Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania sex pistols, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania sex pistols, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2020

Czy koncerty Sex Pistols w Manchesterze miały naprawdę wpływ na założenie Joy Division? A może to urban legend?

Występ Sex Pistols w Lesser Free Trade Hall w Manchesterze 4 czerwca 1976 (TUTAJ) roku przeszedł do historii jako koncert, który zmienił świat muzyki  (o okolicznościach organizacji występu pisaliśmy TUTAJ). Bilety kosztowały 50 pensów, a wydarzenie było reklamowane krótką notką na odwrocie Manchester Evening News i przez lata setki potencjalnych widzów twierdziło, że w hala pomieściła ich około 150, lecz nie było ich więcej niż 42. Wielu dziennikarzy muzycznych poświęciło wiele czasu aby ustalić kto tak naprawdę tam był. Absolutnie jest pewne, że byli tam Peter Hook z Bernardem Sumnerem, którzy najpierw w Warsaw, a potem Joy Division w czwórkę z Ianem Curtisem i Stephenem Morrisem zmienili sposób postrzegania Manchesteru i powstałej tam muzyki.
The Sex Pistols grał 5 razy w Manchesterze - dwa razy w FTH, raz w Granada TV dla So It Goes Tony Wilsona (warto zobaczyć TUTAJ) i dwa razy w Electric Circus. Na drugim koncercie, lipcowym, był Ian Curtis, a na trzecim, październikowym w Manchester Didsbury College Stephen Morris… 


No właśnie. I tutaj zaczynają się wątpliwości. Stephen Morris powiedział w jednym z wywiadów, że usłyszał o koncercie i poszedł do college'u, ale kiedy tam dotarł, okazało się, że zamiast Sex Pistols wystąpi jakiś mało znany zespół punkowy który w ten sposób chciał zapewnić sobie publikę. Jednak występ ten znajduje się w oficjalnym kalendarium Sex Pistols (TUTAJ) czemu przeczy świadectwo innego fana: Poszedłem w ten dzień, w który mieli grać Sex Pistols, ale ich miejsce zajęli Slaughter and the Dogs. Nie mam pojęcia, dlaczego Sex Pistols nie występowali, ale cieszę się, że potwierdzono, że mieli się tam pojawić i że pamięć mi nie szwankuje po tylu latach (LINK). 

Dr Sean Albiez z Anglia Ruskin University oraz z Solent University poszedł jeszcze dalej w swoich ustaleniach. W ogóle podważył znaczenie koncertów Sex Pistols w Manchesterze w 1976 r. dla rozwoju muzyki w tym mieście (LINK). Na podstawie badań doszedł do wniosku, iż rola tego legendarnego wydarzenia jest przesadzona i jego ranga urosła dopiero po latach. Na dwóch pierwszych było bardzo mało osób (o koncercie pisaliśmy także TUTAJ), Tony Wilson w zasadzie do końca nie wiadomo czy w nich uczestniczył, więc ustalenie listy późniejszych twórców zespołów muzycznych jest trudna, zatem oddziaływanie muzyki Sex Pistols było mocno ograniczone (w filmie 24 Hour Party People Wilson twierdzi, że uczestniczył - patrz TUTAJ). Stali się bardziej znani dzięki londyńskiej lokalnej telewizji i występowi  w niej w programie Billa Grundy, w końcu roku 1976. Co więcej Hook po latach szczerze przyznał (Albiez cytuje muzyka w swojej pracy), że ów pierwszy koncert był tak okropny, począwszy od dźwięku a skończywszy na wyglądzie grupy, że uznał wraz z Sumnerem, iż każdy może założyć zespół. I tak też zrobili. Czy nie jest to główna zasługa Sex Pistols? Zespół udowodnił, że można wystąpić na scenie bez umiejętności gry na instrumentach. Prawda okazała się zatem równie interesująca, co legenda.

Tony Wilson zawsze uważał, że kiedy ma się drukować prawdę, czy legendę, powinno się drukować legendę. Być może tak jest w przypadku wpływu Sex Pistols na muzyczną scenę Manchesteru i na późniejsze powstanie Joy Division?

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 12 marca 2019

Mieszkanie przy 364 Lower Broughton Road w Salford, które zmieniło świat muzyki

W lutym 1976 r. Studenci Institute of Technology w Bolton, Howard Trafford (TUTAJ) i Peter McNeish, przeczytali w NME recenzję zatytułowaną Nie oglądaj się, ale nadchodzi Sex Pistols! Ta publikacja zmieniła ich życie. Pożyczyli niewielkie Renault i pojechali 21 lutego do oddalonego o 200 mil  High Wycombe w hrabstwie Buckinghamshire, aby zobaczyć występ Sex Pistols wspierających Screaming Lord Sutch (więcej o tej wyprawie TUTAJ). 

Trzeba wyjaśnić, że David Edward Sutch (1940-1999), znany również jako 3 Earl of Harrow, lub po prostu Screaming Lord Sutch, był angielskim muzykiem. To on pierwszy zapuścił włosy i szokował publiczność pomysłami scenicznymi - na przykład podczas jednego z występów wynurzył się z trumny z byczymi rogami na głowie i deską klozetową na szyi, kiedy indziej podpalał włosy, a ogólnie straszył upiornymi tekstami.  Ogólnie znany był jeszcze z jednej rzeczy - nieustająco próbował dostać się do Parlamentu. Założył nawet partię: The Official Monster Raving Loony Party (Oficjalna Partia Skończonych Świrów), lecz nie udało mu się zrobić politycznej kariery. Miał rekordową liczbę przegranych w ponad 40 wyborach, od 1963 do 1997 roku.  

Wizerunek sceniczny nie uchronił muzyka przed tragicznym końcem, Sutch cierpiał na depresją maniakalną. Popełnił samobójstwo, powiesił się w dniu 16 czerwca 1999 w Londynie...
 
W każdym razie po występie Sex Pistols Trafford i McNeish, ni mniej ni więcej, tylko zaoferowali im zorganizowanie koncertu w Manchesterze, oferując wsparcie swojego zespołu w suporcie. Trafili na odpowiedni czas. Sex Pistols, którego występ w telewizji na żywo był skandalem, a jeszcze większym – okładka ich płyty z obrazoburczą podobizną królowej Elżbiety II – nie mieli wtedy innych propozycji. Ich menadżer, Malcolm McLaren, zgodził się więc na złożoną ofertę. Zobaczenie Pistolsów zmieniło wszystko – opowiadał potem Trafford – zaczęliśmy zdawać sobie sprawę z tego, że takie piosenki sami moglibyśmy napisać. Problem jednak polegał na tym, że para muzyków to jeszcze nie zespół. Zaczęli więc od nazwy Buzzcocks oraz pseudonimów: Howard Trafford został Devoto a Peter McNeish: Shelley. Potem był problem ze znalezieniem basisty i perkusisty, lecz udało im się i dołączyli do nich Steve Diggle i John Maher.

