Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania vangelis, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania vangelis, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 grudnia 2024

Z mojej płytoteki: Juno to Jupiter - pożegnanie Vangelisa, czy artysta przeczuwał, że to jego ostatnia płyta? 2/2


Jak widać tytuł drugiej części posta został zmieniony, bowiem w międzyczasie album Vangelisa opisany TUTAJ dotarł pocztą. Swoją drogą w jednym ze sklepów internetowych jest promocja i podwójny winyl można zakupić tam za około 100 PLN. A warto, bowiem piękno tego wydawnictwa jest niesamowite, i może się równać z takimi arcydziełami sztuki jak album Kraftwerk Computer World (TUTAJ). Mamy nie tylko okładkę typu gatefold, ale do tego też książeczkę a w niej zdjęcia samego Mistrza Vangelisa, jak i Jupitera i Juno. Co ważne, mamy też słowa od muzyka, który wyjaśnia nam, niestety już po raz ostatni, genezę powstania płyty, i nie tylko.

Zacznijmy od tego, że album dedykowany jest bratu artysty Nico. Szybkie śledztwo prowadzi nas do strony innego muzyka (brat Vangelisa bowiem grał na instrumentach klawiszowych  - TUTAJ), z której dowiadujemy się, że artysta zmarł z powodu udaru w dniu 1.08.2014 r. w szpitalu w Volos (Grecja), gdzie był hospitalizowany.

Artykuł Vangelisa zamieszczony w winylowym wydaniu albumu nosi tytuł Mój dług wobec ludzi związanych ze Wszechświatem.

Na wstępie artysta podkreśla, że osobiście jest zaangażowany w misję NASA Juno to Jupiter, a album jest okazją złożenia podziękowań nie tylko osobistych, ale od wszystkich mieszkańców naszej planety, tym, którzy badają gwiazdy, planety i ogólnie Wszechświat.

Ponoszą oni ryzyko utraty życia, aby poznać to, co dalekie. Vangelis podkreśla, że od dawna ludzie interesowali się poznawaniem planet, choćby starożytna Grecja i jej wielcy naukowcy i filozofowie: Pitagoras, Arystoteles, Ptolemeusz i inni. Współczesna wiedza o planetach kształtowała się dokonaniami Kopernika, Galileusza, którzy stworzyli podstawy układu heliocentrycznego i podstawy nowoczesnej astronomii. Wspomniani są też badacze starożytni z Asyrii, Chin, Persji, Indianie i Majowie. Ludzkość powinna być im wszystkim wdzięczna, tym którzy poświęcali się kiedyś, ale i też współczesnych astrofizykom, biochemikom, astronomom i innym.       
   

Vangelis dziękuje NASA, ESA, Rosji, Chinom, Indii i dwóm wybitnym naukowcom: Carlowi Saganowi i Stevenowi Hawkingowi (i innym - tych dwóch jednak wymienia osobiście). Dalej padają specjalne podziękowania dla członków misji Juno to Jupiter, tych którzy w niej uczestniczyli, uczestniczą i tych, którzy będą ją kontynuować w przyszłości. Szczególne podziękowania kierowane są dla Richarda Grammiera, członka misji, który zmarł, a jego nazwisko zostało zapisane na statku Juno przez kolegów celem upamiętnienia. 
 
Dodajmy, że Grammier to były dyrektor ds. eksploracji Układu Słonecznego – Laboratorium Napędów Odrzutowych. Zmarł 23.01.2011 roku w wieku zaledwie 56 lat, osierocając dwójkę dzieci. Był siłą napędową badań, inspirował badaczy Układu Słonecznego. TUTAJ można dowiedzieć się o nim więcej. 
 
Vangelis dziękuje też innym którzy zmarli, lub zostali ranni podczas misji.

