Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Variete, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Variete, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lipca 2018

Wiersze Grzegorza Kaźmierczaka z zespołu Variete: Play Record - migawki z ludzkiej egzystencji

Nie ukrywam, że Variete kibicuję od lat 80-tych. Zespół widziałem na koncertach wiele razy, i w różnych wcieleniach. Na zaprezentowanie całych ich płyt, które stały się kanonem chłodnej fali, przyjdzie jeszcze na naszym blogu czas, dziś natomiast chciałem napisać nieco o tekstach. Tak na prawdę o malutkim tomiku poezji Play Record, który ukazał się na naszym rynku w 2002 roku dzięki wydawnictwu N.A. Marketing z Bydgoszczy. 


Stałem się jego szczęśliwym posiadaczem dzięki rozmowie po koncercie Variete w moim mieście, z wokalistą i autorem, który przysłał mi dedykowany tomik. 


Jest to bardzo skromne wydawnictwo, ale to nie ujmuje doskonałej zawartości jaką zawiera, czyli 15 wierszom-tekstom. Ktoś może zapytać dlaczego teraz o tym postanowiłem napisać? Wcześniej nie miałem muzycznego bloga, poza tym muzyka i ogólnie twórczość które na tym blogu prezentujemy, są uznane, przynajmniej przez nas, za ponadczasowe. Niech to będzie też forma podziękowania mojemu koncertowemu kumplowi za ten prezent, i ogólnie za całą działalność artystyczną. O tomiku przypomniało mi się podczas słuchania płyty Melancholia zespołu z Płocka - Schröttersburg, gdzie, jak pisałem wcześniej, (TUTAJ) warstwa tekstowa pozostawia wiele  do życzenia. Gdyby teksty pisał dla nich Grzegorz...

W tomiku Play Record z 15 wierszy kilka zostało udźwiękowionych i stało się piosenkami Variete. I to na trzech z nich chciałbym się dziś specjalnie skupić, żeby uzmysłowić czytelnikom, jak mocno można spotęgować przekaz wiersza za pomocą muzyki. To oczywiście dla artysty na pewno banał, ale jak mawiają niektórzy: simple is beutiful. Chyba najlepszym tego przykładem jest wiersz American Way.

Jechałem autobusem linii 8 albo 68.
Chodził kanar, sprawdzał bilety
-Bileciki poproszę
Nie mam biletu, jestem bezrobotny.

Facet, który siedział w fotelu obok
-Wiesz co stary, mnie też kiedyś pomogli
i ja tobie pomogę, mam dla ciebie robotę.
-O co chodzi-zapytałem
-przyjdź do mnie,
pogadamy, przyjdź do mnie.

Umówiliśmy się u niego, na za dwa dni,
na godzinę osiemnastą.
Przyszedłem punktualnie.
Był, czekał na mnie.

Na ścianie miał wywieszone marzenia,
-Chcesz mówił, poczytaj,
-Ja chodzę nocami z papierosem pomiędzy
meblami i zamieniam je w cel.

Teraz przypominam sobie wszystko,
to o czym kiedyś zapomniałem,

zgniatali mnie
rodzinny król,
kierat,
rozpacz i miasto.
Wysłuchałem go i powiedziałem
-Nie stary, dziękuję, to mnie nie interesuje.
Wyszedłem. Cześć.

1996

 

Oczywiście każdy czytelnik zapewne poda własną interpretację powyższego wiersza. Mnie uderza w nim fakt, że gdyby autor zgłosił go jako pracę pod tytułem obserwacja psychologiczna, to z pewnością praca ta zostałaby oceniona celująco. Tekst bowiem nie zawiera żadnych ocen, jest bardzo ścisłą relacją psychologiczną, chwilami jakby specjalnie zminimalizowaną. Nie potrzeba pisać, że facet coś powiedział. Wystarczy myślnik. Reszta już sama wynika bezpośrednio z tekstu. Autor ma szczęście, potrafi w życiu dokonać odpowiedniego wyboru między spokojem nawet bez pracy, a życiowym kołowrotkiem. Nie każdy jednak tak potrafi, choć z perspektywy własnych doświadczeń, należy przyznać rację narratorowi. 

Jeśli chodzi o wspomniany minimalizm słowny, tak jest w całym tomiku, dlatego podziw za formę i okładkę, które perfekcyjnie z treścią korespondują. Choćby notka na tylnym skrzydełku o autorze: Grzegorz Kaźmierczak urodził się w 1964 roku. Debiutował tomikiem wierszy Głód i przesyt/Milczenie i wiatr, Warszawa 1993/. Razem z zespołem Variete, w którym śpiewa wydał cztery płyty długogrające. Mieszka w Bydgoszczy.

