Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania stranglers, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania stranglers, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 grudnia 2022

Byli wśród nas: Jet Black - perkusista The Stranglers - od furgonetek z lodami do twórcy kultowego zespołu

Na swojej stronie Hugh Cornwell, wokalista The Stranglers (pisaliśmy o nim TUTAJ) tak napisał 8 grudnia: (LINK) Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci Jet Blacka. Przeżyliśmy razem szczególny okres życia wtedy, kiedy pracowaliśmy nad tym aby  zostać profesjonalnymi muzykami. To coś co od razu przyciągało nas do siebie, czym się identyfikowałem, to było szczególne poczucie celu. On poświecił się temu celowi w całości, rzucił swoje poprzednie życie. Nasze urodziny mijały się tylko o 2 dni, więc byliśmy dość podobni. Sukces Stranglers opierał się na jego determinacji i dążeniu do celu. Jego wyczucie czasu było bezbłędne. Cała moc z niego i jego spuścizny.

I rzeczywiście perkusista który urodził się jako Brian Duffy a znany był pod pseudonimem Jet Black dla Straglersów stał się kimś wyjątkowym. Bez niego najprawdopodobniej nie byliby tym, kim są dzisiaj dla wielomilionowych fanów. W chwili założenia zespołu Jet Black był dojrzałym człowiekiem, znacznie starszym od pozostałych członków zespołu, miał już ponad 30 lat. Był odnoszący sukcesy biznesmen posiadał przedsiębiorstwo handlujące lodami z furgonetek dostawczych, prowadził także pub The Jackpot w Guildford, który potem stał się miejscem ćwiczeń grupy, a także - co istotne - grał na tyle dobrze na perkusji, że w 1974 roku zdecydował się założyć zespół.


U jego początków wraz z nim tworzyli go: basista / wokalista Jean-Jacques Burnel, gitarzysta / wokalista Hugh Cornwell oraz klawiszowiec / gitarzysta Hans Wärmling, którego w ciągu roku zastąpił (zmarły niedawno) Dave Greenfield. I mimo, że grali w Guildford żaden z nich nie pochodził z tego miasta: Black był z Ilford, Burnel z Notting Hill, Cornwell z Kentish Town a Greenfield z Brighton. Wärmling pochodzi natomiast ze Szwecji i wrócił tam po opuszczeniu zespołu. Podobnie różne były drogi muzyczne każdego z nich: Cornwell był muzykiem bluesowym przez krótki czas grał w zespole Richarda Thompsona, Burnel gitarzystą klasycznym, który występował z orkiestrami symfonicznymi, Black miał doświadczenie muzyczne jako perkusista jazzowy, a Dave Greenfield występował po bazach wojskowych w Niemczech. Niemniej to co ich łączyło to fascynacja pre-punkowymi i psychodelicznymi grupami rockowymi, takimi jak The Doors i Music Machine. Styl gry Blacka pomógł muzykom osiągnąć unikalne brzmienie, choć jak zauważył w jednym z wywiadów: Nigdy nie byliśmy zespołem punkowym - Co jest punkowego w Golden Brown, Strange Little Girl czy No More Heroes? Kluczem jest to, że możemy grać na naszych instrumentach. Robiliśmy to wystarczająco długo, aby poznać nasze umiejętności sceniczne, na tym polega ta różnica. Punk był niczym błysk na patelni; dziś jest, jutro odejdzie. My byliśmy tym czymś prawdziwym (LINK).


Autentyczność zespół potwierdzał niekonwencjonalnym zachowaniem, wręcz skandalicznym. Faceci w czerni jak ich często nazywano wszczęli w 1976 roku bijatykę z muzykami Sex Pistols, Ramones i The Clash, w Szwecji z koncertu byli eskortowani przez policję uzbrojoną w karabiny maszynowe, na początku lat 80. nielubianego dziennikarza muzycznego porwali i przykleili taśmą do Wieży Eiffla, 400 stóp nad ziemią do góry nogami, bez spodni… Burnel, który miał czarny pas karate (6 dan), podczas imprezy promocyjnej pobił dziennikarza muzycznego Jona Savage'a, który napisał wcześniej niepochlebną recenzję ich utworu. Ale jednocześnie ich albumy były genialne, zwłaszcza Feline i  Aural Sculpture które  zrecenzowaliśmy TUTAJ i TUTAJ.  Nic zatem dziwnego, że dziennikarze w szerszej masie ich nie lubili i posądzali o faszyzm. Czym muzycy nie przejmowali się, nagrywali kolejne płyty i grali koncerty...

Ale wracając do Jet Blacka - od 2015 roku ze względu na stan zdrowia zaprzestał wyjazdów w trasy, lecz nadal uważany był za członka zespołu. Zastępowali go podczas koncertów wynajmowani muzycy. Od 2018 roku ostatecznie podjął decyzję o przejściu na emeryturę. Chorował od wielu lat na serce, od 2012 roku miał kilka stanów przedzawałowych, cierpiał na chroniczne migotanie przedsionków... W Polsce wystąpił kilkukrotnie z The Stranglers: w 1986 r. w Łodzi, w 1999 r. w Sali Kongresowej w Warszawie oraz w 2005 r. na festiwalu Union of Rock w Węgorzewie.

Black napisał kilka książek opisujących swój czas spędzony w zespole - przede wszystkim odniósł się do aresztowania The Stranglers w 1980 roku w Nicei we Francji za rzekomo wywołane zamieszki. Wynalazł i opatentował także pedał do perkusji tzw.  Jet Black Power Bass Drum...

Zmarł spokojnie we wtorek 6 grudnia w swoim wiejskim domu w Walii. Miał 84 lata, zostawił żonę Avę i dwójkę dzieci Charlotte i Anthony'ego. Zapytany przed wielu laty jak chciałby aby zapamiętano The Stranglers Black odpowiedział: Według mnie jeśli rzeczywiście zostaniemy zapamiętani, to wystarczy.

Co będzie dalej z The Stranglers? Zespół nadal występuje, na przełomie 2022/2023 roku czeka ich wielkie tournee po Wielkiej Brytanii i Europie Zachodniej. Ze starego składu gra w nim jedynie  Jean-Jacques Burnel więc śmierć Blacka, która jak przypominamy nastąpiła dwa lata po odejściu klawiszowca Dave Greenfielda, który zmarł w wieku 71 lat w wyniku powikłać wywołanych koronawirusem chyba nie zakłóci tych planów... Gwoli dopełnienia informacji, Cornwell, który był głównym twórcą najbardziej znanych hitów grupy od 1990 roku gra solo. W tym roku 21 października ukazał się jego dziesiąty solowy album Moments of Madness, a w listopadzie i grudniu wyruszył w trasę koncertową po Wielkiej Brytanii. Zapytany w październiku czy stanąłby jeszcze raz na jednej scenie z The Straglers odpowiedział jednoznacznie: Nie, to nawet nie ten sam zespół. Jeśli to by byli ci sami ludzie... ale nic na to nie poradzisz; Dave zmarł, a Jet [Black] nie może już grać na perkusji, więc nie ma mowy, żebym wystąpił na scenie z ludźmi, których nawet nie znam. Więc, niestety, to nie będzie mieć miejsca (LINK). 


Pozostają wiec płyty...