Zadebiutowali na scenie ich macierzystej uczelni w dniu 1 kwietnia 1976 r., wcześniej gorliwie ćwicząc w mieszkaniu Howarda na Lower Broughton Road, próbując przygotować się w ten sposób do wsparcia Sex Pistols. Hałas z mieszkania Howarda był jednak tak denerwujący dla sąsiadów, że musieli przenieść się gdzie indziej i dalsze próby odbywali w miejscowym kościele św. Bonifacego. Nie zdołali się jednak przygotować na obiecany suport Sex Pistols i zamiast nich wystąpił miejscowy, heavy rockowy zespół Solstice.

Na wieczór 4 czerwca 1976 r. Howard zarezerwował salę w Lesser Free Trade Hall płacąc 32 funty, rozwiesił w mieście plakaty i nawet ręcznie wykonał bilety, na których błędnie wydrukował rok 1076 zamiast 1976. Sprzedał tylko 28 wejściówek, ale wśród osób, które je kupiło byli ludzie, dla których ta noc okazała się przełomowa: Morrissey, Bernard Sumner i Peter Hook, Mark E. Smith, Tony Wilson. 

Sex Pistols nawet jeśli byli rozczarowani frekwencją, nie okazali tego. Powrócili i dali kolejny występ 20 lipca. Buzzcocks tym razem byli gotowi. Trzy miesiące później - pomimo tego, że jest stali się dość znani - zagrali jeszcze koncert dziękczynny w kościele św. Bonifacego, w dużej mierze dla publiczności złożonej z dziewięcioletnich dzieci.

Mieszkanie przy 364 Lower Broughton Road zmieniło świat muzyki. Bo to tutaj Howard Devoto zdecydował o wyjeździe do Buckinghamshire i to tutaj zbierali się muzycy Buzzcocks aby ćwiczyć i przygotowywać płyty. 

Pierwszego singla Spiral Scratch wyprodukował im Martin Hannett tuż przed  Bożym Narodzeniem w 1976 roku. Miałem wrażenie, że Martin nie wiedział, co robi – mówi o tym potem Maher - Ale my też nie. Devoto uważał nawet że ich brzmienie było amatorskie, co potwierdziły pierwsze recenzje uznając to jednak za ich atut i dowód na niezależność. Nawet ich okładka była antysystemowa, w przeciwieństwie do wydawnictw o dużych budżetach. Zdjęcie z okładki ich pierwszej płyty płyty Spiral Scratch było wykonane zwykłym Polaroidem, a złożenie 1000 okładek i wsunięcie w nie płyt miało miejsce też na Lower Broughton Road. Trzeba dodać, że pierwsze egzemplarze sprzedały się po 99 pensów (z czego 60 pensów trafiło do zespołu) w sklepie Virgin w Manchesterze, gdzie warunkowo przyjęto 25 sztuk. W Londynie Geoff Travis przyjął do swojego sklepu Rough Trade najpierw 50, a następnie po dwóch dniach zamówił 200. "iedziałem, że mogę je sprzedać, mówił. To była sensacyjna płyta. Wkrótce kopia Spiral Scratch dotarła do Johna Peela i stała się singlem tygodnia, po czym jej sprzedaż eksplodowała za pośrednictwem sprzedaży wysyłkowej...

Minęły lata. Ubywa niemych świadków tamtych czasów, ale na szczęście dom 364 Lower Broughton Road w Salford jeszcze stoi, jeszcze go nie wyburzono, w przeciwieństwie do Lesser Free Trade Hall, który w 1997 r. został sprzedany przez radę miejską prywatnym deweloperom, którzy zachowali oryginalną fasadę, lecz całkowicie przebudowali wnętrza na hotel Radisson Edwardian.


Za to u nas nic nie będzie wyburzone. Tamte chwile i ludzie zostaną tutaj na zawsze. Jak długo ktoś nie zgra całego Internetu na dyskietkę. Dlatego czytajcie nas, codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

czwartek, 13 sierpnia 2020

Punk rock: brzydota jest nieograniczona w swoich możliwościach, czyli o estetyce antykonwencjonalnej

W każdym stuleciu filozofowie i artyści dostarczali definicję piękna, a dzięki ich dziełom da się odtworzyć historię idei estetycznych. Ale z brzydotą stało się inaczej. Przez większość i przez wieki była uważana za przeciwieństwo piękna, lecz nikt nigdy nie poświęcił jej żadnej obszernej rozprawy, oprócz przelotnych wzmianek w pracach marginalnych napisał w eseju Historia Brzydoty (ang.: On Ugliness, wł.: Storia della bruttezza) (LINK) Umberto Eco i skonkludował: Piękno ogranicza kanon, a brzydota jest nieograniczona w swoich możliwościach.

Pisarz swoje przemyślenia ogłosił w 2006 roku, zaś w roku 2008 Malcom McLaren (manager Sex Pistols) podsumował działalność legendarnego zespołu tymi słowami: Uczyniliśmy brzydotę piękną (LINK). Zdanie to jest doskonałą definicją muzyki i w ogóle filozofii punk. Do czasu wybuchu rewolucji muzycznej na przełomie  lat 70. i 80. brzydota była jednoznaczna z wykluczeniem. Aż tu nagle punk wprowadził estetykę antykonwencjonalną, w której odrzucał piękno i elegancję. W ich miejsce umieścił kult brzydoty, który zerwał z tradycyjną, zachodnią ideą piękna. Punk zaczął oznaczać zgromadzenie pięknych dziwaków czy raczej dziwaków pięknych inaczej, których sama obecność i wygląd sugerowały emocje i niebezpieczeństwo.
 
Trzeba wyjaśnić w tym miejscu, iż słowem punk, w którym w XVI wieku w Anglii określano osobę z marginesu, prostytutkę (LINK), w końcu XX wieku zdefiniowano skojarzenie z bezwartościowością, pustą i bezużyteczną osobą, za jaką uważano  w latach 70. młodego człowieka z klasy średniej i  różnych, innych odmieńców, często ze szkół artystycznych. To oni zaczęli świadomie używać swego brzydkiego ciała jako środka ekspresji. Noszone przez nich podarte koszule i dżinsy trzymające się na agrafkach i łączone łańcuchami, buty wojskowe i czarne worki na śmieci, farbowane długie włosy postawione na sztorc (tworzące irokeza, o którym pisaliśmy LINK) wyróżniały ich z pośród nudnego, ustabilizowanego społeczeństwa.

Niezależnie od tego, czy punki chciały wywołać odruch odrazy, czy nie, ich groteskowe ciała były postrzegane przez innych jako obelga. Sami też przedstawiali się groteskowo w swoich piosenkach. A, że postać potwora często przewija się w powojennej kulturze popularnej, zwłaszcza w horrorze i science fiction, nic dziwnego, że potwory zajęły także poczesne miejsce w ikonografii punkowej. Wszystko to zaś na dobre zaczęło się gdy John Lydon i John Simon Ritchie, bardziej znany pod nazwą Sid Vicious, zostali zagadnięci przez McLarena w sklepie odzieżowym SEX czy nie zgodziliby się przystąpić do zespołu muzycznego... Tak powstał Sex Pistols, podczas koncertów którego Lydon wrzeszczał i wykręcał ciało w karykaturalnych pozach. Tak naprawdę nie umiał śpiewać w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale jego krzyki i zniekształcenia melodii nadały zespołowi wyjątkowe brzmienie. Członkowie grupy wykonywali muzykę opartą na szybkim rytmie, bardzo głośną, ale bez melodii i harmonii. Byli czystym hałasem, który jednak znalazł drogę do serc i umysłów młodego pokolenia Brytyjczyków.

