Parę razy na naszym blogu wspominaliśmy już festiwal Futurama z 1979 roku. Dwudniowa impreza zorganizowana w Queens Hall w Leeds przeszła już do legendy. Sama jej nazwa - Futurama 79: pierwszy na świecie festiwal muzyki science fiction był i jest zaskakujący, jeśli spojrzy się na listę zespołów, które wzięły w niej udział: Public Image Ltd., Echo & the Bunnymen, Orchestral Manoeuvres in the Dark, Adam And The Ants, The Fall, Hawkwind, Scritti Politti, The Only Ones, The Teardrop Explodes, Cabaret Voltaire, A Certain Ratio, The Monochrome Set, Joy Division, Void, Spizzenergi, The Invaders, Punishment of Luxury, Prag Vec i Punilux.
Jej organizator, John Keenan tak to skomentował po latach: To może być dziwne, takie połączenie PiL [Public Image Ltd ] z Sci-Fi, ale pozornie, ponieważ nazwa science-fiction była tylko żartem, głównym celem festiwalu było wspieranie zespołów progresywnych, wśród których byli m. in. PiL oraz zebranie pieniędzy na lokalną wytwórnię płytową. Dodajmy, że nazwa - Futurama – pochodziła z tytułu drugiego albumu zespołu Be-Bop Deluxe, wydanego w 1975 roku, a festiwal urządzono w budynku, który oczywiście teraz nie istnieje, rozebrano go w 1989 roku (teraz jest tam parking i parking podziemny). Zbudowano go na przełomie XIX i XX wieku na potrzeby zajezdni tramwajowej Swinegate. W 1961 roku, kiedy obiekt przestał pełnić swoją pierwotną funkcję, jego wnętrze po odnowieniu adaptowano w 1961 roku na salę koncertową Queens Hall na 5000 osób. Wkrótce miejsce stało się bardzo popularne wśród studentów i mieszkańców Leeds. Pierwszym wydarzeniem, które się tam odbyło, była wystawa Yorkshire Ideal Home & Food Exhibition (5–20 maja 1961 r.), sponsorowana przez The Yorkshire Post.
Futuramę John Keenan zorganizował na bazie prowadzonego przez siebie klubu F, o powstaniu którego tak mówił: Cóż, w zasadzie założyłem klub w Poly z facetem który nazywał się Graham Cardy i (…) po prostu powołaliśmy zespoły, które chcieliśmy w nim zobaczyć. Działo się to w lecie 1977 roku, a potem z Poly wyrzucił nas z wspólnego pomieszczenia, czyli salki, którą tam zajmowaliśmy. W tamtym okresie w tym pokoiku pokazałem The Slits, The Police i The Spitfire Boys, Slaughter & the Dogs i XTC. Wszystko to w tamtej małej wspólnej salce, w przeciągu kilku tygodni. Kiedy nas wyrzucili, musiałem szukać czegoś gdzie indziej i znalazłem upadający klub kabaretowy, zwany Ace of Trefl, który był wtedy na topie. Dali mi więc kilka dni w tygodniu, abym tam coś robił i rozpocząłem od września. A ponieważ opuszczaliśmy Poly, wydałem ulotkę o treści: „Zabierzmy stąd F”. I wiesz, w zasadzie to właśnie stąd pochodzi nazwa F-Club. Pomyślałem, a ponieważ w Poly mieliśmy naprawdę dobrą publiczność, pomyślałem: „Jak mogę utrzymać ich wszystkich razem?” I wtedy pomyślałem o członkostwie i dałem im kartę F-Club, przyznającą zniżkę na przyszłe imprezy, dawnym członkom z Poly (LINK).
John Keenan teraz i wówczas:
Gościem specjalnym pierwszego dnia festiwalu był Tony Wilson. Na widowni znalazła się także Annik Honore (LINK). Warunki, w jakich występowały zespoły były cokolwiek trudne, niedawno przy opisie bootlegu z koncertu Joy Division zamieściliśmy relację jednego z widzów, który wspomniał o zimnie i brudzie (LINK). To samo zauważają inni, jak choćby fan Public Image Ltd., która to grupa miała być wiodąca a okazało się, że cały show skradło jej Joy Division: Wyjechałem z Nottingham z kilkoma kumplami w Hillman Imp. PiL [Public Image Ltd] znalazło się na końcu bardzo długiej listy (myślę, że pierwszy zespół grał w porze podwieczorku – a to było około 10 godzin później). Wszyscy byli zmęczeni i pijani. Queens Hall była niewygodną salą patrolowaną przez policję! w której była zła akustyka i zimna, betonowa podłoga. I niestety wcześniej wystąpił Joy Division, którzy zaliczyli naprawdę znakomity set. Z punktu widzenia publiczności było to trudne do powtórzenia (nie żeby PiL miał to gdzieś).
Johnny [John Lyndon] spędził większość koncertu plecami do publiczności. Myślę też, że był przeziębiony, ponieważ ciągle wydmuchał nos - bez chusteczki. Byłem pod ogromnym wrażeniem, ponieważ był w stanie wypchnąć smark bardzo starannie z jednego nozdrza prosto na scenę. Jakość dźwięku była bardzo zła, a utwory z Metal Box (których wcześniej nie słyszałem) były dla mnie kompletnie oszałamiające, zupełnie nieczytelne. Publiczność złożona z punków, a było ich wielu, musiała być rozczarowana. Koncert był krótki i nie było bisu, właściwie to chyba pamiętam, że po długich brawach, gwizdaniu itp., Zapalono światła i ogłoszono: Public Image opuścił budynek.
