czwartek, 2 lipca 2020

Giorgio Chirico: Melancholia i tajemnica ulicy, czyli realizm magiczny na okładkach New Order i Armii

Czas i śmierć są związane z melancholią, ze smutkiem i z samotnością... Kategorie te są obecne na obrazach Giorgio Chirico (1888–1978), których sens skrywają puste place, zacienione  kolumnady i wyniosłe wieże... Jego dzieła są przesycone dziwnym, niemal złowrogim nastrojem. Cechy te są wręcz namacalne na najbardziej znanym jego obrazie, zatytułowanym po prostu Melancholia i tajemnica ulicy. Nie ma na nim nic szczególnego: ulica, gdzieś w jednym z miast. Lecz gdy zaczniemy przyglądać się, zaczynamy odczuwać przerażenie, które z każdą chwilą puchnie i zaczyna wypełniać to miejskie wnętrze. Biały budynek z rytmicznym rzędem arkad, pod którymi zalegające cienie gromadzą pełną grozy ciszę, wylewającą się na cały plac... 


De Chirico urodził się w Volos, w Grecji. Studiował sztukę w Atenach, Florencji i Monachium. W tym czasie zainteresował się pismami Friedricha Nietzschego i Artura Schopenhauera. W latach 1936–1937 zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie od razu zyskał sławę miejscowego celebryty o statusie ojca surrealizmu, choć sam w 1928 roku opuścił to środowisko. Opisał ich później jako grupę zdegenerowanych, chuliganów, zepsutych bachorów, próżniaków, onanistów i pustelników . Wielokrotnie wystawiał swoje prace w Europie i Stanach Zjednoczonych, m. in. podczas Triennale w Mediolanie w 1973 r. Jego obraz  Bagni Misteriosi (Tajemnicze łaźnie), stworzony w USA, był wystawiany w Milanese Parco Sempione gdzie pozostał i do dziś jest podziwiany.

Twórczość tego malarza ulegała wielu przemianom, dzieląc się na rozmaite fazy, odbijające jego kapryśną naturę. On sam wpływał na innych malarzy. Zawdzięczamy mu powstanie takich surrealistycznych ikon jak: Max Ernst, Salvador Dalí i René Magritte, natomiast jego samego urzekła twórczość Arnolda Böcklina. Był nią zafascynowany przez całe swoje długie życie. Zauważył kiedyś: za każdym razem, kiedy widzę obrazy Böcklina odczuwam dziwną radość i pełne szczęścia wzruszenie, zachęcające mnie do doskonalenia się: odczuwam szczęście i wiarę, które może dać mi wyłącznie wielkie malarstwo… Nie dziwią zatem jego obrazy powstałe na kanwie Wyspy Umarłych Böcklina, o której pisaliśmy TUTAJ.







Oprócz tego tworzył własne, tajemnicze dzieła, wszystko zgodnie z sentencją Nietzschego: Sztuka jest rodzajem zadawania zagadek, który odgadującemu dostarcza rozkoszy płynącej z bystrości i ostrości własnego umysłu. Owo pojęcie zagadki towarzyszyło mu całe życie, o czym doskonale świadczą słowa zawarte na autoportrecie z 1911 roku: Et quid amabo nisi quod aenigma est? (Co ukocham, jeśli nie tajemnicę?). Pozostawił nam trudne do zakwalifikowania prace, niby nowoczesne, a równocześnie z wieloma odniesieniami do wzorów malarstwa klasycznego, szokujące i programowo anty-awangardowe, opiniotwórcze i niepokorne, powstałe wbrew wszelkim modom i wywołujące modę na realizm określany jako magiczny.

Wśród motywów chyba najbardziej zagadkowych spotykanych u niego są wieże. Pojawiają się na wielu płótnach i gdy przypomnimy sobie, iż są symbolem samotności i izolacji, smutek obrazów Chirico uderza w nas z całą siłą.








Chirico inspiruje i zadziwia od lat. Także muzyków. Jego metafizyczne obrazy zdobią okładki wielu płyt niezliczonej ilości muzyków, z rozmaitych stylów i gatunków muzycznych, wśród których da się wymienić  Armię z albumem Ultima Thule, na której umieszczono Melancholię i tajemnicę ulicy, New Order  z singlami Thieves like Us i Murder na których są fragmenty obrazu Zły duch króla, i Badfingera Magic Christian Music. Lecz nie tylko to. Zainspirował również na wielu znanych pisarzy, w tym Sylvię Plath, Johna Ashbery, Marka Strand i Gabriele Tinti





Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 1 lipca 2020

Byli wśród nas: Dave Greenfield z the Stranglers


Jeszcze w marcu The Stranglers (pisaliśmy o ich albumie Feline TUTAJ, a o Aural Sculpture TUTAJ) przypominali swoim fanom o swojej trasie koncertowej po Wielkiej Brytanii, która zresztą miała być ich ostatnią… Początek tournee planowali w Lincoln, w październiku 2020 roku. Obiecywali wykonać wszystkie swoje hity, w tym Peaches, No More Heroes i Walk On By i tak przez wszystkie 21 dni, od końca października do końca listopada. I chyba ta ostatnia trasa jednak dojdzie do skutku, o czym wspominaliśmy TUTAJ

Straglersi jak do tej pory okazali się nie do zaduszenia, przetrwali wszystko, od odejścia ich frontmana, Hugha Cornwella, po emeryturę Jet Blacka  w wieku 78 lat, więc może przetrwają także ostatnią, wielką stratę, jaką stało się odejście na wieczność Dave Paul Greenfielda? Choć na dzień dzisiejszy wydaje się, że tego już nie pokonają.

