Butch Trucks - jeden z założycieli the Allman Brothers Band, popełnił samobójstwo 24.01.2017 a prawdopodobną przyczyną śmierci było postrzelenie się w głowę. Miało to miejsce w jego domu w West Palm Beach w obecności żony. Kiedy przybyła Policja jeszcze żył. Przyczyną samobójstwa były problemy finansowe. Postrzegany był jako jeden z najlepszych perkusistów w historii rocka.
Piosenkarz popowy i nowofalowy Tommy Keene zmarł 22.11.2017 w wieku 59 lat. Zgodnie z doniesieniami "odszedł nieoczekiwanie we śnie". Innych okoliczności śmierci nie podano. Keene zyskał uznanie w latach 80-tych dzięki przebojom takim jak "Places That Are Gone." Współpracował z takimi artystami jak Robert Pollard, the Goo Goo Dolls, czy T-Bone
Burnett.
Chester Bennington - wokalista i lider Linkin Park -
powiesił się w Los Angeles w swoim domku na wsi 20.07.2017, w wieku 41 lat. Był uzależniony od alkoholu i narkotyków, miał depresję której powodem było, doznane w dzieciństwie. molestowanie seksualne przez starszego chłopca. Poza Linkin Park tworzył w zespołach Xero, the Stone Temple
Pilots, Death by Sunrise, i współpracował z Chrisem Cornell. Bennington i Cornell, który także popełnił samobójstwo w tym samym roku byli bliskimi przyjaciółmi.
Chris Cornell - lider Soundgarden i Audioslave - zmarł po koncercie w Detroit w wieku 52 lat. Cierpiał na depresję, która była prawdopodobną przyczyną śmierci przez powieszenie. Stworzył takie przeboje jak "Black Hole Sun" czy "Spoonman." Popełnił samobójstwo podczas tasy koncertowej.
Do tej grupy dołączy pewnie wokalistka the Cranberries Dolores O'Riordan, której przyczyny śmierci nie zostały jak na razie podane do wiadomości, ale co do nich istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, o czym pisałem TUTAJ.
Wszyscy muzycy zmarli w ubiegłym roku opisani są tutaj.
To się rodzi o świcie, kiedy czerwone słońce wspina się lekko nad horyzontem, a wyraziste obrysy drzew swoimi kikutami wchodzą w oczy. Pierwsze mrowiska otwierają się, a mrówki zaczynają szybko poruszać, tak jakby chciały przed czymś uciekać. Wsiadają do swoich pojazdów, -jedno czasem wielośladowych i przemieszczają się w kierunku innych mrowisk. Mrowiska ulegają przegrupowaniom, jedne zostają puste, za to inne zapełnione. Mrówcze stada są niczym lepka, brunatna ciecz przepływająca między naczyniami. Wskaźniki zużycia energii gwałtownie galopują gdy mrówki zaczynają swoją pracę. Później na jakiś czas przegrupowania ustają. Mrówki pracują mozolnie, po czym po wyrobieniu norm, natychmiast zaczynają przegrupowania do innych mrowisk. Niektóre wracają do swoich pierwotnych, część po drodze - zanim dostaną się do domów, odwiedza kolejne mrowiska, gdzie jeszcze inne mrówki wykonują dla nich swoją pracę. Nad miastami zapada noc. Czerwone słońce mozolnie dotyka horyzontu. Jutro znowu wzejdzie.
Wydawnictwo
"Bukowy Las" podjęło się wydania tłumaczenia książki basisty Joy
Division i New Order Petera Hooka. Książka pochodzi z roku 2012 i jak twierdzi
Hook zawiera prawdę, całą prawdę i tylko prawdę - jak ją zapamiętał
autor… Wbrew pozorom książka nie jest tylko o historii powstania i
działalności kultowego zespołu, ale opisuje epizody z historii ruchu punk rocka
który powstał pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku w Wielkiej Brytanii.
Dlatego polecam ją nie tylko fanom Joy Division, ale wszystkim tym którzy chcą
poznać ciekawie opisaną historię tamtych burzliwych czasów buntu.