Inny fan dał podobną recenzję: Pamiętam, że chciałem zobaczyć / usłyszeć występ PiL, ale byłem spragniony i siedziałem z boku w drzwiach kawiarni (cóż, nie tak bardzo z boku, ale generalnie poza linią strzału, ludzie rzucali różnymi rzeczami w Lydona na scenie) i obserwowałem, ciesząc się, że PiL odszedł od Pistolsów, których widziałem w Newport Shropshire niecałe 2 lata wcześniej. Dźwięk PiL był nowy, nieco szorstki, ale mocny i przyszłościowy. Było mi przykro, że rzucający śmieci wciąż irytowali Johna. Odrzucał je, ale jeden strzał trafił go w głowę i to wystarczyło. Siedział na krześle tyłem do widowni, przodem do śmierdzącego miejsca (podobno tam były przepełnione toalety artystów) i to wszystko. Nie bardzo to pamiętam - poza jednym - warto było zobaczyć nie tylko PiL ale i wszystkie inne zespoły, Joy Division byli przyjaźnie nastawienie do publiczności, to był tam świetny występ... Myślę, że ludzie z Leeds sądzili, że wylądowali obcy (LINK).
A tak ten pierwszy festiwal Futurama zapamiętał stały bywalec takich imprez Jonathan Bousfield (LINK): Zdecydowanie brakowało czegoś, co można by kojarzyć z festiwalem przyszłości. Było kilka straganów z przekąskami, T-shirtami, punkowymi odznakami; ale prawie nic z treści „science fiction” sugerowanych przez nazwę. Widziałem rodziców ciągnących dzieci po korytarzu, z rozczarowaniem po zmarnowanym dniu wyrytym na ich twarzach. Jednak zasadnicza nędza Futuramy dotknęła mnie dopiero pod koniec pierwszego wieczoru, kiedy zalane toalety i śliskie podłogi sprawiły, że żałowałem, że nie wyszedłem wcześniej i nie złapałem się na ostatni autobus do domu. Podłoga była zbyt mokra i brudna, aby na niej spać, a ludzie układali się na kawałkach kartonu lub podartych plastikowych torbach. Razem z grupą znajomych znalazłem drewnianą deskę, na której mogłem się położyć - ale groziło nam wyrzucenie, gdy okazało się, że ta deska była w rzeczywistości oderwaną częścią sceny. Festiwal był „pożerany” przez publiczność. (…)Jedynym występem, jaki pamiętam z całą jasnością, był koncert Joy Division, którzy wyszli na scenę tuż po podwieczorku w sobotę 8 września. Po ryzykownym eksperymencie z musicalowym brzmieniem, z jakim zaczęli set, potem było lepiej. Na żywo byli propozycją znacznie bardziej umięśnioną, silniejszą i emocjonalną, niż zespół, którego lodowate, wykonywane w studiu piosenki po raz pierwszy usłyszałem w nocnym programie radiowym Johna Peela. Wydawali się poza tym zdenerwowani i niedoświadczeni, a gitarzysta Bernard Sumner w szczególności wydawał się, że nie może się doczekać na swoją kolej i zaczynał riffy, na które reszta zespołu wydawała się nieprzygotowana.
To oczywiście obecność na scenie wokalisty Iana Curtisa sprawiła, że zespół był niezapomniany. Szarpany taniec, uderzanie pięściami i wymachiwanie, przypadkowe przerwy, w których sprawdzał, czy nie przewrócił swojego statywu mikrofonowego. To było jak oglądanie jakiegoś gigantycznego, nieszczęśliwego człowieka-ćmy z filmu science fiction, którego David Cronenberg nigdy nie zrealizował. Fakt, że Curtis nie poruszał się w rytm muzyki, tylko sprawiał, że jego taniec był jeszcze lepszy; to było spontaniczne uwolnienie energii psychicznej, a nie choreograficzny produkt sali prób. Ludzie po prostu stali i gapili się. Byli oszołomieni, gdy zdali sobie sprawę, że byli świadkami czegoś ważnego, ale nie byli pewni, co to było - nie mieli wiele do powiedzenia po koncercie. Mimo wymarzonego układu zespołów Futurama została negatywnie oceniona przez prasę muzyczną, która skupiła się na organizacyjnych niedociągnięciach: stosach zmiętych puszek po piwie, źle działających toaletach i fakcie, że obietnica promotora dotycząca „miejsc do spania” sprowadziła się do brudnej, betonowej podłogi.
Tamta Futurama w 1979 roku była pierwsza, po niej festiwal odbył się jeszcze pięć razy (ostatni w 1983 roku). I przeszedł do legendy, do której chcą nawiązać po 40 latach organizatorzy Futuramy w Liverpool. Nowa edycja, która odbędzie się w dniach od 3 do 4 kwietnia 2021 roku ma nazywać się A utopian festival for dystopian times (utopijny festiwal czasów dystopii), będzie rozgrywać się na czterech scenach w Invisible Wind factory / Make Arts Centre i Ten Streets Social. Swój udział już potwierdził Peter Hook & The Light, którzy zagrają i wykonają w całości setlistę Joy Division z Futuramy 1979. Kolejnym łącznikiem z historią festiwalu będzie występ Theatre Of Hate Kirka Brandona, który w przyszłym roku będzie świętował 40-lecie udziału w Futurama III w 1981 roku. Lista zespołów nie jest jeszcze zamknięta, na razie są na niej: Warmduscher, The Chameleons, The Blinders, The Lovely Eggs, Spizz Energi, Imperial Wax, Just Mustard, Membranes, Evil Blizzard, Sink Ya Teeth, John, Heavy Lungs, We Are Not Devo, DSM IV, Bob Vylan, Billy NoMates, Witch Fever, Tokky Horror, Pozi, Crows, St Agnes, LibraLibra, Courting, Crawlers i Joe & Shitboys.
