środa, 21 marca 2018

Na obrzeżach coldwave - Potop wewnątrz

Nucleus

W sercu potopu

Wiedziałem, to długa droga do wyboru
Czekając, wzdrygając się przed tym, że nie zechcesz mnie poprowadzić
Wyzywać tego co czyni to prawdziwym
Czuwać wciąż mając nadzieję że oświetlisz mą drogę

Znika dom, dryfując do chwili gdy przybyłem
Tracąc też cierpliwość
Nie więcej, nie mniej, niż to, że mi się opłaci

Później kiedy całe piekło pęka
A ja ciągle szukam
Wiedząc, że to zawsze kończy się pustką
Dni kiedy pełznę przez tę breję
Żebrząc o inne życie do pożyczenia
Potop wewnątrz topi mnie w nagości

Potop wewnątrz, topi mnie wolno
Wiem, jestem zmęczony, pora iść

Znajdując wszystkie odpowiedzi
Zdobyte w grze
Łamiąc bariery
Nie okłamiesz mnie

Ukrywając to wszystko pod wodą
Potykając się w tym pościgu
Tak przerażającym jak ten ślad
Po którym ciągle mnie prowadzisz

Czekając, wiedząc że mnie nie poprowadzisz
Wiedząc że długa droga do wyboru
Późną nocą, wściekam się

Dom
Dom
Dom
Wiedząc, że to zawsze kończy się pustką
Wewnętrzna powódź zatapia mnie w nagości

Ductus

[fragment monologu  Log Lady (Twin Peaks)]

Widzisz przez ścianę? Przez ludzką skórę? Promienie X widzą przez ciała stałe, lub tak zwane obiekty w stałym stanie skupienia. Są rzeczy w życiu które istnieją, a nasze oczy ich jeszcze nie mogą zobaczyć. Widziałeś coś zadziwiającego czego inni nie widzieli? Dlaczego niektóre rzeczy są dla nas niemożliwe do zobaczenia? Czy życie to układanka? Wypełniają mnie pytania. Czasem znajduję na nie odpowiedzi. W sercu sprawdzam czy są to poprawne odpowiedzi. Jestem sam sobie sędzią. W snach czy tymi wszystkimi bohaterami jesteś ty? Różne aspekty ciebie?

Odpowiedzi przyjdą w snach? 

Powiedz koniec

Opuszcza swoją ciepłą złocistą klatkę
Po omacku idzie
Ćmiący się odblask - nazywa go przyjacielem
Niesie serce które w nim krwawi
Kto sprawi że zapomni? W co ponownie uwierzy?
Poruszając się znowu wolno
Nigdy nie myślał, że się wycofa
Starając się zabić impuls który go zmraża

Zdekoncentrowany bólem kłuciem w moim oku
Tysiąc nocy zabrało to co wewnątrz
Spoglądam na ściany
Twarzy w mojej pamięci

Chwasty zarastają umarły ląd
Znaki większego smutku
Nikt nie został by powiedzieć że to koniec
Cisza uczyniła z niego głupca

Niezdolnego do mówienia o tym co może być
Szukającego dni gdy był nim
Śpiącym na jawie czekającym na uwolnienie
Walczącym  o impuls, bez wytchnienia

Zdekoncentrowany cierpieniem ostrze wbija się w moje oko
Tysiące nocy zabrały to co było wewnątrz
Spoglądając na ściany
Tych twarzy z pamięci

Bez powrotu czy możliwości ukrycia się w tych klatkach
Starając się zapomnieć o tym że widziało się ich twarze
Prawda boli zbyt mocno
A oni starają się by on
Zrobił co trzeba aby przełożyć te strony

Zdekoncentrowany cierpieniem ostrze wbija się w moje oko
Tysiące nocy zabrały to co było wewnątrz
Spoglądając na ściany
Tych twarzy z pamięci
Tych twarzy z pamięci

Witając zmianę

Coś odeszło
Coś może się skończyło
Po to by coś nowego
Się zaczęło
Te przytłaczające czasy
Dla twego umysłu
Świat jaki znamy
Zostawił nas
Ciemność wewnątrz
Która stwarza światło
Strach w twoim sercu
Który ignorujesz
Nikt nie może powstrzymać upadku
Nikt nie zatrzyma dnia dzisiejszego
Musisz stawić temu czoła
Powitać zmianę