RIP Jet Black


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 1 lipca 2020

Byli wśród nas: Dave Greenfield z the Stranglers


Jeszcze w marcu The Stranglers (pisaliśmy o ich albumie Feline TUTAJ, a o Aural Sculpture TUTAJ) przypominali swoim fanom o swojej trasie koncertowej po Wielkiej Brytanii, która zresztą miała być ich ostatnią… Początek tournee planowali w Lincoln, w październiku 2020 roku. Obiecywali wykonać wszystkie swoje hity, w tym Peaches, No More Heroes i Walk On By i tak przez wszystkie 21 dni, od końca października do końca listopada. I chyba ta ostatnia trasa jednak dojdzie do skutku, o czym wspominaliśmy TUTAJ. 

Straglersi jak do tej pory okazali się nie do zaduszenia, przetrwali wszystko, od odejścia ich frontmana, Hugha Cornwella, po emeryturę Jet Blacka  w wieku 78 lat, więc może przetrwają także ostatnią, wielką stratę, jaką stało się odejście na wieczność Dave Paul Greenfielda? Choć na dzień dzisiejszy wydaje się, że tego już nie pokonają.

Bo Dave Greenfield był muzykiem absolutnie wyjątkowym. Sam jego życiorys nadaje się na materiał, z którego można by wykroić niezły serial obyczajowy. 

Urodził się w Brighton w marcu 1949 roku. Jego ojciec, utalentowany pianista, był drukarzem i chociaż nie zmuszał syna do nauki gry na instrumencie, ten zaczął interesować się muzyką już w wieku trzynastu lat. W szkole kolega nauczył go gry na gitarze, zanim zaczął naukę gry na fortepianie. Opuścił szkołę w wieku siedemnastu lat, nie przystępując do egzaminów końcowych, bo dołączył do zespołu The Initials, który grał covery w amerykańskich bazach wojskowych w Niemczech. Przez następne pięć lat razem z tym zespołem podróżował po Niemczech, a w przerwach próbował dorobić jako stroiciel fortepianów i pracownik w firmie drukarskiej ojca. 

Kiedy The Initials rozwiązali się, grał w różnych zespołach, rozmaite gatunki muzyki, m.in. brass-rocka wraz z Freeway w 1972 roku i progresywnego rocka z Rusty Butler.  

Wszystko zmieniło w 1975 r. Podczas wakacji w Niemczech. Dave odpowiedział na ogłoszenie umieszczone w Melody Maker przez  The Stranglers i został zaproszony do Chiddingfold Surrey na przesłuchanie.  Był trzecim muzykiem, który zaprezentował swoje umiejętności przed triem złożonym z Jet Blacka (perkusja), Jean-Jacques Burnela (bas) i Hugh Cornwella (gitara / wokal). Zespół po odejściu gitarzysty i klawiszowca, Hansa Wärmlinga, zmuszony był znaleźć nowego muzyka. Greenfield spodobał się, został przyjęty i już po tygodniu wystąpił z nimi na Watchfield Free Festival w niedzielę 24 sierpnia. I tak już zostało na kolejne 45 lat…


Początkowo grali ponurego, wręcz mrocznego i raczej niekomercyjnego rocka, który uległ przemianie w punk rock w trakcie trasy koncertowej, odbytej z zespołem The Ramones w 1976 roku, zachowując jednak z dawnego brzmienia syntezator.


Zespół wydał ogółem 17 albumów studyjnych, w tym ostatni w 2012 roku o nazwie Giants, 15 albumów koncertowych, ostatni w 2005 roku – Coast to Coast: Live on Tour, 28 komplikacji z ostatnim tytułem, wyprodukowanym w 2006 roku The Very Best of The Stranglers, oraz dwa projekty specjalne: Laid Black i Clubbed to Death, który znalazł się w remiksie Roba D, na ścieżce dźwiękowej Matrix Reloaded.



Muzycy kilkukrotnie koncertowali w Polsce, ostatni w 2018 roku, na Tauron Life Festival w Oświęcimiu pod Krakowem. Od pewnego czasu była mowa o osiemnastym albumie studyjnym… wszystko było zaplanowane aż ogłoszono w poniedziałek 4 maja, że Greenfield zmarł poprzedniego dnia, ponieważ zaraził się koronawirusem podczas leczenia w szpitalu gdzie trafił z powodu problemów z sercem.

Dave był najbardziej zagadkowym członkiem zespołu, niezmiernie rzadko udzielał wywiadów, miał żonę Pam i nie miał dzieci… 


Nie zdradzał żadnych ambicji do kariery solowej, nie nagrał własnych indywidualnych albumów (choć ma w dorobku album z innym członkiem zespołu - Jean-Jacques Burnelem). Lecz bez jego klawiszy The Stranglers nie osiągnęłoby swojego, jakże wyróżniającego się na tle innych zespołów, brzmienia. Aby poznać lepiej Greenfielda warto zapoznać się z treścią wywiadu, którego udzielił jakiś czas temu  Damianowi  Franklinowi i Robowi Sheridan:

Przed dołączeniem do Stranglerów byłeś w wielu zespołach, w tym w Rusty Butler & Credo. Kiedy zacząłeś grać w zespołach?

Nauczyłem się grać gitarze w szkole od starszego kolegi i, gdy się wystarczająco nauczyłem, dołączyłem do zespołu. Ktoś grał na gitarze prowadzącej, a ja na rytmicznej.

Co pamiętasz z przesłuchania w domu w Chiddingfold?

Pamiętam, że kiedy tam przyjechałem, mieli tylko pianino elektryczne. W tamtych czasach zdecydowanie wolałem organy, ponieważ moja lewa ręka nie była na fortepianie tak sprawna jak na organach (to są zupełnie inne techniki). Ale oczywiście byłem wystarczająco dobry (lub najlepszy, z tych, których przesłuchiwali) i dostałem tę pracę.

Jakie były twoje pierwsze wrażenia The Stranglers, zarówno jeśli chodzi o grupę jak i o osoby?

Naprawdę nie pamiętam, poza tym, że Jet był inny niż się spodziewałem. Zapytałem go przez telefon, dlaczego nazywa się Jet, i powiedział, że to dlatego, że był najszybszym piechurem [dokładnie najszybszy na dwóch nogach].

Kiedy i gdzie po raz pierwszy wystąpiłeś z zespołem?

To był jakiś festiwal. Nie pamiętam nazwy. Myślę, że to było wkrótce po tym, jak do nich dołączyłem. (Może po niecałym tygodniu).

Ten koncert był w Watchfield Free Festival w Wiltshire, w niedzielę 24 sierpnia 1975 roku. Wcześniej sądzono, że pierwszy koncert Dave'a odbył się w Nashville Rooms, w Londynie, gdy grali w suporcie Viv Stanshall w połowie września 75 roku. (zależy od tego czy ma się na myśli koncert „darmowy,” którym był występ na festiwalu czy występ komercyjny a wtedy pierwszym był w The Nashville).

Wielu wczesnych recenzentów porównywało cię do Raya Manzarka, ale zawsze utrzymywałeś, że nie słuchałeś The Doors przed dołączeniem The Stranglers. Więc kto miał na ciebie największy wpływ?

Jedynymi utworami The Doors, które znałem, było Light My Fire i Riders on the Storm. Lecz prawdopodobnie największy wpływ na moją grę miał Jon Lord (Deep Purple), a taże Rick Wakeman (Yes).

