Czy małe zawsze jest piękne? Pytanie może zaskakujące, ale jeśli prześledzimy wątki w prozie i filmie zauważymy, że przewija się w nich motyw szlachetnego liliputa. Począwszy od Podróży Guliwera, gdzie Jonathan Swift odmalował w sposób satyryczny konflikt angielsko-francuski, poprzez hobbitów i krasnoludów J.R.R. Tolkiena, Pożyczalskich (Borrows) Mary Norton, gnomów i skrzatów z legend, a skończywszy na nelwynach z filmu Willows (pisaliśmy o nim TUTAJ) i postaciach innych filmów fantasy. Dlaczego postać mikrobohatera jest tak pociągająca? Nie bardzo wiemy skąd biorą się takie motywy, choć ich znaczenie może wyjaśnić fakt, iż znakomita większość małych istot przedstawiana jest jako lepsi pod względem etycznym. No może poza gnomami z baśni i Liliputami z Opowieści Guliwera. Reszta ludzików jest idealna, szlachetna, hołdująca prostym, stałym zasadom moralnym etc.
Podobne postacie zaludniają zdjęcia japońskiego fotografa Tatsuya Tanaka (ur. 1981 r.). Zdobył widzów codziennym, od 2011 roku publikowaniem fotografii ze scenami z życia zminiaturyzowanych ludzi wśród przedmiotów o normalnych rozmiarach. Swój cykl nazwał Miniature Calendar i ogółem przez ponad 10 lat na swojej stronie internetowej opublikował ponad 2000 zdjęć, zdobywając nimi uznanie ponad 3,5M obserwujących na Instagramie i ponad 170K polubień na Facebooku. Okazuje się więc, że współcześnie również lubimy opowieści o skrzatach i chętnie patrzymy na świat, gdzie wiosłuje się na łódce z papryczki pepperoni, spaceruje w szparagowym lesie, zjeżdża na nartach z rolki papieru toaletowego a nawet pływa w morzu z maseczki pandemicznej. W tym miniaturowym świecie życie wygląda zwyczajnie, ale z innej perspektywy, która każe jemu i nam spojrzeć na wiele przedmiotów z wielką dozą humoru oraz dystansu, znajdując dla nich zupełnie inne przeznaczenie. Właśnie ów dystans sprawia, że na zdjęcia Tanaki spoglądamy z uśmiechem, niezależnie od tego co na nich jest.
W 2021 r. minęło 10 lat od publikacji miniaturowego kalendarza z tej okazji artysta pokazał wybrane prace na indywidualnej wystawie w Mizuno Museum w prefekturze Nagano… I choć na jego zdjęciach nie ma tej naiwnej wiary w dobroduszność malutkiego człowieka (jak gdyby wraz z rozmiarem zmniejszały się wady), to proponowane obrazki wpływają na nas widzów pozytywnie. Niedawno Tanaka został wybrany jednym z finalistów konkursu The Shorty Awards, który odbył się w Nowym Jorku. Wielki świat docenił prace Tanaki, który mieszka w Kagoshima City, niewielkim, prowincjonalnym mieście w południowo-zachodniej Japonii, niedaleko Okinawy. Artysta nie uważa, że musi żyć w Tokio, Nowym Jorku czy Paryżu, ponieważ jest połączony z całym światem przez Instagram. Z wykształcenia jest nauczycielem, ale zajmował się projektowaniem reklam, co jednak porzucił aby zając się twórczością i wychowywaniem swoich dzieci. I to może dzięki nim możemy oglądać te zdjęcia. Bo niewątpliwie widać w nich zmysł zabawy właściwej dzieciom, udawanie iż coś jest czymś zupełnie innym…
Zaletą prac Tanaki jest także to, że są przystępne a ich sens dociera do wielu osób bez potrzeby dokonywania żmudnych interpretacji artystycznej. My pokazaliśmy oczywiście tylko część wykonanych przez niego obrazków reszta czeka na jego profilach w mediach społecznościowych (LINK).
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Zaczynamy jak zwykle od Manchesteru. Większość najbardziej znanych nazwisk muzycznej sceny tego miasta znalazło się na pogrzebie gitarzysty Happy Mondays Paula Rydera. 58-letni Ryder zmarł 15 lipca, na kilka godzin przed występem na Kubix Festival w Sunderland. Basista Paul był członkiem-założycielem zespołu wraz z bratem i frontmanem Shaunem Ryderem, obaj pochodzilii z Little Hulton. W latach 80. i 90. odnieśli sukces dzięki takim hitom, jak Step On, Kinky Afro i Loose Fit. Przypominamy, że zespół był jednym z promowanych przez wytwórnię Factory Records. Po odejściu z Happy Mondays Paul zamieszkał w USA gdzie założył zespół Big Arm (LINK).