Zatem reasumując: urodził się poeta, wydaje, nagrywa i mieszka...

Wracając jeszcze do American Way, proszę teraz posłuchać utworu i zwrócić uwagę na doskonałą synchronizację muzyki z tekstem (nieco zmienionym, zapewne w celu dostosowania do muzyki).





Z tego samego okresu pochodzi wiersz pt. Są Dni

Są dni kiedy widzę jaśniej,
no cóż wychodzę wtedy na miasto.
Pierwsze ślady w świeżym śniegu
bez kontaktu.

Idę po kuli,
która się obraca,
i wiem, że zostanę tu
dosłownie chwilę.

1996

 

To jest właśnie dar poety, tego nie da się nauczyć w szkole. Imponuje mi zwłaszcza druga zwrotka - czy istnieje lepsze podsumowanie ludzkiego istnienia? Tak krótki wiersz, a jakże inspiruje do myślenia, do zadumy nad faktem, że mimo gonitwy za sławą, pieniędzmi, sukcesem wszystkich nas czeka to samo - jedyny fakt pewny w życiu czyli śmierć. A tak wygląda to z muzyką Variete:


I żeby pozostać konsekwentnym, wiersz Bohater Liryczny:

Wstałem z ławki na przystanku
jak bohater liryczny,
który niby to
nie ma gdzie pójść,
ale idzie,
i kula ten liryzm, kula
jak śnieg na bałwana.

1996

 

Refleksja nad tym, że poeta jest w pewnym sensie aktorem. Czy musi nim być? Tak, bowiem trudno jest wyżyć ze sztuki. Jesteś artystą? Pierwszą rzeczą jakiej musisz się nauczyć to umiejętność walki z odrzuceniem twojej twórczości. Ja nie jestem artystą, niemniej wykonuję zawód który jest niezwykle twórczy, dlatego doskonale to rozumiem i czuję... Piosenka Bohater Liryczny  otwiera doskonały album Variete pt. Wieczór przy balustradzie:



Wybrane dziś wiersze łączą się ze sobą nie tylko faktem powstania w tym samym roku, ale tym, że można nazwać je swoistymi migawkami z życia, których w tomiku jest wiele. 

Do twórczości Variete jeszcze na pewno wrócimy, tymczasem poniżej komentarz, jaki pojawił się na ich stronie na FB, polecającym wpis z naszego bloga o festiwalu w Jarocinie w 1984 roku (TUTAJ). 

Komentowanie też może być sztuką, a dokładnie fragmentem wiersza... Tym razem,  wycinkiem migawki z ludzkiej egzystencji, jakże dosadnym...


O zespole i poezji Grzegorza Kaźmierczaka więcej TUTAJ

piątek, 22 października 2021

Nowe (stare) Variete jest już z nami: limitowana edycja na przejrzystym winylu

 


Jest już ze mną. Pamiętam jak na nią czekaliśmy i jak zaskoczył nas wtedy zespół lekkim złagodzeniem klimatu w stosunku do tego jaki znaliśmy choćby z Nothing (TUTAJ). Niemniej byliśmy zachwyceni, poezją, klimatem i całością. To był rok 1993 - płyta powstała na żywo w dniach 15-28 luty tego samego roku, a wydana została na CD, który posiadam w kolekcji. W epoce CD, kiedy przestano wydawać winyle, a maszyny do ich tłoczenia masowo złomowano, nie można było liczyć na wersję analogową. Dzisiaj po latach jest, podwójny 180 g winyl, w dodatku przejrzysty (limitowana edycja 200 egzemplarzy)... Całość wydana imponująco i warta swojej ceny.


 

Widać jak zespół, przynajmniej w tamtym okresie, wzorował się na okładkach Saville'a, zresztą ta biało-czarna minimalistyczna konwencja trwa w muzyce chłodnofalowej do dziś. Ciekawe są również zdjęcia, trudno oprzeć się wrażeniu, że to z tyłu okładki nawiązuje do serii zdjęć jakie przy wejściu do Lancaster Gate zrobił Joy Division Anton Corbijn (TUTAJ). A muzyka?