Krytycy stale wykluczali wasz zespół z ruchu Punk ze względu na obecność instrumentów klawiszowych. Czy uważasz, że instrument, na którym grasz, wyróżnia zespół spośród innych?

Tak, na pewno. Ale zawsze uważałem, że jesteśmy New Wave, a nie Punk.

Czy w połowie lat 70. zgodziłbyś się z tezą, że twoje klawiatury były elementem łączącym Prog i Punk, a tym samym, że przyczyniły się do wzrostu komercyjnej atrakcyjności zespołu i jednocześnie w ten sposób zwiększyły waszą publiczność?

Być może, chociaż nasz styl był wtedy zdecydowanie bliższy Punkowi, a połowa naszego materiału na początku była coverami.

Na wielu wczesnych zdjęciach nosisz wisiorek z pentagramem. Jakie znaczenie ma dla ciebie ten symbol?

Pentagram reprezentuje mikrokosmos (w przeciwieństwie do makrokosmosu). Ukazuje relację między jaźnią a wszechświatem. W tamtych czasach dość intensywnie studiowałem okultyzm.

Twój charakterystyczny styl wokalny pojawił się tylko na kilku utworach podczas całej kariery zespołu. Czy lubisz śpiewać i czy uważasz, że Twój głos znów pojawi się w kolejnym nowym materiale?


Lubię czasem sobie pośpiewać. Chociaż umiem (normalnie) śpiewać melodię, nie mam odpowiedniej jakości tonalnej. Co do przyszłości, nie wiem co będzie.

Od późnych lat 70. i przez całe lata 80. grałeś w jednym z najbardziej znanych zespołów na świecie. Jak się wtedy czułeś?

Wydawało mi się wtedy, że byliśmy bardzo zajęci, zawsze coś robiliśmy; i stało się to częścią życia. Zdecydowanie podobała mi się większość tamtych chwil.

Jakie są twoje wspomnienia ze Stanglersami z czasów Robertsa / Ellisa? Czy masz jakieś szczególne przykre albo przyjemne wspomnienia?

Dla mnie najgorsze były codzienne dojazdy do Londynu na próby.

Co najbardziej lubisz teraz, co najbardziej podoba Ci się z tego że należysz do zespołu?


Bez wątpienia - Granie.

Które utwory są najtrudniejsze do grania na żywo i dlaczego?

Zwykle te z bardzo szybkimi palcówkami.

Które utwory najbardziej lubisz grać na żywo?

Te trudne.

Na jakim etapie pisania piosenek dodawane są partie klawiatury?

Zmieniało się to przez lata. Także z utworu na utwór bywało inaczej.

Czy w taki sam sposób, jak powstał Golden Brown, czy tak samo w ostatnich latach jakieś piosenki wynikły z riffu na klawiaturze?


Nie, tak nie stało się od kilku lat.

Czy wolisz niezawodność i moc nowoczesnych instrumentów cyfrowych czy fizyczną „niezręczność” starych analogowych instrumentów takich jak Hammond?

Dla mnie Hammond jest najlepszy. Jestem inną osobą, kiedy gram ma nim, prawdopodobnie ze względu na dotyk klawiatury. Ale możesz uzyskać wszystko, co chcesz, z nowoczesnego sprzętu, więc ten jest znacznie bardziej odpowiedni (i lżejszy) do użycia, a zwłaszcza surfowania.

Czy nadal masz Hammonda i czy zastanawiasz się nad użyciem go na żywo?

Nadal mam M100 i Leslie, ale nie wyobrażam sobie, aby kiedykolwiek używałbym go ponownie na scenie.

Której klawiatury używałeś w przeszłości, tęsknisz?

Na 100% do Hammonda.

Czy nadal latasz samolotami?

Ostatni raz leciałem z Tonym (który mnie tego nauczył) około rok lub dwa lata temu. Moja licencja wygasła, więc nie mogę już latać solo

Zawsze towarzyszy Ci Twoja osobista, czarna torba. Co w niej jest?

Głównie różne „magiczne puzzle”. Również papierosy, zapalniczki, długopisy, szklanki, portfel, prawo jazdy, paszport, mapy, klucze, otwieracze do butelek, szwajcarski scyzoryk itp.  Tyle wywiad z 2011 roku
(LINK).

Na końcu naszych wspomnień o klawiszowcu Dusicieli posłuchajmy jeszcze fragmentu koncertu w Polsce. Tego z 2015 roku…


Lecz może bardziej interesujący był inny polski koncert, ten z 1986 roku. Miał miejsce w czasach jeszcze głębokiej komuny w warszawskim klubie Riviera-Remont podczas festiwalu muzyki alternatywnej Poza Kontrolą. Tam wraz z muzykami zespołu Republiki: Zbigniewem Krzywańskim na gitarze, Pawłem Kuczyńskim na basie, Sławomirem Ciesielskim na perkusji wystąpił Burnel… Nie było tam Greenfielda i nie było także Ciechowskiego. 

Teraz za to obaj mogą zagrać wspólnie.... I wspólnie odkryć kolejny mały świat.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 20 listopada 2021

Co się dzieje z nimi dzisiaj: Hugh Cornwell - niesamowity głos the Stranglers

Frotman The Stranglers, Hugh Cornwell (ur. 1949 r.) jest twórcą piosenek, które w Wielkiej Brytanii osiągnęły rangę hymnów punkowej rewolucji. Golden Brown, Peaches, No More Heroes, Always The Sun stały się głosem zbuntowanego pokolenia wiecznych outsiderów.


The Stranglers (o których wspominaliśmy kilkakrotnie TUTAJ a ich dwa znakomite albumy, czyli Feline i  Aural Sculpture nie  zrecenzowaliśmy TUTAJ  i TUTAJ) są nadal bardzo popularni, więc zamieszczanie historii akurat tej grupy mija się z celem.... Nie będziemy więc zanudzać naszych czytelników, bo w prezentowanym cyklu chcemy ukazać obecne oblicze muzyków. Może nadmienimy tylko, że Cornwell odszedł z grupy w 1990 roku ponieważ nagle uznał, że czas iść do przodu, bo, jak to kiedyś rzucił w jednym z wywiadów: Moment, w którym zaczynasz żyć przeszłością, to moment, w którym umierasz jako artysta. Choć powody takiego stanu rzeczy były znacznie bardziej prozaiczne. W swojej autobiografii szczerze wyjaśnił, że gdyby Devon Malcolm nie zdobył szóstki przeciwko Indiom w meczu krykieta w 1990 roku, nadal pewnie by był głównym wokalistą The Stranglers. Cornwell jest i był zapalonym kibicem krykieta i tego dnia przed koncertem oglądał grę Devona Malcolma. Coś jednak w zachowaniu sportowca irytowało Cornwella. Mógłbym utożsamiać się z tą postacią i uznać, że wysiłek włożony w walkę z kaftanem bezpieczeństwa, w którym umieściły go indyjskie meloniki, doskonale odzwierciedlał mój obecny, stłamszony stan w grupie – Kiedy patrzyłem, jak piłka wznosi się wysoko nad murawą, w mgnieniu oka przyszło mi do głowy, że dziś wieczorem, po koncercie, powinienem opuścić The Stranglers.