W przejrzystym świetle świtu
Wynurzającego się z nocy
Kiedy mówi cisza
Powstajemy razem z przypływem
Płyniemy
By zmyć to wszystko
Zostawiamy za sobą strach
A nadzieja nas prowadzi

Ciemność wewnątrz
Która stwarza światło
Strach w twoim sercu
Który ignorujesz
Nikt nie może powstrzymać upadku
Nikt nie zatrzyma dnia dzisiejszego
Musisz stawić temu czoła
Powitać zmianę

Ciemność wewnątrz
Która stwarza światło
Strach w twoim sercu
Który ignorujesz
Nikt nie może powstrzymać upadku
Nikt nie zatrzyma dnia dzisiejszego
Musisz stawić temu czoła
Powitać potop

Fale

Człowiek pomiędzy

Nasze ciała dostały życie ze środka nicości. Istnienie tam gdzie nic nie ma to znaczenie frazy "Forma jest pustką". Te wszystkie formy dostarczone przez nicość są znaczeniem frazy "Pustka jest formą". Nikt nie powinien myśleć że są to dwie oddzielne rzeczy.

Fala przyboju

Czarna dziura

ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczenia tekstów.




Long Distance Calling - Flood Inside Superball Music, 2013, Realizacja: Long Distance Calling i Martin Meinschafer Tracklista: Nucleus, Inside The Flood, Ductus, Tell The End, Welcome Change, Waves, The Man Within, Breaker

Nowy wątek - jak w tytule - rozpoczęliśmy kilka dni temu od Kraftwerk (TUTAJ). Prezentujemy tutaj muzykę, która jest bardzo blisko postpunk i coldwave, przynajmniej tekstowo i nastrojowo, lub która była czy jest inspiracją dla coldwave. Dzisiaj czwarta płyty niemieckiego zespołu określanego jako wirtuozi gatunku "post rock" czyli mało tekstów - dużo muzyki. Powiem szczerze, że tak wyobrażam sobie nowoczesny rock progresywny. Forma - taka jaką zawsze najbardziej ceniłem, czyli "concept album". Historia opowiedziana z powagą w potopie muzyki i dźwięków. Swoją drogą winyl można było niedawno kupić za grosze w jednym z popularnych sklepów. 

Narrator zagubiony w zgiełku życia przeżywa konfrontację z otaczającą go rzeczywistością (znane klimaty, prawda?). Szuka przewodnika wśród wspomnień, potyka się o metafizykę, konfrontuje się niczym bohater powieści Kafki z rzeczywistością której musi stawić czoła, a do której nie umie się dostosować. Jak wielu z nas...      

wtorek, 20 marca 2018

Niedocenieni: Plastique Noir

Cold wave i post punk nie znają granic. Dzisiaj w dziale "niedocenieni" grupa Plastique Noir z Brazylii.  Zespół powstał w Deivyson Teixeira, a założycielami są Danyel Fernandes i Airton S.  Grupa to trio mające w dorobku wg. różnych źródeł dwa lub trzy albumy. Na swojej stronie informują o 24 Hours Awake (2015) i Affects (2011). Zespół wyraźnie wzoruje się na Joy Division, ale słychać brzmienia Cinema Strange, Xymox, Sisters of Mercy,  a nawet the Editors czy Bauhaus

Polecam ponieważ dawno nie spotkałem tak energetycznego coldwave. Jest w tej muzyce coś niepokojącego, a jednocześnie melodyjnego. Poniżej celem prezentacji mój ulubiony utwór, a o zespole na pewno jeszcze będzie. Houdini, doskonały i rytmiczny w wersji z płyty a później live, a między nimi intrygujący teledysk do piosenki Creep Show:



 

Strona zespołu TUTAJ

poniedziałek, 19 marca 2018

Kinowa jazda obowiązkowa: Wojna Światów Szulkina - film wcale nie o Marsjanach

Są takie filmy które stanowią kanon kinematografii. Wracam do nich nie tylko z sentymentu i tęsknoty za doskonałą grą aktorską, ale również z tęsknoty za czasami, kiedy polskie kino było czymś inspirującym, nastawionym na pobudzenie myślenia widza. Niewątpliwie czteropak wydany jako zestaw płyt DVD z filmami Piotra Szulkina to takie właśnie kino. Dzisiaj napiszę o Wojnie Światów, filmie który w czasach w jakich przyszło nam żyć nabiera specjalnego znaczenia.
 
