THEY KEEP CALLING ME
Blog o niedostosowaniu,
śmierci i przemijaniu,
o poezji,
mijającym czasie i o Ianie Curtisie,
o Joy Division muzyce i sztuce, która nie wróci do etapu tworzenia,
ale która jest w nas
piątek, 4 października 2019
Les Disques Du Crépuscule: między Factory Records a Factory Benelux
poniedziałek, 17 maja 2021
Isolations News 141: Jutro 41. rocznica śmierci Iana Curtisa, Factory Benelux na targach, His Name is Alive w wywiadzie, Kraftwerk na żółtym winylu a Foxx na zielonym, Residents i Hante wydają, Blur z Duran Duran, koncerty - Smashing, NIN, Korn, Kryzys, Mitffoch i Republika
Tak jak specjalnymi są dzieła poświęcone zespołowi których autorem jest James Nice. Ten na FB zapowiedział udział Les Disques du Crepuscule i Factory Benelux w targach płyt ILM w Londynie 10 lipca 2021 r (LINK).
I jak specjalnym jest wywiad z Warrenem Defeverem z His Name is Alive o jego najnowszym muzycznym projekcie i nie tylko TUTAJ.
Skoro mowa o nowych wersjach starych narań - John Sanborn, który od lat dziewięćdziesiątych regularnie współpracuje z the Residents wyreżyserował nową wersję ich albumu avant-rockowego z 1978 roku, Duck Stab!
Nagranie zostanie wyemitowane podczas spektaklu 5 czerwca w aplikacji Night Flight Plus (LINK).
Inna odświeżona nowość - aby uczcić 40. rocznicę powstania The Garden, Metamatic Records wyda dwie wersje albumu Johna Foxxa z 1981 roku, na którym znajdą się single Europe After The Rain i Dancing Like A Gun. Wydawnictwo wyjdzie w ilości 1200 kopii, jedna połowa na półprzezroczystym zielonym winylu, a druga na błyszczącym, neonowo żółtym.
Oba ukażą się 30 lipca 2021 roku. Przedsprzedaż TUTAJ. Swoją drogą dlaczego jeszcze nie opisaliśmy tej płyty? Przecież mamy ją w kolekcji...
Inna nowość, tym razem z nowymi treściami - Hante powiadomiła jeszcze raz o zakończeniu prac nad nowym albumem Morning Tsunami, którego przedsprzedaż ruszyła 7 maja (LINK). Płyta pojawiła się w czterech wersjach, na kolorowych winylach oraz na CD z możliwością zakupu koszulki i debiutanckiego albumu Her Fall And Rise z tłoczoną okładką (LINK).
W temacie - można posłuchać nowego singla The Stranglers - And If You Should See Dave… Jest to zapowiedź nowego albumu Dark Matters, który pojawi się 10 września. Można go już zamówić TUTAJ. Płyta zawierać będzie 8 piosenek, które powstały przy udziale zmarłego 3.05.2020 roku Davea Greenfielda (pisaliśmy o nim TUTAJ) i mogą być uznane za jego ostatnie dzieło. Naszym zdaniem Stranglers skończyli się po Aural Sculpture (pisaliśmy o tej płycie TUTAJ).
Dalej nowości - Duran Duran, który będzie występował podczas wręczania Billboard Music Awards zaprezentuje zdalnie z Anglii nowy singiel, powstały we współpracy z Brytyjczykiem Grahamem Coxonem (Blur). Piosenka jednocześnie ma być zapowiedzią nowego albumu grupy, pierwszego od czasu Paper Gods z 2015 roku. Billboard Music Awards, po raz pierwszy prowadzone przez Nicka Jonasa, będzie transmitowane na żywo w NBC we wszystkich strefach czasowych z teatru Microsoft w Los Angeles 23 maja o godzinie 20:00 ET / 5 PT (LINK).
Koniec pandemii więc zaczynają się koncerty! Organizatorzy Riot Fest ogłosili, że głównym bohaterem tegorocznej edycji festiwalu będzie Nine Inch Nails, a My Chemical Romance w 2022 roku. Impreza w tym roku odbędzie się 17, 18 i 19 września w Douglass Park w Chicago (USA) i obejmie także główne występy The Smashing Pumpkins i Run The Jewels. Bilety i wszystkie informacje organizacyjne są TUTAJ.