Mówiąc szczerze nie kupiłem do dzisiaj wersji Pere Lachaise, Klaszczę w dłonie, Gdy Przyniosą Cud, oraz Ziemia i Wiara - piosenek znanych mi wcześniej z Jarocina i innych koncertów (oraz krążącej w podziemiu na kasetach wersji Nothing). Reszta jest OK, na pewno wyróżniają się Błatnaja i Panowie z miast. Kiedyś po koncercie zapytałem Grzegorza dlaczego nie grają tych starych piosenek. Odpowiedział, że komuna odeszła. Niemniej skoro wznowili swój debiut, przedtem wydali na CD Nothing (jako Bydgoszcz) może pora pomyśleć o wydaniu jakiegoś koncertu z tamtego okresu? 

Coraz więcej zespołów z lat 80-tych koncertuje z albumami z tamtych lat. Myślę, że nie jestem jedyny, który chętnie cofnąłby się do tamtych czasów i zobaczył jak obecny skład Variete radzi sobie z tamtym materiałem... 

Zawsze można pomarzyć... a album w wersji winylowej jest do kupienia TUTAJ.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 
          


Variete - Variete, producent Variete, Music Corner 2021, trackista: Błatnaja, Wagi, Zielonookie Radio Romans, Pere Lachaise, Panowie z miast, Klaszczę w dłonie, Jak srebro, Pieśń pogranicza, Kurz, Ziemia i Wiara, Gdy Przyniosą Cud, Szkic.

 
  

czwartek, 4 października 2018

Z kasety magnetofonowej: Variete - koncert w Teatrze Stu


Kaseta magnetofonowa, nośnik dzisiaj zupełnie zapomniany. Ale czy słusznie? Pomimo faktu dość ograniczonej trwałości musimy zdawać sobie sprawę, że płyta CD zaprojektowana jest średnio na 7 lat. Jeśli ktoś posiada kolekcję płyt CD to powinien przyjrzeć się, czy wszystko gra, bo u mnie na przykład kilka tych zakupionych już w epoce postarzania produktów zakończyło swój żywot...

Muzyka Variete podlega ewolucji. Ta z epoki uwiecznionej na dziś prezentowanej kasecie to okres, który można nazwać drugim (rok 1993). Pierwszy był najbardziej mroczny, taki jaki pamiętam z Jarocina z 1984 i 1985 roku, saksofon, bas, gitara, Grzegorz spontanicznie na klawiszach. Później zespół zaczął wykorzystywać szersze instrumentarium. Muzyka ewoluowała, cały czas jest to chłodna fala, ale już nie tak ponura jak z okresu płyty Bydgoszcz, do której na pewno tutaj wrócimy. 

Koncert w Teatrze Stu uwieczniony na kasecie miał miejsce 9.04.1993 roku. Zespół jest po wydaniu oficjalnej płyty CD Variete, z której kilka piosenek jest granych podczas koncertu, w tym moja ulubiona Panowie z Miast...   


Zespół wystąpił w składzie: Grzegorz Kaźmierczak, Tomasz Dorn, Wojciech Woźniak, Marek Maciejewski, Mikołaj Trzaska. W projekcie okładki wykorzystano obraz Jacka Malczewskiego pt. Błędne Koło.


Do najmocniejszych akcentów koncertu należą wspomniani Panowie z Miast i Ziemia i Wiara. Mimo, że nowe wersje niektórych starych piosenek nie muszą się podobać (jak choćby Bydgoszcz czy Krzyż) to twórczość cały czas jest, jak to określił zapowiadający, pełna mroku i tajemnicy, a obcowanie z nią to mądra przygoda z zespołem Variete...

Zresztą posłuchajmy...


Variete - Koncert w Teatrze Stu, Music Corner Records. Tracklista: Na marne, Panowie z Miast, Burty, Teraz i Tu, Bydgoszcz, Chodzę nago po mieszkaniu, Ziemia i Wiara, Krzyż, 11'30, Mechanizmy, Klaszcząc w Dłonie


poniedziałek, 24 lutego 2020

Isolations News 77: Andrew Weatherall RIP, Puzzle Joy Division, Xymox z nowym singlem, Variete nagrywa, Jarocin nieznany, Katatonia, węgierski festiwal i spalona Oranżada


Puzzle z okładką najlepszego debiutu w historii muzyki, czyli Unknown Pleasures Joy Division do kupienia w sklepie TUTAJ. My przypominamy, że okładkę projektował Peter Saville, a jej historię opisaliśmy TUTAJ. Jak na Savillea przystało puzzle są innowacyjne - mają ciekawe kształty. Cóż, wiadomo Factory to innowacja.