Jak widać Hooky też nie zapomniał o kumplu.
W klimatach tego samego miasta - legenda Stone Roses, Gary „Mani” Mounfield i jego żona Imelda, ogłosili, że mają zamiar zorganizować noc zbiórki pieniędzy na The Christie Hospital i The Stockport Charitable Trust na rzecz chorych na raka. Wszystko dlatego, że od 2020 roku Imelda boryka się z rakiem jelita grubego. Zbiórka powiązana z koncertem Maniego będzie nosiła nazwę This is the One od przeboju Stone Roses. Wydarzenie zapowiadane jest na 18 listopada w hotelu The Kimpton Clocktower w Manchesterze (LINK).
Skoro było o pogrzebie w UK, teraz o pogrzebie medialnym, jaki zafundowała sobie nasza upadająca gwiazdeczka. Podobno nagrodę wręczy jej samobójca Emila Czeczki...
Co powstanie, jeśli skrzyżuje się blondynkę z gorylem?
- Kto wie? Są pewne granice tego, do czego można zmusić goryla.
Podobno TVN kupiła już licencję na bezpośrednią transmisję z tego wydarzenia.
Z krainy kacapów - wieś potiomkinowska wiecznie żywa...
Kacapy nie przestrzegają zasad BHP...
W Brazylii też nieźle oszukują. Obywatelka tego kraju Sabine Coll Boghici, lat 48, została aresztowana w zeszłym tygodniu pod zarzutem oszustwa swojej 82-letniej matki, Genevieve Boghici, żony zmarłego kolekcjonera sztuki i gangstera Jeana Boghici na około 724 milionów reali (142.42 miliona dolarów). Proceder trwał od dwóch lat, kiedy do Genevieve zwróciła się rzekoma wróżka z proroctwami o rychłej śmierci jej córki. Zrozpaczona matka nie wahając się oddała pokaźną sumę pieniędzy aby wróżka udaremniła zły los. Potem Sabine i jej wspólnik zaczęli przekonywać staruszkę, że pecha powodują znajdujące się w domu dzieła sztuki. Ostatecznie para wykradła prace popularnego brazylijskiego malarza Tarsili do Amaral, które policja wyceniła na 700 milionów reali (137.69 miliona dolarów). Jeden z obrazów znaleziono pod łóżkiem nieuczciwej córki (LINK).
Przychodzi facet do sklepu zoologicznego w Moskwie z niedźwiedziem brunatnym na smyczy i krzyczy na cały głos:
- Gdzie jest ten debil co dwa lata temu sprzedał mi chomika?!
Skoro weszliśmy w tematykę zwierząt - są psy pilnujące ale zdarzają się również pilnujące koty. Bandit, 20-funtowy (9.1 kg) kot, mieszkający ze swoim emerytowanym właścicielem Fredem Everittem na przedmieściach Tupelo w Belden usłyszał którejś nocy jak próbujących dostać się do domu włamywaczy. Wtedy zrobił wszystko, co mógł, aby ostrzec Everitta o niebezpieczeństwie: drapał, miałczał i ściągał ze swego pana kołdrę. W końcu właściciel obudził się i spłoszył rabusiów, którzy już nie powrócili. Kot cztery lata temu został adoptowany ze schroniska (LINK).
W temacie przypomina się taki suchar:
Jaki ten mój pies jest głupi.. Dałem mu wczoraj do pyska 10 PLN i kazałem iść do kiosku po gazetę, a ten idiota ugotował mi obiad.
Jeszcze o oszustwach i podróżach w czasie. Ktoś kto nazywa się Kim Windell Nocos twierdzi, że cofnął się w czasie o prawie 70 lat, aby ostrzec ludzkość przed nadchodzącą zagładą. Według Kima mieszkańcy Południowej Karoliny powinni przygotowywać się na najgorszy huragan w historii. We wpisie na Facebooku informuje jeszcze, że burza, która miała rozpocząć się 14 sierpnia miała spowodować spustoszenie w okolicy, sprowadzając śmierć na wiele istnień oraz miliardowe szkody (LINK).