Brutalny, brudny i zbuntowany wizerunek Sex Pistols przemówił do tej grupy niezadowolonej młodzieży, która czuła, że nie ma przyszłości w trudnych warunkach czasu kryzysu gospodarczego. Debiutancki album z 1978 roku, Never Mind the Bollocks Here's the Sex Pistols, wprowadzili do świata muzyki zasadę Do It Yourself, według której nie trzeba mieć żadnego muzycznego doświadczenia, aby założyć zespół i grać, bo liczy się tylko to, że ma się coś do powiedzenia, oczywiście bez autocenzury.

Podczas występu Sex Pistols w 1978 roku w Great Southeast Music Hall w Atlancie w stanie Georgia, Rotten tak odniósł się do reakcji tłumu na pojawienie się zespołu: Możecie przestać się na nas gapić, jesteśmy brzydcy i wiemy o tym. Pragnienie Sex Pistols, podobnie jak innych ówczesnych zespołów punkowych, by być odmiennym od reszty społeczeństwa, doprowadziło do rozkwitu poczucia piękna indywidualnego. Brytyjska grupa dała pewność siebie swoim fanom. Utwierdziła ich w tym, że mogą nosić to co chcą, zachowywać się tak jak chcą, i żyć tak jak chcą. Najważniejszą wartością stała się dla subkultur tamtego okresu indywidualność. W rezultacie sztuka punk była celowo brzydka, by wywołać szok i uczucie obrzydzenia. 


Podejście to przypomina ruch artystyczny z początku XX wieku, którym był dadaizm. Paradoksalnie bunt sztuki punk doprowadził to do stworzenia odrębnej estetyki opartej na asymetrii i na chaosie.  Otworzyło to drogę kolejnym muzykom, którzy ośmielili się wyrazić publicznie swoje emocje, mimo braku umiejętności gry na instrumentach. 

Wśród nich byli Joy Division...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

piątek, 29 października 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.10. Tak rodziło się Joy Division

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednie fragmenty omówiliśmy wcześniej 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 i 9).

Zaczynamy omawianie rozdziału 4 pt. Here Are The Youn Men. Początek zwiera dobrze znane nam fakty o przyjaźni miedzy Hookiem, Sumnerem i Masonem. Po ukończeniu szkoły cała trójka przyjaźniła się, i przystąpili w wieku 16 lat do gangu skuterowego, łapiąc się dorywczych prac. Hooky i Terry sprzątali wieczorami biura, a Barney pracował w lokalnym supermarkecie. Po pracy przesiadywali w jednej z knajp gdzie wchodzili po znajomości, a w późniejszym czasie fani punka zaczęli gromadzić się w Pips.

Latem 1976 Terry namówił pozostałą dwójkę żeby poszli z nim na koncert Sex Pistols. Podczas pierwszego z dwóch koncertów (Ian Curtis z Debbie byli na drugim gdzie Sex Pistols wystąpili z the Buzzcocks i Slaughter and the Dogs) zespół został zaproszony przez Tony Wilsona do jego programu So It Goes.


Po drugim show Hooky kupił gitarę basową i książkę do nauki gry. Barney miał już gitarę (przypomnijmy, że dostał ją na Boże Narodzenie w prezencie) i wzmacniacz, umiał też kilka podstawowych akordów nauczył ich Hookyego. Próby zaczęli w domu dziadków Barneya, blisko centrum Manchesteru. Pete Shelly (menadżer the Buzzcocks) wspomina jak po drugim koncercie Sex Pistols cała trójka przyjaciół oznajmiła mu że ma muzyczne ambicje. 

9.12.1976 po koncercie Sex Pistols Ian Curtis pojechał do Collyhurst Venue (klub na obrzeżach Manchesteru, dziś już nie istnieje LINK), z prowokacyjnym napisem HATE na tyle swojej kurtki. Był to akt odwagi bowiem w klubie nawet noszenie węższych jeansów uważane było za prowokacyjne. Peter Hook wspomina, że kiedy pierwszy raz spotkał Iana, po drugim koncercie Sex Pistols, ten wydał mu się bardzo dziwny.


Od tamtego koncertu wszyscy często chodzili do Electric Circus i jak tylko tam byli, zawsze spotykali Iana. Mówił że ma coś na kształt zespołu (chodzi o zespół z Iainem Grayem - warto zobaczyć TUTAJ), ale więcej czasu błąkał się bez celu. Przychodził z Grayem i w przeciwieństwie do innych zdawał się być nieco głupkowaty. Tańczył i skakał podczas występów zespołów, obijał się o innych najmocniej. 

Od 1977 roku Manchester stał się drugim punkowym miastem w UK. Ian regularnie odwiedzał Electric Circus i The Ranch Bar - najważniejsze punkowe kluby miasta. Steve Burke barman z E.C. dobrze pamięta Iana Curtisa z tamtych dni. Nie był do niego pozytywnie nastawiony, być może dlatego, że gdy się pierwszy raz spotkali, Ian przypadkowo oblał go piwem. Chodził po całym klubie zwykle z piwem w ręku i wydawał się być człowiekiem lekko znerwicowanym. 

Carole, siostra Iana, nie pamięta go z klubów bo wtedy była zafascynowana muzyką disco i chodziła w zupełnie inne miejsca. Ale nie uważa żeby można było Iana zakwalifikować jako punka. Nie pamięta kurtki z napisem HATE, pamięta że miał dwie inne kurtki, tzw. donkey jacket i skórę (pisaliśmy o nich TUTAJ). Przypinał do nich naklejki żeby pogłębić efekt, ale nie pasował do punków, był zbyt stylowy i zwracał uwagę na trendy modowe. 

W tamtym czasie pracował w tym samym budynku co Debbie (Sunley Building) a ponieważ to było w centrum miał okazję odwiedzać więcej sklepów muzycznych. Tak też odwiedzał nie tylko Virgin, ale i Spin Inn Disc. 

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Isolations News 124: Mini Phantom VOX Iana Curtisa, Hooky streaminguje live, atrakcje w Manchesterze, Sex Pistols a la Disney, Koncerty Bowiego i Katatonii, Gang of Four wyda a Bandcamp wytłoczy


Na Ebayu trwa sprzedaż mini Phantoma VI Special - zminiaturyzowanej kopii gitary sprzedanej niedawno przez córkę wokalisty Joy Division za 162 562 GBP (LINK).



Tym, którzy myślą o zakupie miniaturki i wydaniu jednocześnie 18 GBP plus koszty przesyłki pokazujemy powyżej porównanie oryginału i kopii. Aukcja jest TUTAJ.


