poniedziałek, 16 stycznia 2023

Isolations News 228: Noel Gallagher się rozwodzi, nowa płyta The Rolling Stones i Johna Cale, Jeff Beck RIP, Andy Taylor, z Duran Duran poważnie chory, Riverside live, U2 w filmie, Tribute to Siekiera – Nowa Aleksandria, Caroline Polachek jako Kate Bush? Bowie na tokarce, płonący kot i odmrożony penis księcia Harry'ego

Zaczynamy od Manchesteru - Noel Gallagher i jego żona Sara Macdonald ogłosili, że zamierzają się rozwieść. Para, która pobrała się podczas prywatnej ceremonii w Lime Wood Hotel w New Forest w 2011 roku, była razem przez 22 lata. 

Mają dwóch synów – Donovana i Sonny’ego, urodzonych w 2007 i 2010 roku. Gallagher był wcześniej żonaty z Meg Mathews, rozstali się w 2000 roku, a rozwiedli w 2001 (LINK).

W kuluarach mówi się, że Gallagher kocha tylko siebie, za to z pełną wzajemnością. 

Od wielokrotnej medalistki olimpijskiej w rzucie oszczepem odszedł mąż. Daleko nie uszedł.

Jedni się rozwodzą, inni wręcz przeciwnie, wstępują w udane związki. Pewna Angielka, dokładnie Pascale Sellick z Devonu powiedziała w wywiadzie z Phillipem Schofieldem i Holly Willoughby w programie ITV This Morning, że zakochała się w swojej kołdrze od pierwszego wejrzenia i zdecydowała się ją poślubić: Miałam wcześniej inne kołdry, ale zawsze jestem wierna tej, daje mi ciepło i wygodę – Ona zawsze jest przy mnie w chwilach smutku i szczęścia. I zdecydowanie nie ma to podtekstu seksualnego, to jest jak przyjaźń (LINK).

Para Szkotów w noc poślubną leży sobie pod kołdrą...
Młoda pani zalotnie zagaduje:
- Kochanie jestem bez majtek!
- Ty nawet w takiej chwili musisz o wydatkach...?
 


W temacie wydatków - jeśli postanowiłeś zdobyć krem do twarzy marki Elizabeth Arden, nie masz szczęścia. Eight Hour Cream za 31,99 GBP jest niedostępny, a  wszystko przez zwierzenia księcia Harry'ego, który ujawnił w niedawno wydanej biografii że kiedyś nałożył jeden z kremów tej firmy, który używała jego matka księżna Di, na swojego odmrożonego penisa...  (LINK). Krem kremem, ale czemu nikt nie ostrzegł księcia, że bieganie z otwartym rozporkiem w mróz źle się skończy? 

I to nie tylko jego - połowę facetów z UK...

Jaka jest pierwsza umiejętność małego Eskimosa? 

- Nie jeść żółtego śniegu


Za to teraz o wielbicielach białego śniegu. Gitarzysta  The Rolling Stones, Keith Richards potwierdził na Instagramie, że nowa muzyka jest w drodze. Już w październiku Ronnie Wood zapowiedział nowy album i jego wydanie w lecie tego roku. Będzie on zawierał partie wykonane przez  nieżyjącego perkusistę Charlie Wattsa a także obecnego, współpracującego z nimi Steve Jordana.
 

W zeszłym miesiącu The Rolling Stones ogłosili publikację nowego albumu live i DVD, obie płyty zatytułowane GRRR Live! Teraz te materiały są miksowane i redagowane na potrzeby nowego wydawnictwa, które ukaże się w lutym jako potrójny winyl i dwupłytowy CD oraz na DVD i Blu-Ray. 2 lutego 2023 występ będzie transmitowany online za pośrednictwem firmy Kiswe, co oznacza, że będzie można go obejrzeć po raz pierwszy od dekady - bilety TUTAJ.

Również gwiazda progrocka - Riverside zaprasza na swój koncert Born Again Concerts w piątek 21 kwietnia w O2 Institute Birmingham (LINK). Jest to występ w ramach europejskiego tournee, bilety na które można nabywać TUTAJ.

Dobrze że zespół zebrał się po śmierci nieodżałowanego Piotra Grudzińskiego... 


Ostatnio zmarł też nagle gitarzysta Jeff Beck w wieku 78 lat, 10 stycznia, po tym gdy zachorował na bakteryjne zapalenie opon mózgowych. Muzyk ostatni raz wystąpił w Grand Sierra Resort w Reno 12 listopada zeszłego roku w ramach trasy koncertowej po Stanach Zjednoczonych z Johnnym Deppem po tym, jak duet wydał wspólny album 18 w lipcu. Teraz wiele gwiazd wstrząśniętych nagłą śmiercią artysty składa mu hołd lub udostępnia publicznie nieznane nagrania. Wśród nich jest ostatni występ Becka z listopada ubiegłego roku (LINK), a także inne materiały (LINK). 

W swojej karierze zebrał osiem nagród Grammy, zdobywając swoją pierwszą w 1985 roku za najlepsze instrumentalne wykonanie rockowe za Escape, a ostatnie trzy w 2010 roku, za najlepszą współpracę popową z wokalem za Imagine, najlepsze popowe wykonanie instrumentalne za Nessun Dorma oraz najlepsze instrumentalne wykonanie rockowe za Hammerhead.


