wtorek, 9 sierpnia 2022

Świat malarstwa cyfrowego Andrzeja Dybowskiego

Pamiętacie może nasz post o Francisie Baconie i jego dramatycznych obrazach? (LINK) Przetworzony przez niego portret papieża Innocentego X autorstwa Diego Velázqueza skojarzył nam się z innymi portretami, wykonanymi przez bohatera dnia dzisiejszego, którym jest Andrzej Dybowski (ur. 1984 r.). 

Andrzej Dybowski  jest artystą koncepcyjnym a z wykształcenia architektem, choć ukończył także studia podyplomowe z grafiki 3 D oraz animacji komputerowej na Drimagine w Nowym Sączu szkole założonej przez Zbigniewa Rybczyńskiego oraz Mariusza Korczaka. To, a także sytuacja rodzinna - jego brat Janusz jest operatorem filmowym, a mama architektem - sprawiła, że został grafikiem i znalazł się w zespołach autorskich kilku najbardziej znanych i popularnych gier, takich jak: Wiedźmin 3, Dying Light, Layers of Fear, Call of Juarez: Gunslinger, Layers of Fear, Observer i Medium, Metro Exodus i Arktika.1 a także wielu innych. 

Nie zaczął rysować w dzieciństwie, a dopiero gdy zachwycił się Katedrą, krótkometrażowym filmem animowanym z 2002 roku, stworzonym przez Tomasza Bagińskiego w 3ds Max, opartym na opowiadaniu Jacka Dukaja pod tym samym tytułem i na malarstwie Zdzisława Beksińskiego oraz architekturze Gaudiego… To doświadczenie oraz rodzinne podróże zrodziły pragnienie tworzenia własnych prac. Ale czemu jest to grafika cyfrowa a nie tradycyjne malarstwo? Na to pytanie odpowiada sam Dybowski: z powodów, dla których zacząłem tworzyć concept art, jest polski grafik koncepcyjny Maciej Kuciara. Uwielbiam też obrazy Johna Parka i Jaime Jonesa. Wyglądają tak malowniczo i na wykonane bez wysiłku. Myślę, że ci artyści świetnie się bawią tworząc swoje prace. Niedawno znalazłam artystę o imieniu Sung Choi i od razu zakochałem się w jego obrazach. Zwłaszcza te dla Destiny. Ale uważam, że moim ulubionym tradycyjnym artystą jest Richard Schmid. Moim marzeniem jest przeniesienie sposobu, w jaki maluje, w cyfrowy świat malarstwa (LINK).





Jego umiejętności zaskakują. Mimo, że prace są powstały dzięki użyciu programu Photoshop, to podstawowy rysunek tworzy sam, tylko nieznacznie wspierając się zdjęciami, ponieważ jak to  określa, chce zachować malarski wygląd obrazu. Obecnie ma swoje studio 4A Games gdzie zatrudnia artystów, głównie z Ukrainy i Malty i pozostaje jednym z bardziej znanych polskich artystów konceptualnych, którego prace są rozpoznawalne…







 Co w nich przykuwa uwagę? Na pewno operacja światłem, które wydobywa z mroku to co najważniejsze ale skrywa to, co straszne, czego kształt każdy widz lepiej sam sobie dopowie, bo źródłem najgorszych koszmarów jest nasza wyobraźnia i sny. Inną, istotną umiejętnością, którą podziwiamy, są szczegóły - nawet najdrobniejsze - niezależnie czy mamy do czynienia wnętrzem supermarketu pełnym załadowanych półek, czy też z halami fabrycznymi, albo z wrakami statków czy też z pokrytymi warstwą śmieci ruinami. Wydaje się, że grafik inspiruje się życiem codziennym, tym co widzi wokół siebie. Szczególnie zostało to docenione i zauważone przy Wiedźminie. Sporo miejsc, wśród których toczy się akcja gry wzięła się z realnego świata, są to istniejące budowle czy też ogólnie znane symbole (LINK).






Więcej o Andrzeju Dybowskim znajdziemy na jego stronie (TUTAJ). 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

Isolations News 205: Distractions, Skids, Kraftwerk i Clan of Xymox - koncerty, Noel Gallagher obśpiewany, Billy Corgan i Echoberyl - nowe piosenki, wkrótce nowy Joker, Ozzy wspiera Ukrainę, McCartney wznawia, grzejnik z Niemiec, zakręcona Ziemia i kiełbasa w kosmosie


Zaczynamy jak zawsze od klimatów Factory i Manchesteru: The Distractions zagrają z The Skids 13 listopada w Holmfirth (LINK). Bilety TUTAJ.

Oni też są z Manchesteru. W Internecie udostępniono klip nagrany na Ibizie w Hiszpanii w restauracji, której goście śpiewali i klaskali Wonderwall znajdującemu się tam Noelowi Gallagherowi. Ktoś nagrał całe to zdarzenie: najpierw muzyka, który je kolację z rodziną, pracowników i gości wykonujących przebój, i wreszcie reakcję Gallaghera, jego zażenowanie i podziękowania. 

