środa, 10 sierpnia 2022

Kraftwerk 3D w Dolinie Charlotty - to trzeba zobaczyć, choć niekoniecznie w tym miejscu

6.08.2022 (sobota) w amfiteatrze w Dolinie Charlotty pod Słupskiem wystąpili Kraftwerk.  O znaczeniu zespołu w historii muzyki nie ma co wspominać, każdy kto zna się na muzyce zna ten zespół, choć z podstawowego składu został już tylko jeden artysta. Zespołu słucham od podstawówki, kiedyś z pirackich kaset magnetofonowych, bo w Polsce w tamtym czasie ciężko było z zakupem płyt.  

Plusy koncertu Kraftwerk to dwie godziny show, co biorąc pod uwagę fakt, że Ralf Hütter ma 78 lat musiało być dla muzyków wezwaniem. Niemniej wykonali wszystkie swoje największe hity. Tutaj drobna uwaga, mi osobiście zabrakło choćby jednej, jak nawet nie dwóch więcej piosenek z Trans Europe Express (opisaliśmy ten album TUTAJ), poza tytułową, którą zagrali. Myślę tutaj o Showroom Dummies czy The Hall of Mirrors. No ale nie można mieć  wszystkiego. Kraftwerk ma taki dorobek, że trudno byłoby w ciągu wielu godzin przedstawić wszystkie ich znakomite piosenki. Ale gdyby na przykład, podobnie jak inne zespoły, zaczęli grać na koncertach całe płyty, to myślę że wielu fanów by poszło, czy to na Trans Europe Express czy The Man Machine   

Koncepcja koncertu 3D, a efekty były powalające, polega na tym, że zespół porusza się (zwykle) w kolorystyce i stylistyce okładek płyt, z których pochodziły kolejne piosenki. No i do  tego  efekty... Tak też przelatują nam na nad głowami cyfry gdy zespół gra Computer World, czy odbywamy wirtualną podróż do stacji kosmicznej w Spacelab. Tutaj nad naszymi głowami przelatuje statek kosmiczny, w innej piosence latający spodek (z tego co mi wiadomo autorem grafiki jest sam Ralf Hütter). Autobahn z kolei to podróż po autostradzie, chwilami nawet siedzimy za kółkiem samochodu. Efekty 3D robią niesamowity show, do tego oprawa świateł i dwa ogromne monitory po bokach. W Neon Lights odbywamy zupełnie kosmiczną podróż wśród wirtualnych neonów do których dochodzi specjalny koncert świateł. Były też polskie akcenty, wiadomo madame Curie w Radioactivity, czy zaśpiewany po polsku utwór Pocket Calculator, przedostatni podczas show (z tego co pamiątam kiedy koncertowali w Polsce w latach 80-tych też śpiewali go w naszym języku). Świetnym trikiem było przerwanie wykonywania We Are The Robots i zejście ze sceny. Po czym powrót i rozpoczęcie od momentu ładowania baterii (choć w sieci jest informacja o kłopotach technicznych LINK). Moim zdaniem był to świadomy przerywnik pokazujący, że zespół świetnie się bawi, mimo późnej pory, bo koncert rozpoczął się o 23:00 (choć to pewnie było powodowane koniecznością uzyskania pełnej ciemności). A nawet jeśli nie - to i tak znakomicie to wyszło. 

I tym oto sposobem przechodzę do minusów. Późna godzina rozpoczęcia nie brała pod uwagę, że dojazd i powrót to w moim przypadku bagatela 12 godzin. Kolejny minus, jeśli jesteśmy przy organizacji - miejsce ma fatalną lokalizację, jest tam utrudniony dojazd, amfiteatr, powiedzmy sobie szczerze, wymaga już remontu, zwłaszcza ławki. Zamiast schodów mamy ubitą ziemię i wystające płyty betonowe, o które łatwo się potknąć. 

Jednak największy problem to publika, miałem wrażenie że chwilami przypadkowa. Siedziałem całkiem blisko sceny w Sektorze 2. Miejsc w Sektorze 1 już nie było kiedy dowiedziałem się o koncercie. Niestety Sektor 2 ulokowany jest wzdłuż przejścia co utrudnia odbiór, nagle bowiem okazuje się że całkiem sporo grupa z 5000 publiki chce się nachlać piwa, więc łażą to po piwo, później do WC, a w końcu po frytki. Ochrona za każdym razem świeci latarkami żeby zobaczyć kolor opaski umożliwiający wejście do sektora, co w pełnej ciemności strasznie rozprasza uwagę. W każdym razie ja podczas tych dwóch godzin nie wstałem ani razu. Stado kretynów siedzących za mną za to darło się kiedy Kraftwerk wykonywał trik z rozładowanymi bateriami (choć ponoć była awaria) kompletnie niczego nie rozumiejąc i krzycząc, że coś się zacięło. Chyba mogę śmiało stwierdzić że w Dolinie byłem dwa razy - pierwszy i ostatni. Aspekt powrotu do domu, kiedy 5 tysięcy ludzi idzie ulicami bo nie ma chodników pominę. Może czerpiący zyski z imprez w tym miejscu powinni też brać takie rzeczy pod uwagę? Koncert kończy się o 1 w nocy a kolejną godzinę tracimy żeby dostać się na drogę do Słupska... Przecież samo miejsce to nie wszystko.   

Mam tez jeden drobiazg do samego Kraftwerk. Być może z powodu praw autorskich nie pokazano ani razu byłych muzyków zespołu. Nieco dziwnie zatem wygląda sytuacja, kiedy w oprawie okładki albumu Man Machine widzimy muzyków z obecnego składu. Brakowało wspomnienia o Florianie Schneiderze, zmarłym całkiem niedawno (pisaliśmy o tym TUTAJ). Ale to drobiazgi, wobec tego co zaprezentowali.  

Reasumując - to był najlepszy koncert na jakim dotychczas byłem. Kraftwerk zawsze wyprzedzali epokę, i tak jest do dziś, bo pomysł koncertu 3D jest genialny. Każdy powinien to przeżyć osobiście, choć niekoniecznie w tym miejscu i przy tak głupiej publice.

Panowie wielki szacunek! 

Poniżej fotorelacja z kilkoma komentarzami. Na początek fotografia - sznur pojazdów i problemy z dojazdem, mimo faktu wyjazdu z domu na 5 godzin przed koncertem. 

Okulary 3D znajdują się w cenie biletu - staranny design z logiem zespołu

Organizatorzy twierdzą że było 5 tysięcy osób. Klimat przed koncertem był OK


Wasz reporter w okularach 3D

Chwila bezpośrednio przed rozpoczęciem występu 

Zaczynają od wstępu i Numbers - od razu cyferki latają przed oczami i nad głowami dzięki technice 3D!


Computer World!

Spacelab - odbywamy niesamowitą podróż w kosmos... To jeden z najbardziej odlotowych momentów całego show, zakończony przelotem rakiety kosmicznej nad głowami publiczności! Prawdziwy odlot!


Computer Word - znakomita wizualizacja



A teraz jedziemy autostradą podczas totalnie odlotowej podróży Autobahn - Ian Curtis z Joy Division, którego to była ukochana płyta, byłby zapewne zachwycony...



Computer Love - nostalgicznie i romantycznie...

Teraz już tylko The Model może zabrzmieć lepiej


No chyba, że Neon Lights - absolutny show świetlny połączony z 3D - niesamowita ilustracja tej pięknej piosenki



A tutaj wizualizacja do znakomitego Radioactivity 





Tak napromieniowani z pewnością byśmy wygrali Tour de France...




A później pora na podróż TEE... To ten moment kiedy znowu wspominam Joy Division - zagrzewali się tą piosenką przed występami.. 

I wtedy Kraftwerk rozładowały się baterie, choć część publiki nie zrozumiała o co tutaj chodziło 


Po naładowaniu We Are Robots 




Pocket Calculator w naszym języku

Music Non Stop... 


Kraftwerk to koncert XXII wieku. Nie wiem czy kiedykolwiek ktoś im dorówna!


Pora na dokupienie kilku płyt Kraftwerk, kasety magnetofonowe bowiem nie brzmią dobrze. O tym zapewne napiszemy wkrótce. Panowie - do zobaczenia podczas kolejnego koncertu w Polsce. Jesteście żywą legendą muzyki.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 9 sierpnia 2022

Świat malarstwa cyfrowego Andrzeja Dybowskiego

Pamiętacie może nasz post o Francisie Baconie i jego dramatycznych obrazach? (LINK) Przetworzony przez niego portret papieża Innocentego X autorstwa Diego Velázqueza skojarzył nam się z innymi portretami, wykonanymi przez bohatera dnia dzisiejszego, którym jest Andrzej Dybowski (ur. 1984 r.). 

Andrzej Dybowski  jest artystą koncepcyjnym a z wykształcenia architektem, choć ukończył także studia podyplomowe z grafiki 3 D oraz animacji komputerowej na Drimagine w Nowym Sączu szkole założonej przez Zbigniewa Rybczyńskiego oraz Mariusza Korczaka. To, a także sytuacja rodzinna - jego brat Janusz jest operatorem filmowym, a mama architektem - sprawiła, że został grafikiem i znalazł się w zespołach autorskich kilku najbardziej znanych i popularnych gier, takich jak: Wiedźmin 3, Dying Light, Layers of Fear, Call of Juarez: Gunslinger, Layers of Fear, Observer i Medium, Metro Exodus i Arktika.1 a także wielu innych. 

Nie zaczął rysować w dzieciństwie, a dopiero gdy zachwycił się Katedrą, krótkometrażowym filmem animowanym z 2002 roku, stworzonym przez Tomasza Bagińskiego w 3ds Max, opartym na opowiadaniu Jacka Dukaja pod tym samym tytułem i na malarstwie Zdzisława Beksińskiego oraz architekturze Gaudiego… To doświadczenie oraz rodzinne podróże zrodziły pragnienie tworzenia własnych prac. Ale czemu jest to grafika cyfrowa a nie tradycyjne malarstwo? Na to pytanie odpowiada sam Dybowski: z powodów, dla których zacząłem tworzyć concept art, jest polski grafik koncepcyjny Maciej Kuciara. Uwielbiam też obrazy Johna Parka i Jaime Jonesa. Wyglądają tak malowniczo i na wykonane bez wysiłku. Myślę, że ci artyści świetnie się bawią tworząc swoje prace. Niedawno znalazłam artystę o imieniu Sung Choi i od razu zakochałem się w jego obrazach. Zwłaszcza te dla Destiny. Ale uważam, że moim ulubionym tradycyjnym artystą jest Richard Schmid. Moim marzeniem jest przeniesienie sposobu, w jaki maluje, w cyfrowy świat malarstwa (LINK).





Jego umiejętności zaskakują. Mimo, że prace są powstały dzięki użyciu programu Photoshop, to podstawowy rysunek tworzy sam, tylko nieznacznie wspierając się zdjęciami, ponieważ jak to  określa, chce zachować malarski wygląd obrazu. Obecnie ma swoje studio 4A Games gdzie zatrudnia artystów, głównie z Ukrainy i Malty i pozostaje jednym z bardziej znanych polskich artystów konceptualnych, którego prace są rozpoznawalne…







 Co w nich przykuwa uwagę? Na pewno operacja światłem, które wydobywa z mroku to co najważniejsze ale skrywa to, co straszne, czego kształt każdy widz lepiej sam sobie dopowie, bo źródłem najgorszych koszmarów jest nasza wyobraźnia i sny. Inną, istotną umiejętnością, którą podziwiamy, są szczegóły - nawet najdrobniejsze - niezależnie czy mamy do czynienia wnętrzem supermarketu pełnym załadowanych półek, czy też z halami fabrycznymi, albo z wrakami statków czy też z pokrytymi warstwą śmieci ruinami. Wydaje się, że grafik inspiruje się życiem codziennym, tym co widzi wokół siebie. Szczególnie zostało to docenione i zauważone przy Wiedźminie. Sporo miejsc, wśród których toczy się akcja gry wzięła się z realnego świata, są to istniejące budowle czy też ogólnie znane symbole (LINK).






Więcej o Andrzeju Dybowskim znajdziemy na jego stronie (TUTAJ). 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Isolations News 205: Distractions, Skids, Kraftwerk i Clan of Xymox - koncerty, Noel Gallagher obśpiewany, Billy Corgan i Echoberyl - nowe piosenki, wkrótce nowy Joker, Ozzy wspiera Ukrainę, McCartney wznawia, grzejnik z Niemiec, zakręcona Ziemia i kiełbasa w kosmosie


Zaczynamy jak zawsze od klimatów Factory i Manchesteru: The Distractions zagrają z The Skids 13 listopada w Holmfirth (LINK). Bilety TUTAJ.

Oni też są z Manchesteru. W Internecie udostępniono klip nagrany na Ibizie w Hiszpanii w restauracji, której goście śpiewali i klaskali Wonderwall znajdującemu się tam Noelowi Gallagherowi. Ktoś nagrał całe to zdarzenie: najpierw muzyka, który je kolację z rodziną, pracowników i gości wykonujących przebój, i wreszcie reakcję Gallaghera, jego zażenowanie i podziękowania. 

Artysta wypoczywa po dość pracowitym roku, w którym wiele koncertował na liczących się festiwalach, takich jak Glastonbury. Niedawno też wytwórnia Big Brother Recordings ogłosiła wznowienie trzeciego albumu Oasis, Be Here Now, z okazji 25-lecia jego pierwszego wydania. Album ma ukazać się 19 sierpnia na srebrnym, podwójnym winylu. Be Here Now  ukazało się w sierpniu 1997 roku i było kontynuacją dwóch pierwszych wydawnictw zespołu, debiutu Definitely Maybe z 1994 roku  i albumu Morning Glory z 1995 roku  (What's the Story)? Filmik jest TUTAJ.

Teraz o zespole, który inspirował muzyków Joy Division. W sobotę w Dolinie Charlotty koło Słupska wystąpił Kraftwerk. Kolejny koncert grupy 28 sierpnia w Bonn, bilety TUTAJ.  

A perkusista zespołu Karl Bartos właśnie wydał książkę The Sound of the Machine Bartos gdzie szczerze, z dowcipem i humorem mówi o swoim życiu w Kraftwerk. Przedsmak tego co tam jest daje wywiad wywiad z muzykiem (TUTAJ) a książkę można kupić TUTAJ

Na koncercie byliśmy, świetnie się bawiliśmy, okulary 3D dostaliśmy. Wszystko opiszemy w najbliższą środę.

Kraftwerk to ludzie maszyny, więc przenieśmy się do świata robotów. Chociaż koncepcja pająków-nekrobotów brzmi jak podtytuł opowieści grozy Mary Shelley, odkrycie to nie ma nic wspólnego z powieścią Frankenstein. Wszystko zaczęło się od grupy badaczy z Rice University. Pewnego dnia znaleźli martwego pająka zwiniętego w kłębek w swoim laboratorium i zainteresowali się problemem skurczu odnóży pająka po śmierci ciasno na brzuchu. To, co odkryli, dało początek koncepcji nekrobotów. 

Otóż zagłębili się w anatomię pająków i zdali sobie sprawę, że nogi pajęczaków są podobne do hydraulicznych systemów ciśnieniowych. Kiedy pająk zdechnie, układ hydrauliczny się psuje, stąd skurcz nóg. Zespół zatem postanowił naprawić ów układ. I tak zaczęli martwe pajęczaki przekształcać w maszyny (LINK).

To jest nauka na poziomie światowym. 

Dla porównania - powyżej najnowsze odkrycie naszej wybitnej pani profesor.

Skoro już wkroczyliśmy w klimaty salonu - oto inne genialne odkrycie naukowe z dziedziny anatomii, psychologii i... propagandy. 

W Polsce nie ma węgla, cukru, panuje drożyzna, susza no i jeszcze to... 

Kiedy jest prawdziwa susza?

- Gdy drzewa za psami biegają.


W tym samym sklepie gdzie emeryci kupują karmę dla psów do jedzenia, kasjerki ponoć piją herbatę ze specjalnej wody.  

Czy psy z tej nędzy, dla odmiany zaczną jeść ludzkie jedzenie? Na razie te w cywilizowanych krajach żywią się bardziej górnolotnie. 

Co wyjdzie ze skrzyżowania blondynki z psem rasy Husky?

- Najgłupszy pies w zaprzęgu albo pustak  mrozoodporny. 


W temacie mrozu - powyżej najnowszy wynalazek niemieckich inżynierów zaproszonych onegdaj przez Merkel. Chroni klimat i, co ważniejsze wychodzi naprzeciw aktualnym potrzebom Niemiec, pozwalając na ekonomiczne gospodarowanie ciepłem. Korzystać należy siedząc np. na fotelu w znacznej bliskości. Latem można łatwo przerobić na deskorolkę, dokręcając kółka od fotela.  


A tu news w temacie kółek, ale od nieco większych pojazdów. Jest problem. Większy jednak problem  w tym, że autorem systemu jest firma z Azji (LINK)... a dokładnie z... Chin.

Mały chłopczyk mówi do taty:

- Tato, tato kupmy pieska!

- Nie synku, nie kupimy...

- Ale tato, no kupmy...

- Nie, nie kupimy...

- Tato, proszę!

- Kim Chan, ile razy mam Ci powtarzać, że nie stać nas, żeby codziennie jeść mięso?


Mięso niekoniecznie z psa, też może być zaprezentowane w całkiem zabawny sposób. 31 lipca Etienne Klein, wybitny francuski fizyk, udostępnił na Twitterze rzekome zdjęcie Proximy Centauri, jednej z najbliższych gwiazd sąsiadujących ze Słońcem. Zdjęcie zostało właśnie zrobione przez [Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba] – jak podał w poście. Ten poziom szczegółowości… Dzień po dniu odkrywany jest nowy świat. Problem jednak tkwi w tym, że opublikowany krążek to nie była planeta a... plasterek kiełbasy chorizo (LINK). 

Naukowiec musiał przeprosić za swój żart bo wiele osób potraktowało go bardzo poważnie. Zapewne wielu wybitnych naukowców, na poziomie prof. Środy.

Spotyka się dwóch polskich naukowców i jeden mówi do drugiego kaszląc:

Einstein nie żyje, Curie - Skłodowska nie żyje, a i ja ostatnio nie za dobrze się czuje...

I drugie:

Spotyka się dwóch polskich naukowców i jeden mówi do drugiego:

- Kupiłem pana monografię

Na co drugi odpowiada: 

- Aaaa to pan!!! 


W temacie tych którzy z powodu wieku nie za dobrze się czują i wyglądają jak na zdjęciu powyżej. Informujemy, że to nie musi być wcale aktor. Tak może wyglądać biedny emeryt jedzący karmę dla psów zapijaną wodą demoralizowaną i czytający tweety prof. Środy. Ale i bez tego wszystkiego podobny efekt osiągnął bohater kolejnego wpisu. Ozzy Osbourne, bo o nim mowa, wspiera Ukrainę. Legendarny muzyk rockowy wyda swój nowy album w okładce koloru ukraińskiej flagi, a dochód ze sprzedaży przeznaczy na pomoc charytatywną na Ukrainie (LINK). Świetnie, ciekawe tylko, czy Ozzy na tyle kontaktuje, że tym w ogóle wie?


Podobne wątpliwości można mieć wobec kolejnych bohaterów. Ponoć ci są jedynym w historii zespołem, który grał na inauguracjach prezydentury Lincolna i Waszyngtona. Rolling Stones, bo tym razem o nich mowa, opublikowali ulepszone wersje dwóch teledysków nakręconych w 1968 roku przez reżysera Michaela Lindsay-Hogga - Jumpin' Jack Flash. Pierwszy z dwóch klipów przedstawia zespół bez scenicznego makijażu wykonujących wersję piosenki na żywo, a w drugim zespół jest już w pełnym makijażu, z Mickiem Jaggerem śpiewającym na żywo wokal, podczas gdy inni członkowie zespołu posiłkują się nagranym podkładem (LINK). 

I dalej - w ostatnią niedzielę 7 sierpnia odbyła się premiera filmu  My Life as a Rolling Stone, którego producentem wykonawczym był Stevem Condie. W wywiadzie opowiedział o kręceniu filmu (LINK). 

I jeszcze z życia Stonsów: Keith Richards ma nadzieję, czy raczej chciałby nagrać w tym roku jakieś nowe piosenki. Czy tak będzie ani on, ani reszta zespołu, ani nawet my nie wiemy (LINK).

Na koniec newsów o Stonesach: The Rolling Stones i U2 są jedynymi artystami, którzy publikując utwory od wczesnych lat 80-tych przekroczyli 2 miliardy dolarów przychodu z biletów, jak wynika z nowego raportu Pollstar (LINK).

- Jaka jest istotna zmiana w ostatniej nowelizacji ustawy emerytalnej?

- Emeryci od teraz będą mogli przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle.


W podobnym wieku i stanie jest sir Paul McCartney, który wydał zestaw składający się z jego trzech ostatnich albumów solowych, McCartney z lat 70.,  McCartney II  z lat 80.  i McCartney III z 2020 roku. Po raz pierwszy ten potrójny materiał, który został napisany, wyprodukowany i wykonany w całości przez samego McCartneya, został wydany w jednym pakiecie.

Box z płytami można kupić w trzech różnych formatach – Limited Edition Color Vinyl, Black Vinyl i CD. Każdy format zawiera trzy odbitki zdjęć z informacjami firmy McCartney o każdym albumie.

Jeszcze o weteranach. Johnny Depp i Jeff Beck  zostali oskarżeni o kradzież tekstu. Mieli by skorzystać z utworu odsiadującego wyrok poety. Chodzi o słowa do nowej piosenki Sad Motherfuckin' Parade, które zostały rzekomo zaczerpnięte z Hobo Ben, poematu autorstwa nieżyjącego już Slima Wilsona, hazardzisty, alfonsa, złodzieja i mordercy. 

Podczas odsiadywania wyroku w więzieniu stanowym Missouri za napad z bronią w 1964 r. Wilson spotkał etnografa Bruce'a Jacksona, który w swojej książce z 1974 r. zamieścił kilka jego tekstów. Ale mimo że tekst do Sad Motherfuckin' Parade wydaje się być bezpośrednio zaczerpnięty z Hobo Ben, proces sądowy nie wchodzi w grę ze względu na trudne jednak do ustalenia prawdziwe autorstwo wiersza, jest on bowiem z gatunku poezji przekazywanej ustnie z pokolenia na pokolenie, a Wilson sam kiedyś stwierdził, że słowa Hobo Ben słyszał już u swojego ojca (LINK).


Aktywny jest też inny weteran. Podczas zbiórki pieniędzy dla osób dotkniętych strzelaniną w Highland Park frontman The Smashing Pumpkins, Billy Corgan, zadebiutował kilkoma nowymi utworami, w tym piosenką inspirowaną tragedią zatytułowaną Photograph

Corgan zagrał na żywo w zeszłym tygodniu u Madame Zuzu w Highland Park, w herbaciarni, którą  prowadzi wraz ze swoją partnerką, Chloé Mendel. Pełna transmisja internetowa z wydarzenia i zbiórki pieniędzy jest dostępna poniżej. Intro Corgana do nowej piosenki Photograph zaczyna się około godziny 1:37:00, a kolejny nowy utwór Scimitar około 2:17:30.  


Jeśli zahaczyliśmy o grunge - wokalista Pearl Jam, Eddie Vedder, zaskoczył publiczność na koncercie The Strokes w Seattle w środę (3 sierpnia), kiedy wyszedł na scenę i dołączył do muzyków by wykonać piosenkę Juicebox. Nie pierwszy raz Vedder i Casablancas spotykają się na scenie. Jak było teraz można zobaczyć powyżej.  

Teraz o festiwalu na którym nie zagrał żaden w opisywanych dziś zespołów. Mowa o Woodstock 1999. Po premierze nowego filmu dokumentalnego Netflixa o tym festiwalu widzowie w mediach społecznościowych skrytykowali obraz. Trzyczęściowy serial pojawił się na platformie streamingowej w ostatnią środę i pokazał całe koszmarne wydarzenie.

Przypominamy, że Woodstock '99 miał powtórzyć imprezę sprzed 30 lat a skończył się zamieszkami. W zwiastunie producent wykonawczy Tom Pearson powiedział: Co spowodowało, że festiwal eksplodował przemocą? Czy był to produkt dysfunkcji społecznej końca lat 90? 

My także tego nie wiemy. Ale jeśli kogoś to interesuje to może obejrzeć trailer powyżej.


W temacie kina. Dziewczyna i chłopak poszli do kina. Chłopak niestety rozczarowany, do niczego nie doszło. Po końcu seansu mówi do dziewczyny:

- Smutne, cały film czekałem a tu nic 

Na co dziewczyna odpowiada:

- Przecież zrobiłam ci l#@a

- Mi? 

Jeśli wkroczyliśmy w strefy bardziej intymne:  Seksmisja coraz bliżej. Po raz pierwszy naukowcy stworzyli mysie zarodki w laboratorium bez użycia jaj lub plemników i obserwowali, jak rosną poza macicą. Aby osiągnąć ten skutek, naukowcy wykorzystali wyłącznie komórki macierzyste. Jednak zespół zauważył, że budowa wewnętrzna i struktura genów w syntetycznych zarodkach różni się nieznacznie od tych występujących w naturalnych zarodkach myszy. Wnioski? To na razie są myszy, i może niech tak zostanie (LINK), poza tym bez chłopa ani rusz.

W zatłoczonym autobusie młoda dziewczyna została przyciśnięta przez napierający tłum do mężczyzny.

- Ale tłok! - mówi aby się skromnie przed nim usprawiedliwić.

- To mój. - odpowiada skromnie mężczyzna. 

Jeszcze coś dla fanów kina - w grudniu ruszą zdjęcia do drugiej części Jokera. Jedną z ról zagra Lady Gaga, która wcieli się w postać doktor Harleen Quinzel czyli psychiatrę, która powoli zakochuje się w Jokerze (LINK). A nasza recenzja z pierwszego Jokera jest TUTAJ. Podsumowując - najbardziej zakręcony film wszechczasów.  

Co do kręcenia - Ziemia kręci się tak szybko, że być może będziemy musieli cofnąć zegar. Naukowcy właśnie zarejestrowali najkrótszy dzień w historii. Według ostatnich badań Ziemia zaczęła kręcić się szybciej w 2016 r. – i od tego czasu dni stały się przeciętnie krótsze. Jeśli trend się utrzyma – co bardzo może się stać – ludzkość prawdopodobnie będzie musiała dokonać pewnych zmian w czasie atomowym lub uniwersalnym sposobie mierzenia czasu na Ziemi (LINK).

Ciekawe jak szybko potrafi kręcić się plasterek kiełbasy chorizo?


Za to pewnie w wyniku przyspieszenia generowanego tym kręceniem na działce górniczej w Chile otworzyła się ogromna dziura, wystarczająco szeroka, by mógł się w niej zmieścić Biały Dom.  

Szeroki na 32 metry otwór pojawił się w sobotę (30 lipca) na polu za miastem Tierra Amarilla, około 800 kilometrów na północ od stolicy, Santiago. (Dla porównania, Biały Dom mierzy około 26 m szerokości.) Dziura wydaje się mieć około 200 m głębokości, ze zbiornikiem wody na dnie. Jego powstanie może mieć też coś wspólnego z pobliską kopalnią miedzi (LINK).

Przypomina nieco dziurę w zadku Kurta Vonneguta

Być może to wynik czegoś innego, bowiem w Ziemię 3 sierpnia uderzyła fala burzy słonecznej wywołując niewielką burzę geomagnetyczną G-1, która zakłóciła działanie Internetu a także spowodowała wahania napięcia w sieciach energetycznych wpływając na niektóre funkcje satelitarne — w tym na urządzenia mobilne i systemy. Aktywność słońca wzrasta i spada cyklicznie, ale ostatnio słońce jest bardziej aktywne niż się spodziewano. Naukowcy przewidują, że oddziaływanie słońca będzie stale rosnąć przez kilka następnych lat, osiągając maksimum w 2025 r., po czym ponownie spadnie (LINK).

Leżą dwie blondynki na plaży nad Bałtykiem i opalają się. Nagle jedna pyta: 

- Jak myślisz, co jest dalej, Słońce, czy Kraków?

- A widzisz stąd Kraków?

i mimo że to baaardzo daleko, 10 września w Krakowie właśnie Boredom Booking & Dancin' Shoes Gigs zapraszają na koncert: CLAN OF XYMOX (LINK).    

W podobnym klimacie utrzymana jest muzyka innego zespołu. 1 sierpnia Echoberyl napisali  na swoim profilu na FB tak: Drogie Stworzenia Nocy. Z radością informujemy, że nasz nowy singiel "Silent Monster (The Other Side of the Mirror)" ukaże się za kilka tygodni. Spieszymy się, aby podzielić się z Wami tą nową piosenką. PS: kochamy długie tytuły (LINK). Nasz wywiad z zespołem jest TUTAJ.   


Na koniec nieco optymizmu. Wyobraź sobie, że jesteś w stanie powrócić do młodszej wersji siebie za każdym razem, gdy jesteś zestresowany. Kto wie czy ta wizja już za kilka lat nie będzie możliwa? Istnieje grupa bardzo maleńkich, przezroczystych meduz, znanych pod naukową nazwą Turritopsis dohrnii, które żyją w oceanach na całym świecie i są znane ze zdolności do odwracania procesu starzenia. Są uważane za nieśmiertelne, ponieważ kiedy są ranne, zestresowane lub doświadczają jakiegoś rodzaju ataku, mają zdolność cofania się do stadium polipa, a następnie ponownego wzrostu do stadium dorosłej meduzy. Ich przemiana jest podobna do tej jakiej doświadczył bohater filmu Przypadek Benjamina Buttona, który staje się coraz młodszy, aż zamienia się w dziecko. To dlatego jamochłon jest czasami określany jako meduza Benjamina Buttona

Badania nad procesem odwrócenia wieku prowadzi dr Lisa-ann Gershwin z Tasmanii, dyrektor Marine Stinger Advisory Service. Jest pewna, że zauważone przez nią mechanizmy to jedno z najbardziej niesamowitych odkryć naszych czasów (LINK).

Dom starców, dyskusja przy porannej herbatce:

- Wiecie, mam już tak słabe ręce, że ledwo trzymam tę filiżankę.

- Ja to mam tak słaby wzrok, że nawet nie widzę tej filiżanki.

- No, ja też. Nie wiem nawet, na kogo ostatnio zagłosowałem, nie widziałem nazwisk na tej karcie.

- Co? Mów głośniej!!!

- A ja to mam taki reumatyzm, że nawet nie mogę się do was obrócić.

- Ja to jestem ciśnieniowiec. Jak tylko wstanę, to tak mi się kręci w głowie, że nie mogę zrobić ani kroku.

- Ta? Ja to mogę, ale nigdy nie pamiętam, dokąd miałem iść.

- Ech, taka jest cena naszego podeszłego wieku.

- No, ale nie jest tak źle, panowie - przynajmniej mamy jeszcze wszyscy prawa jazdy. 

My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas  - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 7 sierpnia 2022

Z mojej płytoteki: Eyless in Gaza i Song Of The Beautiful Wanton - eteryczny, nostalgiczny psychofolk

 


W 2000 roku ukazuje się jedenasty album brytyjskiego duetu Eyless in Gaza. Kupuję go zupełnie przypadkowo, będąc pod wpływem ich genialnego albumu Back from the Rains z 1986 roku (opisanego TUTAJ), który zresztą do dziś pozostaje jednym z najważniejszych dla mnie wydawnictw. I kupując Song Of The Beautiful Wanton nie zawodzę się, choć stylistycznie zespół znacznie się przez te lata zmienił. Płyta z 1986 roku to były zwykłe, melodyjne, nostalgiczne piosenki. Zespół jednak od tego odszedł, zmieniając styl. Piosenki są dłuższe, muzyka barwniejsza, chwilami lekko psychodeliczna. Ciągle jednak mamy znakomity wokal Martyna Batesa no i coś, czego na wielu płytach brakuje - klimat.


Zespół przenosi nas w lekko folkowe nastroje, a okładka, jak i cała szata graficzna, zdaje się potwierdzać fakt, że to koncept album. Trudno zatem się dziwić, że zebrał bardzo pozytywne recenzje, porównywano go nawet do dokonań This Mortal Coil czy płyt Tima Buckleya, jak i innych dokonań wczesnego 4AD (LINK). 

Album otwiera nastrojowy Among The Blue Flowers And The Yellow:


Jest spokojnie, ale tylko do pewnego momentu, bo wstęp po 2 minutach przechodzi płynnie w One Light Then.       


Piosenka jest o zmianach, powodowanych upływającym czasem. Tutaj pojawia się po raz pierwszy długa instrumentalna podróż, typowa dla tego albumu. Mi osobiście poza wspomnianymi kapelami z 4AD przypomina się też inny gigant tej wytwórni - Dead Can Dance.  

Po nim jedna z najlepszych piosenek, taka dla której warto kupić to wydawnictwo -  Dearsong. Piosenki niestety nie ma na YT, a szkoda, bo to dosłownie muzyczne arcydzieło. Również tekstowo to doskonała poezja pełna kolorów i rozrzuconych wokół kwiatów.


Staring też jest znakomity, a powyższy klip zrealizowała Elizabeth S., która też jest autorką zdjęć ilustrujących płytę. To piosenka o niesamowitej podróży, opuszczeniu, i końcu życia.


Less Sky przypomina nieco stylistycznie wcześniejsze dokonania duetu Becker i Bates.


Piosenka opisuje rozczarowanie dzisiejszym życiem i pośpiechem. Sorrow Loves Yr Laughter też nie można odsłuchać na YT, a szkoda. Jest za to Lullay My Liking  - kołysanka opatrzona starą fotografią, być może z dzieciństwa jednego z muzyków?


Po nim instrumentalny Mysterious Traffic i dynamiczny The Silkie, po których pojawia się znakomity Lord Gregory. 

Piosenka napisana na modłę starych opowieści, o zabłąkanej w deszczu dziewczynie proszącej o schronienie.


Old And Cold And Full Of Ghosts jest znowu piękną suitą instrumentalną, rzeczywiście chyba najbardziej z całej płyty przypomina dokonania This Mortal Coil

Choć jest w nim jakiś psychodeliczny niepokój, którego nie słychać na płytach TMC

The Lovely Wanton I Will Give My Love An Apple kończą tą niezwykłą podróż. 

Pierwszy jest o zmorach dzisiejszego świata, drugi o miłości, oba zaśpiewane w charakterystyczny dla Batesa sposób. 


To bardzo osobisty album, wydaje się, że to kartki z przeszłości połączone w doskonałą opowieść. Bardzo niedoceniony, ale na naszym blogu jest takich pełno. 

Mimo upałów zbliża się do nas jesień, warto posłuchać tej płyty - to znakomita ilustracja zmian pór roku. 

Co dzieje się z zespołem dzisiaj opisaliśmy TUTAJ.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Eyless in Gaza, Song Of The Beautiful Wanton, Soleilmoon Recordings, tracklista: Among The Blue Flowers And The Yellow, One Light Then, Dearsong, Staring, Less Sky, Sorrow Loves Yr Laughter, Lullay My Liking, Mysterious Traffic, The Silkie, Lord Gregory, Old And Cold And Full Of Ghosts, The Lovely Wanton, I Will Give My Love An Apple.