne paski, w aluzji do trzech rzek przepływających przez miasto - Irwell, Medlock i Irk. Motyw pasków stał się teraz logo Muzeum, które wyciągnęło z archiwów przykłady podobnych projektów. Wśród nich są menu koktajlowe oraz innych plakietki z tym znakiem.


Muzeum cały czas wzbogaca swoje zbiory, całkiem niedawno kupiło oryginalne drzwi z Factory:
Na ich wzór Walker Simpson, architekt który podjął się w 2017 r. przebudowy Muzeum, we współpracy z Peterem Saville'em zaprojektowali nowe bramy wjazdowe. 

W założeniu postawiono sobie za cel nawiązanie do przemysłowej przeszłości miejsca oraz użycie charakterystycznego ukośnego paska. Efekt wyszedł zgodny z zamierzeniami:
Mimo bogatego zbioru rzeczy z Factory, widzowie wychodzą z Muzeum nieco rozczarowani, bo niewiele z nich jest pokazanych na stałej ekspozycji. Do większości nich dostęp jest możliwy tylko po wcześniejszym umówieniu. Można tego dokonać pod adresem: TUTAJ, we wtorki i środy, z co najmniej pięciodniowym wyprzedzeniem, a zgoda na wizytę w archiwum jest uzależniona w dodatku od dostępności pracowników, przy czym Muzeum deklaruje, że odpowie już w przeciągu 20 dni roboczych...
 
To wszystko brzmi nieco zniechęcająco, jednak plany miasta są ambitne. W 2016 r. Rada Miejska podjęła uchwałę o Rewaloryzacji Factory Manchester. Sprowadzają się one do budowy ogromnego centrum kulturalno - oświatowego na gruntach Granada TV, przylegających do Muzeum. Wstępne szacunki określały zakończenie inwestycji na jesień 2019 r. (tekst uchwały jest TUTAJ). 

Teraz otwarcie nowej instytucji planuje się w 2021 r.  Zaprojektowana ogromnych rozmiarów struktura, składająca się z części szklanych, betonowych i z czerwonej cegły, będzie dysponować wielką salą audiowizualną na 7000 osób.
Koszt budowy i pełnego wyposażenia The Factory Manchester szacowany jest na 130 milionów GBP. Mieścić się tam będzie Międzynarodowy Festiwal Manchester. Może wtedy, w tak gigantycznym gmachu, uda się pokazać wszystkie historyczne eksponaty po TEJ, znanej fanom Manchester Sound, wytwórni Factory Records? 

U nas brzmienie Factory dostępne jest bez żadnej odbudowy. My niczego nie burzyliśmy, żeby potem odbudowywać, bo po jakiego wała? 

Poza tym nie stać nas na to, żeby cokolwiek burzyć,  bo działamy za darmo, czyli kompletnie for free. 

Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 18 lutego 2019

The Cassandra Complex: Theomania - biblia buntownika, a może wielkiego przegranego?

Mało jest płyt które w latach 80 - tych ubiegłego wieku wywarły na słuchaczach tak ogromny wpływ. Akurat tą prezentował w swojej audycji Tomasz Beksiński i przypadła ona do gustu wielu młodym ludziom w Polsce, bowiem jest czymś brzmieniowo unikatowym - muzycznie zawieszonym między punkiem a elektroniką.  

Cyberpunk? Można tak powiedzieć. Album dziś omawiany jest drugą płytą zespołu the Cassandra Complex z Leeds. 

Artyści opisują go na stronie (TUTAJ) następująco:

Płyta ta uważana jest przez wielu ludzi jako klasyczne wydawnictwo the Cassandra Complex. Ale nagrywanie jej było piekielnym doświadczeniem, zaczęliśmy w Brukseli, zespół rozpadł się podczas sesji i Rodney (Orpheus - założyciel zespołu i jego jedyny członek od początku) dokończył płytę na własną rękę w Anglii. Wydawało się że pracujemy nad nią bez końca. Ale wynikiem jest znakomity album z którego jesteśmy dumni.