Z kolei dawny kolega Iana Curtisa z zespołu - Peter Hook ze swoim Peter Hook and the Light transmitował 15 stycznia za pośrednictwem platformy Dice.FM koncert live nagrany w listopadzie 2014 roku w Mexico City.


W programie znalazły się wszystkie utwory z albumów Unknown Pleasures i Closer oraz inne piosenki Joy Division. Cały dochód będzie przeznaczony na wsparcie ekipy koncertowej The Light. Powyżej wersja Transmission z tego show z Jackiem Batesem na basie.


Jeśli zaczęliśmy od zespołów z Manchesteru - trwa pandemia ale władze miasta roztaczają perspektywę tegorocznych atrakcji. Najciekawsza z nich  dla fanów Manchester Sound polegać będzie na przebudowie i rozbudowie historycznego klubu Band on the Wall (o czym już kiedyś donosiliśmy). Teraz ogłoszono dalsze szczegóły tej modernizacji: otóż obiekt zostanie rozbudowany aż do wiktoriańskiego budynku Cocozza, który od dziesięcioleci stoi opuszczony na tyłach klubu i prawdopodobnie będzie z nim połączony, dzięki czemu łączną ilość miejsc wewnątrz wzrośnie aż do 540. W ramach projektu rozbudowy zostanie również utworzony nowy pakiet edukacyjny dla najmłodszego pokolenia muzyków, a także zostanie wzbogacona ekspozycja archiwalna i wizualna dokumentująca bogatą historię budynku i otaczającej go dzielnicy Północnej - cokolwiek to znaczy. W lecie natomiast zostanie w końcu otwarta wystawa, o której niedawno pisaliśmy (TUTAJ), czyli: Use Hearing Protection: The early years of Factory w Records Science and Industry Museum. Planowany czas ekspozycji: od 25 czerwca tego roku do 4 stycznia przyszłego (LINK).


Manchester Sound by nie istniał gdyby nie inspiracja Sex Pistols - jednego z pierwszych zespołow punkrocka. The Disney Group zrealizuje serial zatytułowany Pistols, oczywiście o grupie Sex Pistols. Film oparto na wspomnieniach  gitarzysty zespołu, Stevea Jonesa: "Lonely Boy: Tales From a Sex Pistols". Reżyserem jest Danny Boyle a zdjęcia rozpoczną się w marcu (LINK). Disney i Sex Pistols? Żeby tylko ni okazało się że panowie byli grzecznymi chłopcami pijącymi na scenie wodę mineralną zakąszaną paluszkami...


Jeśli weszliśmy płynnie w klimat punka to podczas festiwalu Rock na Bagnie odbędzie się specjalny koncert Tribute to Kelner ku czci zmarłego Pawła "Kelnera" Rozwadowskiego. Z tym pomysłem wyszli członkowie ostatniego składu zespołu DEUTER: Darek "Magik" Kotuszewski, Tony Kinsky i Kris Bębnowski. Za mikrofonem podczas koncertu stanie Piotr "Śledziu" Ślesicki (ex Stylova, także kiedyś występujący z KRYZYSEM) - pierwszy punk jakiego poznał Paweł Rozwadowski w latach 70. Będzie też gość specjalny, ale to niespodzianka, którą organizatorzy zdradzą dopiero podczas koncertu. Na repertuar występu złożą się stare i nowsze hity napisane przez Kelnera (LINK).


Z serii tribute dla zmarłych - Andy Gill, współzałożyciel Gang of Four, który zmarł w zeszłym roku, przed śmiercią pracował nad retrospektywą albumu Entertainment!, debiutanckiej płyty Gangu. 

Wdowa po muzyku, Catherine Mayer, postanowiła zakończyć to dzieło i to we współpracy kilkoma specjalnymi gośćmi (wśród nich są: Flea i John Frusciant, 3D aka Robert Del Naja z Massive Attack, La Roux, Helmet, Gary Numan, Dandy Warhols, Killing Joke i inni). Mayer na razie udostępniła listę utworów płyty, która będzie nazywać się: The Problem of Leisure: A Celebration of Andy Gill i Gang of Four. 
Album pojawi się 21 maja (przedsprzedaż i kilka utworów do przesłuchania TUTAJ). W zeszłym tygodniu w sieci pojawił się singiel z płyty (LINK).


Tribute ciąg dalszy - od 10 do 17 stycznia w Dublinie miał miejsce Bowie Festival. Organizatorzy oferowali wspólne słuchanie nagrań, oraz wywiady z muzykami grającymi z Davidem Bowie (m.in. Rickem Wakemanem i Kenen Scottem). Za moment pewnie wszystko będzie w Internecie, a na razie fani mogą kupić rzeźbę swojego idola, koszulkę z jego wizerunkiem lub wydruk z rysunkowym portretem Bowiego na kartoniku (LINK).


Jeśli koncertowo to Katatonia zaprasza na swój show w ramach festiwalu John Smith Rock w Laukaa w Finlandii 22-24 lipca tego roku (LINK) i  TUTAJ,  oraz zachęca do kupna puzzli (LINK).



Tych na razie nie będzie sprzedawać Bandcamp, za to witryna chce rozszerzyć działalność i ma zamiar zaoferować usługę tłoczenia płyt winylowych. W tym celu wydzielono Bandcamp Vinyl Pressing Service. Pomysł polega na tym, aby tłoczenie konkretnej płyty określonego zespołu zostało sfinansowane na zamówienie fana a nie na koszt artystów. W ten sposób cały proces ma być podobno łatwiejszy i korzystny dla muzyków. Bandcamp obiecuje również, że nie przejmie prawa własności do płyt pomimo udziału w ich produkcji (LINK).  

Kierunek takiego rozwoju nie dziwi, jeśli dodamy, iż branża winylowa w ubiegłym roku odnotowała najwyższe od 30 lat zyski. Krążku z winylu na całym świecie sprzedawały nawet supermarkety i fani mogli zaopatrzyć się w nie robiąc codzienne zakupy  (LINK).

Skoro o winylach mowa - z okazji jubileuszu 50. lecia SBB ponownie wydano zremasterowany album tego zespołu z 1974 r. Wówczas ta płyta wywróciła polską muzykę rockową do góry nogami. CD będzie w sprzedaży od 29 stycznia (LINK).

Tyle newsów na dziś - wracamy jutro z nowym postem, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

wtorek, 2 lipca 2019

Najnowsza książka Jona Savage'a o Joy Division - This Searing Light, the Sun and Everything Else, Joy Division the Oral History, nasza recenzja cz.3


Ostatnio skupiamy się na najnowszej książce Jona Savagea o Joy Division. Poddajemy jej treść analizie i jak dotychczas omówiliśmy rozdział drugi (TUTAJ) i pierwszy (TUTAJ).

Dzisiaj kolej na rozdział trzeci, czyli początki Joy Division, bowiem mowa będzie o Stiff Kittens i Warsaw (o Warsaw pisaliśmy już bardzo dużo TUTAJ, warto zerknąć na opisany przez nas ostatnio ich nieznany bootleg - TUTAJ). 