Festiwali ciąg dalszy - szósty Louder Than Life odbędzie się w dniach 23-26 września 2021 w Highland Festival Grounds w Expo Center w Louisville w stanie Kentucky. W programie będzie Metallica a także Nine Inch Nails i Korn oraz Judas Priest, Snoop Dogg, Jane's Addiction, Staind, Rise Against, Mudvayne, Cypress Hill, Machine Gun Kelly, Anthrax, Gojira, Ghostemane, Seether, Pennywise, Beartooth, The Distillers, Killswitch Engage i wiele innych. Jednodniowe i weekendowe karnety na Louder Than Life są już w sprzedaży na stronie festiwalu (TUTAJ) w cenie od 99,50 $ za jeden dzień i 249,50 $ za 4 dni (plus opłaty wpisane małym druczkiem). Do wzięcia udziału fanów ma zachęcić klip wideo:
Pearl Jam wystąpią pierwszy raz od trzech lat - będzie to na festiwalu Eddie Vedder's Ohana w Doheny State Beach w Dana Point w Kalifornii, w dniach od 24 do 26 września. Oprócz nich zobaczyć będzie można Kings of Leon, My Morning Jacket, Maggie Rogers i Sharon Van Etten. Skoro Korn to musi wybrzmieć Make Me Bad. I brzmi powyżej.
Republika została dostrzeżona przez Brygadę Kryzys, i wystąpiła po raz pierwszy w stolycy dzięki Brygadzie właśnie. Przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga zakończył się proces Tomasza J., oskarżonego o pobicie Roberta Brylewskiego i przyczynienie się do jego śmierci. W czwartek Tomasz J. usłyszał wyrok: 13 lat więzienia i finansowe zadośćuczynienie dla rodziny. Słów sędziego słuchały córki Roberta Brylewskiego.
poniedziałek, 14 października 2019
Isolations news 58: Hook ujawnia, że leki jakie zażywał Ian Curtis musiały go zabić, lista ulubionych płyt Sumnera, Dead Can Dance i Black Rain koncertują, Cure nagrywa trzy plyty, Durutti Column na winylu
niedziela, 11 października 2020
Mural Iana Curtisa wokalisty Joy Division w Manchesterze, czyli Philippe Carly przechodzi do klasyki
Phot. Philippe Carly
Ktoś może powiedzieć - zdjęcia Joy Division = Kevin Cummins. Czas jednak pokazuje, że jest zdecydowanie inaczej, a w sieci i w różnego rodzaju wydawnictwach drukowanych pojawia się od lat coraz więcej zdjęć, często anonimowych autorów, które przechodzą do klasyki gatunku.
Tak też jest ze zdjęciem Iana Curtisa, wykonanym przez Philippe Carly w Brukseli. Sam o tym dla nas napisał w specjalnie dedykowanym poście TUTAJ, a fotografie można zakupić (poza książkami) na jego stronie internetowej (LINK).
Niestety Philippe ma pecha, bo jego kultowe zdjęcia były w przeszłości przypisywane innym znanym fotografom. Ba nawet dzisiaj uchodzące za poważne media, jak choćby NME informujące o powstaniu muralu (warto zobaczyć choćby TUTAJ) nie podają autorstwa zdjęcia. Pomyśleliśmy zatem, że wspomnimy pokrótce o książce Philippe, na której wnikliwe omówienie przyjdzie jeszcze u nas czas.
W książce zresztą znajdziemy więcej wpisów i materiałów z kolekcji renomowanych osób z kręgów Joy Divison i Factory Records, jak choćby James Nice, Vincent Cassidy czy wspomniany Peter Hook. Dzieło dedykowane jest Annik Honore cyt: bez której to wszystko nie byłoby możliwe.
Teraz kilka słów o samym muralu, odsłoniętym przy Port Street w Manchesterze, 9.10.2020 a będącym autorstwa artysty ukrywającym się pod pseudonimem ASKE. Jak widać na symbolicznej uroczystości nie zabrakło Petera Hooka. Powstanie muralu to początek kilkudniowego wirtualnego festiwalu, podczas którego zbierane będą datki dla muzyków zmagających się z COVID 19. I wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że zarówno NME (a zwłaszcza oni) jak i lokalny portal z Manchesteru (TUTAJ) ogłaszają co następuje (cytujemy za NME - LINK): Recently, given the challenges posed by the ongoing coronavirus pandemic many people will have faced their own mental health problems and may still be. The unveiling of the mural of Ian Curtis marks the start of World Mental Health Day, in which Headstock will be raising money for the industry and mental health charities/ Ostatnio, biorąc pod uwagę wyzwania związane z trwającą pandemią koronawirusa, wiele osób musi i będzie musiało zmierzyć się z własnymi problemami ze zdrowiem psychicznym. Odsłonięcie muralu Iana Curtisa oznacza początek Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego, podczas którego Headstock będzie zbierać pieniądze dla przemysłu i organizacji charytatywnych zajmujących się zdrowiem psychicznym.
