niedziela, 9 maja 2021

Co się dzieje z nimi dzisiaj: Siouxsie and the Banshees

Grupa Siouxsie and the Banshees wywarła wpływ na wielu muzyków, a ich utwory przyczyniły się do uformowaniu wielu nurtów rocka, w tym post-punka, new wave, synth popa, gothic rocka, muzyki alternatywnej, shoegazing i trip-hopa. Do słuchania ich piosenek przyznawali się członkowie czołowych zespołów, w tym Joy Division, The Cure, the Smiths, Depeche Mode, PJ Harvey, Radiohead i inni… Martin Hannett, producent Joy Division także doceniał ich brzmienie.


Siouxsie and the Banshees, zespół założony w 1976 roku przez  Siouxsie Sioux (Susan Janet Ballion ur. 1957 r.) i Stevena Severina (Steven John Bailey ur. 1955 r.) zrealizował ogółem 11 albumów studyjnych i 30 singli. Projekt przeszedł kilkanaście zmian w składzie, zanim rozpadł się w 1996 roku, lecz stałymi członkami była przez ten cały czas para, od której wszystko się zaczęło. Niemniej warto wymienić nazwiska muzyków, którzy przewinęli się przez grupę, byli to Marco Pirroni, Sid Vicious, Kenny Morris, Peter Fenton, John McKay, Budgie, Robert Smith, John McGeoch, John Valentine Carruthers, Martin McCarrick, Jon Klein, Knox Chandler.


Po 1996 roku, Siouxsie i perkusista Budgie (Peter Edward Clarke ur. 1957), występowali przez pewien czas pod szyldem Creatures, założonym w 1981 roku, który działał równolegle do Siouxsie and the Banshees, a od 2004 roku Siouxsie rozpoczęła karierę solową. Z Creatures nagrała cztery albumy studyjne i singiel Right Now, a sama w 2007 roku album Mantaray. W międzyczasie, dokładnie w 1991 roku wyszła za mąż za Budgie, po czym oboje przenieśli się na południowy zachód Francji. Gdy rozwiedli się w 2007 roku, artystka po tym doświadczeniu pozostała samotna, nie ma także dzieci… 

W 2013 roku ostatni raz wystąpiła publicznie. Było to podczas londyńskiego festiwalu Meltdown, którego kuratorem była wtedy Yoko Ono.


W październiku 2014 roku wraz z Stevenem Severinem wydała kompilację It's a Wonderfull Life dołączoną do listopadowego wydania magazynu Mojo 2014, na której okładce pojawiła się jej podobizna. Płyta zawierała 15 utworów.  Po ośmiu latach, w 2015 pojawiła się jej piosenka Love Crime, która została wykorzystana w finale serialu Hannibal. Utwór znalazł się następnie na CD i winylowych wydaniach Hannibal Season 3 - Volume 2.




Od tego czasu nie występuje, nie nagrywa… W lutym 2020 roku pokazała się podczas London Fashion Show 2020. Artystka zawsze interesowała się modą, jej specyficzny makijaż oczu, fryzura, stroje wytyczyły nową stylistykę i przeszły do legendy. Była i jest ikoną mody (LINK).


Obecnie za pośrednictwem Internetu poleca koszulki ze swoim wizerunkiem (LINK). Dochód nich ma zasilić jedną z organizacji charytatywnych wspierających kobiety i dzieci, którym zagraża przemoc domowa. Poza tym udziela się w mediach społecznościowych, na FB i TT (LINK). Czy artystka jeszcze nas czymś zaskoczy? 27 maja skończy 64 lata, mamy nadzieję, że jeszcze ją zobaczymy na scenie…


Teraz spójrzmy co dzieje się ze Stevenem Severinem. Jego sceniczny pseudonim pochodzi z powieści  Leopold von Sacher-Masocha.  Po rozpadzie Siouxsie and the Banshees w 1996 roku, Severin stworzył własną wytwórnię RE: i wydał kilka albumów instrumentalnych. 

