Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania cummins, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania cummins, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2019

O tym jak Kevin Cummins spotkał córkę Iana Curtisa z Joy Division - niesamowity dokument Sally Williams i Petera Davisa


Na kanale Vimeo Kevina Cumminsa (LINK), można obejrzeć film dokumentalny Sally Williams i Petera Davisa pt. Zdjęcia Kevina Cumminsa. Legendarny fotograf i kilka innych osób wspomina czasy popularności Joy Division. 

Na wstępie Cummins opowiada jak pracował z Paulem Morleyem dla NME i robił zdjęcia różnych kapel występujących w Londynie, zwykle w soboty. Paul Morley  kolei twierdzi, że Joy Division byli niesamowitym i niewiarygodnym wydarzeniem muzycznym. Cummins starał się zainteresować publikę Londynu zespołami z Manchesteru. Wtedy centralnym punktem miasta był Electric Circus, a w nim gościły takie gwiazdy jak the Clash, the Ramones, the Jam, co tydzień działo się coś ciekawego. Tam też Cummins zobaczył Joy Division po raz pierwszy, występowali jako support the Buzzcocks. 

Nazywali się wtedy Stiff Kittens, po czym zmienili nazwę na Warsaw. Przytoczony zostaje jeden z wywiadów z Ianem Curtisem, który opowiada że na początku ich muzyka była bardzo głośna i podobna do tego co robiły inne zespoły. Paul Morley wspomina, że pierwszy raz zobaczył zespół pod nazwą Joy Division kiedy uczestniczyli w konkursie zespołów Band on the Wall (w sumie widział ich wtedy trzeci raz). Te konkursy były czymś w rodzaju punkowego X-Factora, a zwycięzca mógł nagrać płytę. Wspominają je po kolei Cummins, Sumner i Morley. Ten ostatni zwraca uwagę na fakt jaką mocą dysponował zespół  Curtisa. Moc tą bardzo dobrze wyeksponował Martin Hannett, co podkreśla Cummins. Brzmienie zespołu kompletnie zmieniło się w stosunku do tego które prezentował kilka miesięcy wcześniej, a debiut zespołu brzmiał jak nic dotąd. 

Cummins opowiada, że gdy stał przed zespołem i robił zdjęcia podczas koncertów, miał wrażenie że Ian Curtis jest jakby poza kontrolą. Było to dość mocno zastraszające. Stepehn Morris wręcz stwierdza, że to wyglądało jak zachowanie szaleńca. Kiedy zobaczył je pierwszy raz był w szoku. 

Stewart Maconie wspomina zimową sesję zdjęciową zespołu (opisaliśmy ją TUTAJ) - to część mitologii, która doskonale komponuje się z ich muzyką. Występująca w filmie Natalie Curtis (pisaliśmy o niej TUTAJ) twierdzi, że zdjęcia Cumminsa pozwoliły jej lepiej zrozumieć kim był jej ojciec, jaką pracę wykonywał. Uważa ze na tych zdjęciach ojciec jawi się jako osoba bardzo delikatna. Noel Gallagher z Oasis stawia tezę, że zdjęcie Cumminsa, jakie wykonał na moście Epping Bridge (opisaliśmy ten most TUTAJ), jest ikoną Manchesteru.



W dalszej części filmu Kevin Cummins przytacza córce Iana Curtisa wspomnienia jak doszło do zrobienia tego historycznego zdjęcia. To on pokierował zespół na most celem zrobienia zdjęć na tle miasta. Najpierw wykonał dwa  - na tle przystanku autobusowego. Później kilka zdjęć na moście. Słynne, wykonane z oddali, różniło się od wszystkiego co ukazywało się w tamtym czasie, bowiem nie było to zbliżenie. Po nim wykonał kilka ujęć palącego Iana Curtisa. Na więcej nie starczyło już filmu. 

Cummins wspomina, że miał kilka zdjęć Iana kiedy się śmieje (opisywaliśmy takie zdjęcia TUTAJ), ale nie publikował ich, bo uważał że to nie był odpowiedni czas. Naszym zdaniem jednak było to świadome kreowanie wizerunku zespołu, co zresztą sam Cummins przyznał w jednym z wcześniejszych wywiadów, dokładnie dla The Telegraph w 2014 roku: Robiłem zdjęcia z uwagą. Postanowiłem, że nigdy nie będę fotografował Iana z uśmiechem, ponieważ nie chcieliśmy, żeby tak wyglądał. To była manipulacja medialna. Chcieliśmy, aby wyglądali jak bardzo poważni młodzi ludzie, wizualnie onieśmielający. (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Następnie w filmie pojawiają się wspomnienia samobójczej śmierci wokalisty Joy Division. Morley twierdzi, że samobójstwo Curtisa potwierdziło fakt autentyczności dramatyzmu muzyki zespołu. 

Ostatnie 5 minut filmu przedstawia sesję fotograficzną Bernarda Sumnera z epoki New Order, oraz przytacza fragmenty recenzji i wypowiedzi na temat roli Cumminsa w dokumentowaniu historii muzycznej Manchesteru. Sam fotograf finalnie stwierdza, że mimo upływu 40 lat, jego zdjęcia ciągle cieszą się ogromnym zainteresowaniem, choć nie miał zupełnie pojęcia jak fotografować zespół, po prostu się wtedy uczył...

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
      

.

sobota, 2 stycznia 2021

Archiwum artykułów o Joy Division cz.2: Control Antona Corbijna - fakty i mity oczami Kevina Cumminsa

Drugi w serii artykułów o Joy Division, które ukazały się z okazji promocji filmu Control (pierwszy z nich omówiliśmy TUTAJ), to artykuł Kevina Cumminsa pt. Closer to the Birth  z magazynu the Observer. 

Autor na wstępie opisuje klimat Manchesteru końca lat 70-tych. Był wtedy świeżo po studiach fotograficznych i posiadając aparat Nikon chodził na koncerty. Chciał zostać reporterem the Observer lub NME. Joy Division był jednym z wielu zespołów które powstały pod wpływem impulsu koncertu Sex Pistols. Autor opisuje koncert 29.05.1977, kiedy poszedł zobaczyć Stiff Kittens/Warsaw. Debiut był bardzo nieudany. Wtedy Cummins bardzo oszczędzał na filmach, były one drogie (dziesięć GBP za rolkę, podczas gdy NME płacił około 6.5 GBP za zdjęcie). Jedna sesja z Joy Division zwykle nie wyczerpywała całej rolki - tak żeby starczyło dla innych. Polityka była taka, żeby fotografować Iana Curtisa jako ponurego, dlatego Cummins był rozczarowany gdy tracił ujęcie bo Ian się uśmiechnął. Nigdy nie namawiał zespołu na film - bo ten byłby dla niego niedochodowy. Ujęć w kolorze jest bardzo mało, autor posiada ich zaledwie 6, kiedy robił zdjęcia the Buzzcokcs i zostały mu wolne klatki. Sesje czarno - białe, najważniejsze, to sesja na moście i w TJ Rehearsal Studios.