Bilety już oczywiście można zamawiać, ich koszt to 80 funtów, lecz można należność płacić w czterech ratach, więcej o tym na oficjalnej stronie festiwalu TUTAJ.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
The Danse Society to angielski zespół rocka gotyckiego, założony w Barnsley w 1980 roku na gruzach formacji The Danse Crazy w składzie: Steve Rawlings (wokal), Paul Gilmartin (perkusja), Lyndon Scarfe (instrumenty klawiszowe), Paul Nash (gitara), Tim Wright (bas).
Po wielu udanych koncertach - m.in. u boku takich sław na festiwalu Leeds' – Futurama jak Joy Division, Cabaret Voltaire, Killing Joke czy Soft Cell - wytwórnie płytowe rozpoczęły walkę o kontrakt z tym obiecującym zespołem, jednak muzycy nagrali i wydali w 1980 roku swój pierwszy singiel Clock we własnej, nowo utworzonej wytwórni płytowej Society Records. Dwa lata później w ten sam sposób pojawił się ich pierwszy album studyjny, Seduction, który osiągnął trzecie miejsce na brytyjskiej liście przebojów. Cały festiwal Leeds' – Futurama został sfilmowany przez BBC iw listopadzie 1981 roku, The Danse Society grali na nim utwór Sink.
Od pierwszego singla Clock grupą interesował się John Peel który nie raz puszczał ich utwory w swoim programie na początku lat 80. W rezultacie The Danse Society nagrało dwie sesje dla Peela, w 1981 i 1982 roku, a także trafiło do Festive Fifty w 1983 roku. Dwa utwory z pierwszej sesji wyszły jako singiel już w 1982 roku.
Rok 1983 był jeszcze lepszy, grupa dawała mnóstwo koncertów wzbudzając ogromne zainteresowanie ze strony kilku głównych, niezależnych wytwórni płytowych. Spośród nich muzycy wybrali wytwórnię Arista i podpisali z nią kontrakt. W efekcie ich drugi studyjny album, Heaven Is Waiting wydany w grudniu 1983 roku przez Aristę osiągnął 39. miejsce na brytyjskiej liście albumów (opisaliśmy go TUTAJ). Oprócz tego zespół wypuścił kilka singli. I wydawałoby się, że ich przyszłość jest jasna, ale jak zwykle było pewne ale...
W 1986 roku, po wydaniu albumu Looking Through z The Danse Society odeszli prawie wszyscy członkowie zespołu, tj. Paul Nash (gitara), Lyndon Scarfe (klawisze), Tim Wright (gitara basowa) i Paul Gilmartin (perkusja), choć gwoli prawdy Scarfe został zastąpiony przez Davida Whitakera (wcześniej z Music for Pleasure) zaraz po ukazaniu się po albumu Heaven Is Waiting, ale teraz wszyscy członkowie zespołu, z wyjątkiem głównego wokalisty Steve Rawlingsa, odeszli aby założyć Johnny in the Clouds (zespół o którym nic nie możemy powiedzieć).
Z tego wniosek, że historia zespołu biegła meandrami i trudno ją ująć w kilku zdaniach. W zasadzie po 1987 roku The Danse Society zaprzestał działalności i odrodził się (w zasadzie powstał z martwych) dopiero po 2009 roku, ale już w zupełnie innym składzie niż pierwotnie, wydając kolejne trzy albumy. Rawlings kontynuując działalność z Society, przez kolejny rok, po czym wydał własny singiel Saturn Girl i kontynuował dalszą działalność muzyczną z elektronicznym zespołem tanecznym Meridian Dream. W składzie grupy zachodziły tymczasem kolejne zmiany, Gilmartin i Roberts niespodziewanie zrezygnowali z zespołu, co spowodowało odwołanie serii tras koncertowych. Nash, Whitaker i Maethelyiah kontynuowali przez pewien czas współpracę z Danse Society, wzmacniając skład basistą Lee Jonesem i perkusistą Iainem Hunter. Po czym w końcu 2014 roku David Whitaker zastąpił na krótko Sama Bollandsa, a Jack Cooper Lee Jonesa. Nie przeszkodziło to by także w 2014 roku ukazał się singiel If I Were Jesus / Sound of Silence, a w 2015 roku szósty studyjny album zatytułowany po prostu VI. W 2018 roku perkusista Joss Rylanc zastąpił Iaina Huntera, po czym odszedł i w jego miejsce wszedł Tom Davenport. We wrześniu 2020 roku w 7th Studio ukazał się nowy album Sailing Mirrors upamiętniający jubileusz 40-lecia ich istnienia. W czerwcu 2021 podczas tourne po Wielkiej Brytanii Dylan Riley zastąpił Davenporta, a Jono Mori zastąpił znów Bollandsa. Obecnie grupa pracuje nad powstaniem ósmego albumu studyjnego The Loop... Jak można skonstatować z tego w gruncie rzeczy pobieżnego opisu, zmiany w składzie zespołu były tak liczne, że w zasadzie poza nazwą wszystko inne jest w nim nowe, choć w gdy patrzy się na prawdopodobnie obecne zestawienie nazwisk muzyków, który tworzą, przynajmniej jedno z nich gitarzysty Paula Nasha występuje na samym początku istnienia zespołu. Inne to: Maethelyiah (wokal), Jack Cooper (bas), Sam Bollands (instrumenty klawiszowe), Tom Davenport (perkusja)... Czy również brzmienie jest nowe? Nad tym zastanowimy się w przyszłości. Bo niektórzy fani uważają, że wraz z odejściem wokalisty Steve Rawlingsa nastąpił definitywny koniec grupy a to co dzieje się teraz nie ma nic wspólnego z The Dance Society lat 80.