Na końcu padają ostatnie słowa wielkiego artysty, które brzmią jak przestroga i pożegnanie z nami, dziś po latach są to słowa nadzwyczaj prorocze:

Przede wszystkim, nie powinniśmy zapominać że Przestrzeń, Wszechświat, Kosmos, czy jakkolwiek to nazwiemy, jest naszą nadzieją i przyszłością i powinniśmy być ostrożni, aby nie popełnić tych samych błędów tam, jakie popełniliśmy i popełniamy na Ziemi, bo on jest naszą ostatnią szansą jaką mamy - naszą przyszłością. 

Przyszłość Vangelisa już się urzeczywistniła.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.           

piątek, 6 grudnia 2024

Ten album warto znać: Juno to Jupiter - pożegnanie Vangelisa, czy artysta przeczuwał, że to jego ostatnia płyta? 1/2


Wiele razy opisywaliśmy na naszym blogu dzieła Vangelisa (LINK), genialnego greckiego multiinstrumentalisty i malarza (TUTAJ). W ostatnie wakacje, wypoczywając w ciepłej aurze postanowiłem zapoznać się z albumami, których wcześniej nie znałem. Zwłaszcza z początków twórczości. I jest to niezwykle zróżnicowana muzyka, chwilami mocno eksperymentalna, trochę czasu zajęło Mistrzowi wyrobienie sobie własnego stylu, bo te syntezatorowe kompozycje wyłoniły się z dziwnych, nieraz nieco chaotycznych utworów. Jednak teraz, kiedy muzyka Vangelisa to niestety zamknięty rozdział (artysta zmarł 17.05.2022 roku - LINK), najbardziej podobają mi się albumy w klimatach miejsko (Cities) - kosmicznych (oczywiście numer jeden to muzyka do Blade Runnera - album opisany TUTAJ, czy znakomita Rosetta - opisana TUTAJ i Spiral - opisany TUTAJ).

Juno to Jupiter to kolejna część Odysei Kosmicznej Vangelisa. I to jest wręcz znakomity album. Kosmicznej, bowiem artysta odnosi się, podobnie jak na albumie Rosetta, do misji na Jupitera. 4.07.2016 roku sonda Juno dotarła do Jupitera, celem odnalezienia odpowiedzi na pytania dotyczące gazowego olbrzyma, ale też  i pochodzenia naszego Układu Słonecznego. Obecnie, w rozszerzonej fazie misji, najdalszy orbiter planetarny NASA kontynuuje badania. Więcej o misji i wysłanych obrazów jest TUTAJ.

Wiele recenzji albumu już się ukazało. Ich autorzy podkreślają że to najlepszy album od czasów Cities, że to znakomita muzyka do słuchania po ciemku. Nikt jednak jeszcze nie zauważył, że Mistrz na tym albumie przemycił pewne przesłanie. 

Często jest tak, że artyści coś przeczuwają. Wiedzą, że być może są już na końcu swojej drogi. Tak choćby było z piosenką Śmierć na Pięć Ciechowskiego, która w pierwotnej wersji miała zupełnie inny tekst o szpitalu, śmierci, przemijaniu. Podobnie Ian Curtis wiele razy wspominał żonie, że kiedyś będzie widziała jak Joy Division stanie się znaną grupą, ale już bez niego. Pete Steele z Type O'Negative umieszczał grafikę z zapisem EKG na okładkach płyt, a na albumie Word Coming Down słychać urwany sygnał zapisu rytmu serca i następujący po nim szloch kobiety (o muzykach zaprogramowanych na śmierć pisaliśmy TUTAJ).

Skąd zatem teza, że Vangelis coś przeczuwał? Bo ten album jest znacząco inny od dotychczasowych. W naszej ocenie to częściowo retrospekcja wcześniejszych dokonań (słychać jakby odrzuty ze Spiral, Blade Runnera, Nocturn - są damskie wokale - czy 1492), ale jest też i ukłon w stronę innych wykonawców. Choćby sam początek - pojawiający się także w dalszej części motyw, ewidentnie kojarzy się z Dark Side of the Moon zespołu Pink Floyd, słychać też w kilku miejscach J.M. Jarre'a. Co ważne, nie ma męczących nieraz wcześniej rozbudowanych wątków orkiestrowych.
 