W styczniu 1979 roku NME zdecydowali się na wydanie numeru z zespołami spoza Londynu, dokładnie z Manchesteru. Wybrano Spherical Objects, the Passage i Joy Division. Dzień 6.01.1979 roku Morley i Cummins zdecydowali się poświęcić dla Joy Division. Ponieważ cały tydzień padało, sesja niemalże nie została odwołana. Jak się później okazało, śnieg stał się elementem nadającym zdjęciom niepowtarzalny klimat. Odwiedzali puby a Paul Morley przeprowadził wywiad. Obaj byli zaskoczeni, jak poważnie Joy Division traktowali swoją twórczość, w przeciwieństwie do większości zespołów, która z muzyki czerpała radość. Byli antytezą najbardziej kultowej kapeli Manchesteru tamtych czasów, czyli the Fall. Po realizacji Unknown Pleasures zmietli całą opozycję z powierzchni. Hannett wyciągnął z ich muzyki głębię i idealnie wpasował w czarno - biały klimat industrialnego miasta. 

Następnie autor kończy opowieść o sobie samym i rozpoczyna recenzję filmu Corbijna. Podkreśla realizm scen koncertowych i świetne aktorstwo Sama Rileya. Zdaje się że Corbijn kupił wiele mitów o zespole i wcielił w film. Cummins podkreśla, że spędził wiele czasu z muzykami z zespołu, zarówno podczas koncertów jak i w trasach. Byli typowymi chłopakami w wieku dwudziestu kilku lat. Rozmawiali o piłce, dziewczynach, muzyce, Ian zwłaszcza lubił piłkę - obaj byli kibicami Manchester City (temu zaprzecza rodzina Curtisa w książce Micka Middlesa i Lindsay Reade, o czym jeszcze za jakiś czas napiszemy). Nie byli smutnymi bohaterami z piosenek Iana. Bernard podkreślał, że nie wie o czym Ian śpiewa. W filmie wiele postaci przedstawionych jest niezdarnie i karykaturalnie. Choćby postać Roba Grettona, który w rzeczywistości był niezwykle uprzejmym człowiekiem. Podobnie jest z postacią Tony Wilsona. Film zatem jest skierowany do fanów którzy nigdy nie widzieli Joy Division, a zdaniem Cumminsa, nic nie oddaje lepiej klimatu tamtych czasów niż książka Deborah Curtis i muzyka z Unknown Pleasures.

Finalnie dostaje się też reżyserowi 24 Hour Party People, za przedstawienie Tony Wilsona, z którym Cummins studiował. Tony był uprzejmy i czarujący i bez niego nie byłoby Joy Division i sceny Manchesteru. Co najważniejsze jednak, był człowiekiem niezwykle inteligentnym i sprytnym.                    

Wkrótce omówimy kolejny artykuł pozwalający nam, tym którzy nigdy nie widzieli zespołu na żywo, dosięgnąć, lub przynajmniej zbliżyć się, do prawdy. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.     

niedziela, 15 kwietnia 2018

Kevin Cummins: Chcieliśmy aby Joy Division wyglądali jak bardzo poważni młodzi ludzie, wizualnie onieśmielający

W styczniu 1979 r. fotograf Kevin Cummins sfotografował Joy Division. Powstało jedno z najsłynniejszych i najbardziej powielanych zdjęć zespołu. Przedstawia odległe sylwetki muzyków stojących na Epping Walk Bridge w Hulme, dzielnicy Manchesteru. Ta czarno-biała fotografia skutecznie utrwaliła nostalgiczny i ponury wizerunek Joy Division obejmujący wszystkie estetyczne elementy związane z zespołem, od zdjęć po okładki płyt i wygląd muzyków. Simon Reynolds widzi w tym ucieleśnienie etosu tzw. religii pustki, której początki przypadają na lata 80., objawiającej się w dążeniu do zaspokojenia nieograniczonej niczym wolności oraz równości we wszystkich dziedzinach, co ostatecznie przerodziło się w naszych czasach w ubóstwienie egoizmu i siły, w imię bardzo szeroko pojętej tolerancji (w zasadzie na każdy przejaw działania człowieka).
 
Fotografia mostu, z szerokim kadrowaniem i przewagą bieli, jest próbą oddania owej pustki. Zespół stojący na końcu perspektywy wydaje się zanikać w białej próżni, odpływać w otchłań, za którą na horyzoncie już nie ma nic. Ta fotografia różniła się znacznie od dotychczasowych zdjęć innych grup muzycznych, które zazwyczaj robiły sobie z tej okazji konwencjonalne zdjęcia portretowe. Tu jest inaczej - wszyscy są wyalienowani - a bez podpisu laikowi trudno zidentyfikować muzyków.  Odbitka pojawiła się w New Musical Express (NME) i dzięki temu pośrednictwu wielu przyszłych fanów zespołu po raz pierwszy o nim usłyszało.  Surowe, graficzne ujęcie na moście, dramatyzmem nawiązuje w pewien sposób do kolejnych wersji obrazów Edmunda Muncha pt. Krzyk, mimo, że te są utrzymane w jaskrawych, pomarańczowych barwach. Jednak z obu dzieł wydziera podobna samotność i smutek. Być może te emocje wynikają z kompozycji, w której brak planu pierwszego kompensują poziome linie mostu oddzielające nieokreślone ludzkie postaci od reszty krajobrazu.
 

To i inne zdjęcia Joy Division, graficzne i emocjonalnie zimne, ugruntowały publiczny, mroczny wizerunek zespołu. Cisza wokół muzyków (bo dawali bardzo mało wywiadów, a także nie istnieli inaczej w szerszym obiegu niż poprzez płyty) sprawiła, że po samobójczej śmierci Iana Curtisa dominującą cechą określającą Joy Division stała się Tajemnica. Dla tych, którzy nigdy nie widzieli występów grupy na żywo, jej zgłębianie było możliwe jedynie poprzez relacje nielicznych świadków, którzy mogli opisać swoje wrażenia albo przez amatorskie filmy, czy zdjęcia. To dzięki nim Ian Curtis pozostał na zawsze nieśmiertelnym, młodym i pełnym charyzmy muzykiem.
 