Niemniej stronie zespołu (LINK) podano tegoroczną trasę koncertową. Grupa pokaże się głównie w Wielkiej Brytanii i podczas prestiżowych festiwali:
3 czerwca wystąpili w Base Camp w Middlesborough
17 czerwca zagrają w klubie Retro w Manchesterze
18 czerwca w klubie The Louisiana w Bristolu
26 czerwca na festiwalu Sinner's Day w Belgii
27 sierpnia na Headlands Festival w Scarborough
Obecni muzycy zaangażowani w projekt zachowują luźne kontakty z byłymi. Nawet nie do końca wiedzą, co też się z nimi dzieje, ale z tego co dało się ustalić, to:
David Whitaker krótko grał na basie z Expelaires, obecnie zajmuje się własnym studio nagraniowym Czar w Leeds.
Lyndon Scarfe próbuje sił solo, ale jest także gitarzystą w zespole Black Lamps.
Martin Roberts odszedł z System of Hate, z którymi grał jakiś czas i teraz pracuje nad własną płytą solową.
Paul Gilmartin założył nowy zespół Black Chapel (LINK) w skład którego wchodzą weterani alternatywnych scen lat 80. W 2020 roku wydali płytę Night Ship. Próbował wcześniej zarejestrować i przejąć nazwę The Danse Society co spowodowało dwuletni proces, który przegrał 16 listopada 2016 r.
Steve Rawlings i Tim Wright przeszli na emeryturę...
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Peter Saville, współzałożyciel Factory i projektant legendarnych okładek m.in. płyt Joy Division, został uhonorowany przez Księżną Walii CBE (Orderem Imperium Brytyjskiego) za swoją działalność artystyczną (LINK). Szacunek i gratulacje...
Jeśli jak zawsze na początku newsów padła nazwa Joy Division - na stronie internetowej festiwalu FUTURAMA 2021 opublikowano zdjęcia autorstwa Simona Clifforda wykonane w 1979 r. Podczas koncertów FUTURAMA 1. Są dwie nowe fotki zespołu, (w tym pokazana powyżej) jak i innych wykonawców: The Fall, Echo and the Bunnymen, Teardrop Explodes, Scritti Politti i Monochrome Set. (LINK).
Zespół o którym teraz był dzieckiem Iana Curtisa (warto zobaczyć TUTAJ). Mowa o Section 25, którzy 30 października wystąpią w Electric Church Club w Blackburn w Wielkiej Brytanii. Bilety TUTAJ. Mają fajną grafikę, więc wrzuciliśmy zajawkę powyżej.
Pozostańmy w kręgu starych znajomych z Manchesteru/Salford - John Cooper Clarke (warto zobaczyć TUTAJ) ogłosił właśnie plany koncertowe. W tym i przyszłym roku rusza na tournee po Szkocji i Irlandii (LINK).
Za to Nick Cave & The Bad Seeds w przyszłym roku pojawią się w Polsce, w ramach trasy po Europie. Wystąpią w sierpniu w Gliwicachi Gdańsku. Bilety na wszystkie koncerty już można kupować za pośrednictwem strony artystyTUTAJ.
Molchat Doma 26 czerwca dali koncert w Kijowie a 9 lipca wystąpią w Odessie, w Green Theatre, bilety TUTAJ. Inne koncerty planują w ramach wielkiej trasy koncertowej. Zaczynają w sierpniu od Białorusi a potem wystąpią na Litwie, Łotwie, Estonii, Finlandii, Norwegii, Danii, Niemczech, w Niderlandach, Belgii, Francji, Wielkiej Brytanii, Irlandii, w Czechach i zakończą w Rosji, ale zahaczą także o Polskę: w dniach 4 i 5 grudnia będzie można ich zobaczyć w Poznaniu i Warszawie. Następny rok to USA i Kanada, ale na sam koniec - Hiszpania. Trasa będzie zatem trwać cały rok. Poza tym udzielili wywiadu ukraińskiemu webzinowi. Muzycy byli pytani o sprawy egzystencjalne i globalne. Czym jest dla nich muzyka? Co jest najlepszego i najgorszego według nich na świecie? Jaki film/dzieło sztuki/koncert zrobił na nich największe wrażenie? itd., itp. Roman i Pavel stanęli na wysokości zadania i wypowiedzieli kilka interesujących złotych myśli, na przykład taką: Piękno tkwi w harmonii i szczegółach. Bez tego wszystko inne wydaje się puste (LINK). Nasz wywiad jest jednak fajniejszy, byliśmy chyba pierwsi którym zespół go udzielił. Można go przeczytać TUTAJ.
Innym człowiekiem - legendą, z którym rozmawialiśmy, był Stuart Argabright (TUTAJ), który pracuje nad remiksem Black Rain. Współpracuje z kompozytorem Paulem Vinsonhayerem z Nashville oraz Michaelem Diekmannem. W planach jest nowa EP-ka (LINK). Stuart tworzy muzykę przyszłości. Będziemy czujni.
Skoro nowe wydawnictwa - FARBEN LEHRE dla przypomnienia i zaznaczenia 35 rocznicy działalności wydali czternasty studyjny album Pieśni XX wieku z 15 wybranych kompozycji ze swoich pierwszych czterech płyt, nagranych i wydanych jeszcze w XX wieku, a teraz w nowej aranżacji. Będą także występować i to przez całe wakacje w całej Polsce.
Można już zamawiać nowy album The Opposition Hope (TUTAJ). Wiele możliwości, rarytasy i gratisy, a portfel coraz chudszy... Z drugiej strony do kolumbarium się kasy nie zabierze, wiec po co kisić? Choć płyt pewnie też nie, więc po co kupować?
