Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Love Will Tear Us Apart, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Love Will Tear Us Apart, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

Isolations News 283: Nowy Clan of Xymox, Vini Reilly - wywiad, nieznane foto Iana Curtisa, nowy mural Joy Division, Fripp pozuje, Stop Devaluing Music, Midge Ure w PL, King Crimson i The Smashing Pumpkins live, Oasis z piosenką wszechczasów, Chris Cross i Gerry Conway RIP, patriotyzm kulinarny w ZSRR, muzeum o gotowaniu, neurocysticerkoza w natarciu i ucieleśnienie niemieckiego futbolu


Jak zawsze najpierw Manchester: Vini Reilly udzielił obszernego wywiadu miesięcznikowi Uncut - pytania pochodziły od jego fanów i zostały przesłane do czasopisma mailem. Muzyk wspomina w nim swoją edukację muzyczną (uczęszczał do szkoły muzycznej gdzie uczył się gry na fortepianie), opowiadał o kontaktach z Martinem Hannettem, o Tony Wilsonie, który był dla niego jak starszy brat, a także o współpracy z Morrisseyem i o obecnych fascynacjach muzycznych. Wywiad ma także zachęcić do kupna ponownego wydania przełomowego albumu Vini Reilly z 1989 roku, w 35 lecie jego edycji, wyprodukowanego przez Stephena Street (The Smiths, Blur, The Cranberries, New Order). Zremasterowana i mocno rozbudowana wersja składająca się z 5 płyt, zawiera ponad 75 utworów (LINK).

W internecie zamieszczono zdjęcie Iana Curtisa wykonane w Paryżu w 1975 r., podczas miesiąca miodowego, podobno opublikowano je pierwszy raz (LINK). Potwierdzamy, to nieznane wcześniej foto.


W temacie: w Stockport powstał mural będący hołdem dla Joy Division. Inspirowany biało-czarnym wzorem, który pojawił się na debiutanckim albumie zespołu Unknown Pleasures, nagranym w Strawberry Studios w Stockport w 1979 roku, zdobi fasadę budynku Syndikat w Underbanks. Stworzony przez artystę ulicznego Otto Schade'a, który był także autorem popularnego muralu Jimiego Hendrixa na Chestergate, upamiętnia 45. rocznicę wydania wspomnianego albumu. Mural zawiera także obraz gitary Vox Phantom VI, na której Ian Curtis grał w teledysku do Love Will Tear Us Apart (LINK).

Dalej Manchester: Hit Oasis Live Forever został uznany za najlepszą brytyjską piosenkę wszech czasów. Utwór zwyciężył ankiecie, w której wzięły udział  tysiące słuchaczy Radia X. Na drugim miejscu znalazł się hymn Queen z 1975 roku Bohemian Rhapsody, który awansował o jedno miejsce w porównaniu z zeszłorocznym sondażem. Nowością na  tegorocznej liście jest singiel Nothing But Thieves z 2023 r. oraz Overcome na trzecim miejscu i I Am The Resurrection zespołu The Stone Roses (LINK).

To radio musi mieć charakter satyryczny.

W temacie satyry: Jekaterina Mizulina dziennikarka i kochanka prezydenta Władimira Putina opublikowała nagranie z Dumy Państwowej (parlament rosyjski) w którym posłowie zalecili zaprzestanie sprzedaży pizzy i proponują rozwój patriotyzmu kulinarnego czyli gotowanie naleśnikarni, pasztetów i innych rosyjskich potraw w lokalach gastronomicznych (LINK).

Wania łowi ryby nad brzegiem Oceanu Lodowatego. Wynurza się amerykańska łódź podwodna, wyskakuje marynarz: - Rosjanie byli? - Nie. Odpłynęli. Po chwili wynurza się rosyjska łódź podwodna, wyskakuje marynarz: - Amerykanie byli? - Tak. - Gdzie popłynęli? - Na północny wschód. - Nie wymądrzaj się, ręką pokaż!

Jeszcze w temacie jedzenia. Ma ktoś ochotę na tartego szczura? A może filet ze słonia lub udko antylopy? W sylwestra 1870 roku, kiedy Paryż był oblężony przez wojska pruskie, szefowie kuchni w kilku otwartych restauracjach podawali potrawy ze szczurów i zwierząt z ogrodów zoologicznych. To i inne nietypowe menu można znaleźć na otwartej w ostatni weekend wystawie w Museo della Cucina, muzeum w Rzymie poświęconym historii jedzenia i gotowania (LINK).

Też o jedzeniu, choć bardziej o trawieniu i związanych z nim problemach. Pewien 52-letni Amerykanin zwrócił się do lekarza po tym, jak jego zwykłe migreny stały się częstsze i poważniejsze oraz nie reagowały na leki. Skany wykazały, że w jego mózgu znajdowały się liczne jaja tasiemca. U mężczyzny zdiagnozowano neurocysticerkozę – wywołaną formą zakażenia wywołanego przez cysty larwalne tasiemca wieprzowego, które mogą przedostać się do tkanek, takich jak mięśnie i mózg.  Lekarze ujawnili, że Podczas dalszego przesłuchania pacjent zaprzeczył, że jadł surową żywność lub żywność uliczną, ale przyznał, że przez większość swojego życia jadł lekko ugotowany, nie chrupiący bekon. A poza tym nie mył rąk przed jedzeniem. A więc dzieci, myjcie ręce, bo inaczej nigdy nie będziecie sami (LINK).


Co nie zmienia faktu, że każdy kiedyś umrze, co obok podatków, jest życiowym pewnikiem. Przekonał się o tym Gerry Conway, perkusista najbardziej znany ze swojej współpracy z Fairport Convention oraz Jethro Tull i Pentangle. Miał 76 lat (LINK).


Zmarł też  Chris Cross, basista nowofalowego zespołu Ultravox. Miał 71 lat, przyczyna śmierci nie jest znana. O smutnym fakcie powiadomił świat jego kolega z zespołu, Midge Ure  (LINK). Ure wystąpi na zamku w Szymborku 13 lipca tego roku. Koncert zorganizują: Fundacja Heritage Poland Group i Progresja Music Zone. Muzykowi towarzyszyć będzie The Dumplings.  Bilety TUTAJ. Nasza relacja z jego występu TUTAJ.

Skoro o koncertach w PL - na kanale YouTube jeden z fanów zamieścił wideo w rozdzielczości 4K z koncertu JUDAS PRIEST, który odbył się 30 marca w Tauron Arenie w Krakowie (LINK).

Dalej koncertowo: The Smashing Pumpkins ogłosili porządek koncertów z tegorocznej, wyjątkowo obszernej trasy. Potrwa ona od końca lipca, a zakończy pod koniec września. Występy będą miały miejsce w takich miastach jak Waszyngton, Montreal, Hershey, Chicago, Des Moines, Simpsonville, Denver, Los Angeles, Seattle, Las Vegas i San Diego. Przed trasą po Ameryce Północnej Smashing Pumpkins wyruszy w tournée po Europie i Wielkiej Brytanii to już niedługo od początku czerwca do połowy września. Zespół zagra z Weezerem, Interpolem, Tomem Morello i innym zespołem, którego nazwa jeszcze nie została podana.


Za to Tom Morello, gitarzysta Rage Against The Machine, Audioslave i Prophets Of Rage, wystąpi tego lata w Londynie dla zaledwie 1500 osób. Na koncert 13 czerwca w Electric Ballroom w Camden  już ruszyła sprzedaż biletów (LINK).


Beat, nowy kwartet powiązany z King Crimson, założony przez Adriana Belewa, w skład którego wchodzą basista Crimson oraz Peter Gabriel, Tony Levin,  perkusista Tool  Danny Carey i gitarzysta  Steve Vai, opisali planowaną trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych, która zajmie wrzesień, październik i listopad tego roku. Podczas niej wykonają muzykę z trzech albumów King Crimson z lat 80.: Discipline, Beat  Three Of A Perfect Pair. Trasę zapowiada wideoklip powyżej, a bilety i terminy TUTAJ.

Skoro King Crimson - Robert Fripp uczcił Prima Aprilis uruchamiając konto na OnlyFans, która dla niewtajemniczonych jest usługą subskrypcyjną służącą do otrzymywania treści od osób, które świadczą usługi se###alne. Zamieścił tam swoje zdjęcie, na którym nago siedzi na schodach trzymając gitarę (LINK).  A oprócz zdjęcia opublikował klip, który gra powyżej. 

- Panie doktorze, mam już osiemdziesiąt lat i wciąż uganiam się za spódniczkami!
- No to gratuluję panu!
- Ale ja nie pamiętam po co ja to robię.



Z kręgu ludzi zaawansowanych wiekowo: Brian Eno wydał nową piosenkę  All I Remember. Utwór ten pojawi się na końcu filmu biograficznego pt.: Eno, opisującego całą karierę muzyka. Premiera dokumentu planowana jest na 20 kwietnia.
 

Z tego samego kręgu: Kiss sprzedał swoje prawa do nazwy, logo, wizerunku, a także część katalogu muzycznego i wydawnictw zespołu grupie Pophouse Entertainment, firmie stojącej za popularnym programem awatarów zespołu ABBA na żywo (LINK).

 
W temacie awatarów i ludzi wiekowych: Pearl Jam, REM , Robert Smith z The Cure, Stevie Wonder, The Last Dinner Party, Billie Eilish oraz spadkobiercy Franka Sinatry i Boba Marleya znajdują się wśród 200 artystów, którzy podpisali list otwarty zatytułowany Stop Devaluing Music, ostrzegający przed drapieżnym wykorzystaniem sztucznej inteligencji, co prowadzi do ataku na ludzką kreatywność i narusza prawa autorskie. List otwarty, opublikowany 2 kwietnia, został opublikowany przez organizację non-profit Artist Rights Alliance. Pełna lista sygnatariuszy i treść listu TUTAJ.
 

Żeby zakończyć wątek ludzi wiekowych - Clan of Xymox zapowiedzieli nowy album Exodus. Pojawi się w sprzedaży 7 czerwca (LINK).
 
Syn do ojca:
- Mam dwie wiadomości...
- Pewnie dobrą i złą?
- ...tak jakby, ale dwa w jednym...
- Jak to?!
- Dziadek przestał chrapać...
\
 

Na koniec też o dziadkach, ale niemieckich. Adidas wyprodukował koszulki będące wg opisu Ucieleśnieniem ducha niemieckiego futbolu.Trzy dni po ich prezentacji wycofał te z numerem 44. Bo numer stylizowany został na SS. Także numer 4 na niemieckiej koszulce zostanie zmieniony ze względu na jego podobieństwo do symbolu używanego przez nazistowską organizację Hitlerjugend (LINK).
 
Okopy: niemiecki i polski. I tak walczą ze sobą, strzelają do siebie, ale jak na razie żadna ze stron nikogo nie trafiła. Aż wreszcie jeden z Polaków powiedział:
- Te, jakie jest najpopularniejsze imię niemieckie?
- Hmm, może Hans?
- O! Dobre! Krzykniemy Hans i może jakiś jeleń się wychyli to go zastrzelimy.
No i wołają:
- Hans!
- Ja!?
Szwab się wychylił ... Dostał kulkę.
- Hans!
- Ja!?
Następny.
- Hans!
- Ja!?
Kolejny.
I tak ich powybijali, zostało tylko kilku. Siedzą te szwaby i myślą:
- Może my też tak zrobimy?
- Ja! Jakie jest popularne imię polskie?
- Może Zdzichu?
- Ja gut!
I ryczą:
- Zdzichu!
Cisza.
- Zdzichu!
Cisza.
- Zdzichu!
- Zdzicha nie ma, jest na wakacjach ... To Ty Hans?
- Ja!
Strzał. 

Wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 13 marca 2024

Nasza relacja: Darker Waves Festival, Los Angeles 18.11.2023. cz.3: Echo & The Bunnymen, The Human League, The B’52’s, New Order, Tears For Fears

Pierwsza część relacji jest TUTAJ, druga TUTAJ

A następny występ to legendarny:

Echo & The Bunnymen

kiedy wreszcie wyszli na scenę zostali przywitani, jak na nowofalową legendę z lat 80 przystało. Trochę nas zaskoczyły pierwsze dźwięki lecące ze sceny, choć były to jak najbardziej kalifornijskie tony… Roadhouse Blues. Tak, właśnie ten blues z repertuaru The Doors. Dlaczego? Bo to Kalifornia?

Nie było czasu się zastanawiać, bo przy następnej piosence zaliczyliśmy odlot, gdyż była to ulubiona Bring On The Dancing Horses, znana chyba tylko z singla i ze składanki the best of. Później jednak nastąpiło ochłodzenie, bo albo przesunęliśmy się bliżej sceny, gdzie była jakaś dziura nagłośnieniowa i było gorzej słychać, albo… hmmm? Jakoś przetrwaliśmy chwilę i znowu zdziwko bo zabrzmiały dobrze znane doorsowskie dźwięki People Are Strange, co już chyba nie mogło być przypadkiem, ale dopiero później dowiedzieliśmy się, że na zaciemnionej i zadymionej scenie pojawił się nie kto inny jak Robby Krieger, legendarny gitarzysta The Doors! No to można powiedzieć, że byliśmy w domu, bo śpiew przejęła publiczność i nagłośnienie straciło na znaczeniu. Ale gdy zmieniliśmy miejsce i kolejne utwory, w tym największy hit, czyli The Killing Moon zabrzmiał jak - nomen omen - echo, to doszliśmy do wniosku, że chyba głos wokaliście nie dojechał. No albo z nami było już co nie tak.  

A jeszcze całkiem później się okazało, że Echo & The Bunnymen wykonywali już przebój Doorsów w jakimś serialu o wampirach The Lost Boys, którego nigdy nie oglądaliśmy.

Jeśli coś podczas tego występu wypadło świetnie - to sceniczna oprawa. Ta była najbardziej adekwatna i dopasowana do nazwy festiwalu: Darker Waves: mrok, mgła i dymy, czerwone światła i tajemnicza pełnia księżyca wyświetlana na plecach sceny. No i jeszcze teoretycznie: szalony, zimnofalowy głos Iana McCullocha, który w praktyce musieliśmy sobie wizualizować i przywoływać z pamięci niż z odsłuchu na żywo. Naszym skromnym zdaniem organizatorzy powinni właśnie w tym miejscu, na tę zadymioną scenę wstawić Clan of Xymox i wtedy można by powiedzieć, że się wszystko zgadza.

Tym razem też nie dotrwaliśmy do końca ostatniej piosenki, lecz obecnie z przyczyn bardziej naturalnych. Trudno powiedzieć dlaczego akurat przy tej scenie nie było toalet i należało się po raz kolejny przemieścić (a wtedy to już nawet przeczłapać) przez całą długość festiwalowego terenu. Nie ma jednak tego złego bo…

za strefą kibli mieściła się scena żółta TIKI i właśnie sobie uświadomiliśmy że zaczyna się tam koncert

The Human League

Zdążyliśmy na sam początek, choć w ferworze wydarzeń można się pogubić co, gdzie i kiedy. Teraz bodajże weszliśmy już na poziom festiwalowych headlinerów, którzy mają przydzielone dłuższe sloty czasowe, niż tylko pół godziny, ale powiedzmy to sobie szczerze: na tym etapie przestaliśmy to kontrolować i już jedziemy na żywioł. Przestaliśmy nawet inwestować w te syfiaste soczki z kartoników, bo otworzone zostały normalne bary, gdzie polewa się normalne rzeczy. Oczywiście nadal za nienormalne pieniądze, ale trudno. Co zrobić. Porządni to już byliśmy. Nie po to się spotykamy raz na rok lub raz na 10 lat żeby się bawić w jakieś konwenanse.

Sprawdzamy tylko, że o tej samej godzinie, na drugiej scenie rozpoczyna występ inny zespół, a tamtym przecież wczoraj w knajpie obiecaliśmy, że będziemy im dopingować. No to musimy się jakoś rozerwać. Spoko.

Rozrywkę zaczynamy jednak od bliższej naszemu sercu Human League, czyli jednej z najbardziej znanych grup nurtu new romantic, zwłaszcza że pewnie nigdy więcej ich nie zobaczymy na żywo. Prawa natury są jakie są.

Jak przystało na przedstawiciela gatunku, wokalista Philip Oakey wychodzi na scenę w kosmicznym stroju niczym z kantyny na planecie Tatooine w Gwiezdnych Wojnach. Och, ile oni mieli fajnych pioseneczek. Ech, szkoda że przez wielu zapomnianych. Ach i teraz je przypominają, zaczynając od Mirror Man. Przy Sound of the Crowd panie z zespołu: Susan i Joanne, które śpiewają na froncie od 1980 r. dzielnie ćwiczą wygibasy, zupełnie jak kiedyś. Mrużymy oczy, bo to bardzo dobra metoda. Grunt, że wykonawcy się nie męczą i występ sprawia im radochę. W tym momencie dwóch akompaniujących muzyków zdejmuje ze stojaków długie pudła syntezatorów, okazuje się, że mają one gryfy, zawieszają je sobie na ramionach, jak gitary i heja! Kto teraz używa jeszcze takich kosmicznych instrumentów? Chyba już nikt. Ale to był elektroniczny bajer na miarę naszych czasów!

Następna milutka melodyjka Open Your Heart dociera właśnie tam… w okolice serca, przypominając to i tamto.

- Seconds! - to mój ulubiony! Słyszę przez ramię głos Mr. Colourboxa.

Chwila oddechu i teraz leci zajefajny Lebanon. Przy wolniejszym Human musimy się ogarnąć, bo teraz albo nigdy: lecimy pod scenę DARKER, gdzie już trwa koncert naszych wczorajszych znajomych. Ale jeszcze jakąś nieokreśloną chwilę później, stojąc przy barze dzielącym strefy sceny fioletowej i żółtej słyszymy za plecami chóralne śpiewy publiki Don’t You Want Me Baby, Don’t You Want Me ooooooo! No któż nie pamięta dżingla z tej piosenki w Liście Przebojów PR3? My pamiętamy!

The B’52’s

tymczasem przelecieliśmy strategicznym bombowcem B’52 pod drugą scenę (tak, wiemy, że nazwa zespołu to nie od samolotu, tylko od fryzur w tzw. kok na bombę), ale nam się lepiej kojarzy z lotnictwem.

Podobno zaczęli od flinstonowego Planet Claire, ale tego nie widzieliśmy. Lądujemy gdzieś w środku ich występu, amerykańska publika szaleje, zna wszystkie teksty i bawi się doskonale. W końcu to ich czasy. My żyliśmy w równoległych, ale na innej planecie, w innej czasoprzestrzeni. Nic to! W każdym razie jest energetycznie, rockandrollowo, wesoło. Przecież takie hity jak Roam czy Private Idaho to nawet my znamy. A Love Shack i finalny Rock Lobster to już w ogóle! Wariaci wszystkich krajów i galaktyk łączcie się! Można śmiało odhaczyć, że występ mamy zaliczony, bo w tym wypadku operujemy w takich kategoriach.

Nie wiemy co prawda, czy pozdrawiali nas ze sceny, bo korzystając z chwili zamieszania, gdzie wszyscy dookoła twistują lub rockabillują, dossaliśmy się do baru bez żadnej kolejki. Aaaaaby  wytrzymać do końca trzeba nasmarować się sokiem z agawy. Ona stawia na nogi i mamy to przetestowane. I już można odlatywać na południe, w stronę sceny niebieskiej, gdzie za chwilę…

New Order

oooo tak, bardzo, bardzo dobry występ: bynajmniej to nie opinia lecz fakty. Na pierwszym kawałku muszę rozprostować kręgosłup na piachu, ale za chwilę podrywa mnie basik z Age of Consent. Wiadomo, kto go wymyślił, ale niestety chłopaki pokłócili się na dobre i jest jak jest. Oni grają tu, a na Petera Hooka już trafialiśmy i jeszcze trafimy.

Gdy dochodzi do Your Silent Face unosimy się wyżej, ponad tłum, jesteśmy ponad wszystkim, bo ta piosenka jest w nas. Bernard Sumner gra swoją piękną solóweczkę jak przystało: na ustnej melodice. Ze sceny WAVES płyną dźwiękowe fale klawiszy, wzmocnione falami wyświetlanymi na telebimach, a z prawej strony, w ciemności, jakieś 50 metrów od nas płyną prawdziwe fale Pacyfiku. Tymczasem my płyniemy w przestworzach. Chwilo trwaj! No dobra, krótki oddech: gleba czyli piach i znowu podryw przy dźwiękach Sub-Culture

I like walking in the park, When it gets late at night

I move 'round in the dark, And leave when it gets light

I sit around by day, Tied up in chains so tight

These crazy words of mine, So wrong they could be

What do I get out of this? I always try, I always miss…

Kolana pieką, kręgosłup po tylu godzinach, tu spędzonych, odmawia posłuszeństwa, ale gęba się śmieje. Cierpieć i lizać rany będziemy jutro. Jutro niedziela, pojutrze poniedziałek, a u nas leci Blue Monday!

Jesteśmy dość daleko od sceny, nie mamy już sił by się przebijać, ale nagłośnienie jest tu dobre, wszystko widać, słychać i czuć. Jedziemy! Jesteśmy przecież gdzieś w 1983 roku!

Przy kolejnej piosence Temptation wyświetlana na telebimach samotna Route 66 przebija się przez piaski pustyni Mojave, o, właśnie tak tu wczoraj dojechałem, uuuuu, uuuuu…

A teraz kulminacja, po godzinie i 15 minutach grania na scenie kręci się winyl z napisem Joy Division. Love Will Tear Us Apart. Bosko. Dziękujemy. Dobranoc.

No nie. To jeszcze nie koniec, choć w zasadzie tak mógłby się zakończyć festiwal. W tym momencie nie myślimy, że trzeba po raz ostatni pokonać po piachu ten odcinek wybrzeża od sceny niebieskiej do fioletowej. Który to już raz? Mimo to pełzniemy. Bo tam…

Tears For Fears

Tu musimy mocno mrużyć oczy, by rozpoznać na scenie Rolanda i Curta, ale co nam pozostało? Trzeba posłuchać. Jako trzeci kawałek wjeżdża Everybody Wants to Rule the World i wiemy, że jesteśmy we właściwym miejscu. Światem nie udało się zawładnąć, ale nie ma co narzekać, zbieramy swoje owoce, a przecież nic nie trwa wiecznie.

Zespół gra bardzo dobrze, następny znany hit to Sowing the Seeds of Love. Chłopaki może zmienili wygląd i kolor włosów, ale głosy zostały po staremu. W przerwie między piosenkami żartują ze sceny, że w trakcie festiwalu chodzili w tłumie ludzi i nikt ich tu nie rozpoznawał.

No dobra, teraz postanowili podzielić się z nami piosenką z nowego albumu, bardzo doceniamy, ale uwierzcie, jedziemy już na oparach i tylko coś mocniejszego jest w stanie utrzymać nas przy życiu. Coś takiego jak Mad World! I chyba jest to punkt zwrotny w naszym dzisiejszym koncertowaniu. Zespół - z całym szacunkiem - gra dalej i robi to bardzo ładnie, bo mają w repertuarze różne wolne ballady, no ale to nie na nasze obecne potrzeby. Robimy szybki zwrot przez ramię, odbieramy z wirtualnego depozytu plecak i uciekając przed całym tłumem już jesteśmy na ulicy. Zaczepia nas Meksykanka sprzedająca… biało-czarne koszulki New Order stylizowane na okładkę Substance. Po ile? Po 5 Dolców. He he. No ale nas jest dwóch, mamy w gotówce tylko 7, a jak weźmiemy dwie za te 7, to będzie OK?

- Okay okay.

I jest bardzo Okay bo zza płotu dobiegają nas dźwięki wielkiego przeboju Pale Shalter, gdy my właśnie dobiegamy do krzaczorów, w których schowaliśmy rano magiczne after party. Brzęczy szkło, wszystko jest na miejscu. No to co Przyjacielu?

- Vamos a la playa.

Tak się składa że jesteśmy na wysokości molo, nieśmiało sprawdzamy, czy jeszcze otwarte?

- Super, los nam sprzyja!

Wielki drewniany pomost wbija się w fale Oceanu, O tej porze pięknie pokazują swoją potęgę pieniąc się wściekle i rozbijając pod nami o filary molo swe białe grzywacze.

- No to wyciągaj! - mamy szklaneczki, cytryny, Modelo na popitkę i mamy coś jeszcze…

-  Słyszysz?

- O Boże…

Shout, Shout, Let it all out

These are the things I can do without

Come on, I'm talking to you, Come on!

…Mamy z molo widok na teren festiwalu, a dźwięk przecież idealnie niesie się po wodzie. W tych pięknych okolicznościach przyrody dopływa do nas największy przebój Tears For Fears.

- No to na zdrowie. Niebiańskie doświadczenie.
- Jest pięknie!


Epilog

a potem lecimy do centrum dzielnicy Huntington Beach, na głównej ulicy właśnie zamykają restauracje, ale kebsy działają całodobowo, no i najważniejsze: likiernia również. Robimy więc zakupy, w normalnych dzikozachodnich cenach i spokojnym, wyluzowanym krokiem wracamy na plażę.

- Teraz trzeba się zastanowić jak wrócić do hotelu…

- Nawigacja pokazuje, że z buta 10 km

- W normalnej sytuacji można powiedzieć, że na luzie, zwłaszcza, że mamy zaopatrzenie.

- Wybacz lecz nie dziś, klikaj w te aplikacje i wzywaj pomoc z Centrum Neptuna.

Gdy jakąś chwilę później wkraczamy do pokoju Ten Trzeci leży w ubraniu na wyrku, ale zaopatrzenie też sobie zorganizował.

- Zuch chłopak!

- To ja się kładę na materacu - oświadcza Mr. Colourbox

- To ja włażę do jacuzzi! Bo pokój mamy mniejszy, ale za to z okrągłą wanną na środku. Woda zimna jak cholera, ale co tam.

Jutro rano jedziemy do San Diego i na lotniskowiec Midway.

- I już teraz zaprawdę, naprawdę: dobranoc Państwu mówią Nieprzypadek i Mr. Colourbox.




Czytajcie nas, codziennie nowy wpis tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Isolations News 274: Gallagher gra Joy Division, udar w Iron Maiden, Jaz Coleman dla Walkera, Morrissey i Siouxsie na winylu, Slipknot ma kłopoty, Mystic Festival i Guilfest 24, konsola the Beatles, śmierć w pianie, atak robota, genderowy prąd, zdjęcie z przywitania ruskiej rakiety i Sienkiewicz w niebie

 
Zaczynamy od Manchesteru. Z okazji 30. rocznicy wydania singla Interlude nagranego w 1994 roku przez duet Morrissey i Siouxsie, wkrótce wyjdzie limitowanej wersja wydawnictwa na winylu.


Dalej Manchester. Zespół High Flying Birds Noela Gallaghera opublikował studyjną wersję demonstracyjną swojego coveru utworu Love Will Tear Us Apart z repertuaru Joy Division. Poza tym zespół rozpoczął sprzedaż biletów na przyszłoroczne koncerty w Wielkiej Brytanii (LINK). 

Co do wersji hitu Joy Division... Jak to mówi kobieta po zabawie z facetem który ma małego - paliłam już lepsze skręty...



W temacie... Za to ego mają duże, a przy okazji kompletny brak honoru... 

My dotarliśmy do nieznanego zdjęcia z przywitania ruskiej rakiety przez elektorat obecnie rządzącej koalicji...
I przez ministra Kociniaka (jak rozpętałem III Wojnę Światową) - Kamysza.

Za to minister Sienkiewicz walczy. Nowa władza tworzy nowe kategorie, dziś nawet malarze mogą być prawicowi...

Einstein pojawia się przy bramie do niebios. Św. Piotr stwierdza:
- Hmm.. Wyglądasz jak Einstein, ale czy naprawdę nim jesteś?
Nawet nie wiesz jak różnych metod ludzie próbują, żeby się tu prześlizgnąć.
- Mogę prosić kawałek kredy i tablicę?
Św. Piotr pstryknął palcami, pojawiła się tablica i kreda. Einstein zaczął objaśniać zasady matematyki i fizyki, rysować na tablicy wykresy itp..
- Ok, wierzę ci, wchodź.
Następny był Picasso. Scena się powtarza, Picasso prosi o to samo co Einstein. Otrzymuje tablicę i kredę - paroma mazgnięciami kredy tworzy piękny, kubistyczny obraz.
- Na pewno jesteś Picassem, wchodź!
Po jakimś czasie do nieba przychodzi minister Sienkiewicz.
- Picasso i Einstein udowodnili kim są. W jaki sposób Ty możesz udowodnić?
- A kto to Picasso i Einstein?
- Wchodź Bartłomiej.

W temacie wizyt u św. Piotra, można mieć szczęście albo i nie... Dziewczyna, która przeżyła katastrofę lotniczą w Korei Południowej, zmarła po tym gdy została dwukrotnie przejechana przez wóz strażacki. Strażacy tłumaczyli że była pokryta pianą i leżała na pasie lotniska (LINK).

Bliski spotkania ze św. Piotrem był też perkusista Iron Maiden, Nicko McBrain, który w styczniu doznał udaru. Po nim przyznał, że obawiał się, iż już nigdy nie będzie mógł grać na perkusji. Jednak po 10 tygodniach intensywnej terapii, w maju był gotowy do rozpoczęcia prób z resztą zespołu przed ich ostatnią trasą koncertową The Future Past, która obejmie wkrótce Amerykę Północną (bilety TUTAJ). Pomogło mu także wsparcie kolegów z zespołu (LINK). Jak widać dobra terapia czyni cuda.


Za to ustawienie fabryczne straciła maszyna...  Pracownik Tesli został zaatakowany przez robota w fabryce firmy Giga w Teksasie. Informacja obiegła wszystkie gazety na świecie. Do sprawy odniósł się Elon Musk - jest oburzony wykorzystaniem tego incydentu przez prasę zwłaszcza, że wydarzył się dwa lata temu (LINK).

Mogło być gorzej gdyby podczas ataku się zapalił...  

Noc. Wielki pożar. Siedem jednostek straży pożarnej walczy z żywiołem. Do kierującego akcją podchodzi jakiś facet:
- Jak wam idzie? Nikt ze strażaków nie ucierpiał?
- Niestety - odpowiada strażak - Dwóch naszych ludzi zostało w płomieniach, a sześciu jest ciężko poparzonych. Ale za to wynieśliśmy z budynku szesnaście osób- dodaje z dumą.
- Szesnaście osób!? Przecież tam był tylko ochroniarz!
- A skąd pan wie!? Kim pan jest?
- Kierownikiem tego prosektorium.

Dalej o nieżywych. Wokalista Killing Joke, Jaz Coleman, złożył emocjonalny hołd swojemu koledze z zespołu Geordiemu Walkerowi, który zmarł w zeszłym miesiącu w wieku 45 lat. Napisał na Instagramie długi list do przyjaciela, a w nim m. in. Kiedy zrobiło się ciężko i skończyły się pieniądze, inni odeszli – ty nigdy (LINK).


W temacie nieżywych. Prawnicy reprezentujący spadkobierców Joeya Jordisona chcą pozwać zespół Slipknot, zarzucając, że wykorzystał śmierć Jordisona do zwiększenia sprzedaży swojego albumu The End, So Far z 2022 roku. W pozwie opisano także rzekome okoliczności odejścia Joeya Jordisona ze Slipknot, gdy rozchorował się na zapalenie rdzenia kręgowego został podobno wyrzucony z zespołu za pośrednictwem poczty elektronicznej (LINK).

Amerykański milioner na łożu śmierci dyktuje testament:
- Mojemu kuzynowi Johnowi zapisuję wszystkie akcje i posiadłość nad morzem, mojej wiernej kucharce rezydencję na Jamajce, a mojemu siostrzeńcowi Billowi, który zawsze twierdził, że najważniejsze jest zdrowie - moje buty sportowe, rakietę tenisową i kostium.


A zdrowiu nie zawsze sprzyjają.. spacery. Pierce'owi Brosnanowi może grozić kara więzienia za spacerowanie po obszarach hydrotermalnych Parku Narodowego Yellowstone z naruszeniem prawa federalnego. Aktor zszedł z wyznaczonego szlaku. O co chodzi? O bezpieczeństwo. Na obszarze Parku Narodowego Yellowstone o powierzchni około 2,2 miliona akrów znajduje się ponad 10 000 różnych obiektów hydrotermalnych, takich jak gejzery i gorące źródła, które zabiły już około 20 osób. Nieostrożni zagotowali się na śmierć w basenach termalnych, dlatego niesubordynowanym spacerowiczom grozi kara od tygodnia do 10 dni więzienia, setki dolarów grzywny i zakaz wstępu do Yellowstone na dłuuugi czas. Rozprawa przeciwko odtwórcy roli agenta 007 odbędzie się w styczniu (LINK).     
 

Uważamy, że okolicznością łagodzącą jest fakt, iż aktor mógł, wzorem Sonyi Semionovej, szukać w parku prawdziwej miłości... 

Pewnego pięknego poranka pewien szczęśliwy posiadacz willi z ogródkiem z przerażeniem stwierdził, że na jego jabłoni siedzi niedźwiedź. Złapał książkę telefoniczną i dzwoni do wyspecjalizowanej agencji. Po godzinie przyjeżdża facet ze spluwą, kilkoma innymi gadżetami i wilczurem Bobikiem, który tylko jedno umiał ... Idą razem pod jabłoń ... Gościu z agencji daje mu spluwę, kajdany i mówi:
- Ja wejdę na drzewo, palnę niedźwiedzia w łeb, niedźwiedź spadnie, Bobik go za j@ja, pan go szybko zwiąże i po sprawie.
- No dobrze. - mówi facet trochę niepewnie. - Ale po co mi ta spluwa?
- Oj mówię panu ... Wejdę na drzewo, palnę niedźwiedzia w łeb, niedźwiedź spadnie, Bobik go za j@ja.
- Ale po co mi ten karabin? - pyta zniecierpliwiony facet.
- Bo jakbym wszedł na drzewo i niedźwiedź pierwszy mnie palnął to musisz pan zastrzelić Bobika.

Teraz o innym dziwnym spotkaniu. W rezerwacie Indian Północnych Czejenów w Montanie w USA uchwycono na zdjęciu Wielką Stopę. Stało się to podczas gdy plenerowej we wrześniu 2020 r. ale autor zdjęcia zauważył dopiero co udokumentował w ubiegłym tygodniu po czym udostępnił znalezisko na Facebooku (LINK).

W sklepie narciarskim:
- Poproszę narty i buty rozmiar pięćdziesiąt siedem.
- Jaki?
- Pięćdziesiąt siedem.
- To po co panu jeszcze narty?

 

Skoro powiało chłodem to kilka kaper preferujących takie brzmienia zagra na Mystic Festival na terenie Stoczni Gdańsk w czerwcu przyszłego roku. Obecnie wiadomo, że będą to: Megadeth, Bring Me The Horizon, Machine Head, Bruce Dickinson, Kreator, Satyricon, Enter Shikari, Body Count, Accept, Biohazard, Chelsea Wolfe, Furia, Fear Factory, Leprous, Thy Art Is Murder, Graveyard, Sodom, Orange Goblin, Life Of Agony, Lord Of The Lost, Insomnium, Terrorizer, Vio-Lence, Suffocation, High On Fire, Mysticum, Asphyx, Textures, Blackgold, High Vis, Villagers Of Ioannina City, 1000mods, Hanabie, Dool, Vltimas, Crystal Lake, Gutalax, Ghøstkid, Skalmold, Gaupa, Humanity’s Last Breath, Sanguisugabogg, Cage Fight, Ithaka, Endseeker, Lik, Wayfarer, Lamp of Murmuur, Evil Invaders, Party Cannon, Dodsrit, Witching, Dvne, Massive Wagons, Ditz i ten56. Szczegóły, bilety itp. TUTAJ.


Z kolei z końcem czerwca 2024 roku w  Stoke Park w Guildford Surrey ruszy festiwal Guilfest. WW programie: The Stranglers, Bob Vylan, Black Grape, The Blockheads, The Skints, Elvana, Pogue Traders, Alex Party, Eddie and the Hotrods, JX, Voodoo Radio, Urban Cookie Collective, Spice Girls Experience, MANY MORE ACTS TBC, SUNDAY, Sam Ryder, Peter Hook and the Light, From the Jam, BOYZLIFE, Dutty Moonshine Big Band, Bootleg Beatles, T REX, Lil Mix. i The Devout (LINK).


Skoro wywołaliśmy the Beatles - na aukcji Bonhams od 14 grudnia można licytować prototypową konsolę EMI TG12345 MkI „Abbey Road”, której nazwa pochodzi tego, że była używana przez The Beatles do nagrania ich przełomowego albumu Abbey Road w 1969 roku. Prototyp znany także jako Mk I pozwalał na innowacje technologiczne, które wcześniej były niemożliwe. Zainstalowana w Studio 2 przy Abbey Road w 1968 roku konsola odegrała kluczową rolę przy nagrywaniu nie tylko płyty Abbey Road, ale także projektów solowych muzyków, takich jak Plastic Ono Band Johna Lennona, All Things Must Pass George'a Harrisona, czy kilku utworów z albumu Paula McCartneya. Jaką cenę osiągnęła - nie wiadomo (LINK). Na tej samej aukcji były wystawione i inne przedmioty związane z Wielką Czwórką - między innymi był moduł pogłosowy EMT 140 Echo Plate należący do Johna Lennona i używany do nagrywania Imagine około 1970 r., o szacunkowej wartości 15 000–20 000 funtów, który ostatecznie sprzedano za 57 550 funtów (LINK).
 
Kończymy newsem - wkrótce zagra WOŚP, dzięki nowej władzy z aktywnym udziałem wojska...
 

A my wszystkim naszym czytelnikom życzymy tyle szczęścia, ile na powyższym obrazku. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 12 października 2023

Nowa książka i sztuka Briana Gormana o Joy Division i scenie postpunk Manchesteru

Brian Gorman naszym czytelnikom i w ogóle – osobom śledzącym scenę muzyczną Manchesteru – jest osobą znaną. My przeprowadziliśmy z nim jakiś czas temu wywiad (LINK).  Ten człowiek wielu talentów, artysta, autor, aktor, a także dramaturg który ułożył m. in sztukę inspirowaną życiem Iana Curtisa z Joy Division New Dawn Fades, teraz napisał i sam zilustrował nową książkę. Nosi znamienny tytuł Atmosphere, z dopisanym podtytułem Words and Art about the Manchester Post Punk Music Scene, czyli Słowa i sztuka o postpunkowej scenie muzycznej Manchesteru


Premiera publikacji już się odbyła i miała miejsce w Disorder Bar, barze/restauracji założonej przez Oliwiera Wilsona i inspirowanej Joy Division. Lokal mieści się przy 78-88 High Street, M4 1BD na dwóch piętrach starej kamienicy. Wystrój, logo i wszystko co związane z lokalem zaprojektował Tom Dorsett z Northern Branding, ekspert od projektowania, marketingu i mediów społecznościowych dla branży hotelarsko-gastronomicznej. Inspiracją była nazwa Disorder, która jest także tytułem pierwszego utworu z Unknown Pleasures, debiutanckiego albumu Joy Division wydanego przez Factory Records w 1979 roku.

 


Na parterze można posłuchać muzyki a na piętrze jest bar. Podobno zawsze można tam zobaczyć wiele osób znanych także z naszego bloga: Tony'ego Davidsona, Micka i Vicky Middles, Johna Burscougha i wielu innych. Oni także mieli wpływ na powstanie tej książki. I tak: Tony Davidson napisał do niej wstęp i wygłosił słowo wstępne na premierze książki.  Opowiadał o czasach, kiedy był szefem TJM Records i zakładał studia prób TJM, w którym ćwiczyli muzycy, a Joy Division nagrali teledysk do Love Will Tear Us Apart. Mówił nie tylko o Joy Division ale i innych lokalnych zespołach: The Fall, The Drones, The Smiths i o Micku Hucknallu
 

Potem Mick Middles, dziennikarz muzyczny i pisarz, który przeprowadził wywiad z Joy Division (jego książkę streszczamy TUTAJ) opowiadał jak to pisał dla magazynu Sounds w latach 80. A także przytaczał różne anegdotki z czasów swojej podróży do Ameryki z New Order i inne rock n rollowe opowieści.
 

John Burscough mówił z kolei o latach, kiedy był obsesyjnym fanem sceny muzycznej w Manchesterze, dzięki czemu zyskał przydomek Joe 90.
 

Ale to nie wszystkie nowinki związane z Brianem Gormanem i osobami, z którymi współpracuje: we wtorek wieczorem odbyła się długo oczekiwana premiera jego sztuki. Podobno bardzo udana – na koniec widownia nagrodziła twórców owacją na stojąco. Nie mamy jeszcze relacji filmowych lecz zamiast tego migawki z próby:


a także parę (dosłownie) zdjęć.



Wracając do książki – można ją zamówić pisząc wprost od autora:  brianinchester@yahoo.co.uk, a on zajmie się resztą.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 16 stycznia 2022

Czy Ian Curtis zaakceptował okładkę Closer - najważniejszej płyty gotyku?

Ze zrozumiałych powodów tekst został zinterpretowany przez prasę jako opowieść o miłości, która się nie udała, ale ja, jako ta, która ostatnia dowiedziała się, że nasza miłość "się nie udała" wzięłam niewierność Iana za skutek choroby. Chociaż nie znałam tekstów, Ian bardzo długo tłumaczył mi proces powstawania ilustracji na okładce. Słowa zostały wydrapane na metalu, który później polewano kwasem. Ian mówił mi, że starano się uzyskać efekt, przy którym metal będzie wyglądał jak kamień. Jego upór w objaśnianiu tych wszystkich szczegółów, gdy nie zadawał sobie nawet trudu, by patrzeć na mnie od czasu do czasu, każe mi myśleć, że już wtedy był mocno zaawansowany w swoim planie wycofania się. 

/Deborah Curtis, Ian Curtis - Przejmujący z Oddali, Iskry, Warszawa 1977/

Powyższe słowa dotyczą najlepiej sprzedającego się singla wszechczasów, i jednocześnie największego przeboju Joy Division - piosenki Love Will Tear Us Apart. Siedmiocalowy singiel, ukazał się niecały miesiąc po śmierci Curtisa, w czerwcu 1980 roku, a okładka o której Ian opowiadał żonie, przypisana została Bennowi Kelly i Peterovi Savillowi. Zatem możemy być pewni, że druk i tłoczenie miały miejsce przed śmiercią wokalisty Joy Division (singiel opisaliśmy TUTAJ).



  

Wszystko jednak zmieniło się po śmierci Iana Curtisa. W październiku 1983 roku ukazuje się wersja 12 calowa singla, tym razem jednak Factory zmienia okładkę, pojawia się na niej foto tego samego fotografa, którego dzieło Saville umieścił na okładce Closer, Bernarda - Pierre Wolffa (singiel opisaliśmy TUTAJ).


Widać zatem, że kiedy świat obiegła tragiczna historia śmierci wokalisty Joy Division, Factory ewidentnie rozpoczęło zarabianie na niej. Mało tego, okładkę którą Ian tak lubił i zaakceptował, zamieniono na taką, której nie znał... 

Jakiś czas temu zamieściliśmy na naszym blogu streszczenie filmu pt. Joy Division under review (TUTAJ). Film ten wzbudził we mnie inspirację do napisania tego tekstu. Zwłaszcza padająca w niej pod koniec wypowiedź Micka Middlesa o tym, że nie mamy pewności, czy okładka Closer została zaakceptowana przez lidera Joy Division.. Middles - świadek tamtych dni i przyjaciel Lindsay Reade z pewnością wie co mówi... 

Od dawna stawiałem taką samą tezę. Nigdy nie miałem pewności, czy Factory Records uzgodniło z Ianem okładkę Closer. Świadkowie tamtych czasów twierdzą, że tak. Tony Wilson jak mantrę powtarzał w wywiadach, że dopiero po samobójstwie Iana zdali sobie sprawę, że mają zmarłego Chrystusa i trzy niewiasty na okładce Closer. Płyta ukazała się w lipcu 1980 roku, a więc około dwa miesiące po śmierci wokalisty. Jej nagranie zakończyło się w marcu. Również według relacji Petera Saville'a, wszyscy członkowie zespołu, zwłaszcza Ian widzieli i zaakceptowali okładkę albumu...

Po tym jednak co stało się z LWTUA mam cały czas wątpliwości (był czas na zmianę konceptu okładki Closer, gdyby zespół zaakceptował inny projekt). Fakt, że Ian przykładał ogromną wagę do okładek nie do końca przemawia na korzyść wersji Factory, bo nie wiemy, jaki projekt okładki zaakceptował. Wilson powtarzał przecież: jeśli masz do wyboru prawdę i legendę, drukuj legendę (stąd pewnie masa legend w filmie 24 Hour Party People...pisaliśmy o tym TUTAJ).


Pewnym jest, że żyjący członkowie zespołu, ale także sam Peter Saville, znają prawdę. Zna ją też zapewne Alan Erasmus. Być może i my kiedyś ją poznamy, chyba, że już do na zawsze rozszarpały ją bezlitosne szpony biznesu...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

sobota, 18 grudnia 2021

Co się dzieje z nimi dzisiaj: Jarboe ze Swans

Lisa Gerrard, Elisabeth Frazer (o niej pisaliśmy TUTAJ) i ex-wokalistka i założycielka Swans, Jarboe (Jarboe La Salle Devereaux). Każda z nich dała się zapamiętać, każda z nich posługuje się rozpoznawalnym, niesamowitym wokalem. I każda poszukuje i wyraża siebie w rozmaity sposób: w muzyce, w malarstwie czasem w innych wizualnych sztukach… 

Jarboe przez 14 lat była podporą pierwszego składu Swans (o nich pisaliśmy niejednokrotnie TUTAJ). Potem poszła własną drogą, próbując rozmaitej stylistyki, od drone, ambient, industrial po weird folk, współpracując przy tym z wieloma muzykami, takim jak np.: Philip Anselmo, Attila Csihar, Blixa Bargeld, J.G. Thirlwell, Merzbow, PanSonic, Chris Connelly, Neurosis. Próbowała także performera i gry aktorskiej, podkładają głos i wykonując piosenki do ścieżki dźwiękowej filmów (np. horroru The Path, Lunacy, Melancholia) oraz związanych z nimi gier komputerowych.



Poza tym głos Jarboe pojawia się na ponad 100 płytach. Jako jedna z pierwszych dostrzegła również możliwości, które daje cyberprzestrzeń. Swoje płyty od dawna sprzedaje za pośrednictwem własnej strony thelivingjarboe.com, ceniąc kontakt z fanami – sama odpowiada na wysyłane do niej maile i regularnie zamieszcza wpisy na prowadzonym przez siebie blogu. Prowadziła także stronę Swans. Poza tym dużo spaceruje, biega, trenuje kickboxing, podnosi ciężary na siłowni, od czasu do czasu się wspina, regularnie medytuje. Prowadzi zdrowy tryb życia, co jest radykalną odmianą, jeśli uzmysłowimy sobie jej zwyczaje z czasów młodości. Już w wieku 15 lat brała narkotyki i inne używki, a krótko potem można bez przesady nawet stwierdzić, że była od nich uzależniona. Choć obiektywnie nie mała ku temu powodów. 

Jarboe urodzona prawdopodobnie w 1954 roku (artystka nie podaje daty urodzenia, wiadomość podajemy za discogs.com), wychowała się w tradycyjnym otoczeniu, na północy stanu Georgia, w rodzinie agentów FBI, a zaczynała karierę od chórków kościele parafialnym... Ale potem wyjechała do Nowego Yorku i stała się call girl branży muzycznej, z czego wyzwoliła się gdy spotkała Michaela Gira. Ten przyjął ją do zespołu, a potem stał się jej kochankiem i nieformalnym mężem... Po kilku latach rozstali się. Lecz zanim do tego doszło wydali razem kilka albumów, kilka z nich zdążyliśmy omówić u nas, w tym podwójny cover piosenki Joy Division z 1979 roku Love Will Tear Us Apart wydany w 1988 roku, podwójny bo w dwóch wersjach: jedną w czerwonej okładce z Michaelem Girą na wokalu; drugi, w czarnej okładce, z Jarboe (LINK).


Odeszła od Swans w 1997 roku, aby kontynuować rozpoczętą w 1991 roku karierę solową, którą realizuje do dzisiaj. Jej pierwszym solowym albumem był Thirteen Masks na okładce którego znajduje się dziwaczny kolaż autorstwa Deryka Thomasa pokazujący jej twarz zniekształconą przez różne nastroje, co odzwierciedla zawartość płyty, czyli kompilację kompozycji przynależnych do rozmaitych gatunków: dance, industrial, atmosferyczne, noise i jazz, po nim wydała jeszcze 15 płyt, ostatnie opublikowała w zeszłym roku. Są to elektroniczny Illusory i znacznie bardziej nastrojowy A Tulpa.



W związku z tymi realizacjami artystka planowała na 2021 rok wielka trasę koncertową, w trakcie której miała wystąpić także w Polsce, lecz z wiadomego powodu koncert odwołała, najpierw przesunęła z kwietnia na listopad a potem całkiem zrezygnowała bez podania nowej daty...  Ale to nic straconego, bo Jarboe chętnie występuje a naszym kraju, wraca mniej więcej co dwa lata. Poprzednio można ją było zobaczyć w 2017 i w 2015.


Piosenkarka należy do pracowitych osób. W tym roku wzięła udział w powstaniu remiksu Deconverted utworu Converted autorstwa Colin Marstona, na którym śpiewała z towarzyszeniem duetu Trust Obey złożonego z Johna Bergina i Bretta Smitha. Płyta zatytułowana Blackmouth jest dostępna TUTAJ.. 

Także w tym roku udostępniła utwór, który znalazł się na kompilacji zrealizowanej w Polsce, wśród innych 28 piosenek (LINK),  Można go odsłuchać TUTAJ. Natomiast we wrześniu na jej profilu na Bandcamp.com pojawił się intrygujący obraz, wyglądający jak okładka płyty... Czyżby kolejny album? (LINK).

A prywatnie? Mieszka prawdopodobnie sama na przedmieściach Atlanty, w rodzinnym domu do którego wróciła w 2008 roku, początkowo tylko po to, aby zaopiekować się chorą matką, ale po jej śmierci na została na dobre. W piwnicy domu urządziła małe studio The Living Jarboe, w którym realizuje swoje płyty. 

Nie ma dzieci, aby nie przeludniać planety. I z tego co mówi w wywiadach osiągnęła  spokój: Odnalazłam energię i źródło pasji i siły w swoim głosie i tworzeniu dźwięków, których nie doświadczyłam nigdzie indziej. To jest to co czujesz, gdy się zakochujesz, gdy świat nagle staje się różowy. Czuje, że wszystkie bariery upadają i mogę zaangażować moje emocje w coś, co rezonuje z ludźmi. W ten sposób służę innym i w pewien sposób pomagam im, kiedy potrzebują przyjaciela, lub innego głosu. Bo dla mnie tworzenie muzyki to odnajdywanie przyjaciela, z którym mogę porozmawiać. Nie jestem sama, kiedy gram na klawiaturze i jeszcze: Nigdy nie chciałam sprawiać wrażenia bezradnej kobiety. Słuchając Jarboe nigdy byśmy tak jej nie określili...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w manstreamie.