Minęło ponad 30 lat od czasu jego realizacji (film miał premierę w Polsce w 1983 roku), wielu aktorów już nie żyje, niemniej wizja Szulkina jest jak najbardziej aktualna. Nie zamierzam streszczać dokładnie filmu (streszczenie można przeczytać na przykład TUTAJ) , być może zachęcę do zakupienia płyty, chcę natomiast zwrócić uwagę na coś o czym zapominają piszący w internecie streszczenia tego dzieła.
 
Prawdą jest, że film pokazuje najazd Marsjan na Ziemię. Jednak jest to tylko tłem dla rzeczywistej fabuły, którą moim zdaniem jest rola mediów, a dokładnie rola w kreowaniu rzeczywistości. Pozwolę sobie zacytować kilka dialogów z książki Piotra Szulkina stanowiącej podstawę scenariusza filmu. Główny bohater, grany przez znakomitego Romana Wilhelmiego, jest znanym prezenterem telewizyjnym. Na samym początku, po przybyciu Marsjan, aparat represji w towarzystwie gości z innej planety porywa mu żonę i dewastuje mieszkanie. Wkrótce po tym odbywa się ważna rozmowa z Dyrektorem stacji telewizyjnej w której Idem prowadzi swój popularny show. 

Przyszedłem… - powiedział zgaszonym głosem Idem.
-Widzę – dyrektor obojętnie pochwalił się swoją sprawnością.
-Przyszedłem, abyś nie fatygował swego goryla…
-To za mało – skonstatował skromnie dyrektor.
-Czego chcesz jeszcze?
-Czyżbyś się zmęczył niezależnością? A może chciałbyś bym ci rozkazywał i nagradzał za lojalność…. Czy nie tak? – wyglądało na to, ze dyrektor ma dziś swój dobry dzień.
-Może – odpowiedział Idem.
-Jakże to jest niemoralne, prawda? A ja chcę od ciebie czegoś więcej.
-Czego?
-Chcę abyś dalej sam pisał swoje teksty.
-Po co? – Idem naprawdę był zaskoczony.
-To proste, umiesz to robić, trafiasz w gusta widzów.
-Żeby trafić do ludzi nie można zapominać o rzeczywistości.
-Słusznie, i rzeczywistość jest taka, jaką ją widzą w telewizji. A ty pomagasz im w to wierzyć – wytłumaczył dyrektor tonem, jakim mało pojętnym dzieciom tłumaczy się zasady jedzenia widelcem.
-W co mają dzisiaj uwierzyć? – spytał Idem jak dziecko, które ma już wszystkiego dość.
-Mówiłeś coś o… ruchu drogowym. Nie chcę ci sugerować, ale to jest dobry pomysł.
-W co jeszcze mają uwierzyć?
-Ty myślisz że wsadzę ci palec w tyłek i będę tobą podrygiwał jak kukiełką, a potem dam ci za to cukierka. Takich kukiełek mam na kopy. Ty masz być inny. Musisz sam wiedzieć, co masz robić. Chcę od ciebie spontaniczności, zapału, wiary…
Idem milczał.
-Może potrzebuję cukierka – powiedział po chwili.
-A co jest twoim cukierkiem? – uśmiech na twarzy dyrektora stał się wyraźniejszy.
-Ty wiesz…
-Nie wstydź się, powiedz…
Idem opuścił wzrok.
-Żona. Oddaj mi ją.
Dyrektorowi w uśmiechu odsłoniły się zęby.
-Słyszałem że cię porzuciła. Współczuję ci… Jest piękną kobietą. Chyba będziesz musiał jej płacić  alimenty, nie?
-Jesteś łajdakiem.
-Każdy jest łajdakiem – stwierdził pobłażliwie dyrektor przysuwając się do Idema. Mówi się że aby coś dostać, trzeba bardzo chcieć. To nieprawda. Aby coś dostać, trzeba się bardzo bać. Czy ty się już wystarczająco boisz, aby dostać cukierki?