Peter Hook w
książce jest bardzo autentyczny. Kilkakrotnie podkreśla, że wtedy wszystko było
prawdziwe, że muzyka, nagrywanie płyt, teledysków itd. było autentyczne. I taka
jest jego książka, pełna ciekawych momentami bardzo zabawnych historii, czasem
zdaniem autora nudnych (choć tak nie jest) ale opisanych bo, jak podkreśla
autor to moja książka. Czy to wszystko? Nie - bowiem basista
Joy Division podkreśla że w rzeczywistości książka jest nie o nim, nie o Joy
Division, a o Ianie Curtisie.
Zanim pozwolę
sobie na zacytowanie kilku fragmentów maładygresja. Książka burzy wiele mitów nie tylko o samym frontmanie Joy
Division, ale i o innych zespołach. Możemy dowiedzieć się o tym jak wyglądała
„kuchnia” ruchu punk, o tym jak naprawdę wyglądały początki kariery legend
muzyki (na przykład kultowego dziś U2) i dlaczego Joy Division za życia Iana
Curtisa nie sięgnęli szczytów. Autor w swoisty sposób rozlicza się z wyrzutami
sumienia powodowanymi samobójstwem Curtisa, potrafi w sposób samokrytyczny
podejść do zaniedbań jakich dopuścili się członkowie zespołu i ludzie wkoło,
wobec lidera. To swoiste samooczyszczenie budzi szacunek czytelnika. Nie ukrywam,
że z analizy dwóch dostępnych na rynku polskojęzycznych książek o Joy Division
wyłaniają się odmienne a czasem sprzeczne obrazy zespołu. Deborah Curtis, żona
Iana (Hookdziękuje jej w książce)
przedstawia obraz zespołu z punktu widzenia samotnie wychowującej dziecko żony
wokalisty, czasem rozgoryczonej żony, ale ciągle liczącej na restaurację uczuć
męża. Peter Hook natomiast pokazuje drugą stronę medalu, przedstawiając
mentalność brytyjskichkobiet i w pewien
sposób zrzucając odpowiedzialność za przygody Curtisa z fankami na siebie, i
innych członków zespołu. Podobnie przedstawiony jest związek Iana Curtisa z
Annik Honore. Hook stara się z perspektywy czasu zrozumieć wokalistę Joy
Division zrzucając zachowanie członków zespołu na karb młodości.
„Ian nie przesadzał. Naprawdę byliśmy bandą „wnerwiających i
wsadzających nos w nieswoje sprawy palantów”. Tyle że my wciąż pamiętaliśmy, że
jeszcze niedawnoon także należał do tej
bandy. Odrzuciliśmy go nie dlatego, że był pupilem Martina (Hannetta -
kultowego realizatora nagrań) i miał atrakcyjną dziewczynę z zagranicy (Annik
Honore – belgijska fanka). Odrzuciliśmy go, ponieważ czuliśmy, że tracimy
kumpla.”
Autor również
poczuwa się do winy za złe podejście do stanu zdrowia Curtisa. Byli młodzi,
chcieli być sławni, w pędzie za popularnością zatracili krytyczną ocenę
rzeczywistości. Sława i kariera (sam Curtis też do tego dążył, dla niego Joy
Division było pierwszoplanowe) przyćmiły ocenę stanu zdrowia lidera. Kolejny
atak epilepsji podczas nagrań Hook opisuje następująco: „Znalazłem go
w łazience. Leżał na podłodzez dużym
rozcięciem na głowie. Poszedł do toalety, dostał ataku, uderzył się głową w
umywalkę i stracił przytomność. A co my zrobiliśmy? Ocuciliśmy go i
przyprowadziliśmy do sali nagrań. Ian zapewnił nas, że nic mu nie jest, więc
graliśmy dalej. Powinienem tak zatytułować tę książkę: „Powiedział, że nic mu
nie jest, więc graliśmy dalej."