Również z nowościami wyskoczyli Sex Pistols, którzy od kwietnia sprzedają zestaw - Ten Inch Bollocks - zawierający kolekcję 6 albumów wraz 96-stronicową książką prezentującą historię zespołu. Oprócz tego każdy kupujący otrzyma jeszcze link uprawniający do pobrania filmu dokumentalnego. Jest to niewątpliwie okazja dla fanów grupy bo cena zleciała mocno w dół… (LINK). Ktoś dzisiaj słucha jeszcze punk rocka?
Nikt, bo każdy słucha już post-punka, chłodnej fali i dark. Brvtalist zaprezentował nowy teledysk Hante. Wasting Time to trzeci singiel z jej najnowszego albumu Morning Tsunami, który zostanie wydany 2 lipca nakładem Synth Religion i zapowiada się znakomicie.
W klimacie - Cocteau Twins opublikowali nowy remaster swojego utworu z albumu Heaven Las Vegas. Bo ja wiem? Jednak wolę kołysankę w oryginale. Lepiej by coś nowego nagrali zamiast kopać to co genialne.
Jeśli wkroczyliśmy już na trudne tematy - Władysław Komendarek zagrał w zajawce najnowszego wywiadu na instrumencie własnej produkcji. Komentarz nasuwa się sam:
I jest od razu płynnym przejściem do kolejnego newsa.
Na FB bowiem ktoś wlepił pisemko od komisji ustalającej skład zespołów na Festiwal w Jarocinie w 1983 r. Nie ma zmiłuj… (LINK). Brakuje tylko podpisu komendanta ZOMO które stacjonowało w pobliskim lasku.
Jeśli już wkroczyliśmy na nasz polski teren - tego lata w Warszawie oprócz wystawy w Muzeum Archidiecezjalnym odbędzie inna, uważana za największą, czasową wystawę obrazów Zdzisława Beksińskiego, jaką kiedykolwiek zorganizowano. Zaprezentowanych zostanie blisko 70 oryginalnych dzieł tego artysty. Wystawę Beksiński w Warszawie będzie można oglądać w Centrum Praskim Koneser na warszawskiej Pradze od 26 czerwca do 5 września tego roku. Bilety są już dostępne, także online - TUTAJ.
Kończymy koncertowo - 21 czerwca Jean-Michel Jarre dał specjalny koncert w Pałacu Elizejskim w centrum Paryża. Można go było oglądać za pomocą aplikacji TikTok i YouTube, orazna kanale JMJ.
Wracamy jutro dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
W Manchesterze pojawił
się mural z podobizną Iana Curtisa, co opisaliśmy wczoraj. Na FB miejscowej niezależnej
gazety zamieszczono krótki filmik pokazujący proces powstawania dzieła (LINK).
Odbędzie się wznowienie festiwalu Futurama, tym razem w Liverpoolu 3 i 4.04.2021. Peter Hook and the Light odegrają tam set Joy Division z roku 1979 (LINK). O tym jak Joy Division wypadli wtedy pisaliśmy TUTAJ.
Zrealizowano podcast dokumentalny o Joy Division i New Order. Premiera Transmissions:The Definitive Story, odbędzie się 29 października. Pierwsze osiem odcinków będzie o Joy Division: od powstania po śmierć Iana Curtisa. Następne zajmą się New Order: wczesnymi latami zespołu, aż do przeboju Blue Monday (LINK) z 1983 roku.
W audycji znajdą się wywiady z członkami zespołu Bernardem Sumnerem, Stephenem Morrisem, Gillian Gilbert i Peterem Hookiem, a także zabierze głos wielu znanych gości: Bono, Johnny Marr, Damon Albarn, Liam Gallagher, Radiohead's Colin i Jonny Greenwood, Pet Shop Boys i inni. Narratorem będzie Maxine Peake.
Występowali z Joy Division - mowa o Cabaret Voltaire - zaprezentowali drugą piosenkę The Power (Of Their Knowledge) ze swojego nowego albumu, pierwszego od 26 lat, który ma składać się z ośmiu piosenek i nosić tytuł Shadow of Fear. Płyta ma zostać wydana 20 listopada. Piosenka ta jest drugą po singlu Vasto, zaprezentowanym w sierpniu, która promuje nową płytę. Choć zapowiada się świetnie, zawsze zagadką pozostaje, czy dorówna wielkiemu dziełu, jakim jest The Covenant the Sword and the Arm of the Lord, które omówiliśmy TUTAJ.
On też występował z Joy Division - długo
oczekiwana autobiografia Johna Coopera Clarkea: I Wanna Be Yours ma
zostać opublikowana 15 października. W tym samym dniu odbędzie się z
premiera książki online na żywo z Vout-O-Renees, klubu artystycznego w
Londynie, w czym wezmą udział specjalni goście. Bilety są już w
sprzedaży TUTAJ.
Jeszcze o Manchesterze - są
pozytywy COVIDA - w sytuacji pandemii organizacje zajmujące się dziedzictwem
kulturowym na terenie Anglii, w tym Greater Manchester, mają otrzymać
fundusze rządowe na zabezpieczenie i remont najcenniejszych zabytków. Do
podziału jest 103 miliony funtów. Najpierw dofinansowane będą prace
przy Victoria Baths, zamkniętych od 1993 roku, do tej pory
skazanych na destrukcję a następnie dofinansowany będzie dawny klasztor franciszkanów w
Gorton, zamknięty w 1989 roku i dom pisarki Elizabeth Gaskell przy 84
Plymouth Grove w Chorlton-on-Medlock, w którym gościli m. in. Charlotte
Bronte i Charles Dickens. Na liście jest dużo więcej obiektów (LINK).