  
Clan of Xymox opublikowali nowego singla i zapowiedzieli nową trasę (LINK). Tutaj niespodzianka, bowiem poza utworem She umieszczono na nim piosenkę Loneliness zmiksowaną przez naszego przyjaciela Antipole, który udzielił nam wywiadu (TUTAJ). 

 
Piosenka nawet niezła a co do klipu to pokazuje on, jak wiele czasu upłynęło i jak wiele zmieniło się od kiedy Xymox nagrywali dla 4AD. I od kiedy potrafili wytworzyć w swojej muzyce takie oto klimaty:

Przyszło nowe, a nowe nie oznacza wcale lepszego. Nowe jest wrogiem dobrego. 

A skoro tak, to o nowej płycie donosi legenda polskiej chłodnej fali - Variete (pisaliśmy o nich TUTAJ). Rozpoczęli nagrania do niej w Studio Mózg (LINK). Czy pod powierzchnią ciągle gra cygańska muzyka? Zobaczymy pewnie wkrótce.


Skoro Variete to Jarocin, a skoro Jarocin to opublikowano dotąd nie udostępniane zdjęcia z koncertów tam z lat 1986 lub 1987 (LINK). My tam byliśmy, 1984, Dezertera, Variete, Ivo Partizan  i Republikę (i innych) widzieliśmy, o czym nawet napisaliśmy (TUTAJ). W miasteczku namiotowym też mieszkaliśmy i jabola z plastikowych kubeczków piliśmy.

   
Jeśli mowa o festiwalach to na węgierskim w dniach od 19 do 22 sierpnia (LINK) wystąpią znane nam zespoły: Linea Aspera (warto zerknąć TUTAJ), z którego wokalistką Zoe Zanias przeprowadziliśmy wywiad TUTAJ (o której projektach pisaliśmy też TUTAJ), oraz Actors (o których pisaliśmy TUTAJ) i She Past Away o których pisaliśmy TUTAJ, zanim stało się to modne.

Skoro o koncertach to Katatonia promując swoje tournee w tym roku oferuje serię ubrań ze swoim logo: koszulki i bluzy - oczywiście jest to limitowana edycja (LINK).

My Katatonię lubimy (pisaliśmy o nich TUTAJ), i pomyśleć że w zasadzie tworzą taką muzę przez przypadek, jakim była choroba wokalisty. Koszulka nawet taka sobie gdyby nie te obciachowe autografy. Kwestia gustu a o nim się ponoć nie dyskutuje.
Za to w guście jakiegoś podpalacza był sprzęt muzyków z zespołu Oranżada. W nocy z 17/18 lutego  w Otwocku (w Muzeum Ziemi Otwockiej), z niewyjaśnionych jak dotąd przyczyn, spłonęło pomieszczenie, w którym od 10 lat muzycy zespołu go przechowywali (szacunkowa  wartość to ponad 80 tys. zł). 



Stracili to, co mozolnie kompletowali od 25 lat. Normalnie koniec świata... W internecie trwa zbiórka na zakup instrumentów (LINK). Mimo faktu, ze to nie muzyka z naszego targetu warto pomóc.
A jeśli smutne wiadomości, to na koniec smutniejsza. 17.02.2020 zmarł Andrew Weatherall - muzyk, DJ i wydawca. W hołdzie nieżyjącemu i jego remiksom, które zrobił dla Factory Records, i z okazji 70. urodzin Tonyego Wilsona, zespół The Funk Assassin promuje krótki utwór (TUTAJ).   

Andrew teraz już ma czas żeby pogadać z Tonym, Ianem, Martinem i wielu innymi którzy stworzyli najlepszą wytwórnię muzyczną w dziejach UK. Tylko pozazdrościć. 

A my wracamy jutro z nowym postem, jak codziennie, dlatego czytajcie nas - tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

środa, 13 maja 2020

Z mojej płytoteki: Polskie single chłodnofalowe lat 80 - tych

Dzisiaj powracamy pamięcią do czasów, kiedy kupowaliśmy single, bo w zasadzie tego już nie robimy. Głównie mogło się to odbywać dzięki Tonpressowi, z którego szefem p. Markiem Proniewiczem mieliśmy okazję rozmawiać TUTAJ. Mogliśmy dzięki temu poznawać najnowsze dokonania naszych muzyków, a było to na tyle cenne doświadczenie, że o płycie długogrającej wielu z nich mogło jedynie pomarzyć.

Większość singli ukazywało się bez okładek, w charakterystycznych biało - kolorowych papierowych obwolutach, zapobiegających rysowaniu się płyt. Kupowaliśmy głównie w kioskach Ruchu. Dzisiaj kilka z nich z muzyką chłodnofalową. Nie będzie to ranking, po prostu pokaz kolekcji, przynajmniej jej ocalałej drobnej części. 