W każdym razie jakby nie było, muzyk uznał, że dalej już nie może grać razem z Dusicielami. I rozpoczął karierę solową. On sam na swojej stronie internetowej opisał dokładnie co robił od 1964 roku do 2004 roku (LINK) więc my nie musimy tego robić. A co w takim razie działo się z nim później? Wydawał albumy solowe, zapisy live, oraz pisał książki i tworzył muzykę filmową... mnóstwo rzeczy jak na jednego artystę. Wymieńmy może po kolei te płyty: In The Dock (2003), akustyczny koncert z Leicester Guildhall, Beyond Elysian Filds (2004), Dirty Dozen (2006), koncert z The London Carling Academy w Londynie w 2005 r., People, Places, Pieces (2008), trzy płytowy box koncertowy z The London Carling Academy w Londynie z 2005 r. i Hooverdam (2009). Ostatnią jego publikacją jest Monster, dwupłytowy, bardzo szczególny album z 2018 roku, który można uznać za jego wyjątkowo osobistą refleksję na temat życia. Tytułową piosenkę poświęcił swojej matce, zresztą najlepiej jak sam o tym opowie:

Moja mama zmarła kilka lat temu i chciałem stworzyć dla niej coś w hołdzie, a napisanie piosenki wydawało się idealnym sposobem. Wyszło naprawdę dobrze, [powstała] piosenka La Grande Dame, ale nadal nie miałem pomysłu jak i co napisać o innych ludziach. Jestem pasjonatem filmowym i oglądałem film o Evelu Knievelu, granym przez George'a Hamiltona który naprawdę dobrze to robił. Pomyślałem, że miał wspaniałe życie, więc szukałem dalej, bo film był całkiem niezły. Byłem zdumiony, że nikt nigdy nie napisał o nim piosenki, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę związek rock'n'rolla z motocyklami, więc mnie to zainspirowało. Miałem więc jedną piosenkę o mojej mamie, a drugą o Evelu Knievelu i powoli widziałem, dokąd to zmierza, więc zacząłem myśleć o innych ludziach, którzy mogli by być interesującym tematem piosenek. Obejrzałem filmy o nich, albo mam taką historię o nieudanym spotkaniu z Lou Reedem. Mieliśmy się spotkać w Nowym Jorku, ale obaj zachorowaliśmy na coś podobnego i obaj skończyliśmy przykuci do łóżka. Nigdy potem nie zdarzyło się abyśmy byli razem w tej samej okolicy, a potem on zmarł, więc straciłem okazję, by go spotkać, a ponieważ zawsze byłem fanem tego, co robił, więc napisałem Mr. Leather. Potem zacząłem zastanawiać się nad tymi wszystkimi ludźmi i tym, co ich łączy. Pierwotnie zamierzałem nazwać album La Grande Dame, ponieważ myślałem, że byłby wtedy symetryczny z La Folie, a ja jestem ćwierć Francuzem, czego wielu ludzi nie wie, ale wiele osób mówi, że album tytuł powinien być bardziej rzucający się oczy. Był wtedy taki plan, by nazwać go „Monsters”, bo tacy właśnie wszyscy byliśmy. Moja mama była sympatycznym "monster" była bardzo surowa i ostra, ale było w niej coś bardzo ujmującego, więc nie miałem problemu, by nazwać ją "monster". Tak więc wszystko miało się nazywać „Villains”, ale potem Queens of the Stone Age wydali album zatytułowany „Villains” i nie można mieć dwóch albumów o tej samej nazwie, które wychodzą w niedługim odstępie czasu. Jedna z piosenek nosiła tytuł „Monster” i wydawała się całkiem odpowiednia na tytuł, a wszystko przecież zaczęło się od pisania o mojej mamie. Nagranie albumu „Monster” o tych wszystkich ludziach i miejscu, w którym się znaleźli, odległym od tego, jak zaczęli, pomogło mi wyjaśnić pewne sprawy, które mnie dotyczyły i tego, przez co przeszedłem. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pisanie o innych ludziach jest obiektywne, lecz w pewnym sensie stało się to bardzo subiektywne, ponieważ pomogło mi przemyśleć różne sprawy z perspektywy czasu (LINK).


Jest solistą ale nie znaczy, że występuje sam. Utworzył zespół Hugh Cornwell Electric i występuje gościnnie z rozmaitymi muzykami. Ostatnio z zespołem The Undertones, wcześniej z Jethro Tull (LINK) a jeszcze wcześniej, w 2016 roku podjął współpracę z dr. Johnem Cooperem Clarke (LINK) i nagrał z nim covery amerykańskich i brytyjskich hitów, które wyszły w kompilacji This Time It's Personal (2017), zawierające zabójczą interpretację piosenki autorstwa Jimmy'ego Webba MacArthur Park.



A teraz książki. Wszystkie można zobaczyć TUTAJ i oczywiście pewnie nie jest to jego ostanie słowo. Za jakiś czas wyjdą kolejne, bo muzyk nie potrafi robić nic, zawsze robi coś, nawet gdy pozornie odpoczywa. Nie są to wyłącznie pozycje autobiograficzne, większość to kryminały albo opowieści, które można zakwalifikować jako science fiction.


Jego życie osobiste jest osnute mgłą tajemnicy. Po prostu on sam o tym wiele nie mówi, czasem wspomina o bliżej nieokreślonej dziewczynie z którą aktualnie chodzi lub zrywa. W każdym razie nie był nigdy żonaty i nie ma dzieci. Ma siostrę i dwóch braci, jego szwagrem jest John King, malarz, rzeźbiarz i muzyk rockowo-jazzowy, autor rzeźby wyobrażającej dość duże ucho, która znalazła się następnie na okładce Aural Sculpture. Niektóre z jego prac znalazły się także w Katalogu trasy zespołu w 1985 roku. Sama rzeźba Ucha został wystawiona w parku w Kingston, gdzie stała - zaniedbana i wystawiona na działanie warunków atmosferycznych kilka lat - aż rozpadła się pod koniec lat osiemdziesiątych... Z zawodu Hugh jest biochemikiem (analitykiem) po Uniwersytecie Bristolskim, po których podjął jeszcze studia podyplomowe w Lund w Szwecji, których nie ukończył. Porzucił je gdy dowiedział się, że jego stypendium nie zostanie przedłużone.


Z najnowszych informacji? W końcu listopada miał wystąpić w Irlandii (w Dublinie, Wexford, Cork i Galway), ale przełożył wszystkie koncerty na kwiecień przyszłego roku (LINK). Poza tym on i jego zespół (Hugh Cornwell Electric) pojawią się w charakterze gości specjalnych na trasie The Undertones w 2022. Bilety i program są TUTAJ.


Oprócz robienia albumów, występów i pisania książek, Cornwell produkuje także podcasty (LINK) i chciałby nakręcić film... 