Inny gitarzysta - Andy Taylor, z Duran Duran opowiedział w wywiadzie w zeszłym tygodniu o swojej walce z rakiem. Radził innym chorym korzystania z każdej minuty życia. Muzyk cierpi na raka prostaty 4 stopnia. U Taylora zdiagnozowano chorobę cztery lata temu i chociaż miał ponownie wystąpić z Duran Duran z okazji ich wprowadzenia do Rock & Roll Hall Of Fame,  jednak terapia zmusiła go do rezygnacji z show.


Za to zdrowiem tryska John Cale, który mimo podeszłego wieku, udostępnił nową piosenkę Noise Of You i wideo z nadchodzącego solowego albumu Mercy –  o którym już wspominaliśmy tydzień temu. 


Również nasz rodzimy gwiazdor progrocka - Józef Skrzek na FB promuje swoją nową płytę, która ukazała się w sprzedaży w grudniu ubiegłego roku - jest to dwupłytowy album CD wydany przez Polskie Radio, ponieważ Józef Skrzek został laureatem Nagrody Mediów Publicznych w kategorii Muzyka 2022 (LINK).


Za to frontman U2, Bono, i gitarzysta The Edge - mają zamiar wypuścić nowy film dokumentalny na platformie Disney+ z udziałem Davida Lettermana.  Dokument zatytułowany Bono & The Edge: A Sort Of Homecoming, with Dave Letterman promuje zwiastun, grający powyżej. Poza tym Bono i reszta grającym z nim muzyków wybrali 40 piosenek 40 lecia swojej kariery, które remiksują i wydadzą w marcu w nowym albumie: Songs Of Surrender. 


Jeden z utworów po odkurzeniu został udostępniony, jest nim Pride (In The Name Of Love). Wersja przypomina orszak pogrzebowy. Potwierdza to naszą teorię, że U2 skończyli się po the Unforgettable Fire, który opisaliśmy TUTAJ i na którym jest taka wersja tej piosenki, że aż miło jej posłuchać.
 

W klimacie tamtej płyty i chłodniejszych brzmień - Michał Miegoń Music w składzie Michał Młyniec, Michał Gos, Grzegorz Kurowski i Michał Miegoń - zapraszają w piątek 20.01.2023  na  Tribute to Siekiera – Nowa Aleksandria w kultowym Klub Desdemona w Gdyni. Bilety do nabycia w dniu występu, w klubie (LINK).
 

Jeśli mowa o wznowieniach - w tym roku spadkobiercy Davida Bowie wydadzą ponownie jego album Aladdin Sane. Nowe płyty zostaną wytłoczone na podstawie odrestaurowanych 192 kHz masterów oryginalnych taśm Trident Studios na zbudowanej specjalnie na tę okazję na zamówienie tokarce Neumann VMS80 z całkowicie nową elektroniką, bez dodatkowego przetwarzania podczas transferu. Przedsprzedaż ruszyła już w wielu sklepach płytowych, m. in. także w Polsce (LINK). Można także zamówić książkę, która wyjdzie w specjalnej edycji i trafi do nabywców w kwietniu tego roku. Publikacja pod redakcją Chrisa Duffy'ego zawiera eseje znanych pisarzy i krytyków muzycznych: Paula Morleya, Charlesa Shaara Murraya, Nicholasa Pegga, Kevina Canna, Jérôme'a Soligny'ego i Geoffreya Marsha - kuratora wystawy V&A David Bowie Is (LINK).
 
 
Bowie nie żyje, za to inna wielka gwiazda lat 70 - tych i 80 - tych Kate Bush ma następczynie. Caroline Polachek została określona przez krytyków Kate Bush tego pokolenia. Artystka wyraziła publicznie swoją irytację z tego powodu. Stwierdziła, że Kate Bush żyje, nadal tworzy i jest niezastąpiona a ona jest Caroline Polachek tego pokolenia (LINK).
 

Mamy nadzieję, że
Polachek swego pokolenia szybko wróciła do równowagi po wyprowadzeniu go z niej przez krytyków. Po 20 latach badań bowiem, naukowcy doszli do wniosku że umiejętność szybkiej zmiany emocji jest korzystna dla zdrowia psychicznego. I odwrotnie, osoby, które nie są w stanie regulować swoich emocji i pozostają w tym samym stanie emocjonalnym przez długi czas, są bardziej narażone na depresję. I jeszcze jedno - stresy i nieumiejętność radzenia sobie z nimi są czynnikiem przyspieszającym starzenie się i demencję ale z kolei starsi ludzie są bardziej empatyczni... Niemniej aby spowolnić proces starzenia mózgu warto go ćwiczyć, uczyć się języków obcych lub medytować. I nie poddawać się negatywnym emocjom (LINK).  
 
Wracając do tej całej Polachek, o której usłyszeliśmy pierwszy raz, to nas z równowagi  wyprowadzili krytycy. Jak śmieli porównać ją do Kate Bush? Ją?
 
Spotyka się dwóch polskich profesorów.
- Einstein nie żyje. Curie - Skłodowska nie żyje. I ja ostatnio nie za dobrze się czuję... 

Skoro profesorzy, to teraz o wielkich odkryciach. Mieszkaniec Tunica w stanie Mississippi zaobserwował i nagrał Wielką Stopę. Zauważył go kiedy polował na bagnach na dzikiego wieprza. Wideo ma tysiące wyświetleń i komentarzy, a wielu uważa, że jest to dowód na istnienie Wielkiej Stopy. Mężczyzna najpierw sądził że widzi dużego skunksa, ale potem zauważył ręce i nogi stworzenia... (LINK).