Znikome dokumenty urastające do rangi autentycznych zostały głównie wykonane przez dwóch fotografów: Kevina Cumminsa i Antona Corbjina. Zastępują one inne źródła i są nie tylko oglądane, ale wręcz czytane, w tym znaczeniu, że wydobywa się z nich więcej informacji, niż pozornie się na nich znajduje. Roland Barthes, teoretyk sztuki zauważył, że są zdjęcia, których oglądanie rodzi wyjątkowe emocje, wynikające ze szczególnego napięcia pomiędzy tym co widzimy, a tym co dodajemy z naszej pamięci o oglądanym obiekcie. Jako przykład podaje czynność oglądania zdjęć swojej niedawno zmarłej matki. Wyraz twarzy kobiety, jej postawa, ubiór dla postronnego widza jest nieistotny, ale u Barthesa wywołuje głębsze emocje i wspomnienia. Tak samo czarno-białe fotografie Joy Division w pokoju hotelowym, uchwyconych na próbie czy na ulicach Manchesteru, mogą zostać uznane przez niektórych obserwatorów za banalne, jednak dla fanów zespołu są czymś więcej. 

Wspomniana sesja zdjęciowa K. Cumminsa dla NME pojawiła się zanim został wydany debiutancki album Joy Division pt. Unknown Pleasures. Dlatego dla czytelników, którzy nie widzieli ich na żywo, te wizualne przekazy poprzedzały wrażenia muzyczne. Cummins przyznał, że próbował uchwycić taki obraz zespołu, który by narzucał klimat cichej kontemplacji. W wywiadzie dla The Telegraph z 2014 roku Cummins wyjaśnił: Robiłem zdjęcia z uwagą. Postanowiłem, że nigdy nie będę fotografował Iana z uśmiechem, ponieważ nie chcieliśmy, żeby tak wyglądał. To była manipulacja medialna. Chcieliśmy, aby wyglądali jak bardzo poważni młodzi ludzie, wizualnie onieśmielający. [cały wywiad TUTAJ] Oczywiście istnieją zdjęcia uśmiechniętego Iana Curtisa, można się przekonać, że wyglądał jak każdy chłopak w jego wieku.

 



Jednak bazując na wrażeniu, które było narzucone przez oficjalny wizerunek zespołu, wkrótce prasa brytyjska prasa zaczęła określać dźwięk Joy Division jako grey overcoat music - muzyka szarego płaszcza, co miało swoje źródło w późnych latach 70-tych, w których uznano, że dany styl dźwiękowy można wyrazić za pomocą elementów wizualnych (zresztą istnieje wiele zdjęć Curtisa w długim szarozielonym płaszczu). Rzeczywiście, dziennikarze muzyczni szybko zaszufladkowali Joy Division, jako poważnych artystów, do czego głównie przyczyniły się ponure, czarno-białe zdjęcia. 

Drugim istotnym czynnikiem budującym swoistą mistykę Joy Division był de facto brak szerokiego dostępu do obrazów grupy. W latach 70. i 80. zdjęcia nie były tak rozpowszechnione jak dzisiaj. Nie było jeszcze aparatów cyfrowych, które łatwo robiły tysiące ujęć. Niektórzy fani nawet nie wiedzieli dokładnie jak wygląda Ian Curtis. Ta nieobecność zdjęć reklamowych była świadomą decyzją Factory Records, która unikała okładek z portretami.
 
Kevin Cummins tak wspomina po latach moment wykonywania swojego najbardziej znanego zdjęcia: Miałem tylko dwie rolki filmu, ponieważ było to wszystko, na co mogłem sobie pozwolić, więc musiałem liczyć się z każdą klatką. Były trzy ujęcia tej konfiguracji: jedna w pionie i dwie w poziomie. Co kilka minut narzekali na zimno. To było wtedy zupełnie inne miasto. Wygląda jak wschodnia Europa. Zauważyłem, że kiedy uczniowie przenoszą się do Manchesteru, robią sobie zdjęcia na moście. To zaszczyt, że ludzie czują, że to zdjęcie określa i miasto i zespół (TUTAJ).


Cummins jest autorem zdjęć najbardziej kojarzonych z Joy Division i najczęściej powielanych. Jego biografia jest ogólnie dostępna (TUTAJ), zatem nie muszę jej powielać, może tylko wspomnę, że jest w zasadzie równolatkiem Iana Curtisa (raptem trzy lata starszy) a zaczynał od stoiska fotosów zespołów rockowych w miejscowym domu towarowym Manc w Manchesterze. Potem rozpoczął stałą współpracę z NME i The Face, prezentował swoje prace na licznych wystawach indywidualnych. Warto zapoznać się z jego świadectwem o Joy Division i jego liderze, zamieszczoną w 2005 r. na stronie Factory Record, którą zachował jeden z fanów grupy (LINK). Po raz pierwszy spotkałem Iana Curtisa w 1977 roku, kiedy Joy Division występowało z Buzzcocks w Electric Circus w Manchesterze. Mim pierwszym wrażeniem było, że był trochę dziwny, ponieważ pojawiał się z torbą na zakupy pełną zapisków na kartkach papieru. Miał na sobie ten swój szarozielony płaszcz i wszędzie nosił tę torbę. Ale był po prostu typowym chłopakiem: rozmawiał z tobą o piłce nożnej, muzyce, piciu i kobietach. Obaj kibicowaliśmy Manchester City i lubiliśmy The Stooges, więc się skumplowaliśmy. Był duży kontrast między Ianem na scenie i poza sceną. Na scenie wydawał się zagubiony w dźwięku. Czasami był dość przerażający, ponieważ czuło się, że nie jest on świadomy niczego co się wokół niego dzieje. Czasami miał napady padaczki, z których ludzie nie zdawali sobie sprawy. Ludzie nigdy nie byli do końca pewni, ile z nich było wywołanych przez chorobę, a ile wynikało z narkotyków, które wziął. Nigdy nie miałem przeczucia, że Ian może popełnić samobójstwo. Tego dnia   wieczorem, gdy się zabił, poszedłem z Robem Grettonem, menadżerem zespołu, na wspólny ślub naszego przyjaciela. Rob i zespół byli bardzo podekscytowani pomysłami koncertowania w Stanach, a Rob pytał mnie, czy faktycznie zechcę pójść i robić zdjęcia. Około czterech godzin po powrocie do domu Rob zadzwonił do mnie i powiedział: "Koniec z wycieczką po Ameryce. Ten głupi c *** się zabił". Nikt nie miał pojęcia, że Ian był tak nieszczęśliwy. Najwyraźniej miał osobiste problemy. Był związany z Annik (Honoré) i chciał z nią żyć. Jego żona, Deborah chciała, by był odpowiedzialny za swoje dziecko. Więc jego życie było trudne. Był uwikłany, po prostu myślał, że to się w ten sposób samo rozwiąże. I tak się stało, ale w najgorszy sposób. Jeśli chodzi o filmy, zostawiłbym ten temat. Uważam, że film 24 Hour Party People jest fatalny. Kawałek, w którym Sean Harris grał na scenie Iana, wyglądał bardzo autentycznie, ale sposób w jaki traktowano jego śmierć był tandetny i krzywdzący. Mam też wątpliwości co do filmu Corbijna. Rozumiem powody Deborah do napisania książki - ona musiała wykrzyczeć swoje racje - ale myślę, że to dość cienka przesłanka do filmu. To książka o dwóch robotniczych dzieciach, które związały się niewłaściwym małżeństwem. Nie chodzi tu o Iana Curtisa, gwiazdę rocka. Ludzie zawsze myślą, że jest coś głębszego w ludziach, którzy się zabijają. Kochają tę ich ciemną stronę. Ale osiągają one status ikony, ponieważ zdjęcia, na których są przedstawieni zachowują ich młodymi. Nie musisz patrzeć, jak twój bohater starzeje się i staje się krępujący. Opinia Cummisa, czy nam się podoba, czy też nie, jest szczera. W odróżnieniu od wypowiadanych przez wiele innych osób związanych z Joy Division w tamtym czasie.
 