Artysta wypoczywa po dość pracowitym roku, w którym wiele koncertował na liczących się festiwalach, takich jak Glastonbury. Niedawno też wytwórnia Big Brother Recordings ogłosiła wznowienie trzeciego albumu Oasis, Be Here Now, z okazji 25-lecia jego pierwszego wydania. Album ma ukazać się 19 sierpnia na srebrnym, podwójnym winylu. Be Here Now  ukazało się w sierpniu 1997 roku i było kontynuacją dwóch pierwszych wydawnictw zespołu, debiutu Definitely Maybe z 1994 roku  i albumu Morning Glory z 1995 roku  (What's the Story)? Filmik jest TUTAJ.

Teraz o zespole, który inspirował muzyków Joy Division. W sobotę w Dolinie Charlotty koło Słupska wystąpił Kraftwerk. Kolejny koncert grupy 28 sierpnia w Bonn, bilety TUTAJ.  

A perkusista zespołu Karl Bartos właśnie wydał książkę The Sound of the Machine Bartos gdzie szczerze, z dowcipem i humorem mówi o swoim życiu w Kraftwerk. Przedsmak tego co tam jest daje wywiad wywiad z muzykiem (TUTAJ) a książkę można kupić TUTAJ

Na koncercie byliśmy, świetnie się bawiliśmy, okulary 3D dostaliśmy. Wszystko opiszemy w najbliższą środę.

Kraftwerk to ludzie maszyny, więc przenieśmy się do świata robotów. Chociaż koncepcja pająków-nekrobotów brzmi jak podtytuł opowieści grozy Mary Shelley, odkrycie to nie ma nic wspólnego z powieścią Frankenstein. Wszystko zaczęło się od grupy badaczy z Rice University. Pewnego dnia znaleźli martwego pająka zwiniętego w kłębek w swoim laboratorium i zainteresowali się problemem skurczu odnóży pająka po śmierci ciasno na brzuchu. To, co odkryli, dało początek koncepcji nekrobotów. 

Otóż zagłębili się w anatomię pająków i zdali sobie sprawę, że nogi pajęczaków są podobne do hydraulicznych systemów ciśnieniowych. Kiedy pająk zdechnie, układ hydrauliczny się psuje, stąd skurcz nóg. Zespół zatem postanowił naprawić ów układ. I tak zaczęli martwe pajęczaki przekształcać w maszyny (LINK).

To jest nauka na poziomie światowym. 

Dla porównania - powyżej najnowsze odkrycie naszej wybitnej pani profesor.

Skoro już wkroczyliśmy w klimaty salonu - oto inne genialne odkrycie naukowe z dziedziny anatomii, psychologii i... propagandy. 

W Polsce nie ma węgla, cukru, panuje drożyzna, susza no i jeszcze to... 

Kiedy jest prawdziwa susza?

- Gdy drzewa za psami biegają.


W tym samym sklepie gdzie emeryci kupują karmę dla psów do jedzenia, kasjerki ponoć piją herbatę ze specjalnej wody.  

Czy psy z tej nędzy, dla odmiany zaczną jeść ludzkie jedzenie? Na razie te w cywilizowanych krajach żywią się bardziej górnolotnie. 

Co wyjdzie ze skrzyżowania blondynki z psem rasy Husky?

- Najgłupszy pies w zaprzęgu albo pustak  mrozoodporny. 


W temacie mrozu - powyżej najnowszy wynalazek niemieckich inżynierów zaproszonych onegdaj przez Merkel. Chroni klimat i, co ważniejsze wychodzi naprzeciw aktualnym potrzebom Niemiec, pozwalając na ekonomiczne gospodarowanie ciepłem. Korzystać należy siedząc np. na fotelu w znacznej bliskości. Latem można łatwo przerobić na deskorolkę, dokręcając kółka od fotela.  


A tu news w temacie kółek, ale od nieco większych pojazdów. Jest problem. Większy jednak problem  w tym, że autorem systemu jest firma z Azji (LINK)... a dokładnie z... Chin.

Mały chłopczyk mówi do taty:

- Tato, tato kupmy pieska!

- Nie synku, nie kupimy...

- Ale tato, no kupmy...

- Nie, nie kupimy...

- Tato, proszę!

- Kim Chan, ile razy mam Ci powtarzać, że nie stać nas, żeby codziennie jeść mięso?


Mięso niekoniecznie z psa, też może być zaprezentowane w całkiem zabawny sposób. 31 lipca Etienne Klein, wybitny francuski fizyk, udostępnił na Twitterze rzekome zdjęcie Proximy Centauri, jednej z najbliższych gwiazd sąsiadujących ze Słońcem. Zdjęcie zostało właśnie zrobione przez [Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba] – jak podał w poście. Ten poziom szczegółowości… Dzień po dniu odkrywany jest nowy świat. Problem jednak tkwi w tym, że opublikowany krążek to nie była planeta a... plasterek kiełbasy chorizo (LINK). 

Naukowiec musiał przeprosić za swój żart bo wiele osób potraktowało go bardzo poważnie. Zapewne wielu wybitnych naukowców, na poziomie prof. Środy.

Spotyka się dwóch polskich naukowców i jeden mówi do drugiego kaszląc:

Einstein nie żyje, Curie - Skłodowska nie żyje, a i ja ostatnio nie za dobrze się czuje...

I drugie:

Spotyka się dwóch polskich naukowców i jeden mówi do drugiego:

- Kupiłem pana monografię

Na co drugi odpowiada: 

- Aaaa to pan!!! 