Skoro o pandemii - niektórzy w mediach społecznościowych dają wyraz swoim koszmarom połączonym z profetycznymi wizjami (TUTAJ). Jak mawia klasyk: jaka jest różnica między pesymistą a optymistą? Pesymista mawia: gorzej być nie może, a optymista: może! może!
Ale może też być lepiej, bowiem Till Lindemann i spółka pracują nad nowym materiałem. Dowodzi tego zdjęcie zamieszczone na oficjalnym profilu na Instagramie (TUTAJ). Ostatni album grupy Rammstein ukazał się w 2019 roku, a muzycy niedawno zapowiedzieli reedycję albumu Herzeleid z okazji 25-lecia, który trafi do sklepów 4 grudnia.
Inny dinozaur - John Foxx (pisaliśmy o nim niedawno TUTAJ) udostępnił kolejną piosenkę ze swojego najnowszego albumu Howl. Czasy Garden minęły, niemniej posłuchać można...
Jeśli już wkroczyliśmy do Jurassic Park - Alvin Gibbs, który miał być gwiazdą tegorocznego festiwalu Rock na Bagnie 2020 potwierdził udział w przyszłorocznej, jubileuszowej (10) edycji i zaprosił do udziału w imprezie.
Info o innym festiwalu - Oficjalnie zapowiedziano, że British Summer Time 2021 odbędzie się w lipcu przyszłego roku w Londynie. Ci, którzy kupili bilety na tegoroczną imprezę z tego cyklu będą traktowani priorytetowo. Wśród gości będzie można zobaczyć 9 i 10 lipca koncert Pearl Jam a także PIXIES, którzy 16 października tego roku wydadzą nowy podwójny singiel. Więcej o festiwalu TUTAJ. A powyżej piosenka PIXIESHear Me Out z ich nowej płyty.
W klimacie imprez - Record Store Day oficjalnie potwierdzili, że RSD Black Friday odbędzie się w tym roku, a oryginalnyRecord Store Day ze względu na Covid-19 został podzielony na trzy wydarzenia zwane drop, z których ostatnie będzie miało miejsce 24 października. RSD Black Friday będzie jednodniowy i odbędzie się 27 listopada. W tym roku lista uczestników targów jest mniejsza niż w poprzednich latach, niemniej w ofercie będzie można znaleźć płyty Nicka Cave'a , Lou Reeda, Beastie Boys, Public Enemy i około 130 innych muzyków. Pełna lista TUTAJ.
Skoro pojawił się Covid i Cave to warto wspomnieć, że wspólnie z belgijskim kompozytorem Nicholasem Lenz nagrywają utwór nazwany przez nich lockdown opera, a zatytułowany L.I.T.A.N.I.E.S. Więcej TUTAJ.
Nieco zboczyliśmy w kierunku mainstreamu, zatem pora powrócić do undergroundu. Niezależna rosyjska wytwórnia https://uplifto.ru/ opublikowała wydawnictwo będące hołdem dla zespołu Matrosskaya Tishina. Zestaw zawiera 19 najbardziej znanych utworów tego najlepszego rosyjskiego post-punkowego zespołu lat 80-tych i 90-tych. Więcej TUTAJ.
Kończymy nieco sentymentalnie, bo bez the Beatles świat muzyczny dziś nie byłby taki sam... W ostatni piątek przypadła 80. rocznica urodzin Johna Lennona. Aby ją uczcić, jego rodzina wydała Gimme Some Truth. The Ultimate Mixes, zestaw zawierający 36 piosenek zmarłego Beatlesa, ze zremiksowanych na nowo z taśm-matek. Producentem wykonawczym wydawnictwa jest Yoko Ono Lennon, a producentem Sean Ono Lennon, który obchodzi urodziny w tym samym dniu co jego ojciec. Więcej TUTAJ.
Z ostatniej chwili - zmarł Paweł Kelner Rozwadowski z Deutera i Brygady Kryzys. Teraz grają razem z Robertem Brylewskim... RIP.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Poprzednie części streszczenia fragmentów poświęconych Joy Division w książce Jamesa Nice'a można odszukać (kolejno od pierwszej do piątej) TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.
Przed wydaniem Transmission zespół ruszył na koncerty. Zagrali w Londynie w Prince of Wales Conference Center z Essential Logic i dwoma początkującymi kapelami z Liverpoolu: Echo and the Bunnymen i The Teardrop Explorers. Oba zespoły nagrały płyty dla ZOO stąd pojawił się pomysł imprezy ZOO Meets Factory Halfway (warto zobaczyć TUTAJ).
Kolejnym ważnym wydarzeniem był koncert zespołu na Futuramie w Leeds (warto zobaczyć TUTAJ i TUTAJ). Według wszelkich opinii, zespół skradł show pierwszego dnia.
W tym czasie powstał film No City Fun (pisaliśmy o nim TUTAJ) Charlesa Salema według scenariusza Liz Naylor z trzema piosenkami Joy Division. Budżet filmu wynosił 25 GBP w ramach jego wyprodukowano dodatkowo Factory Flick. Filmy puszczane były w Scala Cinema w Londynie 13.09. 1979 roku razem z dwoma piosenkami Joy Division nagranymi przez Malcolma Whiteheada w Bowdom Vale Youth Club w Altrincham (warto zobaczyć TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ).
Przyjęto całość entuzjastycznie, na wszystkich trzech seansach sala była pełna. Opinia Iana była jak najbardziej pozytywna, choć tylko on chciał rozmawiać o filmie. Po tym sukcesie Tony Wilson postanowił zrealizować dłuższe dzieło, Too Young to Know, Too Wild to Care. Miał to być rodzaj thrillera szpiegowskiego. Scenariusz miała napisać Nailor, w roli głównej mieli wystąpić A Certain Ratio, ale mieli też w filmie pojawić się Joy Division i the Distractions, Don Tonay i John Cooper Clarke. Muzykę miał napisać Vini Reilly.