Dwaj Rosjanie jadą pociągiem transsyberyjskim. Wyszli na korytarz zapalić. Wywiązuje się rozmowa:
- O, zdrastwuj, Kuda jediesz?
- Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk.
- O, charaszo. A ja jedu iz Nowosybirska w Maskwu.
I spokojnie palą dalej, patrząc w zamyśleniu przez okno. Po dłuższej chwili jeden z nich mówi z zachwytem w głosie:
- Wot, tiechnika!
W czasie cofa się też rodzina Andy'ego Warhola (dokładnie jego bratankowie) która planuje wystawić jesienią na aukcję dziesięć wczesnych obrazów malarza, z czasów gdy uczył się w szkole artystycznej. Szacunkowa wartość dzieł nie została jeszcze ujawniona podobnie jak i nazwa domu akcyjnego który zajmie się sprzedażą (LINK).
Kolejna sentymentalna podróż... Norah Shaw przeżyła dwie wojny światowe, dwie pandemie i 20 brytyjskich premierów... ale nigdy wcześniej nie dostała kanapek od nagiego kelnera. Aż do swoich 106 urodzin, kiedy Eddy Betteridge, lat 32, mający na sobie tylko fartuch i maskę na twarzy przyniósł jej sandwiche, bułeczki i kieliszek szampana. Był to prezent od córki Gill Shaw (LINK).
Co było później nie napisano. Mogło być podobnie jak w tym dowcipie, kiedy babcia chciała przenocować w hotelu ale było tylko jedno miejsce w pokoju z 5 panami. Recepcjonista jednak pomyślał, że co oni takiej staruszce mogą zrobić i zakwaterował.
Panowie wieczorem popili i zaczęli z babcią grać w zagadki. Oświadczyli, że jeśli babcia nie zgadnie to ją zgwałcą.
Co to jest, małe w kropki i lata - brzmiało pytanie. Babcia jednak odpowiedziała: mucha.
Mija kilka dni i zaniepokojony recepcjonista udaje się do pokoju panów i babci, bowiem od kilku dni nikt stamtąd nie wyszedł. Podgląda przez dziurkę od klucza i widzi taką oto scenę. Panowie klęczą wkoło babci i błagają: babciu, babciu powiedz że biedronka. A babcia na to: mucha!
Drugie w klimacie owadów:
Idzie mamusia na spacerze z córeczka i mówi: zobacz dziecko, pająk je biedronkę.
- A co to jest dronka?
Skoro było o TVN i dronce to musi być też i o Donku. A temu nie idzie, nerwowy jakiś a słupki stoją, w perspektywie kaftan i Tworki.
Jak powstała Francja?
- Gdy Rzymianie wypływali, żeby podbić Anglię, zostawili chorych i wariatów.
Kontynuując wątek niemiecki - Werner Herzog niedługo skończy 80 lat i przeobraża się w pisarza. Reżyser, znany z filmów o niedostosowanych ludziach napisał powieść o japońskim żołnierzu, który walczył w II wojnie światowej przez 29 lat po jej zakończeniu. Z okazji bliskiej premiery książki reżyser udzielił wywiadu. Opowiedział w nim m. in. o współpracy z Klausem Kinskim, swoich filmach a także o sobie (LINK).
Miejmy nadzieję, że da się to czytać, w przeciwieństwie do książki Kinskiego, która może znudzić się nawet największym erotomanom...
Droga redakcjo, mój mąż ciągle to robi. Wraca z pracy i to robi, je i to robi, kładziemy się do łóżka on to robi, wstajemy on też to robi. Co robić?
P.S. Przepraszam za niewyraźny charakter pisma.
Nie ma to jak udany związek. A takim jest zapewne ten, o którym teraz napiszemy. Była wokalistka grupy Cocteau Twins Elizabeth Fraser i partner - perkusista Damon Reece - wydali debiutancki mini-album ich nowego projektu Sun's Signature. Niedawno zaprezentowano oficjalne audio do niego, które gra powyżej.
Simple Minds też wydali nowy album Direction of the Heart, pierwszy odWalk Between Worlds z 2018 roku. Płyta ukaże się już 21 października. Na razie można posłuchać singla Vision Thing z tego wydawnictwa w oficjalnym wideoklipie powyżej.
Kilka newsów koncertowych. Rage Against the Machine ogłosili, że muszą odwołać planowane europejskie koncerty z powodu kontuzji nogi Zacka de la Rocha. Piosenkarz uszkodził kończynę podczas drugiego występu przełożonego z powodu pandemii tournee (LINK).
Na jednej scenie zobaczyć twórców South Park - Trey Parkera i Matta Stona oraz rockowe zespoły Primus, Ween, a także muzyków Rush:Geddy Lee i Alexa Lifesona - to nie zdarza się codziennie. Ale to właśnie miało miejsce w zeszłym tygodniu podczas koncertów z okazji 25-lecia South Park w amfiteatrze Red Rocks w Kolorado.
Skoro Rush to progrock a tutaj niespodzianka. W Poznaniu i Piekarach Śląskich wystąpi ARENA z okazji 25-lecia istnienia zespołu. Październikowa trasa promować będzie także ich nowy krążek zatytułowany The Theory of Molecular Inheritance, który ukaże się we wrześniu. ARENA to jedna z bardziej zasłużonych grup w promocji neo-progresywnego rocka. Zespół założony w 1995 roku przez perkusistę Micka Pointera (ex-Marillion) i klawiszowca Clive’a Nolana (Pendragon) szybko zyskał fanów, a ich albumy, m. in. The Visitor i Contagion na stałe wpisały się w kanon gatunku. Bilety TUTAJ.
Spotify uruchomiło nową stronę z biletami na koncerty, na której fani mogą kupować bilety bezpośrednio z serwisu streamingowego. Strona Spotify Tickets została uruchomiona 10 sierpnia. Ale to tylko test (LINK).
I na koniec newsów koncertowych: w dniach od 27 do 28 sierpnia w czeskiej Pradze podczas XVII. Prague Gothic Treffen zagrają Kaelan Mikla, The Frozen Autumn, Christian Death, Minuit Machine, Wisborg, The Last Days of Jesus i Naturata Brutalismus. Informacje na temat biletów, cen i innych spraw organizacyjnych są TUTAJ.
Gościom powyższego festiwalu z pewnością spodoba się kolejny news. Dla wielu ludzi nawiedzony dom to miejsce, którego należy unikać. Ale Charles Dickens przeciwnie, od 1859 roku rozpoczął wręcz poszukiwania takiego miejsca. Jak szukał i czy znalazł można będzie się dowiedzieć oglądając wystawę na ten temat, która zostanie otwarta 5 października w domu przy 48 Doughty Street, obecnie Muzeum Karola Dickensa - jej tytuł: Dickens, Ghosts and the Supernatural (LINK).
Ciekawe czy Dickens odwiedził Bydgoszcz?
Jaka jest najlepsza rzecz, którą można kupić w Bydgoszczy?
Bilet do Torunia.
Kończymy newsem ze świata nauki, bo tego nie może u nas zabraknąć, kochamy postępowe odkrycia służące światu. Jest pytanie, które spędza sen z powiek niektórym naukowcom: czy pająki śpią?
Daniela Roessler i jej zespół zajęli się tym zagadnieniem po tym, jak odkryła pajęczyny i pająki w laboratoryjnych pojemnikach. Naukowcy nagrali reakcje pajęczaków i doszli na ich podstawie do wniosku, iż osiągają one stan podobny do snu REM, bo nogi pająków podczas ich snu drgały, a części ich oczu migotały (LINK).
Nie musimy dodawać, że to pasjonujące odkrycie dokonane zostało w Niemczech... Dokładnie na Universität Konstanz. Koszty pokryto z finansów UE...
Zasłyszane na siłowni:
- Rano widziałem w piwnicy takiego byczego pająka, że bałem się mu przywalić, bo by oddał.
- A mówiłem Ci żebyś nie trzymał sterydów w piwnicy.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Zupełnie przypadkiem natknąłem się ostatnio na cover piosenki Tanity Tikaram - Twist In My Sobriety w wersji gotyckiej zespołu Dreadful Shadows. A ponieważ wykonanie było całkiem niezłe, postanowiłem sięgnąć do dość bogatej dyskografii niemieckiej kapeli. Ale może najpierw oficjalny teledysk do wspomnianego coveru:
Słychać w tym Xymox, Sisters of Mercy, nieco może wokalnie Marilyna Mansona. Ale klimat jest dość ciekawy.
Zespół posiada, co dziś jest rzadkością, w miarę profesjonalną stronę www choć nieaktualizowaną prawdopodobnie z powodu zawieszenia jakiś czas temu działalności (obecnie znowu grają) (LINK).
Dowiadujemy się z niej, że Dreadful Shadows powstał w 1993 roku. Pierwszy skład to : Sven Friedrich (wokal, gitara akustyczna, keyboard), Reiko Jeschke (gitara), Frank Hofer (gitara), Jens Riediger (bas), Ron Thiele (perkusja, wokal). Po perturbacjach w składzie we wrześniu 1993 roku podpisali umowę z Sounds of Delight/SPV gdzie jesienią 1993 roku wydają omawiany dziś debiut. O ile dobrze policzyłem, mają na swoim koncie 6 albumów długogrających.
Dzisiejsza płyta przypomina klimatami wiele zespołów, poza wspomnianymi na pewno słychać tutaj Dead Can Dance, chwilami w nieco ostrzejszych momentach przypomina się i wczesna Lacrimosa i The 69 Eyes (ich album omawialiśmy TUTAJ) oraz Theatre of Tragedy (opisaliśmy ich doskonały album TUTAJ). Niemniej cały koktajl jest twórczy, a album wypada zupełnie interesująco, kilka piosenek wpada w ucho już po pierwszym przesłuchaniu.
Magiczne otwarcie - Resurrection jest wezwaniem ducha, wyrwaniem go z męki i rozkazem stawienia się. Po nim doskonały i okraszony smyczkami Over The Worst.
Skończyłeś najgorsze
Cisza dookoła
Twoje marzenia legły w gruzach
Jak szklanka w twoich ustach
Skończyłeś to co najgorsze
Nie ma żadnego znaczenia
Co mówią ludzie
Jak uciekłeś stąd
Byłeś sam na swojej drodze
Skończyłeś najgorsze
Po samotnej walce
Nie wiesz, co jest po lewej co po prawej
Ale daj spokój
Nadziei, że jest już za późno
Skończyłeś najgorsze...
Dead Can Wait jest bardziej dynamiczny, z analizy tekstu wynika, że to piosenka o kimś komu dano drugą szansę przed śmiercią. Być może chodzi o śmierć kliniczną? Still Alive to piosenka o tym, że mimo iż życie nas boleśnie doświadcza, to ciągle trwamy.
W świetle ognia w tym miejscu
Widziałem płonącą twarz
W ogniu pioruna
Widziałem swoją twarz, ale wciąż żyję
W świetle - ognia
Widziałem światło - w nocy
W świetle - ognia
Widziałem swoją twarz
Through The Mirror to smutna piosenka o samotności..
Jeśli chcesz mnie znaleźć
Spójrz na mnie po drugiej stronie lustra
Zobacz mnie siedzącego tutaj
Czekając na nadchodzący dzień
Przejdę przez lustro
By być z Tobą
Zadawaj mi nudne pytania
Odpowiem ci, ale mnie nie usłyszysz
Opowiadaj mi historie
Posłucham cię,
Ale jestem daleko
Funeral Procession jestnastrojową balladą o własnej procesji pogrzebowej. Może brzmi naiwnie, ale każdego z nas to czeka... To jedna z najlepszych i najbardziej romantycznych piosenek - można powiedzieć moment kulminacyjny całego albumu...
Zimna noc - mój oddech zamienia się w lód
Długa droga do tego świętego miejsca zaczyna się teraz
Jasny księżyc świeci nad drzewami
Nie czuję się dobrze, bo to ja umarłem
Kondukt pogrzebowy
W moim umyśle kondukt pogrzebowy
To jest mój kondukt pogrzebowy
W moim umyśle jest kondukt pogrzebowy
Teraz jestem tam i widzę te szczęśliwe twarze
Jest tylko jedna dziewczyna, która płacze
Teraz mnie postrzega i przychodzi do mnie
Dotyka mojej twarzy, jej palce są zimne
Kondukt pogrzebowy
W moim umyśle jest kondukt pogrzebowy
To jest mój kondukt pogrzebowy
W moim umyśle jest kondukt pogrzebowy
Dziewczyna w czarnej sukience zaczyna drżeć
Umiera w moich ramionach
A jej szeroko otwarte oczy wpatrują się w niebo
Gdy jej ciało powoli rozpada się na tysiące kawałków
A Sea Of Tears jest również spokojny, jakby stanowił przedłużenie poprzedniej piosenki. Zdaje się, że chodzi tutaj o podsumowanie nieudanego związku...To kolejna świetna kompozycja
Szedłem ulicami
Widziałem, widziałem tyle świateł
Widziałem tak wielu ludzi
Bez patrzenia w twarz
Chodź nad morze
Do morza łez
Poszedłem tam, gdzie nic innego się nie porusza
Poszedłem do morza smutku
Poszedłem tam, gdzie nic innego się porusza
Poszedłem do morza łez
Była tam dziewczyna w białej sukience
Jej twarz wyglądała tak nieszczęśliwie
Czy była królową nocy?
Nie miała siły by płakać...
Do końca pozostały jeszcze 4 utwory: Dirge, Her Devotion, The Release, Estrangement/ Untitled. Pierwszy ma bardzo ciekawy symfoniczny wstęp, i przypomina nieco dokonania Sisters of Mercy. Kolejne są równie dobre jak reszta albumu, chyba najbardziej wyróżnia się spośród nich The Release.
Będziemy jeszcze sięgali po kolejne wydawnictwa Dreadful Shadows, w sam raz do słuchania na jesienne popołudnia...
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.
Dreadful Shadows, Estrangement, Sounds of Delight/ SPV, 1993. Tracklista: Resurrection, Over The Worst, Dead Can Wait, Still Alive, Through The Mirror, Funeral Procession, A Sea Of Tears, Dirge, Her Devotion, The Release, Estrangement/ Untitled
W niedawnym wywiadzie dla The Guardian (TUTAJ) z Karlem Bartosem (Kraftwerk) muzyk i producent uchyla rąbka tajemnicy i krótko opowiada o czym jest jego książka, a w zasadzie pamiętnik opublikowany w lipcu i zatytułowany The Sound of the Machine: My Life in Kraftwerk and Beyond. Bartos szczerze i bardzo dokładnie opisał tam swoje życie, począwszy od najważniejszych momentów dzieciństwa poprzez lata nauki gry na perkusji w Konserwatorium Roberta Schumanna w Düsseldorfie, aż po współpracę z muzykami Kraftwerk: Ralfem Hütterem, Florianem Schneiderem (pisaliśmy o nim TUTAJ) i Wolfgangiem Flür - z którymi grał od 1974 do 1990 roku.
Zanim nadeszła Era Kraftwerk Bartos próbował chyba wszystkich gatunków muzycznych - od klasyki, przez volk, po muzykę pop i rock. Jego rodzice nie byli z tego zadowoleni. Gdy w wieku kilkunastu lat Karl zapowiedział rodzicom, że chce poświęcić swoje życie muzyce, jego ojciec zareagował atakiem furii, rozbijając mu jego gitarę akustyczną. Życie biegło, aż pewnego dnia otrzymał propozycję zagrania z Kraftwerk kilku koncertów. Już pierwszego dnia coś między nim a resztą składu zaiskrzyło i ostatecznie muzyk został przyjęty na stałe. Wejście Bartosa w skład Kraftwerk zbiegło się w czasie z wydaniem płyty Autobahn - często uważanej za wyznacznik nowoczesności w muzyce pop, z rytmem, którego puls rozciąga się w przyszłość. Wkrótce Bartos zaczął nie tylko grać ale i współtworzyć muzykę zespołu. Kolejne albumy Trans-Europe Express, The Man-Machine i Computer World (1977-1981) to nieskazitelna, niezrównana seria płyt, które stały się wzorem dla elektronicznego popu w ciągu następnej dekady. Bartos mówi, że misją Kraftwerk było inwestowanie technologii w ludzkość, aby uczynić ją wyraźną i widoczną - a to nie przypominało żadnej elektronicznej muzyki pop, którą się inspirowaliśmy. Po prostu traktowali sprzęt elektroniczny jak gitarę; inni grali piosenki w tradycji angielskiej muzyki pop. Ale Kraftwerk pozostał inny, ponieważ chcieliśmy uświadomić ludziom technologię.
Zespół nie tylko konsekwentnie wspinał się na szczyty kreatywności w studiu, ale jego dynamika przeniosła się na życie prywatne. Niektórzy nawet zamieszkali razem i organizowali coś, co Bartos opisuje jako legendarne uczty, nie wnikając w szczegóły.
Ich koncerty także były niesamowite, zważywszy, że sam sprzęt ważył w 1981 roku siedem ton. W 1982 roku ich The Model znalazł się na miejscu 1 w Wielkiej Brytanii. Byli u szczytu twórczego i komercyjnego szczytu, Computer World jak to napisał Bartos było najbardziej udaną próbą przetłumaczenia znaczenia metafory człowiek-maszyna na muzykę. Ale potem nastąpił regres. Kraftwerk przestał koncertować, na prawie dekadę muzycy zamknęli się w studio. Przespaliśmy lata 80. - orzekł Bartos - To naprawdę był dramatycznie duży błąd. Kolejny album, Electric Café z 1986 roku, był drastyczną zmianą. Problem zaczął się, gdy w studio znalazł się komputer - wyjaśniał Bartos. Komputer nie ma nic wspólnego z kreatywnością, to tylko narzędzie, ale zleciliśmy kreatywność komputerowi. Zapomnieliśmy o centrum tego, czym byliśmy. Straciliśmy zmysły fizyczne, przestaliśmy patrzeć sobie w oczy, tylko wpatrywaliśmy się w monitor. Myślałem wtedy, że innowacja i postęp są synonimami. Teraz już nie jestem tego taki pewien.
Na problemy konceptualne nałożyły się i inne sprawy. Spadło tempo pracy. Muzycy zajęli się sobą. Na przykład Hütter obsesyjnie zaczął jeździć na rowerze. Wypady rowerowe stały się dla niego priorytetem, a sesje studyjne zostały przesunięte z tego powodu na późne godziny wieczorne... W dodatku zaczęli porównywać swoją twórczość z nagraniami wypuszczonymi przez inne zespoły. W rezultacie zaczęli regularnie chodzić do dyskotek, próbując muzycznie gonić ducha czasu, zamiast go definiować. Kiedy usłyszeli Blue Monday New Order, byli pod takim wrażeniem, że odszukali inżyniera dźwięku, Michaela Johnsona, i polecieli do Wielkiej Brytanii, aby zmiksował ich Tour de France - singiel z 1983 roku - ale zdecydowali się nigdy nie wydawać tej wersji.
Wtedy zespół w zasadzie rozleciał się... Pierwszy odszedł Flür i zajął się produkcją mebli, potem już nie tak dramatycznie reszta muzyków. Chyba ostatni z projektem zerwał Bartos, ostatecznie w 1990 roku.
I wkrótce rozpoczął współpracę z Andym McCluskeyem z Orchestral Maneuvers in the Dark, a zaraz potem z Bernardem Sumnerem i jego pobocznym projektem Electronic, współtworzonym z Johnny Marrem. W latach 90 wydał jeszcze dwa albumy jako jako Elektric Music, a potem, w 2003 i 2013 dwie solowe płyty.
Po latach nie ma już w nim żalu, smutku z powodu takiego a nie innego końca Kraftwerku, Uwielbiałem bycie człowiekiem-maszyną” - mówi. Ale właśnie, straciliśmy to najważniejsze człowieka. Dopowiadając - pozostała maszyna, która zawiodła...
O tym, jaki przemożny wpływ wywarł Kraftwerk na formy muzyczne kilku dekad można by pisać (i niektórzy piszą) tomy. My także wielokrotnie poruszaliśmy rozmaite wątki z nimi związane (LINK). Ich muzyka napędzała talent wielu zespołów, Joy Division na przykład miał zwyczaj słuchania ich Trans-Europe Express przed koncertami, o czym Karl Bartos dowiedział się dopiero - w co aż trudno uwierzyć - w tym roku, podczas wywiadu z Gary Ryanem (LINK). Było to dla niego wielkim zaskoczeniem: Bernard jest dla mnie prawdziwą bratnią duszą, ale nie powiedział mi, że Joy Division grał jakieś piosenki Kraftwerk, zanim wszedł na scenę. Nie czytałem o tym w NME ! [śmieje się] Praca z Electronic mnie uratowała. Niedługo po tym, jak opuściłem Kraftwerk [Bernard] wysłał mi odręcznie napisany faks z prośbą o współpracę, co było pochlebne. Bernard i Johnny Marr przyszli do mojego studia w Düsseldorfie a ja zagrałem im na pianinie melodie Kraftwerk, które współtworzyłem i wiedzieliśmy, że możemy ze sobą współpracować.
Co dalej? Podobno muzyk od dwóch lat pracuje nad jakimś projektem. Sam. Nie sądzi, aby Kraftwerk odrodził się... Cóż, Florian zmarł i nikt już nie zechciałby pracować z Ralfem Hütterem. Tyle razy zawiódł moje zaufanie. Nigdy nie powiedziałbym nigdy, ale jeśli Kraftwerk nie zmieni się w dzisiejszym świecie, to nie ma to dla mnie sensu. Nie lubię nostalgii. Nie można tak po prostu stać i śpiewać „Computer Love” - Kraftwerk powinien zadać sobie pytanie: „Co dzieje się ze światem komputerów?”. Mieliśmy pomysł, że stanie się to utopią, ale teraz dotarliśmy do tej „utopii”, w Dolinie Krzemowej siedzi Mark Zuckerberg, który moim zdaniem jest niebezpieczeństwem dla demokracji. Żyjemy w czasach, które cechuje pośpiech i Kraftwerk powinien to odzwierciedlać (LINK).
16.05.1980 Terry był po wizy i paszporty w Ambasadzie USA w Londynie. Wspomniał zespoły, które mają problemy z dostaniem wiz, wydawało mu się, że nic już im nie przeszkodzi. Siostra Iana pracowała wtedy w jednym z hoteli jako pokojówka i kelnerka. Rozmawiała z Ianem w piątek, ale był przygaszony. Życzyła mu udanego poniedziałku w trasie, ale zauważyła że nie jest trasą podekscytowany, co ją zdziwiło.
Annik z z kolei była w Egipcie i czuła się zmęczona. Było tam zbyt gorąco, wstawała o 4 rano żeby coś zwiedzić w ucieczce przed upałami. Czytała Idiotę - powieść Dostojewskiego i myślała o jej związku z Ianem za którym bardzo tęskniła. 17.05 miała wrócić do Londynu z Brukseli, wcześniej była w Plan K gdzie grali miedzy innymi jej przyjaciele z Digital Dance. Dzwoniła do Curtisa 3 razy, w sumie rozmawiali około godziny, we czwartek i piątek wieczorem i w sobotę rano z Plan K. Pierwszy i drugi telefon był do jego rodziców. Rozmawiali o normalnych sprawach, jej podróży, rozwodzie, planach. Ian był rozgoryczony postawą Deborah, dawał jej wszystko, dom, samochód zarobki, ale ona ciągle była niezadowolona. Nie pracowała. Ian zdawał się być załamany tą sytuacją, martwił się o dziecko. Annik pocieszała go, że w kolejne święta mogą być już razem, gdzieś daleko od tego wszystkiego, nawet od Joy Division. Umówili się że Annik zadzwoni w sobotę wieczorem, miał iść do dentysty bo złamał sobie zęba, Annik była pewna ze chciał też zobaczyć swoje dziecko.
W sobotę wieczorem rozmawiali krótko bo znajdowała się w miejscu publicznym gdzie był tłok. Powiedział jej że chce zobaczyć Stroszka, że będzie w Macclesfield i że nie wie, czy jeszcze kiedykolwiek się zobaczą. Zabrzmiało to bardzo dziwnie, bo umówili się na telefon na niedzielę u jego rodziców.
W sobotę 17.05. dostał papiery rozwodowe. Jego matka otworzyła list przypadkowo bo przyszedł na ich adres, ale zaadresowany był do Iana. Nie czytała go. Zaniosła mu, leżał w łóżku, po przeczytaniu powiedział, że musi pojechać do Macclesfield załatwić kilka spraw.
Tak jak Annik, matka Iana widziała go ostatni raz na stacji. Zwykł wyglądać z pociągu i machać tak długo, jak nie zniknęła mu z oczu. Miał pojechać jeszcze do szpitala.
Istnieje prawdopodobieństwo że Ian dzwonił jeszcze do Genesisa P-Orridge'a (warto zobaczyć TUTAJ). Ian powiedział mu, że prędzej umrze niż poleci do USA. Genesis starał się skontaktować z ludźmi z otoczenia Curtisa. Rozmawiał z Jonem Savagem a ten obiecał skontaktować się z Robem Grettonem. Powiedział, że Ian zwykle gada takie rzeczy. Nie dzwonił na policję bo wiedział że oni nie zareagują. Rob był na weselu Micka Middlesa, nikt tego wieczoru nie był osiągalny bo to był ich ostatni wieczór w który mogli cieszyć się klimatem UK, przed odlotem w trasę do Ameryki.
C.D.N.
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.