Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania republika, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania republika, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 grudnia 2018

Z mojej płytoteki: W rocznicę śmierci Grzegorza Ciechowskiego, Nowe Sytuacje Republiki ze szczególną dedykacją


Niesamowity czas i niesamowita płyta. Pamiętam kiedy pierwszy raz o nich się dowiedziałem. To był magazyn muzyczny i okładka z nimi z tytułem - Republika - Ożywczy Rock. Magazyn nazywał się Non Stop a był to czas komuny wiec druk był podłej jakości. Słowo ożywczy było tak wydrukowane, że litera o wyglądała ja c i zastanawialiśmy się co to jest cżywczy rock.
To musiał być grudzień 1980 bo kojarzy mi się że wtedy bardzo przeżywaliśmy śmierć Johna Lennona, a kilka miesięcy wcześniej powiesił się wokalista Joy Division, Ian Curtis. Później pojawiła się ta płyta. W naszym mieście jako pierwszy miał ją Marcin, wiadomo brat górnik bardzo dobrze zarabiał i miał zawsze wszystkie nowości muzyczne, tym bardziej że Nowe Sytuacje kosztowały co najmniej pięć razy więcej niż inne płyty. Przyniósł ją do mnie do domu i z adaptera  przegraliśmy ją na kilka kaset. 

Pierwsze wrażenie było powalające. Płyta została wydana na doskonałej jakości papierze, mało tego na krążku miała ten niesamowity nadruk. W środku rozkładane teksty, a na okładce pełno artefaktów, jak choćby napis Republika 1, czy ta wspaniała republikańska flaga którą wielu z nas nosiło dumnie na odznakach.






 
Znałem Grzegorza Ciechowskiego, byłem nawet u niego w domu w Toruniu. Mieszkał wtedy w wieżowcu na osiedlu Rubinkowo z żoną i mamą. Jeździł małym, zielonym Chryslerem Simca. Wiele razy rozmawiałem z nim przez telefon, miał wtedy czas dla nas fanów i nieraz kilkadziesiąt minut opowiadał nam o Vonnegucie i the Stranglers, którymi się pasjonował. Później, kiedy Republika odniosła gigantyczny sukces kontakt się urwał, a mi pozostały po nim Nowe Sytuacje z autografami  członków zespołu i tomik wierszy jakie wydał z czasów studiów w Toruniu.



Tych autografów mam tak wiele bo zawsze gdy ich spotykałem to je brałem, na karteczkach, kartkach a nawet na plakacie własnego autorstwa który jako ksero rozdawałem gdy nie byli jeszcze tak znani, przypadkowym ludziom żeby zainteresować ich tą niesamowitą muzyką.


 
Pamiętam występ w Jarocinie, czy kiedyś wspólne stanie z gitarzystą Zbigniewem Krzywańskim w kolejce po jakieś bilety, i miłą rozmowę fana ze skromnym gitarzystą.

Ta płyta zrewolucjonizowała polski rock. Ciechowski pokazał że można być antysystemowym, bezkompromisowym a komuna nie zmiękczyła go nawet powołaniem do wojska. Syberia jednak nie wygrała...
Grzegorz Ciechowski nie żyje, dziś mija 17-ta rocznica jego śmierci (pisaliśmy o niej TUTAJ i TUTAJ). Nie ma już Republiki.
 
Ale dla mnie te dwie płyty nagrane w pierwszym składzie, czyli Nowe Sytuacje i Nieustanne Tango pozostaną na zawsze kanonem polskiej muzyki. Zapraszam w podróż i przypominam, że akcja dzieje się rok przed akcją orwellowskiego 1984... Dziś po tylu latach możemy posłuchać i zastanowić się, jak to możliwe, że te piosenki brzmią wciąż tak cholernie świeżo...

Muzyk żyje tak długo, jak długo brzmi jego muzyka. Republika i ich muzyka na zawsze pozostała w nas. 

Komunikaty elektrycznych pań brzmią jak transmisje Iana Curtisa i wprawiają w transcendentny rezonans komórki w naszych mózgach.

A one już zawsze będą drgały w ich rytmie.


Republika - Nowe Sytuacje, Polton, 1983, producent: Andrzej Ludew, Republika, Tomasz Tłuczkiewicz, tracklista: Nowe sytuacje, System nerwowy, Prąd, Arktyka, Śmierć w bikini, Będzie plan, Mój imperializm, Halucynacje, Znak '=', My lunatycy 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 17 lipca 2018

Grzegorz Ciechowski przeczuwał swoją śmierć? Recenzja książki Piotra Stelmacha: Lżejszy od fotografii - o Grzegorzu Ciechowskim. Cz 1 - Śmierć na pięć.


Książka Piotra Stelmacha, dziennikarza Programu 3 Polskiego Radia została wydana przez Wydawnictwo Literackie w bieżącym roku (2018). Jest to bardzo obszerne opracowanie (643 strony), które podzielone zostało na pięć części, plus epilog. Ponieważ rzecz dotyczy jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów i artystów, pozwolę sobie napisać dość wnikliwą recenzję i opis zawartości, dzieląc ją na pięć części, czyli napiszę o każdej części osobno. Dziś wstęp, kilka słów skąd moje zainteresowanie Republiką,  i opis rozdziałów Początek. Teraźniejszość - 2001, i Część I 2001 - 2000.  

Republika zwróciła naszą uwagę (kolegów ze szkoły i moją) piosenką z debiutanckiego singla Kombinat



Ciekawe nowofalowe brzmienie, flet i co najważniejsze, aluzja do systemu komunistycznego, a dokładnie do komórek PZPR, sprawił wybuch republikomanii. Pamiętam numer pisma Non Stop ze zdjęciem zespołu na okładce i artykułem w środku zatytułowanym: Republika - Ożywczy rock. Jakość prasy była wtedy okropna, i słowo Ożywczy  z powodu braków farby drukarskiej wyglądało jak Cżywczy. Pamiętam jak zaczęła się dyskusja, cóż może oznaczać słowo cżywczy? W końcu jednak doszliśmy do wniosku, że to musi być niedoróbka druku. Później nastąpiła lawinowa eksplozja zainteresowania zespołem. Wspólnie z dwoma kolegami z tego samego miasta nawet kilka razy dzwoniliśmy do Grzegorza Ciechowskiego, który z anielską cierpliwością w zwykle w sobotnie przedpołudnia odpowiadał na nasze pytania, wyjaśniał co czyta (był to głównie Vonnegut), czego słucha (wtedy głownie the Stranglers) czym się interesuje i opowiadał o zespole. W końcu pojechaliśmy do Torunia. Ciechowski mieszkał wtedy z mamą i żoną na osiedlu Rubinkowo, nawet wpuścił nas do mieszkania. Dostaliśmy autografy, po czym pokazał nam swój samochód, zielonego Chryslera Simcę