Zacznijmy od tych bez okładek - dwa rarytasy, Madame i Variete.

Pierwszy (pisaliśmy o Madame TUTAJ) to jedno z wczesnych wcieleń Roberta Gawlińskiego (dziś Wilki...). Drugi to znakomity debiut zespołu z Bydgoszczy (warto zobaczyć TUTAJ). I gdyby do tej świetnej dwójki dodać jeszcze trzeci - tak żeby powstało coś na kształt wielkiej trójki to należy wspomnieć o singlu Made in Poland. Okładkę do niego wykonałem sam, na podstawie odznaki nabytej w Jarocinie i zdjęcia z jednej z gazet, prezentującej wtedy krótki zarys twórczości kapeli z Krakowa.

 

Madame prezentuje się ze swoim największym hitem Może właśnie Sybilla i nieco gorszym utworem Głupi Numer (nigdy nie podobała mi się warstwa tekstowa).


Szkoda że na singlu nie znalazł się ich inny znakomity hit:


Variete to dziś klasyk, mamy tutaj znakomite dwa utwory: I znowu ktoś przestawił kamienie i Te Dni.. Oba są na jednakowym doskonałym poziomie, zresztą w tamtym czasie wszystkie ich utwory takie były.

Podobnie jest z singlem Made in Poland, oba utwory to dziś klasyka polskiego cold wave:


Z posiadających okładki singli warto wspomnieć jako pierwszy kultowy dziś singiel Siekiery, ze zdjęciami Antoniego Zdebiaka i okładką Alka Januszewskiego z którym mieliśmy okazję rozmawiać TUTAJ.

I o ile utwór Misiowie Puszyści zawsze wydawał mi się dziwny, i tak też jest do dzisiaj, to Jest Bezpiecznie należy do klasyków gatunku...


A później było już zupełnie inaczej. Nastąpiła ewolucja muzyczna, Siekiera zakończyła działalność, Variete nieco zmieniło styl (choć napiszemy jeszcze o jednym ich wydawnictwie z tamtego okresu), a Made in Poland i Madame poszli w nieco innym kierunku. Pierwsi wydali singla z wokalistką Jolantą Anną:



I szczerze był on całkiem dobry, ciekawie to brzmiało, choć okładka zaskakiwała kolorystyką...



No a Madame... Mamy tutaj zupełnie coś w nowym stylu, i znowu okładka Alka Januszewskiego:

To prawdopodobnie ostatnie podrygi formacji, szkoda że tak to się potoczyło...




Na koniec warto przypomnieć, że niektóre z powyższych piosenek zostały umieszczone na kilku albumach, z których chyba najważniejszymi są Jeszcze Młodsza Generacja (opisana TUTAJ) i Polska Nowa Fala 1983, omówiona przez nas TUTAJ.

O naszych najciekawszych rodzimych artystach chłodnofalowych lat 80-tych pisaliśmy też TUTAJ.

Do tematu jeszcze wrócimy - dlatego czytajcie nas, codziennie nawy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Pod powierzchnią gra polska chłodna fala lat 80-tych