W temacie tych którzy z powodu wieku nie za dobrze się czują i wyglądają jak na zdjęciu powyżej. Informujemy, że to nie musi być wcale aktor. Tak może wyglądać biedny emeryt jedzący karmę dla psów zapijaną wodą demoralizowaną i czytający tweety prof. Środy. Ale i bez tego wszystkiego podobny efekt osiągnął bohater kolejnego wpisu. Ozzy Osbourne, bo o nim mowa, wspiera Ukrainę. Legendarny muzyk rockowy wyda swój nowy album w okładce koloru ukraińskiej flagi, a dochód ze sprzedaży przeznaczy na pomoc charytatywną na Ukrainie (LINK). Świetnie, ciekawe tylko, czy Ozzy na tyle kontaktuje, że tym w ogóle wie?


Podobne wątpliwości można mieć wobec kolejnych bohaterów. Ponoć ci są jedynym w historii zespołem, który grał na inauguracjach prezydentury Lincolna i Waszyngtona. Rolling Stones, bo tym razem o nich mowa, opublikowali ulepszone wersje dwóch teledysków nakręconych w 1968 roku przez reżysera Michaela Lindsay-Hogga - Jumpin' Jack Flash. Pierwszy z dwóch klipów przedstawia zespół bez scenicznego makijażu wykonujących wersję piosenki na żywo, a w drugim zespół jest już w pełnym makijażu, z Mickiem Jaggerem śpiewającym na żywo wokal, podczas gdy inni członkowie zespołu posiłkują się nagranym podkładem (LINK). 

I dalej - w ostatnią niedzielę 7 sierpnia odbyła się premiera filmu  My Life as a Rolling Stone, którego producentem wykonawczym był Stevem Condie. W wywiadzie opowiedział o kręceniu filmu (LINK). 

I jeszcze z życia Stonsów: Keith Richards ma nadzieję, czy raczej chciałby nagrać w tym roku jakieś nowe piosenki. Czy tak będzie ani on, ani reszta zespołu, ani nawet my nie wiemy (LINK).

Na koniec newsów o Stonesach: The Rolling Stones i U2 są jedynymi artystami, którzy publikując utwory od wczesnych lat 80-tych przekroczyli 2 miliardy dolarów przychodu z biletów, jak wynika z nowego raportu Pollstar (LINK).

- Jaka jest istotna zmiana w ostatniej nowelizacji ustawy emerytalnej?

- Emeryci od teraz będą mogli przechodzić przez jezdnię na czerwonym świetle.


W podobnym wieku i stanie jest sir Paul McCartney, który wydał zestaw składający się z jego trzech ostatnich albumów solowych, McCartney z lat 70.,  McCartney II  z lat 80.  i McCartney III z 2020 roku. Po raz pierwszy ten potrójny materiał, który został napisany, wyprodukowany i wykonany w całości przez samego McCartneya, został wydany w jednym pakiecie.

Box z płytami można kupić w trzech różnych formatach – Limited Edition Color Vinyl, Black Vinyl i CD. Każdy format zawiera trzy odbitki zdjęć z informacjami firmy McCartney o każdym albumie.

Jeszcze o weteranach. Johnny Depp i Jeff Beck  zostali oskarżeni o kradzież tekstu. Mieli by skorzystać z utworu odsiadującego wyrok poety. Chodzi o słowa do nowej piosenki Sad Motherfuckin' Parade, które zostały rzekomo zaczerpnięte z Hobo Ben, poematu autorstwa nieżyjącego już Slima Wilsona, hazardzisty, alfonsa, złodzieja i mordercy. 

Podczas odsiadywania wyroku w więzieniu stanowym Missouri za napad z bronią w 1964 r. Wilson spotkał etnografa Bruce'a Jacksona, który w swojej książce z 1974 r. zamieścił kilka jego tekstów. Ale mimo że tekst do Sad Motherfuckin' Parade wydaje się być bezpośrednio zaczerpnięty z Hobo Ben, proces sądowy nie wchodzi w grę ze względu na trudne jednak do ustalenia prawdziwe autorstwo wiersza, jest on bowiem z gatunku poezji przekazywanej ustnie z pokolenia na pokolenie, a Wilson sam kiedyś stwierdził, że słowa Hobo Ben słyszał już u swojego ojca (LINK).


Aktywny jest też inny weteran. Podczas zbiórki pieniędzy dla osób dotkniętych strzelaniną w Highland Park frontman The Smashing Pumpkins, Billy Corgan, zadebiutował kilkoma nowymi utworami, w tym piosenką inspirowaną tragedią zatytułowaną Photograph

Corgan zagrał na żywo w zeszłym tygodniu u Madame Zuzu w Highland Park, w herbaciarni, którą  prowadzi wraz ze swoją partnerką, Chloé Mendel. Pełna transmisja internetowa z wydarzenia i zbiórki pieniędzy jest dostępna poniżej. Intro Corgana do nowej piosenki Photograph zaczyna się około godziny 1:37:00, a kolejny nowy utwór Scimitar około 2:17:30.  


Jeśli zahaczyliśmy o grunge - wokalista Pearl Jam, Eddie Vedder, zaskoczył publiczność na koncercie The Strokes w Seattle w środę (3 sierpnia), kiedy wyszedł na scenę i dołączył do muzyków by wykonać piosenkę Juicebox. Nie pierwszy raz Vedder i Casablancas spotykają się na scenie. Jak było teraz można zobaczyć powyżej.  