Bo Dave Greenfield był muzykiem absolutnie wyjątkowym. Sam jego życiorys nadaje się na materiał, z którego można by wykroić niezły serial obyczajowy. 

Urodził się w Brighton w marcu 1949 roku. Jego ojciec, utalentowany pianista, był drukarzem i chociaż nie zmuszał syna do nauki gry na instrumencie, ten zaczął interesować się muzyką już w wieku trzynastu lat. W szkole kolega nauczył go gry na gitarze, zanim zaczął naukę gry na fortepianie. Opuścił szkołę w wieku siedemnastu lat, nie przystępując do egzaminów końcowych, bo dołączył do zespołu The Initials, który grał covery w amerykańskich bazach wojskowych w Niemczech. Przez następne pięć lat razem z tym zespołem podróżował po Niemczech, a w przerwach próbował dorobić jako stroiciel fortepianów i pracownik w firmie drukarskiej ojca. 

Kiedy The Initials rozwiązali się, grał w różnych zespołach, rozmaite gatunki muzyki, m.in. brass-rocka wraz z Freeway w 1972 roku i progresywnego rocka z Rusty Butler.  

Wszystko zmieniło w 1975 r. Podczas wakacji w Niemczech. Dave odpowiedział na ogłoszenie umieszczone w Melody Maker przez  The Stranglers i został zaproszony do Chiddingfold Surrey na przesłuchanie.  Był trzecim muzykiem, który zaprezentował swoje umiejętności przed triem złożonym z Jet Blacka (perkusja), Jean-Jacques Burnela (bas) i Hugh Cornwella (gitara / wokal). Zespół po odejściu gitarzysty i klawiszowca, Hansa Wärmlinga, zmuszony był znaleźć nowego muzyka. Greenfield spodobał się, został przyjęty i już po tygodniu wystąpił z nimi na Watchfield Free Festival w niedzielę 24 sierpnia. I tak już zostało na kolejne 45 lat…


Początkowo grali ponurego, wręcz mrocznego i raczej niekomercyjnego rocka, który uległ przemianie w punk rock w trakcie trasy koncertowej, odbytej z zespołem The Ramones w 1976 roku, zachowując jednak z dawnego brzmienia syntezator.


Zespół wydał ogółem 17 albumów studyjnych, w tym ostatni w 2012 roku o nazwie Giants, 15 albumów koncertowych, ostatni w 2005 roku – Coast to Coast: Live on Tour, 28 komplikacji z ostatnim tytułem, wyprodukowanym w 2006 roku The Very Best of The Stranglers, oraz dwa projekty specjalne: Laid Black i Clubbed to Death, który znalazł się w remiksie Roba D, na ścieżce dźwiękowej Matrix Reloaded.



Muzycy kilkukrotnie koncertowali w Polsce, ostatni w 2018 roku, na Tauron Life Festival w Oświęcimiu pod Krakowem. Od pewnego czasu była mowa o osiemnastym albumie studyjnym… wszystko było zaplanowane aż ogłoszono w poniedziałek 4 maja, że Greenfield zmarł poprzedniego dnia, ponieważ zaraził się koronawirusem podczas leczenia w szpitalu gdzie trafił z powodu problemów z sercem.

Dave był najbardziej zagadkowym członkiem zespołu, niezmiernie rzadko udzielał wywiadów, miał żonę Pam i nie miał dzieci… 


Nie zdradzał żadnych ambicji do kariery solowej, nie nagrał własnych indywidualnych albumów (choć ma w dorobku album z innym członkiem zespołu - Jean-Jacques Burnelem). Lecz bez jego klawiszy The Stranglers nie osiągnęłoby swojego, jakże wyróżniającego się na tle innych zespołów, brzmienia. Aby poznać lepiej Greenfielda warto zapoznać się z treścią wywiadu, którego udzielił jakiś czas temu  Damianowi  Franklinowi i Robowi Sheridan:

Przed dołączeniem do Stranglerów byłeś w wielu zespołach, w tym w Rusty Butler & Credo. Kiedy zacząłeś grać w zespołach?

Nauczyłem się grać gitarze w szkole od starszego kolegi i, gdy się wystarczająco nauczyłem, dołączyłem do zespołu. Ktoś grał na gitarze prowadzącej, a ja na rytmicznej.

Co pamiętasz z przesłuchania w domu w Chiddingfold?

Pamiętam, że kiedy tam przyjechałem, mieli tylko pianino elektryczne. W tamtych czasach zdecydowanie wolałem organy, ponieważ moja lewa ręka nie była na fortepianie tak sprawna jak na organach (to są zupełnie inne techniki). Ale oczywiście byłem wystarczająco dobry (lub najlepszy, z tych, których przesłuchiwali) i dostałem tę pracę.