Temat zdjęć zespołu jest szeroki i jeszcze do niego wrócę…

środa, 25 września 2019

Factory Records było jak układ słoneczny, Tony Wilson był w orbicie wszystkich - najnowsza książka Jona Savage'a o Joy Division - This Searing Light, the Sun and Everything Else, Joy Division the Oral History, nasza recenzja cz.7

 
Ostatnio skupiamy się na najnowszej książce Jona Savagea o Joy Division. Poddajemy jej treść analizie i jak dotychczas omówiliśmy rozdziały: szósty (TUTAJ), piąty (TUTAJ), czwarty (TUTAJ), trzeci (TUTAJ), drugi (TUTAJ) i pierwszy (TUTAJ).



Kolejny, siódmy już rozdział książki Jona Savagea obejmuje okres X 1987 - V 1979. Na wstępie rozdziału Paul Morley podkreśla dziwną syntezę muzyków Joy Division. Tak też Salford było wtedy dość niebezpiecznym miejscem, a Macclesfield wręcz przeciwnie. Powodowało to, że między Hannettem, Wilsonem i Grettonem dochodziło do częstych konfliktów, co było bardzo samo w sobie ciekawe. 

Morley wspomina, że Hannett był człowiekiem z pogranicza muzyki i biznesu i pierwszym człowiekiem który zażywał narkotyki, jakiego spotkał w życiu. Miał bardzo trudny charakter. Wszyscy razem (plus Alan Erasmus) tworzyli niesamowicie ekscentryczną grupę. 

Następnie omawiane jest nagrywanie A Factory Sample - FAC 2 (opisywaliśmy je TUTAJ), które miało miejsce w Cargo Studios, w Rochdale, 11.10.1978. Muzycy Joy Division i Wilson wspominają Martina, który był realizatorem nagrań tego wydawnictwa. JD nagrali wtedy Digital i Glass, które były ich najnowszymi piosenkami dlatego uważali je za najlepsze. Studio było Hannetta, i było wyposażone w cyfrowy system opóźniania dźwięku AMS DB 16. 

Stephen Morris wspomina, jak wtedy efekty, które wywarzało to urządzenie były magiczne, za to dziś są dla każdego normalne. Nazywa Hannetta szamanem. Sam Hannett wspomina rzeczy dość dobrze znane, mówi że JD byli prezentem dla realizatora, czystą kartą. Miał linę opóźniającą AMS zaledwie od dwóch tygodni, nazywała się Digital, i była darem niebios. Używała przesterowanych rejestrów, nierealistycznych, dziwnych. 

Wspomina też koncert w Salford, kiedy pierwszy raz zobaczył JD i ich fatalne wyposażenie. Wilson twierdzi, że Hannett był pierwszym który stworzył współczesne brzmienie perkusji z opóźnieniem dźwięku. Jednak nie było to proste opóźnianie, bowiem Hannett poddawał dźwięk własnej dodatkowej obróbce ustawiając głośnik maszyny opóźniającej w toalecie (przez lata wszyscy się do tego szaleństwa przyzwyczaili).

Stuart Nevinson z AMS wspomina jak spotykał się z Hannettem, który przyjeżdżał swoim starym Volvo i potrafił godzinami opowiadać o dźwiękach które słyszy w swojej głowie. Na tej podstawie dźwiękowcy tworzyli swoje innowacyjne maszyny. 

Jon Wozencroft porusza sprawę tekstu piosenki Digital - ten fragment wypowiedzi jest identyczny, jak przytoczony w filmie dokumentalnym o zespole (chodzi o bipolarną osobowość Curtisa). Peter Saville opowiada o okładce wydawnictwa. Wspomina, jak strasznie ekscytujące było to wyzwanie, kiedy postanowili z Tonym i Alanem wydać pierwszą płytę (Boże Narodzenie 1978). 

Lindsay Reade opowiada o śmierci matki Tonyego w 1975 roku i spadku, jaki dostał (15 000 GBP). Była wrogiem trzymania pieniędzy w banku, a Tony jako lewicowiec chętnie przychylił się do idei wydania pieniędzy na realizację płyty. Bardzo się przy tym bawili. Finalna wersja okładki była wytworem Factory, choć zespoły decydowały o naklejkach wewnątrz. Joy Division dostarczyli biało czarny kolaż ze zwariowanym brzuchomówcą. Saville nie miał bezpośredniego kontaktu z muzykami, miał go jedynie tylko przez Tonyego. Wszystko było wytwarzane chałupniczo (opisaliśmy to TUTAJ).

Wilson zaproponował zapakowanie płyt w folię, i żeby była to folia z plastikowych torebek. Wszystkie 5 tysięcy opakowań z folii powstało w domu Alana Erasmusa, Saville jednak nie pamięta jakim cudem udało mu się uniknąć udziału w etapie ich sklejania. 

13.01.1979 - ukazuje się okładka NME z Bobem Last z Fast Records i Ianem Curtisem. 