Teraz o festiwalu na którym nie zagrał żaden w opisywanych dziś zespołów. Mowa o Woodstock 1999. Po premierze nowego filmu dokumentalnego Netflixa o tym festiwalu widzowie w mediach społecznościowych skrytykowali obraz. Trzyczęściowy serial pojawił się na platformie streamingowej w ostatnią środę i pokazał całe koszmarne wydarzenie.

Przypominamy, że Woodstock '99 miał powtórzyć imprezę sprzed 30 lat a skończył się zamieszkami. W zwiastunie producent wykonawczy Tom Pearson powiedział: Co spowodowało, że festiwal eksplodował przemocą? Czy był to produkt dysfunkcji społecznej końca lat 90? 

My także tego nie wiemy. Ale jeśli kogoś to interesuje to może obejrzeć trailer powyżej.


W temacie kina. Dziewczyna i chłopak poszli do kina. Chłopak niestety rozczarowany, do niczego nie doszło. Po końcu seansu mówi do dziewczyny:

- Smutne, cały film czekałem a tu nic 

Na co dziewczyna odpowiada:

- Przecież zrobiłam ci l#@a

- Mi? 

Jeśli wkroczyliśmy w strefy bardziej intymne:  Seksmisja coraz bliżej. Po raz pierwszy naukowcy stworzyli mysie zarodki w laboratorium bez użycia jaj lub plemników i obserwowali, jak rosną poza macicą. Aby osiągnąć ten skutek, naukowcy wykorzystali wyłącznie komórki macierzyste. Jednak zespół zauważył, że budowa wewnętrzna i struktura genów w syntetycznych zarodkach różni się nieznacznie od tych występujących w naturalnych zarodkach myszy. Wnioski? To na razie są myszy, i może niech tak zostanie (LINK), poza tym bez chłopa ani rusz.

W zatłoczonym autobusie młoda dziewczyna została przyciśnięta przez napierający tłum do mężczyzny.

- Ale tłok! - mówi aby się skromnie przed nim usprawiedliwić.

- To mój. - odpowiada skromnie mężczyzna. 

Jeszcze coś dla fanów kina - w grudniu ruszą zdjęcia do drugiej części Jokera. Jedną z ról zagra Lady Gaga, która wcieli się w postać doktor Harleen Quinzel czyli psychiatrę, która powoli zakochuje się w Jokerze (LINK). A nasza recenzja z pierwszego Jokera jest TUTAJ. Podsumowując - najbardziej zakręcony film wszechczasów.  

Co do kręcenia - Ziemia kręci się tak szybko, że być może będziemy musieli cofnąć zegar. Naukowcy właśnie zarejestrowali najkrótszy dzień w historii. Według ostatnich badań Ziemia zaczęła kręcić się szybciej w 2016 r. – i od tego czasu dni stały się przeciętnie krótsze. Jeśli trend się utrzyma – co bardzo może się stać – ludzkość prawdopodobnie będzie musiała dokonać pewnych zmian w czasie atomowym lub uniwersalnym sposobie mierzenia czasu na Ziemi (LINK).

Ciekawe jak szybko potrafi kręcić się plasterek kiełbasy chorizo?


Za to pewnie w wyniku przyspieszenia generowanego tym kręceniem na działce górniczej w Chile otworzyła się ogromna dziura, wystarczająco szeroka, by mógł się w niej zmieścić Biały Dom.  

Szeroki na 32 metry otwór pojawił się w sobotę (30 lipca) na polu za miastem Tierra Amarilla, około 800 kilometrów na północ od stolicy, Santiago. (Dla porównania, Biały Dom mierzy około 26 m szerokości.) Dziura wydaje się mieć około 200 m głębokości, ze zbiornikiem wody na dnie. Jego powstanie może mieć też coś wspólnego z pobliską kopalnią miedzi (LINK).

Przypomina nieco dziurę w zadku Kurta Vonneguta

Być może to wynik czegoś innego, bowiem w Ziemię 3 sierpnia uderzyła fala burzy słonecznej wywołując niewielką burzę geomagnetyczną G-1, która zakłóciła działanie Internetu a także spowodowała wahania napięcia w sieciach energetycznych wpływając na niektóre funkcje satelitarne — w tym na urządzenia mobilne i systemy. Aktywność słońca wzrasta i spada cyklicznie, ale ostatnio słońce jest bardziej aktywne niż się spodziewano. Naukowcy przewidują, że oddziaływanie słońca będzie stale rosnąć przez kilka następnych lat, osiągając maksimum w 2025 r., po czym ponownie spadnie (LINK).

Leżą dwie blondynki na plaży nad Bałtykiem i opalają się. Nagle jedna pyta: 

- Jak myślisz, co jest dalej, Słońce, czy Kraków?

- A widzisz stąd Kraków?

i mimo że to baaardzo daleko, 10 września w Krakowie właśnie Boredom Booking & Dancin' Shoes Gigs zapraszają na koncert: CLAN OF XYMOX (LINK).    