Jakie były twoje pierwsze wrażenia The Stranglers, zarówno jeśli chodzi o grupę jak i o osoby?

Naprawdę nie pamiętam, poza tym, że Jet był inny niż się spodziewałem. Zapytałem go przez telefon, dlaczego nazywa się Jet, i powiedział, że to dlatego, że był najszybszym piechurem [dokładnie najszybszy na dwóch nogach].

Kiedy i gdzie po raz pierwszy wystąpiłeś z zespołem?

To był jakiś festiwal. Nie pamiętam nazwy. Myślę, że to było wkrótce po tym, jak do nich dołączyłem. (Może po niecałym tygodniu).

Ten koncert był w Watchfield Free Festival w Wiltshire, w niedzielę 24 sierpnia 1975 roku. Wcześniej sądzono, że pierwszy koncert Dave'a odbył się w Nashville Rooms, w Londynie, gdy grali w suporcie Viv Stanshall w połowie września 75 roku. (zależy od tego czy ma się na myśli koncert „darmowy,” którym był występ na festiwalu czy występ komercyjny a wtedy pierwszym był w The Nashville).

Wielu wczesnych recenzentów porównywało cię do Raya Manzarka, ale zawsze utrzymywałeś, że nie słuchałeś The Doors przed dołączeniem The Stranglers. Więc kto miał na ciebie największy wpływ?

Jedynymi utworami The Doors, które znałem, było Light My Fire i Riders on the Storm. Lecz prawdopodobnie największy wpływ na moją grę miał Jon Lord (Deep Purple), a taże Rick Wakeman (Yes).

Krytycy stale wykluczali wasz zespół z ruchu Punk ze względu na obecność instrumentów klawiszowych. Czy uważasz, że instrument, na którym grasz, wyróżnia zespół spośród innych?

Tak, na pewno. Ale zawsze uważałem, że jesteśmy New Wave, a nie Punk.

Czy w połowie lat 70. zgodziłbyś się z tezą, że twoje klawiatury były elementem łączącym Prog i Punk, a tym samym, że przyczyniły się do wzrostu komercyjnej atrakcyjności zespołu i jednocześnie w ten sposób zwiększyły waszą publiczność?

Być może, chociaż nasz styl był wtedy zdecydowanie bliższy Punkowi, a połowa naszego materiału na początku była coverami.

Na wielu wczesnych zdjęciach nosisz wisiorek z pentagramem. Jakie znaczenie ma dla ciebie ten symbol?

Pentagram reprezentuje mikrokosmos (w przeciwieństwie do makrokosmosu). Ukazuje relację między jaźnią a wszechświatem. W tamtych czasach dość intensywnie studiowałem okultyzm.

Twój charakterystyczny styl wokalny pojawił się tylko na kilku utworach podczas całej kariery zespołu. Czy lubisz śpiewać i czy uważasz, że Twój głos znów pojawi się w kolejnym nowym materiale?


Lubię czasem sobie pośpiewać. Chociaż umiem (normalnie) śpiewać melodię, nie mam odpowiedniej jakości tonalnej. Co do przyszłości, nie wiem co będzie.

Od późnych lat 70. i przez całe lata 80. grałeś w jednym z najbardziej znanych zespołów na świecie. Jak się wtedy czułeś?

Wydawało mi się wtedy, że byliśmy bardzo zajęci, zawsze coś robiliśmy; i stało się to częścią życia. Zdecydowanie podobała mi się większość tamtych chwil.

Jakie są twoje wspomnienia ze Stanglersami z czasów Robertsa / Ellisa? Czy masz jakieś szczególne przykre albo przyjemne wspomnienia?

Dla mnie najgorsze były codzienne dojazdy do Londynu na próby.

Co najbardziej lubisz teraz, co najbardziej podoba Ci się z tego że należysz do zespołu?


Bez wątpienia - Granie.

Które utwory są najtrudniejsze do grania na żywo i dlaczego?

Zwykle te z bardzo szybkimi palcówkami.

Które utwory najbardziej lubisz grać na żywo?

Te trudne.

Na jakim etapie pisania piosenek dodawane są partie klawiatury?

Zmieniało się to przez lata. Także z utworu na utwór bywało inaczej.

Czy w taki sam sposób, jak powstał Golden Brown, czy tak samo w ostatnich latach jakieś piosenki wynikły z riffu na klawiaturze?


Nie, tak nie stało się od kilku lat.

Czy wolisz niezawodność i moc nowoczesnych instrumentów cyfrowych czy fizyczną „niezręczność” starych analogowych instrumentów takich jak Hammond?

Dla mnie Hammond jest najlepszy. Jestem inną osobą, kiedy gram ma nim, prawdopodobnie ze względu na dotyk klawiatury. Ale możesz uzyskać wszystko, co chcesz, z nowoczesnego sprzętu, więc ten jest znacznie bardziej odpowiedni (i lżejszy) do użycia, a zwłaszcza surfowania.

Czy nadal masz Hammonda i czy zastanawiasz się nad użyciem go na żywo?