Podczas opisu książki szczególną uwagę zwracamy na Joy Division natomiast warto podkreślić, że książka zawiera też wiele wątków pobocznych. Opisywany dziś rozdział zawiera opis okresu od czerwca 1976 do czerwca 1977 czyli dokładnie jeden rok. 

Na początku Peter Hook opisuje znane już powszechnie fakty, jak dowiedział się o koncercie Sex Pistols czytając ogłoszenia w Melody Maker, i zachęcił Sumnera  i Masona  do wspólnego wyjścia na koncert. Po Hooku wypowiadają się Pete Shelley i Bernard Sumner, skupiając się na swoich niesamowitych przeżyciach z tego wydarzenia. Koncert stał  się dla nich inspiracją do kupienia książek instruujących jak grać na gitarze i basie. Próby rozpoczęli w salonie babci Sumnera podłączając się do starego gramofonu z lat 40-tych, wymontowując igłę i podłączając w to miejsce gniazdko do dżeka. Wtedy zaczęli też komponować. Hook kupił pierwszy bas za 35 GBP które pożyczyła mu matka (niedawno wystawiał go, jak i wiele innych pamiątek na aukcji opisanej przez nas TUTAJ). 

Iain Gray wspomina jak na koncercie  Sex Pistols widział Iana Curtisa (chodzi o drugi koncert).  Tony Wilson postanowił zaprosić  Sex Pistols do swojego programu So It Goes, zachowywali się bardzo niepoprawnie, byli pijani, mieli wystąpić przez 3,5 minuty na co wyrazili zgodę a grali znacznie dłużej w dodatku zdemolowali sprzęt. Zostali jednak ocenzurowani do 3,5 minut a Wilson miał przez to kłopoty z kierownictwem Granada TV  i źle to wspomina.

Richard Boon opowiada jak spotkał Iana Curtisa 10.11.1976 roku w klubie Electric Circus. Stał wtedy na bramce. Ian przyszedł i opowiadał jak jest niezadowolony z pobytu na festiwalu punk-rocka w Mont-de-Marsan (pisaliśmy o pobycie Curtisa i jego żony na tym festiwalu TUTAJ). Festiwal owiany legendą w jego mniemaniu rozczarowujący. Martin Hannett wspomina jak doszło do realizacji pierwszego singla the Buzzcocks Spiral Scratch (pisaliśmy o nim TUTAJ). Przytoczona jest rozmowa Hannetta z Boonem, kiedy ten ostatni zapytał realizatora, co robić dalej po serii koncertów, na co Hannett odparł, że pora na singiel. Pieniądze na singla wyłożył ojciec Pete Shelley. 

Iain Gray wspomina, jak chcąc założyć zespół poszukiwał energetycznego wokalisty. Na ogłoszeniu, które rozwiesił w starej Virgin Records ktoś dopisał w formie żartu: musi być w stanie wytrzymać 10000 Voltów. Na ogłoszenie odpowiedziała tylko jedna osoba - Ian Curtis. Do spotkania doszło w pubie Vine Inn. Ian miał na sobie słynną kurtkę z napisem HATE (pisaliśmy o niej TUTAJ) co było w tamtym czasie dużym aktem odwagi. Miejscowi patrzeli ze zdziwieniem i pytali - kto to jest? Był bardzo miłym człowiekiem, Gray mówi: patrzyłeś na niego  i myślałeś: Boże jak przerażająco wyglądający facet, spodnie ze skóry, kurtka z napisem Hate na plecach, coś jak De Niro z filmu Taksówkarz, bo wiem że bardzo lubił ten film. Pamiętam jak tej nocy rozmawialiśmy i on wydawał się znacznie starszy i dojrzały. Miałem wtedy 18 lat a Ian około 20 - 21. I to było tak: ideologia punk Ian - bycie żonatym jest nudne. A on na to: ja jestem żonaty i pokazał obrączkę. Wtedy małżeństwo Curtisów zamieszkiwało z dziadkami w Hulme na Stamford Street. Ponieważ to było w okresie świąt jego dziadek udekorował dom balonami - dwa małe i jeden duży w środku, tak więc w domu było pełno fallusów. Dziadek sobie z tego nie zdawał sprawy ale Ian bardzo się z tego nabijał. Był na prawdę miłym, czarującym człowiekiem - kwiaty dla Debbie, czekoladki... Nigdy nie spotkałem tak szczęśliwej pary. Zazdrościłem im tego.


Nie miał jeszcze dzieci, był szczęśliwy, dużo palił tych swoich Marlboro. Pił piwo Colt 45 ale nie dużo. Zwykł siadać z Debbie i razem oglądali TV lub rozmawiali z dziadkami pijąc herbatę, którą zwykle trzymali na kolanach. Pracował wtedy jako młody urzędnik państwowy i należał do wyższej klasy społecznej. To był okres przed Thatcher ale Ian był Torysem, miał aspiracje i motywacje, oraz ogromny zapał. 

Chodziliśmy do Electric Circus, na wczesne koncerty Buzzcocks, widzieliśmy the Damned w 1976 i oba koncerty Sex Pistols z trasy Anarchy. Wymienialiśmy się też płytami. Ian był fanem Iggy Popa, ale bardzo też lubił jamajskie reggae: Lee Perry, U-Roy, I-Roy. 

Następnie Gray wspomina, że Curtis był bardzo słowny i realizował swoje cele. Opisuje ich wspólny wyjazd do Londynu, celem rozejrzenia się, co tam słychać. Następnie ich wspólne działania muzyczne.  

Wtedy jeszcze wspólnie nie próbowaliśmy. Byłem gitarzystą a on wokalistą z taką małą aktówką pełną tekstów których było bardzo wiele. Po około miesiącu zacząłem je oglądać i pamiętam Day of the Lords, Leaders of Men, i zarys Candidate. W tamtym czasie a to był rok 1976 Ian interesował się śmieciowymi książkami beletrystycznymi o nazizmie Svena Hassela o dowódcach niemieckich czołgów, a jego ulubioną książką była Wheels of Terror. Tekst Leders of Men mnie rozśmieszył bo pochodził bezpośrednio z kartek książki Svena Hassela. 

Zaczęliśmy próby, ja na gitarze a Ian wtedy wykonywał zalążki swojego tańca martwej muchy. Ja grałem a on tańczył - jego głowa odsuwała się ku tyłowi, a oczy unosiły się w górę. Z tego co mi było wiadomo nie chorował jeszcze wtedy na padaczkę, a jeśli tak to sprytnie to ukrywał. Nie widziałem żadnych przesłanek, choć miał chwilami takie "puste momenty" i wtedy było w nim coś mrocznego. To było dziwne bo był bardzo słodką, ciepłą i hojną osobą. 

Po dokoptowaniu basisty zaczęli próby w klubie Great Western w Moss Side, choć mieli kłopoty ze znalezieniem miejsca prób, zewsząd byli wyganiani przez kurtkę Iana. Curtis wtedy nie śpiewał, bardziej recytował swoje teksty, jak opisuje to Gray: pochrząkiwał pochylony nad swoim tekstem. Nie mieli wtedy perkusisty, a jako nazwę Ian wybrał Warsaw  z powodu wpływu albumu Bowiego. W okolicach lutego ich zapał wygasł.. 