Do umieszczenia Iana Curtisa na okładce NME doprowadził Paul Morley, który wyjechał z Manchesteru do Londynu po samobójstwie ojca. Kevin Cummins z kolei przypomina, jak bombardował NME zdjęciami z koncertów w Manchesterze, a Morley niektóre z nich opisywał w NME. Morley miał zadzwonić do Cumminsa i poprosić go o zdjęcia z Manchesteru bo chciał pisać jak najwięcej o tamtejszych wydarzeniach muzycznych. Chciał też przeprowadzić wywiad z JD, i w tym celu umówił się z nimi w pubie i przeprowadził najbardziej nieudany wywiad z zespołem, bowiem ci nie mieli nic do powiedzenia. Wypili znaczne ilości piwa a Kevin wziął zespół na zewnątrz i zrobił zdjęcia, które okazały się o wiele bardziej znaczące niż nieudany wywiad. 

Kevin Cummins udziela podobnej wypowiedzi jak w filmie dokumentalnym o zespole, zwraca uwagę na oczy Iana Curtisa. Patrzy w kamerę paląc - ma tak przenikliwy wzrok, że chłodzi wzrokiem patrzących na okładkę. Dalej Cummins przytacza wypowiedź o tym jak powstało słynne zdjęcie na moście (opisywaliśmy to TUTAJ i TUTAJ, ponadto warto zobaczyć dokument TUTAJ). 

Dalej Cummins opowiada o zdjęciu Iana Curtisa siedzącego przy długim stole. 

 
Zostało ono zrobione w sklepie Art&Furniture, przy ulicy Cross Street w Chapek Walk. Właścicielem był Jonathan Silver, właściciel kilku sklepów odzieżowych w Manchesterze (w jednym z nich Curtis zakupił garnitur ślubny).

26.01.1979 - Factory I, Russell Club, Manchester. Alan Hempsal opisuje występ JD jako powalający. Działali jak naoliwiona maszyna. Wszystko było minimalistyczne i idealnie dopasowane, Ian w świetnej formie. Byli też w na swój sposób ubrani. Hook opowiada, że ówczesny wygląd zespołu kształtował Ian i Bernard. Kupili koszulki w sklepie dla skautów, ubrania wojskowe w sklepie z militariami (były tanie). Ian zwykle wyglądał normalnie, Steve jak nauczyciel geografii - był ubierany przez matkę. Sumner opowiada, że charakterystyczny krawat kupił w sklepie Oxfam w Charloton (o modzie zespołu pisaliśmy TUTAJ). 27.01.1979 roku ukazuje się recenzja A Factroy Sample Jona Savagea. Opisuje w niej, że JD nagrali mocne piosenki, o klaustrofobicznym charakterze. 

14.02.1979 - audycja Johna Peela w BBC Radio 1 i nagrania JD. Jon Wozencroft wspomina, jak ludzie wymieniali się kasetami z nagraniami z audycji Peela, istniał ich nielegalny obieg. C.P. Lee wspomina audycję z piosenkami JD. Kiedy puścił ich piosenkę zaraz po niej odtworzył the Doors i powiedział, że teraz wiadomo jak zespół chce brzmieć. Lee czuł że pierwsze nagrania były zbyt w stylu Morrisona zwłaszcza pod względem tekstów. 

Luty 1979 - zespół udziela wywiadu Bobowi Dickinsonowi w New Manchester Review. Wspomina, że pierwszy raz spotkał się z zespołem postpunkowym, wtedy Cummins wykonał zdjęcia. Użyto zdjęcia z mostu. Spotkali się w sali prób T.J. Davidson's Rehealsal przy Little Peter Street (warto zobaczyć TUTAJ) około 18  - 18:30. Poszli do pubu przy połączeniu St. Peter z Albion Street. Barney nie poszedł - powiedział ze nie chce udzielać wywiadów, pozostali z Robem poszli. Wywiad przeprowadzono w małym pokoju na tyłach pubu gdzie był TV. Panowała dość napięta atmosfera zwłaszcza Hook był nastawiony wrogo. Większość zespołów tak się wtedy zachowywała, obawiając się ataków ze strony prasy. Ale Stephen i Ian byli w pełni zrelaksowani. 

Ian opowiadał jakie zespoły lubi, o pracy w Rare Records i Iggy Popie. Rob wtedy przyniósł stertę singli z USA z wczesną elektroniczna muzyką taneczną, hip hopem, i powiedział zespołowi że powinni iść w takim kierunku: elektroniczna perkusja, syntezatory, muzyka taneczna. Mimo że byli z innej bajki wzmocnili wtedy brzmienie perkusji, używali jej jak perkusji automatycznej, także słuchając ich muzyki ma się wrażenie, że perkusja jest automatyczna. Były jakby dwie równoległe ścieżki w tym wywiadzie, Dickinson starający się uzyskać odpowiedzi na pytania i Gretton sugerujący zespołowi co powinien teraz robić muzycznie. Było to ciekawe doświadczenie. 


4.03.1979 Wilson z Grettonem, w związku z rosnącym zainteresowanie JD jadą do Londynu i spotykają się z impresario Andrew Lauderem. Wtedy w nocy Wilson i Gretton decydują, że sami nagrają płytę JD i pójdą z nią do Warner Brothers. Miała kosztować 10 K GBP, kosztowała 25 K. Zaproponowali podział zysku po 50 %. Siłą napędową był Gretton, który argumentował że skoro A Factory Sample przyniosło zyski (choć niewielkie) to album przyniesie większe, zespół stanie się sławny i popłyną pieniądze. 

Lindsay Reade twierdzi, że o ile motywacja Tony Wilsona była czysto idealistyczna to Gretton robił wszystko dla pieniędzy. 14.03.1979 roku zespół występuje w Bowdon Vale Youth Club w Altrincham (patrz TUTAJ i TUTAJ). 

Malcolm Whitehead który filmował koncert wspomina, że potrzebowali ostrego światła dlatego chcieli nagrać tylko 2 piosenki. Liz Naylor opowiada o funzinie City Fun (pisaliśmy o niej TUTAJ). Magazyn wcale nie był w stylu punk, jak wiele osób dziś go postrzega. 

Następnie omówione są notatki Roba Grettona o utworach Joy Division z których można dowiedzieć się, że na przykład Shadowplay ma bardzo dobry tekst i gitarę, a Day of the Lords dobry tekst. 

Po tym następuje opis sesji Unknown Pleasures w kwietniu 1979 roku. Bernard Sumner wspomina nagrywanie, grali głownie live, wiele razy powtarzali, później dodawane były efekty specjalne. W 1979 roku to było niespotykane i bardzo ciekawe doświadczenie. Tony Wilson wspomina jak pierwszego dnia Hannett kazał rozmontować perkusję (scena ta jest uwieczniona w filmie 24 Hour Party People - TUTAJ). Morris i Hook zwracają uwagę na trudności we współpracy z Hannettem, który nie wiedział czego chce, ale mówił że to jest to, kiedy usłyszał to o co mu chodziło. Pojawił się konflikt, bo Joy Division byli bardzo głośni i agresywni na scenie a Hannett chciał to wyciszyć i nadać płycie formę eksperymentu. Sumner wspomina jak Hannett przekształcił bit She's Lost Control. Użył sprayu który nagrał, co wybijało z rytmu  Stevena Morrisa. 