Zapewne można usłyszeć też więcej...
 
Mistrz jeszcze na naszym blogu powróci. Odszedł w wielkim stylu, tym bardziej boli Jego strata...
 
Czytajcie nas  codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Vangelis, Juno to Jupiter, producent: Vangelis, Decca 2021. Tracklista: Atlas' Push, Inside Our Perspectives, Out in Space, Juno's Quiet Determination, Jupiter's Intuition, Juno's Power, Space's Mystery Road, In the Magic of Cosmos, Juno's Tender Call, Juno's Echoes, Juno's Ethereal Breeze, Jupiter's Veil of Clouds, Hera/ Juno Queen of the Gods, Zeus Almighty, Jupiter Rex, Juno's Accomplishments, Apo 22, In Serenitatem.

niedziela, 8 września 2024

Z mojej płytoteki: Najlepsza Prywatna Kolekcja Jona i Vangelisa z polskim akcentem

 

 

Chociaż debiutowali rok wcześniej, bo w 1980, to rynek muzyczny podbili hitowym albumem The Friends of Mr Cairo (opisanym przez nas TUTAJ) z 1981 roku. To bardzo dobra płyta, zwłaszcza tytułowy utwór inspirowany starymi filmami gangsterskimi. Niemniej po latach album jest miejscami zbyt hałaśliwy, i nie myślę o wystrzałach wspomnianych gangsterów, ale o piosence (jednej z promujących płytę) Back to School - mówiąc delikatnie, muzycznym koszmarku. Historia wygląda mianowicie tak, że Vangelis mistrzem klimatów elektronicznych był a sprawdzał się (w mojej ocenie) bardziej w syntezatorowych brzmieniach, niż na przykład fortepianowych (o czym jeszcze będzie). Podobnie Jon Anderson, lepiej sprawdza się w nastrojowych, klimatycznych i nostalgicznych balladach niż w rock-n-rollowych koszmarkach jak wspomniany Back to School. Zatem czy można było osiągnąć idealną synchronizację obu pikowych możliwości genialnych muzyków? Odpowiedź brzmi: Tak, i jest nią opisywany dziś album...

Kupiłem go niedawno na rodzimym portalu - ktoś wyprzedawał dużą kolekcję winyli za grosze. Co prawda okładka nie jest (jak widać) w stanie idealnym, za to winyl (co ważniejsze) wręcz przeciwnie - brzmi doskonale i jest bez skazy. To w tym przypadku ma wielkie znaczenie bowiem album zawiera wiele spokojnych i cichych momentów. Wszystkie teksty napisał Anderson, muzykę natomiast Vangelis.

Italian song - piosenka bez tekstu - to po prostu wymyślony język oparty na dźwiękach. Transkrypcja na wkładce jest w języku fonetycznym włoskim.

And when the night comes z kolei, zawiera jak najbardziej tekst, jest piękną piosenką o miłości. Podobnie zresztą Deborah, tutaj jednak mamy do czynienia z listem miłosnym.   Polonaise napisali pod wpływem Stanu Wojennego w Polsce. I jest to piosenka o wolności. 

W zwykłych ludziach jest siła
Bo ludzie to wszystko, czym naprawdę jesteśmy
Młodzi i starzy, najmądrzejsi i pokorni
Każdy rzeczywiście jest „Święty” w „Świetle Miłości”

He is sailing  - mam słabość do tej piosenki. Wszystko w niej jest idealne. Moim zdaniem najlepszy utwór duetu.

Z mgły do ​​tropikalnego blasku
Z girlandami kwiatów
W majestatycznej fuzji którą widzimy dziś wieczorem

Na to święte spotkanie przyjemności
Wiosłują w rytmie dziesięciu milionów
Dotykają Światła

Mówią, że król żegluje
Król żegluje, słyszymy
Mówią, że król żegluje
Król żegluje w ten dzień dni dni

Król nadchodzi, śpiewają
Król nadchodzi, wiedzą
Król nadchodzi, śpiewamy
Król nadchodzi

Przyjdź nasze prawdziwe Królestwo
 

Album kończy piękny Horizon - piosenka o zmianach, budząca niepewność, ale też zawierająca nadzieję, że nadejdzie pokój.