W podobnym klimacie utrzymana jest muzyka innego zespołu. 1 sierpnia Echoberyl napisali  na swoim profilu na FB tak: Drogie Stworzenia Nocy. Z radością informujemy, że nasz nowy singiel "Silent Monster (The Other Side of the Mirror)" ukaże się za kilka tygodni. Spieszymy się, aby podzielić się z Wami tą nową piosenką. PS: kochamy długie tytuły (LINK). Nasz wywiad z zespołem jest TUTAJ.   


Na koniec nieco optymizmu. Wyobraź sobie, że jesteś w stanie powrócić do młodszej wersji siebie za każdym razem, gdy jesteś zestresowany. Kto wie czy ta wizja już za kilka lat nie będzie możliwa? Istnieje grupa bardzo maleńkich, przezroczystych meduz, znanych pod naukową nazwą Turritopsis dohrnii, które żyją w oceanach na całym świecie i są znane ze zdolności do odwracania procesu starzenia. Są uważane za nieśmiertelne, ponieważ kiedy są ranne, zestresowane lub doświadczają jakiegoś rodzaju ataku, mają zdolność cofania się do stadium polipa, a następnie ponownego wzrostu do stadium dorosłej meduzy. Ich przemiana jest podobna do tej jakiej doświadczył bohater filmu Przypadek Benjamina Buttona, który staje się coraz młodszy, aż zamienia się w dziecko. To dlatego jamochłon jest czasami określany jako meduza Benjamina Buttona

Badania nad procesem odwrócenia wieku prowadzi dr Lisa-ann Gershwin z Tasmanii, dyrektor Marine Stinger Advisory Service. Jest pewna, że zauważone przez nią mechanizmy to jedno z najbardziej niesamowitych odkryć naszych czasów (LINK).

Dom starców, dyskusja przy porannej herbatce:

- Wiecie, mam już tak słabe ręce, że ledwo trzymam tę filiżankę.

- Ja to mam tak słaby wzrok, że nawet nie widzę tej filiżanki.

- No, ja też. Nie wiem nawet, na kogo ostatnio zagłosowałem, nie widziałem nazwisk na tej karcie.

- Co? Mów głośniej!!!

- A ja to mam taki reumatyzm, że nawet nie mogę się do was obrócić.

- Ja to jestem ciśnieniowiec. Jak tylko wstanę, to tak mi się kręci w głowie, że nie mogę zrobić ani kroku.

- Ta? Ja to mogę, ale nigdy nie pamiętam, dokąd miałem iść.

- Ech, taka jest cena naszego podeszłego wieku.

- No, ale nie jest tak źle, panowie - przynajmniej mamy jeszcze wszyscy prawa jazdy. 

My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas  - codziennie coś nowego, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 7 sierpnia 2022

Z mojej płytoteki: Eyless in Gaza i Song Of The Beautiful Wanton - eteryczny, nostalgiczny psychofolk

 


W 2000 roku ukazuje się jedenasty album brytyjskiego duetu Eyless in Gaza. Kupuję go zupełnie przypadkowo, będąc pod wpływem ich genialnego albumu Back from the Rains z 1986 roku (opisanego TUTAJ), który zresztą do dziś pozostaje jednym z najważniejszych dla mnie wydawnictw. I kupując Song Of The Beautiful Wanton nie zawodzę się, choć stylistycznie zespół znacznie się przez te lata zmienił. Płyta z 1986 roku to były zwykłe, melodyjne, nostalgiczne piosenki. Zespół jednak od tego odszedł, zmieniając styl. Piosenki są dłuższe, muzyka barwniejsza, chwilami lekko psychodeliczna. Ciągle jednak mamy znakomity wokal Martyna Batesa no i coś, czego na wielu płytach brakuje - klimat.


Zespół przenosi nas w lekko folkowe nastroje, a okładka, jak i cała szata graficzna, zdaje się potwierdzać fakt, że to koncept album. Trudno zatem się dziwić, że zebrał bardzo pozytywne recenzje, porównywano go nawet do dokonań This Mortal Coil czy płyt Tima Buckleya, jak i innych dokonań wczesnego 4AD (LINK). 

Album otwiera nastrojowy Among The Blue Flowers And The Yellow:


Jest spokojnie, ale tylko do pewnego momentu, bo wstęp po 2 minutach przechodzi płynnie w One Light Then.       


Piosenka jest o zmianach, powodowanych upływającym czasem. Tutaj pojawia się po raz pierwszy długa instrumentalna podróż, typowa dla tego albumu. Mi osobiście poza wspomnianymi kapelami z 4AD przypomina się też inny gigant tej wytwórni - Dead Can Dance.  

Po nim jedna z najlepszych piosenek, taka dla której warto kupić to wydawnictwo -  Dearsong. Piosenki niestety nie ma na YT, a szkoda, bo to dosłownie muzyczne arcydzieło. Również tekstowo to doskonała poezja pełna kolorów i rozrzuconych wokół kwiatów.


Staring też jest znakomity, a powyższy klip zrealizowała Elizabeth S., która też jest autorką zdjęć ilustrujących płytę. To piosenka o niesamowitej podróży, opuszczeniu, i końcu życia.


Less Sky przypomina nieco stylistycznie wcześniejsze dokonania duetu Becker i Bates.