Bagatelizowanie poważnego stanu zdrowia Curtisa i jego problemów osobistych to wielokrotnie
pojawiający się wątek w książce. Czy Hook nie ma racji i nie opisuje czasem
zachowania wielu z nas? Znieczulica jaka panuje w coraz bardziej zatomizowanym
społeczeństwie to rak który je toczy. Czy nie jest tak, że wielu z nas
świadomie nie dostrzega problemów innych? Czy nie jest tak, że traktujemy
innych instrumentalnie by osiągnąć swoje cele? Ale nie każdy jest niewrażliwy.
Niektórzy traktują życie poważnie, może nawet za bardzo.„Prawda jednak była taka, że nie
mieliśmy pojęcia, o czy mówił. Nikt z nas nie rozumiał co Ian miał na myśli.
Pewnie domyślacie się co stało się później. Oczywiście nic. Zbagatelizowaliśmy
sprawę. Olaliśmy to, że nasz kumpel zaczął się okaleczać. Nie rozmawialiśmy o
tym więcej. Zachowywaliśmy się tak, jakby nic się nie stało. Udawaliśmy że
wszystko jest w porządku, że Ianjest
zdrowy i nie potrzebuje pomocy. Woleliśmy nie dostrzegać tego, że nie radzi
sobie z presją oraz odpowiedzialnością i jest w bardzo trudnej sytuacji osobistej.
Znów udawaliśmy że nic się nie stało, a Ian nam to ułatwiał – nigdy nie chciał
być dla nas obciążeniem ani przeszkodą w rozkręcaniu kariery. Jemu najbardziej
zależało na tym, żeby zespól odniósł sukces, więc spychał swoje problemy i
chorobę na dalszy plan. Znajdował w sobie siły, żeby pocieszyć nas po kiepskiej
recenzji czy koncercie. Był kluczową postacią w Joy Division, frontmanem, ale
zawsze kiedy mógł, podkreślał, że tworzymy zespół. Mówił: „ Ja tylko piszę
słowa i śpiewam. Resztą zajmują się chłopaki.”” Ilu Ianów Curtisów
żyje dziś pośród nas?
Najbardziej
szokujący jest rozdział opisujący samobójstwo Curtisa. Hook znowu wraca do
krytycznego rozliczenia z tragiczną przeszłością. „Do dziś czuję się
winny i na nowo analizuję tamte wydarzenia. Jestem pewny, że nie tylko ja wciąż
wspominam Iana i zastanawiam się, co można było zmienić. Każdy z nas czuje się
winny, choć żaden z nas tak naprawdę winny nie jest.” Tak scenę
przedstawili autorzy filmu Control:
„Zrozumiałem, że zespól nie jest najważniejszy, nasze problemy wydały
mi się błahe. Młodość rządzi się swoimi prawami - gdy jesteśmy młodzi,
dostrzegamy tylko czubek własnego nosa. Egoizm jest naszą tarczą, to sposób na
to, by przetrwać. Dziś jest mi zwyczajnie wstyd, że widziałem w samobójstwie
Iana naszą osobistą tragedię.”
Kilka uwag krytycznych
Moim zdaniem
kalendarium historii Joy Division powinno być umieszczone jako osobny rozdział
i w całości, najlepiej na końcu książki z odnośnikami w treści. Autor
kilkakrotnie wybiega w przyszłość i „wyprzedza” fakty, co wprowadza zamęt i
osoby niezorientowane w historii Joy Division/New Order mogą się pogubić. To
jednak detal, książka jest znakomita, pełna sarkazmu i humoru - urzekająca
trzeźwym oglądem sytuacji i dojrzałością.
Suplement
Jeśli Peter
Hook wznowi książkę to we fragmencie w którym opisuje jak to wesoło jest w
niebie gdzie są Ian, Martin i inni, powinien uwzględnić Annik Honore. Zmarła
7.07.2014 na raka w wieku 56 lat. Kiedyś wiele lat temu, gdy pracowała w
ambasadzie w Belgii odpisała mi na maila. Pytałem czy to TA Annik. Odpisała, że
jest właśnie tą Annik Honore, ale nie udziela żadnych wywiadów o jej relacji z
Ianem. Prawdę zabrała ze sobą.