Nadal mam M100 i Leslie, ale nie wyobrażam sobie, aby kiedykolwiek używałbym go ponownie na scenie.

Której klawiatury używałeś w przeszłości, tęsknisz?

Na 100% do Hammonda.

Czy nadal latasz samolotami?

Ostatni raz leciałem z Tonym (który mnie tego nauczył) około rok lub dwa lata temu. Moja licencja wygasła, więc nie mogę już latać solo

Zawsze towarzyszy Ci Twoja osobista, czarna torba. Co w niej jest?

Głównie różne „magiczne puzzle”. Również papierosy, zapalniczki, długopisy, szklanki, portfel, prawo jazdy, paszport, mapy, klucze, otwieracze do butelek, szwajcarski scyzoryk itp.  Tyle wywiad z 2011 roku
(LINK).

Na końcu naszych wspomnień o klawiszowcu Dusicieli posłuchajmy jeszcze fragmentu koncertu w Polsce. Tego z 2015 roku…


Lecz może bardziej interesujący był inny polski koncert, ten z 1986 roku. Miał miejsce w czasach jeszcze głębokiej komuny w warszawskim klubie Riviera-Remont podczas festiwalu muzyki alternatywnej Poza Kontrolą. Tam wraz z muzykami zespołu Republiki: Zbigniewem Krzywańskim na gitarze, Pawłem Kuczyńskim na basie, Sławomirem Ciesielskim na perkusji wystąpił Burnel… Nie było tam Greenfielda i nie było także Ciechowskiego

Teraz za to obaj mogą zagrać wspólnie.... I wspólnie odkryć kolejny mały świat.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 30 czerwca 2020

Robert Harvey Oshatz: Podobnie jak muzyka, architektura nie powstaje w próżni

Architektura uważana była od zawsze za tę sztukę, która jest najszlachetniejszą emanacją filozofii, przekładającą idee, na materialne twory przy pomocy nauk matematycznych. Opisaliśmy kiedyś naszym czytelnikom już architekturę parametryczną, wirtualną oraz monumentalną, bliższą rzeźbie (TUTAJ) a dzisiaj chcemy pokazać, czym jest architektura organiczna.

Ogólnie ujmując, aby nie wchodzić w skomplikowane dywagacje, jest to taki rodzaj budynków, które mają ukazać harmonię między ludzkim mieszkaniem a światem przyrody. Budynek, jego wyposażenie i otoczenie, stają się kompozycją twórczo zintegrowaną. Uważa się, że początkiem takiego myślenia jest działalność Franka Lloyd Wrighta, który pierwszy ukuł ten termin. 

Według niego, architekt zanim zacznie projekt najpierw musi przeprowadzić się od badania terenu, aby zobaczyć, jaka konstrukcja będzie pasować do naturalnego otoczenia przyszłego budynku. I pamiętać przy tym o tym, że te same materiały, które wybierze do wykonania zewnętrznej konstrukcji, odbiją się w jego wnętrzu, tak aby patrząc na przykład przez okno na zewnątrz, trudno było odróżnić te dwa elementy. Dlatego najczęściej do budowy domów organicznych stosuje się materiały lokalne, przez co mocniej wtapiają się w krajobraz.

Jednym z bardziej znanych współczesnych architektów organicznych jest Robert Harvey Oshatz (ur. 1945 r.). Tworzy domy od 1971 roku. Już w liceum podjął pracę u znajomego architekta, od którego wiele się nauczył. A jeśli dodamy, że podczas studiów pracował u najstarszego syna Franka Lloyd Wrighta, Franka Lloyd Wrighta Jr., geneza stosowanego przez niego stylu jest jasna.

Jego wizja bryły architektonicznej jest na wskroś indywidualna. Mówi on o tym tak: Do architektury nie podchodzę z perspektywy akademickiej lub teoretycznej, ale raczej widzę każdy projekt jako nowe doświadczenie.  Nie mam ochoty dwa razy malować płótna w taki sam sposób. Każde dzieło architektury to osobny pomysł. Każde miejsce i każdy klient jest bardzo indywidualny i trzeba dostrzec inspirację lub źródło pomysłu architektonicznego, która łączy te oba elementy; więc z tego powodu nie brakuje mi pomysłów. Zamiast próżnego poszukiwania, zawsze ufam, że dzień jutrzejszy przyniesie nowy projekt i nowe pomysły do przeanalizowania. Lubię rozwiązywać nowe problemy. Nieważne, czy są to zagadnienia skomplikowane, czy proste. Staram się robić wszystko, co w mojej mocy, w określonym odcinku czasu. Nie próbuję być innym tylko tego powodu, że zmieniam się. Jeśli staję się inny, to staję i kropka. Architekt jest artystą, twórcą, logikiem ewoluujących struktur estetycznych; projektantem nie tylko wizualnej, ale także wewnętrznej przestrzeni. Architektura według mnie jest syntezą logiki i emocji, eksplorującą i spełniającą marzenia, fantazje i realne warunki życia moich klientów, a to wszystko po to, aby tworzyć budynki, które egzystują w zgodzie ze swoim otoczeniem, tak aby mieszkańcy żyli w nich w spokoju  (LINK).
 