Zatem kontynuując poprzedni wątek, jak i adekwatnie do pory roku i dziwnych stworzeń...

Zima. Legowisko niedźwiedzi. Mały niedźwiadek budzi starego siwego misia:
- Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajkę!
- Śpij! - mruczy dziadek - ...nie czas na bajki...
- Ale dziadku! No to pokaż teatrzyk! Ja chcę teatrzyk! - krzyczy mały.
- No dooobrze... - sapie dziadek gramoląc się pod łóżko i wyciągając stamtąd dwie białe ludzkie czaszki. Wkłada w nie łapy i wyciągając je przed siebie mówi:
- Docencie Nowak, a co tak hałasuje w zaroślach?
- To na pewno świstaki, panie profesorze Malinowski...

Na koniec o innych, nieco milszych zwierzątkach. Perkusista blackmetalowego zespołu Obituary, Donald Tardy, przebił się do mainstreamu po tym, gdy w jednym z wywiadów wspomniał jak to uratował bezpańskiego kota, który teraz wabi się Metal Meowlisha. 

Zespół z Florydy rozpoczął rok 2023 wydaniem najnowszego albumu Dying of Everything,  który pojawił się w sprzedaży 13 stycznia poprzez wydawnictwo Relapse Records (LINK). Jak na tytuł albumu przystało, losy kota pozostają nieznane.

Jasiu obserwował jak dwóch satanistów napoiło benzyną kota i podpaliło. Kot wyrwał się im i zaczął uciekać z wrzaskiem. Nagle przewrócił się i przestał ruszać.
- Pewnie skończyła się mu benzyna - pomyślał Jasiu.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 15 stycznia 2023

Z mojej płytoteki: And Also the Trees i Virus Meadow - psychodeliczne klimaty brytyjskiej wsi


Swego czasu opisywaliśmy znakomity koncert brytyjskiego zespołu zimnofalowego And Also the Trees (TUTAJ), przedstawiając krótko sylwetkę grupy z Inkberrow: Zainspirowani ruchem post-punk And Also The Trees od samego początku byli inni. W przeciwieństwie do swoich rówieśników takich jak: PIL, Joy Division i The Gang Of Four, And Also The Trees byli pod wpływem prawie wyłącznie krajobrazu i historii wiejskiego otoczenia, i ten wpływ pozostaje w nich do dziś.

Idąc nijako za ciosem, kilka lat temu nabyłem album z najlepszymi (w mojej opinii) utworami z tamtego koncertu. Jest to drugi w dyskografii album, który wydany został w 1986 roku. Płyta przyleciała z Japonii, co ciekawe całość z transportem to zaledwie 100 PLN, co biorąc pod uwagę idealny stan, graniczy z cudem. Tym bardziej, że nabyta wersja pochodzi z rynku niemieckiego przez co została uatrakcyjniona jednym dodatkowym utworem pt. Scarlet Arch.


   

Całość ma bardzo ciekawy klimat, nie jest to typowa zimna fala, raczej podąża w kierunku psychodeli. Jest w tej płycie piękno, ale jest też niepokój. Już sam początek powala, jest prosty ale jakże sugestywny. Od pierwszych taktów wiemy o czym będzie mowa. Slow Pulse Boy...

Chłopak ze spowolnionym pulsem

Gdzieś eksplodujący podmuch paleniska
Bursztynowe pióropusze na nocnym niebie
Każda eksplozja rozpościera się
Od horyzontu do horyzontu
Od horyzontu… do horyzontu
I przez chwilę, chłopak ze spowolnionym pulsem
Stał przy oknie
I pozwalał by ogień wsiąkał w jego skórę
I znowu by wszystko znieruchomiało
Gdyby nie pusta puszka
Bujająca się w rynsztoku
Na wietrze
I wtedy stanęliśmy bardzo blisko siebie
Tak, że mogłem zmieścić się w przestrzeni
Pomiędzy uderzeniami jego serca
Na zewnątrz znowu
Wybuch paleniska
I ciemne czerwone rzeki
Wypełniające żyły gorączką
Mogliśmy owładnięci szaleństwem
Znaleźć wszystko co utracone
A ogień płonie w naszych butach...
Więc ścigamy wybuchy
Od horyzontu do horyzontu,
Owińmy się wokół odległości
Tak długo, tylko jak wytrzymamy.

Gdzieś śpiewa dziewczyna.

W powietrzu unosi się spokój
Ale jest większy spokój, jaki mogę znieść.
Że jutro świeci słońce.

Jako drugi serwują nam znakomity Maps In Her Wrists And Arms. Mimo że spokojny, też posiada w sobie ogromny ładunek emocji... Może się mylę, ale wydaje się, że to piosenka o umierającej kobiecie.

Mapy w nadgarstkach i ramionach
W namiocie z pudru i koronki,
Sępy dziobią padlinę, która karmi się z ręki,
Tęsknota za rozkładem
Czeka na dźwięk
Ich skrzydła powoli falują, gdy odlatują...
Niektóre zostaną na dłużej.

W jej nadgarstkach i ramionach są mapy,
A kurz leży jak śnieg wokół łóżka.

Świecąca biel, rzeźba z kości,
Albo klejnot jak zmięty, zniekształcony księżyc
Dreszcze w jej umyśle,
Jeśli podejdzie zbyt blisko
Rozbije się tak szybko, że nie zostawi nic po sobie,
Starsza pani wzdycha.