Nie bardzo rozumiemy dlaczego od dość dawna w sieci, choćby na Twitterze, wielu pseudo ekspertów przyczepia Ianowi Curtisowi łatkę osoby chorej psychicznie. Fakt, że miał doła i popełnił samobójstwo, nie musi oznaczać, że był chory. Wielokrotnie spotykałem się w życiu z postawą tego typu - nawet w mojej bliskiej rodzinie - że skoro to zrobił to musiał być nienormalny... W książce Deborah Curtis w ani jednym miejscu nie pada stwierdzenie, że jakikolwiek lekarz badający jej męża stwierdził chorobę psychiczną (a badało go kilku). To, że potrafił zachowywać się niekonwencjonalnie, (jak opisał w swojej książce Peter Hook - TUTAJ) mogło być przejawem jego bezsilności. Kiedy wsłuchamy się w tekst piosenki kończącej Unknown Pleasures - I Remeber Nothing, opatrzonej tak jednoznacznymi efektami specjalnymi przez Martina Hannetta możemy wiele się domyślać.
O ile piosenka ta nie jest pozą artystyczną, to w życiu wokalisty już wtedy wiele się działo. Czy owe złapanie w klatki zbyt wcześnie, nie oznacza jego przedwczesnego małżeństwa? A scena kiedy jego ręce łamią krzesło? Czy jest tylko, poprzez przekaz artystyczny, odreagowywaniem słynnej angielskiej poprawności, czy też sceną z pamiętnika? Jego żona nie musiała nam przecież napisać w swojej książce wszystkiego, o czym już niedługo...
Reasumując grzecznie prosimy: odpierdolcie się od Iana Curtisa. Przynajmniej z takimi tekstami. A zamiast tego uderzcie się w piersi i przyznajcie się, że mimo jego wcześniejszej próby samobójczej, pozwoliliście mu, kierowani angielską dumą, pychą i egoizmem, zostać samemu w domu tamtej fatalnej soboty.
I to by było na tyle.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
środa, 11 kwietnia 2018
Niedocenieni: Vini Reilly, przyjaciel Iana Curtisa z Joy Division
Zamysłem rubryki niedocenieni miało być promowanie młodych artystów, zespołów które albo już nie istnieją, albo są dopiero na początku drogi na szczyt. Kilka razy jednak zdarzyło się, że piszemy o artystach w pewien sposób niespełnionych. O geniuszach, którzy mimo tego, że potrafili i potrafią wiele, to ciągle wie o tym jedynie wąskie grono koneserów. Z czego to wynika?
Miałem w życiu okazję poznać kilku geniuszy. Ludzie ci zwykle żyją bardzo skromnie, często w zaniedbanym otoczeniu, nie zdając sobie sprawy z własnych umiejętności. Często są to ludzie chorzy, żyjący w depresji, strachu. I gdybym miał wymienić najważniejszego niedocenionego to byłby to bohater dzisiejszego wpisu. Vini Reilly twórca Durutti Column, zespołu który nagrywał dla Factory Records.
Vini Reilly cierpiał na depresję, miał za sobą kilka prób samobójczych, przyjaźnił się też z Ianem Curtisem, w okresie kiedy ten planował samobójstwo, a Ianowi Curtisowi poświęcił aż trzy utwory. Najważniejszy i najbardziej znany to The Missing Boy, z płyty LC o której jeszcze napiszemy. To odruchowa reakcja, rozmawiałem z Ianem po jego pierwszej próbie samobójczej. To dlatego zatytułowałem tak piosenkę, on został utracony, nigdy nie poleciał do USA. Znałem go bardzo dobrze, jak i Annik z którą zaprzyjaźniłem się po śmierci Iana. Ona była jedną z założycielek Les Disques du Crepuscule i wydawnictwa Factory Benelux. - wspomina (TUTAJ).
niedziela, 24 stycznia 2021
Byli wśród nas: Harold Budd, współtwórca albumu Moon and the Melodies z Cocteau Twins
W końcówce ubiegłego roku, 8 grudnia w szpitalu w Arkadii w Kalifornii, w wieku 84 lat, zmarł Harold Montgomery Budd (1936-2020). W listopadzie przeszedł udar i leczył się w ośrodku rehabilitacyjnym. Tam nabawił się COVID-19, po czym wdały się komplikacje i świat stał się uboższy o jednego poetę, muzyka a także, jak go nazwał Brian Eno wielkiego malarza abstrakcyjnego uwięzionego w ciele muzyka.