Dla Nailor to było trudne zadanie - nie miała ani konta bankowego ani nawet maszyny do pisania. Napisała około 6 stron scenariusza ręcznie. ACR i the Distractions mieli w nim porwać Iana Curtisa i w ten sposób miało dojść do rozpadu Joy Division. Wszystko zostało zarchiwizowane pod numerem katalogowym FAC 20 (warto zobaczyć TUTAJ) co denerwowało Naylor, bo ta nawet nie zachowała notatek scenariusza. Wg. Tony Wilsona Naylor zniknęła z zaliczką, i w ten sposób projekt został unicestwiony.
Po realizacji trzeciego albumu studyjnego the Buzzcocks postanowili wyruszyć w trasę i zaprosili na nią Joy Division. Trasa miała trwać do listopada i obejmować UK. W planach Buzzcocks było granie nieco lżejszej muzyki, i zajęcie pozycji na rynku, jaką zajmowało Joy Division. Na czas koncertów wszyscy członkowie Joy Division rzucili swoje prace i zarabiali około 35 GBP tygodniowo. Nie były to znaczne pieniądze, więc na trasie poruszali się starym busem - Fordem Cortina. Nasiliły się regularne ataki u Iana Curtisa, a po ataku w Bournemouth wezwano karetkę pogotowia.
Trasa była wyczerpująca zdrowotnie i jak to nazwał Curtis soul- destroying. Nikt jednak tym się nie przejmował. Pojawiły się za to problemy z niezbyt imponującą sprzedażą Transmission. Początkowo sprzedano połowę z 10 000 płyt jednak Rob Gretton nie żałował decyzji o nieprzeznaczaniu specjalnych środków na promocję.
Ian Curtis miał coraz więcej problemów, nie tylko zdrowotnych, co stwarzało niebezpieczeństwo rozpadu zespołu. W międzyczasie urodziła mu się córka i zakochał się w Annik Honore. Factory byli jak rodzina, szybko pozbywali się osób niewygodnych, tak też stało się w stosunku do ciężarnej Deborah, która nie pasowała do obrazu gwiazdy rocka - jej męża. Annik z kolei była atrakcyjna i wolna. Urodzona w małym mieście Mons przeniosła się do Brukseli w wieku lat 20. Stamtąd podróżowała po Europie uczestnicząc w koncertach i prowadząc swój fanzine En Attendant (pisaliśmy o nim TUTAJ).
W 1979 roku przeniosła się do Londynu, gdzie mogła realizować się jako fanka Siouxsie and the Banshees, była też wielką fanką Unknown Pleasures...
Ciąg dalszy nastąpi.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Czy pamiętacie film rysunkowy o tematyce fantastycznej, do którego muzykę ułożył legendarny realizator nagrań Joy Division - Martin Hannett? Pisaliśmy o nim TUTAJ. Jeśli przyjrzeć się baczniej twórczości muzyków lat 70. I 80. to zauważamy interesującą prawidłowość: praktycznie wszystkie główne ikony rocka - od Jimiego Hendrixa do Davida Crosbyego, od Petea Townshenda do Iana Curtisa - były zapalonymi fanami SF. Joy Division zresztą wystąpili na festiwalu muzyki SF - Futurama (o czym pisaliśmy TUTAJ).
W dodatku spora grupa muzyków nie tylko czytała książki SF lecz była aspirującymi pisarzami SF.
Na przykład brytyjski autor powieści SF Michael Moorcock prowadził zespół o nazwie The Deep Fix, jednocześnie pisząc piosenki dla - i występując z - grupą rockowo-kosmiczną Hawkwind (którą kiedyś Lemmy Kilmister z Motörhead określił jako Star Trek z długimi włosami i narkotykamiLINK ).
Wiele piosenek i albumów w tamtym okresie nie tylko zawierało teksty z motywami science-fiction, ale było nasyconych futurystycznym brzmieniem i nowatorską modulacją za pomocą różnych urządzeń studyjnych (celował w tym wymieniony już Martin Hannett). Wśród muzyków tego nurtu wybija się David Bowie, który rozpoczął karierę od przybrania tożsamości kosmicznego antybohatera, Zyggy Stardusta. Jego album z 1972 roku Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars to eksplozja wątków SF, począwszy od muzyki po tematykę opartą na rozmaitych mitach. Lecz zanim ten album pojawił się w sklepach muzycznych, alter ego Bowiego czyli Ziggy Stardust był już sensacją międzynarodową, pokazując się na scenie w pomarańczowym kombinezonie i butach. Jego fani, wzorując się na nim i na postaciach Star Trek, przychodzili na koncerty Ziggyego sami ubrani w kosmiczne stroje, co jeszcze bardziej zacierało granicę między science fiction a muzyką rockową. Dwa lata później Bowie wysłał Ziggyego Stardust na emeryturę, a na jego miejsce próbował wskoczyć Halloween Jack… Bowie postanowił jeszcze wydać w oparciu o powieść Orwella Rok 1984 (pisaliśmy o niej TUTAJ) album konceptualny, ale nie otrzymał zgody prawnych spadkobierców pisarza. I tak powstała płyta Diamond Dogs, w której Bowie opublikował własną wizję postapokaliptycznego, futurystycznego świata.
Wspominając o Ziggy Stardust, należy zauważyć jeszcze to:
jak i trzeba przywołać inną totalną kreację, którą jest dziwny zespół the Residents i jego Commercial Album. Jest to chyba najbardziej zakręcona płyta wszechczasów, zawiera 40 piosenek w 40 minut! Pisaliśmy o niej TUTAJ.