Bernard Sumner wspomina znaną historię z poszukiwaniem perkusisty i wokalisty. Oczywiście posiadanie perkusisty wiązało się ze znalezieniem nowego miejsca na próby - dom dziadka odpadał. Wywiesili ogłoszenie w Virgin Records który wtedy znajdował się na Picadilly. Tylko on posiadał wtedy telefon więc podali numer. Poszukiwał on i Tery Mason, co nieraz prowadziło do zabawnych sytuacji, które obaj wspominają. I kiedy myśleli, że znalezienie wokalisty będzie niemożliwe, zadzwonił Ian. Bernard Sumner wspomina, ze pamiętał go i Iaina Graya z koncertu Sex Pistols, a ponieważ lubił muzykę taką jak on i Hook, pozwolili mu śpiewać w swoim zespole. 

Peter Hook wspomina moment pierwszego spotkania z Curtisem na schodach Electric Circus. Pamięta napis HATE, który był wykonany za pomocą taśmy klejącej. Ian odklejał go, gdy szedł rano do pracy.. Miał wtedy zespół z Grayem ale istniała niepisana zasada, że zespół punkowy nie może mieć dwóch gitarzystów. 

Terry Mason opisuje Curtisa jako człowieka bardzo poważnego, autentycznego, z pudełkiem z tekstami i kartami katalogowymi z tekstami, miał też sprzęt - dwa głośniki i malutki wzmacniacz. 

Hook wspomina, że Curtis był bardziej obeznany z zespołami typu Can, Kraftwerk czy Velvet Underground. Ian też zainteresował ich muzyką reggae (opisywaliśmy to TUTAJ). Sumner podkreśla, że to Curtis nadał im kierunek, zawsze powtarzał, że nie ma litości, uważał że ich piosenki powinny być jak najbardziej maniakalne. Tony Wilson wspomina że to żona zaraziła Curtisa twórczością Iggy Popa. Najważniejsza w muzyce jest spotkanie się wpływów... Kevin Cummins przywołuje występ Popa z Bowiem na keyboardzie, w 1977 roku w Apollo, który uznał za tak ważny jak koncert Sex Pistols.

Sumner opisuje pierwsze próby zespołu. Próbowali w pubie zwanym Swan, dokładnie w pomieszczeniu nad pubem. Materiał jaki wtedy grali był okropny, było to około 7 piosenek - ten fragment wypowiedzi Sumnera jest taki sam jak na filmie dokumentalnym o zespole. Pete Shelly przysłał Richarda Boona, żeby ich posłuchał a ten stwierdził, że zespól powinien nagrać nowy repertuar, i tak zrobili przez co mogli zadebiutować, grając wtedy jako support the Buzzcocks. Z około 7 piosenek jakie wtedy napisali (pisali je około półtora miesiąca) około dwóch nagrali na Unknown Pleasures.

Bernard Sumner: Ian zwykł wtedy nosić krótkie włosy, miał takiego sprytnego fryzjera któremu tłumaczył, że chce być obcięty jak cesarz rzymski. Chcieliśmy upodobnić się do Rzymian. Ian czytał wiele książek Nietzschego. Ja ich nie czytałem ale myślałem, że mieli piękne mundury i budowle. Estetycznie pociągał mnie klasycyzm. Ian  lubił go przez Nietzsche.

Przed pierwszym występem Boon zaproponował im nazwę Stiff Kittens. Nie zgodzili się zignorowano ich wolę, zapowiedzieli się jako Warsaw (warto zerknąć TUTAJ). Hook niewiele pamięta takie to były dla niego emocje. Pamięta tylko, że dziwnie się ubrali - on i Terry jak czołgiści... 

Gray: Ian miał zawsze bardzo dobry gust. Miał spodnie Tonic ze skóry i kurtkę RAF, styl Berlina z 1935 roku, Barney miał wtedy wąsy, a Hooky ubierał się jak tancerz gej z Village People... 

Tymi wspomnieniami, jak i wykazem koncertów Warsaw kończy się trzeci rozdział książki Jona Savage'a. Wrócimy do niej niedługo, a na półce czeka wiele innych rarytasów o Factory, Ianie Curtisie, Martinie Hannettcie, czy najnowsza książka Stephena Morrisa. Niestety doba ma skończoną ilość godzin... 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.           

piątek, 2 grudnia 2022

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.5: Czy Tony Wilson był na słynnym koncercie Sex Pistols w Manchesterze 4.06.1976?

 

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ.

Alan Erasmus był aktorem drugoplanowym, grał w takich produkcjach jak Coronation Street, Hard Labour, The Liver Birds czy Queenies Castle. Tony prowadził wtedy Granada Reports, oraz krótki 10 minutowe show What's On po piątkowym programie. Po zaprzyjaźnieniu się, Tony z Erasmusem mocno imprezowali.  

Wilson otrzymał nowy program w ramach pocieszenia, bowiem bardzo interesował się polityką i chciał prowadzić program polityczny. Uchodził jednak za nieco nieobliczalnego, więc go nie dostał, a do kolegi, który go otrzymał do prowadzenia, rok się nie odzywał. Jego program, mimo że lokalny, mógł być transmitowany przez inne lokalne stacje.  

Rozdział trzeci książki (Dobry i Zły Glina)  zaczyna się od opisu sytuacji, jak widzowie i znajomi zaczęli Tony'emu wysyłać płyty z sugestią ich prezentacji w jego programie. Tak też Steven Patrick Morrissey ze Stretford wysłał Tony'emu okładkę albumu New York Dolls z 1973 roku. 

 

Sugerował, aby grać więcej takiej muzyki. Z kolei jeden ze studentów z Salford przysłał Wilsonowi kasetę i list z muzyką i rekomendacją kapeli z Londynu - Sex Pistols. List zawierał też informację, że wkrótce - 4.06.1976 zespół zagra w Manchesterze. Grali w koledżach i małych salach, a ich muzyka w tamtym czasie była opisywana jako chaos. 

Zespół do Manchesteru sprowadzili muzycy Buzzcocks (opisaliśmy to TUTAJ i TUTAJ). Sex Pisotls mieli zagrać w Bolton Institute, ale wcześniej Buzzcocks podczas swojego koncertu zostali odłączeni tam od prądu po wykonaniu 4 piosenek, więc organizatorzy profilaktycznie się nie zgodzili na Sex Pistols. 

Zespół wystąpił więc w Lesser Free Trade Hall. Było tam 28 osób wśród nich: Morrissey z późniejszego the Smiths, Paul Morley, Jon te Postman, Hook i Sumner. Nie było wśród publiki Tony Wilsona, choć twierdził, jak i wielu innych, że był. Hook wspomina, że ten koncert był przełomowy, bowiem uświadomił im, że oni też mogą tak grać. 

 

Mimo, że zarówno w Control jak i 24 Hour Party People (scena powyżej) Wilson pokazany jest jako uczestnik tego koncertu, nikt z obecnych nie przypomina sobie go tam. Pete McNeish - współorganizator, nie pamięta żeby Wilson, którego znał z TV, miał rzekomo się tam pojawić i oświadczyć, że jest na liście zaproszonych gości. Nie pamiętają go też Steve Diggle, Paul Welsh i Jon the Postman.