Tytuł oznacza: Szalona wiara w fakt, że jesteś bogiem prowadzi do tego, że robisz co chcesz...  

Album otwiera God John, mocny utwór będący swoistego rodzaju catharsis. Wydaje się, że autor opisuje w nim zderzenie młodego człowieka który właśnie wkroczył w showbiznes, z machiną bezlitosnej otaczającej go rzeczywistości. Tekst jest pełen niesamowitych odniesień do brutalnych realiów obfitujących w prostytucję (kobieta kąpiąca suknię w rynsztoku), sex (blizny i rozstępy po latach sexu) i alkohol (dusza trzymana w domu w butelce):

A woman dips her skirt into the gutter
She’s reaching down to take part of my soul
She’s reaching down to take me up inside her
She’s reaching down to make me into God 


Scarred with years of sex and stretch marks

You keep my soul at home inside a bottle

Narrator jest rozczarowany tym, co zrobił z niego showbiz i postanawia sprzeciwić się jego machinie poprzez samobójstwo, postanawia wywrócić wszystko do góry nogami: 

Public enemy number one, the outlaw
A hero figure for the young
Created by the old for some amusement
Created by the old to be a god
But they can all fuck off ’cause I don’t want them
Fuck off to their homes up in the sky
Just send me down a burger and some french fries
Tomorrow I am gonna die


Drugi utwór zawiera w sobie bardzo mocne elementy rewolucyjne, autor bowiem podejmuje decyzję konkretnego działania. 

Piosenka OZ, bo to o niej mowa, ma twardy przekaz: wszyscy wypierdalać,  na nic nie przydają się bowiem pokojowe metody zmiany otaczającej nas rzeczywistości jak uczciwe bogacenie się, kupowanie akcji czy zarabiania, branie leków, bycie miłym, sprzedawanie muzyki i tak dalej. Po prostu trzeba wziąć do ręki karabin i zrobić z tym wszystkim porządek:

You can change the world
By buying shares and getting rich
But I ain’t got the time
Fuck the cash, give me a Kalashnikov!


Po nim melodyjny Too Stupid to Sin - piosenka o wszystkich tych, którzy przeciwstawiają się buntowi narratora. Są wszędzie wkoło, widać ich w TV - tworzą społeczeństwo, ułożeni, grzeczni, zbyt poprawni by zrobić coś niedobrego - by grzeszyć. W końcu ta jedyna też ich uosabia. Autor buntownik gardzi nimi, nie są godni jego uwagi, są tylko głupimi dupkami. 

You think that you can tell me how to live my life
Well, I’m tired of hearing that
I’m tired of hearing that from you
I’m tired of hearing assholes
Telling me I’ll never be good enough
Good enough for them
Good enough for you 
 


Po drugiej stronie cały czas nasz narrator ma konsumpcyjne społeczeństwo, które opisuje w kolejnej piosence Honeytrap. Ludzie latający odrzutowcami na kolacje z wielkimi tego świata, używającymi seksu i uroków życia, którym ciągle mało...

One Milionth Happy Customer - zdecydowanie najlepsza piosenka na płycie, bardzo nastrojowa zatem jest zapewne o miłości. I tak rzeczywiście jest, i wydawałoby się że chodzi o miłość do kobiety, gdyby nie tytuł (Milionowy Szczęśliwy Konsument) i początek piosenki. 

Narrator bowiem dość klarownie przedstawia sytuację:

I could die if I touched you
A long, slow, torturous death
Of a thousand cuts
In a thousand ways
I can only hold you through a piece of plastic
With your name on it
With your name on it
I feel a million miles away from you
But it’s just
It’s just a millionth of an inch   


i wydaje się, że chodzi nie tyle o miłość do osoby, tylko do jej pieniędzy... Na takie tylko uczucia bowiem stać konsumpcyjne społeczeństwo. Niektórzy jednak interpretują ten tekst inaczej...  