Znałem wielu fanów i fanek zespołu, kompletnie oszalałych na ich tle (Ewka z Dęblina, czy Ela z Wrocławia). Później widziałem zespół w Jarocinie w 1985 roku, na wspaniałym występie, gdzie na początku obrzucono ich pomidorami, ale zakończyli występ i otrzymali ogromne owacje. Po rozpadzie Republiki miałem też okazję odbyć dłuższą rozmowę ze Zbigniewem Krzywańskim. To był okres gdy pozostała trójka zagrała w toruńskiej odnowie koncert z gitarzystą the Stranglers.  

Po odejściu Pawła Kuczyńskiego przestałem się wsłuchiwać w ich dokonania. Dla mnie najważniejsze były pierwsza i druga płyta: Nowe Sytuacje i Nieustanne Tango (jeszcze o nich napiszemy), koncert w Roskilde, single i plakaty z tamtych czasów. Oczywiście siłą rzeczy śledziłem dokonania Obywatela GC, mam nawet kilka płyt, ale to już nie było to. I wtedy w 2002 roku, pamiętam biało - czarny telewizor na spotkaniu rodzinnym u babci i Wiadomości TV.  To było chyba wieczorem 23.12. - Nie żyje Grzegorz Ciechowski, lider zespołu Republika... Miał 44 lata

Książka jest zapisem miniwywiadów- wspomnień o wokaliście Republiki. Cofamy się w czasie, czyli zaczyna się od rozdziałów Początek. Teraźniejszość - 2001, i Część I 2001 - 2000. Minęło wiele lat, najgorsza trauma została w pewnym stopniu zaleczona, dlatego o Ciechowskim i jego śmierci mówią znajomi, członkowie zespołu, i co najważniejsze, najbliżsi. To znakomity pomysł, taki zbiór wspomnień. Tutaj od razu uwaga - zupełnie niezręcznym jest umieszczenie charakterystyk postaci na początku książki. Wiele nazwisk oczywiście jest znana, ale pozostają ci mniej znani. Utrudnia to czytanie, bo często czytelnik zmuszony jest cofać się do początku. 

Książkę otwiera wypowiedź mamy - Heleny Ciechowskiej. Wzruszające słowa, które zawsze padają kiedy odejdzie ktoś bliski czasami jeszcze myślę, że do mnie zadzwoni... Później wypowiedzi córki Weroniki, członków zespołu Republika... Ta pierwsza mówi: kiedy w moim życiu dzieją się dobre rzeczy, czuję jego obecność.  Wspomina wspólnie przeżyte chwile, pasje którymi zaraził ją ojciec i pamiątki - wśród nich pasek taty w którym jest na kilku zdjęciach. Czarny, skórzany, z metalowymi trójkątami. 


Zbigniew Krzywański, gitarzysta zespołu Republika, opowiada sny, w których występuje zmarły przyjaciel. To takie wołanie człowieka któremu trudno pogodzić się ze śmiercią kogoś bliskiego, zwłaszcza z  nagłą śmiercią. 

Leszek Biolik, drugi basista zespołu przytacza ciekawą historię o ostatniej piosence którą skomponował Ciechowski. Pierwszy raz usłyszałem w całości piosenkę Śmierć na Pięć już po śmierci Grześka... Nie byłem w stanie oddzielić swoich emocji od racjonalnej oceny tego tekstu. Minęło 16 lat, ale tak na prawdę nie minął ani jeden dzień... Śmierć na pięć wciąż ma ten sam ładunek emocjonalny co wtedy. Dawniej była to otwarta rana, w tej chwili jest to bardziej wspomnienie, ale cały czas pełne łez i emocji. 

Agnieszka Wędrowska - szwagierka Ciechowskiego przedstawia ciekawe fakty na temat ostatniej piosenki kompozytora. ...Wiem że pierwsza wersja tekstu była inna. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz go przeczytałam poczułam doła. Dla mnie nie do końca było to Grzegorzowe. Apokaliptyczne, straszne, depresyjne... Nie wiem dlaczego to napisał... Teraz dorabiamy do tego ideologię, że może coś wiedział, coś czuł... Urywkowo pamiętam pierwszą wersję. Nie było w niej wyliczanki tych wszystkich stworzeń - koni, pstrągów, kotów. Była za to inna wyliczanka - choroba, szpital, jakiś korytarz, sale szpitalne, ogólnie śmierć  i to co do niej prowadzi... Zmienił tekst ponieważ Ania (żona) spytała, czy to musi tak być. Stwierdziła, że to jest bardzo dołujące. Posiedział i napisał nowy... 
Jerzy Tolak - menadżer zespołu opisuje ostatnie chwile życia lidera Republiki, kiedy pomagał Ciechowskiemu w nowym domu, do którego tymczasowo wprowadzili się aby pobudować ten właściwy, własny dom. Grzegorz akurat zajmował się podłączaniem sprzętu grającego - wzmacniacza, telewizora, głośników. Zacząłem mu w tym pomagać, a przy okazji sobie gadaliśmy. Zrobiło się już późno, za oknami szalała potężna śnieżyca. Pojechałem do domu, i zanim przedarłem się do siebie przez te ośnieżone ulice, zadzwonił telefon. Dowiedziałem się, ze Grzegorz pojechał z Anią do szpitala, bo źle się poczuł. Zdecydowali się na interwencję lekarzy, bo ból nie ustępował. Zadzwoniłem do nich, rzeczywiście byli w szpitalu, i czekali na badania. Był wtorek około północy. Choroba nie została od razu zdiagnozowana,. Dopiero następnego dnia lekarze wiedzieli, co się dzieje.            

Leszek Biolik tak wspomina pierwszą Republikę: Wrócił do zespołu (Ciechowski), zaprosił kolegów, ale Paweł Kuczyński wypisał się z tej zabawy. Republika wróciła, ale to nie był już ten sam zespól. Mieliśmy świadomość, że Grzesiek jest wyższy od każdego z nas o cztery metry. 