Czasami, gdy podnosi oczy
Pokój wypełniły powiewające prześcieradła z jedwabiu.
W jej nadgarstkach i ramionach są mapy,
A morfina przypływa chlebem terroru i błogością.

W namiocie z pudru i koronki,
Słyszy skrzypce, obserwuje smyczki...
Przewijające się po pokoju.

W zasadzie po takim ładunku trudno o coś mocniejszego. Instrumentalny The Dwelling Place idealnie pasuje tutaj jako hymn dla zmarłej... Vincent Craine zdaje się być z kolei hymnem pamięci dla brytyjskiego kompozytora, który popełnił samobójstwo trzy lata po realizacji omawianej dziś płyty, a w czasie jej nagrywania cierpiał na depresję. Co ciekawe, zmarł popełniając samobójstwo - przedawkował leki antydepresyjne. W piosence mamy nawiązanie do okładki, pojawia się w niej stół a na nim miska z owocami, kurczącymi się pod naciskiem  zardzewiałej łyżeczki.


Stronę B oficjalnej wersji płyty rozpoczyna Jack.

Jack wyszedł pewnego burzliwego dnia
Aby zobaczyć, gdzie poniosą go nogi,
Zabrały go z jego śpiącego miasta
W poprzek lądu wysokiego, i niskiego

Piosenka zdaje się opisywać podróż bohatera przez wsie, pełna jest typowych wiejskich krajobrazów, mamy w niej kwiaty, drzewa, morze... Bohater jednak nie wraca już do swojego domu. The Headless Clay Woman to w mojej opinii najsłabszy utwór płyty, znowu mamy tutaj klimaty wiejskie. Po nim Gone.....Like The Swallows - taki lekki zastrzyk optymizmu. Utwór nieco nie pasuje do całości, ale może chodzi o to, żeby przygotować nas na genialne zakończenie jakim jest tytułowy Virus Meadow.

Zatruta Łąka

Brzęczący dzwonek, powolne dzwonienie echa
Tarza się po zatrutej łące.
Ssij zaczarowany sznurek z jagód,
Usłysz dzwony poza nami.

Cichnące kazanie, mruczy głowa księdza
Święte słowa poprzez łąki.
Całował kręcącą się dłoń plag,
Przez jego usta śpiewał wirus.

A gawrony zdawały się podążać za nim
Gdziekolwiek nie poszedł
Trzepocząc na jasnym niebie,
Kracząc na wieży.
Wiszące na ołowianym niebie,
Zwisające ze słońca.
Gawrony zdawały się podążać za nim...
Gdziekolwiek nie poszedł.

Kiwający głową oset, angielska słoneczna rosa,
Kobieta z łabędzią szyją, łąka z łóżeczkiem dziecięcym.
Bolące ramiona opadają i wznoszą się
Jak bijące dzwony

I obandażowane wysmarowaną skórą  kończyny
Nocnych braci,
Walcząc... czołgają się
Przez pustą szczelinę poranka.

Reasumując, poza dwoma słabszymi piosenkami, to bardzo dobra płyta, ewidentnie strona A lepsza niż B. 

My zapewne wrócimy jeszcze do twórczości And Also The Trees, tymczasem oddajmy się nastrojowi psychodeli brytyjskiej wsi.


And Also the Trees, Virus Meadow, producenci: And Also the Trees, Mel Jefferson, Richard Waghorn, Reflex, 1986,  tracklista: Slow Pulse Boy, Maps In Her Wrists And Arms, The Dwelling Place, Vincent Craine, Jack, The Headless Clay Woman, Gone.....Like The Swallows, Virus Meadow.


 

sobota, 14 stycznia 2023

Tęcza w Biblii, malarstwie i kulturze współczesnej

Chyba żaden biblijny symbol nie jest obecnie  tak popularny jak tęcza. W Biblii wymieniona jest w pierwszej i ostatniej księdze: w Księdze Rodzaju po potopie jest znakiem przymierza między Bogiem a stworzeniem, którym Stwórca potwierdza, iż nigdy już nie zniszczy ziemi: Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię. Po czym Bóg dodał: A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między Mną a ziemią. A gdy rozciągnę obłoki nad ziemią i gdy ukaże się ten łuk na obłokach, wtedy wspomnę na moje przymierze (...) (Rdz 9,13-15). 

W religii judaistycznej siedem barw tęczy symbolizuje Siedem Praw Noego (hebr. שבע מצוות בני נח, Szewa micwot Bnei) które dotyczą wszystkich ludzi nie tylko Żydów, jest to:

Zakaz jedzenia części żyjącego zwierzęcia (Ewer Min ha-Chai)
Zakaz złorzeczenia Bogu (Birkat Haszem)
Zakaz kradzieży [rabowania] (Gezel)
Zakaz bałwochwalstwa (Awoda zara)
Zakaz niemoralnych stosunków seksualnych (Gilui arajot)
Zakaz mordowania (Szefichat damim)
Nakaz ustanowienia sądów do egzekwowania sześciu poprzednich praw (Dinim)
Do niemoralnych stosunków seksualnych, których dotyczy piąte przykazanie, zaliczany jest każdy stosunek seksualny, który nie odbywa się pomiędzy kobietą a mężczyzną.

Jak wspomnieliśmy, tęcza w Biblii pokazana jest jeszcze raz, w scenie ukazującej Sąd Ostateczny. W księdze Apokalipsy św. Jan ma wizję tronu Boga, wokół którego rozpościera się tęcza: A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika, a tęcza dokoła tronu – podobna z wyglądu do szmaragdu. (Ap 4,3). A w innym miejscu Apokalipsy św. Jan zapisał: I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste, i w prawej ręce miał otwartą książeczkę (Ap 10, 1).