Ground to piosenka o niespełnionych marzeniach, o ciągłym upadaniu, o tym że bunt w końcu zawsze ma swój kres:

Bite the hand, the hand that feeds
Raise your head, challenge the sun
Bite the hand, the hand that bleeds
Kill the desire, be with the one  


We fall and fall, fall and fall
Fall and fall, and fall, and fall, and fall


W podobnym klimacie utrzymana jest kolejna piosenka Second Shot, która także opisuje bolesny powrót do rzeczywistości. Płytę zamyka Defcon 1 piosenka o tym, że zanim umrzemy możemy jeszcze cieszyć się, delikatnie mówiąc, przyjemnościami życia. 

Podsumowując wydaje się, że album Theomania jest concept albumem o społeczeństwie konsumpcyjnym, w którym trudno jest się zbuntować. 

Mimo chęci w końcu człowiek zostaje zmielony przez otaczającą go bezlitosną machinę. 

Mamy lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku. Czy dzisiaj coś od tamtych czasów uległo zmianie? 

Poprzez digitalizację świata, rozrost systemów bankowych, komputery, telefony komórkowe, cyberprzemoc, RODO i SRODO, jak i cybersex zapewne tak.

I to niestety na o wiele gorsze. 

The Cassandra Complex - Theomania, PIAS Recordings, 1988. Realizacja nagrań - Rodney Orpheus. Tracklista: God John, Oz, Too Stupid To Sin, Honeytrap, One Millionth Happy Customer, Ground, Second Shot, Defcon 1      
 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 17 lutego 2019

Czym inspirował się Ian Curtis z Joy Division: Jon Savage w książce So This is Permanence - notatki Iana Curtisa, nasza recenzja cz.3


Po ogólnym opisaniu książki (TUTAJ) i omówieniu wstępu Deborah Curtis (TUTAJ) dziś pora na zapoznanie się ze wstępem Jona Savage'a. 

Przypomnijmy, że opisujemy dzieło absolutnie niesamowite, chodzi bowiem o książkę So This Is Permanence zwierającą głownie rękopisy tekstów Iana Curtisa - lidera Joy Division. 

Legendarny dziennikarz rozpoczyna wstęp od krótkiego opisu pierwszego wykonania przez zespół ich największego hitu - Love Will Tear Us Apart (opisywaliśmy historię tego utworu, jak i singiel TUTAJ). Wykonanie to miało miejsce 16.10.1979 podczas koncertu w Plan K w Brukseli, i zostało sfilmowane na taśmie 8 mm przez Michela Isbecque. Ian gra na swojej gitarze Vox Phantom VI, którą opisywaliśmy TUTAJ. Następnie analizowane są losy kolejnych wersji piosenki, bowiem Joy Division nie byli zadowoleni z wersji nagranej w Pennine Sound Studios na początku 1980 roku. 

Po tym wstępie dziennikarz dokonuje analizy tekstu piosenki. Jon Savage zwraca uwagę, na to o czym pisaliśmy TUTAJ, że piosenka została napisana latem 1979 roku, a Ian pierwszy raz spotkał Annik Honore (TUTAJ) w sierpniu. Następnie pojawia się pytanie, czy to piosenka autobiograficzna, czy też fikcja literacka?
Autor zwraca uwagę, że podobnie jak the Doors, czy the Fall, nazwa Joy Division wywodzi się z książki o obozie koncentracyjnym (pisaliśmy o książce Dom Lalek TUTAJ). To powoduje, że narrator omawia historię czytelnictwa w Manchesterze lat 70-tych. Miasto zalewało wiele literatury, w tym science fiction, Tolkien, Ballard... Pamięta się zarówno Curtisa jak i Morrisa którzy odwiedzali każdy z osobna, księgarnię House of the Borderland celem poszukiwanie czegoś nadzwyczajnego. Mike Butterworth, właściciel księgarni wspomina, że Curtis czytał wtedy skopiowany New Words - magazyn promujący Ballarda (TUTAJ) i Burroughsa (TUTAJ). Pora zatem wspomnieć o procesie edukacji wokalisty Joy Division.

Urodzony i dostający w Macclesfield Ian Curtis otrzymał prestiżowe stypendium King's School ale porzucił pełnoczasową edukację w wieku 17 lat. Samodokształcał się czerpiąc z popkultury tamtych czasów. W 1974 roku Burroughs przeprowadził wywiad z Davidem Bowie dla Rolling Stone. Wywiad wyraźnie łączył muzykę z literaturą. 