A więc znowu nadchodzi zmiana
Nasz świat pragnie sposobu
Dotknij dziecka, które jest zagubione, przestraszone,
Pobudzi Cię do prawdziwych emocji
Prawdziwe uczucia, bądź światłem
Wszystko, co dobre w tym życiu
Jest dobrze, dobrze jest dobrze

Wieczny sen, przyszłość ożywa
Nadchodzi ten czas, aby być świadkiem
Po prostu nie mogę pomóc, ale wierzę w życie,
W sumie nie mogę pomóc, ale wierzę, że istnieje sposób
Abyśmy mogli dawać, 

Sposób na życie
Droga dla nas, droga dla nas 

Jon And Vangelis: Private Collection, producent: Vangelis, Polydor, 1983, tracklista: Italian song, And when the night comes, Deborah, Polonaise, He is sailing, Horizon

     

sobota, 7 września 2024

Weekend z Vangelisem: wielki muzyk jako malarz

 O Vangelisie pisaliśmy wielokrotnie (LINK). Dla przypomnienia: Vangelis, urodzony w 1943 r., karierę kompozytorską rozpoczął w wieku 4 lat. Jego nazwisko stało się sławne głównie dzięki komponowanej przez niego muzyce filmowej do bardzo znanych filmów, do tak m.in. jak: Rydwany ognia w reżyserii Hugh Hudsona z 1981 r. (za którą zdobył Oscara), Łowcy androidów oraz 1492: Wyprawa do raju Ridleya Scotta, Gorzkie gody Romana Polańskiego, Missing Costy Gavrasa. Za tę muzykę i inne swoje kompozycje – w tym baletu i teatru – artysta był wielokrotnie nagradzany: m. in.: Złotym Globem, tytułem Kawalera Legii Honorowej nadawanym przez Republikę Francuską, a nawet nadaniem Asteroidzie 6354 nazwy Vangelis przyznanej przez wydział astrofizyki Fundacji Smithsonian.


W 2003 roku publiczność miała wreszcie szansę zobaczyć jeszcze jeden aspekt jego twórczości - wybór dotąd ukrywanych prac malarskich. Przypominamy, że muzyk ukończył wydział malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Atenach i w związku z tym był profesjonalnym malarzem a amatorem muzykiem. 

Aby zobaczyć jego obrazy, trzeba było wybrać się 21 lat temu do Walencji w Hiszpanii. Tam podczas Biennale odbyła się duża wystawa jego najważniejszych dzieł sztuki zatytułowana Vangelis Pintura, otwarta przy udziale oficjalnych władz Hiszpanii. Sukces wystawy był tak duży, że wiele galerii i muzeów zakupiło wiele jego prac, a katalog wystawy zatytułowany po prostu Vangelis rozszedł się bardzo szybko.


Nie jest zaskoczeniem, że Vangelis skomponował specjalną muzykę, która towarzyszyła obrazom podczas wystawy. Niestety, muzyka ta nie została w żaden sposób wydana i można jej posłuchać tylko podczas ekspozycji w Walencji...


Wystawa składała się z 70 obrazów. Wcześniej zapowiadano, że zostanie pokazane 75 obrazów, ale zmiany w ostatniej chwili spowodowały zmniejszenie ich liczby. Były one bardzo różnorodne stylowo. Każda z prac była unikalna, nawet jeśli tematy powtarzały się.  Większość przedstawiała istoty ludzkie, czasami o bardzo eterycznych kształtach, często umieszczone w mistycznym lub onirycznym otoczeniu. 


Po zakończeniu wystawy w Walencji przeniesiono ją do Montevideo (Urugwaj) gdzie była otwarta od grudnia 2003 r. do lutego 2004 r., do Buenos Aires (Argentyna) na okres od marca do kwietnia 2004 r. i wreszcie do Brazylii (Salvador de Bahia, Sao Paulo i Belo Horizonte). 