Mimo kreatywności (a może dlatego?) wpada często w stany depresyjne. Depresja stała się wręcz częścią jego osobowości. Bohaterowie książek, które pisze, a zazwyczaj są to opowieści z wątkiem kryminalnym, najczęściej popełniają samobójstwo. Czemu tak się dzieje, czyżby miał jakieś problemy? Chyba nie, bo jak zauważył: Jestem artystą, nie mam rodziny, dzieci i nikt nie jest ode mnie zależny. Może zespół, Pat i Windsor, ale to nie to samo. Robię to, co robię, niezależnie od tego, co się dzieje. Rzucam coraz najwięcej gówna na ścianę. Czasami się trzyma, czasami nie. Będę to kontynuował, nawet gdyby wybuchła wojna (LINK). 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 26 maja 2018

Chłodnofalowa/postpunkowa jazda obowiązkowa: The Stranglers i ich Kot


Sen nocy letniej

Obudziłem się dobrego dnia
A świat był piękny
Sen nocy letniej posiadł mnie w swoim zaklęciu
Śniłem o starym człowieku
Który siedział i patrzył na deszcz całą noc
Nie mógł  spać kiedy spadały krople
Mówił mi o pięknie
Ukrytym w naszych głowach
I o brzydocie
Którą zamiast niego ukazujemy

Kiedy mylimy się uczymy się
Z tego bólu
Sen nocy letniej kiedy on patrzył na deszcz
Później o północy polał kolejnego drinka
I schylił się do mojego ucha
Po północy przesiedzieliśmy połowę nocy
A może więcej
I wtedy on zaczął mi mówić po co to wszystko

Obudziłem się w fotelu
Odszedł nie wiem dokąd
Zostawił mnie tam siedzącego i patrzącego na deszcz
Wiele nie pamiętam
Ale jego słowa wracały
Sen nocy letniej i znowu przebudzenie

Może nigdy go nie znajdę
Może odszedł na zawsze
Może będę tu siedział
Obserwując pogodę

Ale jedna rzecz na pewno mi pomogła
Zrobił ją tej nocy
Pokazał mi coś jeszcze pomiędzy złym a dobrym

Tak więc nocą jeśli nie możesz spać
Ja pochylę się do twojego ucha
Po północy przesiedzimy połowę nocy
A może więcej
I powiem ci po co to wszystko

Obudziłem się dobrego dnia
A świat był piękny
Sen nocy letniej posiadł mnie w swoim zaklęciu

Obudziłem się w fotelu
Odszedł nie wiem dokąd
Zostawił mnie tam siedzącego i patrzącego na deszcz
Wiele nie pamiętam
Ale jego słowa wracały
Sen nocy letniej i znowu przebudzenie

To mały świat
 
Wiele dróg do podążania i wiele niespodzianek do odszukania
Ale kiedy będziesz miał  szczęście możesz potknąć się w dolinie ślepoty
Przyjaciele będą ci mówili że los się spełni a jego szpetna twarz cię przerazi
Ale dłonie czasu coś trzymają i to specjalnie dla ciebie

Czekaj na niespodziankę
Największą nagrodę natury
A kiedy pocieszy cię
Odkryj że to też jest mały świat

Czytaj książki i ucz się ostro aby mieć kopa który cię wydźwignie
I jeśli ci się poszczęści to życzliwa przyjaciółka pokaże ci jak i dlaczego to wszystko się zaczęło

Po prostu spójrz na podwórko
Nie musisz wytężać wzroku
Finalne hasło krzyżówki
Odkryj że to też mały świat

Kiedy twoi przyjaciele są zgromadzeni dookoła ciągniesz losy by zobaczyć kto odejdzie pierwszy
Podekscytowany poza ogrodem rozkoszy widzisz kwiat umierający z pragnienia

Koło zawsze się kręci
Prawda leży pod ziemią
Możesz dołączyć do kolejki
Odkryj również ten mały świat

To też mały świat

Statki które płyną nocą
 
Czekamy na lepszą pogodę na statku
Który płynie nocą
Rozwiązując wszystkie nasze problemy na statku
Który płynie nocą
Nie martwimy się jeśli przejście jest tylko w jedną stronę na statku
Który płynie nocą
Palą się wszystkie latarnie dla statku
Który płynie nocą

Nagle widzisz maszt
Zbliżający się szybko do ciebie
W nadziei że to nie koniec
Tylko że płynie prawidłowo

Skanuj romantyczne oceany szukając statku
Płynącego nocą
Jakieś religijne wizje na statku
Płynącym nocą
Lub głosuj na polityka jak statek
Co płynie nocą
Lub módl się o dobrego lekarza
Jak statek co płynie nocą

Nagle widzisz maszt
Zbliżający się szybko do ciebie
W nadziei że to nie koniec
Tylko że płynie prawidłowo


Europejka
 
Wiem że była kotem, poruszała się z lekkością i gracją
Jej zielone oczy skrywały tajemnicę, jej twarz bez emocji
Europejka ona jest tutaj

Mówi, jej usta całują powietrze wkoło twarzy
Nie zawsze ją rozumiem, kocham jej aurę i grację
Europejka jest tutaj

Europejka jest tutaj
Będziemy razem przez tysiąc lat
Czy na prawdę boisz się że możesz upaść, upaść

Widziałem ją na Strasse i Rue
Ścigałem na głównej ulicy zauroczyła mnie
Europejka jest tutaj

Europejka jest tutaj
Będziemy razem przez tysiąc lat
Czy na  prawdę boisz się że możesz upaść, upaść

Europejka jest tutaj
Będziemy razem przez tysiąc lat
Czy na  prawdę boisz się że możesz upaść, upaść

Europejka jest tutaj
Będziemy razem przez tysiąc lat
Czy na  prawdę boisz się że możesz upaść, upaść
 


Zatańczmy tango w Paryżu

Sentymentalnie przez noc
Dzielące tajemnicę światło świecy
Jesteśmy daleko
Każdego dnia
Śmiejąc się, żartując, po prostu doznając
Sytuacja trochę szalona
Płynące wino
Całkiem wysublimowane
Jestem bliski powiedzenia
Że mógłbym ciebie tutaj zabrać

Zatańczmy tango w Paryżu
Zatańczmy tango w Paryżu
Zatańczmy tango w Paryżu

Możesz odszukać ciebie ze mną
Podziel się twoją porcją próżności
Jesteśmy daleko
Każdego dnia
Jestem bliski powiedzenia
Że mógłbym ciebie tutaj zabrać

Zatańczmy tango w Paryżu
Zatańczmy tango w Paryżu
Zatańczmy tango w Paryżu
Zatańczmy tango w Paryżu
Zatańczmy tango w Paryżu
Zatańczmy tango w Paryżu

 

Raj

Szedłem w poszukiwaniu raju
Mówili że to mi dobrze zrobi
Wiec szedłem i szukałem
Ale zamiast tego ona mnie uchwyciła

Paryż - Londyn
Splendor i desperacja
Ruiny, w nich zostaliśmy zrujnowani
Ruiny, w nich zostaliśmy zrujnowani

I kiedy myślisz że jesteś w raju
Twoje ręce są zmęczone
Zniewolone w imieniu raju
To jej kłamstwa są łańcuchami

Paryż - Londyn
Splendor i desperacja
Ruiny, w nich zostaliśmy zrujnowani
Ruiny, w nich zostaliśmy zrujnowani

Obraz na ekranie wciąż się porusza
Porusza się cały czas
Jeśli tylko mógłbyś zamrozić klatkę na chwilę
Miałbyś raj na zawsze

Paryż - Londyn
Splendor i desperacja
Ruiny, w nich zostaliśmy zrujnowani
Ruiny, w nich zostaliśmy zrujnowani

Nie sądzę że ktoś kiedykolwiek odnalazł raj
Bo raj osnuty jest na kłamstwach
Nie sądzę że ktoś kiedykolwiek odnalazł raj
Bo raj osnuty jest na kłamstwach
Nie sądzę że ktoś kiedykolwiek odnalazł raj
Bo raj osnuty jest na kłamstwach
Nie sądzę że ktoś kiedykolwiek odnalazł raj
Bo raj osnuty jest na kłamstwach