Skoro tęcza pojawiła się w Biblii, musiała znaleźć swoje miejsce w sztuce i to od czasów najdawniejszych. W związku z tym w Bizancjum malowano Chrystusa w otoku tęczy lub siedzącego tęczowym łuku, tak jak to mamy na mozaice w klasztorze Latomou w Teasolonikach z V w. i na ikonie z VII wieku przechowywanej w klasztorze św. Katarzyny na górze Synaj.



Te ostatnie przedstawienia w średniowieczu stało się zwyczajowym wyobrażeniem Chrystusa nazwanym Maiestas Domini, który zstępuje u końca czasu aby sądzić żywych i umarłych. Jednym z najbardziej znanych tego typu obrazów jest Sąd Ostateczny Memlinga, na którym Jezus siedzi na tęczowym łuku. Co interesujące, wymieniony w Starym Testamencie łuk ze strzałami i tęczę określa ten sam wyraz hebr. qeszet, gdzie łuk wraz ze strzałami jest symbolem gniewu i kary Bożej. Na innym obrazie Memlinga, na Mistycznych zaślubinach św. Katarzyny znanym także jako Ołtarz św. Janów (1475–1479) mamy aż kilka tęcz: Chrystus zasiada na tronie z tęczy w towarzystwie Starców w białych szatach i złotych wieńcach i kolejna tęcza otacza ich wszystkich, a nieopodal na niebie widnieje Niewiasta w tęczowej mandorli.

W późniejszych wiekach tęcza staje się elementem pejzażu i pojawia się w dziełach z różnych stylów i epok. U Rubensa widać ją w tle sceny przedstawiającej zakończone żniwa, w czym historycy sztuki doszukują się nawiązania do przymierza Boga z człowiekiem po Potopie i obietnicy spokojnego życia, pełnego pracy i jej owoców.

 

Zjawisko meteorologiczne tęczy, już bez podtekstów, było rejestrowane u artystów XIX wieku i ich prekursorów, m.in. znajdujemy ją u Williama Turnera, w którego twórczości można doszukać się pierwiastków impresjonizmu. Tęczę odnajdziemy także na obrazie John’a Constable Salisbury Cathedral from the Meadows i impresjonisty, George’a Seurat’a. U polskich malarzy tęczę namalował Jan Matejko na płótnie pokazującym Jana Sobieskiego pod Wiedniem. Obraz ten został zaprezentowany w dwusetną rocznicę słynnej bitwy, a następnie przekazany przez polską delegację papieżowi Leonowi XIII. Akurat w tym przypadku tęcza jest alegorią bożego błogosławieństwa. Motyw tęczy pojawia się m.in w awangardowych pracach Wassily Kandinskiy’ego oraz Paul’a Knee i można by mnożyć jeszcze więcej przykładów użycia tęczy w sztukach plastycznych, ale chyba te wystarczą.

 


W kulturze współczesnej, w mainstreamie, tęcza już nie ma znaczenia sakralnego.  Tęczowe flagi mają państwa, np.: Peru, Ekwador i Boliwia gdzie siedmiobarwna wstęga jest symbolem Imperium Inków. Od lat 70. jest to oficjalna flaga miasta Cuzco w Peru. Od 1925 r. była symbolem międzynarodowego ruchu spółdzielczego, tęczę znajdziemy na flagach organizacji buddyjskich, czy żydowskich.

Odsuwamy na bok mity i legendy związane z tęczą - boginię tęczy Irys, która w starożytnej Grecji była wysłanniczką bogów. Wikingowie wierzyli, że Asgard, świat bogów i Midgard świat ludzi łączy most tęczy zwany Bifröst, a Irlandczycy znają baśń o Leprechaun (gnomie, skrzacie) pilnującego garnka ze złotem, który znajduje się po drugiej stronie tęczy...

Zainteresowanie tęczą i podziw dla tego zjawiska wywołał dociekania naukowe i filozoficzne, których przedmiotem było wyjaśnienie tego zjawiska i zdefiniowanie kolorów tęczy. Platon wyszczególnił cztery czerwony, żółty, zielony, niebieski i fioletowy w swoim dziele Timaeus, według Arystotelesa tęcza składa się z trzech barw - czerwonego, zielonego i fioletowego a powstaje z rozszczepienia światła na drobinkach wody, Poseidonios opisuje tęczę jako mającą te same kolory, co proponowane przez Arystotelesa, z dodatkiem niebieskiego, u Aecjusza składa się z fioletu i czerwieni ,zieleni i żółci. Hiob z Edessy , nestoriański mnich żyjący w IX wieku w Bagdadzie opisując kolory tęczy stwierdził, że składa się ona z trzech kolorów: daktylowej czerwieni, zieleni i szafranowej żółci. Ta ostatnia jest utworzona z mieszanki czerwieni i bieli; zieleń powstaje z mieszaniny ciepła i wilgoci; czerwony od upału i wodnistego zimna. W Europie zjawiskiem tęczy zajmowali się Robert Grosseteste a potem Roger Bacon i Dietrich z Fryburga, a który w XIII wieku poprawnie określił zjawisko powstawania tęczy.