Ktoś zapyta: a  gdzie recenzja? Odpowiem, na razie jest wspaniale, książkę czyta się jednym tchem. To prawdziwa historia zespołu, pokazuje różne oblicze jej lidera - jedno kreowane przez media, i to drugie: ciepłego rodzinnego, czasem despotycznego, ale błyskotliwego i kreatywnego człowieka. Opis jego śmierci, reakcja najbliższych na długo pozostają w pamięci. 

Za jakiś czas napiszę o kolejnych rozdziałach, tym czasem wszystkim zainteresowanym historią polskiej nowej fali zdecydowanie polecam książkę autorstwa Piotra Stelmacha.  

C.D.N.    

Piotr Stelmach: Lżejszy od Fotografii - o Grzegorzu Ciechowskim, Wydawnictwo Literackie 2018. 

wtorek, 17 grudnia 2019

Nasza relacja: Film Ryszarda Kruka pt. Republika - Narodziny Legendy, znakomite dzieło o początkach zespołu

14.12. 2019 roku odbył się w Toruniu cyklicznie organizowany Koncert Pamięci Grzegorza Ciechowskiego. Jesteśmy przecież krótko przed kolejną rocznicą śmierci artysty. Ponieważ akurat byłem w pobliżu, postanowiłem udać się na imprezę, i od razu dodam, że bardziej interesował mnie film, niż sam koncert. Zatem teraz o filmie, a wkrótce kilka zdań o koncercie. 
Powyższe zdjęcie pochodzi ze strony dokumentu, (TUTAJ) którego reżyserem i scenarzystą jest Ryszard Kruk. Mimo kontrowersji wokół obrazu - podziałów ze strony samych muzyków, z perspektywy śmierci Ciechowskiego, i faktu jakiego formatu wydarzeniem była Republika, warto film zobaczyć. To niepowtarzalny dokument i chwała wszystkim, którzy przyczynili się do jego powstania. 

A teraz po kolei o filmie, którego emisja odbyła się godzinę przed koncertem. Pierwszy poważny błąd - mało kto o tej emisji wiedział. Gdyby nie fakt, że szperałem nieco po sieci i dotarłem do konta reżysera na FB, nie miałbym o projekcji pojęcia. Niemniej oczekiwałem tłoku, jednak okazało się, że przed klubem Od Nowa o 18:30 - zapowiedzianej godzinie wpuszczania, zgromadził się około 30 osobowy tłumek koneserów. Zatem zupełnie spokojnie i punktualnie dostaliśmy się do środka. Na szczęście mieliśmy klasyczne bilety, a ci którzy mieli wejściówki z kodami musieli poczekać, bowiem organizatorzy, jak to powiedziała jedna z wpuszczających pań: zapomnieli o czytniku...

Dostaliśmy mały plakat reklamujący film i skierowano nas do pustej sali, przed którą jako pierwszym widzom, ręce uścisnął nam sam reżyser Ryszard Kruk.

Jakieś 10 minut siedzieliśmy w sali sami i zastanawialiśmy się, czy ktoś czasami się nie pomylił. To było interesujące doznanie - cała mogąca pomieścić około 300 osób sala, na wyłączność.




Bardzo punktualnie, kilka minut przed seansem pojawił się reżyser ubrany w koszulkę z logiem Dead Kennedys, w marynarce z plakietkami w klapie (w tym Republiki). Powiedział kilka słów celem wprowadzenia.

Film cieszy się coraz większym powodzeniem w kraju i za granicą, a reżyser rzeczywiście miał nosa, wypełniając niszę - opowiadając historię jak to wszystko się zaczęło...
A zaczęło się pod koniec lat 70-tych w Toruniu, który był wtedy bastionem antysystemu. Muzyka jaką w tamtym czasie grano w Od Nowie (tzw. starej w Dworze Artusa) to głównie jazz. Wtedy to bracia Rucińscy postanowili wspólnie z muzykami późniejszej Republiki (bez Zbigniewa Krzywańskiego) założyć Res Publicę. Ich fascynacja Jethro Tull spowodowała, że do grupy Zbigniew Ruciński zaprosił swojego kolegę z akademika - flecistę Grzegorza Ciechowskiego. Antysystem pojawił się na plakacie - klepsydrze zespołu, co wyglądało jak poniżej, a brzmiało tak:

Po rozpadzie zespołu, i wyjeździe Jana Castora (taki pseudonim artystyczny posiadał drugi z braci Rucińskich - Wiesław; tu pytanie - czy Res Publica gra na genialnym singlu Castora wydanym przez Tonpress?) za granicę, do grupy dokoptowano nowego gitarzystę i dzięki ciężkiej pracy powstała Republika z repertuarem pozwalającym odnieść ogólnopolski sukces. Nie chcę zdradzać fabuły filmu, natomiast teraz pora na kilka refleksji. 

Film jest genialny. Prawie. Myślę, że niepotrzebna w nim jest analiza w wykonaniu starszego pana grającego na fortepianie. Reszta to absolutny profesjonalizm. Mamy nieznane fragmenty występów zespołu np. z Riviery w Warszawie z 1981 roku, wspomnienia przyjaciół, osób z klubu, i ludzi współtworzących wtedy środowisko. Nie zabrakło też Andrzeja Ludewa - menadżera, który był autorem loga. Pamiętam gdy w czasie pojawienia się Nowych Sytuacji zespół krytykowano, że na zdjęciu wewnątrz okładki kranie stoją, podczas gdy menadżer siedzi karmiąc psa (warto zobaczyć TUTAJ). Z kilkoma rzeczami można polemizować, być może Biała Flaga nie jest o emigracji w czasie Stanu Wojennego, zatem pytanie dlaczego co najmniej kilka razy na koncertach Ciechowski zamiast: tak kulturalnie opowiada, śpiewał: w tych kulturalnych okularach. Przypomina się wypowiedź Zbigniewa Hołdysa z książki Piotra Stelmacha (warto zobaczyć TUTAJ), jakoby Kombinat był utworem o filmie z Chaplinem. Komórka, tkanka, nie wyrwę się i krzyk na końcu, moim zdaniem dość jasno wskazują system partyjny i komórkę PZPR.