Hook wspomina, że mimo iż z Sumnerem nie lubili Unknown Pleasures to podczas nagrywania uświadomił sobie, że brzmienie koncertowe i studyjne mogą się od siebie różnić.  

Peter Saville wspomina jak powstałą okładka, o czym pisaliśmy TUTAJ. Podkreśla że nie znał muzyki. Uważa, że Factory Sample sprzedał się ponieważ ludzie wyrazili w ten sposób poparcie dla niezależnego wydawnictwa. Unknown Pleasures natomiast zostało zaprojektowane tak, żeby ludzie kupili z powodu atrakcyjnej szaty graficznej. Testową wersję płyty zaproponował mu do odsłuchania Rob Gretton. Znał tylko dwa nagrania zespołu z Factory Sample, i uważał je za bardziej słuchalne od pozostałości na tym wydawnictwie. Niemniej uważał że 40 minut odsłuchu i to w obecności menadżera może być ciężkie do zniesienia. Usiadł więc na kanapie Roba i od pierwszych taktów wiedział, że to będzie jedno z jego ważniejszych doświadczeń w życiu. Jego zdaniem Martin zaproponował sposób zrozumienia muzyki zespołu. Nigdy nie dyskutował o tym z Hannettem, wymienili przez całe życie najwyżej z 20 słów. Żyli w różnych światach. Jego zdaniem Factory można porównać do układu słonecznego. Tony był w orbicie wszystkich, a każdy z nich był osobnym bytem. Tony sprawiał że każdy z nich mógł egzystować.


Wkrótce omówimy kolejny rozdział książki Jona Savage'a - czytajcie nas, codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

piątek, 31 grudnia 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.23: Piosenka Weeping szczególnie zauroczyła Iana

 

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21 i 22).

Kolejny fragment książki poświęcony jest opisowi epilepsji. Jeśli chodzi o Marka Reedera wynikała ona z przepracowania. Lekarze doradzili mu, żeby porzucił pracę w barze, co uczynił i od tego czasu ataki ustały. Ian czuł się z epilepsją wyobcowany. Kiedy wracali z Niemiec do UK miał atak, wtedy Hooky powiedział Reederowi, żeby go zostawić aż atak ustanie. Rzeczywiście po 20 minutach wszystko wróciło do normy. 

Istnieje kilka rodzajów ataków padaczkowych, słabsze petit mal i mocne - grand mal. Ian miał te drugie. Ataki zmieniają też nastrój, także idiotyzmem było to, że po nich wychodził na scenę. Podobnie jest z lekami, tutaj w zasadzie lekarze eksperymentują i dobierają je indywidualnie do pacjenta. 

Vini Reilly twierdzi, że leki rozregulowały Iana. Chodzi o psychikę, mimo tego, że padaczka nie została dzięki nim wyeliminowana. 

Pod koniec 1978 roku ukazał się niesamowity album Throbbing Gristle - z niego piosenka Weeping szczególnie zauroczyła Iana (warto zobaczyć nasze teksty o przyjaźni między Curtisem a Genesis P. Oridgem - TUTAJ).

Kolejny, dziewiąty już rozdział książki nosi tytuł Monochrome. Poświęcony jest ważności zdjęć jakie wykonał Kevin Cummins zespołowi, z których jedno znalazło się na okładce NME w pierwszym numerze 1979 roku. W zasadzie ten fragment nie wnosi żadnych nowych informacji do publikowanych już na naszym blogu, może poza tym, że zdjęcie Iana Curtisa na okładce NME, obok innych zdjęć, zostało umieszczone przez przypadek. W zasadzie rozważano umieszczenie zdjęcia kapeli Spherical Objects, ale Morley po dni przybywania z zespołem wraz z Cumminsem, dostrzegł w nich jakiś potencjał. 

Od początku wyróżniał się Ian, jeszcze w czasie Warsaw kiedy grali kiepskie piosenki. Podczas sesji dla NME Cummins wykonał też pamiętne fotografie z TJ Rehersal - na tle czarnych ścian. 

W rzeczywistości ściany pomalowane były na ciemny brąz, tak wspomina kolor Terry Mason. Była to bardzo tania farba, prawdopodobnie kradziona. Fotografie były czarno-białe bo ta była tańsza od kolorowej. Cummins wspomina, że chciał świadomie fotografować zespół jako ponury (pisaliśmy o tym TUTAJ), to nie było łatwe bo chłopaki dużo żartowali, zwykle czekał aż przestaną się śmiać i wtedy fotografował.

W styczniu 1979 roku zespół nagrał swoją pierwszą sesję dla Johna Peela w Maida Vale w Londynie pod okiem Boba Sargeanta (pisaliśmy o tej sesji TUTAJ). Grali głównie na żywo a producent i inżynier Nick Gomm pozbawili ich brzmienia jakie nadał im dla Factory Martin Hannett.

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.     

poniedziałek, 1 listopada 2021

Isolations News 165: Jack Bates syn Petera Hooka ma COVID, Juvenes Cumminsa, Morris w rozmowie z Haslamem, książka o Durutti Column i Residents, Marr w nowym klipie, powrót The Mission, Smith na aukcji, nowe Variete, Bowie Leninem, opętanie CO2 i DNA Siedzącego Byka

Jack Bates syn Petera Hooka (warto zobaczyć TUTAJ) ma COVID-19... o czym poinformował za pośrednictwem konta na TT. Czuje się już lepiej (LINK). 

Nie dawaj się Jack, bierze nas strach na myśl, że mógłbyś się przekręcić przez jakiegoś żółtka co wpieprzył nietoperza. Tak nie umierają bohaterzy!


Z okazji wydania nowej książki Juvenes, jej autor, jak i autor powyższego zdjęcia - Kevin Cummins, udzielił krótkiego wywiadu na podstawie którego napisano artykuł dla BBC. 

Fotograf jeszcze raz w nim tłumaczy się (i przypomina) z poważnych zdjęć Joy Division (LINK). 

Ian Curtis wiecznie żywy, gdyby nie on ani Cummins nie miałby co fotografować (nawet po jego śmierci) ani nikt by nie wiedział, kto to Cummins.


Zostańmy jeszcze przy Joy Division - w czwartek 9 grudnia będzie można posłuchać konwersacji Stephena Morrisa z Dave Haslamem. Spotkanie rozpocznie się o 20:00 w Piece Hall w Manchesterze. Obaj będą mówić o życiu, muzyce, inspiracjach, planach na przyszłość. Uczestnicy będą mogli kupić ich książki. Bilety i bliższe informacje TUTAJ.