Spójrzmy teraz na zaprojektowane przez niego domy. Zwróćmy uwagę na zastosowane w nich materiały: głównie drewno, które pozwala na zastosowanie nieograniczonych form, nieograniczonych oczywiście ludzką wyobraźnią… Oprócz drewna widzimy kamień polny oraz ceramikę wykonaną zapewne z miejscowych, bliskich miejsca, w którym stoi dom, pokładów gliny. Zieleń wokół domów pozostawiana jest w zasadzie w niezmienionym stanie, tak jakby budynek urósł a nie powstał w wyniku robót z użyciem maszyn budowlanych. Duże okna powodują integrację mieszkańców z otoczeniem domu. Budowle prezentują się inaczej z każdej strony, stając się bliższe rzeźbie niż architekturze. Ich kształt zdeterminowany jest krajobrazem, stanowiąc prawdziwe wyzwanie dla projektanta: niezależnie czy jest to leśna polana, skarpa morska, czy brzeg rzeki. Wszystko zgodnie z opinią Oshatza, który kiedyś stwierdził, że Podobnie jak muzyka, architektura nie powstaje w próżni (LINK).
 

To inaczej niż nasz blog, który powstaje w wirtualnej pustce.
  














Więcej informacji na temat artysty znajdziemy TUTAJ


Czytajcie nas -  codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Isolations News 95: Stephen Morris i Peter Hook transmitują, Joy Division i rocznica LWTUA, Band on the Wall, the Buzzcocks, Psychedelic Furs, the Distractions i Pearl Jam - reaktywacja, Metallica - najlepsza piosenka, czaszki i zombie w natarciu

W sobotę 20 czerwca 2020 r. w ramach pracy 24-godzinnego sklepu internetowego miała miejsce zorganizowana przez Mute Short Circuit godzinna transmisja nadawana z domów artystów z całego świata, którzy opowiedzieli o swoich ulubionych płytach. 


Pierwszym z nich był Stephen Morris, perkusista Joy Division i New Order. Można się zdziwić, oglądając jego kolekcję...

Skoro mowa o członkach Joy Division to Peter Hook krytykuje rządowe obostrzenia dotyczące występów muzyków na żywo, mimo złagodzenia większości zakazów spowodowanych pandemią. Premier GB Boris Johnson zapowiedział otwarcie restauracji i barów od 4 lipca, ale sale koncertowe i kluby nocne pozostaną zamknięte. Hook miał zaplanowane występy w klubie Hacienda przez całe lato...(LINK). Podobny news w formie wideo można zobaczyć TUTAJ. Hooky akurat nie powinien narzekać, opchnie tekst po Ianie, albo kurtkę i jakoś da się przeżyć... 

Swoją drogą - może pora na opchnięcie jedynego pełnego zapisu wideo koncertu Joy Division, tego z Plan K - i w końcu go zobaczymy, my zwykli śmiertelnicy?

 
Tymczasem mija 40 lat od nagrania Love Will Tear Us Apart o czym pamięta The Indepedent drukując obszerny artykuł na ten temat (TUTAJ). 


My akurat tej piosenki za bardzo nie kochamy, ale skoro to największy hit zespołu, to opisaliśmy go kilka razy TUTAJ. Wybraliśmy też najlepszy cover, i zdecydowanie wygrali Swans. Z czegoś trzeba żyć i każda kapela ma w dorobku taki koszmarek. Warto pamiętać - jeden dobry singiel przelicza się w cywilizowanym świecie na willę z basenem.


Jeszcze w klimacie Joy Division, bo przecież tu występowali - legendarny klub Band on the Wall zostanie otwarty - choć bez muzyki na żywo. Jednak będzie można w  pubie zjeść i wypić. Planowane jest otwarcie nowego tarasu (LINK).


   
Teraz nieco o Factory Records - the Distractions (o których pisaliśmy TUTAJ) wracają jako New Distractions. I wydają płytę z dwoma nowymi utworami (LINK). Dochód z niej przeznaczony będzie na walkę z COVID-19 oraz na rzecz bezdomnych. 

New? Jak mawiają na wsi - ze  starej baby młodej nie zrobisz. A co dopiero z chłopa...  Prawda jest taka, że czterdziestka mija  - wór dłuższy od kija.




Niech zatem będzie i o kiju - grali z nimi Joy Division, choć teraz mówi się, że było odwrotnie - the Buzzcocks na ośmiopłytowej kompilacji prezentuje wszystkie swoje utwory, oto klip reklamowy:
Zamówienie można złożyć TUTAJ. Świszczące Fiuty dla nas pozostaną zespołem o najbardziej hu##&&ej nazwie ever. ...



Kolejne powroty - Psychedelic Furs wyda pierwszy album po 29 latach. Płyta zatytułowana Made of Rain pojawi się w sklepach 31 lipca (pierwotnie miała mieć swą premierę 15 maja). Na razie zespół pochwalił się singlem:


Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej.



Ciąg dalszy powrotów, tym razem jednak zza grobu - album Davida Bowie p.t. Ouvrez Le Chien z 1995 roku, zostanie udostępniony na platformie streamingowej (LINK). David jak Lenin - wiecznie żywy.