W filmie poruszono też sprawę rozpadu zespołu. Paweł Kuczyński i Sławomir Ciesielski opowiedzieli, jak to wszystko wyglądało. Z tego co mi wiadomo poszło nie tylko o pieniądze, ale także o nowe brzmienie zespołu (mieli brzmieć niczym Modern Talking). Grzegorz Ciechowski jako artysta nie lubił stagnacji. Porzucił po Nowy Sytuacjach grę na flecie, zaczął grać na syntezatorze, poszukiwał i wybrał kierunek dla mnie dość trudny do zaakceptowania. W 1985 roku zarówno podczas próby jak i słynnego koncertu w Jarocinie, słyszałem wykonanie piosenek, które miały być umieszczone na trzeciej płycie zespołu. I były to wersje powalające. Podczas nagrywania tej płyty zespół się rozpadł, a Grzegorz Ciechowski mimo zatrudnienia wybitnych muzyków np. Krzysztofa Ścierańskiego, takiego brzmienia i wersji piosenek już nie osiągnął. Poszedł drogą, która dla mnie, fana pierwszej Republiki przestała być atrakcyjna, choć kibicowałem mu. Dla mnie Republika to Nowe Sytuacje i Nieustanne Tango, płyty które są pocztówkami z zupełnie innego świata. Orwell, Vonnegut (jak kiedyś powiedział mi Grzegorz Ciechowski - jego ulubioną książką było Śniadanie Mistrzów) czerń i biel, zagrożenie wojną atomową (Paweł Kuczyński stwierdził, krótko po realizacji, że ma dreszcze kiedy słyszy Poranną Wiadomość), swoistego rodzaju klaustrofobia zamknięta jak w pigułce...

Po emisji rozległy się brawa, i były to brawa całkiem słuszne. Bowiem czarno - biały film Ryszarda Kruka na zawsze, niczym pamiętnik, został przez reżysera wrzucony do kapsuły podróżującej gdzieś w czasoprzestrzeni, w której Republika zamknęła dla nas swój obraz tamtych, jakże dziwnych czasów.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 22 grudnia 2019

W rocznicę śmierci Grzegorza Ciechowskiego: Biała flaga Republiki - piosenka o wielu obliczach

Biała flaga, czarna wstęga, Republika to potęga – mówili o swoim zespole fani. Biała flaga - kultowa piosenka napisana przez Grzegorza Ciechowskiego (o którym pisaliśmy TUTAJ), wokalistę, keyboardzistę, flecistę, kompozytora, autora tekstów, producenta…

Muzyk zaczynał w roku 1976 w roli flecisty zespołu Jazz Formation, półtora roku później trafił do Res Publiki braci Rucińskich, przekształconej w 1981 w Republikę. Jak na warunki polskie, od początku byli inni, odróżniali się konsekwentnym strojem, w którym wybijały się ukośne biało-czarne pasy na krawatach i czarne ubrania. Ich wygląd był budowany równie świadomie co image Joy Division. Był jasnym przekazem, niebudzącym wątpliwości w czasie trwającego stanu wojennego – wyrażał podział na my i oni, dobrzy i źli. To rozpalało emocje. Te szczególnie dały o sobie znać w Jarocinie (o festiwalu z 1984 r. pisaliśmy TUTAJ). Zagrali tam w 1982 r. (fragmenty koncertu nadała radiowa Trójka LINK), w 1983 roku zespół nie wystąpił, bo jeden z muzyków rozchorował się. Na znak protestu publiczność spaliła ich flagi i płyty. Podobnie w 1985 r. (tutaj jest zapis Białej Flagi z tego występu LINK), zostali przywitani pomidorami, maślanką i gwizdami, a w ich kierunku leciały hasła Biała flaga, czarne pasy, Republika to kutasy. Mimo to potrafili przełamać tę niechęć i po kilku piosenkach publiczność uspokoiła się, a na koniec zaśpiewała im 100 lat. Ale zespół nie dał się kupić i nie dał nic na bis. Który z utworów powinien wtedy zabrzmieć? Niewątpliwie właśnie Biała flaga, która według wersji komunistycznej cenzury napisana została na znak protestu przeciwko stanowi wojennemu w Polsce. Pierwszy raz Republika wykonała ją 25 kwietnia 1981 roku. Jej tekst pojawił się na płycie z 1982 roku a w 1981 r. brzmiał tak LINK:
 
Gdzie oni są
gdzie wszyscy moi przyjaciele -ele-ele-ele-ele-ele
zabrakło ich
choć zawsze było ich niewielu -elu-elu-elu-elu-elu

Schowali się
po różnych mrocznych instytucjach -ucja-ucja-ucja-ucja-ucja
pożarła ich
galopująca prostytucja -ucja-ucja-ucja-ucja-ucja

Gdzie są moi przyjaciele
bojownicy z tamtych lat
zawsze było ich niewielu
teraz jestem sam

Co to za pan
w tych kulturalnych okularach
jak się stara ładnie siedzieć i wysławiaaaaaaać
ach co za ton co za ukłon
co za wiara w każdym zdaniu
i jakie mądre przekonania -ania-ania-ania-ania-ania

Gdzie są moi przyjaciele
bojownicy z tamtych lat
zawsze było ich niewielu
teraz jestem sam

Oto są oto wszyscy są
przyjaciele moi z wielu stron
co za pochód co za piękny krok
maszerują ramię w ramię wprost
i w bamboszach, w garniturach
z pidżamami pod pachami
z posadami, podatkami i z białymi chorągwiami
idą tłumy ich tłumy ich
tłumy ich tłumy ich
tłumy ich tłumy ich
tłumy ich...
gdzie oni są
gdzie oni są
zabrakło ich
zabrakło ich

gdzie oni są
zabrakło ich
gdzie oni są
zabrakło ich
gdzie oni są
zabrakło ich
gdzie oni są
zabrakło ich
gdzie oni są
gdzie oni są
zabrakło ich...

gdzie oni są są są są
są są są są są są są są...