Wszystkie drogi wiodą do Rzymu

Asfaltowe ulice proste jak umieranie
Ze stalowymi palcami drapiącymi niebo
Wewnątrz ściana cytadeli
Jazda żółtych rydwanów
Chłopi i ich chłopskie zapachy
Głodni by dotknąć twej twarzy

Bestie z końców stulecia
Ozdabiają się klejnotami
Wewnątrz ściana cytadeli
Jazda żółtych rydwanów
Chłopi i ich chłopskie zapachy
Głodni by dotknąć twej twarzy

Ich oczy zmieniają kolor z szarego na zielony
A kiedy są niebieskie mierzą scenę

Nieskończone gry w ponadczasowej strefie
Przypominają mi ze wszystkie drogi wiodą do Rzymu
Wewnątrz ściana cytadeli
Jazda żółtych rydwanów
Chłopi i ich chłopskie zapachy
Głodni by dotknąć twej twarzy

Wszystkie drogi wiodą do Rzymu
Wszystkie drogi wiodą do Rzymu
 

Smutna siostro 

Smutna siostro
Proszę nie płacz
Smutna siostro
Osusz oczy
Twojego kochanka zabrali jacyś przyjaciele
Których spotkał w nocy

To nie jest żadna nowa scena dla ciebie
Widziałaś ją miliony razy
Aktorzy i ich teksty też są stare
Ale wiedz siostro, że martwię się o ciebie

Smutna siostro nie ma leku
Dla ciebie - to pewne
Twoje oczy wypełnione bólem
A łzy pokazują tak czyste emocje

To nie jest żadna nowa scena dla ciebie
Widziałaś ją miliony razy
Aktorzy i ich teksty też są stare
Ale wiedz siostro że martwię się o ciebie

Smutna siostro przetrwasz
Twoją wewnętrzną siłą jest to
Że twój mężczyzna nie odsunie się od ciebie
Jak długo zechcesz go tutaj żywym

To nie jest żadna nowa scena dla ciebie
Widziałaś ją miliony razy
Aktorzy i ich teksty też są stare
Ale wiedz siostro że martwię się o ciebie

Nigdy nie mów do widzenia

Czarny  przyjacielu nocy
Czemu opuściłeś nas w taki pospiechu?
Biały przyjacielu dnia
Zostawiłeś nas żonglujących naszymi niepokojami

Nigdy nie mów do widzenia
Ponieważ my wszyscy pewnego dnia będziemy z tobą
Czułe pożegnania tak -  ale nigdy nie mów do widzenia
Jak kochankowie z przeszłości
Płyną i wynurzają się z naszych wspomnień
Pytania nigdy nie zadane
Zachowam je wszystkie na kolejne stulecie
Nigdy nie mów do widzenia
Ponieważ my wszyscy pewnego dnia będziemy z tobą
Czułe pożegnania tak - ale nigdy nie mów do widzenia
Nigdy nie mów do widzenia

Powiedz nam co jest ponad horyzontem
Czy warto czekać na większe zaskoczenie
Nigdy nie mów do widzenia
Ponieważ my wszyscy pewnego dnia będziemy z tobą
Czułe pożegnania tak - ale nigdy nie mów do widzenia
Nigdy nie mów do widzenia

Nigdy nie mów do widzenia
Ponieważ my wszyscy pewnego dnia będziemy z tobą
Czułe pożegnania tak - ale nigdy nie mów do widzenia
Nigdy nie mów do widzenia

Nigdy nie mów do widzenia
Ponieważ my wszyscy pewnego dnia będziemy z tobą
Czułe pożegnania tak - ale nigdy nie mów do widzenia
Nigdy nie mów do widzenia

ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczeń tekstów




The Stranglers - Feline EPIC, 1982, Producent: The Stranglers, Steve Churchyard Tracklista: Mididnight Summer Dream, It's a Small World, Ships That Pass in the Night, European Female (In Celebration Of), Let's Tango in Paris, Paradise, All Roads Lead to Rome, Blue Sister, Never Say Goodbye 

Kate Bush odnosi triumf i jeden z muzyków pankowego Stranglers zakochuje się w niej... Stranglers zaskakują fanów już na La Folie (1981) kiedy nagrywają znakomity walczyk Golden Brown. To zapowiada zmianę stylu i pojawiają się moim zdaniem dwie ich najlepsze płyty: Feline (1983) i Aural Sculpture (1984). Zakochany punk ? Czy to brzmi poważnie - ano brzmi i to jak... 

Zacznijmy od okładki - osoby posiadające winyl, a mojej obszernej kolekcji ten akurat się znajduje, wiedzą o czym piszę, bowiem kociak jest nie tylko znakomicie opracowany graficznie, ale karton okładki jest wkoło jego sylwetki tłoczony. Rzadko spotykane na płytach - efekt niesamowity, kot wyłania się z czerni jakby chciał podejść bliżej słuchacza.
 
A sama warstwa muzyczna?  Słuchacze listy PR III na pewno znają co najmniej dwa hity z tego niesamowitego albumu. Muzyka skupia się wkoło przemijania, śmierci, jest refleksyjna ale i pozostawia pewną nadzieję, na to że po tym życiu coś na nas czeka. Dodam tylko, że Let's Tango in Paris stało się inspiracją Grzegorza Ciechowskiego do napisania piosenki Nieustanne Tango. Na Republikę też przyjdzie czas, jak i na następną chronologicznie płytę Stranglers p.t. Aural Sculpture z niezapomnianymi Północnymi Wiatrami i Królową Śniegu. Tymczasem zaczyna się  lato i dlatego chciałem zdążyć bo przecież pierwszy utwór i największy hit zespołu jest o śnie - śnie nocy letniej którzy wszyscy właśnie przeżywamy. 

sobota, 16 maja 2020

Z mojej płytoteki: the Stranglers - Aural Sculpture, RIP Dave Greenfield

W 1981 roku the Stranglers nagrywają La Folie, album pokazujący jak z kokonu punk rocka wykluwa się nowa fala. Płyta, którą na pewno tutaj kiedyś opiszę, jest pełna sprzeczności bowiem z jednej strony zawiera typowe punkowe numery jak choćby Everybody Loves You When You're Dead czy Let Me Introduce You to the Family, a z drugiej tak uroczo romantyczne piosenki jak tytułowy La Folie czy Golden Brown. Ten ostatni, będący jakże znakomitą romantyczną balladą, skomponował zmarły kilka dni temu Dave Greenfield, keyboardzista grupy. 


Kto wie, czy to ta piosenka właśnie nie popchnęła zespołu na zupełnie nowe tory, dzięki któremu powstała ich najlepsza w mojej ocenie płyta, czyli Feline (opisana przez nas TUTAJ) wydana w 1983 roku. W końcu Dave był w grupie od 1975 roku i pozostał w niej do końca... Pamiętam z jakim niepokojem oczekiwaliśmy pojawienia się kolejnej płyty Dusicieli, w końcu potrafili nas oczarować dziełem doskonałym, a pochodzący z niego Midnight Summer Dream bił rekordy popularności na liście Trójki..