A teraz co dzieje się z jego obrazami? Podobno artysta namalował ich tysiące! O pozostawionym majątku decyduje teraz jego prawnik  Kalafatis i jego partnerka Lora Metaxa. Jak na razie nie ma żadnych informacji o tym, co postanowili zrobić z malarstwem Vangelisa…


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 2 października 2022

Z mojej płytoteki: Vangelis i China - orientalna podróż, nie tylko w czasie...

Tak się składa, że od początku powstania naszego bloga jest coraz trudniej. Zaczęło się od śmierci Marka Hollisa, później było kilku innych wielkich artystów. Ostatnio Mark Long, wcześniej Klaus Schulze i Vangelis, Edgar Froese - ta trójka akurat jeśli chodzi o muzykę elektroniczną... Jaka to ogromna strata, tym bardziej, że następców nie widać. Tangerine Dream w nowym składzie nie powala, J.M. Jarre odcina kupony. Lipa. 

W takich chwilach, gdy dodatkowo jesień za oknem, nie zostaje nic innego jak posiłkować się klasyką. Do takich dzieł należy bez wątpienia China Vangelisa. Tematyka państwa środka była eksplorowana w muzyce elektronicznej wiele razy, że wspomnieć Souvenir of China Jarrea właśnie, który na pewno u nas opiszemy. I o ile płyta francuskiego muzyka jest bardzo nowoczesna i pełna efektów specjalnych, to album Vangelisa jest bardziej zbliżony do muzyki klasycznej. Oczywiście nie bark monumentalnej ściany elektroniki, ale są na albumie też chwile nieco bardziej archaiczne - mało tego artysta sięgnął podczas nagrywania do tradycyjnych instrumentów (kapitalnie je słychać!) gongów, gitar akustycznych i skrzypiec. 

Artysta w wywiadach powtarzał, że przed nagraniem albumu nie był w Chinach. Że nie interesuje go polityka, a album jest wynikiem jego fascynacji historią i filozofią tego kraju. Zaczytywał się w esejach filozoficznych, wyznających pogląd, ze muzyka może być zbawieniem dla ciała i ducha, mało tego może mieć nawet wpływ uzdrawiający.

Podczas promocji albumu dołączono do niego książeczkę z esejami właśnie, a także pojawił się klip pokazujący jak Vangelis nagrywa muzykę do China. 


Ten niespełna 9 - minutowy klip znakomicie oddaje atmosferę pracy muzyka, pokazuje też jak genialnym był kompozytorem i mutinistrumentalistą, choć na płycie nie gra na wszystkich instrumentach sam. W utworze The Plum Blossom na skrzypcach wspomaga go stary przyjaciel Michel Ripoche. Za to w The Little Fette dostaje wsparcia głosowego - poemat recytuje dwóch native speakerów z Chin.

Znakomite otwarcie - Chung Kuo (czyli Chiny) - absolutnie klimatyczny utwór, od razu pozycjonuje nas w chińskim klimacie. Główny motyw zostaje w pamięci... No i przechodzi we fragment na pianinie... To genialny The Long March... Poniżej urywki, jakimi artysta opatrzył poszczególne piosenki...


The Long March - Podczas 385 dni marszu spędzili 235 maszerując w dzień i 18 w nocy. Oficjalne dane wojskowe wskazują, że walczyli w potyczkach codziennie wzdłuż linii frontu, a 15 dni poświęcili na regularne wielkie bitwy. Poza dłuższym przystankiem w Sungpan (56 dni) mieli tylko 44 dni odpoczynku na dystansie 6000 mil, czyli  jeden przystanek na 114 mil marszu. Średni dzienny etap to 24 mile. W sumie przekroczyli 18 pasów górskich, pięć w śniegu, i 24 rzeki. Przeszli przez 12 prowincji, każda z nich większa niż średni kraj Europy, walczyli z dziesięcioma lokalnymi armiami, pokonali i wymknęli się oddziałom Kuomintang, liczącym 300000 żołnierzy. Przeszli 6 dystryktów i przeniknęli przez obszary, których nie pokonała żadna chińska armia po nich przez wiele lat. (Edgar Snow).