Piosenka opisuje rozczarowanie dzisiejszym życiem i pośpiechem. Sorrow Loves Yr Laughter też nie można odsłuchać na YT, a szkoda. Jest za to Lullay My Liking  - kołysanka opatrzona starą fotografią, być może z dzieciństwa jednego z muzyków?


Po nim instrumentalny Mysterious Traffic i dynamiczny The Silkie, po których pojawia się znakomity Lord Gregory. 

Piosenka napisana na modłę starych opowieści, o zabłąkanej w deszczu dziewczynie proszącej o schronienie.


Old And Cold And Full Of Ghosts jest znowu piękną suitą instrumentalną, rzeczywiście chyba najbardziej z całej płyty przypomina dokonania This Mortal Coil

Choć jest w nim jakiś psychodeliczny niepokój, którego nie słychać na płytach TMC

The Lovely Wanton I Will Give My Love An Apple kończą tą niezwykłą podróż. 

Pierwszy jest o zmorach dzisiejszego świata, drugi o miłości, oba zaśpiewane w charakterystyczny dla Batesa sposób. 


To bardzo osobisty album, wydaje się, że to kartki z przeszłości połączone w doskonałą opowieść. Bardzo niedoceniony, ale na naszym blogu jest takich pełno. 

Mimo upałów zbliża się do nas jesień, warto posłuchać tej płyty - to znakomita ilustracja zmian pór roku. 

Co dzieje się z zespołem dzisiaj opisaliśmy TUTAJ.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.


Eyless in Gaza, Song Of The Beautiful Wanton, Soleilmoon Recordings, tracklista: Among The Blue Flowers And The Yellow, One Light Then, Dearsong, Staring, Less Sky, Sorrow Loves Yr Laughter, Lullay My Liking, Mysterious Traffic, The Silkie, Lord Gregory, Old And Cold And Full Of Ghosts, The Lovely Wanton, I Will Give My Love An Apple.



sobota, 6 sierpnia 2022

Przed iTunes i Bandcamp było życie: Tony Wilson i jego Music33 - pierwszy internetowy sklep z muzyką

W dniu 10 sierpnia będziemy wspominać człowieka, który stał się synonimem swojego miasta, muzyki, którą bronił i mitów, które stworzył, miłości i nienawiści, życia i śmierci, (LINK) czyli, mówiąc krótko, w tym dniu otoczmy pamięcią Tony „Mr. Manchester” Wilsona, który 15 lat temu nagle odszedł...


Bez niego nie tylko Manchester ale także świat muzyki nie byłby taki sam. To on w 1978 roku współzałożył postpunkową wytwórnię Factory Records, działającą dzięki takim zespołom jak Joy Division, The Durutti Column, New Order i Happy Mondays. W latach 80. wraz z New Order otworzył Hacienda Club, gdzie powstała eksperymentalna muzyka taneczna, która przerodziła się w ruch acid house i Madchester, odmianę rocka alternatywnego. To niemało, jednak to nie wszystkie realizacje jakie Wilson oferował. Mało kto zdaje sobie obecnie sprawę z wizjonerstwa tego człowieka. Otóż w 2000 roku Wilson wymyślił Music33, pierwszy internetowy sklep z płytami.


Cena utworu była w nim złożona z trzech elementów – trzeba było wydać po 11 pensów za utwór i za stronę internetową, za artystę oraz za wytwórnię płytową, czyli w sumie 33 pensy. Sklep pomógł sfinansować pewien przedsiębiorca z Manchesteru Mark Garner, który tak wspominał Wilsona: Tony zwykł mi powtarzać: Zajmujesz się biznesem, żeby zarabiać pieniądze. Ja jestem za tym, żeby tworzyć historię

Pomysł zrodził się gdy Wilson odkrył rewolucyjne MP3 – maleńki zakodowany plik dźwiękowy wymyślony na początku lat 90., który w 1998 roku odkrył w Los Angeles. Po powrocie do Manchesteru pokazał zakupiony odtwarzacz MP3 firmy Creative Labs Warrenowi Bramley, który był współautorem biznesplanu Music33. Odtwarzacz działał bardzo powoli, odtwarzał muzykę cicho, ale Wilson był nim zachwycony. Orzekł: To jest przyszłość.


Garner, który był wówczas bankrutem i kilka lat wcześniej przez krótki czas był celebrytą znanym z bulwarowej i plotkarskiej prasy z prowadzenia holenderskiego satelitarnego kanału pornograficznego Red Hot, właśnie uruchomił Mintball, firmę tworzącą strony internetowe. Przypadkowo u swego przyjaciela spotkał się z Wilsonem i tak powstał nowy projekt - music33.com.

Stronę internetową sklepu wykonał Steven Bloomfield wraz z projektantem Tero Tikkanen, a Peter Saville Associates zaprojektował logo. Garner zainwestował w projekt 75 000 funtów. Ale pomysł nie chwycił. Powodów niepowodzenia było wiele: niedoskonała szybkość Internetu, przez co ściąganie każdego utworu trwało długo, skomplikowany regulamin sklepu, spowodowany niedoskonałym jeszcze oprogramowaniem i niechęć wielkich wytwórni do udostępniania muzyki znanych zespołów.


