Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Mission, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Mission, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 kwietnia 2021

Co się dzieje z nimi dzisiaj: Sisters of Mercy

O Sisters of Mercy pisaliśmy już całkiem sporo. Przedstawiliśmy unikalny show zespołu w Brixton Academy z 29 czerwca 1983 (TUTAJ) oraz koncert Wake z 1985 roku (TUTAJ), a także ich trzeci, znakomity album Floodland (LINK). Opisaliśmy również ich sesję u Johna Peela, która miała miejsce 19 czerwca 1984 roku w studio Maida Vale 5 (LINK). Poza tym nie raz informacje o aktualnych poczynaniach grupy znajdowały się w naszych poniedziałkowych newsach. Lecz chyba to zbyt mało. I pora może napisać, co dzieje się teraz z poszczególnymi artystami tworzącymi formację SOM.


Photo © Philippe Carly (od lewej do prawej) Craig Adams, Andrew Eldritch, Ben Gunn i Gary Marx, 5 sierpień 1983, Mallemunt Festival w Muntplein, Bruksela, Belgia.


Wydawałoby się, że ustalenie tego będzie łatwizną, bo zespół jest bardzo znany, zatem należałoby oczekiwać mnóstwa danych w Internecie, morza wywiadów i książek. A tu nic z tych rzeczy. O jednych z muzykach dało się coś napisać, o innych tyle co nic… a przynajmniej bardzo niewiele. 

Ale dość tych wstępów, przechodzimy do konkretów.

Początki zespołu sięgają roku 1980, kiedy to w Leeds doszło do spotkania dwóch przyszłych jego członków, czyli Andrew Eldritcha oraz Gary Marxa. Obaj panowie postanowili spróbować swoich sił w muzyce gdyż, jak potem ujawniono w wywiadzie, bardzo chcieli usłyszeć siebie w radio. Gary Marx rozpoczął grę na gitarze, a Eldritch na perkusji. Ten pierwszy skład nagrał singiel, zawierającego trzy utwory Damage Done, Watch i Home of the Hit-men. Nazwę zapożyczono z piosenki Leonarda Cohena noszącej właśnie tytuł The Sisters of Mercy, która znalazła się w filmie Roberta Altmana zatytułowanego McCabe & Mrs. Miller, który muzycy wspólnie obejrzeli. I tak to się zaczęło. 

Skład grupy zmieniał się często. Muzycy przychodzili i odchodzili. W zasadzie niezmienionymi elementami krajobrazu scenicznego SOM pozostali Andrew Eldritch oraz automat perkusyjny kupiony przez basistę Craiga Adamsa i ochrzczony mianem Dr Avalanche. Ale co do reszty, to co rok prawie był inny zestaw, a wyglądało to tak:

1980-1981 Eldritch, Marx, Dr Avalanche

1981-1983 Eldritch, Marx, Gunn, Adams, Dr Avalanche

1984-1985 Eldritch, Marx, Hussey, Adams, Dr Avalanche

1985-1989 Eldritch, Morrison, Dr Avalanche

1989-1990 Eldritch, Bruhn, James, Dr Avalanche

1990-1991 Eldritch, Bruhn, James, Bricheno, Donovan, Dr Avalanche

1992 Eldritch, Bruhn, Bricheno, Dr Avalanche

1993 Eldritch, Bruhn, Pearson, Dr Avalanche

1993-1996 Eldritch, Pearson, Dr Avalanche

1996 Eldritch, Pearson, Sheehan, Dr Avalanche

1997-1999 Eldritch, Pearson, Varjak, Dr Avalanche

2000-2003 Eldritch, Pearson, Sheehan, Dr Avalanche

2003-2005 Eldritch, Pearson, Dr Avalanche

2005 Eldritch, Pearson, May, Dr Avalanche

2006+ Eldritch, May, Christo, Dr Avalanche


Natomiast obecny skład zespołu to:


Andrew Eldritch - śpiew, instrumenty klawiszowe, gitara (1980-)

Dylan Smith - gitara, śpiew (2019-)

Ben Christo - gitara, śpiew (2006-)

Dr Avalanche - automat perkusyjny (1980-)


Według nas, wśród najbardziej interesujących byłych członków, dzięki którym zespół odniósł sukces byli:


Gary Marx - gitara, śpiew (1980-1985)

Craig Adams - gitara basowa (1981-1985)

Ben Gunn - gitara (1981-1983)

Wayne Hussey - gitara, śpiew (1984-1985)

Patricia Morrison - gitara basowa (1985-1989)


I ich teraz po kolei opiszemy:


Gary Marx (naprawdę nazywa się Mark Frederick Pearman) urodził się 18 czerwca 1959 roku. Był nie tylko współzałożycielem, ale także wiodącym gitarzystą i autorem niektórych tekstów SOM. Opuścił zespół w 1985 roku i założył Ghost Dance, w składzie którego znalazła się była wokalistka zespołu Skeletal Family - Anne-Marie Hurst. Marx opuścił SOM podczas trasy koncertowej, więc tourne zespół dokończył  w trójosobowym składzie. Ostatnim koncertem z jego udziałem był opisany przez nas Wake w Royal Albert Hall w Londynie (18.06.1985), zarejestrowany i wydany na kasecie VHS. W każdym razie Ghost Dance z Garym Marxem wydali dwa albumy i wyruszyli w szereg obszernych tras koncertowych, odnosząc względny sukces. Jednak polityka wytwórni płytowych i chyba brak dobrego menadżera (?) doprowadziła do rozpadu zespołu pod koniec 1989 roku.


Po tym doświadczeniu Gary porzucił estradę i podjął się pracy w instytucji założonej przez Paula McCartneya, którą jest Liverpool Institute for Performing Arts. W latach 1997-2005 był tam nauczycielem, a potem na swojej stronie internetowej udostępnił archiwum grupy Ghost Dance (strona obecnie nie działa).

W 2003 roku wydał swój pierwszy solowy album Pretty Black Dots, a 2007 kolejny, Nineteen Ninety Five and Nowhere, z materiałem stworzonym przez niego w 1995 roku dla The Sisters of Mercy. Obecnie Mark Frederick Pearman jest dyrektorem w spółce West Pavillion (Heath) Limited w Scarborough North Yorkshire zajmującej się doradztwem finansowym i zarządzaniem nieruchomościami… (LINK).

Craig Adams (Craig David Adams) urodził się 4 kwietnia 1962 roku w Otley, leżącym w hrabstwie Yorkshire, lecz wychowywał się w Leeds. Szkołę porzucił dla kariery muzycznej. Jego pierwszym zespołem był The Expelairs, z którym wydał kilka singli. Niemniej opuścił tę grupę i zaczął grać na basie, zainspirowany muzyką Motörhead. Tak samo jak Gary Marx trafił do SOM po rozmowie z Andrew Eldritchem w jednym z barów… Jednak nie minęły cztery lata i Adams oraz Hussey odeszli i wspólnie utworzyli utworzyli The Mission – jeden z ich koncertów, według nas najlepszy, omówiliśmy TUTAJ. Mimo tak dobrych występów, wydania czterech albumów, w 1992 roku Adams opuścił The Mission. W prasie można przeczytać różne relacje z wielu dziwnych incydentów, które go dotykały, jak choćby ten o złamaniu ręki w wyniku uderzenia pięścią w szybę autobusu podczas pierwszej trasy po Ameryce Północnej. Jednak w biograficznej książce o The Mission, Names Are For Tombstones, Baby autorstwa Martina Roacha i Neila Perry, podano, że Adams i Hussey byli w dobrych stosunkach, ale ich drogi muzyczne na tamtym etapie rozeszły się. Jednak później jeszcze wielokrotnie grali razem w formacji The Mission, a od 2011 roku Craig jest wymieniany jako czynny muzyk tej grupy. Adams namówiony przez Billyego Duffyego w 1993 roku zagrał w the Cult podczas ich europejskiej trasy koncertowej. Pozostał z nimi kilka lat aż do pierwszego rozpadu zespołu w marcu 1995 roku. Potem czasem dołączał do nich kilkakrotnie, gdy grali w Stanach Zjednoczonych, ostatni raz w październiku 2002 roku.

W 1998 roku razem z Duffym, Mikiem Petersem (z Alarm) i Scottem Garrettem, który również grał z the Cult w tym samym czasie co Adams założył Coloursound. A w 2006 roku Kirk Brandon zachęcił go do przyłączenia się do post-punkowej grupy Spear of Destiny, istniejącej od 1983 roku, oraz przyjął do swojego projektu Theatre of Hate, w którym gra do dzisiaj Wystąpił z nimi m.in. w 2019 roku w San Francisco 


W 2012 roku Adams wydał swój pierwszy solowy album Demon King, wyprodukowany przez Mikea Kellyego, a dwa lata potem w 2014 roku Adams nawiązał współpracę z kubańsko - amerykańskim piosenkarzem Voltairem nad albumem Raised by Bats. W 2015 wystąpił z The Mission na Gathering 23 w Llandudno i dał pokaz gry solo połączonej ze śpiewem. W Polsce zobaczymy go w klubie Proxima w Warszawie gdzie wystąpi właśnie z The Mission podczas trasy Deja Vu Tour 2022 w dniu 28 marca 2022 roku (jest to koncert przełożony z 2020 roku). Bilety już można kupować TUTAJ.


Ben Gunn (prawdziwe nazwisko - Benjamin Matthews) urodził się w 1963 roku. Pseudonim przyjął na cześć postaci ex-pirata z powieści R.L. Stevensona Treasure Island (Wyspa Skarbów). Kiedy był w liceum jego rodzina przeprowadziła się do Leeds z Clapham (południowy Londyn).  Zapoznał się z muzykami z SOM przez kilku byłych członków z Expelaires (należał do niej kiedyś Craig Adams), nawiązał współpracę i opuścił w atmosferze rozgoryczenia pod koniec roku 1983, już po sukcesie singla Temple of Love.  Później grał w formacji The Torch, założył małą wytwórnię Flame On Records (dźwiękowcem był u niego Colin Richardson), która wydała dwa single Anabas (Romance i Barricades), podobno grając w tym zespole, lecz ostatecznie wycofał się z życia muzycznego. Co dość dziwne, niemalże nie pozwalał wówczas robić sobie żadnych zdjęć… 


W każdym razie z wytwórnią jak i zespołem nie odniósł sukcesu, więc poszedł na studia ekonomiczne na Liverpool University, gdzie jeszcze związał się z zespołem bluesowym nazwanym Stanley The Counting Horse na cześć konia, któremu przypisywano umiejętności matematyczne. Po studiach podyplomowych uzyskał kwalifikacje księgowego. Co teraz robi niestety nie wiadomo, jedni fani twierdzą, że pracuje w firmie zajmującej się doradztwem podatkowym, inni, że działa w branży medialnej (LINK).


Wayne Hussey (prawdziwe nazwisko to Jerry Lovelock) urodził się 26 maja 1958 roku w Bristolu. Pierwszym zespołem do którego należał był The Invisible Girls, założony w Salford w Greater Manchester w 1978 roku przez Martina Hannetta w celu stworzenia muzycznego tła dla nagrań punkowego poety z Salford, Johna Coopera Clarke'a. W 1984 roku zastąpił w SOM Bena Gunna, ale grał w grupie dość krótko. W 1986 roku odszedł i założył The Mission…. Nie będziemy opisywać bogatej historii tej formacji. Wspomnimy tylko, że na początku 2020 roku wyruszyli w trasę United European Party Tour. Podczas trasy zespół wykonywał dwa kompletne różne sety przez dwie noce w każdym miejscu, począwszy od Birmingham w dniu 29 lutego, po czym wyruszyli w podróż po Europie. Tourne przerwała epidemia COVID-19, więc dokończą je w 2022 roku i wtedy odwiedzą Polskę, o czym napisaliśmy powyżej. The Mission nadal jest ciekawą formacją, na żywo Wayne Hussey podobno jest w imponującej formie. Obecnie muzyk mieszka w Brazylii, wraz z żoną Cinthyą i dwoma córkami. W 2019 roku opublikował swoją autobiografię, a w zasadzie wywiad-rzekę zredagowany przez Salat Daze (LINK). SOM z Husseyem nagrali pierwszą długogrającą płytę First and Last and Always (1985). Album odniósł spory sukces i ostatecznie osiągnął 14 pozycję na liście Billboard, co było zupełnie niespotykane wśród zespołów sceny niezależnej. W zeszłym roku zaangażował się z kolei w walkę z COVID-19. Zwerbował obecnych i byłych członków The Cure, Depeche Mode, The Cult, Siouxsie and the Banshees, Bauhaus i The Smiths do nagrania remakeu gwiazdorskiego hymnu The Mission z 1988 roku Tower of Strength. Cały dochód ma zasilić walkę z pandemią. 

Patricia Morrison urodziła się w 1962 roku w Los Angeles. Jest znana głównie tego, że grała w trzech kultowych zespołach rockowych, takich jak The Gun Club, The Damned i oczywiście Sisters of Mercy. Po tym, gdy została żoną Davea Vaniana, piosenkarza i lidera grupy The Damned i urodziła w 2004 roku córkę Emily, wycofała się z życia muzycznego. Mogła to być dla niej trudna decyzja bo zaczęła grać na basie i występować odkąd skończyła 16 lat, najpierw z Femme Fatale, a potem z The Bag jednak w tym wczesnym okresie nigdy nie występowała na żywo, a jeśli już, to w papierowej torbie na głowie, aby utajnić swoją tożsamość. Jej osobowość musiała robić wrażenie, bo Eldritch w jednej z piosenek porównał ją do Lukrecji Borgii (chodzi o Lucretia My Reflection). Tak czy inaczej, jej obecność pozostawała nierozerwalnie związana z największym komercyjnym sukcesem Sisters of Mercy: fryzura, czarna szminka i szokujące ubiory przyciągały formacji wielu nowych fanów. Po tym, gdy w atmosferze wzajemnych pretensji opuściła grupę, w 1994 roku wydała solowy album Reflect on This, głównie dzięki pomocy finansowej kilku przyjaciół (m.in. perkusisty Franco Rogantan i menedżera Ian Blacakaby). W 1996 roku została poproszona o zastąpienie basisty Paula Graya z The Damned który uległ kontuzji podczas koncertu. W tym samym roku poślubiła ich piosenkarza, Davea Vaniana, objechała z nimi cały świat a gdy opuściła zespół, w jej miejsce wszedł Stu West. 


Jest szczęśliwą, spełnioną kobietą i matką. Jak stwierdziła w jednym z wywiadów udało jej się dokonać trzech najdziwniejszych rzeczy, o których zawsze marzyła: poślubiła wampira, wspięła się na Wezuwiusz w szpilkach i została basistą a nie weterynarzem. Jej córka Emily Vanian, w wieku 12 wystąpiła obok ojca na scenie, podczas jubileuszowego koncertu The Damned,  w Royal Albert Hall. Było to w maju 2016 roku. 




Patricia 2020 roku wystąpiła jednak gościnnie na płycie drugim albumie studyjnym Creeper zatytułowanym Sex, Death & the Infinite Void, jej głos zaczyna płytę (o tym jak do tego doszło TUTAJ).


Patricia, Dave i Emily mieszkają w Londynie i tworzą szczęśliwą rodzinę, o czym możemy się przekonać patrząc na poniższe zdjęcie, umieszczone przez Patricie na jej profilu na Instagramie:



(LINK). 

Nie opisaliśmy Andrewa Eldritcha (właściwie Andrew William Harvey Taylor) oraz Dr Avalanche. Co do jednego i drugiego uznaliśmy że należą się im osobne teksty… Za jakiś czas… Bo Eldritch inspiruje,  jego osoba stała się w 2017 roku tematem piosenki Andrew Eldritch is Moving Back to Leeds zespołu The Mountain Goats. A Dr Avalanche jest nieśmiertelny...


Na koniec – link do oficjalnej strony Sisters Of Mercy (LINK).

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 23 października 2018

Niezapomniane koncerty: The Mission live CRUSADE, 1987


Zaczyna się od tego, że Wayne Hussey wita publiczność różami. Witajcie aniołki... 

Najpierw Wasteland. Znakomity wstęp na gitarze, lekko przypominający Marion z repertuaru Sisters of Mercy, ale to nie dziwne, skoro z rozpadu SOM powstało the Mission a to właśnie Hussey tworzył tam muzykę.  Cały koncert zresztą przypomina prezentowany przez nas performance WAKE z 1985 roku z Husseyem i Adamsem w składzie (TUTAJ).  Po nim znakomity And the Dance Goes On  z zupełnie niepowtarzalnym riffem na gitarze po drugim refrenie. Czy ktoś zrobił to kiedyś lepiej? To przecież mistrzostwo świata i jeden z najlepszych utworów the Mission. Dalej Garden of Delight w wersji gitarowej bez wiolonczeli, znanej z albumowej wersji tego utworu. Na pewno jest inaczej i zdecydowanie szybciej niż na albumie, a brak wiolonczeli  wynagradza ciekawe zakończenie. Po nim kolejna perełka z pierwszej płyty the Mission - Let Sleeping Dogs Die. I znowu wznosimy się na szczyty muzyki gotyckiej. Czy ktoś kiedyś będzie w stanie tak zagrać? Czy ktoś jeszcze skomponuje tak znakomity, pełen refleksji utwór?     

Deep, it cuts deep
And the affection, it grows
And heaven only knows
What you were to earth
And the giving birth
To the giving rounds of judgement

Kolejne trzy piosenki nie są moimi faworytami, co nie znaczy ze są słabe. Po nich następuje szybki Sacrilege, który wprowadza nas w końcówkę tego znakomitego show. A końcówka jest zaiste imponująca: Stay With Me, Wake, Blood Brother, 1969... 

Stay With Me - ładunek emocji jest na granicy wytrzymałości. Warto zwrócić na znakomitą grę perkusji w tym utworze. To zupełnie niesamowite, a automat - dr Avalanche z SOM nie ma szans podskoczyć... Ogólnie sekcja rytmiczna jest tutaj absolutnie na poziomie nadzwyczajnym, a piosenka to kolejna w zestawie kanonicznym gotyku. Wake - piękna ballada przy akompaniamencie klawiszy i gitary akustycznej... Chciałoby się powiedzieć słowami Lennona - Hard times are over...

The tried and the trusted talk of plans
Master, past and present
Heartless wordplay and dreams of revenge
Living on the edge, the razor edge, living on the razor edge
One day we'll look back at this
And laugh and laugh and we'll die laughing
One day we'll look back at this and laugh


Blood Brothers - szybko i konkretnie by zakończyć całość doskonałym 1969 znanym z repertuaru SOM.   

To były czasy. Czasy, kiedy piosenka miała zwrotkę, refren, można było ją zanucić i co ważniejsze - posiadała przesłanie w refleksyjnym, dającym do myślenia tekście. To już nigdy nie wróci.

Ale muzyka the Mission wróci na nasz blog na pewno i to nie jeden raz.

The Mission live, Crusade 1987:  Wasteland, And the Dance Goes On, Garden of Delight, Let Sleeping Dogs Die, Serpent's Kiss, Over the Hills and Far Away, The Crystal Ocean, Sacrilege, Stay With Me, Wake, Blood Brothers, 1969

niedziela, 13 sierpnia 2023

Z mojej płytoteki: All About Eve - letnia muzyka z 4AD i the Mission w tle


Dawno temu idąc tropem muzyków z Sisters of Mercy natknąłem się na debiut All About Eve. W tamtych czasach muzykę nagrywaliśmy na kasety i mam jeszcze w kolekcji Sony, na której za opłatą i z łamaniem wszelkich praw autorskich, pod koniec lat 80-tych nagrane zostało dziś omawiane dzieło. Teraz po latach tamta kasetowa kolekcja jest odtwarzana na winylach i właśnie przyleciała z UK płyta All About Eve na której udzielają się intensywnie muzycy z the Mission, a sam Wayne Hussey jest wspólproducentem, a nawet w jednym utworze śpiewa w chórkach. Ale nie jest to żaden gotyk, czy zimna fala, są to piękne nostalgiczne ballady o rockowym zacięciu, w sam raz na kończące się właśnie lato. Znakomite wokale Julianne Regan i nostalgia, jakaś tęsknota za czasami hippisów oraz szlif muzyków z the Mission dają dzieło absolutnie doskonałe. Swoją drogą, mamy przecież rok 1988 - w tamtych czasach powstawały najważniejsze albumy, a teraz... 

Julianne Regan, z Coventry, w wieku 19 lat przeprowadziła się do Londynu, aby zostać dziennikarką muzyczną. W 1982 roku, po sześciu miesiącach studiów, rozpoczęła pracę jako niezależny współpracownik magazynu muzycznego ZigZag. Jej pierwszym artykułem był wywiad z Gene Loves Jezebel, zespołem, który Julianne regularnie odwiedzała podczas prób. Po wywiadzie zapytano ją, czy nie chce grać na basie, ponieważ potrzebowali muzyka do składu. W lutym 1982 roku dołączyła do zespołu, grając na basie i wykonując chórki na ich debiutanckim maksisinglu Shaving My Neck, wydanym w czerwcu.

Po 10 miesiącach, na początku 1983 roku, Julianne opuściła zespół. W tym czasie zamknięto magazyn ZigZag, a ona zaczęła pracować w księgarni w Hampstead. W wolnym czasie nagrywała taśmy demo, z których jedną wysłała do Ivo z wytwórni 4AD. Ivo przekazał ją Manueli Zwingman, która właśnie opuściła X-Mal Deutschland i przeniosła się do Londynu z rodzinnych Niemiec. Manuela chciała założyć nowy zespół i po skontaktowaniu się z Julianne w lutym 1984 roku powstał The Swarm.

Po ogłoszeniu w Melody Maker, o tym że poszukują klawiszowca, basisty i gitarzysty prowadzącego, z Huddersfield przyjechał
Tim Bricheno, aby dołączyć do nich jako gitarzysta. Właśnie opuścił swój zespół, Aemotii Crii, po roku grania gothrocka. The Swarm przez długi czas ćwiczył z Jamesem Richardem Jacksonem na basie, który pozostał w zespole do 1985 roku w przeciwieństwie do chwilowych członków kapeli: Chrisa z fanzinu Vague i Gusa Fergusona. Później Julianne opisała ich muzykę jako kakofoniczne subgotyckie g##no.


Zespół nagrał kasetę demo z 5 utworami (D For Desire, This Is't Heaven, A Trembling Hand, Fate Flies i No Sleep Until Dawn), którą wysłano do różnych wytwórni płytowych. Dzięki kontaktom Manueli i Julianne z X-Mal i Jezebel, Red Rhino zaproponował im krótkoterminową umowę dla podwytwórni Eden. Po nagraniu pierwszego singla w maju 85 w Southern Studios, Manuela opuściła zespół, aby urodzić dziecko, podczas gdy basista James dołączył do Test Department. W ciągu 15 miesięcy istnienia The Swarm nigdy nie zagrali na żywo.

Po zmianie składu trzeba było znaleźć nową nazwę, a po rozważeniu Electric Funeral i Red Red Wound wybrano All About Eve, po tytule klasyka filmowego z Bette Davis z 1950 roku.


W międzyczasie, w związku z wydaniem singla w lipcu, Julianne i Tim potrzebowali nowego basisty i perkusisty. Rolę ostatniego przejął automat, pierwszego Andy Cousin, stary przyjaciel Tima z czasów Aemotii Crii. Kiedy ten zespół się rozpadł, Andy również przyjechał do Londynu, by dołączyć do synth-popowego duetu Pink And Black.


Pierwszy singiel D For Desire został wydany w lipcu 1985 roku w formacie 12-calowym.  Okładka została zaprojektowana przez Vaughana Olivera (znanego z 4AD) z 23 Envelope; zrobił to za darmo, ale był tak wybredny co do jakości druku, że ostatecznie okładka kosztowała więcej niż sama sesja nagraniowa (2000 funtów). Strona B singla Don't Follow Me (March Hare) była przeróbką wcześniejszego utworu Swarm, Fate Flies, z nowym tekstem. Recenzje w prasie muzycznej porównywały zespół do Cocteau Twins (choć naszym zdaniem to raczej Siouxsie and the Banshees).

Próby odbywały się w mieszkaniu Julianne, a pierwszy koncert 5.09.1985. W 1986 roku zespól nagrywa drugiego singla. I rzeczywiście od wtedy zmienił stylistykę na bardziej folkową, taką jaką zaprezentował na omawianym dziś debiucie.

Ponieważ Jake znał Husseya zaczęła się współpraca między zespołami. Julianne zaśpiewała w chórkach w utworze Severina, a Mission wypożyczyli swojego basistę, sam Hussey natomiast udziela się ponadto w chórkach... All About Eve za to byli supportem the Mission... 


Album został współprodukowany przez Paula Samwella-Smitha (członka The Yardbirds),  nagrany latem 1987 roku w Ridge Farm i The Manor, a wydany w lutym 1988. Był to największy sukces komercyjny zespołu... Więcej o historii grupy można przeczytać TUTAJ.
 

Muzycznie, jak napisaliśmy powyżej to muzyka trudna do zakwalifikowania. Melodyjne, rytmiczne piosenki (Flowers in Our Hair, Wild Hearted Woman) przeplatają się z nostalgicznymi balladami (Shelter from the Rain, What Kind of Fool, Never Promise (Anyone Forever), Martha's Harbour). Teksty są pełne lata, słońca (Flowers in Our Hair), tańca (Gypsy Dance) jest w nich niesamowity klimat.

To trudny wybór, ale chyba najpiękniejszą piosenką na albumie jest Martha's Harbour. 
 

Siedzę w porcie
Morze mnie wzywa
Chowam się w wodzie
Ale muszę oddychać

Jesteś falą oceanu, moja miłości
Uderzeniem w dziób łodzi
Jestem galernikiem, kochanie
Gdybym tylko znalazła drogę
By żeglować tobą...
Może po prostu się ukryję...

Zostałam osadzona na mieliźnie
Szkoda marynarza
Czułam się bezpiecznie i zdrowo
Ale on szukał przygody

Jesteś falą oceanu, kochanie...

Chyba tylko jedna dziewczyna mogła porównać się do All About Eve. Tylko Aleah Starbridge (TUTAJ) umiała tak pięknie śpiewać. 


Ale jej nie ma już nami. Tak jak nie ma już z nami All About Eve. Za to są z nami, i zostaną już na zawsze, ich albumy. Genialne albumy. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.  


All About Eve, producenci: Paul Samwell-Smith Richard Gottehrer, Wayne Hussey i Simon Hinkler, tracklista: Flowers in Our Hair, Gypsy Dance, In the Clouds, Martha's Harbour, Every Angel, Shelter from the Rain, She Moves Through the Fair, Wild Hearted Woman, Never Promise (Anyone Forever), What Kind of Fool, In the Meadow

 


piątek, 30 kwietnia 2021

Z mojej płytoteki: The Mission i ich debiut - God's Own Medicine - gotycka jazda obowiązkowa

 

Opisywaliśmy niedawno historię the Sisters of Mercy (TUTAJ), i pamiętam jak wtedy gdy dowiedzieliśmy się o kolejnych perturbacjach w grupie, z wielkim niepokojem czekaliśmy na rozwój wydarzeń. Sisters wyszli z tego obronną ręką realizując Floodland (opisany TUTAJ), natomiast nieco wcześniej dwaj eks-członkowie SOM, czyli basista Craig Adams, oraz gitarzysta Wayne Hussey wydają opisywany dziś debiut the Mission. 

Płyta jest co najmniej niezła, gitarowa, pełna hitów, i jest niewątpliwie najlepsza w dorobku zespołu. Niestety kolejne już tak nie porywały, siadały gdzieś na trzecim utworze, jak nie wcześniej... Debiut natomiast, mimo że nie jest tak powalający jak Flootland, porywa kilkoma świetnymi hitami i riffami, są na nim też niespodziewane zwroty akcji.



Całość w symbolicznej okładce, jej znaczenia w sieci jeszcze nie podano. My zatem jesteśmy pierwsi. N
a awersie znajduje się sylwetka bogini Izydy, która była najważniejszym bogiem (a raczej boginią) medycyny, ponieważ przywróciła do życia własnego męża. Była bóstwem, które chroniło Egipt i wspierało jego króla, miała władzę nad wszystkimi narodami, uważana była za dostarczycielkę deszczu, więc ożywiała świat przyrody oraz była najsilniej spośród plejady bóstw związaną ze słońcem i księżycem. Dlatego przedstawiana była z opiekuńczymi skrzydłami. Ciekawe jest to, że pamięć o Izydzie przetrwała jej kult. Podobnie jak Grecy i Rzymianie, wielu współczesnych Europejczyków uważa starożytny Egipt za ojczyznę głębokiej, mistycznej mądrości, która często była łączona właśnie z Izydą. Może dlatego zachodni ezoteryzm często odnosił się do tej bogini. Podobnie jak za źródło tajemnej wiedzy uważa się Celtów i ich wierzenia.



Na okładce do Izydy - bóstwa uzdrawiania - odnosi się sentencja Gods Own Medicine, a do Celtów aluzją jest sznurowy krzyż, co także w pewien sposób odnosi się do Egiptu, gdzie węzły były szeroko stosowane jako amulety, ponieważ Egipcjanie wierzyli, że wiążą i uwalniają magię. Węzły celtyckie natomiast są takimi, które nie mają początku ani końca i można powiedzieć, że reprezentują wieczność, niezależnie od tego, czy oznacza to lojalność, wiarę, przyjaźń czy miłość... 

Wewnątrz cytat:


Te symbole, a przynajmniej część z nich, mogą odnosić się też do Andrew Eldritcha (pisaliśmy o nim ostatnio TUTAJ), z którym pozostali członkowie się pokłócili. Ten zresztą na Floodland zawarł również aluzyjny wobec Husseya utwór This Corrosion, którego nikomu nie pozwolił interpretować (przypomina się How Do You Sleep? Lennona...). Z SOM związana jest też epoka w jakiej napisano piosenki na płytę - powstały jeszcze w czasach Sisters (teksty Husseya, muzyka zespołu), być może więc są odrzutami na których wykonywanie nie zgodził się apodyktyczny Eldritch?



Album otwiera recytowana sentencja: Wciąż wierzę w Boga, ale Bóg nie wierzy już we mnie po czym następuje Wasteland, z klipem w którym widzimy nawiązanie do okładki. Piosenka jest o wyborze między dobrem a złem. Po niej znakomity Bridges Burning, z charakterystycznymi dla zespołu riffowymi zwrotami akcji. Po tym uderzeniu pora na wiązankę wielkich hitów (niestety z małymi przerwami). Najpierw jeden z najlepszych utworów albumu: Garden of Delight (Hereafter)...

Widzę jak tańczysz, śmiejesz się, naga 
Słodka i śliczna twarz 
I obietnica płonąca jasno
W twoich kryształowych oczach
Twoje dzikie i gwałtowne ciało
Cięcie które krwawi, pocałunek który kłuje
Strącamy gwiazdy w desperackim śniegu
Upadamy z lśniącego nieba, tak więc

Weź mnie za rękę i prowadź
Do ogrodu rozkoszy
Weź mnie za rękę i prowadź
Do ogrodu rozkoszy

Objawienie dokonane, odbija się 
Od smaganego wiatrem płynnego lustra
Tego zapierającego dech w piersiach świata, tej szczęśliwej śmierci
Ta elegancja we wdzięku
Cenny pierwszy przelotny dotyk wdzięcznej nieznajomej
Oczarował mnie i oczarował mnie
Wiem, że nie możesz mi zrobić krzywdy, tak więc

Bawimy się i bawimy się ogniem, tańczymy w płomieniach
I jesteśmy pokryci oparzeniami, które mogą nigdy się nie zagoić
I aniołowie mogą przyjść i aniołowie mogą odejść
Ale to raj na ziemi, kiedy ty

Weźmiesz mnie za rękę i poprowadzisz
Do ogrodu rozkoszy
Weź mnie za rękę i prowadź
Do ogrodu rozkoszy


Hicior numer dwa to: Stay With Me. Miłość na zawsze, mówiąc krótko. Po tym lekko zwalniamy - Blood Brother jest bowiem nieco mniej porywający. A po nim kolejne wielkie dziło: Let Sleeping Dogs Die... Takie klimaty to coś arcynadzwyczajnego... Zawsze najbardziej lubiłem ten właśnie utwór. Majestatyczny, ze znakomitym wokalem... 

Jest zbrodnia z pasji
I zbrodnia z zemsty
Ale najgorsza ze wszystkich zbrodni
To zbrodnia z żalu

O wilku mowa
A diabeł może o tobie mówić
Dlaczego nie możemy
Pozwolić umrzeć śpiącym psom?

Piosenka jest o problemach narratora z wiarą. Sacrilege to najsłabszy utwór na płycie. Ale zaraz słabszy moment rekompensowany jest z nawiązką doskonałym Dance on Glass i And the Dance Goes On. W tym drugim riffowe przełamanie (że tak to nazwę) powala na kolana do dziś. To zwrot akcji, którego nie powstydziłby się żaden zespół. Przy okazji to lekcja, jak ze średniego utworu można zrobić absolutne mistrzostwo. Po refrenie jesteśmy już nieco znudzeni a tu taka nagła zmiana sytuacji przy 2:38.... A pociągnięcie tematu przez smyczki dopełnia całości. 

Trwa przeplatanka bo Severina znowu nieco kuleje, ale za to z honorem wychodzą z całości hymnem Love Me to Death. O czym? Wiadomo...

Kochaj mnie na śmierć, mój kwiatku
Przebiegnij boso po moich włosach
Naga po ustach
Kochaj mnie na śmierć, mój skarbie
Zaduś mnie pocałunkami
Utop mnie w falach spadającej słodyczy... 

A później? A później wrócili z Children. Ten jednak był dobry niestety tylko do pewnego momentu. 

Za te przeplatanki jednak 5/6.





Może o nich jeszcze napiszemy? Zwłaszcza, że się reaktywowali....

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


The Mission, God's Own Medicine, Mercury Records, 1986.  Producent: Tim Palmer i The Mission. Tracklista: Wasteland, Bridges Burning, Garden of Delight (Hereafter), Stay With Me, Blood Brother, Let Sleeping Dogs Die, Sacrilege, Dance on Glass, And the Dance Goes On, Severina, Love Me to Death.

       

poniedziałek, 25 marca 2019

Isolations News 29: The Cure w panteonie, Hussey w Polsce, Joy Division w remiksie, a Unknown Pleasures w Medicine. Za to Ivo Partizan zacumował

Jak informuje jeden z portali (TUTAJ) wokalista zespołu the Cure (o którym pisaliśmy wiele razy TUTAJ) Robert Smith  i jego zespół trafią 29 marca do Rock and Roll Hall of Fame. 

Z nimi znajdą się tam tego samego dnia Brian Ferry i Roxy Music. 

Nie pisaliśmy o tych ostatnich? To poważne nadużycie, które wkrótce naprawimy. Avalon wszak dziełem ponadczasowym jest i basta, podobnie jak Boys and Girls.

A obecne wcielenie Roberta? No cóż czas leci... Dlatego nam najbardziej podoba się jak na fotce powyżej.

James Nice poinformował na FB o przygotowaniach do wydania rocznicowej płyty zawierającej między innymi nagrania Joy Division w wersjach miksowanych przez legendarnego Martina Hannetta. Ciekawi nas ostatnie zdjęcie, być może mamy do czynienia z nagraniami wycofanymi z aukcji pamiątek Petera Hooka (pisaliśmy o tym TUTAJ)? Czekamy cierpliwie - o dalszym rozwoju wydarzeń będziemy informować.  
  
Wayne Hussey - wokalista the Mission (pisaliśmy o nich TUTAJ) i były gitarzysta the Sisters of Mercy (pisaliśmy o nich TUTAJ) przyjedzie do Polski na dwa koncerty. Na program jego występów złożą się zarówno nowe kompozycje jak i największe hity the Mission. 

8 września (niedziela) - Wrocław  Stary Klasztor, 9 września (poniedziałek) - Warszawa - Pogłos.

Lata 80 - te nie wrócą. Dziś zarówno Sisters jak i Mission to tylko cienie samych siebie.

Póki co jednak nie cieniasy. 

Legenda polskiej chłodnej fali, zespół Ivo Partizan, który wygrał Jarocin 1985 (gdzie jeden z nas był osobiście) ciągle koncertuje. Tym razem w klubie Cuma w Chełmży. Okazuje się że goszczą tam od dłuższego czasu bardzo interesujący wykonawcy (np. Moskwa). Strona klubu na FB jest TUTAJ. Warto zacumować, jeśli ktoś jest w pobliżu. 

A ludzie z Cumy mogą nam czasem wrzucić jakieś ogłoszenie na maila to zareklamujemy u siebie. Mało tego - jeśli ktoś z naszych czytelników słyszał o jakimś ciekawym koncercie - prosimy o info.

A Ivo Partizan? Na pewno będzie bosko, kiedyś przynajmniej było, a powyższa piosenka wtedy w 1985 roku podobała nam się najbardziej...

W sklepach sieci Medicine można od dłuższego czasu zakupić koszulki z logo Unknown Pleasures. Są też bluzy, ale jedynie damskie. 

Mimo tego, że w sklepie koszulki wyglądają nieco dziwnie z powodu zastosowanego efektu wyblaknięcia, to szczerze mówiąc podczas noszenia efekt jest zajebisty. 

Zakupiliśmy dwie pary i mamy pełen szacunek dla Medicine.

Warto przemyśleć, czy zamiast nosić na klacie jakieś badziewiaste loga, nie lepiej szarpnąć się i za 69 PLN nabyć prawdziwy genialny rytm serca pulsara CP 1918. Mają tam obecnie promocję - druga koszulka za 50%.

Zatem za 100 PLN dostajemy dokładnie 200 linii. Czyli za jedną płacimy zaledwie 0.50 PLN. 

Taniej nie będzie. No chyba, że sami staniemy się umierającymi gwiazdami. Wtedy nasze fale będą transmitowane w kosmos zupełnie gratis.. 

Tylko czy zespół tak genialny jak Joy Division zechce umieścić je na okładce swojej ponadczasowej płyty? 

Bez urazy, ale wątpimy... 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 19 stycznia 2024

Niezapomniane koncerty: The Mission Crusade, Live 1987 - gotyk na najwyższym poziomie

W 1986 roku Wayne Hussey i Craig Adams kłócą się o forsę z Andrew Eldritchem i odchodzą z the Sisters of Mercy (co dzieje się z zespołem opisaliśmy TUTAJ). Tak rodzi się the Mission, zespół który okazuje się nadzieją gotyku. Pamiętam jak zasłuchiwaliśmy się w ich debiucie God's Own Medicine (opisanym TUTAJ) i jak mocno rozczarowaliśmy się kolejnym albumem, a o następnych nie ma co pisać... 

Po rozpadzie zespołu Hussey grywał w drugorzędnych knajpach (nawet w Polsce), a nam pozostało wspomnienie. 

Tym jest właśnie opisywany dziś koncert dla Channel 5 pt. Crusade, w reżyserii Tonyego Van Der Elde. Co ciekawe większość piosenek zagranych na koncercie brzmi znacznie lepiej niż na albumie. Byli wtedy znakomici.

Do takich, świetnie zagranych należą:  Wasteland, And the Dance Goes On (ach ten riff, to chyba najlepszy riff w historii gotyku),  Let Sleeping Dogs Die, Sacrilege (w szybszej wersji niż na albumie), Stay With Me (Hussey bez gitary, popija jakieś wino z gwinta a publika śpiewa refren), Wake (jakże piękna ballada), Blood Brother (świetny i dynamiczny), 

Słabą stroną jest, jak zawsze w tamtym czasie live, Garden of Delight. Nie ma nic gorszego, niż zmienić znaną wszystkim wersję hitu w muzyczny koszmarek. Całość kończy znany i lubiany 1969 Sisters of Mercy, a jakże. I brzmi on tutaj znakomicie.

Bisów nie było, ale i tak zabawiali nas prawie przez godzinę, wykonując też mniej znane utwory jak Serpent's Kiss, Over the Hills and Far Away i The Crystal Ocean. 

Zespół grał wtedy w składzie:  Wayne Hussey (gitara, wokal), Craig Adams (bas, wokal), Mick Brown (perkusja), Simon Hinkler (gitary, klawisze). Poza Brownem wszyscy grają w zespole do dziś, a po reaktywacji w 2016 znowu zagrali w Polsce (relacja TUTAJ). I zagrali ponoć bardzo dobrze, bowiem ich album Another Fall From Grace to powrót do korzeni... Może warto po niego sięgnąć?

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.    


The Mission Crusade, Live 1987. Setlista: Wasteland, And the Dance Goes On, Garden of Delight, Let Sleeping Dogs Die, Serpent's Kiss, Over the Hills and Far Away, The Crystal Ocean, Sacrilege, Stay With Me, Wake, Blood Brother, 1969.


sobota, 27 listopada 2021

Co się dzieje z nimi dzisiaj: All About Eve

2 listopada dotarła do nas smuta wieść o śmierci perkusisty Dereka (Del) Hooda. Zmarł 21 października na raka, miał 56 lat… Działał głównie w Londynie, a mieszkał (ostatnio) z rodziną w Bath. Pozostawił żonę Wendy (z domu Jeacock), którą poślubił w 1999 roku, oraz dzieci, Dylana i Cecily.  A także fanów…  Ci w mediach społecznościowych zamieścili krotką relację z pogrzebu: Grano na nim muzykę The Clash, The Beatles, piosenki Nicka Cave i Lianne La Havas. Ostatnim utworem był Race For The Prize The Flaming Lips




Del Hood grał i nagrywał z wieloma zespołami, w tym z All About Eve, The  Auteurs, Baader Meinhof, Babybird, Balloon i Grand Drive. Ale nie tylko grał. Był artystą także w innej dziedzinie. Studiował druk i introligatorstwo na Uniwersytecie w Edynburgu, po czym najpierw przez jakiś czas pracował w bibliotece Uniwersytetu St Andrews a potem działał samodzielnie. Był jednym z wiodących brytyjskich introligatorów promujących własne wzornictwo, kreatywnie łączące tradycyjne techniki i nowoczesny design. Wykonując oprawy używał tak samo jak jego wielcy poprzednicy skóry i papieru, złocił brzegi stron książek szlachetnymi metalami, złotem, platyną i palladem. Jego prace były wystawiane w Victoria & Albert Museum, The House of Lords, The British Library i Grolier Club w Nowym Jorku, a dekorowane przez niego książki stały się częścią zbiorów publicznych i prywatnych na całym świecie.


Chyba najbardziej znaną formacją, w której przyszło mu działać był angielski zespół rockowy  o wymownym tytule: All About Eve, w którym rolę liderki pełniła pochodząca z Coventry wokalistka Julianne Regan, a muzykiem równie mocno kojarzonym z tą formacją był wywodzący się z Huddersfield basista Andy Cousin. Pozostali członkowie zmieniali się wielokrotnie na przestrzeni lat, najlepszy skład oprócz wymienionych skupiał jeszcze Tima Bricheno i Marka Price. 

Zespół pozostawił cztery albumy, z których najbardziej znany jest Martha's Harbour (1988). Założony w 1984 roku istniał do 2004 z przerwą w latach 1993-1999. Del Hood po raz pierwszy zagrał z AAE na koncercie Union Chapel w grudniu 2000 roku, a następnie podczas występów w 2001 i 2002 roku. 

Czas leci naprzód… dlatego korzystając z okazji prześledźmy co też dzieje się z wspomnianymi muzykami. 

Na początku zajmiemy się Julie Anne (Julianne) Regan (ur. 1962 r.), piosenkarką, autorką tekstów, gitarzystą, basistą i klawiszowcem. W czasach gdy śpiewała z AAE była uważana za jedną z bardziej utalentowanych wokalistek angielskiej sceny gotyckiej końca lat osiemdziesiątych.


Zanim jednak zaczęła się jej przygoda z All about Eve była basistką Gene Loves Jezebel, do których dołączyła w dość zaskakujących okolicznościach – po tym gdy jako studentka London College of Fashion i dziennikarka magazynu muzycznego ZigZag przeprowadziła z nimi wywiad. Ale dość szybko zrezygnowała z nich. W tym samym czasie zmieniała także pracę, bo ZigZag zbankrutował… 

Regan muzykowała więc wówczas ze swoją dobrą znajomą, byłą perkusistką Xmal Deutschland, Manuelą Zwingmann, pracowała w księgarni na Charing Cross Road oraz zapoznała Andyego Cousina i Tima Bricheno, grających wtedy w Aemotii Crii. Zaczęli działać razem i stworzyli zespół początkowo nazwany The Swarm, ale gdy obejrzeli film, przemianowali się na All About Eve. Oprócz wymienionych muzyków grał wtedy z nimi James Richard Jackson. Tak było na samym początku. Krótko potem Zwigmann i Jackson opuścili zespół a i w kolejnych latach wielu muzyków przychodziło i odchodziło z grupy. 


W 1993 roku tak samo zrobiła Regan. I związała się z kilkoma formacjami i muzykami: z Mice (1995-1997) złożoną jeszcze z Timem McTighe, byłym członkiem Levitation, z Christianem Hayesem (aka Bic) i ze sporadycznym udziałem podczas nagrań studyjnych Marka Price. 

Potem występowała w duecie Jules et Jim (1999-2001), czyli wspólnym projekcie z Jean-Marc Ledermanem (z The Weathermen) który istnieje do dzisiaj. Poza tym śpiewała lub współpracowała z takimi artystami jak, Wayne Hussey  (The Mission), Jah Wobble, Tim Bowness, Bernard Butler, Fairport Convention i David Gilmour. 

Obecnie prowadzi zajęcia z Commercial Music i z pisania tekstów piosenek  (ma tytuł magistra z tej dziedziny) na wydziale School of Music and Performing Arts na Bath Spa University (LINK). Podobno rozpoczęła też prace nad albumem solowym. W zeszłym roku udostępniła utwór Luxury of Reflection  nagrany z Timem Bricheno i chyba nie jest to koniec ich współpracy (LINK).



W tym roku dla młodej grupy The Dadaist zmontowała wideoklip I otworzyła nowy projekt, który nazwała po porostu Julianne Regan Project. 

Nie stroni także od dziennikarstwa. W trudnym czasie Pandemii zauważyła, że artyści w czasie kryzysu zmuszeni zostali do wykonywania innych prac niż koncertowanie. Opisała te doświadczenia w tym roku, w artykule zamieszczonym na jednym z webzinów (LINK). O sobie napisałam tam tak: na szczęście mam pracę, która jak dotąd okazała się dość odporna na Covid. Jestem wykładowcą uniwersyteckim, a zajęcia hybrydowe pozwoliły nam przetrwać ostatni rok akademicki. Pomiędzy ostatnim kontraktem płytowym a tymi zajęciami musiałam wykonać kilka wyczerpujących obowiązków, pracowałam w roli sprzątaczki, a następnie asystentki opieki zdrowotnej. Muszę przyznać, że niejednokrotnie, opróżniając do maceratora ze śluzu cuchnącą, tekturową miskę przy łóżku, myślałam o występach w Royal Albert Hall. Nie byłam szczególnie dobrym pracownikiem w HCA (placówkach opieki zdrowotnej) ani specjalnie wyjątkowym, ale to co tam robiłam nie było najłatwiejsze z tego, co w życiu robiłam.


Andrew „Andy” Cousin (ur. 1963 r.) to angielski basista i rzadziej gitarzysta z Huddersfield w Anglii. Jest znany przede wszystkim z bycia basistą All About Eve, ale grał także dla The Mission i jest członkiem założycielem The Lucy Nation, zespołu-duetu ze szwedzką piosenkarką Anną Nyström. 


Od 2016 roku prowadzi audycję pod tytułem Andy Cousin w Deal Radio (LINK).  W 2020 roku jego instrumentalny utwór z wokalizą Nancy Gorman pojawił się na kompilacji  Unity Charity. Oprócz tego ma własną firmę zajmującą się produkcją i organizacją muzycznych przedsięwzięć (LINK) (LINK). 

Najnowszym jego projektem jest współpraca z Rachel Dunn o wdzięcznej nazwie X-SUPERSTAR.


Timothy John „Tim” Bricheno (ur. 1963 r.) to angielski gitarzysta, autor tekstów i… obecnie pedagog z Huddersfield. Był członkiem kilku znanych angielskich zespołów nurtu rock indie, w tym All About Eve, The Sisters of Mercy, XC-NN (pierwotnie CNN) i Tin Star. Występował również jako gość trasy koncertowej The Mission i nagrywał z nimi. Bricheno tworzył poza tym muzykę pod kilkoma pseudonimami dla takich artystów jak Dusty Springfield, Gene Pitney i Wade Snowman. Obecnie gra w Jok, zespole utworzonym z byłym XC-NN i byłym wokalistą Tin Star, Davidem Tomlinsonem oraz z Handsem Randall i Tonym Phones. Wydali trzy albumy. I mają za sobą parę koncertów, m.in. w 2018 roku. Wraz z Tomlinsonem grają jeszcze w innym składzie o nazwie Sub Couple

Bricheno poza tym uczy pisania piosenek: na Middlesex University Hendon, ICMP (Institute of Contemporary Music) i na Academy of Contemporary Music w Guildford. Jok w 2020 roku wydał nowy singiel…

Z tego wszystkiego wynika, że wszyscy tworzą. Każdy z byłych członków All About Eve działa. Podobnie jak i my.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.