poniedziałek, 5 września 2022

Isolations News 209: Kolejne perypetie z muralem Iana Curtisa, powstaje The Factory, John Cooper Clarke, Tindersticks, Drab Majesty, Rammstein i Deep Purple live, Gorillaz i Slipknot - wydają, wagina - gigant, człowiek - koń i ryż z kosmosu

Serial pt. Mural Iana Curtisa trwa. Portret wokalisty Joy Division zamalowany reklamą promującą nowy album rapera z Manchesteru, Aitcha, NIE będzie mógł wrócić na swoje pierwotne miejsce. Rada Miejska szuka więc nowej lokalizacji dla muralu w Dzielnicy Północnej Manchesteru

Przypominamy, że czarno-biały obraz frontmana Joy Division na szczycie budynku przy Port Street w Dzielnicy Północnej został zniszczony na początku tego miesiąca. Aitch podobno był wkurzony, kiedy dowiedział się, co się stało, a szefowie Amazona, którzy zlecili reklamę, przeprosili za wywołaną stratę. Wszystkie stronnictwa w radzie miejskiej potwierdziły wolę przywrócenia muralu jak najszybciej. Ale teraz okazało się, że szczyt budynku gdzie był mural nie jest dostępny do ponownego wykorzystania, jak to określił rzecznika rady miejskiej radny Pat Karney. Nie byliśmy w stanie porozumieć się z właścicielem elewacji, uważamy, że chce wykorzystać ją jako ścianę reklamową. Dlatego teraz szukamy nowego stałego miejsca. Rada szuka, ale jeśli ktokolwiek w Dzielnicy Północnej ma do zaoferowania ścianę na mural, proszę o kontakt. Aitch, artysta i rada są gotowi, aby ruszyć z pracami w nowym miejscu. Na razie dawna ściana jest pusta, pomalowana tylko cała na czarno (LINK).

Kluczowe jest ma do zaoferowania.

Ciekawe czy tam w tej radzie zasiadają sami Szkoci

Skąd masz ten piękny zegarek, pytają koledzy małego Szkota w szkole.

Tata mi sprzedał na łożu śmierci.   

Ciąg dalszy newsów z Manchesteru. W miejscu po Old Granada Studios w Manchesterze wznoszony jest gmach centrum kultury i sztuki The Factory. Wartość inwestycji to 186 milionów funtów. Budynek wyglądający jak gigantyczny wrak i znajdujący się naprzeciwko Ordsall Chord, zostanie ukończony w przyszłym roku, oprócz niego powstaną chodniki dla pieszych, aby uzyskać do niego dostęp z kładki. Powstaną również drogi dojazdowe od ulicy Water Street, a także od strony Old Granada Studios (LINK).


Minęło ponad 50 lat odkąd bardowi z Salford John Cooper Clarkeowi odmówiono wstępu na koncert Jimiego Hendrixa w New Century Hall z powodu braku krawata, teraz JCC powraca do ponownie otwartego centrum na występ w dniu 20 września (LINK). Ciekawe czy pojawi się w stroju królika, w którym miał zwyczaj przechadzać się ulicami za młodu?


Clarke i tak zaledwie ograniczał się do stroju, nie do końca wiemy czy czuł się królikiem. Co innego Karen...



Jeszcze dwa przypadki problemów z samoidentyfikacją, z czego jeden dość poważny, można powiedzieć, że kliniczny... 


Ale problemy z identyfikacją mogą też prowadzić do pozytywów, jak choćby bicie rekordów świata. Trzymamy kciuki!


Kibicujemy też zespołowi Dezerter, który pokazał wcześniej niepublikowany utwór Pałac. Piosenka została odnaleziona po 36 latach w archiwach zespołu, w następstwie czego zostanie wydana nowa płyta 1986, co będzie jutro? jej premiera już 9 września 2022.



W wielu krajach postkomunistycznych trwa obecnie burzenie sowieckich pomników. Może pora pożegnać też ten dar Stalina?   

Tak oto znaleźliśmy się w Warszawie. A tutaj  14 września zagra Drab Majesty. Wcześniej 13 września od koncertu w Poznaniu rozpocznie trasę po Europie (program na plakacie).


Koncertów ciąg dalszy - Tindersticks, o których pisaliśmy parę dni temu (TUTAJ) zapowiada występy: w Holandii 18 października w klubie De Roma w Antwerpii w Belgii (LINK).

20 października 2022 w Rotterdamie, w klubie De Doelen (LINK), w Groningen, w Stadsschouwburg (LINK), oraz w Grecji 30 i 31 października 2022 (z orkiestrą i gośćmi) w Trianti Hall w Atenach (bilety TUTAJ), i 1 listopada 2022 (kwartet i goście we Friends of Music Hall w Salonikach - bilety TUTAJ, LINK).