W ogóle znajomość z Brianem Eno zmieniła życie Budda. Jestem winien Brianowi wszystko – powtarzał prawie w każdym wywiadzie (LINK). I rzeczywiście takie są fakty, kariera Harolda Budda zaczęła się od jednego telefonu od Briana Eno:
Było to w 1976 roku. Kompozytor Gavin Bryars (lub jego kolega, Michael Nyman, są różne wersje, jeśli chodzi o ten szczegół) dał Eno nagranie z utworem Budda z Madrigals Of The Rose Angel z 1972 roku. Eno był wówczas w San Francisco, pracował z amerykańskim kompozytorem Johnem Adamsem i szukał muzyków do swojej nowej wytwórni Obscure. Po odsłuchaniu taśmy zachwycił się delikatnym, oryginalnym brzmieniem kompozycji, inspirowanej muzyką renesansową i zadzwonił do Budda z propozycją współpracy. Tak rozpoczął się powolny strumień albumów wypuszczanych przez kompozytorski duet Eno-Budd. Madrigals Of The Rose stały się częścią The Pavilion of Dreams (1978), potem nagrali Ambient 2: The Plateaux of Mirror i Lovely Thunder. Protegowany Eno, Daniel Lanois, wyprodukował kolejny album zatytułowany The Pearl (1984) (LINK).
Po pewnym czasie Budd odebrał kolejny ważny telefon. Ale niech sam o tym opowie, zebraliśmy jego relację na podstawie kilku udzielonych przez niego wywiadów:
To było w latach '86 -'91. W każdym razie w 1986 r. odebrałem telefon od - to było jak grom z jasnego nieba - z drugiej strony odezwał się Ivo [Watts Russell], który był menadżerem Cocteau Twins, i powiedział, że chcą wykorzystać mój kawałek i czy to w porządku? Odpowiedziałem: „Oczywiście, że tak!” Czy to naprawdę nie było fajne? To było oszałamiające! Więc powiedział: „Cóż, współpracujmy nad całym albumem. Wiesz, do diabła z jedną piosenką. Możesz przyjechać do Londynu? 'No tak! Tak, mogę.' Więc przyjechałem do Londynu i spędziłem miesiąc w Shepherd's Bush chodząc codziennie do studia Cocteau Twins. Wtedy wszystko odkrywałem. Kiedy tam byłem, pomyślałem sobie: „Muszę wydostać się z Ameryki. To mój własny kraj - jestem Amerykaninem, nigdy nie będę Brytyjczykiem, nigdy nie będę kimś innym niż to, kim jestem, człowiekiem Zachodu. (…) Muszę wyjechać z Ameryki, ponieważ muszę zacząć od nowa. Moja rodzina też. Zacząłem się rozglądać, spędzając ten miesiąc w Londynie, pytając: „Ile to będzie kosztować? Muszę wynająć pokój. Albo muszę wynająć całe mieszkanie. (…) Więc w ciągu sześciu miesięcy wysłałem swój tyłek z Ameryki [do Londynu - przypis własny]. Najmądrzejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłem w życiu. Najstraszniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłem.
Poznałem Robina Guthrie przez Ivo Watts Russella, założyciela 4AD. Poszliśmy na koncert Cocteau Twins, głos Elizabeth Fraser był niezwykły, a potem udaliśmy się za kulisy, by ich poznać. Początkowo chcieli nagrać tylko jeden z moich utworów, The Plateaux Of Mirror, we współpracy z Eno, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się nagrać razem nowy cały album. I wtedy tam zaprzyjaźniłem się z Robinem Guthrie. Zrobienie Moon… [The Moon and the Melodies] zajęło około miesiąca codziennej pracy w studiu. Niedaleko, pamiętam, był bardzo dobry pub, z którego co muszę przyznać skandalicznie często korzystałem. (LINK).