20.07. Sex Pistols zagrali ponownie. Tym razem sala jednak była już pełna. I na tym koncercie Wilson był obecny. Pytał przy wejściu o McLarena i z nim rozmawiał, a świadkowie bardzo dobrze go zapamiętali, był z przyjacielem i jego dziewczyną.

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

poniedziałek, 11 listopada 2019

Isolations News 62: Powieś sobie Iana Curtisa, czyli po##by roku, Dokument o New Order, Lanegan pisze ksiażkę, Residents wydaje bonus, palą rzeczy McLarena, zmarł Biggs kumpel Sex Pistols

W kwietniu 2020 opublikowana zostanie książka legendy rocka i grunge Marka Lanegena, zatytułowana Sing Backwards And Weep. O książce poinformował na TT użytkownik Lee Brackstone, zamieszczając powyższe zdjęcie pierwszego proofa okładki (TUTAJ). Sam autor opowiada o książce tak: 

My szanujemy Lanegana między innymi za znakomity występ, który przedstawiliśmy TUTAJ, rozpoczynając nim rok 2019. Coby jednak się nie powtarzać z innego występu Piosenka Grabarza - nasza ulubiona...

Nie jest to poziom show z 4AD, ale i tak jest nieźle...

The Residents, o których pisaliśmy TUTAJ, i o których napiszemy nie raz, wydali podwójny album CD Not Available, który zawiera wcześniej nie wydane nagranie X Is For Xtra i kilka późniejszych wersji zarejestrowanych występów na żywo. Płyty pojawiły się 8 listopada (LINK).

Syn Malcolma McLarena, zmarłego menadżera Sex Pistols postanowił spalić swoje punkowe pamiątki o wartości 5 milionów funtów, prawdopodobnie będą to kolekcje ubrań (LINK).
Ciekawe czy jest wśród nich kultowy golf, w którym Mclaren nagrał wraz z Catherine Deneuve swój największy hit... 

A skoro jesteśmy przy Sex Pistols, - zmarł gangster Ronnie Biggs. Jego życzeniem było aby wszyscy  na pogrzebie byli ubrani na kolorowo i nikt nie nosił żałoby. Po ceremonii w Golders Green Crematorium w północnym Londynie jego prochy zgodnie z życzeniem zostały rozsypane w Anglii, i w Rio de Janeiro w Brazylii, gdzie spędził 35 lat po ucieczce z więzienia, dokąd trafił za udział w napadzie w 1963 r. na pociąg towarowy Royal Mail jadący z Glasgow do Londynu. Gang skradł 2,6 miliona funtów w używanych banknotach z czego Biggs otrzymał około 148 000 funtów. 

Większość członków gangu została szybko złapana przez policję i otrzymała wyroki od 14 do 30 lat. Biggs zakończył karę po upływie 15 miesięcy swojego 30-letniego wyroku, bo uciekł przy pomocy drabiny linowej z więzienia Wandsworth, po czym po operacji plastycznej w Paryżu osiadł w Rio de Janeiro w Brazylii, gdzie pod nazwiskiem Michael Haynes żył z brazylijską kochanką. Scotland Yard znalazł go w lutym 1974 roku lecz nie uzyskał zgody na ekstradycję. 


W 1978 roku Biggs nagrał utwór No One is Innocent z zespołem Sex Pistols, a w styczniu 1994 roku opublikował swoją autobiografię Odd Man Out (LINK).
Ukazał się film dokumentalny o New Order, zatytułowany Decades. W filmie będą między innymi covery NO jak i Joy Division. Więcej TUTAJ. Tytuł filmu sugeruje, że NO nie mogą  obejść się bez Curtisa, on jakoś bez nich daje radę.
A skoro mowa o liderze Joy Division, to zniknęły znicze, za to w marketach natychmiast pojawiły się chińskie św. Mikołaje i srebrne łańcuchy. Znak to, że wkrótce święta. Jedna z firm (LINK) oferuje za jedyne 10 USD pokazaną powyżej zawieszkę z Ianem Curtisem. Chciałoby się powiedzieć, powieś sobie własnego Iana... 

W świetle faktu, w jakich okolicznościach Curtis postanowił skończyć ze sobą, firmie Matthew Lineham przyznajemy tytuł pojebów roku, o ile nawet nie dekady. 

My też na razie kończymy, choć jeszcze nie ze sobą... 

Jutro wracamy z nowym tekstem, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.    

niedziela, 1 września 2019

Audycja Virgin Radio: Historia wytwórni Factory Records i Joy Division w pigułce

Radio Virgin 4.08.2019 roku nadało bardzo ciekawą audycję Pete Mitchella o wytwórni Factory Records. Z perspektywy czasu widać, że tak na prawdę działalność całej wytwórni sprowadzono głównie do Joy Division, New Order, Tony Wilsona i Roba Grettona. 

Na wstępie autorzy audycji podkreślają rolę Wilsona (więcej TUTAJ) (który tak na prawdę urodził się w Salford, nie w Manchesterze) jako znanego dziennikarza, co ułatwiło mu rolę frontmana Factory. Sam Wilson podkreśla, że kiedyś Bernard Sumner z Joy Division (którego Wilson uważał za ponadprzeciętnie zdolnego muzyka) bardzo dobrze scharakteryzował czym tak na prawdę byli. Punk rock wypalił się i transformował w muzykę pełną m.in. śmieciowych klawiszy. Natomiast Joy Division weszli w styl post punkowy zachowując prostotę punka i towarzyszący mu przekaz emocji, jednak dodając ważny inteligentny i emocjonalny przekaz. 

Tony był bardzo znany w Manchesterze z powodu obecności w radiu. To on zaczął rewolucję muzyczną w tym mieście. Nazywali go Mr Manchester. Urodził się w roku 1950 w Salford. Jego edukacja była celem nadrzędnym dla rodziny, a pierwsze stypendium uzyskał już w wieku 11 lat. Wzrastał w klimacie muzyki późnych lat 50 tych. Mówi w audycji o sobie, że jego historia muzyczna to historia amerykańskich rockandrolowców. Przełomowym momentem dla niego było, jak dla wielu młodych chłopaków w tamtym czasie, pójście do kina i obejrzenie w 1964 roku filmu A Hard Day's Nigth z the Beatles. Pomyślał, że też by tak mógł, zobaczył jak Beatesi są witalni, i jaką odgrywają ważną rolę... Podkreśla przy tym, jak istotne było splecenie się amerykańskiej muzyki folk z rockandrollem, który później ewoluował w pop. Jego zdaniem Help! Beatlesów to było już o krok za daleko w stronę pop. Ale w UK słuchani byli inni, jak Bob Dylan czy the Rolling Stones.