Twórczość Severina po Banshees to przede wszystkim ścieżka dźwiękowa Visions of Ecstasy z 1989 roku do krótkometrażowego filmu  Nigela Wingrovea, erotyku będącego bardzo luźną interpretacją św. Teresy z Avila, który do 2012 roku był objęty zakazem dystrybucji. W 1998 roku Severin wydał album zatytułowany Visions, zawierający cztery utwory zaczerpnięte z oryginalnych utworów napisanych na potrzeby tego filmu oraz pięć innych utworów instrumentalnych. O tego rozpoczął tworzenie muzyki filmowej, także do filmów niemych z lat 20 i 30. 

Wydał 14 albumów solowych, pierwsze trzy Visions (1998), Maldoror (1999) i The Woman in the Dunes (2000) wyprodukował we własnej wytwórni, która istniała tylko pięć lat. W 2019 roku opublikował 23-minutowy utwór zatytułowany 23 Wounds Of Julius Caesar (reinkarnacja), poświęcony pamięci muzyków: Jhona Balance (współzałożyciela grupy Coil) i Petera Christophersona (z Throbbing Gristle). W tym roku,  1 lipca 2021 r pojawi się jego nowa płyta: Black Matter For The King. Już ruszyła przedsprzedaż albumu, fani kupując go teraz otrzymają go w momencie wydania przesyłany strumieniowo za pośrednictwem bezpłatnej aplikacji Bandcamp, a oprócz tego pliki do pobrania w formacie MP3, FLAC i nie tylko, szczegóły TUTAJ.

Ponieważ w nie ma jeszcze ostatnich inicjatyw artysty, proponujemy piosenkę Leap Into The Void autorstwa Stevena Severina z 2017 roku:



Żoną Stevena jest od 2002 roku Arban Severin (pierwszą żoną była Millie Kendall). Mają jednego syna, Cage Severin. Arban Severin (z domu Ornelas) jest amerykańską kompozytorką , muzykiem i aktorką filmową. Występowała z zespołem Darling Hate, w 2005 stała się współproducentką (wraz z mężem) albumu London Voodoo, zawierającego oryginalną ścieżkę dźwiękową do brytyjskiego thrillera o zjawiskach nadprzyrodzonych oraz muzyki do filmów Beauty & the Beast i Nature Morte. Oboje powołali do życia wytwórnię muzyczną Subconscious Music.  W 2007 roku Arban solowo stworzyła  muzykę do thrillera science fiction Mindflesh, a także nawiązała współpracę z  Demian Castellanos (The Orichalc Phase / the Oscillation), z którym utworzyła nową grupę o nazwie The Dream Machine. W połowie 2000 roku małżonkowie opuścili Londyn i przenieśli się do Szkocji, aby zamieszkać w Edynburgu

Wkrótce przedstawimy aktualne losy innych gwiazd lat 80-tych. Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 8 maja 2021

Wspomnień czar: Pieszczocha Adama Białonia, czyli o Garażu w Leeds raz jeszcze

 


Dzisiaj otwieramy dział Wspomnień czar w którym będziemy publikowali i omawiali różne pamiątki z szafy... Wszystkie autentyczne... 

Zaczynamy od Garażu w Leeds (warto zobaczyć TUTAJ), który całkiem niedawno wydał płytę, wiele lat po rozpadzie. Są na niej archiwalne nagrania, i wcale bym się nie zdziwił, gdyby te z Jarocina z 1986 roku były mojego autorstwa. Oto owa płyta, do której jeszcze wrócimy.


Jest rok 1986, po raz trzeci wybieram się na festiwal do Jarocina. Spośród intrygujących nowych nazw zapowiadanych w prasie kapel pojawia się Garaż w Leeds. 


Powyżej karnet z owego festiwalu, na nim plakietka którą dostałem od zespołu, z tyłu autograf:
 

Okazuje się, że chłopaki nie dość że znają Joy Division to są mili i komunikatywni. Po koncercie wokalista - Adam - wręcza mi pieszczochę, a muzycy nazywają pierwszym fanem. Obiecuję im wysłać własne tłumaczenia Unknown Pleasures, co czynię po powrocie do domu. Po krókim czasie dostaję list:




W nim, poza prezentacją zespołu i podziękowaniem za tłumaczenia tekstów Joy Division, znajduje się prośba o wysłanie nagrania z koncertu w Jarocinie.


Być może to te które dziś możemy odsłuchać z CD. W środku dostaję też plakat, który ocalał w stanie idealnym, jak i reszta skarbów...