The Dragon - symbolizuje ducha zmiany i kreatywną siłę życia. W nieskończonej transformacji wyłania się z najgłębszej jaskini, by jaśnieć w obłokach.   

The Plum Blossom - symbol witalności seksualnej

The Tao of Love - Ta która jest, jest jedyną, ta niejedyna, też jest jedyną (Chuang Tzu) 

The Little Fete - Wziąłem butelkę wina by wypić wśród kwiatów. Zawsze jest nas trzech, licząc mojego przyjaciela - księżyc i mój cień. Na szczęście księżyc nie ma pojęcia o piciu, a mój cień nigdy nie jest spragniony. Kiedy śpiewam, księżyc słucha mnie w milczeniu. Kiedy tańczę, mój cień tańczy ze mną. Po każdym spotkaniu przyjaciele muszą się rozstać, ale dla mnie smutek tego rozstania nie istnieje. Bo gdy idę do domu, mój księżyc idzie ze mną, a mój cień za mną podąża. (Li Po, 8 wiek n.e.).


Yin & Yang - dwie podstawy, zasada dualizmu, idea połączenia się sprzeczności, wielka ostateczność.  

Himalaya - Ken - góra by się wspinać, samotność - niewzruszona

Summit - zakończenie

W wersji CD jaką posiadam na okładce widzimy samego Vangelisa, płynącego w błękitno - turkusowej wodzie. 

A może to Niebo?  

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.




Chung Kuo, The Long March, The Dragon, The Plum Blossom, The Tao of Love, The Little Fete, Yin & Yang, Himalaya, Summit

      

niedziela, 17 lipca 2022

Accretionist and his debut album Oddysey: The Ukrainian successor of Tangerine Dream - our interview/ EN and PL versions available


Na jednym z kanałów YT pojawiał się bardzo ciekawy artysta. Naszym zdaniem, jest to jeden z ciekawszych, nowych artystów muzyki elektronicznej. Pseudonim jaki obrał, związany jest z pyłem spadającym na gwiazdy. I taka jest też jego muzyka. Widzimy w nim sukcesora berlińskiej szkoły muzyki elektronicznej i w prostej linii Tangerine Dream. Zapraszamy na nasz wywiad z muzykiem z Ukrainy...

On one of the YT channels there was a very interesting artist. In our opinion, this is one of the most interesting, new artists of electronic music. The nickname he chose is associated with dust falling on stars. And so is his music. We see in him the successor of the Berlin school of electronic music and in a straight line Tangerine Dream. We invite you to our interview with a musician from Ukraine.

Please introduce yourself - we know only that you are probably from Ukraine? 

Indeed I am from the western part of Ukraine. There's not much to introduce, just a regular Ukrainian citizen, born and raised here. Now I get to make sounds as a hobby.

Proszę się przedstawić - wiemy tylko, że prawdopodobnie jesteś z Ukrainy? 

Rzeczywiście, pochodzę z zachodniej części Ukrainy. Nie mam wiele do powiedzenia, jestem zwykłym obywatelem Ukrainy, urodzonym i wychowanym tutaj. Teraz mogę nagrywać w ramach hobby.

Before music - may we ask for few words about your situation? Are you save? 

I am safe for now. I'm lucky enough to be in the western part of Ukraine which isn't being actively invaded. People here are still ready to defend it, if the need arises. Hopefully this conflict will end soon. Everyone is tired of witnessing human suffering. No one needs this.

Zanim porozmawia o muzyce - czy możemy prosić o kilka słów o Twojej sytuacji? Czy jesteś bezpieczny? 

Na razie jestem bezpieczny. Mam szczęście, że mieszkam w zachodniej części Ukrainy, która nie jest aktywnie atakowana. Ludzie tutaj są nadal gotowi jej bronić, jeśli zajdzie taka potrzeba. Mam nadzieję, że ten konflikt wkrótce się zakończy. Wszyscy są zmęczeni byciem świadkami ludzkiego cierpienia. Nikt tego nie chce.