Tak opowiadał o okolicznościach wspólnej pracy z Cocteau Twins w 2014 roku. Jednak w wywiadzie udzielonym w 1987 roku podał inne szczegóły: Na pytanie - Jak doszło do współpracy z Cocteau Twins? Odparł w następujący sposób: Cóż, muszę przyznać, że nie znałem Cocteau Twins, dopóki jeden z członków zespołu, Simon Raymonde, nie użył mojego i Eno utworu na cover do albumu. Utwór nosił tytuł „Not Yet Remembered” i zrobili to sami Cocteau Twins, chyba taką właśnie historię słyszałem. Wydawca zadzwonił do mnie i poinformował o tym, mówiąc: „to naprawdę świetna grupa i myślę, że chciałbyś ich usłyszeć”, więc zadzwoniłem do znajomego dystrybutora płyt w Los Angeles i zapytałem, czy ma u siebie Cocteau Twins. Przysłał mi kasetę z kompilacją, więc nie wiem, jaki to był album, ani jakie nazwy utworów. Ale w każdym razie naprawdę mnie to zachwyciło. Następnie w listopadzie oni przyjechali do Los Angeles. Spotkaliśmy się i bardzo dobrze się dogadywaliśmy przez bardzo krótki czas i zaczęliśmy wymieniać się pomysłami na temat jakiejś współpracy. Zapytali, czy mogę przyjechać, a ja powiedziałem „tak, absolutnie, w każdej chwili, po prostu dajcie mi znać, a będę tam”. I oto jestem w Londynie!” (LINK).
To są jednak szczegóły. Jakby nie było, jedno jest pewne: w efekcie otrzymaliśmy absolutnie genialną płytę. Budd opowiadał o procesie nagrania tak: Praca z zespołem nie różniła się zbytnio od pracy z Brianem. Rezultat z Cocteau Twins jest taki, że album The Moon and the Melodies nie jest tak naprawdę albumem Cocteau Twins i i jednoczenie nie jest albumem Harolda Budda ale jest czymś, co bez tych czterech osób by nie powstało. Robyn Guthrie (gitarzysta Cocteau Twins) wyprodukował album, Liz Fraser (wokalistka) została zaangażowana po przygotowaniu kawałków instrumentalnych. Wybrała utwory, z którymi mogła popracować i zrobiła to (LINK).
A tak wyglądają jego wspomnienia z okresu nagrywania płyty: Ja w zasadzie spędzam większość czasu na nagrywaniu. Robin ma studio w North Acton. To 16-ścieżkowe studio i codziennie robimy tam podstawowe nagrania, a on zabierał je do 24-ścieżkowego studia w celu ich zmiksowania. Muzyka to głównie improwizacje. W tym przypadku wszyscy biorą na siebie winę i uznanie w równym stopniu, więc jest to swego rodzaju działanie zbiorcze. Już na początku utworu jest całkiem oczywiste, że coś się dzieje, wiadomo, co i gdzie dzwoni. Jest to nieustanny proces twórczy w studiu, ponieważ nic nie jest zapisywane. Naprawdę bardzo niewiele rzeczy było z góry zaplanowanych: wystarczy nagrać kilka ścieżek i zobaczyć, czy się podobają.
Na pytanie o metodę uzyskania specjalnych dźwięków odparł tak: Cóż, jest nieco ograniczona. Mam filozofię, że trzeba używać tego, co się ma. Nie potrzebujesz zbyt wielu rzeczy, ale w pełni wykorzystujesz wszystko, co jest. To, z czego korzystam teraz, jeśli chodzi o mój własny wkład, to elektryczny fortepian Yamaha i klawiatura samplująca Mirage. Robin jest oczywiście gitarzystą, a Simon basistą, chociaż czasami całkiem dobrze gra na pianinie. I jest tam bardzo dużo outboard equipment, które działają bardzo dobrze. To właśnie daje dźwięk Cocteau Twins - to rzeczy, których używają. Przede wszystkim jest to Yamaha SPX90, który jest absolutnie niesamowity... niesamowity instrument. (LINK).