Peter
Hook - Joy Division od środka. NIEZNANE PRZYJEMNOŚCI. Bukowy Las,
2014.
To pytanie nadałem tekstowi, nie sugerując się prawem nagłówków Bettreidge'a. Wiele osób, znających moją pasję, w zasadzie od 1979 roku, zastanawia się, co takiego skłoniło młodego, 23-letniego mężczyznę do tego czynu? Domorośli dziennikarze spekulują: miłość do Annik Honore, choroba, może jakaś obsesyjna fascynacja śmiercią? Może inspirował się tym cytatem z piosenki Bowiego, którego Curtis był fanem:
Don't want to stay alive when you're 25
Członkowie Joy Division z kolei, twierdzą, że Iana zabiły leki.
Mam swoją teorię na ten temat. Wielu twórców których znam osobiście, ale i wielu których znam z mediów jak choćby Zdzisław Beksiński, podkreślają (czy podkreślali), że prawdziwi artyści mają potrzebę tworzenia. To rodzaj uzależnienia, nałogu. Często w okresach gorszego prosperity piszą "do szuflady". Ważna jest realizacja potrzeby, jej zaspokajanie.
Curtis podczas nagrywania Closer mieszkał z Annik Honore. Kiedyś w czasie śniadania widziano ich jak rozmawiali, i podczas tej rozmowy Ian płakał. Był krótko przed nieudaną próbą samobójczą. Myślę, że doskonale zdawał sobie sprawę, że choroba uniemożliwi mu zaspokajanie potrzeby tworzenia. Nie będzie mógł śpiewać (pod koniec kariery kilkakrotnie szukano następcy Curtisa a na koncertach kilka razy próbował śpiewać inny wokalista, co wzbudzało niezadowolenie publiki), tworzyć linii melodycznych (to on był autorem większości) i pisać tekstów. Dlatego patrząc dzisiaj z perspektywy jego twórczości, rękopisów zawartych w książce So This is Permanence, i co ważne zdjęć okładek książek z jego biblioteki, można jasno stwierdzić. Curtis był przedwcześnie dojrzały. Pokażcie mi proszę Państwo 20 latka który czyta Nietzschego, Ballarda, Sartre'a czy Dostojewskiego?
Stąd to naddojrzałe spojrzenie na życie spowodowało, że potrafił nadzwyczaj trzeźwo ocenić sytuację. Ocenić i przewidzieć.
Ludzie, zwierzęta, rośliny - wszystko to żyje. Ale upływający
czas powoduje, że nic nie jest wieczne. Wszystko to umiera w bezlitosnym entropowym
wzroście, bo nic nie jest trwałe. Dlatego ludzie, zwierzęta, rośliny - wszystko
to umiera.
Skorupa ziemska, bo do płaszcza Ziemi raczej zbyt daleko,
gromadzi ciała: ludzi, zwierząt i roślin. Powietrze wypełniają atomy smaku i
zapachu ich rozkładu. Ciała zmieniają się w prochy. Prochy atomizują się i zaczynają
cyrkulować jako atomy.
Małe rośliny żeby być duże - potrzebują atomów. Małe zwierzęta żeby
być duże - jedzą rośliny. Ludzie chcą być wielcy, jedzą rośliny i zwierzęta.
Prawo zachowania masy zobowiązuje.
Bóg to tak stworzył. I to jeden z dowodów na Jego istnienie.