Wiecznie żywi są też Pearl Jam, którzy zaliczyli swój pierwszy występ w tym roku, oczywiście  poprzez internet. Zespół wykonał nową piosenkę Dance of the Clairvoyants 


Ludzie wniebowzięci, nam natomiast z wielkiej czwórki grunge zdecydowanie najbardziej podobali się Smashing Pumpkins...


 
Również wiecznie żywa, choć zdaje się że też wiecznie (jak mawiał klasyk) pod gazem, jest Metallica. Właśnie fani wybrali  ich ulubioną piosenkę. Została nią Master of Puppets. Na drugim miejscu One (LINK).


My wolimy One, bo inspirowana jest filmem który opisywaliśmy TUTAJ. Kto nie zna - niech poczyta, warto. I wcale nie jest to opowieść o Wincentym Kadłubku. Bynajmniej nie o Wincentym...



Sir Ian McKellen zagra Hamleta w widowisku nagrywanym online. Aktor (pamiętamy go z roli Gandalfa) ma 81 lat. Sztuka produkowana jest dla.... osób niewidomych… (LINK). W związku z tym ponoć rolę Ofelii zaproponowano Gollumowi.


W temacie - twórcy serialu opartego na Władcy Pierścieni szukają aktorów do roli Orków. Mają mieć śmieszny wygląd (LINK). Już po ciszy wyborczej, więc możemy dyskretnie zasugerować, który z kandydatów idealnie spełnia wszystkie wymagania, poza tym ma doświadczenie w TV. Nawet był jej kandydatem.     



W klimacie... Zmarła Dame Vera Lynn, piosenkarka która śpiewała (podnosiła morale) żołnierzy na frotach II wojny światowej, miała 103 lata. Czy cokolwiek pamiętała z tamtych czasów pozostaje zagadką. Opatrzyliśmy ten news rysunkiem autorstwa Kurta Vonneguta, który pojawił się w jednym z newsów powyżej (kto zna ten wie). Widoku pani Lynn nie udało się zamieścić, był jeszcze bardziej drastyczny niż widok Sir Ian McKellena, a nawet Orka.


 
Z krainy wynalazków - barcelońska opera Gran Teatre del Liceu została ponownie otwarta i wykonała swój pierwszy koncert od czasu blokady koronawirusa - publiczność nie musiała się martwić o dystans społeczny, zapewniły go poustawiane na widowni rośliny (LINK). Był to można powiedzieć koncert zza krzaka... 

A propos krzaków i sztuki  przypomina nam się taki dowcip: mały niedźwiadek nie może zapaść w sen zimowy. Prosi dziadka żeby zrobił teatrzyk. Ten w końcu zgadza się pod warunkiem, że mały obieca zasnąć. Bierze dwie ludzkie czaszki i mówi: 

- co tam tak szeleści w krzakach docencie Malinowski? Może to niedźwiedzie?

- jakie niedźwiedzie, tutaj? To na pewno świstaki profesorze Kowalski.    
 

My zaszeleścimy znowu jutro - dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 28 czerwca 2020

Z mojej płytoteki: Aya RL - jedna z najważniejszych płyt polskiej muzyki rockowej

To były festiwale w Jarocinie w 1984 i 1985. Wtedy stało się coś niesamowitego - na pierwszym z nich, jako debiutant, a na drugim już jako gwiazda, wystąpił zespół Aya RL. Ten koncert z 1984 roku, na którym w piosence Nasza Ściana Kukiz walił młotem w obitego blachą kozła, zahipnotyzował publikę absolutnie niesamowitym brzmieniem. Nie ukrywam, że głównie gitara Jarosława Lacha roztaczała nieznany dotąd muzyczny klimat. Czerniawski - niepozorny, za klawiszami, doskonale kontrolujący jednak wszystko, no i ekspresyjny Kukiz. Kukiz z najlepszego artystycznego okresu. W 1985 roku w zasadzie zaczęło się dość niewinnie na próbie:

tak, tak - ten w żółtym podkoszulku to właśnie Paweł Kukiz, występujący tam rok wcześniej również z zespołem Piersi w bardzo niecenzuralnym koncercie... I choć na tej próbie zagrali kawałek the Walk zespołu the Cure, to mieli swój styl, byli na polskiej scenie wydarzeniem zupełnie z kosmosu a ich płyta, do dziś pozostała kanonem polskiego rocka.

Aya RL to było po prostu coś niezwykłego.

Zespół grał ciekawą muzykę, elektroniczna perkusja nadawała rytm, a na drugim planie Czerniawski z Lachem roztaczali chłodny pejzaż. Teksty były inteligentne, gdzieś zza intelektualnej zasłony wykukiwał zbuntowany duch punka (Pogo I czy Pogo II), ale całość była naszą rodzimą odmianą  chłodnej fali


Później niestety zespół nieco w moich oczach stracił nagrywając Skórę, na szczęście jednak tego hitu na ma na omawianej dziś płycie. 

Jak przystało na wielkiego fana tego albumu, posiadam w kolekcji remaster cyfrowy, i oczywiście oryginalny winyl...