Tęczę można wywołać sztucznie. Efekt wielobarwnego światła powodują przede wszystkim witraże a także drobinki wody rozpylane z fontann podczas upałów. I mimo różnych konotacji, od zawsze i na wieki tęcza jest oznaką nadziei.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 13 stycznia 2023

Super deluxe edition Revolver - najważniejszej płyty the Beatles cz.1. Wstęp Paula McCartneya

Trzy winyle, singiel, książka - tak wygląda imponujące wznowienie albumu Revolver, legendarnego zespołu the Beatles:


Dlaczego to najważniejsza płyta? Oczywiście wśród fanów trwają spory - uważa się że Sgt. Pepper, inni mówią, że White Album, jeszcze inni stawiają na Abbey Road. Jedno jednak jest pewne - między starymi Beatlesami śpiewającymi rzewne kawałki o trzymaniu się za ręce i patrzeniu sobie w oczy, a psychodelicznymi transowymi kawałkami znanymi z drugiego okresu musiał istnieć jakiś łącznik. Tym łącznikiem między Rubber Soul (1965) a Sgt. Pepper (1967) jest opisywana dziś płyta. Nieśmiałe próby eksperymentów z fuzzującym basem, czy sitarem na Rubber Soul przeszły w pełen luz na Revolver. Byliśmy wtedy bandą ćpunów, powiedział McCartney w jednym z wywiadów. Może to ich ośmieliło. 

 
Warto zatem przyjrzeć się bliżej jak to wszystko się stało, dlatego zamiast omawiać warstwę muzyczną, dzisiaj zajmiemy się książką dołączoną do płyty. Solidna, twarda oprawa ze wzbogaceniami lakierem UV a w środku masa materiału z unikatowymi zdjęciami z epoki.

 

W książce aż 7 rozdziałów, całość wydana jest wręcz imponująco (i tyle samo kosztuje). Jak mawia stare przysłowie winylowych dziadów: módlmy się żeby nasze żony kiedy już umrzemy, nie sprzedały naszych winyli, za tyle, za ile powiedzieliśmy im, że je kupiliśmy.

Posłowie do książki napisał sam Paul McCartney w 2022 roku. Jest w nim krótka geneza powstania piosenek na album. 

Autor zaczyna od stwierdzenia, że rok 1966 był rokiem, w którym wiele grup podejmowało eksperymenty muzyczne. Niektóre z nich, po znalezieniu jakiegoś klucza, powielało go. The Beatles jednak byli inni, oni nie stosowali schematów, stąd taka różnorodność w ich utworach. W tym samym roku nastąpiło wielkie rozczarowanie - gro zarobionych przez zespół środków pochłonął bezlitosny system podatkowy, stąd pomysł Harrisona na napisanie utworu Taxman. Paul z kolei podjął eksperymenty z instrumentami smyczkowymi, co zaowocowało powstaniem Elanor Rigby, tutaj okazało się, że ogromnym talentem wykazał się George Martin (przypomnijmy, że później Martin skomponował fragmenty ścieżki dźwiękowej do filmu Yellow Submarine). 


Paul McCartney wspomina, że wiele piosenek z albumu bohatersko stawiło czoła upływowi czasu, jak choćby I'm Only Sleeping, czy She Said, She Said. Inne z kolei noszą nieodwracalny stempel tamtych dni - jak choćby And Your Bird Can Sing, czy Dr Robert. Na albumie mocno rozwinął się talent kompozytorski Harrisona, co później zaowocowało powstaniem kilku klasyków. Kilka piosenek zostało napisanych zupełnie bezwysiłkowo, jak choćby For No One, a Good Day Sunshine jest chyba najlepszym podsumowaniem tamtego czasu, gdy słońce przyświecało całej generacji przez wszystkie dni. 

I w końcu Yellow Submarine, piosenka napisana przed drzemką, która tak pasowała do Ringo, że jest do dziś jego znakiem rozpoznawczym. 

McCartney kończy refleksją, że to wcale nie jest zły album.

Pisaliśmy o nim już kilka razy TUTAJ, i jeszcze napiszemy.

C.D.N. 


Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 12 stycznia 2023

Witold Pruszkowski: obrazy romantycznych wizji w okresie pary i elektryczności

Witold Pruszkowski (1846-1896) -  nieco zapomniany, a poza granicami Polski zupełnie nieznany malarz, który tworzył obrazy romantycznych wizji w okresie pary i elektryczności. Malował niesamowite, baśniowe sceny, przesycony symboliką, w których najważniejszą rolę grał światłocień i delikatne barwne przejścia. Życie Pruszkowskiego było równie osobliwe: syn zamożnego adwokata spędził dostatnie dzieciństwo na Podolu, Kijowie i Odessie, młodość we Francji i Monachium a wiek dojrzały w Krakowie i jego okolicach.  Co podkreślają jego biografowie, był wybitnie utalentowany a przy tym wrażliwy na cudzą krzywdę. Pomagał malarzom, którym z różnych względów nie powiodło się, chorym i gorzej sytuowanym. Pomagał na przykład Wacławowi Koniuszce, koledze, który wrócił po studiach w Monachium do Krakowa i zapadł na nieuleczalną chorobę psychiczną oraz częściowy paraliż i wskutek tego niemal całkiem zaprzestał malować, opiekował się do śmierci Juliuszem Mienem Jr. i chorym na gruźlicę rzeźbiarzem Stanisławem Lipińskim, który zmarł w jego krakowskim domu… I nic wówczas nie zapowiadało nieszczęścia, które jego samego spotkało.