Nadszedł rok 1984 i ukazało się dzieło, które na pewno nie jest tak lekkie i przyswajalne jak Feline, ale zawiera kilka naprawdę znakomitych piosenek. Zespół poszedł w kierunku nieco mniej komercyjnego brzmienia, jest troszkę bardziej wyraziście jeśli chodzi o keyboard, i nieco ciężej niż na poprzedniej płycie. I o ile Feline to zwarte dzieło, w zasadzie bez słabszych piosenek, tutaj mamy jednak nieco inny klimat. Stawiam twierdzenie, że po Aural Sculpture zespół nigdy nie osiągnął już takiego poziomu jak na wspominanych trzech albumach.

Zacznijmy od dokładki - pomnik dźwięku czyli ucho, i możliwe że zespołowi chodziło o słynne ucho van Gogha, choć ten stracił prawe, a na okładce widzimy lewe. Aluzja jednak jest, zwłaszcza patrząc też na drugą stronę okładki.

Album otwiera znakomita Królowa Śniegu -Ice Queen,  jeden z wielkich hitów tamtego czasu. Piosenkę można interpretować różnie, być może chodzi w niej o rozgrywkę miłosną, autor siada do gry z Królową Śniegu, jednak okazuje się, że gdy tylko rozpoczyna grę, ona się topi... Mówiąc krótko - pozory mylą...


Po tym fajnym wstępie utwór do którego klip promował album. Pamiętam szok kiedy zobaczyłem go pierwszy raz... Końcówka powala, zresztą piosenka jest znakomita. Zatem pora na Skin Deep:

  
Wiele osób mówi ci, że są twoim przyjaciółmi
Wierzysz im
Potrzebujesz ich
Kiedy przychodzi trudny czas
Upewnij się, że odbierasz sygnały, które wysyłają
Bo, bracie, masz tylko dwie ręce do pożyczania

Może jest ktoś, kto sprawia, że ​​płaczesz
A gdy niektóre noce nadchodzą
Ty śpisz
Czasem powinieneś pamiętać o tym
Czasami trudniej jest na coś patrzeć, niż to czynić

Lepiej uważaj na powierzchowność

Pewnego dnia szlak, po którym się wspinasz, staje się stromy
Twoje emocje są w strzępach
A nerwy zaczynają pełzać
Pamiętaj zatem o tych dniach
Tak długo jak trwasz
Bracie, lepiej uważaj na powierzchownych



Let Me Down Easy jest opowieścią o tym, jak drażliwym jest autor, i jak można go zawieść. No Mercy  z kolei nie należy do szczytowych osiągnięć albumu. Za to kolejna piosenka... North Winds to arcydzieło. Patos, znakomita muzyka i tekst lokują ten utwór bardzo wysoko... Piosenka zdaje się opisywać zniszczenia wojen które w XX wieku toczyły Europę:

Widziałem płonącą pomarańczową drogę
Widziałem płonącego młodzieńca
Widziałem metalowe maszyny, które włączane
Przez pokolenie, które jeszcze się nie zdążyło namęczyć
Słyszałem o dwóch pokoleniach
Zamordowanych
W Europie spowitej w czerń
Byłem świadkiem bólów porodowych nowych nacji
Kiedy wybrańcy w końcu powrócili
 

Wieją wiatry północny
Chciałbym, żeby was wszystkich zdmuchnęły
Wieją wiatry północny
Chciałbym, żeby was wszystkich

zdmuchnęły

Widziałem wolność w postaci zarazy
I ludzi, którzy musieli ugasić swoje pragnienia
I choć niektórzy mogą zrobić tak, jak im się podoba
Widziałem dziecko, którego trzewia były w ogniu
A potem wszystko umarło i wojna się skończyła
Po pustym zwycięstwie
Kto przyłączy się do obchodów
Zła, którego nie można cofnąć ?
Wieją wiatry północny
Chciałbym, żeby was wszystkich zdmuchnęły
Wieją wiatry północny
Chciałbym, żeby was wszystkich zdmuchnęły
 

Zwykłem marzyć o zniszczeniu
Teraz, gdy czuję, że się zbliża
Spędzam czas obserwując ocean
A fale to wszystko, co chcę usłyszeć
Chciałbym być wierzącym
Może spędziłbym mniej czasu
W smutku
Tyle przepisów przeciwko niewierzeniu
Nie wiem kto jest dobry, a kto zły
Wiejąc wiatry północny
Zdmuchną wszystko
Zdmuchną




Uptown i Punch & Judy to piosenki, których nie można traktować poważnie, przypominają mi tekstowo Marillion. Po nich Spain - brzmi i pod kątem klimatu, zdaje się być odrzutem z Feline. Doskonały, z wstawkami w języku hiszpańskim. 

Do końca pozostały trzy utwory: Laughing, Souls i Mad Hatter. Wśród nich dwie perły, bowiem kończącego album utworu znowu nie można traktować poważnie. Zatem skupmy się na ostatniej perle z tej płyty:

Wspinam się jak Indianin
Ofiarowanie ofiary
Do świątyni na wzgórzu
Czy ludzkie serce może wystarczyć?
Czy mogę przetrwać samotnie na świecie
Bez studni w swoim domu
Bez miłości jednego bożka
Oświecającego mnie?
Ona zjada dusze
Ona zjada dusze
Wszystko, co oferuję, to serce
To wszystko, co muszę dać
Z całym tym ciepłem, które mnie otacza
Moje bóstwo wybacza
A jeśli potrzebuje tego każdego dnia
Wspinam się po schodach na swój dziki sposób
Wypowiadanie zaklęć nade mną
Ona zjada dusze
Ona zjada dusze
Dusze
Czy mogę przetrwać samotnie na świecie
Bez studni w moim domu
Bez miłości jednego bożka
Oświecającego kogoś
Ona zjada dusze
Ona zjada dusze


Tak kończy się ostatnia płyta z wielkiej trylogii zespołu. Później zostało tylko Always the Sun i równia pochyła. Dzisiaj, bez Davea Greenfielda możemy być pewni, że to koniec.


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


The Stranglers, Aural Sculpture, Epic 1984, realizatorzy: Laurie Latham i the Stranglers, tracklista: Ice Queen, Skin Deep, Let Me Down Easy, No Mercy, North Winds, Uptown, Punch & Judy, Spain, Laughing, Souls, Mad Hatter     
 

  

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Niezapomniane koncerty: The Stranglers - Hamburg 20.02.1985


Dzisiaj coś niesamowitego. Koncert The Stranglers z najlepszego moim zdaniem okresu i dodatkowo w idealnym składzie. Są po wydaniu trzech świetnych płyt: La Folie (1981), doskonałego i znakomitego Feline (1983) i całkiem dobrego Aural Sculpture (1984). Po tych trzech albumach zespół moim zdaniem skończył się, bo Dreamtime to już była jakaś porażka. 

Przypomnijmy, że koncert jest z okresu kiedy The Stranglers nie odcinając się od swoich punkowych korzeni, wpletli w muzykę klimaty romantyczne. Nie jest tajemnicą bowiem, że Feline napisany został pod wpływem gorących uczuć, jakimi gitarzysta Hugh Cornwell obdarzył... Kate Bush! Mamy więc na koncercie klasyki z wczesnej punkowej epoki, ale też moje ulubione utwory z ich najlepszych płyt, i to w jakim wykonaniu. 

