Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania banquet, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania banquet, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 kwietnia 2024

Legendarne Koncerty: Fields Of The Nephilim Forever Remain - łapcie zanim zniknie

O tym koncercie w swoim czasie już pisaliśmy, ale nigdy nie mieliśmy okazji zaprezentować go w całości. Ciągle usuwany był z YT na mocy łamania praw autorskich. Ale od dłuższego czasu jest, i można się w końcu nim nacieszyć, tym bardziej że w naszej opinii zespół jest w pikowej formie. 

Koncert odbył się w klubie The Town And Country Club w Londynie w maju 1988 roku a wydało go wydawnictwo Beggars Banquet. Zagrali w składzie: Carl McCoy (wokal), Paul Wright (gitara), Peter Yates (gitara), Tony Pettitt (bas), Alexander Wright (perkusja).


Grają swoje największe (w ich ocenie) wówczas hity. Koncert jest wizualnie znakomity, są momenty wręcz kultowe. Choćby sam początek kiedy zaczynają mocno, od idealnej jak na wejście Endemoniady.  I każdy fan (jestem w stanie się założyć), kiedy kończą ten utwór, czuje rozczarowanie. Dlaczego? Bo w tym samym roku ukazał się ich kultowy i najlepszy album The Nephilim a utwory na nim są połączone (jak to mawia się w w języku muzyków banded). Co za tym idzie każdy oczekiwał, jako drugiego The Watchmen (on z niewiadomych powodów pojawia się później). Zamiast tego jednak grają Reanimator Dust z niezbyt udanego debiutu zespołu pt. Downrazor. No szału nie ma. Na szczęście dalej grają to, czego każdy fan oczekiwał - doskonały i powalający na kolana pod względem wizualnym, Love Under Will. Ta gra świateł, no absolutne arcydzieło. Trees Come Down można sobie odpuścić by rozkoszować się Moonchild i kolejnym arcydziełem The Watchmen. Po nim jeszcze na dokładkę Last Exit For The Lost. I w zasadzie po tym utworze wydawnictwo mogłoby się skończyć. 

Mimo wszystko, jest to niesamowity dokument. Ten koncert, jak i pochodzące z epoki koncerty Sisters of Mercy czy The Mission dowodzą, że jak to napisał w jednej z recenzji wydawnictwa młodszy fan gotyku: kiedyś były wartościowe zespoły, wystarczy tylko poszperać (LINK). 

My za to cieszmy się, że mogliśmy w takich czasach żyć, widzieć to wszystko na własne oczy i nikt nie wymachiwał nam nad głową telefonem komórkowym. 

Jak to napisał Tomek Beksiński w swoim ostatnim tekście: pora umierać

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

Fields Of The Nephilim, Forever Remain Live, Beggars Banquet 1988, setlista: Endemoniada, Reanimator, Dust, Love Under Will, Trees Come Down, Moonchild, The Watchmen, Last Exit For The Lost, Chord of Souls, Preacher Man, Dawnrazor, The Sequel, Phobia, Laura.

   

sobota, 7 października 2023

Co się dzieje z nimi dzisiaj? John Fryer z 4AD: od Depeche Mode do This Mortal Coil

Pewnego wrześniowego dnia 1979 roku 21 letni John Fryer zapukał do drzwi Blackwing Studios w Londynie. Był wówczas początkującym fotografem, który marzył o karierze projektanta. Ale że był to czas, gdy punk stawał się coraz bardziej popularny, jak grzyby po deszczu wyrastały nowe kapele i Fryer, który miał znajomego pogrywającego trochę w jakimś zespole, który miał nagrać demo w Blackwing Studios, wybrał się aby w tym pomóc.



Blackwing Studios mieściło się w opuszczonym kościele, który został zbombardowany podczas nalotów na Londyn w 1941 roku. Właścicielem studia był Eric Radcliffe, producent utworów wielu angielskich grup nowofalowych i synthpopowych. Fryer został nie tylko przyjęty przez niego do pracy, ale szybko stał się jego asystentem i uczniem. Początki jednak były trudne - zaczynał od parzenia wszystkim herbaty, sprzątania toalet i studio, a że był chętny i do pracy i do nauki, zlecano mu coraz więcej obowiązków. Stał się koproducentem wydawnictw m.in. z Fad Gadget, lecz nie oszczędzał się, pracował bez przerwy, przechodząc płynnie od jednego nagrania do drugiego.



W 1981 Fryer był już technikiem przy Speak & Spell, debiutanckim albumie Depeche Mode. Wkrótce stal się głównym inżynierem dźwięku wytwórni i przez dziesięć lat wyprodukował wszystko, co tylko wychodziło ze znakiem Blackwing Studio. Zajmował się nagraniami takich artystów jak Bruce Gilbert i Graham Lewis z Wire, a także grup Dome, Yazoo (Warto zerknąć TUTAJ)  i niemieckiego zespołu Xmal Deutchland (pisaliśmy o nim TUTAJ). Rozpoczął także współpracę z artystami innych wytwórni, takich jak 4AD , Mute i Beggar's Banquet (pisaliśmy o nich TUTAJ i TUTAJ) , co czasem owocowało jeszcze innymi korzyściami, np.: Daniel Miller z Mute Records bardzo interesował się technologią i zawsze przynosił na nagrania do Blackwing Studios najnowsze syntezatory i automaty perkusyjne. Był pomysłowy, dzięki niemu zespoły z 4AD Cocteau Twins, i Clan of Xymox osiągnęły niepowtarzalne brzmienie. Fryer ostatecznie stał się jednym z dwóch stałych członków głównego projektu 4AD, This Mortal Coil (TUTAJ) , drugim był założyciel wytwórni Ivo Watts-Russell  (TUTAJ).

Twórczość Fryera przyciągnęła uwagę Trenta Reznora, który wybrał go do nagrania Pretty Hate Machine – albumu Nine Inch Nails (TUTAJ). A potem zwabieni jakością nagrań ciągnęli do Fryera różni inni artyści, prezentujący rozmaite gatunki muzyki. Ilość projektów wymienionych choćby na stronie Discogs.com jest imponująca (LINK) . Ma także swój udział w ścieżkach dźwiękowych kilku filmów, w tym Clerks (1994), Seven (1995), Mortal Kombat, Johnny Mnemonic (1995), Mortal Kombat: More Kombat (1996), Faust (2001), Resident Evil: Apocalypse (2004), a to tylko niektóre z tytułów.


O tym co robił można by naprawdę długo i dużo pisać. Lecz co robi teraz? Od jakieś dekady Fryer wreszcie może tworzyć własną muzykę.  Zaczął od powrotu do starego projektu jakim był założony w latach 80. XX wieku Dark Drive, który w 2011 roku wydał debiutancki krążek Noise In My Head, a niedługo potem aż dwie nowe płyty  Muricidae i Silver Ghost Shimmer.

Rozpoczął także współpracę z Chrystą Bell, protegowaną amerykańskiego reżysera Davida Lyncha. Bell wykonała na przykład ulubiony utwór Lyncha jakim jest  Song For The Siren przeboju This Mortal Coil. Słynny reżyser chciał nawet go wykorzystać w jednym ze swoich obrazów ale okazało się to zbyt skomplikowane. Potem zaangażował się w projekt  Silver Ghost Shimmer, gdzie grając w duecie z Pinky Turzo, wydał dwa teledyski z piosenkami nasyconymi stylizacjami ultra-retro.

We współpracy z Louise Fraser utworzył  Muricidae, osiągając to samo prawie brzmienie, które fani znają  z This Mortal Coil i The Hope Blister. Oprawę wizualną Muricidae opracował Roxx z 2spirit Tattoo z siedzibą w San Francisco. Wybór tatuażysty zamiast artysty komercyjnego odzwierciedla niezależnego ducha, jaki Fryer wnosi do swojej pracy twórczej.

Swoje pomysły realizuje często sam i to rezygnując z reklamy, a w zasadzie decydując się na samodzielność nawet w tej dziedzinie. Sam nagrywa i sam reklamuje wydawnictwa w Internecie, korzystając z mediów społecznościowych.
 


Udziela wielu wywiadów lecz mówi w nich tylko o muzyce. Nie ujawnia żadnych informacji z życia prywatnego. I trudno natrafić w sieci na choć na ślad takich wiadomości. Ale, że Internety nie płoną, dla naszych ciekawskich czytelników dowiedzieliśmy się, że w 2006 roku ten producent i muzyk pochodzący z Anglii przeniósł do Oslo i założył tam studio nagraniowe. Co go do tego skłoniło? Po prostu miłość. Artysta sprzedał mieszkanie w Londynie, gdzie poznał młodszą o 20 lat Norweżkę Hannę Røskaft, stylistkę i właścicielkę oddziału sieci fryzjerskiej H2 przy Portobello Road w Londynie i przeprowadził się na Grünerløkka w Oslo, do mieszkania, które wyglądało niemal jak wunderkammer. Dużo miejsca w nim zajmowały czaszki, stworzenia mitologiczne i antyczne meble.

W Norwegii John Fryer założył własne studio, miał kilka wykładów na miejscowym uniwersytecie,  współpracował z takimi artystami jak Ulver, Castro, Mmm, Atle Pettersen, Seven, Ranheim, Zeromancer i Ronni Le Tekrö. Jego pierwszą tamtejszą produkcją był debiutancki album dla The School w 2006 roku, który został nagrany w Larsville Studio w Trondheim. Ta data 2006 roku, a szczególnie dzień 6 czerwca był dla niego istotny. Tego dnia w małej miejscowości Hell wziął ślub. Ceremonia podobno przypominała plan filmowy. Około 30 gości ubranych głównie na czarno i czerwono, panna młoda w czerni i tatuażach. Jedyną białą postacią był katolicki ksiądz, który udzielał im ślubu. Wybór daty z trzema szóstkami i miejsca miał, według Hanny zamienić coś negatywnego w coś pozytywnego.
 


Ale małżeństwo chyba nie okazało się trwałe. Hanna Røskaft na swoich mediach społecznościowych określa się wprawdzie jako mężatka, lecz podając datę zawarcia związku wpisuje rok 2018. I zamieszcza fotografie z innym panem…
 

A Fryer? Przeniósł się do Los Angeles. I w 2016 roku uruchomił nowy projekt muzyczny o nazwie Black Needle Noise, w którym współpracuje z wokalistami reprezentującymi wiele gatunków muzyki popularnej, m.in. z takimi jak: Jarboe (Swans), Ledfoot, Elena Alice Fossi z Kirlian Camera, Betsy Martin z Caterwaul, Bill Leeb (Front Line Assembly, Delerium), Mimi Page, Jennie Vee, Sivert Høyem i Beca. Ale to nie wszystko. Trzeba przyznać, że mnogość projektów w których bierze udział może przyprawić o zawrót głowy. Tylko w przeciągu ostatnich dwóch lat nagrał (a w zasadzie opracował) nowe wydawnictwa dla Zyna Hel Elektra (znana także jako Elizabeth Electra) z Glasgow (My Armour LINK), zremiksował muzykę filmową do chilijskiego obrazu  El Niño del Plomo w 2022 roku (LINK), a w lutym tego roku z Lisą Kekaulą wydał nowy album. Jeden z utworów na nim – Rise - powstał na potrzeby krótkiego filmu dokumentalnego o protestach w Los Angeles spowodowanych śmiercią George’a Floyda (LINK).

I pewnie jeszcze Jonhn Fryer - muzyk i producent ma dużo więcej pomysłów, tak więc musimy nastawić się i poczekać na kolejne single, Ep-ki i albumy. W jednym z wywiadów tak powiedział o sobie: Psychiatra kiedyś tak stwierdził "W twoich żyłach płynie sztuka". Myślę, że muzyka jest częścią mojego DNA (LINK).
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


niedziela, 24 września 2023

Z mojej płytoteki: Tubeway Army i Replicas - w świecie androidów, czyli między Kraftwerk, Ultravox a Blade Runnerem


Niedawno, bo w kwietniu, minęło 40 lat od wydania tego albumu, drugiego i ostatniego w dorobku Tubeway Army. To nie tak, że wcześniej nie słyszałem nazwiska Numana, czy nazwy zespołu. Nigdy wcześniej nie interesowałem się ich twórczością, aż jakiś czas temu ktoś na Twitterze wrzucił to:

 

Ciekawe, biorąc pod uwagę, że to rok 1979, mało tego jakaś znajoma twarz na klawiszach, którą okazuje się być jeden z czołowych muzyków Ultravox  Billy Currie. No obok takiego zjawiska nie można przejść obojętnie, zwłaszcza że w klipie Numan ucharakteryzowany jest na androida, a album okazuje się być oparty na jego powieści o dystopijnym świecie w którym zjawisko replikacji jest czymś normalnym. Jeśli do tego dodamy fakt, że album zrealizowała wytwórnia Beggar's Banquet to mamy absolutnie pewniaka z dobrą muzyką.

Od razu w głowie pojawiają się pytania, co było pierwsze: jajo, czy kura. Może legendarni Kraftwerk swoją koncepcję człowieka maszyny zerżnęli od Numana? A może było odwrotnie? U Kraftwerk widać ewolucję muzyki, od Radioaktivity z 1975 do The Man Machine z 1978. Płyta Numana powstała później, jednak nie wydaje się żeby inspirował się Kraftwerk. W tamtych czasach proces nagrania i wydania trwał, podobnie z obiegiem muzyki na rynku (album zaczęto nagrywać pod koniec 1978 roku). Zatem podejrzewać należy, że mamy podobne wizje u muzyków z Niemiec i genialnego Brytyjczyka. Tamci jednak poszli bardziej w przemysł i robotykę, Numan w science  - fiction. Jakże blisko jest tutaj twórczość naszego genialnego Piotra Szulkina... To wszystko podobny klimat, a jeśli do tego dodamy, uchodzący za najlepszy film w historii kina sci-fi, Łowca Androidów z muzyką Vangelisa, to możemy sobie urządzić cały weekend w stylu tego co nas zapewne w niedalekiej przyszłości czeka.

Gary Numan w wywiadzie (TUTAJ) opowiada, że wytwórnia nie była zachwycona taką muzyką. Zespół podpisał kontrakt jako kapela punkowa i taki miał być ich album. Ale w studio napotkali mimimooga i Numan zdecydował przerobić swoje piosenki na elektroniczne. Co do książki, której nie skończył a na której oparł ideę albumu, w tym samym wywiadzie artysta twierdzi, że jej nigdy nie wyda, jak i nie wróci do koncepcji na której oparł Replicas. Mówi: dla mnie Replicas było ciągiem małych pomysłów, które zaczęły się jako opowiadania, ale zrodziły się w postaci albumu. I na tym się to skończyło. Mam głowę pełną pomysłów i rzadko kiedy odczuwałem potrzebę ponownego sięgania po starsze. Zawsze jest coś nowego i bardziej ekscytującego, o czym można myśleć lub nad czym pracować.

 

Zatem w skrócie: Me! I Disconnect from You - błagania androida o prąd. 

Are 'Friends' Electric? roboty w służbie człowieka, wyglądają jak ludzie wiec ci ich nie rozpoznają.

The Machman - koszmar maszyny - androida z ludzką skórą - która ma potrzebę przynależności.

Praying to the Aliens - modlitwa do kosmitów o kobietę w świecie męskich robotów.

Down in the Park - Numan inspirował się Ballardem i Dickiem, historia opowiada o maszynach zabijających w parku ludzi celem rozrywki... Swoją drogą jedna z najlepszych piosenek na albumie... 

You Are in My Vision - opowieść o androidzie prostytutce 

Replicas - świetny utwór, wszystkie roboty są identyczne, każdy może być każdym

It Must Have Been Years - rodzi się myśl, że jednak adroidy są inne niż ludzie

When the Machines Rock - instrumentalna piosenka, słychać minimooga, wszystko jednak nieco w stylu Kraftwerk

I Nearly Married a Human  - na zakończenie drugi utwór instrumentalny - tym razem mniej rytmiczny a bardziej klimatyczny.

Patrząc na tytuł, nie ma się wątpliwości, że musiał inspirować Scotta żeby ten nakręcił Blade Runnera...  

Ta płyta zmieniła oblicze sztuki. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Tubeway Army, Replicas,  producent: Gary Numan, Beggars Banquet 1979, tracklista: Me! I Disconnect from You, Are 'Friends' Electric?, The Machman, Praying to the Aliens, Down in the Park, You Are in My Vision, Replicas, It Must Have Been Years, When the Machines Rock, I Nearly Married a Human.

 



 

sobota, 16 kwietnia 2022

Co się dzieje z nimi dzisiaj: the Bolshoi

The Bolshoi (pisaliśmy o nich TUTAJ) stworzyli gitarzysta i wokalista Trevor Tanner i perkusista Jan Kalicki, którzy autostopem udali się do Woolwich, zachodniej dzielnicy Londynu na początku 1984 roku, gdzie dołączył do nich basista Nick Chown. 


W tym składzie zaczęli razem grać w klubach, po czym szybko podpisali kontrakt z Beggars Banquet i latem 1985 roku zadebiutowali singlem Sob Story. Na jego drugiej stronie umieścili  cover utworu Jacąuesa Brela Port Of Amsterdam, spopularyzowany wcześniej przez Davida Bowiego, którego wcielenia i muzyka, jak słychać, były dla nich wielką inspiracją. Nie można także pominąć znaczenia wytwórni. Otóż kierownictwo Beggars Banquet (o której pisaliśmy TUTAJ) w owym czasie pokładało nadzieję w pięciu zespołach: The Cult, Icicle Works, Love And Rockets (stanowiących trzy-czwarte dawnego Bauhausu), Fields Of The Nephilim i właśnie The Bolshoi. W 1985 roku Bolshoi wydali EP Giants, a piosenki takie jak Happy Boy i Fly zdefiniowały wczesne brzmienie grupy – surowy, złowieszczy ton gitar połączony z ponurą narracją. W tym samym roku z trio stało się kwartetem, bo do zespołu dołączył klawiszowiec Paul Clark. Już razem w 1986 roku nagrali pierwszy album Friends, z którego singiel A Way przyniósł zespołowi popularność w Stanach Zjednoczonych. Rok później zremiksowana wersja A Way znalazła się ponownie na kolejnej płycie, EP-ce zatytułowanej Something Wild. I ich kariera  - możemy tak to określić - potoczyła się całkiem wartko: koncertowali razem z Peterem Murphym i Spear of Destiny (wystąpili także w Polsce), a następnie nagrali swój drugi album, Lindy's Party, z którego utwory były chętnie puszczanie w radio.


Po wydaniu Lindy’s Party zespół nagrał czwarty album, Country Life, ale różne problemy utrudniały jego wydanie i zespół rozwiązał się, zanim płyta się zmaterializowała. Album Country Life pozostał w szufladzie przez prawie trzy dekady. Został opublikowany w 2015 roku wraz z czterema poprzednimi płytami zespołu, w boxie, który opisaliśmy TUTAJ i jako osobna płyta. Choć podano, iż grupa zarejestrowała 23 utwory, na płycie znalazło się tylko 15 z nich… W 2016 roku Trevor Tanner wydał jeszcze solowy album Trevor Tanner’s Bolshoi Favorites zawierający akustyczne przeróbki różnych piosenek Bolshoi, takich najpopularniejszych wśród fanów grupy, a także ruszył z nim w trasę po Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.


Po rozpadzie  The Bolshoi Tanner przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął owocną karierę solową i wydał kilka solowych albumów. Oprócz tego jest liderem celtyckiego rockowego zespołu Rathkeltair i teamu grającego cygański folk Gypsies Ginger. Niedawno założył jeszcze Dragonfly, który gra własne kompozycje, utwory celtyckie i rozmaite covery. Oprócz Trevora Dragonfly tworzą: multiinstrumentalista Brendan Doherty (wokal, banjo, mandolina i gitara) oraz Stan Piper na kontrabasie (LINK). Muzyk występuje jeszcze razem The Neighborhood Nutters jako Trevor Tanner & The Neighborhood Nutters. Poniżej prezentujemy ich Stage In Studio na Livestream Session z 2020 roku.


Paul Clark również przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, zamieszkał w Seattle i rozpoczął karierę solową, tworzy muzykę elektroniczną. W 2020 roku wydał album zatytułowany Maedow nad którym prace rozpoczął w 2012 roku oraz Starship Oaki (LINK).


Do USA wyjechał także Janusz Edward Kalicki, z pochodzenia Polak. Wybrał  Los Angeles. W 1995 roku poślubił Julie Ann Gober czyli odtąd Julie Ann Kalicki. Już nie gra ale w 2010 roku wraz z zespołem Kill The Gods wypuścił album na CD, o czym fanów poinformowała jego żona  (LINK). Julie Ann ma restaurację (LINK), w której Janusz spełnia się, objawiając całkiem nowe talenty. Własnoręcznie wykonał na przykład stojaki na wino. Ale fani nadal go rozpoznają i proszą czasem o autograf (LINK).  Poza tym ukończył muzykę na Uniwersytecie Kolorado i pracuje jeszcze w firmie komputerowej.

Nick Chown (a raczej Nicholas Paul Chown) sporadycznie jeszcze występuje, po rozwiązaniu The Bolshoi częściej, z The Brotherland (1992) ale teraz bardzo rzadko, ostatnio z Melem Gaynor (Simple Minds), w jego nowym projekcie Risk

Nick Chown jest jedynym członkiem grupy, który nadal mieszka w Londynie. Podobno założył szkołę muzyczną i uczy gry na instrumentach klawiszowych, basie i gitarze, ale nie znaleźliśmy potwierdzenia tych plotek (LINK). Za to pewne jest, że jego córka Rowenna Chown śpiewa. W zeszłym roku wypuściła dwa single (LINK).

Wracając do The Bolshoi. W 2016 roku Tanner opracował kontynuację 5-płytowego boxu, tworząc całkowicie akustyczny projekt zatytułowany Trevor Tanner's the Bolshoi Favorites No. 1, który został wydany na płycie CD i podwójnym winylu przez jego własną wytwórnię Emperor Penguin Recordings. Obecnie wraz z Paulem Clarkiem występują pod nazwą The Bolshoi Brothers. W kwietniu tego roku zapowiedzieli wydanie nowej płyty… (LINK). 

(LINK), (LINK), (LINK).

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

piątek, 2 lipca 2021

Wspomnień czar: Wywiad Tomasza Słonia z Ivo Watts Russelem, założycielem 4AD dla NON STOP (1987) , cz.1


Tomasza Słonia poznaliśmy przy okazji jego książki o zespole Dead Can Dance (TUTAJ). Okazuje się, że dziennikarz dość aktywnie działał w obszarze przybliżania polskim czytelnikom wytwórni 4AD, bowiem w lutym 1987 roku w czasopiśmie NON STOP (był to dodatek do Tygodnika Demokratycznego) ukazał się jego wywiad z założycielem 4AD Ivo Watts Russelem (warto zobaczyć TUTAJ). Ponieważ jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami różnych dziwnych pamiątek, dzisiaj kilka kluczowych cytatów z tego wywiadu. 

Zanim jednak je przybliżymy warto dodać, że oczywiście Tygodnika Demokratycznego nikt o zdrowych zmysłach nie czytał. Ale dodatek do niego - jak najbardziej. Problem jednak był w tym, że NON STOP, bo o nim mowa, ukazywał się w limitowanym nakładzie i na ohydnej jakości papierze. Trzeba było nieźle się nagimnastykować, żeby go zdobyć, bo ukazywał się również nieregularnie. Takie to były czasy. Jeszcze nie jeden raz zaskoczymy naszych czytelników ciekawymi materiałami z tego czasopisma, a teraz przejdźmy do wywiadu. 

Jesteśmy w złotym okresie 4AD, przypomnijmy że w tym roku Dead Can Dance wydaje swój najlepszy album (Tomasz Słoń w swojej książce uważa go za najlepszy album 4AD jako wytwórni), Cocteau Twins jest po wydaniu arcydzieła Victorialand, a This Mortal Coil po Filigree and Shadow - też doskonałym albumie.


Wywiad nosi tytuł Traktuję Muzykę Bardzo Poważnie

O początkach wytwórni: W 1979 roku zdecydowałem się, z dnia na dzień, na pracę w niezależnej wytwórni. Miałem za sobą 4 lata pracy dla Beggars Banquet (warto zobaczyć TUTAJ) jako sprzedawca w sklepie z płytami. Wystartowaliśmy we dwóch, ja i Peter Kent. Początkowo 4AD była częścią Beggars Banquet i mieliśmy im wyszukiwać nowe twarze. Po roku zdałem sobie jednak sprawę, że taki układ mi nie odpowiada, no i staliśmy się samodzielną wytwórnią.

O ideologii 4AD: Nic z tych rzeczy. Są wytwórnie, które w momencie powstania, podkreślają swoją odrębność i inność, jak np. ZTT. Jest to fajna rzecz, ale na krótką metę. Startowaliśmy w niezwykłym okresie w historii muzyki, kiedy pojawiła się ta druga fala wykonawców zrodzonych z punk - rocka, zaczynających coraz bardziej eksperymentować i poszukiwać, robiących krok naprzód w stosunku do roku 1976. Jako 4AD chcieliśmy być częścią tego nurtu, pracować z zespołami, które przyjmowały podobny do naszego punkt widzenia na muzykę. Oczywiście dziś istnieje pewna kontynuacja tego, co robiliśmy kiedyś, bowiem zawsze na płytach 4AD ukazywała się muzyka, będąca odzwierciedleniem tego co lubię, co mnie inspiruje i fascynuje. Sami wykonawcy zapewne nie widzą tego i z pewnością niebyt podoba im się ten rodzaj nieuchwytnej nieco identyfikacji i wspólnoty, lecz dla mnie jest to sprawa bardzo istotna. Traktuję bowiem muzykę bardzo poważnie. Poza tym myślę, że elementem łączącym wszystkich ludzi z 4AD jest wiara, iż muzyka to coś niezwykle ważnego w pewnych okresach naszego życia.


O odejściach z 4AD (najpierw Bauhaus): Trzej wykonawcy, trzy różne przyczyny. Jako pierwszy rozstał się z nami zespół Bauhaus. Ich muzyka, po roku współpracy z 4AD przestała mnie interesować. Poza tym zespół był bardzo zainteresowany w odniesieniu sukcesu, co samo w sobie nie jest złym nastawieniem, ale nie za wszelką cenę. Przeszedł więc do Beggars Banquet, co było logiczną konsekwencją jego dążeń. Mimo iż był naszym najpopularniejszym wówczas wykonawcą, dobrze się stało, że się rozstaliśmy. Po prostu mogliśmy, co się okazało w przyszłości sprawą niezwykle ważną, oprzeć i rozwinąć dalszą działalność na nowych wykonawcach, nowych pomysłach muzycznych, dalekich od tradycyjnych źródeł inspiracji. Tak więc ambicje Bauhaus i ich plany, różne od tego, co chciałem zrobić, zdecydowały o naszym rozstaniu.


O odejściu Birthday Party: Stało się to z czysto finansowych przyczyn. Nie mogłem po prostu wspierać ich wszystkich planów i zamierzeń.


O odejściu X-Mal Deutschland: Wiem, że pchnąłem ten zespół w określonym kierunku. Potem jednak, nie byłem w stanie zmusić go do zmian, poszukiwań czegoś nowego, mówiąc krótko - do rozwoju muzycznego. To było coś, czego nie potrafili zrozumieć. Pamiętam jedną z rozmów z Wolfgangiem (Ellerbrock - basista zespołu) który powiedział mi wówczas: "ludzie lubią to, co robimy, po co się zmieniać?" Przed nagraniem LP Tocsin zapowiedziałem im, że będę pracował z nimi przy tej płycie, a po jej wydaniu pożegnaliśmy się. Niedawno podpisali kontrakt z Phonogramem i nie ukrywam, że z zainteresowaniem będę śledził ich losy.

O początkach współpracy z Cocteau Twins: Pewnego dnia Robin i Elizabeth przyjechali do Londynu zobaczyć koncert Birthday Party. To był ich ulubiony zespół i jeździli za nim prawie wszędzie. Robin wykorzystał pobyt w Londynie by wręczyć mi taśmę z próbnymi nagraniami duetu. W tym czasie pracowałem w jednym ze studiów pod Londynem i wracając do domu samochodem wieczorem włączyłem jedną z trzech taśm, jakie miałem wówczas ze sobą, właśnie Cocteau Twins. [Nagrania] nie miały nic wspólnego z tym, co znamy z płyt. Ich jakość była fatalna, ale przebijała z nich jakaś dziwna moc, coś niezwykłego. Zadzwoniłem więc po powrocie pod numer telefonu podany na kasecie i...


Czy ukierunkował zespół? Nie, raczej nie. Jako producent pracuję z zespołem, i tylko na początku ich działalności - gdy brakuje im doświadczenia w pracy w studio nagraniowym. Zawsze zachęcam ludzi do tego, by sami dla siebie byli producentami. W przypadku Cocteau Twins istniał jeszcze jeden problem. Elizabeth i Robin byli wtedy bardzo, bardzo nieśmiałymi i spokojnymi ludźmi, wiec gdy byliśmy w studiu, ktoś musiał podejmować ostateczne decyzje. Dlatego też byłem współproducentem Garlands (warto zobaczyć TUTAJ) nie zdając sobie zupełnie sprawy, w jakim kierunku zespół podąży później. Myślę, że oni już wtedy wiedzieli i na szczęście Robin w pewnym momencie przełamał się, i jest dziś samowystarczalnym artystą - zarówno realizatorem dźwięku jak i doskonałym producentem.

Tyle na dzisiaj, w kolejnej części przedstawimy myśli Ivo o This Mortal Coil, Dead Can Dance, Throwing Muses i planach wytwórni. 

Czytajcie nas  - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.              

piątek, 28 maja 2021

Z mojej płytoteki: Fields of the Nephilim, czyli Crowley i Imię Róży w tle

 


Piszemy dzisiaj o drugim albumie FOTN z 1988 roku - the Nephilim. Drugim i najlepszym w dyskografii. O pierwszym raczej nie napiszemy, bowiem Dawnrazor (1987) to niespójny materiał i znacznie bardziej metalowy. A może jeszcze nie udało nam się do niego dorosnąć? Za to dzisiejszy album przeszedł do klasyki gotyku, a panowie kowboje potrafili na nim wytworzyć absolutnie unikalny nastrój. Pamiętam jak Tomek Beksiński pasjonował się prezentowanym dziś albumem. A jest czym, bowiem Tomek, jako koneser kina, miał tutaj podwójną ucztę. Zespół uracza nas na albumie bowiem przerywnikami z filmów, mało tego wyraźnie nawiązuje do kilku ważnych dzieł filmowych właśnie. Oczywiście nie jest obca również literatura.


Od samego początku bezlitośnie dają nam popalić, czy ktoś zna bardziej kultowy wstęp do albumu? Po dźwiękach rodem z pędzącego pociągu szybko i jakże czysto zaczynają piosenką Endemoniada, to nawiązanie do starego horroru.

Gdyby spojrzenie mogło zabić

Taki dreszczyk emocji... To, co czuję

Teraz zasypiam za kierownicą

I marzę o zbrodni...


Dobra, pada owe mistyczne STOP i płynnie przechodzimy do The Watchman. Jakie piękne gitary... Chrypiący głos McCoya idealnie komponuje się na zasadzie kontrastu z muzyką.


Niewinność boli, świat mówi niewyraźnie 

Obietnica wzywa, obietnica upada, co mamy zrobić z tym zachmurzonym niebem?

Podążasz za mną

Niestety, przypływy nikną, mój świat wymyka się z ciebie

Twoje ciało upada, moje ciało woła, co zrobimy z tym zachmurzonym niebem?

Podążasz za mną

Moje życie się zmienia, widzę dzień nadziei

Strażnicy nigdy się tu nie starzeją, po prostu śpią na próżno

Tonący ludzie gapią się, nie chcą wołać o pomoc

Więc ponownie zagrzebuję strony, woła Kthulhu

Zobaczysz, zobaczysz ją, kiedy zacznie się tworzyć

Zobaczysz, zobaczysz ją, kiedy zacznie dzwonić

W imię Jezusa Chrystusa, nie bój się mego imienia

Jestem w pobliżu wysłannik Mojżesza, twój kaznodzieja nigdy nie przyszedł

Zobaczysz, zobaczysz ją, kiedy zacznie się tworzyć

Zobaczysz, zobaczysz ją, kiedy zacznie dzwonić

Chodź za mną

Śpisz, śpisz

Chodź za mną

To tylko kolejny dzień, pamiętaj, że wołam do ciebie

Jeszcze jeden dzień, pamiętaj, że woła do ciebie

Jeszcze jeden dzień, Kthulhu, wzywam cię

Jeszcze jeden dzień, imperium zniknęło z pola widzenia

Śpisz, śpisz

Nie możesz mnie śledzić! 

Phobia nie należy do najlepszych piosenek na albumie, jest raczej nawiązaniem do klimatu Downrazor. Zresztą kilka takich tutaj jeszcze będzie. Na przykład Moonchild, jest od poprzedniej piosenki lepszy, ma znakomity wstęp choć refren nieco nuży. Chord of Souls lekko wprowadza nas w to co za chwilę się wydarzy, choć po pięknym początku niestety znowu dobija klimatem debiutu. Shiva za to jest przedsmakiem TEGO co za chwilę..

Spaceruję

I jestem

W Niebie

Uwierz

Witamy w 666

Oddychaj

Podejdź bliżej

Jeden dwa trzy cztery

Spaceruj

Otwórz oczy, kochanie

Niech broń uniesie cię kochanie (piosenka o seksie!)

Podejdź bliżej

Słodki zapach oddania

No i dobrnęliśmy. Bowiem dwa kolejne utwory to najlepsze co mogło przytrafić się zespołowi. Mało tego to jeden z najlepszych momentów na albumach gotyku. 

Najpierw bas i zaczyna się Celebrate. Jeden z najciekawszych utworów na bas właśnie i wokal. A kiedy się kończy co słyszymy? Oczywiście fragment z filmu Imię Róży... Ale jakże wkomponowany... Jak płynnie przeradza się w wielki hit: Love Under Will... Nawiązanie do literatury Crowleya jest oczywiste.



Muszę być dziś sam

Uduś mnie lub cierp ze mną

Połóż się, umrę tej nocy

Uduś mnie lub cierp...

Kiedy odejdę, czekaj tutaj

Odkryj wszystkie niespodzianki życia

Kiedy odejdę, czekaj tutaj

Wyślę mojemu dziecku ostatni dobry uśmiech

Jeśli przejdziesz dziś wieczorem przez moją duszę

Zbierz wszystkie jego kłopoty

Jutro długa, wieczna noc

Zbierzcie się na jutro

Kiedy odejdę, poczekaj tutaj

Odkrywam wszystkie ziemskie niespodzianki

Kiedy odejdę, poczekaj tutaj

Wyślę mojemu dziecku mój ostatni dobry uśmiech

Między pęknięciami i zagłębieniami

Ziemia jest dobra, ziemia jest dobra

Między pęknięciami i zagłębieniami

Ziemia jest dobra, ziemia jest dobra

Połóż się, połóż się, połóż się dla mnie

Połóż się, połóż się, połóż się ze mną

Kiedy odejdę, czekaj tutaj

Odkryj wszystkie niespodzianki życia

Kiedy odejdę, czekaj tutaj

Wyślę mojemu dziecku ostatnie do widzenia

Między pęknięciami i zagłębieniami

Ziemia jest dobra, ziemia jest dobra

Między pęknięciami i zagłębieniami

Ziemia jest dobra, ziemia jest dobra

Obejmij mnie, ktoś będzie cierpieć

Połóż, połóż to, połóż to na mnie

Ktoś

Obejmij mnie, ktoś będzie cierpieć

Słodkich snów, mój aniele

Nareszcie do widzenia

Słodkich snów...


Całość kończy Last Exit for the Lost... Ostatnie wyjście dla straceńców. Jakimi bez wątpienia jesteśmy. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Fields of the Nephilim, the Nephilim, Situtaion 2/ Beggars Banquet 1988, tracklista: Endemoniada, The Watchman, Phobia, Moonchild, Chord of Souls, Shiva, Celebrate, Love Under Will, Last Exit for the Lost.


Nasza ocena 5/6 za te dwa nieco gorsze utwory. Niemniej i tak jest to i zawsze będzie klasyk.


poniedziałek, 3 maja 2021

Isolations News 139: TJ Davidson i jego nowa książka, Wraca New Dawn Fades, audycja Dava Haslama o Ianie Curtisie, The Charlatans w trasie, Peter Murphy w nowym klipie, Antipole w remiksie, Drab Majesty w wywiadzie, kto na Soundrive i Rock na Bagnie? Rewolucjaaaa zmarłych perkusistów


Tony Davidson rozkręca uroczystą premierę swojej książki o historii wytwórni i studia TJM. Właśnie pozyskał sponsora, jest nim  firma Moz Maurice Murray's Mr Whippy Banana. Wszystkie zyski z biletów na tę imprezę pójdą na rzecz Fundacji Lou Macari na rzecz bezdomnych. A te sprzedają się bardzo dobrze, zwłaszcza że wiele znanych nazwisk obiecało przyjście.


Jeśli zaczęliśmy od TJ Davidsona, to powyżej widzimy go na fotce z Brianem Gormanem (z którym rozmawialiśmy TUTAJ). Obaj panowie zajęli się już produkcją New Dawn Fades 2022, a na zdjęciu widać też szefa przedsięwzięcia Seana Masona i Georgine Robinson od PR. O wszystkim donosi na TT Brian Gorman (TUTAJ).


W klimacie - Dave Haslam reklamuje na TT swoją audycję radiową o Ianie Curtisie Heart And Soul (LINK). Została ona zrealizowana podczas promocji Control.


Skoro scena Manchesteru to pora na The Charlatans. Ci potwierdzili że wyruszą w trasę koncertową po Wielkiej Brytanii, aby uczcić ich 30. rocznicę swego powstania, z tej okazji wydali zestaw pięciu albumów A Head Full Of Ideas. Będzie to limitowana kolekcja przezroczystych, niebieskich płyt winylowych z występami na żywo, niepublikowanymi dema i remiksami, a także podpisany wydruk plakatu z trasy koncertowej z początku lat 90. Tourne zacznie się w 22 listopada w Belfaście, a zakończy w Aberdeen 20 grudnia. Po drodze odwiedzą Manchester, Liverpool, Londyn, Leeds i Bristol. Bilety są już w sprzedaży od 30 kwietnia TUTAJ i TUTAJ.


 
Inna gwiazda sceny UK - Peter Murphy zrealizował wideoklip do piosenki Indigo Eyes z Love Hysteria (1988), będącym pierwszym do tego utworu. Jest promocją zapowiedzianych wznowień na winylu wszystkich jego solowych albumów wydanych przez Beggars Banquet (o czym już wspominaliśmy tydzień temu). Przedsprzedaż TUTAJ


Na maxisinglu opublikowanym 30 kwietnia przez SJÖBLOM, szwedzki projekt niezależny, założony przez Johana SE w 2016 roku, znajduje się remix piosenki Tape przygotowany przez Antipole (z artystą rozmawialiśmy TUTAJ). Ep-ka jest zapowiedzią albumu Demons (LINK).

Powiało chłodem, a królem chłodu jest zapewne Drab Majesty, który udzielił ostatnio wywiadu. Opowiadał o swoich muzycznych fascynacjach, o ojcu muzyku (gitarzyście jazzowym), zespołach, których słuchał i z którymi koncertował i które teraz ceni (The Byrds) , o swoich typach albumów wszechczasów (Pink Flag i Drill Wire) oraz o nowej płycie która wyjdzie jesienią (LINK). O ostatnim albumie Drab Majesty, naszym zdaniem najlepszej płycie roku 2019  pisaliśmy TUTAJ.


Chłodnym będzie też otwarcie najbliższego Rock Na Bagnie, którego dokona zespół Blue Hangover, współtworzony przez Michała Nowaka oraz Rafała Pawłowski. Zespół powstał w 2014 roku i gra mieszankę energetycznego rocka, zimnej fali oraz post punka. W 2019 roku ukazał się ich pierwszy indie mini-album Blue Hangover. Jak to może wyglądać?


Powyżej ich Koncert z Bunkra sprzed 4 miesięcy.


Organizatorzy gdańskiego Soundrive Festival '21 ujawnili szczegóły tegorocznej imprezy, która odbędzie się w dniach 10-15 sierpnia. Lista wszystkich zespołów jest TUTAJ. Wśród wykonawców między innymi gdańskie Spoiwo, o którym pisaliśmy TUTAJ.


Zespół Morświn (Małgorzata Tekla Tekiel - bas, Marcin Świetlicki - wokal, Paulina Owczarek - saksofon barytonowy) wydali 12 kwietnia debiutancki album Rewolycjaaa (LINK). Z klipu powyżej wynika, że to bardzo interesujące przedsięwzięcie. 


Interesującym wydarzeniem zdaje się też być show zespołu Primus  - trasa koncertowa Rush Tribute. Podczas niej od 10 sierpnia do 25 października w USA zespół wykona utwory z albumu A Farewell to Kings z 1977 roku (LINK). Po śmierci Neila Pearta (warto zobaczyć TUTAJ) oryginalny Rush pewnie nie zagra już nigdy...


Skoro mowa o nieżyjących perkusistach - pojawiło się dziwne wideo, na którym zmarły perkusista siedzi za zestawem perkusyjnym na swoim własnym pogrzebie, z napisem Bonny Brent 1952-2021 na bębnie basowym. Tę formę pogrzebu zorganizowała rodzina muzyka, miał to być wyraz hołdu dla jego muzycznego talentu...

Jeden z komentarzy pod filmem głosi: ciągle jest lepszy niż Ringo... 

My wracamy jutro dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.