Noah Noah - Plejady


Madame - Może Właśnie Sybilla


Rendez Vous - Anna


Siekiera - Nowa Aleksandria
 

Novo Del Arte - Tak Niebawem


Garaż w Leeds - Szept Pamięci
 

Ivo Partizan - Josef Mengele


Variete - Cygańska Muzyka

Made in Poland - Obraz we mgle


1984 - Biała Chorągiewka
 


Nowy Horyzont - Nowy Horyzont

Eva - Zaspany

One Milion Bulgarians - Czerwone Krzaki


Większość powyższych zespołów widziałem na żywo, niektórych wykonawców miałem okazję poznać. Ale od początku. Po samobójczej śmierci Iana Curtisa do Polski dociera nurt chłodnej fali i kultu Joy Division. Owocuje to pojawieniem się nie tylko ślepych naśladowców, ale też wybitnych zespołów idących i rozwijających ten najciekawszy w muzyce nurt. Noah Noah - szkoda że tak mało nagrali, Madame - kto by pomyślał że skończą na Baśce..., Rendez Vous - polecam ich doskonały winyl, nie zapomnijmy przy tym o korzeniach jakimi jest zespól Brak, Siekiera (TUTAJ) - polskie Killing Joke ale jakże znakomite, chłodne i industrialne, Novo del Arte z Warszawy chłodne i jakże realistyczne... Garaż w Leeds - pamiętam Jarocin 1985  - czy Adam Białoń i chłopacy pamiętają swojego pierwszego fana? Ivo Partizan - polska odpowiedź na Cocteau Twins, szkoda że nie poszli dalej... Variete - grają do dziś, znakomita poezja Grzegorza - Bydgoszczania twarzą do Brdy - czy Grzesiek pamięta dedykację w tomiku swoich wierszy dla koncertowego kumpla? (TUTAJ). Made in Poland - w Krakowie też powiewało chłodem... 1984 - całkiem niedawno wyszła płyta ze zbiorem wszystkiego co nagrali pisaliśmy i niej TUTAJ, Rzeszów rządził w 1985 roku w Jarocinie - to na nich wtedy głosowałem, Nowy Horyzont - pamiętam jak spodobali się Grześkowi z Variete, Eva - dziękuję wokalistce za przesłanie znakomitego CD - polska odpowiedź na Siouxsie and the Banshees, i na koniec Milion Bułgarów... 

Szkoda, że te czasy nie wrócą, i bynajmniej nie chodzi mi o komunizm. Chodzi o klimat muzyki, w której człowiek, jego lęki, problemy, troski i wnętrze były najważniejsze i niosły ze sobą ładunek emocjonalny jakiego nigdy przedtem i nigdy później w naszej muzyce nie było i nie będzie. 


Czy nikt nie będzie pamiętał muzyki która ciągle gra pod powierzchnią?

poniedziałek, 18 października 2021

Isolations News 163: Still Joy Division na koszulkach, Saville na muralu, Slaughter & the Dogs koncertują, wznowienie the Beatles, Popol Vuh i Variete, Rammstein solo, koncert Johna Foxxa

W zeszłym tygodniu informowaliśmy o wznowieniu albumu Still Joy Division - jakby w odpowiedzi na tę inicjatywę wyprodukowano serię T-Shirtów, bluz itp, z motywem Still (LINK).


Niedaleko pracowni Petera Saville'a, na ścianie jednego z budynków, namalowano mural z nową wersją pulsara znanym z okładki Unknown Pleasures Joy Division według jego projektu (LINK). Akcja ma na celu zapobieganie zmianom klimatu, o ile ktoś w nie wierzy.

Próbowali z Joy Division ale piętro niżej, a Peter Hook w swojej książce opisał jak sikał na nich przez dziurę w suficie (warto zobaczyć TUTAJ). Mowa o Slaughter & the Dogs, którzy w 1980  nagrali album Bite Back w słynnym Utopia Studio's w Primrose Hill w Londynie. Po 40 latach zespół postanowił o tym przypomnieć i dać kilka koncertów. Pierwszy był w Manchesterze wczoraj, w niedzielę, a kolejne zaplanowane są na 21 i 26 października oraz na 18 listopada (LINK). Ciekawe czy grali pod parasolami, Hooky przecież mieszka w pobliżu...

Jeszcze w klimacie, bo grupa o której teraz oprawiała muzycznie filmy Wernera Herzoga. 26 listopada ukaże się kolekcjonerska edycja Popol Vuh w pudełku - zawierającym płyty Seligpreisung, Coeur de Verre, Agape-Agape i Cobra Verde, które zostały zremasterowane i będą wydane na audiofilskim winylu 180g z oryginalnymi grafikami i jeszcze z dodatkowym utworem na każdym krążku. Pudełko będzie też mieć wkładkę z notatkami i zdjęciami, uzupełnioną trzema odbitkami zdjęć, kolekcjonerskim plakatem filmowym z Coeur de Verre oraz oryginalnym plakatem filmowym z Cobra Verde. (oba w formacie A3). Każdy album będzie również dostępny na CD.

Pozostańmy w niemieckiej strefie wpływu. Richard Z. Kruspe (Rammstein)  5 listopada wyda swój czwarty solowy album The Persistence Of Memory. Trzeci singiel z albumu, cover klasycznej piosenki Always On My Mind, z gościnnym udziałem  Tilla Lindemanna, można obejrzeć powyżej. The Persistence Of Memory otrzymał tytuł na cześć obrazu Salvadora Dali. Piosenka masakra, ale zapewne znajdą się chętni żeby tego słuchać, ba nawet za to zapłacić.


Jeśli jesteśmy przy nieco cięższych brzmieniach, James Hetfield, wokalista Metalliki, potwierdził w wywiadzie, że podczas kwarantanny pracował z zespołem nad nowym albumem i napisał ponad dziesięć nowych piosenek. Poza tym ujawnił, że grupa na początku działalności rozważała przyjęcie innego frontmana (LINK). 