Być może to było inspiracją dla Iana Curtisa. Rzeczywiście Savage opisuje wywiad jakiego Joy Division udzielili w styczniu 1980 roku młodemu pisarzowi i muzykowi Alanowi Hempsalowi. W wywiadzie tym Curtis jasno wspomina the Naked Lunch i The Wild Boys jako swoje ulubione książki. Mimo incydentu z Burroghsem podczas koncertu w Plan K (kiedy Curtisa próbującego wyżebrać egzemplarz książki pisarz przegonił słowami: Fuck off kid!).... 

Następnie Jon Savage omawia lektury młodości wokalisty Joy Division, wśród których wymienia się A Century of Thrillers: from Poe to Arlen - kompendium opublikowane przez Daily Express w 1934 roku. Z kolei Steven Morris wspomina, że Curtis posiadał w swoim księgozbiorze Atrocity Exhibition Ballarda, The Naked Lunch Burroughsa, i zbiór wierszy Jima Morrisona z the Doors (TUTAJ) (o księgozbiorze Curtisa pisaliśmy TUTAJ).
Z dumą pokazywał jak Iggy Pop zwędził the Passenger od Morrisona... 

Następnie Jon Savage omawia początki pisarskiej twórczości Curtisa, datowane na 1977 rok. Pracował i pisał głównie nocami, w niebieskim pokoju (TUTAJ). 

Pisał odręcznie na  małych skrawkach papieru, później na kartkach formatu A4, zwykle dużymi literami. Miał szczególny charakter pisma. W wielu notkach, setlistach, tytułach płyt, czy wersjach alternatywnych widać zalążki przyszłych pełnych piosenek i wyjaśnienie dystopijego światopoglądu - na przykład wczesna wersja This is My Crisis, stała się utworem Passover. 

W kolejnym wpisie z tej serii zapoznamy czytelników z procesem tworzenia piosenek.  

Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 16 lutego 2019

Antipole: Joy Division has been and is a huge inspiration / Joy Division zawsze byli i są inspiracją dla mrocznej i nostalgicznej muzyki - nasz wywiad z Karlem Morten Dahlem (wersje językowe EN i PL)



Karl Morten Dahl tworzy projekt nazwany Antipole. Początkowo ich muzyka przypominała the Cure, ale obecnie ewoluowała w bardzo interesującym kierunku, zwanym często "elektropunkiem". Postanowiliśmy zadać  Karlowi kilka pytań, bowiem w twórczości Antipole widać wyraźne wpływy Joy Division, mało tego na pierwszym albumie ukazała się instrumentalna wersja utworu "Insight" z płyty "Unknown Pleasures".
 
Karl Morten Dahl is the creator of the Antipole project. At the beginning Anipole  music was similar to the Cure however, now it has evalueted into very interesting electronic music sometimes called "electropunk". We decided to ask Karl few questions because in his music we clearly discover strong influence of Joy Division, moreover on the first Antipole album the instrumental version of "Insight" from the the "Unknown Pleasures" album was recorded.

Could you please say few words about you, just introduce yourself, how old are you, when have you started to make music, and what music did you like when you were young? 

Czy możesz powiedzieć kilka słów o sobie, przedstawić się ile masz lat, kiedy zacząłeś słuchać muzyki, i czego słuchałeś w młodości?

From and living in Trondheim, Norway. 44 years old and started writing making music more seriously around 1999. During the 90s and early 80s I was listening mostly to indie rock like Sonic Youth, Built To Spill, Guided By Voices. In the later years it has been all about old and not least new postpunk. It’s so much great new bands out there - and the old of course, like Chameleons, The Sound, The Cure, Joy Division.

Jestem z i mieszkam w Trondheim, Norwegia, mam 44 lata, zacząłem pisać muzykę około 1999 roku. W latach 80. i 90. słuchałem głównie muzyki indie, czyli takich zespołów jak Sonic Youth, Built To Spill, Guided By Voices. Później starego i nowego postpunka. Jest tyle znakomitych zespołów, że tylko wspomnę Chameleons, The Sound, The Cure, Joy Division.