Po skończeniu Grammar School - szkoły średniej Wilson chciał studiować na Uniwersytecie w Manchesterze, ale podjął studia w Cambridge, studiował tam Angielski. Był rok 1968, drugs, rock revolution... Wilson był pacyfistą, chodził do Hydeparku, jego ulubionym zespołem w tamtym czasie był Jefferson Airplane. I chociaż lubił muzykę, nigdy nie zdawał sobie sprawy, że będzie ona tak ważna w jego życiu. Praktycznie wcale nie słuchał wtedy brytyjskiej muzyki, tylko amerykańską. w 1970 pojechał na festiwal w Bath zwany Brytyjskim Woodstock gdzie wystąpili Jefferson Airplane i nawet udało mu się przemycić na scenę i dotknąć ustami włosów wokalistki zespołu Grace Slick.



Po zakończeniu studiów rozpoczął pracę jako reporter mi.n w Granada TV. Zajmował się wtedy głównie filmami. Zaczął też wtedy realizować swoje muzyczne pasje w TV. Wtedy spotkali się z Jonem Savagem. Granada była bardzo dużym przedsiębiorstwem, miła ogromną reputację. Prowadził program w soboty po południu. Wszystko zaczęło się od kasety którą dostał od swoich kolegów (późniejszych członków Buzzcoks) na której były nagrania mi. Sex Pistols z zaproszeniem na ich koncert w Manchesterze (warto zobaczyć TUTAJ). Koncert w 4.07.1976 stał się legendą. Byli na nim m.in. Morrisey, Peter Hook czy Bernard Sumner. Krótko później Sex Pistols zadebiutowali w programie Wilsona So It Goes. Program jednak zakończył się po dwóch sezonach. 

Występ Sex Pistols w Manchesterze stał się punktem zwrotnym dla Hooka i Sumnera, o czym pisaliśmy już wielokrotnie. Hook wspomina że bardzo podobał mu się styl zespołu, wyrażał dokładnie to co wtedy czuł. Krótko po koncercie zakupił gitarę, a ponieważ Sumner już miał swoją zaczęli grać. Zaczęli szukać wokalisty poprzez ogłoszenie w sklepie płytowym Virgin i tak pojawił się Ian Curtis. Ze Stiff Kittens przetransformowali się w Warsaw a w lipcu 1977 roku dołączył do nich Stephen Morris.

Wtedy w mieście działało Rabid Records (pisaliśmy o nich TUTAJ). Wilson spotkał Vini Reilly, który wystąpił jako Durutti Column podczas pierwszej nocy w Factory. Peter Saville wspomina jak po koncercie Patti Smith zaczepił Tonyego Wilsona. Był bardzo młody, miał zaledwie 23 lata. Dostał od Wilsona 20 GBP budżetu na wykonanie pierwszego posteru Factory (FAC 1 - warto zobaczyć TUTAJ). Był wtedy w koledżu i cieszył się, że dostał w ogóle jakiekolwiek pieniądze. Richard Searling wspomina czasy swojej przyjaźni z Ianem Curtisem. W zasadzie jego wspomnienia pokrywają się  z zawartymi w książce Jona Savage'a. Wspomina jak Ian przychodził do wytwórni pytając o Bowiego, Iggy Popa, i jak poszukując jakiegoś zespołu punkowego zapytał Iana o Warsaw. Powtarza się historia opisana przez nas TUTAJ. Później zespół wziął udział w pojedynku zespołów w Rafters w Manchestarze. Krótko po tym Joy Division nagrali An Ideal for Living. W tym miejscu Sumner opowiada o spotkaniu z Grettonem w Spring Gardens w Manchestrze (historia przytoczona była TUTAJ). 

We wrześniu 1978 Wilson prezentuje po raz pierwszy Joy Division w Granada TV. Po tym, w styczniu 1979 roku, ukazuje się A Factory Sample (FAC 2 - opisane TUTAJ). Pisanie piosenek na debiut Joy Division zajęło 6 miesięcy, album nagrano w Studio w Stockport wiosną 1979 roku. Producentem był Martin Hannett. Zainteresowanie Joy Division spowodowało zainteresowanie innymi zespołami z Factory, a te nie miały kontraktów z wytwórnią, mogły odchodzić do innych wytwórni. Tony Wilson finansował wydanie debiutu Joy Division ze spadku po matce, która zmarła w 1975 roku, oraz z pieniędzy za przekazanie OMD do Virgin. Rob Gretton miał stwierdzić, że może zespół powinien nagrać debiut dla Factory zanim z niej odejdzie. Szacowane koszty miały wynosić około 10 tysięcy GBP, w rzeczywistości były znacznie wyższe. Niemniej wydanie debiutu Joy Division umiejscowiło Factory w showbiznesie. Jon Savage wspomina, że Tony mimo że był skomplikowanym człowiekiem, działał jak katalizator, był fantastycznym pr-owcem. 

Zrealizowany w lipcu 1979 Unknown Pleasures był pełen mistyki i brzmiał przyszłościowo, jak nic przedtem. Wilson podkreśla, że podstawą działania wytwórni, jest dobranie dobrego realizatora. Projektantem okładki był Peter Saville. Następnie pojawia się historia okładki - opisana przez nas dokładnie TUTAJ. Okładka dziś uważana jest za przełomową w historii muzyki. Saville podkreśla, że znaczenie okładki zależy od interpretacji - może to być np. bicie serca, czy zapis emocji. Mówi, że dla jego generacji okładki płyt były niemalże jedyną formą komunikacji, jedynym kanałem wizualnym łączącym zespoły z ludźmi (nie było internetu, rozległej prasy muzycznej itd.). Singiel Transmission znalazł się w 40-tce listy przebojów w UK.


Hook wspomina że ten utwór jest najbardziej komercyjną piosenką Joy Division. Wilson opowiada, jak po wydaniu singla ludzie zaczęli kupować album. Występy zespołu stały się w tej epoce kultowe. Savage twierdzi, że wykonanie Dead Souls podczas koncertów, jest  przykładem braku wyreżyserowania w postawie koncertowej Curtisa, co było przeciwieństwem koncertów Bowiego, który każdy gest miał wyreżyserowany. Bernard Sumner podkreśla rolę klimatu industrialnego miasta, który wpływał na ich muzykę. The Distractions byli wiele razy supportem Joy Division, ich wokalista wspomina kłopoty zdrowotne Curtisa, które nie były bardzo widoczne podczas występów, ukrywał je. Mimo tego wspomina go jako bardzo wesołego i dowcipnego człowieka, jednocześnie mówi, że był to najbardziej potężny człowiek z jakim miał do czynienia. To doświadczenie jest trudne do wytłumaczenia, to coś więcej niż muzyka. 


Pod koniec 1979 roku rozpoczęła się praca nad Closer, a problemy zdrowotne Curtisa stawały się coraz większe. Hook wspomina, że wtedy musieli uważać na jego zdrowie. Dodatkowo zachowanie Hannetta stawało się irytujące. Mimo tego Closer jest najlepszą płytą jaką zrobili. Osiągnięcie przez Joy Division szczytu w UK przerwała samobójcza śmierć wokalisty zespołu.

CAŁEJ AUDYCJI MOŻNA WYSŁUCHAĆ TUTAJ. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.