Za to nikt inny nie byłby w stanie zastąpić Simona Gallupa (the Cure) który stwierdził, że nadal jest członkiem zespołu. Zapytany wprost o to na FB napisał o tym jednoznacznie (LINK). Panowie dajcie sobie już spokój, dawno się wypaliliście...


Jeśli weszliśmy w klimaty chłodnej fali - VARIETE 7 października rozpoczęli sprzedaż podwójnego albumu Variete, czyli ich debiutu. Płyta wyszła w dwóch wersjach: limitowanej CLEAR VINYL (200 szt) i podstawowej CZARNEJ (LINK).


Teraz o innych gigantach cold wave. 23 października w Magazynie Zbożowym w Mogilnie, w ramach reaktywowanej po 11 latach Muzyki Pozaradiowej, podczas imprez przewidzianych podczas miejscowych Mogileńskich Spotkań Plastycznych wystąpi Ivo Partizan (LINK).


Skoro o festiwalach to IF - Immersive Fields, nowy festiwal prezentujących artystów tworzących przestrzenne instalacje audiowizualne - na żywo i wcześniej nagrane - zaprasza m. in na koncert Johna Foxxa, który wykona for free muzykę ambientową z albumu Cathedral Oceans' 360° Szczegóły TUTAJ.


Na koniec newsów muzycznych, klasyk. Pojawił się oficjalny zwiastun The Beatles Get Back, filmu w reżyserii Petera Jacksona. Premiera będzie miała miejsce na kanale Disney+ w amerykańskie Święto Dziękczynienia a potem film będzie tam jeszcze dostępny przez trzy dni, 25, 26 i 27 listopada 2021 roku.  


Skoro cofnęliśmy się w czasie do lat 70-tych to w nocy 13 października zmarł Wiktor Briuchanow, dyrektor Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej w latach 1970-86. Przeżył 85 lat. Po awarii reaktora został skazany w pokazowym procesie na 10 lat więzienia, z czego 5 lat odsiedział w kolonii karnej. A 9 października zaś żywot zakończyła Izabella Diatłowa, żona Anatolija, zastępcy naczelnego inżyniera elektrowni do spraw reaktora III i IV (LINK). Dlaczego o tym piszemy? Bo to co stało się wtedy w Rosji było inspiracją do powstania genialnego albumu zespołu Lethe, który opisaliśmy TUTAJ.


Takie efekty dawała sowiecka gospodarka planowana. Za to amerykańska to już co innego. Naukowcy z NASA przewidują zasiedlenie księżyców innych planet Układu Słonecznego do 2100 roku. Na pierwszy ogień - księżyce Saturna i Jowisza (LINK). Jakie szczęście że nikt kto czyta ten post nie będzie w stanie zweryfikować tych planów. 

My wracamy jutro - dlatego czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

poniedziałek, 24 stycznia 2022

Isolations News 177: Kup gadżety z Factory, Liam Gallagher, Gardenia - nowe albumy, Clan of Xymox - singiel, Variete w trasie, Meat Loaf RIP za to Lenin wiecznie żywy

The Science and Industry Museum w Manchesterze zachęca do nabywania wydawnictw, płyt i różnych gadżetów związanych z Factory Records, a wszystko to z powodu kończącej się wystawy Use Hearing Protection: the early years of Factory Records (LINK).

Jeśli Manchester to Liam Gallagher, który zapowiada nowy singiel Everything's Electric, ten pojawi się w przyszłym miesiącu anonsując tym wydanie w maju solowego albumu LG C'mon You Know (LINK).  Poza tym pojawi się na gali rozdania nagród BRIT Awards w przyszłym miesiącu (LINK).


Ten rok będzie wyjątkowy też dla innych dinozaurów rocka, spore ich stadko będzie obchodzić jubileusz 50 lecia wydanych albumów. Listę wydawnictw jeden z fanów już podał na swoim profilu społecznościowym (LINK). Jak widać są tam tak epokowe dzieła jak Bowiego i Jethro Tull. 

Czy za 50 lat fani będą tak obchodzić wydanie płyty Gallaghera? Wątpimy.