Doświadczenie pracy w Londynie było tak interesującym doznaniem dla Budda, że planował on nawet pozostanie w Europie, lecz okoliczności życiowe zmusiły go do powrotu do Kalifornii. Muzyk szczerze podał powód: No cóż… było trochę traumy. Mieszkałem z dziewczyną i miałem zamiar spędzić resztę życia w Anglii, ponieważ kupiłem mieszkanie - byłem właścicielem nieruchomości (…) - ta dziewczyna, z którą mieszkałem, o której myślałem, że jest na zawsze, okazała się nie być na zawsze. Więc… nie sprzedałem swojego mieszkania, ale dałem je jej, mogłem sobie na to pozwolić. To było smutne pożegnanie, wyjechałem do Los Angeles, gdzie była wytwórnia Eno (…) znalazłem mieszkanie od razu w LA, wynająłem, doskonale wiedząc, że nie będę już mieszkać w Ameryce, ale musiałem… (…) i oczywiście związałem się z inną dziewczyną i jedna rzecz doprowadziła do drugiej, a jedną z tych rzeczy było to, że mieliśmy dziecko. Więc nie wróciłem. Nie wróciłem (LINK).
Wychodzi na to, że na życie i kierunek twórczości Harolda Budda największy wpływ miały przypadki i znajomość z Brianem Eno. Z tekstów wywiadów wypływa jednak przy okazji obraz samego muzyka: skromnego, wrażliwego człowieka, który nigdy nie przypisywał swojej muzyce szczególnego znaczenia ani nadzwyczajnego talentu. Wydaje się tworzyć w cieniu innych. Bo rzeczywiście pracował z wieloma indywidualistami. Wspomnieliśmy o Brianie Eno oraz Robyn Guthrie, Elisabeth Fraser i Simonie Raymonde. Lecz początku lat 80 zaliczył jeszcze epizod z wytwórnią Les Disques Du Crepuscule (pisaliśmy o niej TUTAJ). Skomponował dla niej na album wydany na kasecie From Brussels With Love utwór Children On The Hill. Obok niego znalazły się tam także nagrania innych artystów: Gavina Bryars, Michaela Nymana i Robina Guthrie.
Z tym ostatnim przyjaźnił się ponad 30 lat. Wspólna praca przy albumie The Moon and the Melodies nie zakończyła ich twórczych kontaktów. Obaj później wydali jeszcze kilka albumów, w tym prezentującą muzykę do filmów Grega Arakiego: Mysterious Skin (2004) i White Bird and a Blizzard (2014). Ostatni Another Flower wyszedł w 2020 roku , cztery dni przed śmiercią Budda.
Harold Budd współpracował również z Andym Partridge z XTC przy albumie Through the Hill (1994), Johnem Foxxem przy albumie Translucence / Drift Music (2003) oraz z Jah Wobble przy Solaris (2002). W 2009 na płycie U2 pt. No Line to the Horizon, Budd współtworzył piosenkę Cedars of Lebanon.
Jeszcze wiele by można napisać jeszcze o muzycznych drogach, którymi podążał. Tak samo jak i o fascynacjach malarstwem: abstrakcjami Marka Rothko, Jacksona Pollocka, Marka Tobeya, obrazami Edwarda Hoppera i Dante Gabriella Rosetti…
Tak naprawdę nie jestem muzykiem – powiedział zaskakująco szczerze w wywiadzie po osiemdziesiątce. Albo o ile jestem muzykiem, nie jestem osobą wszechstronną. Jako muzyk mogę zrobić bardzo niewiele. Jedyne, co mogę zrobić, to właściwie to, co robię. Myślę, że dla niektórych jest to strasznie restrykcyjne, ale dla mnie tak nie jest. O Boże, tylko zarysowałem powierzchnię. (LINK).
Cóż jeszcze dodać? Artysta – uznany mistrz delikatnych brzmień fortepianowych - nie posiadał fortepianu. Bo mieszkanie z instrumentem obrażałoby jego zmysł estetyczny. Zaskakujące? Nie bardziej niż kolejne jego stwierdzenie: Nie przepadam za muzyką - prostu nie słucham muzyki - w ogóle! (LINK).
Harold Budd pozostawił trzech synów: Matthew i Terrence, z pierwszego małżeństwa z Paulą Katzman; i Hugo, z małżeństwa z Ellen Wirth, która zmarła na raka w 2012 roku. Pod koniec życia mieszkał z Else, swoją dziewczyną, w South Pasadena w Kalifornii (LINK).
Oto zapis jednego z ostatnich koncertów w ramach festiwalu Big Ears 2019, w Church Street United Methodist w Knoxville, na którym wykonano jego trzy kompozycje. Chyba nikt tak jak on potrafił zagrać ciszę…
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

