 
Powyższy dialog ma na celu skłonienie „niezależnego” prezentera do kłamliwego wyjaśnienia widzom, że za zwiększoną ilością wypadków drogowych nie stoją Marsjanie, łaknący coraz więcej krwi Ziemian. Ale to mniej ważne. Powyższy dialog polecam wszystkim tym, którzy wychwalają „obiektywizm” i „niezależność” dziennikarzy.  Forma skrępowania nie musi być tak brutalna, niemniej szantaż cały czas z pewnością jest metodą obowiązującą w świecie mediów…
 
Iron Idem ulega szantażowi, oddaje krew, sam pisze entuzjastyczne sprzyjające władzy komentarze do swojego programu. Nie wie, że jego żona dawno nie żyje… Medialna iluzoryczna rzeczywistość zawładnęła prezenterem. Pojawia się nawet w jego snach. Jedną z najbardziej szokujących scen filmu jest sen o spowiedzi Idema. Tak opisuje ją Piotr Szulkin:

Stał we wnętrzu ogromnego pustego kościoła…
Podszedł wolnym krokiem do konfesjonału i bojąc się unieść głowę przyklęknął przy kratce. Milczał,  chciał prosić i u słyszeć odpowiedź. Ale nie wiedział już, jak prosić…  A może nie wiedział już o co mógłby prosić… Podniósł głowę, zza kratki wyciekał cichy, zjadliwy chichot. Wstał, otworzył raptownie drzwi konfesjonału. W środku stał duży telewizor, na jego ekranie zbliżenie twarzy Irona Idema w peruce patrzyło prosto w oczy Idemowi, stojącemu przed konfesjonałem.
 
-Grzeszysz… - powiedział kpiąco ekranowy Iron Idem, po czym wybuchnął śmiechem, cynicznym, wyzywającym, głośnym śmiechem. Idem uciekł, goniony urągliwym chichotem twarzy na szklanym ekranie, który wydawał się tak mały w ogromie kościoła, a jednocześnie potrafiący wypełnić  całą tę przestrzeń swoim rechotem.”    

Film obnaża fałsz mediów, manipulację, kłamstwo. Fałsz polegający nie tylko na kreowaniu „faktów” medialnych (jak choćby scena z wybuchem bomby i pomstującymi po odlocie Marsjan matkami) ale też na odpowiednim doborze narracji, tak aby zawsze być na topie. Okazuje się, że media wyczuwają nastroje i Marsjanie, kiedy przestają już być wielkimi przyjaciółmi Ziemian których opuszczają, stają się natychmiast pierwszymi wrogami. Idem natomiast, zmuszony szantażem do fałszywej miłości wobec najeźdźców, okazuje się być teraz pierwszym wrogiem, bo przecież sprzyjał Marsjanom… Jakże przewrotna retoryka… A wszystko tylko w jednym celu.
Niech przemówi sam Idem:

„Jeden z fotelików skrzypnął i przekręcił się.  Siedział w nim dyrektor. Uśmiechnął się. Jednak brak ci wyczucia… - powiedział współczująco.
-Nic z tego nie zapamiętają. Szkoda. Na co ty liczyłeś? Zapomniałeś za co oni nas kochają…?   Za to, że tworzymy im fikcję…

 
Minęło 30 lat. Szczęśliwie jeszcze nie zabrali nam Internetu, dzięki któremu wielu ludzi, myślących niezależnie, potrafi samemu wytworzyć sobie obraz rzeczywistości. Jeszcze nie zabrali…     
 

Na koniec dodam, że tak mistrzowski obraz musi iść w parze z mistrzowską muzyką Józefa Skrzeka... Ale o tym napiszę w osobnym tekście. 