Polskimi dinozaurami rocka za to są kolejni bohaterzy naszych newsów. 21 stycznia, o godz. 19.00 na falach radia Wnet można było posłuchać rozmowy z Alkiem Januszewskim i Radkiem Nowakiem z zespołu Gardenia, na razie nie ma jej jeszcze na stronie radia, w archiwum rozgłośni pojawi się pewnie lada dzień, niemniej była w niej mowa m. in. o najnowszej płycie zespołu pt. Neuroza, którą będzie można kupić w tym miesiącu, 28 stycznia (LINK,LINK). 

Nasz wywiad z Alkiem Januszewskim o Gardenii, ale i o jego projektach okładek znajduje się TUTAJ.


Kontynuujemy tematykę dinusiów. Na najbliższych trzech koncertach Variete: 27.01 w Gdyni, 28.01 w Bydgoszczy i 29.01 w Poznaniu, zagra z zespołem saksofonista Jan Maksimowicz z Wilna, którego można usłyszeć na ich ostatniej płycie Dziki Książę - bilety TUTAJ. 

W powyższym materiale Grzegorz opowiada o Variete, Jarocinie, Bauhaus i Joy Division. Byliśmy tam - pod samą sceną na której powierzchni grała cygańska muzyka... O niej TUTAJ.

W klimacie - Clan of Xymox opublikowali oficjalny teledysk do ostatniego singla z najnowszego albumu LIMBO. 

Fajna piosenka, niemniej powinna być zakazana w UE z powodu śladu węglowego wypuszczonego podczas jazdy muzyków kolejką na początku. Frans Timmermans powinien tego zabronić.


Zmarł Meat Loaf, jeden z najbardziej utytułowanych wokalistów rockowych. Miał 74 lata. Wiadomość została potwierdzona przez rodzinę piosenkarza w poście na jego oficjalnej stronie na Facebooku. Nie podano przyczyny śmierci (LINK). 

Nie podano też, jak duży ślad węglowy muzyk wyemitował podczas kremacji.
 

Ta kapela też jest wiekowa, istnieje bowiem już 17 lat. Ich nowy album, a mowa o The Wombats - Fix Yourself, Not The World - który ukazał się 14 stycznia tego roku, został sklasyfikowany na miejscu pierwszym wśród najlepiej sprzedających się płyt w Wielkiej Brytanii (LINK). 

Piszemy o tym tylko i wyłącznie żeby podkreślić fakt dużej sprzedaży, bo muzycznie zespół jest daleki o tego co nam się podoba i czego słuchają garotłuki w UK.


Nam za to podoba się the Residents, choć nie z każdej płyty. Na oficjalnym profilu członkowie zespołu reklamują artykuł o sobie, czyli o muzykach, którzy założyli grupę,  wśród których byli: Hardy Fox, Jay Clem, Homer Flynn i John Kennedy (LINK).

Skoro tyle dziś o starszych wykonawcach, teraz o starości. Zespół naukowców Altos Labs działający z inicjatywy Jeffa Bezosa, szefa Amazona, na rzecz opracowania leku przeciwdziałającego starzeniu się, wzmocnił się o nowego współpracownika. Jest nim dotychczasowy dyrektor naukowy GlaxoSmithKline, Hal Barron, Oprócz niego w start-upie są jeszcze m.in. Richard Klausner, były szef National Cancer Institute w USA oraz  Shiny Yamanaka, laureat nagrody Nobla w 2012 r. Szef Amazona zainwestował już w projekt 3 miliardy dolarów, chce znaleźć sposób na nieśmiertelność (LINK).

W zespole brakuje ekspertów z Rosji, co uważamy za wielki błąd. Wszak Lenin wiecznie żywy. Nasza wielka poetka Wisława Szymborska wiedziała o tym dawno, bo pisała o nim tak (LINK):

Że w bój po­pro­wa­dził krzyw­dzo­nych,

że trwa­łość zwy­cię­stwu nadał,

dla nad­cho­dzą­cych epok

sta­wia­jąc moc­ny fun­da­ment -

grób, w któ­rym le­żał ten

no­we­go czło­wie­czeń­stwa Adam,

wień­czo­ny bę­dzie kwia­ta­mi

z nie­zna­nych dziś jesz­cze pla­net.


Z takich właśnie planet 

pochodzi ten piękny diament

Chciałoby się rymować za naszą wielką poetką. Placówka domu aukcyjnego Sotheby's w Dubaju wystawia i sprzedaje 555,55 karatowy czarny diament, który prawdopodobnie pochodzi właśnie z przestrzeni międzygwiezdnej. Klejnot został nazwany Zagadką (the Enigma) (LINK). 

W gratisie będą kwiaty na grób Lenina. Złoży je tam sam Frans Timmermans. 

My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.