Aya RL - czyli jak kiedyś wyjaśnili w jednym z wywiadów, Aya Red Love, bije po oczach czerwienią, i prostą szatą graficzną. Zdjęcie może być interpretowane wieloznacznie, grupa za czerwonymi kratami a Czerniawski za ekranem z folii. Być może to aluzja do systemu komunistycznego, a być może to ów przejrzysty lód, o którym śpiewają w wielkim hicie Unikaj Zdjęć


Album otwiera klimatyczny Księżycowy krok: 

Noc przytula mnie
Pieści z całych sił
Jej oddaję to, co mam
Oddaję sny
Daję swoje sny
Daję to co mam
I przez cały czas
Wiem
Nie jestem sam
Budzę się przy blasku ostrych barw
Głuchnę w wielkim huku słusznych salw
Dławię się słowami których wstyd
Modlę się do bożków obcych mi
Daj mi księżycowy krok
Wiarę w ślepe oczy
Nabrać oddech by znów iść
Pozwól - dobra Nocy
Daj mi księżycowy krok
Weź mój sen proroczy
Klucz do ciszy w której trwasz
Daj mi, dobra Nocy...


Po tym doskonałym intro pora na znakomitą polską wersję Ściany, a więc Nasza ściana. 


Naciskam ręką ruchomą ścianę, lecz ona wciąż trwa
Jeszcze pogładzę ją palcami i odchodzę, nie przyjdę tu sam
Od ludzi dumnych, kruchych jak sława, Ty oddzielaj nas
Od nienawiści, idei Marsa, Ty oddzielaj nas
Przed pustką ochroń nas
Przed błędnym hasłem, słowem, zasłoń nas
Będziemy wzmacniać i przesuwać Cie tak, byś naprzód szła
I podeprzemy Cię swoja siłą, gdy będziesz się chwiać
A kiedy, kiedy przyjdzie już czas, my zburzymy Cię
I zbudujemy przepiękny pałac, on jest naszym snem
Od ludzi dumnych, kruchych jak sława Ty, Ty oddzielaj nas
Od nienawiści, idei Marsa, Ty oddzielaj nas
O przed pustką zasłoń nas
Przed błędnym hasłem, słowem, Ty mocno zasłoń nas


Ten bardzo inteligentny protest song niewiele stracił z aktualności... Czyż bowiem nie chodzi o idee Mar(k)sa? Klimat piosenki do dziś poraża a jej brzmienie, jak i w zasadzie brzmienie na całym albumie, wcale nie dało się nadgryźć zębowi czasu... Po prostu genialne!

Czy to oni? jest słabszym momentem płyty, szkoda że zespół nie zastąpił tej piosenki czymś lepszym. Za chwilę jednak ten słabszy moment zostaje wynagrodzony nam z nawiązką, bo pora na Unikaj zdjęć...

Zasłoń swą twarz przejrzystym lodem
Omijaj znaki, unikaj zdjęć
Chroń swoje ręce - chroń swoje oczy
Kontroluj odbiór
Unikaj zdjęć
Unikaj zdjęć - wyblakłych kart odbitek złych
Unikaj zdjęć - wyblakłych kart odbitek twych
Przykryj swą twarz przejrzystym lodem
Unikaj zdjęć!
Unikaj zdjęć!
Unikaj zdjęć!
Mam szczelne wszystkie moje, moje drzwi!
Mam zasłonięte wszystkie moje okna!
Mam szczelne wszystkie moje, moje drzwi!
Mam zasłonięte (choć są brudne i zniszczone) moje szyby!
A jednak Ja jestem Ja! Ty to Ja! On to Ja! Wy to Ja!
Ja jestem Ja!
On to Ja!
Ty to Ja!
Wy to Ja!
Wy to Ja!
Uciekam wciąż przed obiektywem - powielaczem moich myśli!
Uciekam wciąż przed obiektywem - powielaczem moich kroków!
Uciekam wciąż przed obiektywem - powielaczem mej ucieczki!
Unikam zdjęć!
Unikam zdjęć!
Unikam zdjęć!
A jednak Ja jestem Ja! Ty to Ja! On to Ja! Wy to Ja!
Ja jestem Ja! On to Ja! Ty to Ja! Wy to Ja! Wy to Ja!
Ja jestem Ja!
On to Ja!
Ty to Ja!
Wy to Ja! Wy to Ja!
Ja jestem Ja!
On to Ja!
Ty to Ja!
Wy to Ja! Wy to Ja!
WY TO JA!
WY TO JA!


Jakże doskonale w tym utworze współgrają ze sobą wokal, klawisze i gitara... Wy to ja, krzyczy Kukiz, wszyscy za jakiś czas będziemy starzy, przeminiemy i nic nas nie uchroni przed końcem. Aya RL trzyma poziom bowiem od piosenki Nie zostawię, zaczyna się strona B albumu. Jak mawia klasyk: nikt tak pięknie nie pisał o miłości...