How did you start to make music? What was the breaking point to make decision that you will be do this? Is making music your job or only hobby? 

Jak rozpocząłeś komponowanie muzyki? Co było momentem przełomowym podjęcia takiej decyzji? Czy żyjesz z komponowania czy też jest to Twoje dodatkowe zajęcie poza normalną pracą?

I’ve always admired the songwriting part of music. Who wrote the songs interested me more than fancy guitar solos. With a full time job it takes a lot of my time off work. Postpunk is not what you if you want to make a living if it I guess, but it’s all about the music. I’ve always been into writing songs. Always the next song.  

Zawsze byłem zauroczony komponowaniem. Kompozytorzy zawsze bardziej interesowali mnie niż fantazyjne solówki gitarowe. Komponowaniu poświęcam cały swój wolny czas poza pracą, trudno wyżyć akurat z postpunka, ale to zależy od rodzaju muzyki. Zawsze pisałem, zawsze myślałem o kolejnej piosence.


OK. Thus when you have started the Antipole project? What is the name "Antipole" taken from? Taking a look on your bandcamp page I see that Juliette s'endort (feat. L'Ordre d'Héloïse) is your debut, am I right? For me it sounds like the Cure in French. What is this song about? 

OK, zatem kiedy powstał projekt Antipole, skąd zaczerpnąłeś nazwę, Z Twojej strony na bandcamp dowiaduję się, że Juliette s'endort (feat. L'Ordre d'Héloïse) to Twój debiut, prawda? Dla mnie brzmi to jak the Cure po francusku... O czym jest ta piosenka? 

Early 2014. My girlfriend Anne-Christel came up with the name. Antipoles, the opposite pole. The debut was Panoply. Songs for AC (2014). It was a lofi postpunk Recording done by myself. I then did some collaborations like the one you mention. But I consider Getting Frequent Now (April 2017) the real debut. I had started working with producer and vocalist Paris Alexander in Brighton UK and was able to achieve much more of the sound I wanted. A few months later Unknown Pleasures Records approached me and wanted to release our music. More songs were recorded with Paris Alexander (and Eirene, also Brighton UK) and Northern Flux was released November 2017. Panoply, Songs for AC is HERE, Getting Frequent Now HERE, and Northern Flux HERE. This album is available for listening also HERE.  

Zacząłem na początku 2014. Moja dziewczyna Anne-Christel zaproponowała nazwę. Antipoles, przeciwpole. Debiutem było Panoply. Songs for AC (2014). To było amatorskie nagranie które zrealizowałem sam. Później zacząłem współpracę o którą pytasz. Ale za prawdziwy debiut uważam Getting Frequent Now (kwiecień 2017). Zacząłem współpracę z producentem i wokalistą Paris Alexander z Brighton w UK i dzieki temu osiągnąłem brzmienia o jakich myślałem. Kilka miesięcy później Unknown Pleasures Records zaproponowali mi realizację naszej muzyki.  Nagraliśmy więcej piosenek z Paris Alexander (and Eirene, też z Brighton w UK) i zrealizowaliśmy Northern Flux w listopadzie 2017. Panoply, Songs for AC można wysłuchać TUTAJ, Getting Frequent Now TUTAJ, a Northern Flux HERE. Ten album jest też dostępny TUTAJ.

Could you say few words about your clips - by the way Narcissus is is probably the most beautiful video) - who is the producer? 

Czy możesz powiedzieć kilka słów o swoich klipach, kto je realizuje? Swoją drogą Narcissus jest chyba najpiękniejszy?


I edited the video. Shot some footage on a trip to Sweden (driving). Some of the clips are taken from a YouTube video I found though. 

Sam je realizuję, ten zawiera ujęcia z podróży do Szwecji, czasem dodaję coś co znajdę na YouTube.

Woow congratulations, it is really nice, so nostalgic. Almost all your videos are in black and white however, I have seen one in colour - "Closer". It is also very exciting. Who is Eirene? 