Mijają 3 lata odkąd Hadar Goldman kupił dom po małżeństwie Debory i Iana Curtis, dom w którym Ian Curtis w nocy z 17 na 18.05.1980 roku popełnił samobójstwo. Media dość obszernie donosiły o tym fakcie (tutaj np. notka z the Guardian) a sam Goldman fotografował się wewnątrz domu i udzielał wywiadów na temat planów na przyszłość (tutaj można obejrzeć sesję zdjęciową z domu). Mijają trzy lata - sprawa jakby ucichła i mam pewne obawy co do przyszłości muzeum. Postanowiłem na Twitterze zapytać Goldmana co z muzeum, i uzyskałem odpowiedź, że cały czas czeka na akceptację władz Macclessfied:
Sprawa wzbudza mój niepokój z kilku powodów. O ile samego Hadara Goldmana nie można podejrzewać o złe intencje, dom odkupił za horrendalną kwotę od kogoś kto wyprzedził go na aukcji, o czym mało kto pisze a o czym powiedział w wywiadzie, o tyle ja obawiam się czy przeciwko tej inicjatywie nie wystąpił Bernard Sumner, były gitarzysta Joy Division a dziś frontman New Order. O ile Hooky jest za ideą muzeum, o tyle Sumner miał oświadczyć, że boi się iż dom zostanie przekształcony w muzeum samobójstwa Curtisa.
Dlaczego mam podejrzenie że Sumner może bojkotować ideę Goldmana? Mania wielkości, te same odruchy które nie pozwoliły podzielić się z Ianem śpiworem przed jego pierwszym atakiem epilepsji, o czym pisała w książce żona Curtisa. Z jakiegoś powodu Hooky i Sumner nie grają już razem. Z jakiegoś powodu na pogrzeb Iana Curtisa poszedł tylko Stephen Morris, przy czym Peter Hook wyraził w jednym z wywiadów żal z tego powodu. On zmądrzał, a Bernard Sumner?
Tutaj można zobaczyć jak wyglądało wnętrze domu krótko po śmierci Iana Curtisa.
15.01.2018 roku w Londynie, w jednym z hoteli, znaleziono na podłodze w łazience martwą wokalistkę zespołu the Cranberries. Jak podała policja okoliczności jej śmierci nie wzbudzają podejrzeń co do udziału osób trzecich. Przyczyny śmierci nie zostały podane, jednak dla mnie sprawa jest oczywista - samobójstwo. Problemy Dolores zaczęły się w 2014 roku, atak na stewardessę w samolocie (niekontrolowany wybuch agresji), rozwód i utrata kontaktu z dziećmi, odwołane koncerty i obawy jej matki o to, że córka zrobi sobie krzywdę. Hotelowe śmierci to standard wśród muzyków, że wspomnę choćby Michaela Hutchence'a z INXS, który powiesił się w jednym z hoteli w Sydney 22.11.1997 roku. Każdy kto miał okazję pracy poza domem i często przebywał w hotelach ten wie, jak smakuje samotność z dala od domu. Do tego dochodzą antydepresanty. I tutaj pojawia się, moim zdaniem, prawdziwa przyczyna śmierci Dolores. Stoją mi przed oczami fragmenty wywiadu z Peterem Hookiem, który stwierdził, że to leki zabiły Iana Curtisa. Podobne opinie pojawiały się po samobójczej śmierci amerykańskiej pisarki Sylvii Plath. A może to jest tak, że antydepresanty, skoro wyrównują zmniejszone stężenie serotoniny i noradrenaliny powodując polepszenie nastroju, dodają jednocześnie odwagi? I w końcu to co stawało się niemożliwe, zaczyna możliwym się stawać?
22
listopada 1997 roku) wokalista Michael Hutchence z zespołu INXS został
znaleziony martwy w jednym z pokojów hotelowych w Sydney
Czytaj
więcej na
http://muzyka.interia.pl/pop/news-michael-hutchence-samobojstwo-czy-wypadek,nId,1658864#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
22
listopada 1997 roku) wokalista Michael Hutchence z zespołu INXS został
znaleziony martwy w jednym z pokojów hotelowych w Sydney
Czytaj
więcej na
http://muzyka.interia.pl/pop/news-michael-hutchence-samobojstwo-czy-wypadek,nId,1658864#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
22
listopada 1997 roku) wokalista Michael Hutchence z zespołu INXS został
znaleziony martwy w jednym z pokojów hotelowych w Sydney
Czytaj
więcej na
http://muzyka.interia.pl/pop/news-michael-hutchence-samobojstwo-czy-wypadek,nId,1658864#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox