Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9. 10, 11, 12, 13 i 14).
W tamtym czasie coraz większego znaczenia w Manchesterze nabierał klub Rafters (warto zobaczyć TUTAJ). Zwłaszcza że pojawiał się w nim znany prezenter telewizyjny Tony Wilson z żoną Lindsay Reade. Wtedy DJem w tym klubie był Rob Gretton który pojawiał się w kręgu wytwórni Rabid Records i prowadził też fanzin poświęcony Slaughter and the Dogs.
Na początku 1978 roku Ian Curtis i Terry Mason byli sfrustrowani brakiem zainteresowania Joy Division. Popularni byli the Fall i oni grali koncerty a JD nie, dodatkowo przyklejono im łatkę nazistów. Nawet nowo powstała organizacja antynazistowska, która organizowała koncerty przeciw nazizmowi nie chciała rozmawiać z JD kiedy Terry zaproponował że wystąpią.
Zespół tym bardziej był zdołowany, bowiem zarówno the Drones jak i the Buzzcocks mieli już za sobą debiuty płytowe. Postanowili wydać An Ideal for Living, jednak mieli z tym problemy. Nie znali się na dystrybucji, czekali na projekt okładki - miał go zrobić Bernard pracujący wówczas jako rysownik w Cosgrove Hall. Próbowali dystrybucji przez lokalne wytwórnie, nawet Terry udał się na rozmowę do Virgin. Oni jako jedyni sprzedawali wtedy muzykę punkową. Sytuacja pogorszyła się przez rysunki na okładce ich minialbumu (warto zobaczyć TUTAJ).
14.03.1979 zespół zagrał pierwszy koncert w Bowden Vale Youth Club w Altrincham z kilkoma innymi kapelami, dla których nie było miejsca w klubach centrum. Ian i Terry zaprosili kilku dziennikarzy żeby zwiększyć zainteresowanie.
Następnie zespół wziął udział w zawodach zorganizowanych przez dwie wytwórnie z Londynu, które jeździły po UK i organizowały konkurs młodych talentów. Wszystko odbyło się w Rafters a JD byli spychani na coraz późniejszą godzinę. Wtedy w konkursie brali też udział the Negatives. Był to zespół bez wokalisty, a wśród muzyków byli Morley, Savage i Cummins. Nie mieli wokalisty - na każdym koncercie śpiewał ktoś inny a oni traktowali to wszystko jako rodzaj happeningu, czy żartu. W przeciwieństwie do JD, którzy traktowali swoje muzykowanie niezwykle poważnie. Wtedy podczas ich występu zafascynował się nimi Rob Gretton. Postanowił zostać ich menadżerem.
Tego wieczoru doszło do incydentu między Ianem Curtisem a Tony Wilsonem. Incydent ten został pokazany w filmach o Joy Division, zarówno w Control jak i 24 Hour Party People. Przy czym do rzeczywistości bardziej zbliżona jest scena pokazana w drugim z wymienionych filmów.
Zespół grał w bilard kiedy podszedł do stołu Tony Wilson. Został agresywnie zaczepiony przez Iana, który wyzwał go i miał pretensje o to, że Tony nie zaprosił ich jeszcze do swojego programu w Granada TV.
Tony nie zareagował na zaczepkę, pomyślał tylko że Joy Division są następni w kolejce. Terry wspomina, że Ian był tego wieczoru agresywny i niemiły. Cały czas pili Carlsberg Special więc byli pijani.
Tak kończy się piąty rozdział książki. Kolejny omówimy już niedługo, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Następny omawiany fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa, i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). Ostatnio natomiast opisywaliśmy historię pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus (TUTAJ).
Dzisiaj interesujący fragment dotyczący mało znanych faktów z życia Roba Grettona, ale i kilka ciekawostek ze świata sceny punk Manchesteru. I to nie tylko punk, bowiem na wstępie autor opisuje prawicową subkulturę miasta Teds i ich relacje z punkami. My jednak skupmy się na muzyce.
Rob Gretton odbiegał od innych swoim wyglądem, autor porównuje go do wyglądu agenta ubezpieczeniowego. I rzeczywiście był nim wcześniej, i wcale nie słuchał rocka. Ale od 1977 zaczął coraz częściej pojawiać się na koncertach. Znalazł się szybko w kręgu muzycznym do którego należeli Tosh Ryan, Martin Hannett i grupa fanów Slaughter and the Dogs. Poznał też Tony Wilsona i Alana Erasmusa.
Po prawej Rob w wieku 16 lat.
Był fanem Dogs wiec podróżował z nimi w trasy. Zespół stawał się coraz bardziej popularny między innymi poprzez happeningi podczas występów. Rob uczestniczył też w pomocy przy nagrywaniu ich pierwszego singla Crancked Up Really High, który często pojawiał się przed koncertami punkowymi w mieście i mógł śmiało rywalizować ze Spiral Scratch the Buzzcocoks.
Wspomógł ich finansowo kwotą 200 GBP na nagranie, współfinansując Rabid Records. Zainspirowany miejscowymi fanzinami sam zaczął tworzyć fanzin Manchester Rains, poświęcony zespołowi. Umieszczał w nim kiepskiej jakości zdjęcia robione polaroidem miedzy innymi przez Kevina Cumminsa.
Niektóre egzemplarze rozprowadzał w klubie Rafters, gdzie wkrótce został DJ-em.
Był dziwnym DJ-em bo nigdy nie spełniał życzeń publiki, za to grał zwykle Passsenger Popa, i klasyka reggae Cocaine In My Brain zespołu Dillinger.
Wtedy w mieście grali Sad Cafe, Buzzcocks, Magazine, Elvis Costello, Rich Kids, XTC. Na jednym z takich koncertów Gretton zaprzyjaźnił się z Wilsonem. Warsaw grali wtedy w Rafters trzy razy - były to koncerty w ramach tzw. Squat gigs. Wtedy ulubionym zespołem Iana Curtisa byli the Fall. Nawet pomagał im rozpakowywać sprzęt. Po pierwszym występie Warsaw zainteresowali Martina Hannetta. Jeden z koncertów zagrali też tam Fast Breeder (warto zobaczyć TUTAJ) których menadżerem był wtedy Alan Erasmus. Koncert tego dnia był bardzo długi, na końcu grali Warsaw. Autor z grupą znajomych zostali na tym koncercie. Zauważyli wtedy, że Curtis jest zafiksowany na Iggy Popie. Zranił się zgniecioną w ręce szklanką w nogę. To był jeden z jego niesławnych występów. Mimo że to było głupie, wzbudziło aplauz publiki.
W tamtym czasie w zespole przewijali się różni perkusiści, a ponieważ opisywaliśmy już to w szczegółach (TUTAJ) pominiemy ten fragment. Stephen Morris odpowiedział na ogłoszenie zamieszczone w sklepie muzycznym Jones. Spodobał się Hookyemu bo był małomówny, choć wygląd miał dość ponury. Ale grał znakomicie.
Być może to było początkiem specyficznego image Joy Division. Szybko zespołowi przypięto łatkę nazistów, również z powodu tekstów Iana (The Leaders of Men, Warsaw, At A Later Date). Warto przypomnieć, że wtedy w mieści odradzały się skrajnie nazistowskie formacje.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Kolejny rozdział książki ma tytuł The Organization.
Rzeczywiście tytuł jest adekwatny do zawartości, bowiem autor pokazuje na początku chaos organizacyjny jaki panował w zespole, po czym z chosu wyłania się porządek spowodowany pojawieniem się Roba Grettona.
Pierwszy koncert zagrali w Pips, 25.01.1978, zakończył się masową bijatyką. Później wystąpili w dość popularnym konkursie młodych zespołów w kwietniu 1978 roku w klubie Rafters na Oxford Street. Konkurs organizowały dwie wytwórnie płytowe Stiff Records i Chiswick Records. Wtedy też doszło do sceny która została zresztą dość dobrze opowiedziana przez Sumnera w filmie dokumentalnym o zespole. Ian Curtis zniecierpliwiony perspektywą dość późnego występu (a im później, tym mniejsza publika) wtargnął do garderoby w której znajdowała się kapela tworzona przez Richarda Boona (menadżera the Buzzcocks), Kevina Cumminsa (późniejszego fotografa zespołu) i Paula Morleya (dziennikarza muzycznego). W bardzo niegrzeczny sposób oznajmił im, że teraz wystąpi Joy Division i domagał się przepuszczenia swojego zespołu poza kolejką. Tak też się stało. Sumner, podobnie jak w filmie, podkreśla, że Ian był zwykle bardzo grzeczny i czarujący, niemniej czasem wpadał w furię i potrafił być wybuchowy, nieraz też niegrzeczny (na przykład kiedy obraził Wilsona mając pretensje, że nie pokazuje ich w swoim programie w TV). Dali tej nocy dość dobry ostry, agresywny wytęp.
Na drugi dzień gdy rozmawiał przez telefon w budce zaczepił go Rob Gretton, oświadczając że widział ich w Rafters i że są świetni, oraz że chciałby zostać ich menadżerem. Sumner zaprosił go na wtorek do TJ Davidson (warto zobaczyć omówienie książki Davidsona - TUTAJ), gdzie wtedy próbowali i.. zapomniał o tym.
TJ Davidson pochodził z bogatej rodziny, ojciec był jubilerem. Kupili budynek celem przekształcenia go w miejsce prób dla zespołów z Manchesteru. Tam Cummins wykonał im słynną sesję zdjęciową, między innymi Iana z jego płaszczem ze skóry, w którym zdaniem Sumnera wyglądał bardzo nędznie, tam też nagrali klip do LWTUA. Samo miejsce było bardzo obskurne, w toalecie leżały martwe szczury i nie było ogrzewania, ale uznali, że lepsze takie miejsce prób, niż żadne.
Rob był wtedy menadżerem the Panik. Przyszedł na spotkanie, a ponieważ Sumner zapomniał poinformować o jego wizycie innych członków zespołu, wzbudził lekkie zamieszanie swoim wejściem. Przerwali na chwilę grę i Bernard go przedstawił, po czym poszli do pubu na końcu ulicy żeby wszystko omówić. Wzbudzili zdziwienie Roba bo nikt nie postawił mu drinka. To były czasy gdy każdy kupował sobie drinka sam, dopiero później zamawiali kolejki. Gretton pochwalił się że zna Tony Wilsona, że powstanie w Manchesterze wytwórnia, i że ma plany żeby tam coś nagrali, ale najpierw proponuje im wydanie ich An Ideal For Living w lepszej okładce i jako 12 calowy EP. Bernard wspomina, że bardzo kogoś takiego potrzebowali, on a później też Tony, zajęli się sprawami organizacyjno - finansowymi, a oni mieli tylko robić dobrą muzykę. Był też dla niech w pewnym sensie opiekunem, uważając np. podczas tras żeby nie robili głupot w hotelach.
Następnie Sumner opisuje Manchester, konkludując, że zarówno Rob jak i Tony byli wielkimi fanami tego miasta, robili wszystko żeby Manchester był wielki, na kształt Londynu, byli prawdziwymi Macunian. On się tak nie czuł, uważał że każde miasto ma swoją specyfikę. Rob był też przy okazji wielkim fanem Manchester City, a obaj z Tonym fanami muzyki. Chcieli promować młode talenty z miasta.
Tony był zawsze w ruchu, cały czas coś organizował, nie mógł usiedzieć w miejscu. Wyglądał nieco dziwnie w swojej marynarce wśród miejscowych punków.
W końcu 20.09.1978 roku zadebiutowali w jego programie. Zagrali Shadowplay, w tle pokazano samochody z filmu World in Action o CIA w odwróconych kolorach (jak to się stało opisaliśmy TUTAJ). Sumner uważa, że występ wyszedł im bardzo dobrze. Teraz przyszła pora, żeby pokazać co potrafią w studio nagraniowym.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mianstreamie.
Radio Virgin 4.08.2019 roku nadało bardzo ciekawą audycję Pete Mitchella o wytwórni Factory Records. Z perspektywy czasu widać, że tak na prawdę działalność całej wytwórni sprowadzono głównie do Joy Division, New Order, Tony Wilsona i Roba Grettona.
Na wstępie autorzy audycji podkreślają rolę Wilsona (więcej TUTAJ) (który tak na prawdę urodził się w Salford, nie w Manchesterze) jako znanego dziennikarza, co ułatwiło mu rolę frontmana Factory. Sam Wilson podkreśla, że kiedyś Bernard Sumner z Joy Division (którego Wilson uważał za ponadprzeciętnie zdolnego muzyka) bardzo dobrze scharakteryzował czym tak na prawdę byli. Punk rock wypalił się i transformował w muzykę pełną m.in. śmieciowych klawiszy. Natomiast Joy Division weszli w styl post punkowy zachowując prostotę punka i towarzyszący mu przekaz emocji, jednak dodając ważny inteligentny i emocjonalny przekaz.
Tony był bardzo znany w Manchesterze z powodu obecności w radiu. To on zaczął rewolucję muzyczną w tym mieście. Nazywali go Mr Manchester. Urodził się w roku 1950 w Salford. Jego edukacja była celem nadrzędnym dla rodziny, a pierwsze stypendium uzyskał już w wieku 11 lat. Wzrastał w klimacie muzyki późnych lat 50 tych. Mówi w audycji o sobie, że jego historia muzyczna to historia amerykańskich rockandrolowców. Przełomowym momentem dla niego było, jak dla wielu młodych chłopaków w tamtym czasie, pójście do kina i obejrzenie w 1964 roku filmu A Hard Day's Nigth z the Beatles. Pomyślał, że też by tak mógł, zobaczył jak Beatesi są witalni, i jaką odgrywają ważną rolę... Podkreśla przy tym, jak istotne było splecenie się amerykańskiej muzyki folk z rockandrollem, który później ewoluował w pop. Jego zdaniem Help! Beatlesów to było już o krok za daleko w stronę pop. Ale w UK słuchani byli inni, jak Bob Dylan czy the Rolling Stones.
Po skończeniu Grammar School - szkoły średniej Wilson chciał studiować na Uniwersytecie w Manchesterze, ale podjął studia w Cambridge, studiował tam Angielski. Był rok 1968, drugs, rock revolution... Wilson był pacyfistą, chodził do Hydeparku, jego ulubionym zespołem w tamtym czasie był Jefferson Airplane. I chociaż lubił muzykę, nigdy nie zdawał sobie sprawy, że będzie ona tak ważna w jego życiu. Praktycznie wcale nie słuchał wtedy brytyjskiej muzyki, tylko amerykańską. w 1970 pojechał na festiwal w Bath zwany Brytyjskim Woodstock gdzie wystąpili Jefferson Airplane i nawet udało mu się przemycić na scenę i dotknąć ustami włosów wokalistki zespołu Grace Slick.
Po zakończeniu studiów rozpoczął pracę jako reporter mi.n w Granada TV. Zajmował się wtedy głównie filmami. Zaczął też wtedy realizować swoje muzyczne pasje w TV. Wtedy spotkali się z Jonem Savagem. Granada była bardzo dużym przedsiębiorstwem, miła ogromną reputację. Prowadził program w soboty po południu. Wszystko zaczęło się od kasety którą dostał od swoich kolegów (późniejszych członków Buzzcoks) na której były nagrania mi. Sex Pistols z zaproszeniem na ich koncert w Manchesterze (warto zobaczyć TUTAJ). Koncert w 4.07.1976 stał się legendą. Byli na nim m.in. Morrisey, Peter Hook czy Bernard Sumner. Krótko później Sex Pistols zadebiutowali w programie Wilsona So It Goes. Program jednak zakończył się po dwóch sezonach.
Występ Sex Pistols w Manchesterze stał się punktem zwrotnym dla Hooka i Sumnera, o czym pisaliśmy już wielokrotnie. Hook wspomina że bardzo podobał mu się styl zespołu, wyrażał dokładnie to co wtedy czuł. Krótko po koncercie zakupił gitarę, a ponieważ Sumner już miał swoją zaczęli grać. Zaczęli szukać wokalisty poprzez ogłoszenie w sklepie płytowym Virgin i tak pojawił się Ian Curtis. Ze Stiff Kittens przetransformowali się w Warsaw a w lipcu 1977 roku dołączył do nich Stephen Morris.
Wtedy w mieście działało Rabid Records (pisaliśmy o nich TUTAJ). Wilson spotkał Vini Reilly, który wystąpił jako Durutti Column podczas pierwszej nocy w Factory. Peter Saville wspomina jak po koncercie Patti Smith zaczepił Tonyego Wilsona. Był bardzo młody, miał zaledwie 23 lata. Dostał od Wilsona 20 GBP budżetu na wykonanie pierwszego posteru Factory (FAC 1 - warto zobaczyć TUTAJ). Był wtedy w koledżu i cieszył się, że dostał w ogóle jakiekolwiek pieniądze. Richard Searling wspomina czasy swojej przyjaźni z Ianem Curtisem. W zasadzie jego wspomnienia pokrywają się z zawartymi w książce Jona Savage'a. Wspomina jak Ian przychodził do wytwórni pytając o Bowiego, Iggy Popa, i jak poszukując jakiegoś zespołu punkowego zapytał Iana o Warsaw. Powtarza się historia opisana przez nas TUTAJ. Później zespół wziął udział w pojedynku zespołów w Rafters w Manchestarze. Krótko po tym Joy Division nagrali An Ideal for Living. W tym miejscu Sumner opowiada o spotkaniu z Grettonem w Spring Gardens w Manchestrze (historia przytoczona była TUTAJ).
We wrześniu 1978 Wilson prezentuje po raz pierwszy Joy Division w Granada TV. Po tym, w styczniu 1979 roku, ukazuje się A Factory Sample (FAC 2 - opisane TUTAJ). Pisanie piosenek na debiut Joy Division zajęło 6 miesięcy, album nagrano w Studio w Stockport wiosną 1979 roku. Producentem był Martin Hannett. Zainteresowanie Joy Division spowodowało zainteresowanie innymi zespołami z Factory, a te nie miały kontraktów z wytwórnią, mogły odchodzić do innych wytwórni. Tony Wilson finansował wydanie debiutu Joy Division ze spadku po matce, która zmarła w 1975 roku, oraz z pieniędzy za przekazanie OMD do Virgin. Rob Gretton miał stwierdzić, że może zespół powinien nagrać debiut dla Factory zanim z niej odejdzie. Szacowane koszty miały wynosić około 10 tysięcy GBP, w rzeczywistości były znacznie wyższe. Niemniej wydanie debiutu Joy Division umiejscowiło Factory w showbiznesie. Jon Savage wspomina, że Tony mimo że był skomplikowanym człowiekiem, działał jak katalizator, był fantastycznym pr-owcem.
Zrealizowany w lipcu 1979 Unknown Pleasures był pełen mistyki i brzmiał przyszłościowo, jak nic przedtem. Wilson podkreśla, że podstawą działania wytwórni, jest dobranie dobrego realizatora. Projektantem okładki był Peter Saville. Następnie pojawia się historia okładki - opisana przez nas dokładnie TUTAJ. Okładka dziś uważana jest za przełomową w historii muzyki. Saville podkreśla, że znaczenie okładki zależy od interpretacji - może to być np. bicie serca, czy zapis emocji. Mówi, że dla jego generacji okładki płyt były niemalże jedyną formą komunikacji, jedynym kanałem wizualnym łączącym zespoły z ludźmi (nie było internetu, rozległej prasy muzycznej itd.). Singiel Transmission znalazł się w 40-tce listy przebojów w UK.
Hook wspomina że ten utwór jest najbardziej komercyjną piosenką Joy Division. Wilson opowiada, jak po wydaniu singla ludzie zaczęli kupować album. Występy zespołu stały się w tej epoce kultowe. Savage twierdzi, że wykonanie Dead Souls podczas koncertów, jest przykładem braku wyreżyserowania w postawie koncertowej Curtisa, co było przeciwieństwem koncertów Bowiego, który każdy gest miał wyreżyserowany. Bernard Sumner podkreśla rolę klimatu industrialnego miasta, który wpływał na ich muzykę. The Distractions byli wiele razy supportem Joy Division, ich wokalista wspomina kłopoty zdrowotne Curtisa, które nie były bardzo widoczne podczas występów, ukrywał je. Mimo tego wspomina go jako bardzo wesołego i dowcipnego człowieka, jednocześnie mówi, że był to najbardziej potężny człowiek z jakim miał do czynienia. To doświadczenie jest trudne do wytłumaczenia, to coś więcej niż muzyka.
Pod koniec 1979 roku rozpoczęła się praca nad Closer, a problemy zdrowotne Curtisa stawały się coraz większe. Hook wspomina, że wtedy musieli uważać na jego zdrowie. Dodatkowo zachowanie Hannetta stawało się irytujące. Mimo tego Closer jest najlepszą płytą jaką zrobili. Osiągnięcie przez Joy Division szczytu w UK przerwała samobójcza śmierć wokalisty zespołu.
W pierwszej części (TUTAJ) przedstawiliśmy streszczenie fragmentu książki, w którym Stephen Morris opisuje swoje dzieciństwo. W części drugiej (TUTAJ) wojenne pasje perkusisty Joy Division, a w kolejnej historię życia jego ojca (TUTAJ), rodzinne wycieczki (TUTAJ) i pierwsze single w kolekcji Stephena (TUTAJ). W następnym wpisie przedstawiliśmy pierwsze instrumenty z kolekcji Stephena i opisaliśmy jego fascynację the Beatles, jak i amerykańską TV (TUTAJ). W kolejnym (TUTAJ) męczarnie na kursie tańca i fascynację obserwatorium Jordell Bank, oraz kompletnie inne, niż rodziców, zainteresowania kinowe. W kolejnym (TUTAJ) lekcje gry na klarnecie i pierwsze zakupy płytowe. W kolejnym (TUTAJ) pierwsze koncerty i fascynację DavidemBowie wybór roli w zespole jako perkusista (LINK). W tej części (LINK) przedstawiliśmy pierwsze eksperymenty kolegów z LSD, epizod ze studiami i przeprowadzkę do nowego domu. TUTAJ opisaliśmy pierwszych idoli gry na perkusji i zakup instrumentu, a także pierwsze lekcje Stephena gry na nim, a TUTAJ perypetie związane ze zmianą szkoły. Wzrastające zainteresowania winylami i rozbudowę zestawu perkusyjnego opisaliśmy TUTAJ i TUTAJ. Pierwsze nagrania zespołu Stephena w Strawberry Studios opisaliśmy TUTAJ. Późniejszy wpis za to (TUTAJ) przedstawiał narodziny punk rocka w UK wg. Morrisa. Natomiast narodziny Warsaw opisaliśmy TUTAJ, a ich pierwsze próby i występy TUTAJ. W TYM wątku opisaliśmy pierwsze poważne koncerty Warsaw i ich pierwszy bis. Natomiast TUTAJ incydent w Electric Circus.
Najważniejszy w piosence zdaniem Morrisa był riff. Ian lub Bernard zwykle zadawali pytanie, jakiego utworu chcą. Odpowiedź padała że tanecznego i szybkiego, wtedy zwracali się do Stephena o rytm. Otoczony bębnami i sprzętami pozostawał w tyle zespołu, co lubił, bo nie chciał pchać się na przód. Odkryli wtedy studio TJ Davidsona przy Little Peter Street gdzie próbowali. Budynek był zimny, czuli się jak w lodówce. Przerwy między piosenkami spędzali na siadaniu na elektrycznych grzejnikach celem ogrzania się. Puszki po napojach służyły jako pojemniki do zbierania moczu. Wtedy niewiele rozmawiali o swoich emocjach, bardziej o zespołach i muzyce, czasem kłócili się o to kto ma grać głośniej. Z perspektywy czasu wydaje się, że mieli problem komunikacyjny.
Ian wtedy chodził w spodniach ze skóry a la Jim Morrison. Hooky nosił kowbojskie buty, które zamienił z czasem na wojskowe. Stephen ubierał się najbardziej elegancko. W tamtym czasie słuchał The Eagles, Bryana Ferry, Johna Cale i płyty Paris 1919. Myślał o dziewczynie, ale na pierwszym miejscu stawiał zespół, nie chciał żyć jak inni: żona, dzieci, dom, picie w weekendy. Poznał dziewczynę Stephanie, która interesowała się tym, o czym jej opowiadał. Kiedyś zadzwoniła do niego w środku nocy, wyrzucili ją z domu i nie miała gdzie spać. On był po piwie, wiec nie mógł pojechać, ale poprosił swoją matkę. Znaleźli ją płaczącą w budce telefonicznej, rodzice wyrzucili ją z domu. Matka proponowała zadzwonić na policję, ale Stephen nie zgodził się i zabrali dziewczynę ze sobą. Na drugi dzień cała sytuacja magicznie zniknęła, dziewczyna zadzwoniła do domu i wszystko okazało się wielką pomyłką. Jego ojciec podsumował jej zachowanie jako dziwne. Takie sytuacje miały miejsce kilka razy, dzwoniła, że jest w jakimś innym mieście i nie wie gdzie, że ktoś za nią idzie i może ją zgwałcić.
13.10.1977 wszystko się wyjaśniło, kiedy wiózł Iana i ją na koncert do Rafters, a ona dziwnie się zachowywała. Okazało się, że ma w połowie wypitą butelkę likieru w torebce. Ian poczęstował ją piwem Breaker, mieli czteropak jako rozgrzewka przed występem. Ian sam też wypił, piwo dodawało mu wigoru, za to Stephanie się upiła. Kiedy rozkładał sprzęt dziewczyna Hookyego Iris powiedziała mu, że Stephenie zamknęła się w damskiej toalecie i jest jej niedobrze. Finalnie Stephen zaprowadził ją do samochodu i wręczył paczkę foliową obiecując że pojawi się sprawdzić sytuację. The Yachts z którymi grali wtedy koncert, byli bardzo dobrym zespołem, John Peel puszczał chętnie ich singiel.
Wtedy Stephen zerwał z nią, a ona przyjęła to bardzo źle, nawet próbowała kilka razy popełnić samobójstwo. Wszystko to wpędziło go w depresję, musiał iść na leczenie asntydepresantami. Niestety te mu nie pomagały, nie czyniły go szczęśliwym. Stephanie nie opuściła go łatwo, rzucała się pod jego samochód, czaiła się przy domu. W końcu wyprowadziła się do Londynu a później do Paryża.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Dave Balfe, basista i keyboardzista z The Teardrop Explodes, którzy byli
dwukrotnie supportem Joy Division i raz grali z nimi na festiwalu, opowiedział o swoich wrażeniach i
występach Iana Curtisa oraz o tym, co czuł gdy go widział za kulisami (TUTAJ).
We've been chatting online with Dave Balfe, bass/keyboards with The Teardrop Explodes. They supported JD twice once in Manchester & once in London, plus they were both on the bill for the Leigh Rock Festival. . Here's what Dave had to say;
I'm a massive Joy Division fan, especially of Closer which is a masterpiece as far as I'm concerned. I first saw them at Rafters (I think it was called) and then we played with them three times, as support act. Firstly at the Factory Club (don't ask me for a date), (it was 28th September, 1979) then at the Leigh Zoo/Factory Festival (stupid idea to have it in a field in the middle of nowhere, halfway between Liverpool and Manchester, if we'd done two nights, one in each city, it would have got ten times more people). Then in the YMCA off Tott Crt Rd in London (there was a big club/gig in the basement). The two moments I most remembered are once coming into the dressing room at the Factory/Russel Club alone and finding Ian there by himself sitting down, leaning forward, head in hands. With the superficiality of youth, I thought, he looks as miserable as his lyrics. Didn't say anything to him. Then I remember watching them perform at the YMCA and being blown away by the wild windmilling of his arms and the intense shamanistic possessed persona he'd become onstage. But in those days I just thought of most contemporary bands as the competition. We were so desperate to succeed and actually earn a living from making music. Though I liked there singles it was only when Closer came out that I really loved and admired them. (c) Dave Balfe, 2020.
Z powyższej wypowiedzi najbardziej zapada w pamięć stwierdzenie: he looks as miserable as his lyrics. Nie wiadomo co jest bardziej żałosne, czy to, ze jakiś bubek, który nawet na kilometr nie zbliżył się do poziomu tekstów Curtisa pisze coś takiego, czy to że goście z FB, którzy prowadzą stronę poświęconą Joy Division na to nie reagują.
Tym różnią się od nas.
I jeśli mowa o Joy Division, to Peter Hook pojawił się pierwszy raz od dawna na liście hitów Bilboardu. Nie sam, ale z Gorillaz.
Skoro jesteśmy w klimacie Manchesteru, to 25
kwietnia można było obejrzeć występ w legendarnym klubie Hacienda w
ramach projektu United We Stream w Greater Manchester (LINK). Już po raz drugi, pierwszy koncert miał
miejsce tydzień temu:
pewnie i ten za chwilę pojawi się na kanale YT organizatora. Nie pisaliśmy o tym wcześniej, bo imprezy tego typu są delikatnie mówiąc, dalekie od naszych muzycznych zainteresowań. Imprezę odnotowujemy jednak z powodu miejsca.
Jeśli tak, to może teraz o kilku koncertach, które ewentualnie polubimy. Tak też w Polsce wystąpi KORN.
Kiedy i gdzie? 2.06. na Impact Festival w Łodzi. O ile chiński wynalazek z Wuchan zostanie wytępiony. Bilety (TUTAJ).
Jeśli mamy temat koncertowy i covidowy, to Post
Malone wykonał w piątek 24 kwietnia w domu koncert, transmitowany na
kanale YT, w hołdzie dla Nirvany. A wszystko po to, aby zebrać fundusze
na rzecz przeciwdziałania COVID-19 właśnie. Malone wykonał zestaw hitów zespołu. Kasa ma wpływać na fundusz założony przy ONZ oraz WHO …
Z Nirvany to my najbardziej lubimy to co powyżej, natomiast jeśli chodzi o nijakiego Post Malone, to przecież można w ramach wspomagania biurokracji przesyłać datki bez
koncertów, robiąc automatyczny przelew... Więcej TUTAJ.
Slipknot
ogłosił, że Knotfest w Japonii odbędzie się za rok 10 i 11 stycznia
2021 r. Impreza miała rozpocząć w czerwcu tego roku - bilety nadal są
ważne a niezadowoleni mogą wystąpić o zwrot po 20 maja. Taki chiński klimat... Więcej TUTAJ.
W temacie masek pozostając - kwitnie przemysł koronawirusowy, oprócz t-shirtów i kubków można kupić maseczkę we wzory kojarzone z ulubionym zespołem. Więcej TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ. Te z Unknown Pleasures całkiem fajowe.
Za to maska z Watersem już mniej, chyba że na Halloween... Niemniej sam Waters powiedział: a Pink Floyd Reunion Would Be Fucking Awful. Więcej TUTAJ. To by mogło wyglądać tak:
Czy reunion jest na prawdę możliwe? Dowiecie się z tekstu (TUTAJ), poznając przy okazji metodę robienia czytelników w bambuko przy zastosowaniu metody analogicznej do tzw. prawa nagłówków Betteridgea.
W temacie legendarnych koncertów, nowy dokument o the Beatles w reżyserii Petera Jacksona będzie zawierał pełen zapis koncertu na dachu (LINK). Swoją drogą to znakomicie, zobaczyć jak sztywni brytole udają brak zainteresowania robiąc jednocześnie pod siebie - bezcenne.
Jak się masz? A wiesz, wspaniale, moja rodzina dzisiaj w nocy spłonęła w pożarze domu, ale jest super. I am fine, OK.
W kwestii owej poprawności, całkiem niedawno opuściła nas legendarna Dolores, oczywiście był to wypadek... (LINK), jak wiele innych znanych w showbiz UK.
Być może z tego powodu klip The Cranberries pt. Zombie osiągnął miliard odsłon.
Na zakończenie news w temacie. Iggy Pop i Bootsy Collins wydali cover Sly and Family Stone p.t. Family Affair. Utwór został nagrany w latach 80., ale nigdy nie został poprawnie opublikowany, jak brzmi teraz można usłyszeć TUTAJ.
A ponieważ Iggy wygląda jak bohater powyższego klipu Cranberries, pozwalamy sobie zamieścić jedynie fragment jego facjaty, zwłaszcza ze post wbija się o 3:00 w nocy.
Jak każdy z naszych postów, które cieszą codziennie od ponad dwóch lat. Dlatego czytajcie nas - tego nie znajdziecie w manistreamie....
Film zrealizowany został w 2006 roku przez Chrome Dreams, a producentami są Rob Johnstone i Andy Cleland. Na wstępie pojawia się wzmianka, że film jest przedstawieniem krótkiej historii zespołu, jego dorobku i wpływu na współczesną muzykę. Komentatorami są głównie dziennikarze muzyczni.
Na początku Pat Gilbert, Barney Hoskins i John Rob wspominają, czym w połowie lat 70-tych był punk rock. Mick Middles opowiada o roli Sex Pistols w decyzji o powstaniu Joy Division. Podkreśla, że koncerty Sex Pistols były średnie, obecnie ich rola jest przeceniana, a obraz zniekształcony (np. w filmie 24 Hour Party People). Lindsay Reade jest podobnego zdania, choć przywołane fragmenty wywiadu z Ianem Curtisem potwierdzają jak ważne to były wydarzenia.
Podkreślona jest ewolucja punka, w kierunku bardziej melodyjnym i zintelektualizowanym. Pojawiają się też pierwsze zespoły post-punk, wśród nich Siouxsie and the Banshees i Joy Division.
Następnie przedstawione są początki kariery Warsaw. Podkreślona jest rola tekstów Iana Curtisa na pierwszym wydawnictwie zespołu pt. An Ideal For Living (warto zobaczyć TUTAJ), które gdyby nie teksty, byłoby typowym wydawnictwem punkowym jakich było w tamtym czasie setki.
Podana jest geneza nazwy Joy Division w kontekście fascynacji historią Iana Curtisa, przy czym Lindsay Reade podkreśla, że takie same zainteresowania wykazywał też Bernard. Przylepiono w związku z tym zespołowi łatkę faszystowskiego, a na koncertach pojawili się zwolennicy faszyzmu. Kolejnym krokiem milowym było pojawienie się zespołu w TV w 1978 roku (pisaliśmy o tym TUTAJ). Występ sprowokował Ian zaczepiając Wilsona w Rafters i od tego czasu datuje się rozpoczęcie znajomości zespołu z Tony Wilsonem, jak i pierwsze taneczne popisy Iana (choć tak naprawdę te miały miejsce o wiele wcześniej o czym wspomniał Iain Gray TUTAJ).
Tony rozpoczyna działalność Factory, ukazuje się A Factory Sample z dwoma utworami Joy Division. Podkreślona jest rola Martina Hannetta i Tonyego Wilsona jako wizjonera i kreatora. Wypowiedzi zarówno bohaterów jak i fragmenty wywiadu z Ianem Curtisem zwracają uwagę na to, że muzyka JD kiedy była tworzona nie poświęcona była śmierci, a zespół uważany był za grupę ciągle żartujących przyjaciół. Mroczne klimaty w interpretacji pojawiły się po śmierci Iana Curtisa.
Mick Middlesjednak podkreśla, że nie można zespołu postrzegać w kategoriach czarno-białych.
W maju 1979 roku realizują swój debiut. Otwiera go Disorder, genialny utwór popowy, choć w zupełnie nieznanym wcześniej stylu i niesamowicie energetyczny. Day of the Lords jest z kolei bardziej w stylu the Doors. Jeśli chodzi o I Remember Nothing pada opinia, że teksty wynikały z tego jak skomplikowaną osobą był wokalista zespołu. Jednak nie tylko wokale są na tym albumie wyjątkowe, w zasadzie gra każdego instrumentu jest czysta i wyróżnia się. To oczywiście sukces Hannetta, a za kluczowe utwory z jego znaczną interwencją realizatorską uważa się Insight i She's Lost Control. To Hannett stworzył na Unknown Pleasures brzmienie inne od wszystkich, które można nazwać dystopijnym disco. Pada fragment wypowiedzi Curtisa o tym, że zamiast o czymś śpiewać, można to pokazać.
Tak też było jeśli chodzi o jego taniec podczas występu w So It Goes gdy grali She's Lost Control. Sam cierpiał na epilepsję a piosenka powstała pod wpływem dziewczyny która również ją miała. Podkreślona jest rola Shadowplay, piosenki pokazującej jak trudno jest sklasyfikować muzykę zespołu - zawiera bowiem elementy punka, gotyku i metalu. Mick Middles podkreśla, że ten utwór jest chyba najbardziej uniwersalnym i wszechstylowym utworem zespołu. Okładka również jest kultowa, pada stwierdzenie, że to pierwsza minimalistyczna okładka w historii rocka (co w takim razie z białym albumem the Beatles?).
Następnie wskazana jest inspirująca rola Kraftwerk, słyszana choćby w Autosuggestion wydanym na Earcom 2. Kolejnym milowym krokiem było nagranie Transmission a po nim Atmosphere... Natomiast LWTUA wprowadziło zespół do mainstreamu. Porównuje się ten utwór do Stairway to Heaven, czy Smells like Teen Spirit.
Po śmierci Curtisa ukazuje się Closer. Podkreślono rolę Ballarda i Burroughsa w jego twórczości literackiej, w kontekście Atrocity Exhibition. Isolation z kolei to piosenka o samotności. Lindsay Reade wspomina kiedy pierwszy raz usłyszała the Eternal i przypomniała sobie, że było to po próbie samobójczej Iana, w samochodzie i z kasety, gdy wracali ze szpitala.
Jednak za najbardziej niesamowity utwór tego albumu wskazany jest 24 Hours - melodyjny, transowy i posiadający niesamowity tekst kiedy Curtis wiedzie nas do pewnego miejsca opowieści po czym pada: a tam nic nie było...
Okładka podkreśla całość - a jedynie Middles zdaje się zauważać, że nie ma do końca pewności czy została zaakceptowana przez Iana Curtisa bowiem płyta ukazała się po jego śmierci.
Całość kończy krótkie naświetlenie przyczyn śmierci wokalisty zespołu i zwrócenie uwagi na fakt, że New Order stali się kluczowym zespołem muzyki elektronicznej.
Reasumując - znakomity dokument o zespole, choć jak pisaliśmy powyżej z kilkoma faktami trudno jest się zgodzić. Ci którzy śledzą nasz blog potrafią z łatwością rozróżnić ile w historii Joy Division jest faktów a ile legend. Te zresztą też w kilku miejscach w filmie występują. O jednej z nich napiszemy już niedługo.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.