Obok nich domagają się naszej uwagi ludzie-maszyny z Kraftwerk z ich industrialną muzyką (TUTAJ) a także, debiutancki album grupy prog-rockowej King Crimson, który sam w sobie jest muzyką science fiction. Ten album ma w sobie wielkość i powagę, serwowane z różnym natężeniem, od spokojnego Mirrors po grzmot 21st Century Schizoid Man, przykładem niech będzie fragment tekstu: Zardzewiałe łańcuchy uwięzionych księżyców/ Zdruzgotane przez słońce (pisaliśmy o tej płycie TUTAJ) .
Można by jeszcze wymienić wiele przykładów dokumentujących silne wpływy SF na muzykę nurtów objętych szerokim spectrum new wave, lecz wystarczy tych kilka, najbardziej spektakularnych. Resztę pozostawiamy naszym czytelnikom, bo wierzymy w ich inteligencję.
Inaczej przecież nie przystąpilibyśmy to tak futurystycznego zadania, jakim jest pisanie bloga…
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie
Na YT można posłuchać listy the Best of Goth 2020. Można się też z nią zgadzać albo nie - ale posłuchać warto, bo wśród wykonawców wielu naszych blogowych znajomych. Lista jest TUTAJ.
Skoro weszliśmy w klimat nostalgicznego grania, The Opposition (o których pisaliśmy wiele razy TUTAJ) informują: W każdy poniedziałek lutego o 18.00 czasu brytyjskiego będziemy umieszczać utwór z sesji ALCHEMY UNPLUGGED, wykonanego w domu filmu, wyreżyserowanego i zmontowanego przez Kenny'ego Jonesa .... cała sesja „kina domowego” z 8 utworów, w tym 2 nowe, będzie dostępnych ZA DARMO z 40-stronicową książką / 8 utworami na płycie CD za 20,00 GBP (LINK). Czekamy i posłuchamy!
W klimacie nostalgii, His Name is Alive (o których pisaliśmy TUTAJ) udostępnia (TUTAJ) swój singiel Coldless z nowej płyty A Silver Thread, która wkrótce. Będzie to poczwórne CD, a singiel artysta skwitował krótko: Nagrane na kasecie w piwnicy, podczas gdy moja mama robiła pranie około sześciu stóp dalej, po drugiej stronie podróbki boazerii w latach 80.
Skoro mowa o latach 80-tych to nie może zabraknąć Depeche Mode. A tak się składa, że w marcu na rynek wejdzie książka naszego dobrego znajomego Antona Corbijna (o którym pisaliśmy TUTAJ) o zespole (LINK). Corbijn choćby nie wiem jak się wytężał nigdy nie przebije poziomu zdjęć ze słynnej sesji z Lancaster Gate w Londynie, kiedy pozowali mu Joy Division. Nikt też nie pobije poziomu tamtych zdjęć Corbijna.
Jeśli już zeszło na Joy Division, to warto wspomnieć zespół który z nimi koncertował, i który znalazł się na A Factory Sample. Mowa o Cabaret Voltaire. Ci udostępnili w ostatni piątek nowy singiel Billion Dollar, pochodzący z najnowszej EP-ki zespołu, wydanej na limitowanym, kolorowym winylu i cyfrowo. Klip powyżej. Jest dobrze. Będzie lepiej.
Skoro wdepnęliśmy w lata 80-te to 18 lutego ruszy sprzedaż nowej płyty zespołu Dezerter szczegóły TUTAJ. Tytuł jedzie Orwellem. Posłuchamy, zobaczymy, ocenimy.
Ocenimy, bowiem nie od dziś wiadomo, że punk stał się niewydolny, dlatego powstał post punk, co nas niezmiernie cieszy. A skoro tak, to gatunek ten ma swój festiwal jakim jest Futurama (warto zobaczyć TUTAJ). A ten zmienił po raz kolejny datę, o czym więcej na plakacie powyżej i TUTAJ.
W podobny sposób wynalazek z Wuhan zmienia losy innych festiwali. Odbywający się od 15 lat festiwal muzyki popularnej w Salford (Manchester) Sounds From The Other City znów zostaje przełożony na kolejny rok, co może przełożyć się na całkowitą likwidację tej imprezy. Organizatorzy łudzą się, że dotrwają i będą mogli ruszyć w 2022 roku (więcej TUTAJ).
Wspomniane powyżej lata 80-te miały też swoje minusy. Zmarł Ian Curtis, odszedł też wielki muzyk - John Lennon. W posiadłości dziennikarki Judith Simons znaleziono jej list do ciotki Johna Lennona. List dotyczy rozmowy telefonicznej muzyka z ciotką Mimi w noc przed morderstwem. Wynika z niego, że gdyby nie tragedia, Lennon wróciłby do Wielkiej Brytanii i prawdopodobnie wystąpiłby tam w serii koncertów (LINK). Potwierdzić może to tylko duch muzyka...
Skoro zagościły tu duchy - Martin Scorsese rozpoczął produkcję filmu będącego opowieścią o duchach - The Eternal Daughter. W roli głównej wystąpi Tilda Swinton, a jego reżyserem będzie Joanna Hogg (LINK).
Jeśli wywołaliśmy tematy filmowe - 5 lutego nastąpi premiera filmu Earwig And The Witch - animacji komputerowej z efektami 3 D - autorstwa Studio Ghibli, określanego jest jako kontrowersyjny. Film jest adaptacją książki dla dzieci o tym samym tytule autorstwa nieżyjącej już Diany Wynne Jones, autorki Ruchomego zamku Hauru, został wyreżyserowany przez Gorō syna znanego japońskiego twórcy Hayao Miyazakiego. Zwiastun powyżej.
My wracamy jutro z kolejnym postem, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.