W klimacie Factory - James Nice przygotowuje książkę o Vinim Reilly i Durutti Column. Poza tym 29 października przeprowadził wywiad z producentem i autorem piosenek Stephenem Street. Stephen jest najbardziej znany ze swojej współpracy z The Smiths, Blur, The Cranberries i Kaiser Chiefs, ale także z The Guitar and Other Machines i - z namowy Viniego do gry na gitarze na pierwszym solowym albumie Morrisseya w 1988 roku (LINK). Pomysł książki o mistrzu gitary - znakomity!

Jeśli Manchester to nie tylko Joy Division i Factory, ale np. the Smiths. 

Johnny Marr udostępnił zwiastun swojego nadchodzącego wydarzenia na żywo Live At The Crazy Face Factory, które będzie dostępne na całym świecie w środę 10 listopada, z możliwością odtworzenia do niedzieli 14 listopada, bilety są już w sprzedaży (TUTAJ).  

W ramach eventu fani mogą również wziąć udział w losowaniu nagród, w tym gitary Johnny Marr Fender Jaguar a nawet porozmawiać online z muzykiem. Temu ogłoszeniu towarzyszyły informacje na temat nowego albumu Fever Dreams Pts 1-4. Zostanie on wydany 25 lutego 2022 przez BMG i będzie zawierał najnowszy singiel Marra Spirit, Power and Soul. Pierwsze utwory z tej podwójnej płyty wyszły już na EP-ce Fever Dreams Pt 1 dnia 15 października (LINK). A powyżej trailer do Live At The Crazy Face Factory.


Skoro eventy - The Mission przypominają o swoim wielkim tournee w przyszłym roku. Muzycy wystąpią w zasadzie we wszystkich krajach Europy (w marcu w Warszawie!),a także w USA i Kanadzie (LINK). 

I świetnie bo Husseyowi solo szło, delikatnie mówiąc, fatalnie...


Skoro zrobiło się chłodniej - Robert Smith z The Cure podarował cztery sztuki unikalnej grafiki formatu A5 organizacji charytatywnej Heart Research UK, która zbiera fundusze na badania medyczne. 

Smith, który jest mecenasem Heart Research UK, jest jednym z wielu artystów, którzy podarowali prace na ten projekt. Były one sprzedane poprzez serwis eBay od 22 do 31 października 2021 roku. 

Oprócz grafik Smitha na aukcji wystawiono prace takich muzyków jak: Liam Howlett (The Prodigy), Kevin Shields (My Bloody Valentine), Chvrches, Andy Bell, Mark Gardener, Laurence Colbert (Ride), James Alexander Graham, Andy MacFarlane (The Twilight Sad) i Jamie Hewlett (Gorillaz). Ogółem zostało sprzedanych ponad 460 prac, przy czym choć lista autorów prac jest dostępna to autor konkretnej, pojedynczej pracy pozostanie anonimowy aż do czasu zakończenia aukcji (LINK). 

My większości wymienionych wyżej artystów nie znamy, nie bez powodu. Istnieje zatem ogromna szansa, że lepiej rysują, niż śpiewają.


Polscy mistrzowie chłodu - Variete zapowiedzieli premierę nowego albumu Dziki Książę na 26 listopada! Pre-oder już ruszył TUTAJ.  Będzie to CD z okładką zaprojektowaną przez Krzysztofa Gruse, zawierająca 10 utworów, płyta to efekt dwuletniej pracy zespołu. Tytuł dryfuje w kierunku Rammstein, do tego Gruse - miejmy nadzieję, że muzyka nie będzie ewoluowała w kierunku niemieckich marszów.


Może nie tak chłodno, ale na pewno nostalgicznie - nowy singiel Riverside  - Story of My Dream - został przygotowany specjalnie z okazji jubileuszu 20. lecia zespołu. Okładkę płyty zaprojektował Travis Smith na podstawie dotychczasowych projektów graficznych umieszczanych na wydawnictwach zespołu. Piosenka ma być cezurą miedzy dotychczasowym stylem grupy a planowaną jego zmianą, co zostanie zademonstrowane fanom na nowym albumie w na przyszłym roku. Zmarillionizowali się nieco, przynajmniej na początku powyższego klipu. Zobaczymy.


I jeszcze mieszanka powyższych, czyli nostalgia i chłód - Echoberyl (z którymi wywiad przeprowadziliśmy TUTAJ) opublikowali nowy album: Mother Solitude and Other Dark Tales, dostępny na CD, BandCamp i Spotify (LINK).   

Kilka innych newsów: 7 lutego przyszłego roku zostanie wydana książka o The Residents: A Sight for Sore Eyes, Vol. 1. Zawierać będzie ciekawostkę czyli 7-calową płytę na czarnym vinylu z niewydanym utworem z ery Not Available pt. Nobody's Nos.  

Publikacja wyjdzie w dwóch wersjach: zwykłej i luksusowej. Przedsprzedaż TUTAJ. 

Ciekawe co będzie w książce skoro nikt nie zna składu zespołu, który dzięki temu, będzie istniał do końca świata a nawet wiele lat dłużej, czym przeżyje samego Owsiaka no chyba, że tego zmumifikują niczym Lenina.


Leninem muzyki za to powolutku staje się David Bowie. Od 25 października 2021 r. w jego rezydencjach w Nowym Yorku i Londynie, będzie można zobaczyć rozmaite materiały dotyczące artysty. A wszystko to z okazji 75. urodzin. Uruchomiono tam sale projekcyjne z nagraniami audio i wideo HD, w tym z wcześniej niewidzianymi materiałami zza kulis. 

Poza tym można kupić limitowane wydania ekskluzywnej odzieży i przedmiotów kolekcjonerskich, a także limitowane nakłady LP i CD oraz ekskluzywne zdjęcia artystyczne. Do końca stycznia 2022 roku zostaną ogłoszone jeszcze rozmaite wydarzenia specjalne, a fani będą mogli również przebrać się w kultowe kostiumy Bowiego, aby tworzyć zabawne i udostępniane w mediach społecznościowych filmiki. Więcej informacji jest na stronie TUTAJ. 

Nie podają informacji, czy oferowane do sprzedaży rzeczy były prane. Tak bowiem było, kiedy sprzedawano sweterek po Cobainie. Kupujący miał frajdę w postaci wkomponowanego w sweterek biowkładu w postaci łupieżu legendarnego Kurta.