Piotr Szulkin - O bi, o ba, Wydawnictwo Alfa, 1984
Telewizja Polska - Piotr Szulkin, 4xDVD, Arcydzieła Polskiego Kina, 2009. 

niedziela, 18 marca 2018

Wędrowiec przed morzem mgły - czyli raz jeszcze o unikalnym singlu Joy Division „Licht Und Blindheit”

Warto powrócić jeszcze raz do okładki  singla Joy Division „Licht Und Blindheit” wydanego w 1980 r., (więcej o nim TUTAJ). Ilustracja na niej namalowana przez Jean-François Jamoul (1926-2002) wyobraża przepaść w górach wypełnioną nisko płożącymi się tumanami mgły, na której krawędzi, na pierwszym planie, stoi odwrócona postać mnicha. Obraz nawiązuje do dzieła Caspara Davida Friedricha, czołowego niemieckiego romantyka, które stało się swoistym znakiem rozpoznawczym malarstwa okresu romantyzmu. Jest na nim samotny mężczyzna stojący nad przepaścią przesłoniętą mgłą. Tytuł obrazu „Wędrowiec przed morzem mgły” wyjaśnia jego sens. Wędrowiec, czy pielgrzym lub przechodzień, od średniowiecza jest postacią alegoryczną symbolizującą podróż egzystencjalną, w której to co najważniejsze „jest niewidoczne dla oczu.” U Friedricha metafizyczne doznania Wędrowca ucieleśnia mgła i delikatnie podświetlone chmury. Mężczyzna na obrazie kontempluje piękno przyrody i jej potęgę, a wewnętrzną wrażliwością podatną na te doznania, dowodzi wspaniałości natury ludzkiej. Poza, jaką przybiera, zachęca nas, widzów, abyśmy nie przyglądali się jemu, ale podążali wzrokiem tam gdzie on patrzy, czyli ku światu idei. 

U Jamoula człowiek stojący na przeciw sił natury jest jeszcze bardziej niedookreślony. Ubrany w brązowy habit z głową zasłoniętą kapturem jest dla nas anonimowy i nieznany. Samotnie stojąc nad brzegiem urwiska, symbolizuje samotność każdego człowieka przemierzającego życie, który nie potrafi jednak oprzeć się otaczającemu go pięknu. W doznaniu estetycznym wędrowiec znajduje siłę, która pomaga mu poznać samego siebie. Przekaz, który płynie z ilustracji ma nas przekonać, że kluczem do ludzkiej duszy, do najgłębszych warstw własnej istoty, jest tylko dogłębne poznawanie otaczającej natury.
 
Wewnątrz okładki znajduje się druga ilustracja. Jest to collage, na którym widzimy samotną postać ludzką, również uchwyconą od tyłu, schodzącą w głąb ziemi. Do ilustracji wykorzystano zdjęcie oświetlonej lampami liniowymi stacji Lancaster Gate, wykonane przez Antoniego Corbijna współpracującego Joy Division. Również postać na tej ilustracji jest odwrócona do widza tyłem i na naszych oczach samotnie opuszcza scenę życia…


Motyw postaci w habitach pojawił się jeszcze raz w materiałach związanych z Joy Division, na ich oficjalnym teledysku do utworu Atmosphere. Wideoklip reżyserował Anton Corbijn. Przedstawia powtarzające się sekwencje maszerujących postaci ubranych w białe i czarne habity, z kapturami nasuniętymi na głowy. Pomimo ich zwielokrotnienia nie da się zauważyć jakiejkolwiek interakcji między nimi. Wręcz przeciwnie, każdy z nich idąc obok innych pozostaje sam. Komentarzem odkrywającym znaczenie tych tajemniczych postaci mogą być słowa Jean Pierre Turmela z eseju dołączonym do płyty, w którym postanowił wyjaśnić naturę wpływu jaki miała na niego grupa Joy Division: "w sercu codziennego poczucia winy i cierpienia, w tych samych kręgach przekraczania przeciętności, znajdują się dwa klucze do drzwi wewnętrznych światów." Lecz to wytłumaczenie nie zadawala, bo jest na tyle poetyckie, że niezrozumiałe. Niewątpliwie, na wyrazisty wizerunek zespołu złożyły się obok ich muzyki, przede wszystkim skojarzenia budowane przez ich formę sceniczną, a także w dużej mierze przez ich zdjęcia i okładki płyt, bo nie każdy mógł zobaczyć zespół na żywo. Na ich odbiór niewątpliwy wpływ miał Anton Corbijn. Posługiwał się czarno-białą fotografią, surową w wyrazie, jakby spontanicznie wykonaną. Ten melancholijny fotograf, dla którego jak sam mówił „najwierniejszym przyjacielem była samotność”, wykreował Joy Division na grupę mroczną i niedostępną dla fanów. Dla zobrazowania tego wizerunku użył symbolicznej postaci mnicha, od zawsze reprezentującej poświęcenie, ascezę oraz izolację, a jednocześnie - dążenie do poznania mądrości.
Wydaje się, że Ian Curtis dobrze rozumiał rolę i znaczenie wyrazistego obrazu grupy (o omawianym wydawnictwie mówił TUTAJ). Dlatego jego teksty i sceniczny wizerunek budziły emocje, podobnie jak czytane przez niego książki budowały jego emocje i pomagały tworzyć teksty piosenek. Może dlatego od razu zaakceptował proponowaną okładkę singla Sordide Sentimental, która odwoływała się do powstającej już wtedy wśród fanów zespołu romantycznej legendy, wyrosłej ze skojarzeń zaczerpniętych z literatury romantycznej i science-fiction. Przypuszczenia te nie są jedynie spekulacją, bo szczerze o udziale I. Curtisa w kreowaniu siebie i grupy na wzór bohaterów okresu romantyzmu wspomina JP Turmel (TUTAJ)  Zauważył on podczas spotkania z Ianem Curtisem, że był on blady, małomówny, o nieśmiałych, jasnych oczach i doskonale ucieleśnił jego wyobrażenia o sobie powstałe podczas słuchania płyt zespołu. Wrażenie pozostało pozytywne szczególnie po tym, gdy Ian zaakceptował ilustrację J.F. Jamoula a nawet wyraził chęć jej kupna. Wynika z tego, że pomimo nowoczesnego brzmienia grupa bazowała w warstwie wizerunkowej na skojarzeniach dotykających okresu romantyzmu.