O Music33 teraz nikt nie pamięta, lecz trzy lata później sklep iTunes firmy Apple zrewolucjonizował sposób nabywania i odtwarzania muzyki z dokładnie działając dokładnie w ten sam sposób co Tony Wilson, ale generując daleko większe zyski. W październiku 2001 roku, Apple wypuścił odtwarzacz MP3 iPod, który zawierał 1000 utworów. 

Sklep iTunes (otwarty w 2003 r. w USA, i w 2004 w Wielkiej Brytanii) już na początku oferował bibliotekę złożoną z 200 000 utworów pozyskanych od najlepszych wytwórni sprzedawanych po 79 pensów za piosenkę. W ciągu dwóch lat tylko ta platforma dostarczała 1 mln utworów dziennie. W 2010 roku iTunes sprzedał swój 10-miliardowy plik MP3. Jednak to Wilson był pionierem i jego wizja muzyki cyfrowej zasługuje na uznanie. Można dziś stwierdzić, że w pewien sposób duch music33 żyje w Bandcamp, a nie w iTunes, które oferuje większe zyski muzykom, a przez to otrzymują oni większe wsparcie.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 5 sierpnia 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.8: Pojawia się Rob Gretton jako menadżer

 


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, szóstą TUTAJ, siódmą TUTAJ.

Kolejny rozdział książki ma tytuł The Organization

Rzeczywiście tytuł jest adekwatny do zawartości, bowiem autor pokazuje na początku chaos organizacyjny jaki panował w zespole, po czym z chosu wyłania się porządek spowodowany pojawieniem się Roba Grettona. 

Pierwszy koncert zagrali w Pips, 25.01.1978, zakończył się masową bijatyką. Później wystąpili w dość popularnym konkursie młodych zespołów w kwietniu 1978 roku w klubie Rafters na Oxford Street. Konkurs organizowały dwie wytwórnie płytowe Stiff Records i Chiswick Records. Wtedy też doszło do sceny która została zresztą dość dobrze opowiedziana przez Sumnera w filmie dokumentalnym o zespole. Ian Curtis zniecierpliwiony perspektywą dość późnego występu (a im później, tym mniejsza publika) wtargnął do garderoby w której znajdowała się kapela tworzona przez Richarda Boona (menadżera the Buzzcocks), Kevina Cumminsa (późniejszego fotografa zespołu) i Paula Morleya (dziennikarza muzycznego). W bardzo niegrzeczny sposób oznajmił im, że teraz wystąpi Joy Division i domagał się przepuszczenia swojego zespołu poza kolejką. Tak też się stało. Sumner, podobnie jak w filmie, podkreśla, że Ian był zwykle bardzo grzeczny i czarujący, niemniej czasem wpadał w furię i potrafił być wybuchowy, nieraz też niegrzeczny (na przykład kiedy obraził Wilsona mając pretensje, że nie pokazuje ich w swoim programie w TV). Dali tej nocy dość dobry ostry, agresywny wytęp. 

Na drugi dzień gdy rozmawiał przez telefon w budce zaczepił go Rob Gretton, oświadczając że widział ich w Rafters i że są świetni, oraz że chciałby zostać ich menadżerem. Sumner zaprosił go na wtorek do TJ Davidson (warto zobaczyć omówienie książki DavidsonaTUTAJ), gdzie wtedy próbowali i.. zapomniał o tym. 

TJ Davidson pochodził z bogatej rodziny, ojciec był jubilerem. Kupili budynek celem przekształcenia go w miejsce prób dla zespołów z Manchesteru. Tam Cummins wykonał im słynną sesję zdjęciową, między innymi Iana z jego płaszczem ze skóry, w którym zdaniem Sumnera wyglądał bardzo nędznie, tam też nagrali klip do LWTUA. Samo miejsce było bardzo obskurne, w toalecie leżały martwe szczury i nie było ogrzewania, ale uznali, że lepsze takie miejsce prób, niż żadne.

Rob był wtedy menadżerem the Panik. Przyszedł na spotkanie, a ponieważ Sumner zapomniał poinformować o jego wizycie innych członków zespołu, wzbudził lekkie zamieszanie swoim wejściem. Przerwali na chwilę grę i Bernard go przedstawił, po czym poszli do pubu na końcu ulicy żeby wszystko omówić. Wzbudzili zdziwienie Roba bo nikt nie postawił mu drinka. To były czasy gdy każdy kupował sobie drinka sam, dopiero później zamawiali kolejki. Gretton pochwalił się że zna Tony Wilsona, że powstanie w Manchesterze wytwórnia, i że ma plany żeby tam coś nagrali, ale najpierw proponuje im wydanie ich An Ideal For Living w lepszej okładce i jako 12 calowy EP. Bernard wspomina, że bardzo kogoś takiego potrzebowali, on a później też Tony, zajęli się sprawami organizacyjno - finansowymi, a oni mieli tylko robić dobrą muzykę. Był też dla niech w pewnym sensie opiekunem, uważając np. podczas tras żeby nie robili głupot  w hotelach. 

Następnie Sumner opisuje Manchester, konkludując, że zarówno Rob jak i Tony byli wielkimi fanami tego miasta, robili wszystko żeby Manchester był wielki, na kształt Londynu, byli prawdziwymi Macunian. On się tak nie czuł, uważał że każde miasto ma swoją specyfikę. Rob był też przy okazji wielkim fanem Manchester City, a obaj z Tonym fanami muzyki. Chcieli promować młode talenty z miasta.