Niewątpliwie bliski mumifikacji jest kolejny bohater - legendarny exBeatles. Biografia Paula McCartneya pt. The Lyrics została nominowana do nagrody książki roku. Z tym, że będzie można ją przeczytać dopiero 2 listopada… 

British Library ogłosiła, że wraz z nową książką  od 5 listopada 2021 do 13 marca 2022 roku udostępni możliwość bezpłatny obejrzenia filmu Paul McCartney: The Lyrics (LINK). 

Promować książkę w Dzień Zaduszny tylko potwierdza naszą teorię o rychłej mumifikacji...


Jeśli pojawili się the Beatles - członek Parlamentu, Kanclerz dyrektor naczelny Rishi Sunak zapowiedział poważne wsparcie finansowe na rzecz rozwoju miejsc związanych z historią The Beatles w Liverpoolu, lecz Mark Davyd, Dyrektor Music Venue Trust, miejscowej organizacji odpowiedzialnej za funkcjonowanie kultury w tym mieście, stwierdził, że są to bezsensowne bzdury i odmówił przeznaczenia na ten cel pieniędzy z budżetu Liverpoolu (LINK). 

Istnieje poważne podejrzenie, graniczące z pewnością, że Mark Davyd ma ostrego pierdolca. Zresztą wystarczy spojrzeć na jego facjatę (TUTAJ).


Skoro już weszliśmy w strefę ostrego porąbania - okazało się, że lasy emitują dwutlenek węgla i przez to ocieplają klimat... Oczywiście z winy człowieka, na przykład podczas pożaru. Niemniej dziesięć z najbardziej chronionych lasów na świecie stało się emiterami netto dwutlenku węgla (LINK). 

My za to, idąc z duchem postępu pogratulowaliśmy firmie Loreal, która na TT pochwaliła się bohaterską walką z emisją dwutlenku węgla, tymi oto prostymi harcerskimi słowami: Szczere gratulacje, zacznijcie jeszcze waszych pracowników po śmierci traktować antymaterią, a jeszcze bardziej obniżycie emisję (LINK).

Niewtajemniczonym przypominamy, że dwutlenek węgla stanowi 0.02 % gazów w atmosferze Ziemi. To tak jakby miało znaczenie to, że kropelkę najbardziej żrącego nawet kwasu ktoś wlał do basenu z wodą...

Na koniec ostatni news z frontu walki o postęp. Po 14 latach badań, za pomocą nowatorskiej metody DNA bezspornie ustalono tożsamość prawnuka legendarnego wodza Indian, Siedzącego Byka. Jest nim 73-letni Ernie LaPointe. 

Tatanka-Iyotanka, bo tak brzmiało prawdziwe imię wodza, poprowadził do ataku 1500 wojowników w bitwie pod Little Bighorn w 1876 r. niszcząc armię amerykańskiego generała Custera. Został zastrzelony w 1890 roku na rozkaz rządu USA. Opracowane badanie posłuży do identyfikacji krewnych innych znanych osób (LINK).

My znamy innego krewnego Siedzącego Byka. Jest to (nomen omen siedzący) mężczyzna o którym miejscowi zaczęli już nawet opowiadać legendy. Jedna z nich brzmi tak: 

Siedzi piękna kobieta na ławce w parku i czyta książkę. Przysiada się do niej wyraźnie zainteresowany jej urodą mężczyzna i nawiązuje dialog:

-Jaką książkę pani czyta?

-To poradnik życia seksualnego 

-I cóż ciekawego się pani z tego poradnika dowiedziała?

-Na stronie 145 pada stwierdzenie, że najlepszymi kochankami są Żydzi i Indianie

-Proszę wybaczyć, zapomniałem się przedstawić, moja godność to Mosze Winnetou.

My wracamy jutro, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

środa, 9 listopada 2022

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.2: Kevin Cummins i Tony Wilson chodzili do jednaj szkoły

 

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ.

Matka Wilsona - Doris była osobą bardzo religijną, cała rodzina uczestniczyła w każdą niedzielę we mszy. Jako szkołę podstawową wybrano mu St Mary's Catholic. Był jednym z 300 uczniów a rodzice - Doris i Sydney, regularnie wizytowali wywiadówki. 

Wilsonowie przenieśli się znowu do Salford gdy Tony miał 11 lat w 1961 roku. Tony musiał codziennie jeździć do De La Salle 35 mil w jedną stronę. Miał pociąg o 7:30 rano do Manchesteru. Szkoła postrzegana była jako bardzo rygorystyczna, a podejście do uczniów było surowe. Do tej samej szkoły, co ciekawe, uczęszczał późniejszy fotograf Joy Division - Kevin Cummins (młodszy od Wilsona), ten kompletnie nie potrafił zrozumieć surowych zasad panujących w szkole. Tony z początku pasjonował się naukami ścisłymi. Był wybitnie zdolnym uczniem, lubianym przez nauczycieli. Kiedy stał się starszy zaczął sam poszerzać swoją wiedzę w bibliotece głównej.

Gdy skończył 14 lat zmienił drastycznie swoje zainteresowania, odwrócił się od nauk ścisłych. Wszystko zmieniło się kiedy zobaczył sztukę Hamlet w reżyserii Petera Halla. Największe wrażenie zrobiła na Tonym gra Davida Warnera. 

 
Po tym Tony zdecydował, że pójdzie na uniwersytet i będzie studiował anglistykę. Wtedy w De La Salle zaczął bardziej interesować się przedmiotami humanistycznymi. Zaczął brzdąkać na gitarze, nosić pod pachą opasłe tomiska książek, wśród nich TS Eliota. Zaczął też sam pisać wiersze, nawet publikować w szkolnym magazynie. Uczestniczył też w konkursach krasomówczych i grać w sztukach w szkolnym teatrze. 
 
Kiedy wrócił z wakacji w Irlandii oczarowany, zaczął posługiwać się ich językiem zwłaszcza słowem feckin (fucking). Cały czas był w centrum zainteresowania swojej matki. Na święta dostawał zwykle pieniądze, więc był zdziwiony, że rówieśnicy dostają pod choinkę prezenty. Nie lubił nocnych klubów. Wolał samemu słuchać muzyki, zwłaszcza the Beatles. Na prywatkach lubił intymną atmosferę i delikatną muzykę jazzową. De La Salle skończył w roku 1968 z doskonałymi ocenami.
 

Na 18. urodziny dostał od matki samochód - Sunbeam Siletto. Jeździł nim do jednego z pubów. Wtedy zaczął głosić idee lewicowe, a jeden z bywalców pubu zapytał go, dlaczego nie odda samochodu biedakom? Od wtedy zaczęto uważać go za przedstawiciela lewicy kawiorowej. 

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.