Gratulacje!, jest na prawdę piękny, taki nostalgiczny. Prawie wszystkie Twoje klipy utrzymane są w konwencji czarno-białej, ale widziałem jeden kolorowy, zatytułowany "Closer". Jest bardzo ekscytujący, kim jest grająca w nim Eirene?  


The video for Closer was done by Piperbrigadista. Pros Alexander and Eirene lives in Brighton UK. She’s doing vocals on many of my songs. We’ve done three shows together. Brighton, London and W festival in Belgium. 

Wideo do Closer zostało zrealizowane przez Piperbrigadista. Pros Alexander i Eirene mieszkają w Brighton w UK. Ona śpiewa w wielu moich piosenkach. Razem już trzykrotnie koncertowaliśmy w Brighton, Londynie i na Festiwalu W w Belgii.)



She has nice voice. By the way, the title "Closer" and your instrumental version of "Insight" form the album Northern Flux brings the associations with Joy Division. Could you please say few words about the role of Joy Division's music in your art? Do they inspire you? How? 

Ona ma piękny głos, a swoją drogą tytuł "Closer", czy Twoja instrumentalna wersja "Insight" z płyty Northern Flux nasuwają oczywiste skojarzenia z Joy Division. Możesz proszę powiedzieć kilka słów o roli Joy Division i ich twórczości w Twojej muzyce? Czy oni Cię inspirują i w jaki sposób?

Joy Division has been and is a huge inspiration. There are those two references of course but also the title of the Getting Frequent Now EP (2017). Which is a quote from the song Disorder. Their simple yet so effective guitar and bass lines. And maybe even more so the early New Order.  

Joy Division są moją inspiracją. Poza tymi dwoma tytułami jest jeszcze Getting Frequent Now EP (2017) zapożyczony z ich piosenki Disorder. Mieli takie oddziaływające gitary i linię basu. Podobnie jest z wczesnym New Order.

Excellent. Say please few words about the album Getting Frequent Now - I see 8 tracks HERE. 

Znakomicie, czy zatem możesz teraz powiedzieć kilka słów o płycie Getting Frequent Now - widzę TUTAJ, że zawiera 8 piosenek?

Deco Blue, Someday 45 and Narcissus had already been released as instrumentals with me doing everything - quite lofi.


Paris did a remix of Narcissus. I was excited about the results and wanted to more. I sent him more tracks to produce and after 2-3 months Getting Frequent was done. It’s a digital release only. Mats Davidsen from my hometown Trondheim sings on Deco Blue. Paris on the rest of the songs. 

Deco Blue, Someday 45 i Narcissus były już realizowane wcześniej jako utwory instrumentalne które robiłem amatorsko sam. Paris zrobił remix Narcissus. Bardzo zadowoliły mnie wyniki więc chciałem więcej. Wysłałem mu kolejne piosenki do produkcji i po 2-3 miesiącach Getting Frequent był gotowy. Jest dostępny tylko w wersji cyfrowej. Mats Davidsen z mojego miasta Trondheim śpiewa w Deco Blue. Paris w pozostałych piosenkach.

Sounds fine. The title of you recent album "Perspectives" is no a quote from Ian Curtis poem, isn't it? Is the title general or it means anything special for you?

Brzmi świetnie. Tytuł Twojego ostatniego albumu "Perspectives" nie jest zaczerpnięty z poezji Iana Curtisa. Czy to taki zwyczajny tytuł, czy też oznacza dla Ciebie coś specjalnego?

No not by intention. It’s about perspectives on songs. Each artist has put their unique mark and perspective on an Antipole track. 

Nie, nie jest jakoś specjalnie zamierzony. Jest o perspektywach w piosenkach. Każdy z wykonawców zostawił swój unikalny znak, wniósł perspektywę do piosenek Antipole.

This album is very good, has more space than the previous ones. The vocals are so nostalgic. I was listening it so often that they blocked me on Bandcamp :). Could you please say few words about your forthcoming gigs and your future plans? 

To bardzo dobra płyta, ma więcej przestrzeni niż poprzednie. Wokale są takie nostalgiczne. Tak go często słuchałem, że Bandcamp mi zablokowali dostęp :). Możesz nam coś powiedzieć o swoich najbliższych koncertach i planach?

Thanks! Melancholy and nostalgic are crucial part of Antipole. I’ll do two shows with IAMTHESHADOW - Leicester UK DARKER DAYS FESTIVAL and Cologne in July COLD TRANSMISSION FESTIVAL. We’re working on gigs Ft Paris Alexander and Eirene. Hopefully to able to confirm soon. I’ve done some collaborations with IAMTHESHADOW from Portugal:


Dzięki! Melancholia i nostalgia są kluczowe w twórczości Antipole. Będę występował na dwóch koncertach z IAMTHESHADOW z Leicester w UK na DARKER DAYS FESTIVAL i z Cologne w lipcu na COLD TRANSMISSION FESTIVAL. Pracujemy nad występami z Ft Paris Alexander i Eirene. Wkrótce powiem więcej. Zacząłem także współpracę z IAMTHESHADOW z Portugalii.

Sure, thank you I will hear them with great pleasure (Unknown Pleasure for sure :)). Finally, is this true that in Norway black metal music is donated by the government? If so do you believe that sometimes cold wave music will be donated also? 

Jasne, dzięki, posłucham z przyjemnością (nawet z Ukrytą Przyjemnością:)). Na koniec zapytam, czy prawdą jest że norweski black metal jest dotowany przez rząd? A jeśli tak, to wierzysz że muzyka chłodnofalowa też kiedyś uzyska takie dotacje?
 
I assume that the government doesn’t look at musical genre when considering supporting musical projects. So I assume it’s true. Found this from 2015. So he’s definitely true (see HERE). Yes pretty sure coldwave or whatever genre is valid for application. Got some money from Fond for Lyd og Bilde (government) with me early 2000s project AqPop. But we did indie psych pop and not coldwave). 

Zakładam że rząd nie kieruje się rodzajem muzyki kiedy wspiera projektu muzyczne. Zakładam, że tak jest od 2015 roku. Tak zobacz - to definitywnie prawda (patrz TUTAJ). Tak, coldwave i inne gatunki są jak najbardziej uzasadnione do dotowania. Sam dostałem trochę pieniędzy od Fond for Lyd og Bilde (rząd) na początku lat 2000 na projekt AqPop. Ale wtedy graliśmy indie psych pop a nie coldwave. Odezwę się z kodami do Ciebie wkrótce;).

OK. So maybe you wish to add something for this interview? Finally I thank you for interesting interview, for your music, and please keep us informed about your new releases! 

OK, zatem może chcesz na koniec coś więcej dodać, chciałem Ci podziękować za ciekawy wywiad, Twoją muzykę i informuj nas o sowich nowych projektach!

Forgot to mention we're almost done with the follow up to Northern Flux. It’s scheduled for May 2019. Recording with Paris Alexander and Eirene. In addition two of the songs on the album feature Marc Lewis of The Snake HERE will be released on Unknown Pleasures Records. The first single from the album was released as a video last summer:



Thanks for asking! I will definitely stay in touch!!

Zapomniałem dodać, ze prawie skończyliśmy uzupełnienie do Northern Flux. Planowane jest na maj 2019. Nagrane z Paris Alexander i Eirene. Dodatkowo dwie kolejne  piosenki z albumu zrealizowane są z Marc Lewis z The Snake HERE a wszstko zostanie zrealizowane przez Unknown Pleasures Records. Pierwsza piosenka z płyty ukazała się jako wideo ostatniego lata. Dzięki za wywiad, na pewno będziemy w kontakcie!!!.

A my posłuchajmy nowej wersji wideo Closer do którego ujęcia kręcone były ostatniego lata w Krakowie. 

A Wy? Jeśli chcecie zostać z nami w kontakcie to czytajcie nas - codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

ISOLATIONS 2019 - All rights reserved, none part of this material can be published without permission. For the permission, please contact us via e-mail.