Zespół od maja sprzedaje poza tym płyty z kompilacją nagrań z lat 1991-2021 w różnych formatach: LP i na CD (LINK).

Rammstein też ogłosił plany dotyczące europejskiego tournee w przyszłym roku.

Zespół wyruszy w trasę 22 maja 2023 r., rozpoczynając od Vingio Parkas na Litwie, a następnie przeniesie się na koncerty do Niemiec, Hiszpanii, Holandii i Francji. W Polsce będą 30 lipca na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Zakończą koncertem na stadionie King Baudouin Stadium w Belgii 4 sierpnia. Bilety trafią do sprzedaży w czwartek (8 września) o godzinie 10:00 i można je będzie kupić TUTAJ.

Deep Purple udostępniają odrestaurowane wideo z ich występu iw 1971 roku. Jest to koncert Demon's Eye, który wcześniej nie był publikowany. Płycie towarzyszy odrestaurowany teledysk, nakręcony podczas Rapture of the Deep Tour (3 września 2005 w Polo Express, Düsseldorf, Niemcy), który był wykorzystany do telewizyjnej promocji zespołu. Piosenka Demon's Eye pierwotnie pojawiła się na piątym studyjnym albumie grupy, zapewniając Deep Purple brytyjski nr 1 na szczycie list przebojów w wielu krajach europejskich.

Deep Purple ma obecnie przerwę w trasie koncertowej 2022, która zostanie wznowiona 23 września występem na hiszpańskim Stone Music Festival, którego daty zaplanowano na koniec listopada. 

Z nowości płytowych: Gorillaz wydali nowy utwór zatytułowany New Gold ft. Tame Impala & Bootie Brown, aby zaznaczyć, że 24 lutego wydadzą swój nowy album studyjny Cracker Island.  

Frontman Slipknot i Stone Sour Corey Taylor ujawnił swoje plany wejścia do studia na początku przyszłego roku, aby nagrać kontynuację solowego albumu z 2020 roku CMFT i rozpocząć specjalną trasę promującą to przedsięwzięcie (LINK).


Jeśli już znaleźliśmy się w USA, to taki news. Szkolenie Navy SEAL jest niezwykle trudne, zdarzają się ofiary śmiertelne. Dochodzenie w sprawie jednego z takich zdarzeń przeprowadzone przez dziennikarzy z New York Times rzuca nowe światło na ekstremalne środki, jakie podejmą kandydaci aby przeżyć. Okazało się że dla zwiększenia wydolności płuc żołnierze regularnie biorą Viagrę (LINK).


U nas za to w podobnych klimatach, ale o wiele bardziej postępowo... Złota wagina została wniesiona do Teatru Dramatycznego w orszaku. To symbol wartości, które wyznajemy i którymi będziemy się kierować, transformując Teatr Dramatyczny w feministyczną instytucję kultury - mówiła dyrektor. 

Ten teatr to dziesiątki milionów z budżetu Warszawy (LINK).


Jak widać z powyższego newsa nie wszystko jest takie jak się nam wydaje. Czasem bywa lepiej niż wcześniej się sądzi. W ciągu ostatnich kilku tygodni Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba (JWST) umożliwił ludzkości bezprecedensowy wgląd w najdalsze zakątki naszego wszechświata (LINK). I nic dziwnego, że niektóre z tych olśniewających nowych widoków wzbudziło więcej pytań niż odpowiedzi. 

Na przykład przez długi czas naukowcy sądzili, że najwcześniejsze, najstarsze galaktyki we Wszechświecie są małymi układami, nieco chaotycznymi i niekształtnymi. Ale według Washington Post, zdjęcia zrobione przez JWST ujawniły, że te galaktyki są szokująco masywne, nie wspominając już że także uporządkowane i dobrze uformowane. Jest to odkrycie, które prawdopodobnie zmieni dotychczasowe teorie na temat pochodzenia naszego wszechświata (LINK).



Ciekawe czy gdzieś tam siedzą jakieś ufoludki i oglądają przez swój teleskop życie na Ziemi. Gorzej jeśli skupiają się na ludziach zasłużonych, nagrodzonych. Mogą dojść do wniosku, że pomnik waginy z teatru w Warszawie był pozowany. 

- Panie prezydencie, właśnie lecimy nad Baden-Baden
- Dwa razy pani mi nie musi powtarzać 


W klimatach kosmicznych i odlotowych - państwowa gazeta chińska China Daily doniosła, że chińscy astronauci na pokładzie statku kosmicznego z sukcesem posadzili ryż.

Od początku eksperymentu czyli od 29 lipca sadzonki ryżu wysokopędowego osiągnęły wysokość około 30 centymetrów, a sadzonki ryżu karłowatego, nazwanego Xiao Wei, urosły do około 5 cm. I w ten sposób Chiny zakomunikowały, że są gotowe na długoterminowe loty planetarne (LINK).

Co musi zrobić w życiu mężczyzna?
- Zasadzić drzewo, spłodzić dziecko i zbudować dom.
Co musi zrobić w życiu chińczyk?
- Peceta, adidasy i bluzę.

Kosmici byli wśród nas? Eksperci zastanawiają się, czy ceniony naukowiec z Harvardu, który szuka wraku kosmitów w oceanie, Avi Loeb rzeczywiście znajdzie w głębinach morza statek kosmiczny. Podobno - jak utrzymuje Avi Loeb - w 2014 roku do morza wpadł meteoryt, który tak naprawdę był statkiem obcych. Badacz zamierza zlokalizować szczątki meteorytu (patrz statku UFO) i w tym celu ma budżet ok 1.5 mln dolarów (LINK i LINK).

My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 4 września 2022

Z mojej płytoteki: Alan Parsons Project - Eye in The Sky - klasyk rocka progresywnego

 

W styczniu tego roku zaczęliśmy na naszym blogu prezentować albumy Alan Parsons Project. We wpisie prezentującym ich I Robot (TUTAJ) opisaliśmy jak doszło do spotkania muzyków, wiec ten fragment historii (a powtarza się on w każdym CD ze wznowieniem kolejnych płyt) pomijamy. 

Dzisiaj prezentujemy szósty w dyskografii album Eye In The Sky z 1982 roku.


Najpierw skąd taka nazwa, wcale bowiem mimo okładki, nie powstała ona z inspiracji okiem Horusa ze starożytnego Egiptu (choć motyw ten promował album - zespół sięgnął do znanego elementu, co ułatwia marketing).

Jerry Ewing z Classic Rock Magazine z Londynu opisał całą sytuację w 2006 roku. Otóż pewnego dnia Eric Woolfson usłyszał określenie Eye In The Sky (Oko w Niebie) aż trzykrotnie, i to zastosowane w różnym kontekście. 

Najpierw w kasynie i hotelu w Las Vegas, jego kolega, który był tam menadżerem, pokazał mu ich system inwigilacji klientów o tej właśnie nazwie. Następnie, kiedy w pokoju hotelowym słuchał wiadomości, padła w nich ponownie, tym razem jednak chodziło o satelitę szpiegowskiego. W tym samym programie na koniec pokazano helikopter do badania zmian pogody, i znowu pojawiła się nazwa Eye In The Sky.


Ktoś wtedy go poinformował, że na rewersie banknotu dolarowego jest piramida, i wszystko połączyło się w jedną całość.

W rzeczywistości jednak, mimo szaty graficznej album jest o systemach wiary, politycznej czy religijnej, jednak takich, które nie używają w swojej doktrynie kazań i osądów. W ten sposób nawiązuje do innego a albumu zespołu, który tutaj przedstawimy, mianowicie Turn Of Te Friendly Card.

 
Artyści wspominają, że podczas promocji albumu w USA tytułowa piosenka grana była w radio po kilka razy dziennie. Poza Eye in The Sky jeszcze kilka ich płyt zrobiło furorę w USA, do tego stopnia, że otwierający płytę Sirius używany był jako hymn przez niektóre zespoły koszykówki, jak np. Chicago Bulls, i jednego z zawodników wrestlingu. Użył go także P. Diddy - muzyk rap, jako tytułowej piosenki jednego ze swoich albumów.


Na płycie pojawia się kilku wokalistów, Lenny Zakatek, Chris Rainbow, David Paton, oraz oczywiście śpiewa sam Woolfson, między innymi tytułowy utwór. Porywający jest też wokal Colina Blunstone'a w emocjonalnym utworze Old & Wise.
 
Wydanie CD którym dysponuję zawiera też 6 bonusów, są to wersje robocze piosenek, pokazujące jak utwory ewoluowały z czasem, nie tylko zresztą muzycznie, ale też i tekstowo. My jednak skupmy się na oryginalnym wydaniu.


Na albumie wyróżnia się kilka piosenek. Otwierający go Sirius, który płynnie przechodzi w  Eye in the Sky z wokalem Erica Woolfsona, czy nostalgiczny Gemini śpiewany przez Chrisa Rainbow:

Nie mogłem powiedzieć, 
dlaczego ty i ja jesteśmy bliźniętami
Gdybym próbował napisać milion słów dziennie
Ciągle widzę twój cień 

W podobnym klimacie utrzymany jest Silence and I znowu w z doskonałym wokalem Woolfsona.

Wypłakałem głośno
Wszystkie smutki, które miałem
I sekrety, które słyszałem

To uspokoiłoby mój umysł
Ktoś dzielący ciężar
Ale nie odetchnę ani słowem

Jesteśmy dwojgiem w swoim rodzaju
Cisza i ja
Potrzebujemy szansy na rozmowę o różnych sprawach

Dwoje w swoim rodzaju
Cisza i ja
Znajdziemy sposób, aby to rozwiązać

Podczas gdy dzieci się śmiały
Zawsze się bałem
Uśmiechu klauna
Zamykam więc oczy
Dopóki nie zobaczę światła
I chowam się przed dźwiękiem

Jesteśmy dwojgiem w swoim rodzaju
Cisza i ja
Potrzebujemy szansy na rozmowę o różnych sprawach

Dwoje w swoim rodzaju
Cisza i ja
Znajdziemy sposób, aby to rozwiązać

Słyszę krzyk
Liścia na drzewie
Gdy spada na ziemię
Słyszę wezwanie
Echo
Ale nie ma nikogo w pobliżu
Jesteśmy dwojgiem w swoim rodzaju
Cisza i ja
Potrzebujemy szansy na rozmowę o różnych sprawach
Dwoje w swoim rodzaju
Cisza i ja
Znajdziemy sposób, aby to rozwiązać


You're Gonna Get Your Fingers Burned z wokalem Lenny Zakatka Psychobabble, śpiewany przez Elmera Gantry moim zdaniem nie wytrzymały próby czasu. 

Za to po nich, jakby w ramach wynagrodzenia mamy absolutny odlot... Mowa o instrumentalnym Mammagamma. Dla tego utworu warto mieć album w kolekcji. Przypomnijmy, że mamy rok 1982, czyli to czterdzieści lat temu! 

Na specjalną uwagę zasługuje kończący album ballada Old and Wise ze wspomnianym wokalem Colina Blunstone'a

O ile moje oczy dobrze widzą
Zbliżają się do mnie cienie
A tym, których zostawiłem za sobą 
Chciałem, powiedzieć 
Że ty zawsze dzieliłaś się swoimi najgłębszymi przemyśleniami
I podążałaś tam, gdzie ja idę

Kiedy będę stary i mądry
Gorzkie słowa niewiele dla mnie znaczą
Jesienne wiatry będą mnie przewiewać 
I kiedyś
We mgle czasu
Kiedy zapytają mnie, czy cię znam
Uśmiechnę się i powiem, że jesteś moim przyjacielem
A smutek zniknie z moich oczu
Kiedy będę stary i mądry

O ile moje oczy dobrze widzą
Otaczają mnie cienie
I tym, których zostawiam za sobą
Chcę powiedzieć 
Zawsze dzieliłaś się moimi najciemniejszymi godzinami
Będę za tobą tęsknić, kiedy pójdę
Kiedy będę stary i mądry
Ciężkie słowa, które rzucały mną i
Jak jesienne wiatry, będą wiać prosto przeze mnie
I kiedyś
We mgle czasu
Kiedy spytają cię, czy mnie znasz
Pamiętaj, że byłaś moim przyjacielem
Gdy ostatnia kurtyna opadnie przed moimi oczami
Kiedy będę stary i mądry
O ile moje oczy dobrze widzą...

Mimo dwóch gorszych piosenek, to arcydzieło rocka progresywnego. My do twórczości APP wrócimy, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

Co się dzieje dziś z artystami pisaliśmy TUTAJ.


Alan Parsons Project, Eye in The Sky, producent: Alan Parsons, Arista, 1982. Tracklista: Sirius, Eye in the Sky, Children of the Moon, Gemini, Silence and I, You're Gonna Get Your Fingers Burned, Psychobabble,  Mammagamma, Step by Step, Old and Wise.

 



sobota, 3 września 2022

Arkadiusz Szymczak aka Arius: nietypowe wizje swoich własnych fantastycznych światów

Arkadiusz Szymczak aka Arius (ur. 1973 r.) jest jednym z tych samouków, których prace wzbudzają podziw, jaki może nie wywołałby profesjonalny artysta. Maluje w niełatwej technice olejnej surrealistyczne wizje, które - co jest chyba oczywiste w naszym kraju - w widoczny sposób inspirowane są twórczością Zdzisława Beksińskiego. Reminiscencje są tak zauważalne, ze nawet nie będziemy przeprowadzać analizy form aby tego dowieść. Choć on sam zdaje się zaprzeczać takim powiązaniom, bo pisze na swojej stronie: Długo poszukiwałem własnej drogi twórczej. Na początku nie trzymałem się żadnego nurtu i malowałem to, na co miałem ochotę. Dzięki temu mój bogaty warsztat artystyczny pozwala mi obecnie tworzyć na swoich obrazach wiele różnorodnych motywów i ukierunkować moją sztukę w taką stronę, jaką pragnę."






Oprócz obrazów z fantastycznymi, monumentalnymi krajobrazami, na których przewija się motyw gigantycznego liścia-drzewa, o wytrawionej przez czas epidermie, z którego po zimie pozostają jedynie wiązki nerwów, zdarzają mu się prace będące ponurym komentarzem do własnych przemyśleń, przesycone czarnym humorem i mimo zręczności w treści zbyt dosłowne, a przez to trącące łopatologiczną dydaktyką. 





Malarz sam siebie określa jako pasjonat surrealizmu i tonalizmu, czyli podaje od razu cechy swojej twórczości: ciemną, stonowaną paletę barw, zamiłowanie do szczegółów, irracjonalne sytuacje zbudowane na surrealistycznych kompozycjach. Ale oprócz tego jest także romantykiem i to w znaczeniu klasycznym, tym z XIX wieku, czyli artystą zafascynowaną naturą, jej niszczycielską a zarazem stwórczą siłą. Opuszczone przez człowieka ruiny i wraki, które zostają opanowane przez przyrodę, stają się również miejscem rozwoju życia, przy paradoksalnie jednoczesnej anihilacji śladów cywilizacji.  Oczywiście takim okolicznościom towarzyszy wrażenie grozy, niepokoju i nieuchronnego przemijania... Jak to sam nazywa: maluje nietypowe wizje swoich własnych fantastycznych światów.





Nic dziwnego, że jego refleksje prowadzą go do egzystencjalnych konkluzji, na swojej stronie pisze: mam zamiłowanie do filozofii. Od dziecka starałem się zrozumieć ten świat, życie i śmierć. Dostrzegać zarówno dobro, jak i zło. Rozważam oraz analizuję - wynikiem tego są moje obrazy. Malarstwo jest dla mnie doskonałą formą przekazu. Swoje obrazy nazywam wizjami, a wizja to głos mojej duszy. (...) Świat, który możemy sobie wyobrazić i namalować nie ma ograniczeń.

Szymczak ma poza tym dobrze przemyślaną strategię marketingową. Dźwięczny, międzynarodowy pseudonim artystyczny uzupełnia interesującym podpisem swoich prac, którym jest odcisk kciuka.  Poza malarstwem pasjonują go motocykle, literatura oraz gra na perkusji. A także muzyka heavy metalowa. Chyba dobrze będzie się czuł na naszym blogu...

Polecamy stronę artysty (TUTAJ).

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 2 września 2022

Z mojej płytoteki: Tindersticks - second album, nostalgia nadchodzącej jesieni

 


Brytyjski Tindersticks jest dziś już legendą. Klimat, jaki stwarza na swoich albumach, a ma ich dorobku 13, oscyluje gdzieś między tym co robi Nick Cave a tym co kiedyś robiono w 4AD, zwłaszcza w latach 80-tych. Jeśli do tego dodać jeszcze nieco folkowych, myślę tutaj o instrumentach (np. skrzypce) i psychodelicznych klimatów, to otrzymamy zupełnie wybuchową mieszankę. 

W opinii ekspertów do najlepszych dokonań zespołu należy pierwszy, i prezentowany dziś, drugi album. Ten pochodzi z 1995 roku i co ciekawe, ma taki sam tytuł jak debiut, czyli po prostu Tindesticks. Dla mnie ten album jest czymś w stylu dokonania Nootena i Brooka, to muzyka wyciszająca, lekko psychodeliczna, a jednocześnie dająca do myślenia.

O płycie David Boulter, grający w zespole na akordeonie i organach, pisze tak:

Latem 1993 mieliśmy już kompletowany materiał na nasz debiut. Przeprowadziliśmy się do domu: ja, Stuart, Neil i Mark. Mark spał na podłodze w kuchni, i nagle dom zaczął się kurczyć. Wypełnił się ludźmi, psem, trzema kotami, instrumentami, wzmacniaczami, a nasze studio drastycznie się rozrosło. Dlatego przenieśliśmy się do większego domu, a Mark dostał swój pokój z łóżkiem. 

Boulter wspomina, że wspólne życie miało wiele plusów, zwłaszcza muzycznych, pomysły na piosenki, regularne próby, komponowanie. Mimo sukcesu pierwszego albumu, większość z nich jednak ciągle pracowała zawodowo. Kontrakt z wytwórnią This Way Up (wydawca pierwszego, jak i dwóch kolejnych albumów zespołu) nie dostarczał wielkich profitów. 

W tamtym czasie wyruszyli w pierwszą trasę po Europie, jako support Nicka Cave'a and the Bas Seeds. Poznali Brixa Bargelda, a ten powiedział im, że zna bardzo ciekawe studio nagraniowe Conny Plank's. Powrócili zakończyć trasę po UK, gdzie ich debiut odniósł sukces. Zastanawiali się, co będzie dalej? Ponieważ pisali cały czas nowe piosenki zaczęli grać je na żywo. Dlatego, że wiele z piosenek z pierwszej płyty nie było wcześniej grane live, a także ponieważ w wersjach live piosenki z debiutu nabrały nowych brzmień, postanowili wydać album koncertowy Amsterdam. Będąc w Kolonii odwiedzili studio rekomendowane przez Brixa Bargelda i zrobiło ono na na nich duże wrażenie. Tam też nagrali kilka piosenek w wersji demo.



Nagrali przez 5 dni pięć piosenek, mieli też kilka pomysłów na dalsze. To zaczęło się 9.05.1994, a po tygodniu mieli już cały album... 

Wiele piosenek w zasadzie powstało z niczego, niektóre były próbowane wcześniej live, niektóre są nagranie po jednej czy dwóch zaledwie próbach. Niemniej był to czas fajnej zabawy. Zabrali taśmy do domu i mieli zamiar iść dalej brzmieniowo poza to co zaprezentowali na debiucie. Pomógł im w tym Terry Edwards, który dodał też swoje partie trąbki i saksofonu. Stał się też ich muzykiem koncertowym. Kilka piosenek dodali podczas pracy w domu. Nawiązali też wtedy współpracę z Carlą Torgerson z zespołu Walkabouts, których album z coverami był w tamtym czasie ich ulubionym. 


Materiał zyskał negatywną ocenę w EMI, a promował go ich ulubiony klip w reżyserii Martina Wallace'a.
 
Album ukazał się w kwietniu 1995 roku, kiedy zespół grał dość trudny koncert z orkiestrą w The Blum burt Theatre. W tamtym czasie wszyscy uszyli sobie ubrania u krawca. Zdjęcia na okładkę wykonał Phil Nichols.


Pora na muzykę. A tutaj wyróżniają się My Sister, pokazujący że można nagrać trąbkę, tak aby nie drażniła swoim specyficznym dźwiękiem, znakomita ballada Tiny Tears, i nastający po niej Snowy in F♯ Minor, mocno psychodeliczny Vertrauen II i oczywiście wielki hit: Travelling Light ze wspomnianą Carlą Torgerson.


Są miejsca, których nie pamiętam
Są czasy i dni, które nic dla mnie nie znaczą
Przeglądałem niektóre z nich na starych zdjęciach
Nie służą do podróżowania w mojej pamięci

Nie budzę się rano, wpatrując się w ściany w te dni
Nie wyjmuję pudełek, rozłożonych na całej podłodze
Przeglądałam niektóre stare zdjęcia
Te twarze nic dla mnie już nie znaczą

Podróżuję lekko
Podróżujesz lekko
Wszystko, co zrobiłem
Mówisz, że możesz to uzasadnić, podróżujesz lekko

Nie mogę ich wybrać, nie mogę ich włożyć do tych smutnych starych toreb 

Niektóre rzeczy, musisz zostawić po drodze

Czasy są ciężkie, wybiorę je tylko, żałuję, że nie wracam 

Czasy są dobre, będziesz zadowolony, że uciekłeś

Czy pamiętasz, jak bardzo mnie kochałeś?
Mówisz, że nie masz miejsca w tej grubej starej głowie 

Cóż, to przychodzi z bólem, poczuciem winy i wspomnieniami 
Gdybym musiał je zabrać ze sobą, nigdy nie wstałbym z łóżka.

W dachu jest pęknięcie, przez które przelewa się deszcz
To miejsce, w którym zawsze decydujesz się usiąść

Tak, wiem, że bywam tam godzinami, woda spływa po (mojej) (twojej) twarzy

Czy naprawdę myślisz, że trzymasz to wszystko tak dobrze w ukryciu?
Nie, ale podróżuję lekko
Nie podróżujesz lekko
Wszystko, co zrobiłem
To tylko kłamstwo, nie podróżujesz lekko
Podróżuję lekko
Nie, nie podróżujesz lekko.
Podróżuję lekko
Nie, nie, nie podróżujesz lekko
Podróżuję lekko
Nie podróżujesz lekko



Wspomnienia no i ten teledysk. Mimo że byśmy chcieli, nasze podróże w przeszłość wcale nie są dla nas takie łatwe... 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Tindersticks, Second Album, producent: Tindersticks i Ian Caple, This Way Up 1995, tracklista: El Diablo en el Ojo, A Night In, My Sister, Tiny Tears, Snowy in F♯ Minor, Seaweed, Vertrauen II, Talk to Me, No More Affairs, Singing, Travelling Light, Cherry Blossoms, She's Gone, Mistakes, Vertrauen III, Sleepy Song.


czwartek, 1 września 2022

Mona Lisa jakiej nie znacie

Wiemy kim są The Beatles. Wiemy także kim Pink Floyd. Jedna i druga formacja to już legendy. Muzycy pierwszej spowodowali tzw. beatlemanię, której oznaką było histeryczne zachowanie nastoletnich fanek. Czy jakieś inne zjawisko może się z tym równać? Otóż tak. Takim Beatlesem w dziejach sztuki jest Mona Lisa Leonardo da Vinci. Żadne dzieło nie budzi tylu emocji, z żadnym nie wiąże się tyle opowieści, żadne w końcu tak nie inspirowało, jak to niewielkie, w gruncie rzeczy płótno, o rozmiarach 77 cm na 53 cm.   

Przedstawia ono według najbardziej przypuszczalnych ustaleń Lisę Gherardini, żonę bogatego florenckiego kupca Francesco del Giocondo, choć niektórzy przeczą temu podając, że malarz wykonał portret anonimowej damy. 

Faktem jest, że tworzył go bardzo długo, bo aż 16 lat, od 1503 do 1519 roku, co według zwolenników jest dowodem na anonimizację modelki.  W każdym razie w 2019 roku minęło pięćset lat od namalowania dzieła, czyli pół tysiąca lat, aby uzmysłowić mocniej jaki jest to szmat czasu. Zaistniał na długo przed kalendarzem gregoriańskim, zanim rozpoczął się Sobór Trydencki, przed rzezią św. Bartłomieja we Francji, za to w tym samym czasie gdy Magellan opływał kulę ziemską, Cortez podbijał państwo Azteków, Luter ogłosił w Wittenberdze swoje tezy a do Polski przybyła królowa Bona…  


Mona Lisa jest dobrym obrazem. Dobrym w tym sensie, że namalowanym z wielką biegłością: Ukazuje młodą kobietę na tle krajobrazu, o miękkich rysach twarzy, z umiejętnie stosowanym sfumato, za pomocą którego Leonardo dowiódł znajomości anatomii i zręczności w subtelnym korzystaniu z efektów światłocienia. Ale czy to wystarczy, aby płótno osiągnęło status najsłynniejszego obrazu świata? Na taki tytuł zapracowały raczej rozmaite zbiegi okoliczności i meandry zdarzeń. Jednym z nich było przeniesienie płótna do Francji, dokąd przybyło wraz z Leonardem, który po secco do Roma w 1527 skorzystał z gościny Franciszka I. Król polubił obraz i ostatecznie umieścił go w Luwrze, gdzie pozostał już na zawsze. Tam przetrwał trudny czas rewolucji francuskiej, potem wojny Napoleona aż nadszedł wiek XIX. W epoce romantyzmu im bardziej mitologizowano geniusz Leonardo da Vinci, tym mocniej doszukiwano się w Giocondzie tajemniczości, w rezultacie stała się femme fatale, uwodzicielką owianą tajemnicą o zagadkowym uśmiechu.




Spirala popularności zaczęła się jednak nakręcać po kradzieży obrazu w sierpniu 1911 r. Związany z tym rozgłos zwrócił na niego uwagę opinii publicznej całego świata. Opisy dziennikarzy sprawiły, że przed pustą ścianą w Luwrze zaczęli gromadzić się ludzie po to tylko aby gapić się na pustą ścianę…. I dywagować. Po wielu spekulacjach i po dwóch latach obraz został odnaleziony na terenie Włoch. Sprawcę kradzieży spektakularnie aresztowano i skazano a Mona Lisa triumfalnie powróciła do Francji. To wydarzenie spowodował masowe upowszechnienie wizerunku dzieła, którego reprodukcje kolportowano na cały świat. I wtedy obraz znów zaistniał w kolejny sposób, jako bohater cudzej twórczości. W 1919 roku – w 400. Lecie powstania - Marcel Duchamp na pocztówce narysował na twarzy damy brodę i wąsy, a na dole dodał akronim LHOOQ (mający przywołać wulgarną frazę po francusku), co wywołało spory skandal. W efekcie inni artyści uznali, że przetwarzanie znanego portretu przyciągnie uwagę publiczności. Jednym z nich był Andy Warhol. I tak przez dziesięciolecia, wraz z rozwojem technologii, obraz nieustannie powielano, czasem przetwarzano, aż twarz na nim stała jedną z najbardziej znanych na świecie, nawet dla tych, którzy mało interesowali się sztuką.




Kolejnym wydarzeniem znów przyciągającym uwagę były podróże Mony Lisy do Stanów Zjednoczonych w 1963 i do Japonii w 1974. Portret dotarł do Stanów Zjednoczonych w kabinie pierwszej klasy na liniowcu oceanicznym i został wystawiony w Metropolitan Museum w Nowym Jorku i Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie gdzie dziennie przychodziło około 40 000 osób. Kilkanaście lat później portret w Japonii witały już potężne witały tłumy. Co więcej, ponieważ podróże stały się coraz bardziej przystępne, coraz więcej osób mogło odwiedzić Paryż i osobiście złożyć hołd dziełu. Mona Lisa doczekała się   także milionów reprodukcji używanych w reklamie i środkach masowego przekazu co sprawiło, że Mona Lisa jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów wszechczasów.. Obraz był także obszernie prezentowany w dziełach literackich i filmowych. 

Obecnie wisi za kuloodpornym szkłem w Luwrze wystawiona każdego dnia na spojrzenia tysięcy przepychających się widzów, Jest już częścią popkultury. 



Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 31 sierpnia 2022

Interesujący wywiad z Peterem Hookiem o Ianie Curtisie i nowej audycji o kolekcji płyt wokalisty Joy Division

 


Peter Hook udzielił ostatnio ciekawego wywiadu portalowi guitar.com (LINK) w związku z planowanymi koncertami z serii Joy Division Orchestrated w Manchesterze i Londynie

Na wstępie wspomina, że Sex Pistols widział cztery razy i zastanawiał się wtedy, że on też potrafiłby każdemu mówić że ma się odpierd@@ić, jak robią to Pistolsi ze sceny. Mimo, że zespól grał dość sprawnie, nagłośnienie było okropne. Wspomina, że kiedy kupił bas zdziwił się, że to gitara tylko z czterema strunami, ale Bernard Sumner uświadomił mu, że w przypadku basu to całkiem normalna sytuacja.


Hooky wspomina, że to Curtis dał mu do posłuchania album Metallic K.O. the Stooges i powaliła go ta muzyka. Nie znał ani Popa ani Velvet Underground. Sumner z kolei zapytał Curtisa o to, kim są the Doors, bo wszyscy twierdzą, że Joy Division brzmią podobnie, wtedy Ian przyniósł im pierwszy album Doorsów i rzeczywiście przekonali się że brzmią podobnie. Mało tego na próbach grali Riders of the Storm

Pośród basistów którzy go zainspirowali Hooky wymienia Tony Fox Salesa z Sales Brothers, Carole Kayne.


Hooky wspomina o wielu mitach towarzyszących Ianowi Curtisowi. Ma zamiar prześledzić kolekcję płyt Iana. Rzeczywiście Idiot Popa była ostatnią płytą jakiej słuchał (opisaliśmy ten album TUTAJ). Wspólnie z Kelvinem Briggsem (w wywiadzie jest błąd nie Biggsem tylko Briggsem zwanym Bessie - pisaliśmy o nim TUTAJ), który przyjaźnił się z Ianem i jest przyjacielem Hooka zrobią podcast o kolekcji płyt Iana

Podkreśla, że ostatnio odwiedził jego grób i za każdym razem kiedy tam się pojawia widzi nowe kwiaty od fanów - Joy Division inspirują ciągle nowe, coraz młodsze  generacje fanów. Takich młodych ludzi jak Ian, mających po dwadzieścia kilka lat, dzieci i planujących się rozwieść nie brakuje mimo upływu czasu, a muzyka Joy Division jest dla nich inspiracją. 

Następnie pojawia się refleksja na temat Peter Hook and The Light, który rozpoczął działalność w 2010 roku, celem upamiętnienia Curtisa. Kiedy Hooky był poza New Order uświadomił sobie, że LWTUA - najbardziej kasowy singiel wszechczasów napisali w 3 godziny, a napisanie Blue Monday zajęło im z New Order pół roku...

Jego zdaniem Unknown Plesures wcale nie straciło na aktualności, zwłaszcza teraz po Covidzie. Jest fanem tego albumu (choć warto przypomnieć, że w chwili wydawania nim nie był). Pierwszy bas jaki kupił to Hondo II kopia firmy Rickenbacker, pierwszy wzmacniacz Sound City 120. Ian namówił go do grania wysoko, a ten nieskomplikowany zestaw instrumentów i wzmacniaczy nadał charakterystyczne brzmienie Joy Division. Choć nie ma zbyt wiele dobrego do powiedzenia o Bernardzie Sumnerze ceni go za to, że New Order poszli w kierunku bardziej eksperymentalnych brzmień. 

Na koniec pada wypowiedź o najnowszych dokonaniach Hooka w tym współpracy z Gorillaz

Czekamy na nowy podcast i zapewne informacja o nim pojawi się na naszym blogu. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.