W 1893 roku w niejasnych okolicznościach został poważnie ranny. Potężne uderzenie w twarz zdruzgotało kości prawej strony - według oficjalnej wersji było to kopnięcie konia. Malarz miał wtedy 47 lat, był w pełni sił twórczych i nagle musiał ograniczyć aktywność, aby poddać się bolesnym terapiom, bo rana nie chciała goić się i groził mu nowotwór kości. Po trzyletnim leczeniu, przeszczepie skóry, wyjęciu kości i utracie jednego oka, oszpecony Pruszkowski wyprowadził się do wiejskiego domu pod Krakowem gdzie tworzył w odosobnieniu unikając ludzi i czując nadchodzącą śmierć.

W październiku 1896 roku nagle wyszedł z domu i wyjechał w nieznanym kierunku. Poszukiwania żony nie odniosły skutku. Odnalazł się dopiero po kilku tygodniach w szpitalu w Peszcie. Podobno jechał do Nicei aby tam umrzeć. Jednak najgorsze stało się zanim zdołał dojechać nad Lazurowe Wybrzeże. Po śmierci został pochowany w Budapeszcie...



Postawił żonę, jedynego syna i obrazy, które są jednymi z najbardziej oryginalnych dzieł nie tylko w sztuce polskiej ale i europejskiej. Nie podążał za modą i malował symboliczne kompozycje inspirowane francuskim realizmem i stylistyką impresjonistyczną. Fascynował go Eduard Manet, nie naśladował go jednak, jego malarstwo jest inne, ale także stosował grę barw, budując nastrój za pomocą kolorów i delikatnego światłocienia. Tonacja i światło miały nie tyle oddawać rzeczywistość, co subiektywne przeżycia i nastrój artysty. Lubił budować atmosferę grozy, czym nawiązywał do dzieł Arnolda Böcklina i Moritza Schwinda, których znał z Monachium. Malował sceny znane z legend, fantastycznych opowieści ludowych, poezji i własnych wyobrażeń. Jedna z jego kompozycji ukazuje autorską wizję obrzędu zaduszek. Innym tematem który podejmował było plastyczne spojrzenie na poemat Słowackiego Anhelli. Ale oprócz tego z wnikliwym realizmem malował portrety: żony, przyjaciół znajomych, wreszcie mieszkańców wsi. A oprócz tego skąpane w tajemniczej aurze nokturny i wiejskie krajobrazy.



Jednym z ostatnich jego dzieł jest dyptyk Zmierzch. Na jednej z jego części Pruszkowski wśród gasnących cieni drzew umieścił postać kobiety, zainspirowaną prawdopodobnie obrazem Willa nad morzem Arnolda Böcklina, na drugiej części mamy pejzaż, na którym ciemne korony drzewa roztapiają się w tle ściany lasu, odbitą niewyraźnie w tafli jeziora, oświetlonego ostatnimi poblaskami zachodzącego słońca. Wydłużony format płócien kieruje wzrok widza ku górze, a ograniczona paleta barw nadaje kompozycji eteryczny, odrealniony charakter…


 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 11 stycznia 2023

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.8: Martin Hannett odkrył w Joy Division coś, w co można było tchnąć nowoczesną technologię

 

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ,siódma TUTAJ.

Drugim muzycznym wydawnictwem Factory była płyta A Certain Ratio, pt. All Night Party (warto zobaczyć TUTAJ). Muzycy wspominają, że mimo pracy na pełen etat w Granadzie, Wilson nie rezygnował z niej, a po godzinach zajmował się menadżerowaniem, zdając sobie sprawę z tego, że jest świadkiem punkowej rewolucji w muzyce. Peter Saville wspomina, że w Factory panowała wolność artystyczna, każdy zespół robił to, co chciał. Nikt nikogo nie zmuszał do nagrywania singli, czy płyt. Nikt nie wpływał na repertuar muzyków. Martin Moscrop z ACR wspomina, że Wilson nie mówił im jak mają grać. Mało tego - miał doskonałą rękę do dobierania ludzi do interesu. Wspomina choćby Martina Hannetta, czy Petera Savillea. 

Muzycy z OMD wspominają jak widzieli Human League w TV w programie Wilsona. Postanowili mu się przypomnieć i wysłać kasetę, żeby ich też zaprosił. Ten zadzwonił do ich menadżera i powiedział, że nie zaprosi OMD do programu, ale zamiast tego proponuje im nagranie dla swojej wytwórni - Factory Records. Ci się zgodzili. Kasetę w samochodzie usłyszała Lindsay Reade, oraz Peter Saville i namówili Tonego żeby zainteresował się tym zespołem, bo są nieco Krawtwerkowi. To było ważne, że słuchał opinii ludzi wkoło niego. W ten sposób powstało Electricity (więcej o tym singlu pisaliśmy TUTAJ).

Tony powiedział im że powinni zmienić wytwórnię na lepszą, bo grają doskonały pop przyszłości. Był w pewnym sensie filantropem muzycznym. W jednym z wywiadów Wilson przyznał się, że wzorował się na postępowaniu innej wytwórni - Fast Records z Edynburga. Ta wytwórnia przekierowywała lepsze zespoły wyżej, tak stało się z Gang of Four, którzy wylądowali w EMI i z Human League, których przetransferowano do Virgin. Realizatorem Electricity był Martin Hannett, który odszedł z Rabid Records Tosha Ryana. Miedzy Tonym a Rayanem istniało współzawodnictwo, a przejście Hannetta było dużym ciosem dla Rabid. 