Tony był zawsze w ruchu, cały czas coś organizował, nie mógł usiedzieć w miejscu. Wyglądał nieco dziwnie w swojej marynarce wśród miejscowych punków. 

W końcu 20.09.1978 roku zadebiutowali w jego programie. Zagrali Shadowplay, w tle pokazano samochody z filmu World in Action o CIA w odwróconych kolorach (jak to się stało opisaliśmy TUTAJ). Sumner uważa, że występ wyszedł im bardzo dobrze. Teraz przyszła pora, żeby pokazać co potrafią w studio nagraniowym. 

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mianstreamie.             

czwartek, 4 sierpnia 2022

Barwa muzyki, sprawdź czy jesteś chromestetą?

W świecie muzyki metafora barwa muzyki jest szeroko stosowana do opisywania cech dźwięku, takich jak jakość tonu, wysokość i charakter. Barwę dźwięku można opisać jako mieszankę częstotliwości, w tym podstawowej tonacji, która tworzy to, co słyszymy, gdy muzyka jest grana przez konkretny instrument czy zespół. Chociaż opinia, że określenie barwa wywołuje różne skojarzenia kolorystyczne, to pomysł aby za jej pomocą opisać muzykę nie jest nowy. 

Od dłuższego już czasu prowadzi się rozmaite badania nad powiązaniem kolorów z dźwiękami i to wyłącznie na podstawie efektów otrzymanych za pomocą instrumentów muzycznych a także oceny poziomu wyszkolenia muzyka. Jedne z nich  polegały na eksperymentalnego przyporządkowania koloru z koła barw do poszczególnego dźwięku, co przyczyniło się do powstania popularnej bazy wiedzy o muzyce i sposobu funkcjonowania ludzkiego mózgu, wskazując na możliwą, choć nie do końca zdefiniowaną korelację między barwą muzyczną a skojarzeniem kolorystycznym. 

Opierając się na uzyskanych wynikach, naukowe uzasadnienie i percepcyjne podstawy dalszego używania metafory barwa muzyki zostały wstępnie podtrzymane przez indywidualne doświadczenia. Według tego co ustalono, tylko jedna na 3000 osób słysząc dźwięki ma jednocześnie wizję koloru. Osoby te nazwano chromestetami, a zjawisko chromestezją. Jego mechanizm tłumaczy się wywoływaniem przez dźwięki lub współbrzmienia wrażenia widma barw. Takimi muzyczno-kolorystycznymi estetami, których nazywa się także symestetykami byli na przykład Nikołaj Rimski-Korsakow, Salomon Szereszewski, Vladimir Nabokov, Wassily Kandinsky, Paul Klee, Franciszek Liszt, Olivier Messiaen, a współcześnie Billie Eilish, John Mayer, Aphex Twin, Tori Amos, Billy Joel, Eddie van Halen i Stevie Wonder. Przyczyny takiego stanu rzeczy jednak nadal nie są znane, przypuszcza się, że wywołują je dodatkowe połączenia nerwowe w mózgu. 

Idąc dalej, warto zauważyć, że niektóre gatunki muzyczne nierozerwalnie kojarzą się nam z określonymi kolorami. Rock i ciężka muzyka metalowa najczęściej z czernią, reggae z czerwienią, zielenią lub żółcią, muzyka klasyczna z błękitem itd. Także fani określonych gatunków muzyki preferują również określone barwy, co może potwierdzać istnienie związku między ulubionym kolorem a ulubioną muzyką.  I tak zauważono, że wśród miłośników muzyki popularnej, najczęściej preferowanym kolorem okazuje się przydymiony róż. Nieco ciemniejszą i bardziej nasyconą wersję tej barwy preferują punkowcy - dla 13% z nich ulubionym kolorem jest fiolet, kolor raczej rzadko wskazywany był jako ulubiony przez zwolenników innych gatunków muzycznych. Osoby słuchające muzyki elektronicznej najbardziej lubią kolor turkusowy. 

A czy ulubiona muzyka ma wpływ na to, jak się ubieramy? Z znów z prowadzonych badań wynika, że ponad połowa osób (54%) lubiących hip-hop nosi się w kolorze blue-jeans, miłośnicy rocka wybierają oczywiście czarne elementy stroju - aż 43% zwolenników ostrej i cięższej muzyki zakłada czarne koszulki. Nieco bardziej kolorowi są słuchacze reggae - w szafie co piątego z nich (21%) znajdziemy zielone ubrania (tweedowa zieleń). Energetyczne, wpadające w czerwień kolory odzieży wybierają zwolennicy muzyki elektronicznej. Wprawdzie pewne określone kolory odzieży łączą się trwale z gatunkiem muzycznym (trudno wyobrazić sobie fana heavy metalu w różowych spodniach), ale tak naprawdę to nasza psychika dyktuje nam zarówno to czego słuchamy, jak i to jaki kolor odzieży preferujemy. I jest to zależność wzajemna. Odczuwany nastrój wpływa zarówno na kolor ubioru jak i na wybór preferowanej muzyki. 

Kolor mówi o naszych tęsknotach i chwilowych nastrojach, ale także o głęboko ukrytych w podświadomości potrzebach psychicznych. Nic zatem dziwnego, że tło naszego bloga jest czarne…


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.