 

Kiedy Republika reaktywowała się w 1991 roku, nagrała ponownie swoje przeboje z pierwszego okresu działalności. W przypadku Białej flagi Ciechowski postanowił zmienić tekst. Tłumaczył się z tego tak: Ostatnio dużo podróżowałem. W Londynie, Paryżu, Berlinie, Nowym Jorku - wszędzie ich spotykałem. Tych, którzy nie będąc pewni swojego wyboru, namawiali mnie na to samo: Zostań tu. Większość z nich obumarła. Wolą być tam barmanem czy kierowcą niż tu artystą - i to jest ich biała flaga, którą wywiesili w 1991 roku.  1991 rok LINK:
 
Gdzie oni są
gdzie wszyscy moi przyjaciele
zabrakło ich
choć zawsze było ich niewielu
schowali się
po różnych miastach różnych nacjach
pożarła ich
galopująca emigracja

Gdzie są moi przyjaciele
bojownicy z tamtych lat
zawsze było ich niewielu
teraz jestem sam

Co to za pan
po drugiej stronie oceanu
"ja już chyba nie przyjadę
no bo po co i do kogo?"

Ach co za ton
jaki akcent
czy pozostał tylko po nim
ten długi numer telefonu

Gdzie są moi przyjaciele
bojownicy z tamtych lat
zawsze było ich niewielu
teraz jestem sam

Oto są oto są oto wszyscy są
przyjaciele moi starzy z wielu stron
jaki pochód co za pochód
co za piękny krok
i ramiona wyciągają do mnie
mówią: CHODŹ

Namawiają na to samo
no bo nie chcą być sami
ale prawda o nich dla mnie
jeszcze gorsza od prawdy
bo umarli bo ich nie ma
bo wypadli tu z życia
bo umarli bo ich nie ma
pozostały cienie:

Ania - w Ameryce
Tomek-Holandia
Janek-nie wiadomo
Kasia - Australia
Andrzej-Toronto
Gruby-nie wiadomo
Róża - Południowa Afryka
Ewa - Ameryka Ameryka Ameryka

"Cześć! Jestem tu od roku. Ato jest mój samochód.
Cześć! Jestem tu dwa late. Przyjechałam do brata..."

Gdzie oni są?
Gdzie oni są?
Gdzie oni są?
Gdzie oni są?
 

I co tu ukrywać, ta wersja jest nadal aktualna.

Ten wariant Białej flagi przetłumaczono na angielski i brzmi tak:

Where are they?
All of my friends
They are missing
Though I've never had many of them

They've hidden themselves
In various dark institutions
They've been devoured
By running prostitution

Where are my friends
Fighters from those years
I've never had many of them
Now I'm alone

Who's that man
In these cultural glasses
He tries to sit and talk pretty
What a tone, what a nod
What a standard
in each sentence
And such clever beliefs

Where are my friends
Fighters from those years
I've never had many of them
Now I'm alone

Now there they're all
My friends from countless sides
What a march, what a beautiful step
Marching straight hand in hand
In slippers and in suits
With pyjamas under their arms
With jobs, taxes and white flags
Masses of them are going
Masses of them
Masses of them
Masses of them

Where are they
Where are they
They are missing
They are missing
 


Mamy więc dwie oficjalne wersje tej piosenki, w tym jedna został przetłumaczona. Ale to nie wszystko. Na każdej płycie, w każdym nagraniu, utwór jest inaczej interpretowany. Pierwotna, oryginalna wersja singlowa z 1981 roku pojawiła się na płycie w 1982 r., potem była wersja z 1991 ze zmienionym tekstem, zarejestrowana wraz z koncertem unplugged, następnie remiks, koncert w Trójce i koncert w Roskilde (fragment ich występu jest tutaj LINK).

Takie piosenki jak ta zjednywały Ciechowskiemu i Republice albo Republice i Ciechowskiemu nie tyle fanów co prawdziwych przyjaciół a nawet wyznawców (pisaliśmy o tym TUTAJ). Wojciech Budny, operator TVP, który w latach 80. był częstych gościem w toruńskiej Od Nowie tak to wspominał: To było szaleństwo. Ludzie skrzykiwali się z całej Polski. Przyjeżdżali do Torunia, aby koczować pod lufcikiem ich sali, gdy ćwiczyli. Na kaseciaki nagrywali całe próby. Łącznie z bluzgami Ciechowskiego, gdy Republice coś nie wychodziło.  (…) Zbyszek Krzywański puszczał mi kiedyś fragmenty nieskończonej płyty Republiki. Gdyby nie śmierć Ciechowskiego, to jestem przekonany, że tym albumem wywróciliby do góry nogami cały muzyczny świat. To, co później wydano z tego materiału było najsłabsze. Tam były inne, lepsze premierowe perełki. Piosenki miały już linie wokalne. Problem polegał na tym, że brakowało słów. Grzegorz śpiewał na tych materiałach po „norwesku”, czyli w wymyślonym przez siebie języku. Gdyby zdążyli to wydać przed jego śmiercią, album miałby taką samą siłę rażenia jak „Nowe sytuacje” w latach 80” (LINK). 

Wypada zatem, dziś w dzień kolejnej rocznicy śmierci Grzegorza Ciechowskiego   żałować, że te nieskończone kawałki nie ujrzały światła dziennego… A może jednak dałoby się je wydać? 

Świat przecież czeka, aby go wywrócić.

A my z nim...


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 21 sierpnia 2020

Z mojej płytoteki: Republika 1984 wydawnictwa Mega Ton, czyli jedziemy Orwellem na pierwszym polskim picture discu


Niby lata 80. nie są taką przeszłością, aby nie można było ustalić przebiegu zdarzeń, które wtedy miały miejsce, a mimo to pewne informacje nie są do ustalenia, jeżeli, co trzeba zastrzec, osobiście nie dotrze się do osób, których one dotyczą. 

Jedną z takich historii są ta związana z angielską wytwórnią Mega Ton (znaną także jako Mega Records, Mega Music lub The Mega Organisation Ltd.) która wyprodukowała w latach 1983-1984 płyty trzech czołowych polskich zespołów rockowych: Republiki, Lady Pank i TSA.
 
O wytwórni dzisiaj nic nie wiadomo, poza suchymi informacjami zapisanymi na wydanych w niej płytach lub z tego co opowiedzieli muzycy w udzielonych kiedyś wywiadach.
 
I tak, na okładce płyty Republiki „1984” napisane jest: Cover Design & Graphics by - Tim Brack & Andrzej Ludew, Published by Sarah Music/Mega Music (c) 1983, Released by The Mega Organisation Ltd., England. Licenced from Polton, Warsaw, Poland. Na płycie Lady Pank do obok nazwiska Tim Brack widnieje Tom Carrabba, a obaj odpowiedzialni byli za Production Consultant oraz widnieje Greg Kuczynski, który występował także według wpisu na płycie TSA w roli tłumacza (LINK). Firma Megaton prawdopodobnie istniała w Yorku, gdzie działało również studio Pollen (LINK), które  zaczęło od nagrań muzycznych a obecnie realizuje wszelkie produkcje, także filmowe. Co ciekawe, według wspomnień muzyków Lady Pank, Mega Ton  było wytwórnią amerykańską… Może dlatego, iż firma współpracowała ze studio nagrań z Nowego Yorku, które nazywało się Alexandra Kee Music Inc. założonym przez Briana Kee i aktywnym w latach 1983-1987 (TUTAJ, TUTAJ  i TUTAJ).


Niebagatelną rolę w tamtym smutnym czasie PRL odegrał Greg Kuczynski, o którym także niewiele wiadomo. Co robił, niech opowiedzą sami artyści lub relacje oparte na ich wspomnieniach: 




Najpierw Grzegorz Ciechowski: To byt taki moment, kiedy przyjechali do Polski bardzo mili ludzie z Anglii, zaprzyjaźnieni z Gregiem Kuczyńskim. Greg wtedy był u nas w tak zwanej branży... Odbył się targ tych najlepszych niewolnic i wybrano trzy zespoły TSA, Lady Pank i Republikę. Zostały zrobione anglojęzyczne wersje płyt i zapanowało przekonanie, że polskie zespoły muszą podbić Anglię i Amerykę... Moment rzeczywiście był sprzyjający. Bardzo silnie działały wąsy Wałęsy, czapka papieża... Polska muzyka miała taką szansę jak w początku pieriestrojki radziecka, co też zresztą nie sprawdziło się. Uważam, że poniekąd słusznie MCA wybrało sobie wtedy Lady Pank, bo jeśli chodziło o produkcję komercyjną, to Lady Pank było najbardziej plastycznym materiałem. Dlaczego im się nie udało - to już nie jest temat tej rozmowy...
 

Dlaczego podobnie stało się z nami, mogę odpowiedzieć krótko. Tam wychodzi sto, dwieście longplayów miesięcznie. Na pewno, przyznaję, moja angielszczyzna nie była dobra. A poza tym... Ja to nagrywałem z dużym przekonaniem. Bardzo lubiłem te przekłady, które zrobiła moja przyjaciółka z Torunia, Ania Baranówna. Co tu dużo gadać: zaśpiewanie tego było tak trudne technicznie, że miałem już kłopoty w języku polskim, co zresztą było słychać na pierwszym longplayu... Wtedy mówiłem gorzej po angielsku niż teraz, ale to też nie miało większego wpływu - można mówić świetnie w sensie merytorycznym, a źle śpiewać... Nie ukrywam, że czuję się o wiele lepiej śpiewając po polsku, i jestem w stanie o wiele więcej przekazać emocjonalnie.

1984 to był dla nas raczej epizod. Ważny tylko ze względu na reklamę na polskim rynku. Ludzie tutaj byli z tego powodu bardziej zainteresowani zespołem. Poza tym pamiętajmy o jednym: wydanie płyty w Londynie to tylko pierwszy krok i to ten najprostszy. O wiele trudniej płytę wypromować i zorganizować dystrybucję. Tu już nie można liczyć na łut szczęścia. A na to liczyła firma Mega Records
(LINK).



Teraz o epizodzie TSA: (…) w lutym 1984 Spunk! utrzymywał się dosyć długo na wysokim miejscu na liście najlepiej sprzedających się płyt w Londynie. Widać oryginalna hybryda hard rocka i heavy metalu jaką wykonywał zespół padła na podatny grunt. Mega Ton wyszło z propozycją ogólnoświatowej trasy u boku Venom (tak!) jeżeli tylko uda się całemu zespołowi dostać visy. Niestety, władza takowej Stefanowi Machelowi (jako jedynemu) nie wydała i w ten sposób zniweczona została jedna z przeogromnych szans zaistnienia TSA poza granicami naszego kraju (LINK).



I jeszcze, w uzupełnieniu do tamtych wypowiedzi, relacja Nicky Garratta, opisująca trasę koncertową z 1983 roku po Polsce The Uk Subs stał się pierwszym zespołem punk rockowym, który przybył na trasę koncertową w komunistycznej Polsce. Pierwszym zespołem wspierającym była Republika, alternatywny zespół numer 1 w kraju. Laura podjęła się roli kierownika trasy.  Potrzebowaliśmy inżyniera dźwięku i przekonaliśmy Dave Leapera, który był dźwiękowcem z czasów Supermusic, aby tym się zajął.
 

Polska trasa była dziwna. Zapłacono nam ogromne sumy w lokalnej walucie, która nie miała kursu wymiany i kupowaliśmy tylko najbardziej przyziemne artykuły w sklepach (z wyjątkiem ceramiki i szkła, które kupiłem w dużych ilościach). Występy trwały dwa tygodnie i podróżowaliśmy autobusem. Organizator Greg Kuczyński zapewnił nagłośnienie (swego rodzaju), kilkunastoosobową załogę kierowców, oświetlenie i noclegi. W większości koncertowaliśmy na stadionach o pojemności od 5 000 do 12 000 osób, a publiczność była mniej więcej równo podzielona na fanów Republiki i UK Subs, zmieniając się z nocy na noc. Koncerty przebiegały dobrze i przez większość czasu było spokojnie, z wyjątkiem jednej nocy, kiedy tłum nie opuścił stadionu wystarczająco szybko, a policja (w strojach bojowych) wystrzeliła gaz łzawiący w środek publiczności. Wszystkie koncerty były na pełnych obrotach, a na naszym ostatnim koncercie w Warszawie zagraliśmy dwa razy dla ponad 10 000 osób, co czyni go naszym największym głównym występem w historii. Potem było już po wszystkim! (LINK). Tak to się działo w latach 80… Szybko, z rozmachem i na całego…

Posłuchajmy zatem Republiki w wersji orwellowskiej. Zasadnicze różnice poza językiem to znakomite efekty dodane na tym albumie (np. w piosence Nervous System słynny Tasssssssss) w stosunku do Nowych Sytuacji (opisanych TUTAJ), większa głębia dźwięku, i oczywiście różnica w tytule Arktyki, która tutaj nazywa się Syberia, mało tego jest w niej fragment w naszym języku, wiadomo, Syberia przegra!

Pytanie tylko - kiedy? 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.  


Republika 1984, Mega Ton 1983, Producenci: Dave Leaper, Andrzej Ludew i Republika, tracklista: New Situations, Nervous System, The Current, Siberia, Bikini Death, The Plan, My Imperialism, Hallucinations, "=" Equals, Todays Sleepwalkers.


poniedziałek, 5 października 2020

Isolations News 109: A Certain Ratio dziękują za zakup płyty, mural Denise Johnson, Stuart Argabright o wystawie, NANGA w natarciu, Undertheskin w remiksie z udziałem Antipole, koncerty i książka o Republice



Wynalazł ich Tony Wilson, jeden z trzech założycieli Factory Records, a oni do dzisiaj pokazują, że to nie był błąd. A Certain Ratio dziękuje za zakup swojej płyty, napisali: Jesteśmy niesamowicie dumni z reakcji na ACR Loco i chcielibyśmy bardzo podziękować wszystkim, którzy kupili kopię lub jej wersję stream. Obecnie zajmuje ona 69 miejsce na oficjalnych brytyjskich listach przebojów , 14 na liście winylowej i 5 na Independent Chart! (LINK). Płytę można nabyć TUTAJ.




Skoro już zaczęliśmy od Factory Records - w Hulme (Manchester) w hołdzie dla niedawno zmarłej piosenkarki Denise Johnson lokalny artysta uliczny Akse-P19 wykonał ogromny mural (LINK). Nauczeni doświadczeniem z Ianem Curtisem, którego (bez urazy), wkład w muzykę światową był nieporównywalnie większy, na jakiś pomnik, czy muzeum, nie ma co liczyć.

Jeśli Factory, to dlaczego nie Factory America i ich pierwszy zespół IKE YARD, oraz jego lider Stuart Argabright  z którym rozmawialiśmy TUTAJ a który  powiadamia na swoim FB, że 26 września wystawa Gretchen Bender (warto zobaczyć TUTAJ) Aggressive Witness (1990) wraca jako spektakl teatralny w Wexner Center. Prezentacja ta połączy grafikę komputerową, której źródłem będą ekrany telewizyjne z kanałem informacyjnym. Performance potrwa do 27 grudnia (LINK).


 
W klimatach awangardowych i mrocznych - NANGA, nowo powstały zespół, w którym wokalistką jest Magda Dubrowska (dawniej Utrata Skład) z którą rozmawialiśmy TUTAJ, zaprezentowała nowy singiel promujący pierwszy album grupy Cisza w bloku, który ukaże się 30 października... Jest moc! Czekamy i już wiemy, że to będzie arcydzieło. My się w takich sprawach nie mylimy, dlatego zapowiadamy, że je u nas opiszemy.
 
Undertheskin (o których pisaliśmy TUTAJ prezentuje nowy EP z piosenką End This Summer w wersjach remiksowych w wykonaniu między innymi Antipole z którymi też rozmawialiśmy, ale TUTAJ. Oprócz tego znajdują się tam remiksy w wykonaniu Ash Code, Shad Shadows, Kill Shelter i przerobiona wersja przez Live Squadron.

Skoro już zeszliśmy na temat naszych rozmówców, to z szefem imprezy o której teraz piszemy, czyli Jackiem Żabą Żędzianem, rozmawialiśmy TUTAJ. Znani są już pierwsi wykonawcy festiwalu Rock na Bagnie Goniądz 2021. Są to dwie brytyjskie grupy UK Subs (będzie to ich jedyny koncert w Polsce!) oraz Alvin Gibbs&Disobendient Servants
 
Gibbs do dziś występuje z UK Subs, kiedyś był też basistą w zespole Iggy Popa i grał w supergrupie Urban Dogs (LINK). Byle tylko znowu jakiś skośnooki czegoś nie zeżarł, lub nie wypuścił oparów z laboratorium, przez co pół świata będzie musiało zmienić plany, a wśród nich UK Subs.

Jeśli koncerty, to warto wspomnieć o legendzie polskiego metalu - KAT & Roman Kostrzewski dadzą koncert 30 października 2020 o godz. 19:00 w Jaworznie (woj. Śląskie) w Klubie Relax, ul. Szczakowska 35 - więcej TUTAJ.

Kiedyś to wyglądało jak powyżej, aż strach pomyśleć jak to będzie wyglądało teraz. Jeśli ktoś się wybiera niech da znak, chętnie zamieścimy jego refleksje u nas.
Inna legenda lat 80-tych, czyli Sztywny Pal Azji zaprasza na internetową inaugurację jubileuszu XXXV-lecia działalności zespołu. Koncert będzie dostępny 30.10. tylko online, szczegóły (TUTAJ).


Inna impreza, tym razem z gwiazdami ale lat 60 - tych. 1 listopada 2020 o godz. 19:00 w Zabrzu (Dom Muzyki i Tańca, ul. Gen. de Gaullea 17) oraz 12 listopada we Wrocławiu (Hala Orbita, ul. Wejherowska 34) zostanie wystawiony spektakl The Simon and Garfunkel Story. Jest to widowisko, które miało swoją premierę w Londynie w 50-lecie powstania duetu. Muzyce towarzyszyć będą projekcje archiwalnych zdjęć i filmów
Bilety i szczegóły (TUTAJ).
Największą polską gwiazdą lat 80-tych byłą niewątpliwie Republika (o której pisaliśmy TUTAJ) a której oficjalny fanklub wydał komunikat. Jego treść znajduje się na załączonym powyżej obrazku. My to wiemy, bo oryginał mamy i opisaliśmy go TUTAJ.



A propos Republiki, jesienią nakładem wydawnictwa Fundacja Instytut Kultury Popularnej ukaże się książka  Sylwii Gawłowskiej Grzegorz Ciechowski - oblicza autorskości. Dla zachęty na stronie wydawnictwa zamieszczono bardzo obszerny fragment z publikacji:
 
Artysta w utworach z pierwszych dwóch płyt Republiki oraz singli wydanych do 1986 roku opowiada – za pomocą tekstów piosenek – biografię pokolenia. Jest to sytuacja, o której Anna Zawadzka pisze następująco: Z kategorii tej [pokolenie] korzystają jednostki, by z jej pomocą opisać doświadczenie biograficzne. Biografia pokolenia, którą obserwować możemy na poziomie tekstów piosenek lidera Republiki, zasadza się na wspólnym, pokoleniowym doświadczaniu rzeczywistości kryzysu oraz na poczuciu całkowitej destabilizacji w jednym z najważniejszych momentów życia człowieka – w okresie wkraczania w dorosłość. Finałem tej biografii jest doświadczenie utraty pokoleniowych ideałów. W konsekwencji owej utraty dochodzi do relatywizacji wszelkich kategorii aksjologicznych wiążących się z relacjami międzyludzkimi oraz z takimi pojęciami, jak: przyjaźń, zaufanie, wierność, lojalność, poświęcenie, wolność, miłość, człowieczeństwo. Zanik wspólnotowego przeżycia oraz wzajemnej odpowiedzialności w relacji człowiek–człowiek, a także obywatel–państwo, owocuje charakterystycznym sposobem konstrukcji podmiotu. Staje się on głosem "zbiorowego indywidualizmu", narzuconego przez zmieniającą się rzeczywistość społeczno-gospodarczą, technologiczną, cybernetyczną, konsumpcyjną. Ta narracja w najbardziej wyrazisty sposób uwidocznia się w utworze "Biała flaga", o którym jego autor powiedział: "Mimo że jest to najstarsza piosenka zespołu, myślę, że jest najtrwalsza". Podobnie jest w tekście piosenki "Moja krew" opublikowanej na ostatnim singlu wydanym przez Ciechowskiego przed rozpadem zespołu Republika w marcu 1986 roku. "Biała flaga" i "Moja krew" stanowią w moim przekonaniu klamrę czasową, ale także estetyczną "republikańskiej" twórczości autora. Są również istotne z punktu widzenia wypowiedzi generacyjnej. To właśnie utwór "Biała flaga" został przez Ciechowskiego wybrany – spośród wszystkich piosenek, które zaprezentowała Republika na swoim pierwszym koncercie – jako swoisty wzorzec wyznaczający styl i ideę estetyczną całego projektu. Pozostałe piosenki zostały usunięte z repertuaru. "Biała flaga" stała się zatem punktem wyjścia do stworzenia piosenek na debiutancką płytę Republiki, a przy tym była pierwszym manifestem pokoleniowym Ciechowskiego, w którym podmiot doświadcza utraty ideałów przyjaźni i lojalności, otrzymując w zamian poczucie całkowitego osamotnienia w walce o życie piękne. Co istotne, weryfikacja wartości nie odbywa się w sferze relacji międzyludzkich, ale w układzie jednostka–rzeczywistość. To właśnie rzeczywistość odbiera człowiekowi przyjaciół:

Pożarła ich
galopująca prostytucja -ucja -ucja -ucja -ucja […]
maszerują ramię w ramię wprost
i w bamboszach, w garniturach
z piżamami pod pachami
z posadami, podatkami i z białymi chorągwiami
idą tłumy ich tłumy ich
tłumy ich tłumy ich.
 
Ideał wspólnej sprawy, przekonanie o wspólnotowym dążeniu do realizacji marzeń przestaje istnieć. Niegdysiejsi przyjaciele – "bojownicy z tamtych lat" – idą przez życie bez ideałów i wiary. Ich atrybutem staje się tytułowa biała flaga – symbol kapitulacji w walce o młodzieńcze aspiracje. Życiowe zdarzenia i realia gospodarczo-społeczne sprawiają, że jednostce zostaje odebrane poczucie zakorzenienia w relacjach z innymi ludźmi. Wchodzący w dorosłe życie człowiek pozostaje osamotniony w doświadczeniu rozczarowania, a doświadczenie to wyraża w tekście retoryczne pytanie, powracające niczym mantra w każdym refrenie i zwielokrotnione w finalnej części utworu:

Gdzie są moi przyjaciele?
Bojownicy z tamtych lat
Zawsze było ich niewielu
Teraz jestem sam […]
Gdzie oni są?
Zabrakło ich
Gdzie oni są?
Zabrakło ich
Gdzie oni są, są, są, są
Są, są, są, są, są
 
Warto zaznaczyć, że na odbiór Białej flagi wpływał kontekst polityczny początku lat osiemdziesiątych. Tekst drugiej zwrotki w pierwotnej wersji rozpoczynał się od słów: "Co to za pan/ w kulturalnych okularach". Proponowany przez Ciechowskiego zapis nie mógł spotkać się z przychylnością cenzury, gdyż budził silne skojarzenia z generałem Wojciechem Jaruzelskim. Tekst został więc zmieniony i w ostatecznej, nagranej studyjnie wersji brzmiał: "Co to za pan/ Tak kulturalnie opowiada". Jednak, o czym wspomina Leszek Gnoiński [autor biografii zespołu Republika], Ciechowski, pisząc pierwotną wersję utworu, nie odwoływał się do Jaruzelskiego, ale inspirował się autentyczną postacią przyjaciela sprzed lat, który zaangażował się działalność młodzieżowych organizacji komunistycznych i "sprawił sobie okulary w złoconych oprawkach". Za wiarygodnością tej informacji przemawia fakt, że Ciechowski napisał tekst w czasie, w którym Jaruzelski nie był jeszcze I sekretarzem KC PZPR. Pierwszy koncert, podczas którego artysta zaśpiewał Białą flagę, odbył się 25 kwietnia 1981 roku w Toruniu, Jaruzelski zaś objął urząd I sekretarza 18 października 1981 roku. Ta argumentacja, oparta na chronologii wydarzeń, utwierdzać może w przekonaniu, że tekst Białej flagi dotyczy spraw pokolenia w wymiarze aksjologicznym i nie jest – w intencji autora – wypowiedzią bezpośrednio angażującą się w politykę.
 
Ze stylu od razu można wywnioskować, iż jak to opisano, Sylwia Gawłowska to członkini Akademii Fonograficznej w sekcji muzyki rozrywkowej; wokalistka i autorka tekstów; zatrudniona w Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu a poza tym oczywiście dr nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa.
 
Książka za to ma ładną okładkę autorstwa Karola Stolarka (LINK).

Kończymy na innej gwieździe lat 80-tych. Judas Priest wydali teledysk do utworu tytułowego albumu z 1990 roku Painkiller. Klip został wykonany na 30. rocznicę tej dwunastej płyty studyjnej brytyjskiego zespołu: pierwszej nagranej z perkusistą Scottem Travisem i ostatniej z piosenkarzem Robem Halfordem.

Wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.