Your music is very interesting, we hear Vangelis, Carbon Based Lifeforms and Tangerine Dream at some places, who inspires you considering music?

Honestly, the main inspiration for Odyssey was Mass Effect 1 (a video game). Jack Wall did a great job on its soundtrack. It's sort of a game of my childhood, (I'm in my 20s  you see), and the moment I've heard it it sort of left an impression of an ultimate sci-fi OST for me. I rarely get inspired by actual artists that I listen to, however. I appreciate their work, but I never go out to find new artists in the same genre that I work in. Most of the time I just blast Death Metal on spotify and when the need for my more melodic and explorative creative side arises I usually just open my DAW (Digital Audio Workstation) and compose some sort of ambient melody.

Twoja muzyka jest bardzo interesująca, słyszymy w niektórych miejscach Vangelisa, Carbon Based Lifeforms i Tangerine Dream, kto inspiruje Cię muzycznie?

Szczerze mówiąc, główną inspiracją dla powstania albumu Odyssey był Mass Effect 1 (gra wideo). Jack Wall wykonał świetną robotę przy ścieżce dźwiękowej. To rodzaj gry z mojego dzieciństwa (wiesz mam 20 lat), a moment, w którym ją usłyszałem, sprawił na mnie wrażenie jak bym słyszał soundtrack filmu science-fiction. Rzadko jednak inspirują mnie prawdziwi artyści, których słucham. Doceniam ich pracę, ale nigdy nie szukam nowych artystów w tym samym gatunku, w którym pracuję. Przez większość czasu po prostu wybucham Death Metalem na spotify, a kiedy pojawia się potrzeba mojej bardziej melodyjnej i odkrywczej kreatywnej strony, zwykle po prostu otwieram DAW (Digital Audio Workstation) i komponuję jakąś ambientową melodię.

What else inspires you beyond music (we thing lietarture, art etc.)?

Art is certainly a big inspiration. Sometimes you can see a beautiful art piece and you would instantly want to compose a good soundtrack for it. It's difficult, I can tell you that. There's also all of the TV shows and movies. There are many great Sci-Fi works such as Interstellar, or Dune.

Co jeszcze inspiruje Cię poza muzyką (lietartura, sztuka itp.)?

Sztuka jest z pewnością dużą inspiracją. Czasami można zobaczyć piękne dzieło sztuki i od razu chce się skomponować do niego dobrą ścieżkę dźwiękową. To trudne, mogę wam to powiedzieć. Są też programy telewizyjne i filmy. Istnieje wiele wspaniałych dzieł Sci-Fi, takich jak Interstellar lub Dune.

How did it all begin - when did you buy first synthesizer? Or maybe you do not use synthesizers - so how do you create your music?

Honestly, I began my music production years ago. I didn't really make ambient, or at least I didn't try to. I was a part of a Synthwave scene, making 80s inspired music. It was all about fast cars, sunsets and palm trees. I, however, didn't really want to make music set in that aesthetic. That's when I found out that a more niche and gritty part of Synthwave existed called Spacewave. The biggest inspiration for me would be an artist called Dynatron. The moods he creates in his music is something of a mystery to me to this day. 

I do not own any physical synthesizers, I however, own a lot of VSTs (Virtual Studio Technology) that I make music with. The notable ones, I would say, is the whole Arturia V collection. Odyssey was made by a combination of Omnisphere and Diva synths. And maybe a touch of Electra here and there. 

Jak to wszystko się zaczęło - kiedy kupiłeś pierwszy syntezator? A może nie używasz syntezatorów - jak więc tworzysz swoją muzykę?