Mijają dwa lata, utrzymuję kontakt listowny z Adamem Białoniem, który ląduje w wojsku. W jednym z listów podaje adres jednostki, w kolejnym informuje o odejściu z zespołu.



Najpierw pisze ostrożnie, że wiele zmieniło się w jego muzykowaniu, po czym dostaję list z plakatem zapowiadającym występ Dusseldorf...


Kontakt się finalnie urywa, bo to już zupełnie inna muzyka. Wtedy spoza mojego obszaru zainteresowania.

Całkiem niedawno na jednym z forów zapytałem Adama, czy pamięta pierwszego fana Garażu w Leeds. Odpisał, że niestety nie... 

Bo przecież Nikt nie Będzie Pamiętał... No może nie do końca nikt...


Czytajcie nas - codziennie nowy spis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.  

piątek, 7 maja 2021

Tą płytę warto znać: Morświn - nowe wcielenie Marcina Świetlickiego, w cieniu duch Roberta Brylewskiego

Nowe wcielenie, choć historia wcale nie jest nowa, a sięga czasów gdy żył jeszcze Robert Brylewski, legendarny polski muzyk, założyciel m.in. Brygady Kryzys (warto zobaczyć TUTAJ). Jak to opowiada w miniwywiadzie Marcin Świetlicki, zakładali z Robertem masę zespołów, w zasadzie co spotkanie nowy. Siłą napędową był Brylewski, uważał, że należy zakładać, po czym niezwłocznie udawać się do studia i nagrywać (podobna historia jak z opisywanym u nas wcześniej Falarek Band - TUTAJ). 

Założenie Morświna to zupełnie analogiczna historia. Spotkali się z Brylewskim 12.11.2018 na kilka miesięcy przed śmiercią Brylewskiego. Muzyk przyjechał z zespołem T-Love do Krakowa, po próbie Świetlicki z Brylewskim podczas konsumpcji cytrynówki, wspominając i snując plany, zaczęli zakładać zespół. Po czym toczyły się rozmowy o składzie, tak uformował się ten, który nagrał album. Wymyślili nazwę płyty i zespołu. Narzeczona Brylewskiego zrobiła zdjęcie, a ten wstawił je do sieci. Tytuł płyty miał brzmieć Głuchy Śmiech (z wiersza Tadeusza Borowskiego). 


O płycie więcej można dowiedzieć się w wywiadzie Rafała Księżyka z Małgorzatą "Teklą" Tekiel i Marcinem Świetlickim (TUTAJ). Tytułowy utwór powstał w wyniku inspiracji Revolution number 9 Beatlesów, a płyta jest niekoniecznie o samej rewolucji jako takiej, ale też i o swoistego rodzaju rewolucji w warstwie dźwiękowej, bowiem muzyka na albumie jest kolażem zadziwiających stylów. 

Chociaż wywiad mocno ocieka ideologią, my na naszym blogu zainteresowani jesteśmy muzyką. 

Tak więc na albumie mamy 7 piosenek. Otwiera ją mocno basowy Nieuf, po nim Mowa Nienawiści - tekst oczywiście dość mocno nawiązuje do największego przeboju Świetlików pt. Nieprzysiadalność (o płycie pisaliśmy TUTAJ). To typowa poezja Świetlickiego... Pies sunie w panice, przy ścianie kamienicy. Tytułowa mowa nienawiści dotyczy pewnej baby (pani). Stary Skończony to jakby ciąg dalszy poprzedniej piosenki. Znowu to samo, jak śpiewa autor. Piosenka nieco przypomina utwór Pan Traktor Świetlików
RB jest za to wspomnieniem ostatniej rozmowy Świetlickiego z Brylewskim. Ta piosenka należy do najlepszych na albumie... Owym Bogiem jest Brylewski, a jego kolegą - autor tekstu. Chciałoby się powiedzieć słowami utworu Brygady Kryzys: Wszystko się zmnienia... Choć Morświn refleksję tą ubiera w o wiele bardziej ponure dźwięki.


Tyk tyk to piosenka o efekcie gasnącej świeczki... Pobudza do głębokiej refleksji, jest podsumowaniem życia i tego ile ono jest warte. 

Do końca mamy dwie piosenki - Polska 9 i Rewolucjaaa. Pierwsza z nieco toolowym wstępem, to jakby kontynuacja poprzedniej (znowu przypomina się debiut Świetlików, tym razem piosenka Tata Mięso).

A finał - wiadomo, jest dużo muzycznej rewolucji, z Filipem Łobodzińskim w tle:

REWOLUCJAAA-MORŚWIN from Dorota Kwiatkowska on Vimeo.

To bardzo trudna muzyka. Niemniej na pewno warta uwagi. Dajemy 5/6 za zupełnie niepotrzebne okraszenie jej ideologią w wywiadach, jak ten cytowany powyżej. Bez tego utwory byłyby na pewno bardziej tajemnicze, przez co niewątpliwie ciekawsze.


      


Album jest do odsłuchania i zakupienia TUTAJ.

Morświn: Rewolucjaaa, Karrot Records, 2021, tracklista: Nieuf, Mowa Nienawiści, Stary Skończony, RB, Tyk tyk, Polska 9, Rewolucjaaa.            

czwartek, 6 maja 2021

Fotografie Georgea Natsioulisa: ulotny styl uliczny

Fotografie wykonywane przez Georgea Natsioulisa są niezwykle emocjonalne. Może dlatego, że ich autor potrafi żonglować kontrastem między światłem a cieniem, między postacią a jej otoczeniem, formą a kolorem. Tematem są ludzie, a w zasadzie pojedyncze sylwetki ludzkie uchwycone gdzieś na ulicy, które są niby błysk światła pod powieką.









Artysta pochodzi z Grecji, urodził się w Larissie w 1982 roku. Fotografią zajmuje się od 15 roku życia, a profesjonalnie od 2006 roku. Jak sam o sobie tak pisze w pracy skupiam się głównie na stylu ulicznym, lubię minimalizm, staram się stworzyć wybuchowe połączenie tych dwóch stylów fotografowania! Uwielbiam geometrię, geometryczne kształty, linie i  regularne podziały, więc chcę to wszystko ukazać na swoich zdjęciach (LINK).






Ulubionymi artystami NatsioulisaRené Magritte, Piet Mondrian i Andy Warhol, co szczególnie widać w jego pracach łączących wybraną płaszczyznę jaskrawego koloru z sylwetką ludzką, która często dopowiada jakimś szczegółem istniejącą kompozycję tła, utrwala jej symetrię i nawiązuje z nią kolorystyczny dialog.





Wydaje się, że fotograf już stworzył własny, niepowtarzalny styl. Można odróżnić jego prace od dzieł innych twórców. I nawet na tym zestawie zdjęć, jakie proponujemy do obejrzenia naszym czytelnikom widać progres jaki osiągnął: od melancholijnych, nostalgicznych obrazów mglistych ulic, na których czasem widać samotną ludzką postać, po zdjęcia utrzymane w żywych, odważnych kolorach, uporządkowanych według zasad geometrii, które zamykają najczęściej zanurzoną w cieniu figurę pojedynczego człowieka. Lecz na każdym z tych etapów istnieje napięcie pomiędzy tym co widać, a tym co przynosi ze sobą widz, tym co wykadrował artysta, a tym co pozostawił poza naszym polem widzenia. W jednym z wywiadów Natsioulis daje taką radę młodym adeptom sztuki fotografowania – Nigdy się nie poddawać, nawet w najtrudniejszych czasach (LINK).

Czy jaskrawe kolory jego prac są parawanem, za którym twórca kryje jakieś smutne doświadczenia? Wszystko możliwe, lecz na razie skupmy się na tym czym się z nami dzieli, a pozostawmy w cieniu to, czego nie chce nam pokazać. Ci, którym jego zdjęcia spodobały się bardziej, mogą śledzić jego profil w mediach społecznościowych (LINK), a wszystkich innych zachęcamy, aby trzymali kontakt z naszym blogiem.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 5 maja 2021

Heart and Soul: audycja radiowa Dave'a Haslama o Joy Division


W 2003 roku singiel Joy Division LWTUA ogłoszony został najlepiej sprzedawanym singlem wszechczasów, Unknown Pleasures z kolei to jeden z najważniejszych debiutów w historii muzyki - tak rozpoczyna się audycja Heart and Soul

Następnie omówiony zostaje wpływ zespołu na współczesną muzykę, inspirują do dziś takie grupy jak Interpol, Editors, a swego czasu nawet U2, NIN czy the Cure. Osobowość Iana Curtisa inspiruje wiele gwiazd, w tym np. Mobyego. W audycji Dave Haslam przedstawia wypowiedzi exczłonków zespołu. 

W dalszej kolejności przedstawiony zostaje zarys historii powstania filmu Control (warto zobaczyć TUTAJ). Bazuje on głownie na książce Deborah Curtis (nasze krytyczne uwagi można  zobaczyć TUTAJ). 

Zespół istniał 3 lata, zagrał w swojej historii około 150 koncertów, nagrał zaledwie 2 albumy. Następnie przedstawione są fakty z życia Iana Curtisa i jego fascynacje muzyczne - zwykle dalekie od mainstreamowych. Sumner wspomina, że poznawali nieznanych wykonawców dzięki Ianowi. Hooky, że założyli z Sumnerem zespół po koncercie Sex Pistols, potrzebowali wokalisty i Ian szybko wypełnił tę lukę. Martin Moscrop z kolei przedstawia klimat tamtego Manchesteru, jako miasta przemysłowego, z betonowymi blokami. Następnie omówiona jest ewolucja nazwy zespołu, który po Stiff Kittens nazwał się Warsaw i ciągle szukał perkusisty. Stephen Morris znalazł ogłoszenie w lokalnym fanzinie, wtedy również the Fall szukali perkusisty. Zadzwonił na numer zespołu z Macclesfield i telefon odebrał Ian

W audycji przeplatane są wątki dotyczące filmu Control. Sam Riley w bardzo dobry sposób odgrywa postać Iana Curtisa, zwłaszcza w scenach koncertowych. Sumner podkreśla ekstremizm wokalisty Joy Division, on był zahipnotyzowany muzyką. Moscrop wspomina, kiedy ich pierwszy raz zobaczył - zwracał uwagę chemia między muzykami i hipnotyczna gra Stephena Morrisa i Bernarda Sumnera. W zespole ważną rolę odgrywały też wiodące partie basowe Hookyego, jak choćby w From Safety to Where? Hook z kolei wspomina skąd ten rodzaj gry się wziął, porównuje Iana do dyrygenta orkiestry. 

Zespół zdeterminowany nagrał pierwszego singla - jeszcze jako Warsaw. Jednym z ważniejszych utworów na nim jest No Love Lost, w środku którego Ian czyta fragment książki Dom Lalek. Następnie przedstawiona jest historia pozyskania przez zespół menadżera. Hooky wspomina że Gretton wpadł na nazwę Madchester, i był człowiekiem który cały czas coś planował. Nastąpiła zmiana nazwy bo w Londynie istniał Warsaw Pact (warto zobaczyć TUTAJ), więc nie było szansy zagrania tam koncertu. Nazwa Joy Division pochodziła z tej samej książki której fragmenty czytał Curtis w No Love Lost (warto zobaczyć TUTAJ), i była bardzo kontrowersyjna. 

Następnie przedstawiono rolę Tony Wilsona, Factory, Alana Erasmusa i Martina Hannetta. Oczywiście część scen z 24 Hour Party People (TUTAJ), jak choćby słynna scena z perkusją na dachu, nie miały miejsca (pisaliśmy o tym TUTAJ), ale miały one na celu oddać relacje jakie panowały między Hannettem a perkusistami. 

Młodzież końca lat 70-tych nienawidziła mainstreamu i mainstreamowych wytwórni płytowych. Doszło do podpisania kontraktu z Factory, z podziałem zysków 50:50, a Peter Hook wspomina: zrobiliśmy to bo Rob nam kazał... Wspomina też, że Ian dostawał nieco więcej z zarobków niż pozostali członkowie zespołu, bo miał dziecko (co nie jest zgodne z faktami przedstawionymi w książce Deborah Curtis).

Następnie przedstawione są wspomnienia na temat realizacji debiutu zespołu, oraz projektów okładek autorstwa Petera Savillea. Hooky opowiada o polityce zespołu w sprawie udzielania wywiadów, jak to Rob zabronił jemu i Bernardowi wypowiadania się, twierdził że są głupi. Ich milczenie nadawało zespołowi aury mistyczności. Następnie przedstawiony zostaje życiorys wokalisty zespołu, narodziny dziecka, rozpad małżeństwa, związek z Annik Honore. Muzycy wspominają, że byli młodzi, egoistyczni, nie dostrzegali problemów wokalisty, jego prób samobójczych czy samookaleczeń (jedna z takich sytuacji opisana jest w książce Deborah Curtis). 

Później przyszedł czas realizacji Closer, na który teksty Ian napisał w kilka dni. Po czym popełnił samobójstwo. Sumner wspomina że byli zachwyceni perspektywą wyjazdu do USA. Wspomnienia poranka 19.05.1980 już dobrze znamy wielu relacji. Sumner stwierdza, że jeśli Curtis by żył pewnie zostałby świetnym pisarzem.

Audycja została nagrana dla radia XFM w X 2007 roku. Autorem jest Dave Haslam, producentem Kate Cocker.

Jest to znakomite podsumowanie historii Joy Division. Fani zespołu nie dowiadują się z niej nic nowego, niemniej dla początkujących jest to świetny przewodnik. Co najważniejsze, wątki dotyczące Control wplecione są w audycję delikatnie i nie przeszkadzają tym, którzy wiedzą jaka prawda przedstawiona jest w tym filmie. 


6/6 - jazda obowiązkowa dla początkujących fanów Joy Division.



   

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

            

wtorek, 4 maja 2021

Alexandra Müller-Jontschewa: między symbolizmem, surrealizmem i magicznym realizmem

Alexandra Müller-Jontschewa jest Bułgarką, która całe dorosłe życie spędziła najpierw w NRD a potem w Niemczech.  Urodziła się w 1948 roku w Sofii w rodzinie artystycznej. Jej ojciec był typografem i dyrektorem szkoły artystycznej, a matka grafikiem. Ona sama po wstępnej edukacji w swoim kraju wyjechała do Lipska gdzie ukończyła Akademię Sztuk Wizualnych. Tam poznała swojego męża Hansa Petera Müllera. Pobrali się w 1972 roku i od tego momentu wspólnie tworzą i wystawiają swoje prace.

Młodość a potem dojrzała praca w specyficznym kraju jakim było NRD, z ustrojem restrykcyjnym i policyjnym, mogła być powodem obrania artystycznego kierunku. Działa w nurcie, który można określić jako coś pośredniego między symbolizmem, surrealizmem i magicznym realizmem. W tym samym stylu tworzy również jej mąż. Para artystów jest zafascynowana światem mitów. To stamtąd czerpią tematy swoich obrazów, które można uznać za metafory o zagadkowej niejednoznacznej treści, łączącej teraźniejszość z przeszłością. 

Trudno określić co tak naprawdę znajduje się na jej przeładowanych obrazach. Można jedynie domyślać się znaczenia poszczególnych figur i rekwizytów. Artystka niewątpliwie bawi się formą, swobodnie czerpiąc ze stylistyki dawnych mistrzów: Cranachów, Niccolò dell'Abbate, Jeana Cloueta… Transponuje je jednak i przerabia po swojemu, aż przypominają wzorzyste tapiserie. 

Obrazy Alexandry wystawiane były na całym świecie,  m. in. w Austrii, Belgii, Czechach, Francji, Niemczech, Polsce, Portugalii, Rosji. Od 2006 roku jest również członkiem międzynarodowej grupy artystycznej Libellule i corocznie wystawia w Salon Comparaisons w Grand Palais w Paryżu. A mimo to zachowała postawę pełną pokory. Kiedyś zauważyła, że Jej zadaniem jest tworzenie obrazów tak dobrze, jak tylko potrafi, rozmowa o tym, jak powinien wyglądać dobry obraz zostawia profesjonalistom. Wśród naszych czytelników ich nie brakuje toteż zachęcamy ich do obejrzenia naszej galerii obrazów:












My nie oceniamy, ale tradycyjnie zachęcamy do samodzielnego poznawania prac dzisiejszej bohaterki naszego tekstu TUTAJ i TUTAJ. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.