Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania narkotyki, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania narkotyki, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2024

Dokument o Joy Division na kanale Stained Glass Stories: nasza recenzja

Jakiś czas temu opisywaliśmy bardzo dobry film o historii zespołu Cocteau Twins wyprodukowany przez kanał Stained Glass Stories (TUTAJ). Ponieważ miesiąc temu twórcy kanału postanowili zmierzyć się z historią głównych bohaterów naszego bloga, czyli Joy Division, warto co nieco o owym dokumencie napisać. 

Film zaczyna się od dość krótkiego wstępu opisującego każdego z członków zespołu. Oczywiście w tak krótkim dokumencie nie da się zawrzeć detali z życia artystów, jednak może warto dodać te, istotne dla późniejszej twórczości zespołu (te które wywarły wpływ na muzykę). Tak więc Bernard Sumner wychowywał się w bardzo trudnych warunkach (kalectwo matki i jej późniejszego męża), o czym można przeczytać w jego biografii streszczonej przez nas TUTAJ. Jeśli wspomniano o uzależnieniu od Legactilu Iana Curtisa w młodości (choć w jego biografii napisanej przez Middlesa i Reade tego faktu nie podano), to dlaczego nie wspomniano o przygodach Stevena Morrisa, który sam opisuje je w swojej biografii (streszczonej przez nas co środę TUTAJ)? 

Dalej  w filmie zaczyna się historia Joy Division i tradycyjnie już dla tego typu opracowań, podane są fakty wspólnej fascynacji punkiem Sumnera i Hooka, i rozpoczęcie przez nich gry w zespole, ale nie ma w tym miejscu nic na temat wcześniejszych udziałów w swoich zespołach zarówno Curtisa jak i Morrisa, a warto wiedzieć, że zanim dołączyli oni do Joy Division grali w innych grupach. Fakty te wspomina zarówno Morris w swojej biografii, jak i Jon Savage w swojej ostatniej książce (LINK). Co istotne, to Ian Curtis we wcześniejszym swoim projekcie z nijakim Iainem Grayem, wymyślił nazwę Warsaw dla ich wspólnego zespołu (warto zobaczyć TUTAJ): Po dokoptowaniu basisty zaczęli próby w klubie Great Western w Moss Side, choć mieli kłopoty ze znalezieniem miejsca prób, zewsząd byli wyganiani przez kurtkę Iana. Curtis wtedy nie śpiewał, bardziej recytował swoje teksty, jak opisuje to Gray: pochrząkiwał pochylony nad swoim tekstem. Nie mieli wtedy perkusisty, a jako nazwę Ian wybrał Warsaw  z powodu wpływu albumu Bowiego. W okolicach lutego ich zapał wygasł.. 

Dalej w filmie dowiadujemy się, że Warsaw grali jako support Buzzcocks... Taki fakt nie jest nam znany, owszem Joy Division supportowali Buzzcocks, ale Warsaw? Warsaw postrzegani byli w Manchesterze jako tandetny postfaszystowski band, ich koncerty raczej wzbudzały śmiech, a repertuar, którego głównym autorem był Hooky, nie wzbudzał entuzjazmu (przypomnijmy choćby At A Later date czy Gutz). Dlatego zespół oddalił się na chwilę z klubów by zmienić styl, więcej próbować i przechrzcić się na Joy Division (po drodze byli jeszcze Stiff Kittens). We fragmencie o debiucie Warsaw zamiast okładki An Ideal For Living pojawia się okładka jakiegoś bootlegu (An Ideal Begining). Debiut Warsaw przede wszystkim był nie tyle kiepskiej jakości jeśli chodzi o nagranie, ale był nagrany cicho. W jednej z książek o zespole jest opisana scena, kiedy poprosili DJa o puszczenie swojego singla w jakimś klubie w Manchesterze. Ten uległ prośbie, ale gdy tylko singiel zaczął grać, publika zeszła ze sceny bo nagranie było bardzo ciche. Problem tkwił też w fakcie, że okładka zaprojektowana przez Bernarda Sumnera kojarzyła się z nazizmem, i w pierwszej kolejności podczas wznowienia, to jej właśnie pozbył się menadżer zespołu Rob Gretton, zastępują okładką Stevea McGarrego (LINK). 

Jeśli natomiast chodzi o genezę nazwy Joy Division warto wspomnieć, że książkę Katzetnika przyniósł Sumner (LINK), który był też pośrednio inspiratorem okładki Unknown Pleasures. Inaczej wyglądała też historia wyboru menadżera zespołu. Owszem Gretton był na koncercie Joy Division, ale Sumner wspomina, że zaczepił go podczas rozmowy telefonicznej kopiąc w budkę i składając nietypową ofertę. Brzmiało to mniej więcej tak, że ma ofertę pracy przy sprzątaniu kibli, ale może zostać menadżerem Joy Division. Sumner zabrał go na próbę zespołu, a postali nie mieli pojęcia kim jest nowy obserwator ich gry. 

Kiedy omawiany jest debiut płytowy zespołu na minalbumie A Factory Sample powinno pojawić się nazwisko Martina Hannetta, miejmy nadzieję że pojawi się później (i tak też jest). Natomiast w całym filmie panuje dość mocny miszmasz jeśli chodzi o chronologię zdjęć, ale też i nagrań (choćby posiłkowanie się wersjami piosenek ze Still, które przecież ukazały się po śmierci Curtisa i brzmiały inaczej niż zespół sobie tego życzył w czasie ich nagrywania, a wersje z tego albumu są raczej mniej lub bardziej nieudanymi wizjami Hannetta). Podobnie jest ze zdjęciami, warto było jednak wspomnieć Kevina Cumminsa, jako jednego ze świadomych kreatorów ponurego wizerunku zespołu. Postać legendarnego fotografa nie powinna być  pomijana, zwłaszcza we fragmencie filmu kiedy omawiany jest unikalny wizerunek grupy (nie padają też nazwiska wielu innych osób, bez których dziś nie wiedzielibyśmy tyle o zespole, i które miały kolosalny wpływ na to jakim zespól się stał, czyli poza Cumminsem nie padają choćby nazwiska Micka Middlesa, Antona Corbijna czy Jona Savage'a). 

Przy omawianiu muzycznych inspiracji obok Kraftwerk, czy Velvet Underground, nie pada nazwa the Doors... A przypomnijmy, że Jim Morrison był wielkim idolem Iana Curtisa. Ten ostatni miał przecież podobny tembr głosu, przez co koncerty Joy Division w USA były reklamowane jako występy nowych the Doors. 

Podczas opisywania Hannetta i jego sposobu nagrywania koniecznie należało wspomnieć o uzależnieniu od narkotyków. Tak jak późniejsze albumy the Beatles są dziełem narkotyków w synergii z talentem muzycznym, tak samo produkcje Hannetta (jakże inaczej brzmiące niż zespół na żywo) były wynikiem jego eksperymentów z narkotykami, o czym wspominają sami muzycy. Martin po wyjściu zespołu ze studia zamykał się w nim, zażywał narkotyki, miksował, a rano, już na trzeźwo, słuchał swoich dzieł. 

Podczas omawiania okładki Unknown Pleasures warto było wspomnieć, że nie ma na niej nazwy zespołu (pierwsi ten zabieg zastosowali the Beatles), ale to może mniej istotne. Okładka jest fakturowana - to najważniejsze. Chodziło bowiem o to, żeby po wzięciu jej do ręki czuć było fakturę muzyki, co dotyczyło głównie słuchaczy z wadami wzroku lub jego brakiem. 

Odnośnie Closer to trudno też zgodzić się, że okładkę zaakceptował Curtis, wkoło tego faktu istnieją kontrowersje, a biorąc pod uwagę (pokazaną w filmie) ewolucję okładki LWTUA można sądzić, że Factory zastosowała chwyt reklamowy (jeśli tak to można nazwać - pisaliśmy o tym TUTAJ). Potraktowanie wątku samobójczej śmierci Curtisa w filmie to temat na zupełnie osobny wpis. 

Reasumując, film jest dobry dla początkujących fanów zespołu. Być może należało w nim poszerzyć kilka wątków, a inne skrócić. Niemniej można go (mimo kilku zastrzeżeń) polecić jako wstęp do budowania wiedzy o zespole. Takiej podstawowej wiedzy, pamiętając jednak, że diabeł tkwi w szczegółach... 

 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

                   

wtorek, 23 stycznia 2024

Byli wśród nas: Luis Vasquez z the Soft Moon

Luis Vasquez (ur. 1980), amerykański muzyk, który nagrywał i występował od kilkunastu lat jako The Soft Moon nie żyje. Zmarł 18 stycznia wskutek nieszczęśliwego wypadku wraz z przyjacielem didżejem Juanem Mendezem (aka Silent Servant) oraz jego partnerką, a według kilku mediów żoną, Simone Ling. O śmierci muzyka poinformowali następnego dnia po zdarzeniu jego współpracownicy na Instagramie, za pośrednictwem profilu muzyka The Soft Moon: Z wielkim smutkiem informujemy o śmierci naszego przyjaciela Luisa Vasqueza. Nasze myśli są teraz z jego rodzina i bliskimi i wszystkimi, którzy podziwiali jego muzykę. Prosimy o uszanowanie prywatności w tym trudnym czasie - czytamy (LINK).

Pierwotnie agencje prasowe donosiły, że śmierć nastąpiła w prywatnej rezydencji Mendeza i Ling w Pacific Electric Lofts przy Main Street z nieznanych przyczyn, lecz ostatnio przebijają się informacje, że policja na miejscu zdarzenia znalazła akcesoria związane z narkotykami i sprawa jest badana pod kątem możliwego przedawkowania fentanylu (LINK).  Luis Vasquez, znany ze swojej enigmatycznej prezencji scenicznej i charakterystycznego stylu muzycznego, odegrał kluczową rolę w kształtowaniu gatunków post-punkowych i darkwave. I pewnie w przyszłości jeszcze nie raz pozytywnie zaskoczyłby fanów a może i swoją muzyką wytyczyłby jakiś nowy kierunek, jednak czy tak byłoby, już się nie dowiemy...


A muzyka dla Luisa była bardzo ważna, dlatego także i my pisaliśmy o nim TUTAJ. Pytany o to, co jest dla niego w niej najistotniejsze, co poradziłby początkującym artystom, powiedział: najważniejsze jest zachowanie jak największej otwartości i szczerości w wyrażaniu swojej artystycznej ekspresji - Ludzie wtedy zawsze nawiążą z tobą kontakt bez względu na to, skąd pochodzisz, i to doprowadziło mnie do tego, gdzie jestem dzisiaj. Nie ma nic złego w byciu całkowicie szczerym, moja szczerość w muzyce ma działanie terapeutyczne. (…) Moim ostatecznym celem jest osiągnięcie wewnętrznego spokoju.


Znając jego życie, można zrozumieć dlaczego przywiązywał do muzyki tak wielką wagę. Prawdopodobnie dlatego, że pełniła w jego życiu rolę terapeutyczną a jednocześnie była językiem, którym mógł wypowiedzieć prawdę o sobie.  Na pewno pomagała mu się pozbyć traumy, bo Luis Vasquez miał trudne dzieciństwo. Urodził się w Los Angeles, jego rodzice rozstali się zaraz potem, a gdy miał około 5 lat, matka wyszła za mąż po raz drugi. Miał więc jeszcze dwójkę rodzeństwa. Rodzina była biedna i z problemami, jak wspominał w jednym z wywiadów, pamięta przemoc, często przyjeżdżała policja, żeby aresztować matkę lub ojczyma, interwencje dotyczące bójek, także na noże, jedno ze wspomnień dotyczyło sytuacji, w której ojczym rzucił nim przez zamknięte okno i zbił nim szybę. Gdy miał 9 lat rodzina przeniosła się do małego miasta Victorville, położonego na skraju pustyni Mojave. Gdy miał 12 lat dostał swoją pierwszą gitarę – od wujka, który trafił do więzienia (choć w jednym ze wspomnień mówił, że od dziadka). W każdym razie nauczył się na niej grać i w wieku piętnastu lat założył swój pierwszy zespół. Było to w dniu, w którym przekonał swojego najlepszego przyjaciela, żeby kupił gitarę basową. Pamiętam, że musieliśmy zdobyć podpisane przez rodziców pozwolenie na zagranie naszych pierwszych koncertów w lokalnych barach i innych tego typu miejscach, ponieważ byliśmy bardzo młodzi. Musiałem sfałszować podpis mojej mamy, bo bałem się, że nie pozwoli mi tam grać. Jako nastolatek grałem w wielu zespołach punkowych, a w wieku dwudziestu lat zacząłem samodzielnie pisać muzykę - opowiadał (LINK).

W każdym razie ukończył szkołę średnią Hesperia High School, po czym przeniósł się do Oakland i zainspirowany takimi zespołami jak Suicide i Joy Division, założył The Soft Moonod po czym zaczął samodzielnie tworzyć muzykę pod nazwą Soft Moon.  Jego debiutancki album ukazał się w 2010 roku nakładem Captured Tracks. Krążek zwrócił uwagę samego Johna Foxxa, który zaproponował młodemu wówczas muzykowi współpracę. W jej wyniku powstała E-pka Evidence:
 
 
Kolejne dekady życia Vasqueza wypełniały trasy koncertowe, supporty znanych zespołów, takich jak Mogwai, Interpol i Depeche Mode. W ramach projektu The Soft Moon wydał pięć albumów w wytwórni Captured Tracks i Sacred Bones, przy czym drugie z wymienionych wydawnictw wydało jedyny, solowy album muzyka, który ukazał się pod jego własnym nazwiskiem – A Body of Errors  – w 2021 roku.

Vasquez mieszkał w Oakland do 2013 roku, po czym wyjechał do Europy i zamieszkał w Wenecji we Włoszech, gdzie nagrał swój trzeci album Deeper z producentem Maurizio Baggio. Następnie zamieszkał w Berlinie… To miasto, jak sam przyznał, wywołuje wszystko co najlepsze i najgorsze,  w nim wszystko co najgorsze. Napisał tam kolejny album Criminal, który jest ilustracją mrocznego etapu jego życia: artysta brał narkotyki i był krawędzi załamania nerwowego, aż próbował popełnić samobójstwo. Postanowił wtedy wrócić do domu, do Victorville i pojednać się ze swoją matką, na nowo zbudować z nią relacje, wyjaśnić pewne niedopowiedziane i trudne sprawy. W rezultacie pokłócił się z nią, ale i rozwikłał i zrozumiał wiele rodzinnych sekretów. Z więzienia wyszedł jego wujek, jedyna osoba, która zawsze w niego wierzyła, który opowiedziała mu o tym, czego matka nigdy mu nie wyjawiła: o jego ojcu, o tym, że nie z jego winy rodzina zerwała z nim kontakt (LINK). Cała ta trudna sytuacja jednak uzdrowiła go emocjonalnie. I tak w 2022 roku wypuścił album Exister, określany przez autora muzyką szczerą, taką w której jest sobą, co uczyniło go po prostu szczęśliwym (LINK). 
 
W lutym miał wyjechać w trasę, w planie były m. in. koncerty w Turcji, Gruzji, Niderlandach, Danii… (LINK). Podobno myślał już o nowej płycie. I wystarczyła chwila, aby wszystkie te plany stały się nieaktualne.

Ostatnie wideo z koncertu zamieścił w internecie dwa tygodnie temu:

Wraz z nim odeszła para jego przyjaciół, 47 letni Juan Mendez DJ (aka Silent Servant) oraz 43 letnia Simone Ling, członek BAFTA/LA, MPEG/IATSE, BAFTA Learning, Inclusion, The Producers Guild of America… (LINK).

Żegnaj Luis…
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 21 stycznia 2024

Warto przeczytać: Zagrani na śmierć

 

Refleksje po przeczytaniu książki. Zabierałem się za nią kilka razy, bowiem początek jest dość zniechęcający, pojawiają się nazwiska, których po części nie znałem. Ale im dłużej czyta się książkę Tomasza Lady, tym bardziej wciąga ona czytelnika. 

Z życiorysu autora zamieszczonego TUTAJ, dowiadujemy się, że pisał dla Życia Warszawy, Faktu i innych redakcji, ale też dla prasy muzycznej np. Tylko Rocka i Bruma. Książka z 2022 roku w mojej ocenie spełnia dwa cele. Pierwszy to ostrzeżenie, czym kończą się narkotyki. To ślepa uliczka, zaczyna się zwykle od jointa z marihuany, a kończy śmiercią. Zazwyczaj w samotności i co jest najstraszniejsze, nie wiadomo w jaki sposób, bo po etapie marihuany pojawia się heroina, kompot, człowiek kończy jak nazywał ich Skandal z Dezertera (jeden z opisanych bohaterów) jako narciarz. Najpierw z grupą innych wychudzonych i włóczących się po centrach miast ćpunów, a później już samotnie, bo wszyscy dawni przyjaciele rozpływają się jak we mgle (to też cytat ze Skandala).


Pierwszy z trzech bohaterów książki to Janusz Rołt - legendarny perkusista projektów m.in. Brygada Kryzys, Armia, Lech Janerka. Geniusz perkusji, którego heroina sprowadziła na margines życia. Dzięki książce możemy poznać wiele szczegółów dotyczących kultowych dziś albumów, jak choćby Czarnej Płyty Brygady Kryzys. Chyba najbardziej zabawny fragment, pokazujący z kim muzykom przyszło nad nią pracować, dotyczy wspomnienia, kiedy po nagraniu albumu Rołt oświadczył że nie jest zadowolony ze swojej gry, i może zagrać lepiej. Okazało się, że jest leworęczny a perkusja była ustawiona dla muzyka praworęcznego...

Nie będę pisał streszczenia, szkoda obdzierać książki ze smakowitych kąsków, rozmówcy przytaczają fakty pokazujące kolejne fazy wzlotów i upadków genialnego perkusisty, w końcu AIDS (od strzykawek) i samobójcza śmierć.
Zdjęcie: se.pl
 
Drugim bohaterem jest Dariusz Hajn (Skandal) z Dezertera. I mamy podobny scenariusz, z tym że śmierć jest nie przez samobójstwo, tylko ... I tutaj częsta sytuacja spotykająca ludzi uzależnionych. Jak zmarł? Tego nie wie nikt... Podobnie było z Jimem Morrisonem, zresztą jest tutaj więcej podobieństw, nawet fizyczne.
 
Zdjęcie: Facebook

Smutna historia, ale co ciekawe, niektóre z wypowiedzi są sprzeczne, czyli ktoś kłamie, co do faktu odejścia Skandala z Dezertera. Niemniej panowie jednak finalnie się pojednali bo Skandal zaśpiewał gościnnie w piosence Szwindel już po jego rozstaniu się z zespołem:
 

Droga była podobna, przeszedł na buddyzm, coraz więcej brał, haszysz, heroina, LSD, amfetamina. Finalnie: narciarz i śmierć. Nawet nie wiemy do końca jak, szkoda, że jego żona odmówiła autorowi wypowiedzi.
 
Zdjęcie: Wikipedia

Ostatni z bohaterów to Robert Sadowski (pseudonim Sadek), gitarzysta grup Madame, Deuter, Immanuel, Houk, Kobonq... Człowiek, który miał ogromny, wręcz niewyobrażalny wpływ na rodzimy underground. Kiedy usłyszał gitarę Jarosława Lacha z Aya RL postanowił kupić taką samą. Wtedy wszystko się zaczęło.

Miał w karierze okres fascynacji the Doors, kiedy grał w projekcie The Lizards Day. Poznajemy jak wielkim talentem gitarowym był Sadek, ale też dowiadujemy się jakim potrafił być tytanem pracy.

Ciekawym jest też opis błyskotliwej kariery zespołu Houk i przyczyn jego rozpadu (podziw dla autora za opublikowanie niektórych wypowiedzi... jak to pozory potrafią mylić...).
 

I znowu pojawia się heroina, ucieczki w miasto, opuszczanie prób. Ale przy okazji poznajemy historię zespołu Kobonq, problemy ze znalezieniem wydawcy ich muzyki, przełomowej wycieczki Sadka do Wiednia, rozpadu i próbach reaktywacji zespołu.
 
 
I jest jak zwykle, heroina, ulica, picie, AIDS, śmierć - tym razem na zawał.
 
Autor w wywiadzie opublikowanym TUTAJ  zawarł credo, czym jest jego książka. Kilka osób nie chciało ze mną rozmawiać, bo uznało, że „piszę o narkomanach”. Owszem, ci faceci mieli problem z heroiną, ale dopóki nie usłyszałem tego tekstu, nie myślałem o nich w takich kategoriach. Uznałem po prostu, że piszę o twórczych ludziach, którzy poszukując swojego miejsca w sztuce i życiu, weszli zbyt głęboko w używki i skończyli tragicznie. Nigdy jednak nie byli dla mnie po prostu narkomanami. Teraz też tak o nich nie myślę.
 
I to jest najważniejszy, drugi cel książki Zagrani na śmierć. Upamiętnienie wybitnych muzyków bez których oblicze polskiego undergroundu nie byłoby dziś takie samo.
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

 

niedziela, 14 stycznia 2024

Jim Morrison - upadek autorytetu wokalisty the Doors

 

Powyższe zdjęcie przedstawia Jima Morrisona z kobietą, z którą był w swoim życiu najdłużej. Poznał ją na samym początku, w 1965 roku kiedy Doorsi dopiero zaczynali działalność. Był nią zauroczony, ona uważała się za jego kreację, pisał dla niej esseje, dał do przeczytania swój dziennik... stała się fanką jego poezji. 

Kiedy zespół stał się znany mieszkali razem, w zasadzie tak było z przerwami do końca. Związek był dość wolny, ona miała kochanka we Francji, on miał wiele przygód z innymi kobietami, ale zawsze wracał. Dedykował jej piosenki... Ona też go na swój sposób kochała, uniknął dzięki niej wielu wpadek, chowała i zabierała mu alkohol, bo Morrison poza tym że zażywał i palił w zasadzie niemalże wszystko, był alkoholikiem (potrafił wypić trzy butelki whisky dziennie).


Wszystko to jednak mieściło się w kanonie s@x, drugs and rock&roll, wielu z nich - wielkich miało słabości, narkotyki, zdrady, sekty. Geniusze mają jakieś ułomności, znamy to też z naszego rynku muzycznego, choćby geniusz perkusji - uzależniony od heroiny i kompotu Janusz Rołt, znany ze znakomitej gry w projektach Brygady Kryzys, Lecha Janerki i innych. W książce Zagrani na Śmierć  Tomasza Lady przytoczona jest wypowiedź Tomasza Lipińskiego, który uważa, że gra Rołta w Travelling Stranger to mistrzostwo świata perkusji:


We wspomnianej, znakomitej zresztą książce, mamy takich przykładów więcej, wymienić można słynnego wirtuoza gitary Roberta Sadowskiego Sadka (Madame, Houk, Kobonq), czy wreszcie Skandala z Dezertera. 


Ten ostatni zresztą, fizycznie był nawet nawet nieco podobny do Jima Morrisona (miał też w życiu kilka podobnych epizodów o czym jeszcze napiszemy), a Sadek swego czasu tworzył podobną do the Doors muzykę. O książce jeszcze napiszemy, wróćmy jednak do Morrisona. 
 
W 1970 Jim odnowił znajomość z Patricią Kennealy – kapłanką sabatu czarownic która zrecenzowała jego wiersze. Mieszkał z nią tydzień byli razem na koncercie Jefferson Airplane. Grace Slick wtedy miała sposób na natrętną publikę chcącą White Rabbit i innych starych piosenek, mówiła: o widzę że Jim Morrison jest dziś z nami, ten się jednak nie ujawnił, a koncert go mocno rozczarował.


Zachowanie Jima wobec Patricii nie różniło się specjalnie od sposobu, w jaki traktował inne kobiety. Z nią również pił, chodził na spacery, wypróbowywał na niej swe nieustanne gierki i testował. W książce Nikt Nie Wyjdzie Stad Żywy Denny Sgermana i Jerry Hopkinsa (In Rock Music Press 2006) przytoczona jest taka wypowiedź: 

Wydaje mi się, że nie ufał mi nawet wtedy, gdy mówiłam, że go kocham. Spodziewałam się, że słyszał to od każdej kobiety, z którą spał choćby raz, ale ja naprawdę tak czułam. I wiedziałam, że mówiąc mu to, daję mu do ręki broń przeciw mnie, którą zawsze odtąd może mi trzymać przy skroni. Kiedy po raz pierwszy wspomniałam mu o moim uczuciu, odpowiedział: 'No tak, teraz, gdy mnie kochasz, chyba już nigdy nie będę mógł pozbyć się ciebie.' Spytałam: 'A więc chcesz się mnie pozbyć, Jim?' A on uśmiechnął się, przymknął oczy i powiedział: 'Nie.' I wtedy powiedział, że mnie kocha. I chyba mówił prawdę.

Być może kochał, ważniejsze jest to, że szybko wziął z nią ślub. Zaślubiny były w stylu wikkańskim - czarownicy i czarownice, czyli Wikkanie, ponoć nie są satanistami. Czczą oni pierwotne siły natury: Boginię Triadę, Wielką Matkę i jej męski odpowiednik - Pana, Rogatego Boga. Jest to wierzenie religijne starsze od chrześcijaństwa i judaizmu. Przez wielu badaczy uważane za jedyną przetrwałą pozostałość pierwotnej religii powszechnej.


Ceremonią zaślubin kierowali kapłani i kapłanki, zmieszano krew Jima i Patricii, a zebraną do kielicha on i ona wypili. Małżonkowie wymienili się pierścieniami. Spisano dokumenty w piśmie runicznym i po angielsku. Po ich podpisaniu Jim zemdlał. 

Wszystkie te ekscentryczne zachowania można jeszcze jakoś tam wytłumaczyć, natomiast kompletne zrujnowanie autorytetu Morrisona następuje w chwili gdy podczas procesu w Miami (Morrison został oskarżony o obnażanie się podczas koncertu) dochodzi do spotkania z Patricią (które Morrison celowo odwleka) a ta oświadcza, że jest w ciąży.

Jim stawia jej alternatywę, urodzi jej (podkreśla że jej) dziecko, albo dokona aborcji. Oczywiście w pierwszym przypadku będzie musiała mu udowodnić, że jest ojcem, a to długotrwałe, on przekupi jej świadków bo ma forsę. Natomiast co do aborcji, będzie jej towarzyszył i pokryje koszta. Dziecko nie jest w tej chwili mu potrzebne, nie jest na nie gotowy, nie stać go na nie i nie chce takiej odpowiedzialności. Ale jak chce może sobie to dziecko urodzić i wychować. Patricia odpowiedziała że to by było cudowne dziecko, ale też go nie chce. W końcu wybuchła i powiedziała że słyszała o 4 innych podobnych przypadkach. Choćby Suzy Creamcheese, jednak Jim zaprzeczył.



Swoistego rodzaju podsumowanie sposobu traktowania kobiet przez Morrisona pokazuje powyższy film z udziałem Patricii Kennealy.

W pierwszym tygodniu listopada Patricia udaje się do szpitala w Nowym Jorku i usuwa ciążę w dwudziestym tygodniu rozwoju płodu. My tylko przypominamy, że od 10 tygodnia słychać już bicie serca...

Morrison nie przyjechał ani nie zadzwonił.

Ten nieznany mi wcześniej fakt na zawsze przekreślił go jako idola. Pozostała już tylko i wyłącznie muzyka i wyrobienie w sobie umiejętności nieprzypominania sobie powyższych faktów podczas jej słuchania.  

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

piątek, 29 grudnia 2023

Piątek z the Beatles: Najlepsze piosenki zespołu cz.1 - ranking osobisty


Ostatnio opisaliśmy TUTAJ nasz ranking najgorszych piosenek zespołu. Dziś pora na ranking najlepszych, na razie pierwsza piątka - z uzasadnieniem.

1. Tomorrow Never Knows. Piosenka która wyprzedziła epokę. Tym wszystkim, którym wielka czwórka kojarzy się z łzawymi pioseneczkami w stylu: chcę trzymać cię za rękę, albo ona kocha innego ja siedzę i płaczę, czekam na jej list itd. itp. warto puścić ten utwór i zapytać już nawet nie o to kto go wykonuje, tylko choćby z którego jest roku. Ten koniec Revolver sprawił, że jako chłopak z siódmej klasy podstawówki, w niedzielne popołudnie nagrywając dyskografię zespołu album po albumie (PR3 i Jerzy Janiszewski) długo nie mogłem dojść do siebie. Kaseciak Grundiga po odłączeniu od monofonicznego radia Jowita do wieczora odtwarzał ten jeden utwór. Zaskoczenie, graniczące z szokiem i Lennon, który chciał brzmieć jak Dalajlama na wzgórzach Tybetu. Wymontowana głowica nagrywająca, Lennon pod wpływem Tybetańskiej Księgi Umarłych i dodatkowo LSD (którego instrukcją zażywania jest owa księga). 

O tej piosence krąży wiele mitów, jak to John eksperymentował z magnetofonem szpulowym szukając unikalnych brzmień. Wiele lat później opowiedział w wywiadzie, jak wrócił do domu w Kenwood nad ranem, nawalony narkotykami, doczołgał się do magnetofonu i puścił taśmę od tyłu... Tak się zaczęło Tomorrow Never Knows, które ma też przypadkowy tytuł. Tak zaczęła się muzyka eksperymentalna, robiona w studio i niemożliwa do odtworzenia live. 


2. A Day In The Live - nie będziemy tutaj zbyt nowatorscy, niemniej warto wspomnieć, że to jedna z pierwszych piosenek z orkiestrą symfoniczną, pomysł Paula żeby grali coraz wyżej ale bez nut, nowatorskie efekty specjalne (choćby budzik) i dzięki przypadkowej rozmowy z Dylanem, piosenka z podwójnym dnem, jak kilka z Peppera (oczywiście chodzi o narkotyki). Jedna z wspólnych piosenek Paula i Johna, co w tamtym czasie stawało się rzadkością. Oczywiście Lennon natykający się przypadkiem na tekst z Daily Mail i piosenka mająca na celu wykpienie brytyjskiej biurokracji. Z jednaj strony dziury, które zamiast zlikwidowaniu, są liczone, z drugiej ofiara wypadku samochodowego (laureatka nagrody dla młodych talentów, którą wręczał jej Paul)... 
 
Jest nastrój i jest niesamowity ładunek emocjonalny w tym utworze - zdaniem wielu najlepszej wspólnej kompozycji zespołu.
 
 
3. Polythene Pam - ma zaledwie 1:13, ale to pierwszy utwór punk. Bez tego nie byłoby ani punka, ani post punka, być może nawet zimnej fali, która z niego wyewoluowała. Trudno sobie to wyobrazić, ale wtedy na Beatlesach skupiony był cały muzyczny świat...
 
 
4. Nie byłoby też teledysków i MTV gdyby nie kolejna piosenka. I znowu psychodela. Strawberry Fields Foorever - pierwszy klip w historii muzyki, niesamowita przerwa, organy parowe Lennona itd. itp. W tym wszystkim tekst będący odwołaniem do samotnego dzieciństwa u cioci Mimi, strach przed tym, co się stanie kiedy jej zabraknie, wszak sierociniec był tuż za płotem...
 

5. Żeby Paulowi nie było przykro... For No One... Dlaczego? Umiejętnie zmienił sposób pisania tekstów, pozycja obserwatora, coś co spowodowała niby ciocia z wywiadu, choć chodziło o marihuanę... Genialne solo Alana Civila, zagrane poza skalę instrumentu - rogu, pokazuje, że geniusz potrafi opanować instrument wyciskając z niego niespotykane dotąd dźwięki. Mimo że nie był to tak wielki hit jak Elanor Rigby, czy Yestarday, pokazał że zespół ma szerokie horyzonty. No a przy okazji, to piękna ballada, w której zamiast chłopców opisujących euforię towarzyszącą uczuciu, mamy panów dostrzegających gorzkie owoce jej końca...
 

C.D.N.
 
Czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.              

piątek, 15 grudnia 2023

The Cure: Pornography nasączone LSD - unikalne klipy z okresu Faith i Pornography


Najlepszy okres twórczości the Cure skończył się po Pornography (płycie opisanej TUTAJ). Wcześniejszy album Faith, który opisaliśmy TUTAJ, wg. biografii Richarda Carmana, inspirowany był sukcesami Joy Division, które po samobójczej śmierci Iana Curtisa górowało na rynku doskonałym albumem Closer i singlem LWTUA.  

 

W jednym z wywiadów (TUTAJ) Robert Smith zapytany co spowodowało powstanie strony dźwiękowej albumu Pornography, narkotyki, alkohol a może problemy osobiste odpowiedział śmiejąc się: 

Wszystko razem! Ale patrząc wstecz, wiem, że nadmierne spożycie narkotyków miało bezpośredni związek z problemami osobistymi. To typowe błędne koło: bierzesz narkotyki, bo jesteś nieszczęśliwy – a im więcej narkotyków bierzesz, tym bardziej jesteś nieszczęśliwy.

Na pytanie, czy kiedykolwiek zażywał narkotyki ze powodów artystycznych, jak na przykład nowojorski pisarz William Burroughs, Smith odpowiedział, że tak, ale wynikało to nie z uzależnienia, ale z cech charakteru. Ma silną wolę, o czym może świadczyć fakt, że rzucił palenie i narkotyki w ciągu tej samej nocy. Od tamtej pory nigdy nie brał dużych ilości narkotyków. Na pytanie, czy zażywanie narkotyków było także sposobem na podtrzymanie niezbędnej inspiracji, Smith odpowiedział twierdząco. Na przykład podczas nagrywania Faith był zagubiony, nie miał pojęcia, w jakim kierunku rozwinie się album. Był całkowicie niepewny i pozbawiony nadziei. Dlatego postanowił na jakiś czas zamieszkać w innym świecie. O desperacji Smitha świadczył sposób w jaki zażywał - a była to najgorsza kombinacja, najpierw upijał się aż do nieprzytomności, po czym na jej skraju łykał każdy narkotyk, jaki tylko był pod ręką. Spowodowało to, że zaczął się dziwnie zachowywać. Lol i Simon czuwali, żeby nie przesadził i nie przedawkował. Konkretnie Smith zażywał nie tylko kokainę i heroinę, ale przyznaje, że brał właściwie wszystko, a rodzaj narkotyku nie miał zupełnie znaczenia. 

Na szczęście był wystarczająco młody, aby dochodzić po tych seansach do siebie, w wieku w jakim udziela wywiadu nie dałby rady i pewnie źle by się to skończyło. To był też powód, że wiek zmusił go do zaprzestania.

Wszystkie powyższe fakty doprowadziły autora filmu, jaki dziś prezentujemy, do zatytułowania go The Cure - Pornography nasączone LSD. I rzeczywiście jest to absolutny unikat, ponieważ z tego okresu istnieje dość dużo nagrań audio, natomiast mało jest wycinków z koncertów. Na filmie mamy też unikalne realizacje studyjne z TV. Do absolutnych rarytasów dla fanów Cure (jak ich nazywał Tomek Beksiński - kjurczaków) należy początek  filmu - ujęcia z próby w Rhino Studio w Pippbrook Mill House w UK z 1981 roku.

Oni poważnie musieli być pod wpływem, skoro zgodzili się na realizację klipu z choreografią Nicolasa Dixona i królewskim baletem... Wszystko to do Siamese Twins - jednego z najsmutniejszych utworów o zdradzie w związku... Później mamy 4 utwory z unikalnego programu pt. L'Echo Des Bananes. 1 kwietnia 1982 The Cure wystąpili na żywo w Studio Davout w Paryżu. Program pod wspomnianym tytułem został wyemitowany na antenie FR3 w emisjach w latach 1982 i 1983. Co ciekawe, Cure zagrali tam także Primary i Siamese Twins, ale te dwie piosenki nie zostały wyemitowane (Primary jest w klipie, drugiego utworu brak).

Kolejny jest wywiad, który pozwolimy sobie pozostawić bez komentarza. Kolejne dwa klipy to nagrania live z koncertów we Francji w 1982 roku. Są to piosenki w wcześniejszego etapu twórczości. Dwie następne piosenki pochodzą z programu Generation 80 z czerwca 1982 roku, kiedy The Cure wystąpili w belgijskiej TV - nagranie miało miejsce w Brukseli. Program wyemitowano 12 czerwca 1982 roku, po ostatnim występie zespołu w trasie Pornography. Podczas piosenki Cold pojawia się w klipie nieznana postać ukryta we mgle. Całość kończy Short Term Effect z Paryża z 1982. 

Dziś the Cure to już zupełnie inny zespół. Cieszmy się, że fani pozwolili odkryć i utrwalić ten rarytas. Z czasów, które już nigdy nie wrócą. Z pięknych czasów...


The Cure - The Cure - Pornography nasączone LSD, Unikaty, setlista: The Figurehead - Pippbrook Mill Studio, Siamese Twins - Riverside Ballet, The Figurehead - L'Echo Des Bananes, Cold - L'Echo Des Bananes, The Hanging garden - L'Echo Des Bananes, One Hundred Years - L'Echo Des Bananes, A Play for Today - L'Echo Des Bananes, Primary - L'Echo Des Bananes, (niewyemitowany), Interview, 10h15 Saturday Nigh,  April 10, 1982, Killing an Arab (clip) April 10, 1982, The Hanging Garden - Generation 80 TV playback, Cold - Generation 80 TV playback, A Short Term Effect - Paris 1982

    

piątek, 29 września 2023

Piątek z the Beatles: Po Revolver był Pepper - cz.1

Tak się złożyło, że od jakiegoś czasu piątkowe wpisy poświęciliśmy the Beatles. A ponieważ po Revolver nadeszły czasy Peppera, warto napisać co nieco o tym albumie. Zwłaszcza, że dysponuję oryginałem z epoki w stanie idealnym, jak i wydaniem rocznicowym CD z 1987 roku, czyli wydaniem specjalnym 20 lat po ukazaniu się oryginału. I tym wydaniem zajmiemy się teraz. 

Zanim przejdziemy do jego omówienia, najpierw kilka faktów. Mało kto zdaje sobie sprawę, jak ważny wpływ na muzykę zespołu wywarły narkotyki. Kiedyś gdy zaczynałem interesować się Beatlesami takie doniesienia traktowałem wręcz z agresją, nie mogłem zaakceptować faktu, że moi idole robili coś takiego. Obecnie dysponujemy materiałami źródłowymi (wywiadami i wspomnieniami), w których członkowie zespołu, oraz ludzie z ich otoczenia, jawnie o tym mówią. To temat na osobną serię wpisów, które tutaj się pojawią. Tymczasem żeby dobrze odebrać Peppera trzeba pamiętać, że o ile Revolver to dzieło marihuany (poza Tomorrow Never Knows, który powstał pod wpływem LSD), o tyle Pepper to dzieło LSD (choć nie do końca). Paul McCartney wręczając ten album jednemu ze znajomych dziennikarzy powiedział że ma tego słuchać, jak będzie na kwasie, bo album powstał pod jego wpływem (czyli LSD). Lennon z kolei powiedział, że na okładce albumu dwóch z członków zespołu jest po zażyciu LSD. Jednak nie do końca jest prawdą, że Pepper powstał w wyniku podróży w inne stany świadomości pod wpływem kwasu. Znany jest wywiad z McCartneyem w którym po wielu latach przyznał się do brania w tamtym czasie również kokainy. Ten mało znany fakt rzuca mocne światło na twórczość Paula, bowiem według tych co narkotyk ten brali, po fazie euforii kokaina powoduje ogromną depresję. Zresztą faza depresji pojawia się też po wzięciu LSD. Być może stąd nostalgia w piosenkach Paula (jak choćby Elanor Rigby), czy smutek pod koniec tekstu Lucy in The Sky Lennona. Tyle na razie, bo historia jest długa i pojawi się tutaj w swoim czasie. 


Po zdjęciu specjalnej obwoluty na pudełko CD w środku, poza płytą, znajduje się książeczka, oraz zdjęcie postaci z numerkami, pozwalające rozszyfrować postaci. My natomiast na razie skupmy się na książeczce.
 

Zaczyna się od wstępu George'a Martina - realizatora albumu. Martin pisze w nim, że Pepper nie powstawał jako concept album, ale wkrótce tak został odebrany i zaczął żyć takim właśnie życiem. Stwierdza też, że to najbardziej nowatorski, obdarzony wyobraźnią i wskazujący muzyczne trendy album, jaki powstał w historii muzyki.

Z pewnością patrząc na całokształt to znakomity album Beatlesów, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość, spójność i czystość dźwięku. Jak można było nie iść tą drogą i tak fatalnie zmiksować Magical Mystery Tour? To przecież nie jest zła płyta, choć brzmi fatalnie...


Tyle na dziś, temat będzie kontynuowany w kolejny piątek.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.    

poniedziałek, 11 września 2023

Isolations News 260: Mural z Ianem Curtisem, Beyond the Music, Spektakl Beksiński.Live, Muzeum Heavy Metalu, Robert Fripp o zespołach metalowych i trasie, Jimmy Page o Kate Bush, Nirvana reedycja, Vince Clarke - debiut solo, GIVE UP TO FAILURE live, Steve Harwell RIP, cwany świstak, album z robakami, bezsilna medycyna i skrót przez Chiński Mur

 

Manchester. Philippe Carly (przypomnijmy nasz wywiad z nim TUTAJ) z zadowoleniem odnotował powrót muralu opracowanego na podstawie jego zdjęcia Iana Curtisa na ścianie, na mural w  Manchesterze. Na swoim koncie w mediach społecznościowych pokazał fotografię z postępu prac - jest powyżej (LINK). Fakt ten także odnotowało BBC (LINK), przypominając, że grafika została wykonana z inicjatywy organizatorów Headstock – festiwalu muzyki i działaczy na rzecz dobrego samopoczucia psychicznego w Manchesterze oraz menagerów rapera Aitch.

Pozostańmy w tym samym mieście. Przypominamy, że zapowiadana na początku tego roku konferencja oraz dzień bezpłatnej muzyki na żywo czyli Beyond the Music, odbędzie się w dniach 11–14 października. Jest to pomysł Oli Wilsona, syna właściciela Factory Records Tony’ego Wilsona. W imprezie weźmie udział New Order oraz Better Joy, Bulgarian Cartrader, CLT DRP, Collective Rejects, Conor Micheal and the Greenskeepers i CRUSH ale cały czas zgłaszają się nowi uczestnicy. Wstęp na występy Beyond The Music x LUSH „Music For Every” można uzyskać pobierając bezpłatne bilety stronie internetowej Beyond The Music (LINK).

Skoro New Order - pytanie dlaczego New Order odeszło od stylu Joy Division? Diagnozę przemiany próbuje postawić popularny tygodnik muzyczny (LINK). Autorka artykułu zajmuje się pisaniem od lat 5 co widać, słychać a nawet czuć w tekście. Coś skrobniemy o tym u nas...
W temacie braków edukacyjnych - rozpoczął się rok szkolny...
 

Szkoła to również lekcje wychowania fizycznego. Na nich gra się w piłkę nożną, ale chyba na Wyspach Owczych bardziej się do lekcji przykładają.. 
 

Dla niewtajemniczonych - nasi wygrali po pasjonującym (jak widać powyżej) meczu z drużyną kraju wspomnianego powyżej, 2:0 (LINK). Ci którzy uważają że odnieśliśmy sukces powinni wiedzieć, że piłkarze z Wysp Owczych to w dużej mierze amatorzy i hobbyści tego sportu.... 
 
Co zrobi polak gdy polska wygra mistrzostwa świata w piłce nożnej?
- Wyłączy play station i pójdzie spać.
 


Jeśli już naleźliśmy się w Polsce - obrazy Zdzisława Beksińskiego animowane przez sztuczną inteligencję i z muzyką na żywo jako Spektakl Beksiński.Live, będzie można zobaczyć w trzech miastach: Wrocławiu, Warszawie i Katowicach - szczegóły TUTAJ. 
 

Inna ciekawa ekspozycja - w Las Vegas prawdopodobnie niedługo powstanie Muzeum  Heavy Metalu. Głównym orędownikiem powołania takiej placówki są muzycy Motorhead. Podobno trwają rozmowy... (LINK). Ekspozycja zostanie umieszczona w otwartym w kwietniu tego roku Muzeum Punk Rocka (LINK). Aby pogodzić fanów obu stylów zwiedzanie w specjalnych, obowiązkowych ciapach.
 

W temacie muzeum i ciap, zawsze śmieszy do łez...
 
 
Wróćmy jednak do heavy metalu. Gitarzysta King Crimson, Robert Fripp, w ostatnim wywiadzie podzielił się swoim uznaniem dla heavy metalowych zespołów Metallica, Megadeth, Slipknot i Korn (LINK). Muzyk wraz z żoną Toyah Willcox rozpocznie od 30 września trasę koncertową po Wielkiej Brytanii (LINK).
 

Skoro Metallica - ta przełożyła zaplanowany koncert w Glendale w Arizonie na ten weekend, ponieważ frontman James Hetfield uzyskał pozytywny wynik testu na obecność Covid-19. Następny występ zespołu planowany jest 9 września (LINK).
 
W muzeum metalu nie zabraknie też kolejnej grupy. Jimmy Page lider, gitarzysta i producent Led Zeppelin wspominając wspólny występ z Kate Bush złożył wzruszający hołd  jej umiejętnościom, jak się dokładnie wyraził: geniuszowi gratulując angielskiej piosenkarce i autorce tekstów talentu i dziękując za stworzone przez nią piosenki (LINK).
 
 
Bez Pink Floyd nie byłoby Kate Bush. Stanisław Klossowski de Rola znów w blasku fleszy. Sensację wzbudzają jego wspomnienia o tym jak to był świadkiem gdy Syd Barrett prawie przedawkował narkotyki... Prince Stash jak go nazywają, jest teraz gwiazdą Tik Toka, gdzie snuje opowieści a ma o czym mówić. Był przyjacielem Rolling Stonesów i Pink Floydów, współlokatorem Paula McCartneya i kochankiem wielu kobiet... Ostatni wywiad jest z nim TUTAJ. My o jego ojcu (i o nim) pisaliśmy TUTAJ.  
 
Ciekawe, czy powiedział dlaczego wielki Beatles wywalił go z mieszkania. 
 


Jeśli The Rolling Stones to ci oficjalnie ogłosili 6 września wydanie 24. studyjnej płyty i udostępnili z niej promujący ją singiel Angry. Wyjaśnili także znaczenie tytułu albumu Hackney Diamonds. Jest to kompilacja dwóch Hit And Run i Smash And Grab, bo nie mogli się zdecydować który wybrać.
 
Ciężko tego słuchać...
 
 
Barrett nie żyje, tak jak lider Nirvany, za to legenda o nich wciąż ma się dobrze. Na zapowiadanej reedycji trzeciego albumu Nirvany In Utero, z okazji 30. rocznicy jego wydania, znajdą się 53 niepublikowane wcześniej utwory. Oprócz tego do płyty zostanie dołączona 48-stronicowa książka z niepublikowanymi zdjęciami, nowy 20-stronicowy fanzin, kopie plakatów, zdjęć i różne ulotki  (LINK). Przedsprzedaż na przykład TUTAJ.
 
 
Potwierdzono też informację, że były frontman Smash Mouth, Steve Harwell, zmarł 4 września. Ostatnie tygodnie życia spędził w swoim domu pod opieką domowego hospicjum. Miał 56 lat. W 2015 r. u Harwella zdiagnozowano kardiomiopatię, chorobę związaną z niewydolnością serca. Cierpi również na ostrą encefalopatię Wernickego (LINK).
 

Klip dokumentu o nieżyjącym Marcu Bolanie Angel Headed Hipster, który trafi do kin w Wielkiej Brytanii jeszcze w tym miesiącu, ukazuje pokrótce co będzie można w nim zobaczyć. A oprócz archiwalnych nagrań związanych z tym muzykiem, znajdą się na nim wywiady i występy takich artystów jak U2, Billy Idol, Joan Jett, Ringo Starr, Nick Cave, Elton John, David Bowie i ostatnia partnerka Bolana, Gloria Jones (LINK).
 

Ten artysta też nie żyje. Limitowana edycja składająca się z siedmiu płyt i 91 utworów zatytułowana Magical honorująca  muzykę Grega Lake'a (King Crimson), zostanie wydana przez Manticore Records i Spirit Of Unicorn Records 10 listopada. Powyżej można obejrzeć zwiastun wydawnictwa.
 

Za chwilę do grona nieżywych dołączy też spore stado jeleni z USA. Marzy wam się kariera Robin Hooda? To jest okazja. Populacja jeleni w Pittsburghu tak się rozrosła, że miasto ogłosiło nabór na 30 łuczników, którzy będą na nie polować w dwóch parkach miejskich. Kandydaci zostaną wybrani losowo, a zanim rozpoczną pracę będą musieli przejść test celności (LINK).
 
Trzeba być nieźle porypanym, żeby w XXI wieku latać z łukiem po mieście i polować. Może jeszcze w rajtuzach?
 
Początkujący myśliwy przed swoim pierwszym polowaniem pyta gajowego:
- Dlaczego naszych naganiaczy nie ma tak długo?
- Żegnają się ze swoimi rodzinami! 
 

 
Z rodzinami żegna się też dwoje Chińczyków. Para została aresztowana za wyburzenie przejścia przez Chiński Mur. Chcieli zrobić sobie skrót (LINK).
 
Uwagę zwraca słowo para...
 
- Tato - zastanawia się synek. - Czy to prawda, że w niektórych krajach Afryki mężczyzna nie zna żony, dopóki się z nią nie ożeni?!
- Synu - wzdycha ojciec. - Prawda, ale to się dzieje na całym świecie.
 

Za to brytyjskiemu ojcu rodziny, u którego zdiagnozowano białaczkę, powiedziano, że pozostały mu trzy tygodnie życia, więc zaczął planować pogrzeb i mszę żałobną. Jednak 17 miesięcy po postawieniu wstępnej diagnozy i 8 miesięcy po tym, jak chemioterapia rzekomo przestała działać, Blackman wciąż żył nadal i cieszy się czasem spędzonym z rodziną. Tak więc, jeśli pacjent ma przeżyć, medycyna jest bezsilna (LINK).
 

Czasem nawet naukowcy są bezsilni i  brakuje im inwencji. Znaleziona na dnie morskim tajemnicza złota kula wprawiła naukowców w zakłopotanie. Odkryto ją 30 sierpnia, ale wciąż trwają badania mające na celu ustalenie pochodzenia obiektu. Jedni twierdzą, że to jajo inni że nie wiadomo co. Według nas jest to po prostu Obcy (LINK).
O Obcych zrobiono też film... Wychodzi na to, że znowu tylko świnie siedzą w kinie...
 
 
Skoro zwierzęta - pewien rolnik z Delaware odnotował w swoim ogrodzie postępujące braki warzyw. Zainstalował więc kamery aktywowane ruchem, aby i złapał w nie futrzanego sprawcę, świstaka, którego wkrótce nazwał Chunk. Zmontowane ujęcia gryzonia stały się hitem w Internecie, a rolnik otworzył sklepik z gadżetami ozdobnymi wizerunkiem Chunka (LINK) (LINK).
 
Co ty wiesz o zawijaniu? - powiedział Świstak do Maurera
   
Jeśli zwierzęta to nie może zabraknąć newsa dla muzykujących wegan. Punkowy zespół z Indianapolis Pat And The Pissers wydadzą najbardziej obrzydliwą płytę winylową, jaką kiedykolwiek wyprodukowano: jest wypełniona robakami. Jest to swego rodzaju eskalacja. Album, którego premiera zaplanowana jest na 30 września, ukaże się zaledwie kilka miesięcy po wydaniu przez australijski zespół Private Function winylu wypełnionego moczem. Płyta wyjdzie nakładem Romanus Custom Vinyl MFG (LINK). 
 
Weganie już ostrzą zęby, kupując oba albumy można nie dość uzyskać ucztę dla ducha, ale i dla ciała! 
 
Uproszczona analiza moczu:

Wyjdź na zewnątrz i wysikaj się w ogrodzie.
Jeśli mrówki zbiegną się do kałuży - cukrzyca.
Jak obsikasz sobie stopy - zapalenie gruczołu krokowego.
Jeśli mocz pachnie jak grillowane mięcho - podwyższony cholesterol.
Jeśli przy strząsaniu boli nadgarstek - artroza.
Jeśli przy strząsaniu bolą palce - masz podagrę.
Jeśli przy strząsaniu udało ci się wykonać 5-6 ruchów posuwistozwrotnych - choroba Parkinsona.
A jeśli wrócisz do swojego pokoju z małym na wierzchu - choroba Alzheimera.
 
W temacie eko. Zakaz wjazdu samochodów na paliwo LPG do parkingów podziemnych już raczej nikogo nie dziwi. W wielu miejscach pojawiły się jednak zakazy wjazdu samochodów elektrycznych (LINK).
 
Bądź eko - mówili, kup dom w bloku zeroemisyjnym, mówili, kup w nim garaż podziemny mówili, i elektryka - mówili...
 

Skoro o autach. Noel Gallagher tak łamał ograniczenia szybkości, że w końcu doigrał się i otrzymał sześciomiesięczny zakaz prowadzenia pojazdów, mimo że tak naprawdę nigdy nie nauczył się ich prowadzić... Zakaz spadł na jego szofera (LINK).
 
 
Nie lubimy aut elektrycznych, w przeciwieństwie do takowych instrumentów. Tutaj wirtuozem jest  Vince Clarke, pracujący z Depeche Mode, Yazoo i Erasure. Artysta ogłosił rychłe wydanie swojego debiutanckiego solowego albumu  Songs of Silence. Płyta ukaże się 17 listopada w wydawnictwie Mute. Zapowiadający go singiel The Lamentations of Jeremiah  można już usłyszeć powyżej. Brzmi jak Klaus Schulze. 

 
Za to niepowtarzalnie brzmi kapela, której kibicujemy od początku. GIVE UP TO FAILURE - wrocławski zespół, o którym mowa, wystąpi w supporcie norweskiej grupy  HEAVE BLOOD & DIE 30 września w Katowicach. Szczegóły TUTAJ. 
O zespole pisaliśmy TUTAJ, a wywiady z muzykami są TUTAJ.
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.