Szczerze mówiąc, swoją produkcję muzyczną rozpocząłem lata temu. Tak naprawdę nie tworzyłem ambientu, a przynajmniej nie próbowałem. Byłem częścią sceny synthwave, tworząc muzykę inspirowaną latami 80. Chodziło o szybkie samochody, zachody słońca i palmy. Ja jednak nie bardzo chciałem tworzyć muzykę osadzoną w takiej estetyce. Wtedy dowiedziałem się, że istnieje bardziej niszowa i surowa strona Synthwave o nazwie Spacewave. Największą inspiracją byłby dla mnie artysta o imieniu Dynatron. Nastroje, które tworzy w swojej muzyce, do dziś są dla mnie tajemnicą. Nie posiadam żadnych fizycznych syntezatorów, posiadam jednak wiele VST (Virtual Studio Technology), za pomocą  których tworzę muzykę. Godnae uwagi, powiedziałbym, jest cała kolekcja Arturia V. Odyssey powstał z połączenia syntezatorów Omnisphere i Diva. I może odrobina Elektry tu i tam.

We know tat you do not plan to realise vinyls and CDs, do you plan only realise electronic versions of your albums?

That is correct. I will release my future works in electronic versions, for now.

Wiemy, że nie planujesz realizacji płyt winylowych i CD, czy planujesz realizować tylko elektroniczne wersje swoich albumów?

To prawda. Na razie wydam moje przyszłe prace w wersjach jedynie elektronicznych.

The cover of your debut is also by you. How do you create artworks?

Photoshop. It's a very powerful tool and if you spend enough time with it, you can make amazing things even if you're not able to draw something with your hand. By far, creating album art is one of the more challenging things when making and presenting an album.

Okładka Twojego debiutu jest również wykonana przez Ciebie. Jak tworzysz takie dzieła sztuki?

Photoshop. Jest to bardzo potężne narzędzie i jeśli spędzisz z nim wystarczająco dużo czasu, możesz tworzyć niesamowite rzeczy, nawet jeśli nie jesteś w stanie narysować czegoś ręką. Zdecydowanie tworzenie okładek albumów jest jedną z trudniejszych rzeczy podczas tworzenia albumu.

Do you plan live performances? 

No plans for live performances just yet.

Czy planujesz występy na żywo? 

Nie mam jeszcze planów występów na żywo.

When your next album? 

No idea! I only make music when I'm inspired by something. It could start today, or tomorrow, or in a year. Hopefully not that long, but you never know. You can get an awful writer's block along the way, as well. It's hard to get inspired nowadays. Making Odyssey took at least a year. But hey, I always like the idea of quality over quantity.

Kiedy twój następny album? 


Nie mam pojęcia! Tworzę muzykę tylko wtedy, gdy coś mnie inspiruje. To może zacząć się dzisiaj, jutro lub za rok. Mam nadzieję, że nie tak długo, ale nigdy nie wiadomo. Po drodze możesz również napotkać złe rzeczy. W dzisiejszych czasach trudno się zainspirować. Nagranie Odysei zajęło mi co najmniej rok. Ale zawsze hołduję idei jakości nad ilością.

At the end - please accept our congratulations, you are successor of Tangerine Dream in our opinion. Please inform us if your next album is out.  

Well thank you! It warms my heart to know someone can hold me in such high regard. I will let you know if there are any new Accretionist releases, of course.

Na koniec - proszę przyjmij nasze gratulacje, jesteś naszym zdaniem następcą Tangerine Dream. Poinformuj nas, jeśli Twój następny album zostanie wydany.  

Cóż, dziękuję! Rozpala moje serce, kiedy wiem, że ktoś może mnie tak wysoko cenić. Dam wam znać, jeśli oczywiście pojawią się jakieś nowe wydawnictwa Accretionist.

NASZE WYWIADY SĄ TUTAJ 

Nam natomiast pozostaje zaprosić do wysłuchania genialnego debiutu naszego rozmówcy. Przed Państwem Accretionist.

However, it remains for us to invite you to listen to the brilliant debut of our interlocutor. Before you Accretionist


Accretionist, Odyssey, 2022, tracklista: Odyssey, Hyperion Frontiers, New Terra, Star Chart, Tundra Exploration, Sea of Clouds, Atera Nexus, Leaving Elysium.