sobota, 17 marca 2018

Na obrzeżach coldwave: Człowiek Maszyna

Roboty

Zmieniamy nasze baterie
Teraz jesteśmy pełni energii
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami

Działamy automatycznie
Tańczymy mechanicznie
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami

Jestem twoim sługą
Twoim robotnikiem
Jestem twoim sługą
Twoim robotnikiem

Jesteśmy zaprogramowani do działania
Do czego tylko zapragniesz
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami

Działamy automatycznie
Tańczymy mechanicznie
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami

Jestem twoim sługą
Twoim robotnikiem
Jestem twoim sługą
Twoim robotnikiem

Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami
Jesteśmy robotami

Metropolis

Metropolis
Metropolis...

Modelka

Jest modelką i wygląda dobrze
Chciałbym zaprosić ją do domu, to zrozumiałe
Udaje niedostępną, uśmiecha się od czasu do czasu
Tylko kamera zmienia jej sposób myślenia

Wychodzi do klubów nocnych i pije tylko szampana
Sprawdza prawie wszystkich mężczyzn
Gra swoją grę a ty możesz usłyszeć jak mówią
Że ona wygląda dobrze, zapłacimy za piękno

Pozuje dla produktów konsumentów
Każdej kamerze daje co najlepsze
Widziałem ją na okładce magazynu
Odnosi wielki sukces, chciałbym znowu ją spotkać

Światła neonów

Światła neonów
Migoczące światła neonów
Kiedy nadchodzi noc
Miasto jest stworzone ze światła

Człowiek maszyna

Człowiek maszyna pół człowiek
Człowiek maszyna ekstra człowiek
Człowiek
Maszyna

ISOLATIONS: Zastrzegamy sobie prawa autorskie do tłumaczenia tekstów



Kraftwerk - The Man Machine Capitol  1978, Producenci: Ralf Hütter Florian Schneider, Tracklista: The Robots, Spacelab, Metropolis, The Model, Neon Lights, The Man-Machine

Jest koniec lat 70-tych. Przed muzyczną rewolucją lat 80-tych w Niemczech pojawia się zupełnie niesamowity zespół. Pamiętam ich koncerty w Polsce, migawki w biało-czarnym wówczas telewizorze. Oni - zachowujący się jak roboty, tak właściwie nie można było odróżnić czy to ludzie czy maszyny. Wyglądało to mniej więcej tak:


I rzeczywiście, dopiero kiedy bliżej zainteresowałem się Kraftwerk, dowiedziałem się, że zespól potrafi dawać koncerty w kilku miejscach jednocześnie, tak że w zasadzie nikt nie wie gdzie występują maszyny, a gdzie ludzie. Twórczość Kraftwerk zaliczana jest do jednych z najbardziej inspirujących. To im przypisuje się stworzenie "techno" i całego nurtu elektroniki w muzyce. Kraftwerk był inspiracją dla szeregu artystów, że wspomnę choćby Iana Curtisa z Joy Division (uwielbiał Autobahn)  czy samego Davida Bowie.