Ty oddasz mi swe nadzieje i sny
Powiem Ci
Bądź chłodem nad wodą w każdy duszny dzień
I bądź szczelną zasłoną ochroń dom przed złem
Ja dam Ci ogień, dam Ci żar,
Jeśli zechcesz zamienię się w wiatr i uniosę nad strach
Ty
Nie bój się burz, nie bój się słów strasznych snów jestem tu
Swoją głowę wtul pod mój płaszcz
On da ci noc, ciepły schron w każdy czas
Ja nie wypuszczę Twych rąk, nie zostawię, przeniosę nad smutkiem, nad pustką
Zbuduję Ci most
To ja nie wypuszczę Twych rąk, nie zostawię, przeniosę przez życie nad śmiercią
Zbuduję Ci most 


Chciałoby się zapytać - po kiego wała była wam Skóra? Trzeba było postawić na ten kawałek, to zaiste arcydzieło i chyba jednak najlepszy utwór na albumie, choć konkurencja jest ogromna....

Po nim dołująca Ulica Miasta i instrumentalna Polska - pokazujące jak mocno w korzeniach zimnofalowych umiejscowiona była wtedy twórczość zespołu. Po nich mamy znowu coś mocnego i zupełnie nadzwyczajnego: Wariant C

To jest jeden dzień
Z kraju gdzieś bez okien ram
Z kraju czarnej dziury - z kraju DARK

Zamiast słońca - mgła
Nie ma nazwisk - jestem Sześć
Zamiast miast - stalowe kłębowiska

Wszędzie JEGO wzrok
JEGO głos drgał w każdym z nas
W kraju DARK jedyny głos

Poprowadził mnie w labirynty
Zimnych ścian
Było dużo ludzi - tak jak ja
Pracowali wciąż
Pracowali - dudnił stos
Wybrał miejsce i podłączył mnie

Potem poszedł do swej żony
Ucałował swoje dzieci
Nowy miał garnitur, gdy do parku szli...

To jest jeden dzień...
To jest drugi dzień...
To jest trzeci dzień...
To jest czwarty dzień...

To jest jeden dzień...
To jest drugi dzień...
To jest trzeci dzień...
To jest czwarty dzień..


Nie wiem dlaczego, ale wtedy jak i dzisiaj tekst tej piosenki kojarzy mi się z Ianem Curtisem z Joy Division. Wiem że pewne fragmenty nie pasują, ale tak już mam i pewnie z taką świadomością umrę... 

Album kończą dwa protest songi - Pogo I, Pogo II. Piosenki próbujące nam otworzyć oczy i do dzisiaj będące naszymi drogowskazami... 

Gdy zgadzasz się
z każdym nakazem
Nie wiesz co to znaczy upaść i wstać
Gdy zgadzasz się
na wszystko z góry
Nigdy nie przepadniesz bez wieści za dnia
Gdy mówisz: TAK!
na każde słowo
na każde słowo
i na każdy czyn
Gdy żyjesz tak
Masz zapewnione na swej mogile ilość swych dni

Gdy mówisz: NIE!
Wiesz co to znaczy: być albo nie być
kochać i kląć
Gdy mówisz: NIE!
Wiem, że nie czekasz na przeznaczenie
walczysz o los!
Gdy mówisz: NIE!
To jesteś gotowy, zawsze gotowy by odejść stąd
Gdy Mówisz: NIE!
Nigdy nie przegrasz - choćbyś miał zginąć...

Gdy mówisz: NIE! 


MARSZ! MARSZ!
Naprzód iść!
Mogę przecież godnie żyć!
MARSZ! MARSZ!
Nie ma pauz!
Nie ma czasu na to, żeby stać!
MARSZ! MARSZ!
Nie ma - stać!
Kto nie jest z nami
Jest przeciw nam!
MARSZ! MARSZ!
Nie ma stać
Gdy naprzód nam!
Z drogi złaź!
MARSZ! MARSZ!
Nie ma Cię!
Iść do przodu
Osiągnąć Cel!
MARSZ! MARSZ!
Z całych sił!
Ty musisz ciągle iść!
I ani kroku w tył!
MARSZ! MARSZ!
Nie bój się!
Wiesz co dobre
I co złe!
MARSZ! MARSZ!
Naprzód idź!
A kiedy będzie to co ma być?
Iść poprzez Noc
Noc ukryje nasze twarze - da nam MOC!
Iść poprzez Noc
Noc ukryje nasze twarze - da nam MOC!
Iść poprzez Noc
Noc ukryje nasze twarze - da nam MOC!


Ciekawe co dzisiaj o tych piosenkach powiedziałby Paweł Kukiz

Wiele się od wtedy zmieniło, my jednak pozostaliśmy wierni tamtym ideałom. I będziemy do końca a nawet o jeden dzień dłużej. My.

Dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

 
Aya RL, Tonpress 1985, produkcja: Walter Chełstowski i Igor Czerniawski, tracklista: Księżycowy krok, Nasza ściana, Czy to oni?, Unikaj zdjęć, Nie zostawię, Ulica miasta, Polska, Wariant C, Pogo I, Pogo II 

P.S. Słuchali poza the Cure na pewno Yello, choć Pogo i Stella (omówiona TUTAJ) pochodzą dokładnie z tego samego roku, a może było odwrotnie, i to Yello słuchali Aya RL