Ponieważ John Peel grał OMD, singiel szybko się sprzedał i Tony miał problem żeby przekazać jeden egzemplarz dla Virgin. Zaoferowano zespołowi nagranie albumu. Muzycy z OMD mówią, że to mogło być dziwne, że nie wybrano Joy Division, czy ACR. Ale prawda jest taka, że wszystkie zespoły z Factory cieszyły się małą popularnością, mało ludzi słuchało takiej muzyki. Sukces OMD pokazał szeroki wachlarz możliwości Factory Records, od muzyki punk i post punk, do projektowania timera, czy organizacji wystaw filmów.

W końcu ukazała się FAC 10 - płyta Unknown Pleasures Joy Division. Krytycy muzyczni rzucili się na ten album. Melody Maker nazwał go jednym z najważniejszych debiutów muzyki ostatnich lat, co wynikało z pewnego rozczarowania punkiem. Po latach Tony Wilson przyznał, że Hannett odkrył w zespole coś, w co można było tchnąć nowoczesną technologię. Wilson dzięki temu stał się osobistością międzynarodową, co go prywatnie bardzo interesowało, jako fenomen. Zdziwienie budziła sytuacja mieszania muzyki z telewizją i narkotykami.


Muzycy Section 25 wspominają, że zainteresowali się nimi Joy Division i Rob Gretton. Demo pierwszego albumu nagrali pod okiem Iana Curtisa (warto zobaczyć TUTAJ) i Roba Grettona, a ten ostatni planował wydać go w Factory. Demo nie spodobało się jednak Tonyemu, ale postanowił polegać na guście Roba. 
 
Ich debiut Girls Don't Count (pisaliśmy o nim TUTAJ) też nie spodobał się Tonyemu. W 1978 roku pojawiły się u Iana Curtisa ataki epilepsji. Mimo że brał leki, bał się ich. W kwietniu 1979 roku urodziła mu się córka. Wtedy poznał Annik. Factory nadal wydawało płyty, ale sukces miał zostać wkrótce przypłacony bardzo dużą ofiarą. 

Tak kończy się 4 rozdział książki.

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.        

wtorek, 10 stycznia 2023

Trzy nurty w malarstwie Tomasza Prajzlera

Tomasz Prajzler urodził się w 1967 r. w Sanoku, teraz mieszka w Kostkowicach na Śląsku Cieszyńskim i tworzy obrazy. I w zasadzie wystarczyłoby teraz je pokazać i na tym zakończyć nasz post,  ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie spróbowali ich zakwalifikować i scharakteryzować. A z tym jest pewien kłopot. Otóż są one mocno niejednorodne i to nie tylko pod względem stylu czy tematu, co poziomu wykonania. Artysta jest profesjonalnym malarzem, absolwentem Wydziału Artystycznego Uniwersytetu, który swój dyplom uzyskał w 1992 roku w pracowni Jerzego Wrońskiego, ówczesnego prezesa Grupy Krakowskiej, czyli grupy wywodzącej się z okresu międzywojennego, utworzonego przez artystów o lewicowych poglądach na świat i sztukę, z której wywodzi się m.in. Teatr Tadeusza Kantora Cricot a której siedzibą były piwnice pałacu Krzysztofory, mieszczące galerię i kawiarnię...

Prajzler jednak całkowicie odszedł od tego nurtu i po studiach zajął się grafiką użytkową, został projektantem wzornictwa przemysłowego, autorem opakowań różnych towarów. Ale po kilku latach jednak powrócił do malarstwa.


W jego pracach da się zauważyć trzy nurty: malarstwo wzorowane czy też inspirowane formami Zdzisława Beksińskiego (którego znał osobiście), impresjonistyczne pejzaże i miejskie krajobrazy oraz akty i martwe natury. Wśród dwóch z nich możemy zobaczyć świetne płótna i nieco gorsze oraz słabe, takie, które chyba powstały, tylko z pobudek komercyjnych, z myślą o bardzo przeciętnym, niewyrobionym widzu, który chętnie powiesi u siebie obraz z nagą kobietą, z bukietem kwiatów lub z łąką, na której rosną ogromne kwiaty rumianku. Także malarstwo wynikające z fascynacji Beksińskim ma bardzo nierówny poziom. Niektóre tematy są z tego nurtu mocno eksploatowane, jak na przykład widok katedry - ale znać w tym dobry warsztat, umiejętność manipulacji formą i wrażliwość na kolory, przywodząca na myśl przy niektórych pracach Katedrę w Rouen Claudea Moneta, zwłaszcza gdy spojrzy się na ilość widoków tego typu.

 




Podobnie jest ze wspomnianymi pejzażami: z ulicami w deszczu albo sylwetkami miast złożonymi z prostokątnych gmachów wystających z morza zieleni, namalowanymi farbą kładzioną techniką impastu. Natomiast interesujące są płótna ukazujące rozlewiska, w których niby nic się nie dzieje, jest tylko woda, niebo, odbijające się w tafli wody wraz z suchymi trawami porastającymi brzegi i majaczące na horyzoncie wzgórza...



Dobrze, aby artysta podążał w tym kierunku. Ale oczywiście jest to wyłącznie subiektywna opinia, nienarzucająca się żadnemu z naszych czytelników, których zachęcamy aby wyrobili sobie własne zdanie, po obejrzeniu większej ilości prac, najlepiej za pośrednictwem strony Tomasza Prajzlera (LINK).

 


 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.