Dzisiaj zapraszam do wysłuchania "Człowieka Maszyny". Wybrałem ten album bo zawiera największy hit zespołu - Modelkę. To ten utwór Kraftwerk usłyszałem jako pierwszy, z magnetofonu kasetowego będąc uczniem podstawówki... A moja muzyczna podróż trwa do dzisiaj.  

Fanów zespołu zapraszam na stronę zawierającą na prawdę profesjonalną analizę twórczości zespołu:TUTAJ

No i jeszcze bonus - panowie koncertują do dziś.... Czy to na prawdę oni czy jednak maszyny?



Łyse manekiny, czyli o tym jak świat staje się bezpłciowy

Byłem ostatnio w dużej galerii handlowej. I w sumie nic w tym niezwykłego gdyby nie fakt, że ze zdziwieniem zauważyłem "równość płciową" a w zasadzie bezpłciową, manekinów z różnych sklepów z odzieżą. Kilka różnych sklepów, manekiny białe lub czarne, ale wszystkie bezpłciowe, łyse i płaskie. W zasadzie nie ma różnicy między kobietami a mężczyznami. Pamiętam jak kilka lat temu studiowałem podręcznik do biologii mojego dziecka, lekcja o różnicach między kobietami a mężczyznami, kształt twarzy, biodra, piersi, wzrost i tak dalej. Czyżby dzisiaj to wszystko przestało mieć znaczenie? To pierwszy etap, bowiem w sklepach są jeszcze działy męskie i damskie ale tzw. moda "unisex" staje się coraz bardziej powszechna. Znajomy opowiadał mi ostatnio, że przeprowadzał egzamin na uczelni, około 70 studentów w grupie, zdecydowana większość dziewczyn. W spódniczce 2 (słownie sztuk dwie). Reszta w spodniach...   

Świat staje się bezpłciowy. Wciskają nam, ze nie ma różnic między płciami. Indoktrynacja jest głównie prowadzona przez Internet. Młodzi ludzie są tam odmóżdżani, pozbywają się wrażliwości, stają się mniej czuli. Po prostu są indoktrynowani non stop. Młodzi dzisiaj bez Internetu "nie dają rady". Czy nie są przerażające te tłumy z telefonami na ulicach? Włażące pod koła samochodów na pasach drogowych... 

Albo inny przykład: siedzi para wiek około 17 lat, w knajpce, gra nastrojowa muzyka. Chłopak zamiast porozmawiać i patrzeć dziewczynie w oczy, patrzy w ekran telefonu. Dziewczyna robi to samo. Nie jest wykluczone, że w tym czasie porozumiewają się (i to ze sobą!) za pomocą jakiegoś komunikatora... Ta powszechność uzależnienia od Internetu jest wykorzystywana przez takie typy, jak projektanci bezpłciowych manekinów. Młodzi łatwiej dają sobą manipulować, często nie zdają sobie zupełnie z tego sprawy. Z  młodymi bardzo trudno przez to nawiązać kontakt. Jakiś rok temu słyszałem w radio wywiad z chłopakiem, wtedy 16 letnim, mieszkającym z matką. Owszem uczy się ale minimum - tyle żeby zaliczyć. Całe dnie i noce gra w gry lub serfuje po Internecie. Nie ma planów, zainteresowań. Jak umrze matka, będzie myślał, teraz konieczności nie widzi. Ciągnie go świat który odkrywa, zakazane owoce jakie znajduje w sieci. Piętro pode mną mieszka matka z synem. Chłopak całe noce przy komputerze, nie interesuje się niczym innym, nigdy nie widziałem go w towarzystwie rówieśników czy z dziewczyną. Kiedyś mieli psa to czasem go wyprowadzał. Teraz spotykam go od święta - wygląda jak zombie. Blady, niedożywiony, zapadnięte oczy...   
   
I tak oto od bezpłciowości manekinów doszliśmy do bezpłciowości człowieka, zaliczając po drodze rolę Internetu. Może ja po prostu jestem niedostosowany do dzisiejszych czasów?    
  

piątek, 16 marca 2018

Kinowa jazda obowiązkowa: O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji

Nieczęsto sięgam do zapomnianych, ale ciągle aktualnych pozycji z mojej bardzo skromnej płytoteki filmowej. Akurat jestem melomanem, dlatego filmów mam w kolekcji niewiele (nawet nie mam telewizora), więc jeśli jakiś już się w niej znalazł, a nie jest prezentem, tylko kupiłem go osobiście to znaczy, że musiał mocno utkwić mi w pamięci.
 

„Bohater” dzisiejszego wpisu został wyreżyserowany (wg. własnego scenariusza) przez Piotra Szulkina i pochodzi z czteropaku DVD z filmami tego reżysera i pisarza. Do jego ponownego obejrzenia skłonił mnie jednak nie tylko fakt posiadania lekkiego nadmiaru wolnego czasu ale i bieżąca sytuacja polityczna w Europie. Niejasne i coraz bardziej agresywne zachowanie Rosji, bardzo realna groźba wybuchu konfliktu nuklearnego i przygnębiająca atmosfera sprzyjają pogrążaniu się w apokaliptycznych wizjach Szulkina…
 
Film toczy się po wybuchu konfliktu nuklearnego. W pokrytym kopułą mieście żyją ocalali. Sytuacja jest beznadziejna, kopuła cały czas się rozszczelnia, grozi pęknięciem a w konsekwencji śmiercią  wszystkim mieszkańcom którzy zostaną wtedy poddani zabójczego działaniu promieniowania. Warto podkreślić, że mimo upływu lat, atmosfera jaką wytworzył reżyser poraża do dziś.

Uwagę zwracają, dając do myślenia, następujące fakty, mające wyraźne podteksty polityczne. Grupa zarządzających uwięzionymi pod kopułą ludzi (wśród nich grany przez Jerzego Stuhra - Soft) ma dostęp do wszystkich dostatków jak jedzenie, bary z alkoholem i prostytutkami, pieniądze. Na tle tej grupy „zwykli” ludzie muszą walczyć o przetrwanie. Trawieni chorobami, masowo umierający, karmieni chlebem z domieszką celulozy ze zmielonych książek, żyją jak szczury i czekają na przylot mistycznej Arki. Projekt „Arka” stworzony został przez rządzących aby dać zwykłym śmiertelnikom nadzieję. Wiara w Arkę, w sytuacji zupełnie beznadziejnej (jak trwoga to do Boga) staje się tak powszechna, że władze cały czas komunikują o tym że „Arki nie ma i nigdy nie było…”. Jak to bywa w społeczeństwie poddanym tak drastycznym warunkom, pod kopułą nie brak wszelkiej maści „świrów” (choćby doskonale zagrany przez Krzysztofa Majchrzaka - „Lodówkowy”) i cwaniaków (Mariusz Dmochowski - „Milioner”) starających się „wykiwać” pozostałych. Poza wspomnianym rozwarstwieniem na bogatych, czerpiących profity z pełnienia władzy, i biedotę ciekawym jest, również uniwersalny bo ponadczasowy, wątek związany z produkcją waluty. „Zadbany” ( w tej roli Leon Niemczyk) tworzy „Arkę” - walutę którą będzie się płacić na Arce i która staje się podstawową walutą pod kopułą. Jak ogromne rozczarowanie przeżywa Soft, kiedy odkrywa, że Arki produkowane są przez „Zadbanego” z aluminium pochodzącym z jedynego samolotu, którym mógłby odlecieć  po rozszczelnieniu kopuły… „Zadbany” dla własnego doczesnego zysku pozbawia siebie i innych ostatniej deski ratunku… Czy ta sytuacja nie przypomina działania władz wielu krajów, które dla zysku politycznego rozdają bez opamiętania środki z kolejnych budżetów? Po nas choćby śmierć… 

W filmie pojawia się też wątek nieszczęśliwej miłości, a cała historia kończy się tak jak musi się skończyć. Kopuła w końcu pęka. Czy Soft zdoła się uratować? Zapraszam do obejrzenia filmu który, jak każde dzieło Piotra Szulkina, dziś jest klasyką.