Już trzeci Ships That Pass In The Night, Small World, a później  Never Say Goodby, czy największe  hity grupy jak Midnight Summer Dream i European Female z doskonałego Feline udowadniają jak niezwykły to koncert. Jest też Golden Brown... Ale żeby nie było za słodko mamy ostrzejsze kawałki z wcześniejszych płyt, w tym z ich debiutu Rattus Norvegicus. Najlepszy okres i najlepszy skład, zapraszam do obejrzenia. A wspomniane powyżej płyty omówię za jakiś czas w chłodnofalowej jeździe obowiązkowej.  

Tracklista: 1. Nuclear Device , 2. Toiler , 3. Ships That Pass In The Night, 4. Small World, 5. Just Use Nothing On Earth, 6. No More Heroes, 7. Who Wants The World, 8. Never Say Goodbye, 9. Baroque Bordello, 10. Golden Brown, 11. Princess Of The Street, 12. Midnight Summer Dream, 13. European Female, 14. Tramp, 15. The Raven, 16. Duchess , 17. London Lady, 18. Coctail Nubiles , 19. Genetics 

sobota, 18 lipca 2020

Z mojej płytoteki: The Stranglers - La Folie, oblicza miłości, czyli o tym jak punkowcy stali się romantykami

W zasadzie możemy powiedzieć, że dzisiaj żegnamy się ze Stranglersami. Omówiliśmy u nas bowiem dwa najlepsze ich albumy, czyli Feline z 1982 roku (TUTAJ) i Aural Sculpture z 1984 (TUTAJ). Ktoś zatem może zadać pytanie - a co było przed Feline? Właśnie dzisiejszy bohater, i choć nie jest tak romantyczny jak Kot, to jednak są na nim już przesłanki kierunków w jakich poszedł zespół na swoim najlepszym albumie.  

La Folie to dość ciekawa płyta - pokazująca etap przejściowy między punkiem a new romantic, i dlatego warto nad nią się zatrzymać.


Płyta ponoć miała pokazywać różne oblicza miłości. 

Zaczyna się od Non Stop - piosenki o zakonnicy, mającej swój sposób na życie. Czy to piosenka prześmiewcza? Trudno powiedzieć. W każdym razie mamy tutaj pierwsze oblicze uczucia - oddanie życia obiektowi religii. Po niej Everybody Loves You When You're Dead.
 
Na utrzymanej w punkowej stylistyce okładce widzimy jakieś ciało na tle Che Guevary. Zdaje się że to piosenka o miłości wywołanej przez śmierć. Nikogo nie obchodzi co dzieje się za życia, ale wystarczy że ktoś umrze, by został zaraz otoczony wianuszkiem pełnych uwielbienia fanów. 

W końcu zostaniesz doceniony
Ponieważ wszyscy cię kochają, 
Kiedy jesteś martwy

Tramp to pierwszy utwór z którego zaczyna przebijać new romantic.  Znakomita, pełna nostalgii zwrotka to zalążki tego co tutaj jeszcze się wydarzy. Tym razem to piosenka o podróżniku szukającym miłości. 

Let Me Introduce You to the Family jest dość zabawną historią, w końcu jeśli już związek dojdzie do odpowiedniej fazy, musi nastąpić zapoznanie z rodziną, a z tą najlepiej wychodzi się na... zdjęciu. Ain't Nothin' to It to najsłabszy utwór na albumie. 

Po nim The Man They Love to Hate, dużo wyjaśnia ilustracja...

Piosenka o facecie, którego kobiety tak kochały, że aż go zostawiały... Po nim  Pin Up,  i w końcu docieramy do znakomitego It Only Takes Two to Tango. Czy coś nam przypomina ta piosenka? Jeśli zamknąć oczy to zajedzie Republiką i rzeczywiście, kiedyś Grzegorz Ciechowski powiedział w wywiadzie, że skoro Stranglersi mają swoje tango to Republika też postanowiła mieć takowe... Piosenka ma ewidentnie podtekst polityczny, widzimy Reagana i Breżniewa podczas tańca...
Można w warstwie tekstowej dopatrywać się też inspiracji dla Budki Suflera... 

Tango wymaga tylko dwojga
Aby rozpocząć taniec, potrzeba tylko
dwojga
Musisz zacząć od odpowiednich okoliczności
Do tanga trzeba
dwojga
Tylko dwojga
Tango wymaga tylko
dwojga
Wystarczy rozpocząć wojnę
Musisz to zrobić bo musisz zdobyć więcej
 

Zatem ewidentnie widać, że Ciechowski czerpał z tej piosenki, po której pora, żeby przenieść się w inny wymiar... Golden Brown - no cóż... to preludium do Feline...


Złocisto-brązowa, o teksturze jak słońca
Powala mnie, napędza moje myśli
Przez całą noc
Nie muszę walczyć
Nie mam trosk przy złocisto-brązowej

Za każdym razem jak ostatni
Na jej okręcie przywiązany do masztu
W odległe krainy
Porywa moje dłonie
Nie mam trosk przy złocisto-brązowej

Złocisto-brązowa, najlepsza kusicielka
Od wieków podąża na zachód
Przybywa z daleka
Zostaje na dzień
Nie mam trosk przy złocisto-brązowej

Żadnych trosk
Przy złocisto-brązowej


How to Find True Love and Happiness in the Present Day to dość specyficzna monorecytacja z ciekawymi klawiszami. Po nim znakomity La folie:


Wyrecytowany po mistrzowsku i w języku salonów... 

Dobry wieczór
Wygląda na to, że twój samochód nie ma pasażera
Czy możesz mnie zabrać,
Jeśli to nie jest zbyt duży problem?
Moje buty nie zostawiają echa w korytarzu
Bez hałasu z moimi do widzenia
Żadnych straconych chwil dla nas
Oczekiwanie na niepewne pożegnanie
Bo jestem zły
Tak, jestem zły
Tak, to szaleństwo

Był kiedyś studentem
Kto bardzo chciał, jak w literaturze,
Jego dziewczyna była taka słodka
Że mógłby ją prawie zjeść
Odrzucić wszystkie wady
Odeprzeć wszelkie zło
Niszcząc całe piękno
Które poza tym nigdy nie było jego wspólnikiem
Ponieważ był szalony
On był szalony
Tak, to szaleństwo

A jeśli czasami dokonujemy spowiedzi
Komu ją wyznać?
Nawet dobry pan nas zawiódł
Inne miejsce, inne życie
Ach tak, to inna historia
Ale komu to wszystko powiedzieć
W cieniach nocy?
Wczesnym rankiem, w szarych godzinach
Ile przestępstw zostało popełnionych?
Przeciw kłamstwom i tak zwanym prawom serca
Ile ich z powodu szaleństwa?
Ponieważ są szaleni
Oni są szaleni
Tak, to szaleństwo

Szaleństwo
 

I tym optymistycznym akcentem Stranglersi otwierają nam drzwi do swojej najgenialniejszej płyty, i jednej z najlepszych płyt w historii new romantic. 

Tam też będzie o sercu, a raczej o płynącym z niego głosie. A wszystko zacznie się on Snu Nocy Letniej....
 



The Stranglers - La Folie, Libery 1981, realizacja nagrań: The Stranglers, Tony Visconti, Steve Churchyard, tracklista: Non Stop, Everybody Loves You When You're Dead, Tramp, Let Me Introduce You to the Family, Ain't Nothin' to It, The Man They Love to Hate, Pin Up, It Only Takes Two to Tango, Golden Brown, How to Find True Love and Happiness in the Present Day, La folie
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w manistreamie.