Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Lindsay Reade, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Lindsay Reade, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 czerwca 2019

Lindsay Reade: the Factory Girl i przyjaciółka Iana Curtisa z Joy Division

Opisując (niewątpliwe) zasługi Tony Wilson'a dla sceny muzycznej Manchasteru zapomina się zazwyczaj o Lindsay Reade, jego byłej żonie (krótko o niej pisaliśmy TUTAJ). 

A trzeba przyznać, jest to kobieta niezwykła, bo biorąc nawet pod uwagę okoliczności ich rozwodu (pobrali się w 1977 roku i rozstali po sześciu latach z powodu obustronnych niewierności i licznych konfliktów), pod koniec życia Wilsona znów bardzo się do siebie zbliżyli. Była żona wspierała chorego na raka Tony'ego i ponownie stali się przyjaciółmi. Lindsay opisała ich wspólnie przeżyte lata w książce wydanej w 2010 r. pod znamiennym tytułem: Mr Manchester and the Factory Girl: The Story of Tony and Lindsay Wilson. 

To ona byłą ową Dziewczyną Factory Records. W życiorysie zawodowym określiła siebie jako współzałożycielkę wytwórni Factory Records (TUTAJ). To podobno dzięki niej Wilson wydał singiel Electricity grupy Orchestral Manoevres in the Dark - FAC 6 (TUTAJ), a potem zawarł kontrakt ze Stone Roses oraz z Silvertone.
Lindsay Reade z wykształcenia jest psychologiem. Ukończyła  w 1973 r. University of London z tytułem Bachelor of Arts, a wcześniej, w 1970 r. Whalley Range Grammar School. Nie jest zatem muzykiem, zanim poznała Wilsona w zasadzie nie miała nic wspólnego z przemysłem muzycznym. Jednak nie przeszkodziło to jej w założeniu zespołu muzycznego Infinitum w ramach pracy w wytwórni Factory Records. Oprócz niej w grupie byli muzycy ze Stockholm Monsters oraz Peter Hook, wtedy basista New Order. Nagrali tylko jeden singiel, cover piosenki Joe Meek Telstar zatytułowanej: Telstar in a Piano Bar i wydanej w 1983 roku jako FAC 96. Była to pierwsza płyta, na której okładce znalazł się hologram.


Próbowała także śpiewu, to ją słyszymy na singlu Durutti Column I Get Along Without You Very Well z 1983 r. który również był coverem, tym razem piosenki Franka Sinatry, też wydanym przez Factory Records pod numerem FAC 64.



Krótko była też menagerem 52nd Street. Po licznych sporach została zwolniona z wytwórni co zbiegło się z jej rozwodem. W książce utrzymywała, że jednym z powodów jej odejścia była trauma po samobójstwie Iana Curtisa, z którym była zaprzyjaźniona. Jego śmierć niejako skaziła w jej oczach wytwórnię. Pogłoski o jej zaangażowaniu w sprawy lidera Joy Division mogą nie być przesadzone. Krótko przed śmiercią Curtis mieszkał przez tydzień w domku letniskowym należącym do niej i Tony'ego. I podobno jego zły stan został przez Lindsay zauważony, lecz Wilson go zbagatelizował... Nigdy nie dowiemy się jak było naprawdę. Jednak to głównie w oparciu o jej wspomnienia Tom Middles wydał książkę Torn Apart: The Life of Ian Curtis (wkrórce jąu nas opiszemy). Z okazji jej wydania w 2007 r. Tony Wilson rozmawiał o niej z Lindsay podczas swojej audycji radiowej. Nagranie wyemitowano w maju, raptem trzy miesiące przed śmiercią Wilsona...   


Lidsay Reade mieszka na stałe w Manchesterze obecnie i jest, jak sama o sobie pisze: Freelance writer / A&R lead / Negotiator (TUTAJ).

Czytajcie nas, codziennie nowy wpis - tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 5 grudnia 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.18: W tamtym czasie Ian był lekko wycofany w stosunku do reszty zespołu

    

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9. 10, 11, 12, 13. 14. 15, 16 i 17).

Alan Erasmus zauważył, że klub Don Tonaya ma bardzo mało publiki w piątki wieczorami i zaproponował promowanie w te dni nowych zespołów. Nazwano te koncerty Factory nights. Podzielili się w ten sposób, że Tonay miał zyski ze sprzedaży w barze a Erasmus i Wilson z wejściówek. 

19.05.1978 odbył się pierwszy koncert. Wystąpili Durutti Column i Jilted John. Ci ostatni wtedy nagrywali dla Rabid (warto zobaczyć TUTAJ) i mieli nawet przebój nagrany przez Hannetta. 


O dziwo pierwszy koncert zgromadził bardzo dużo publiki, wszyscy byli zaskoczeni tak licznym przybyciem, które, jak wspomina Lindsay Reade, szczególnie zadowoliło Wilsona i Erasmusa. 

Wkrótce do Tonyego i Alana dołączył Peter Saville, wtedy student, który zadbał o oprawę graficzną koncertów, a Wilson zdecydował się na rozpoczęcie produkcji płyt. 

W tamtym czasie wykształciła się też specyficzna moda. Punki ubierały się na czarno, natomiast zespoły post punk w szarych kolorach, dodatkowo fotografowały się w czarno białych barwach. 

Na jeden z wieczorów zaproszony został Mick Middles, i to podwójnie, przez Roba Grettona i Tony Wilsona, który chciał żeby promować zespoły w Sounds, a skład na ten wieczór był reprezentatywny, bowiem miały wystąpić Joy Division, Cabaret Voltaire i Durutti Column.


Wtedy widać było lekką rywalizację między Durutti Column, którym kibicował Erasmus, a Joy Division wspieranymi przez Grettona. 

Joy Division zagrali pierwszy koncert 9.06. wspólnie z the Tiller Boys. W tamtym czasie Ian był lekko wycofany w stosunku do reszty zespołu. Na koncerty jeździł ze Stephenem Morrisem, podczas gdy Hooky i Bernard z Terrym Masonem. Ta trójka bardzo się przyjaźniła. W tamtym czasie zespół stawał się coraz bardziej promowany przez Tonyego, który nawet potrafił zapłacić im za posiłki i załatwić występ w TV (warto zobaczyć TUTAJ). 

Vini Reilly wspomina, że wtedy dzięki koncertom z Joy Division oba zespoły bardzo się do sobie zbliżyły. Pamięta taką scenę jak jego (wtedy pięcioosobowa) kapela, przygotowywała się do występu. Ponieważ próba przedłużała się, poszedł do Joy Division przeprosić ich za to, bo siłą rzeczy ich próba musiała być przez to bardzo krótka. Ian Curtis odpowiedział mu, że to nieważne, i wtedy Vini zdał sobie sprawę, że Ian jak i on tak naprawdę byli nieco ponad tym wszystkim. 

Wtedy w dobrym guście było, że młodsze zespoły odbywały próby jako pierwsze, a starsze i bardziej doświadczone, dawały im dzięki temu więcej czasu na nastrojenie się. Ale Ian nie uznawał tej zasady. 

Lindsay Reade twierdzi, że zapytała wiele osób które znały Iana, czy ten chciał być gwiazdą rocka, i wszystkie poza jedną odpowiedziały, że Ian się źle czuł w tej roli. Paul Morley zgadza się z tym, twierdzi, że Curtis był jak Cobain. Bardziej interesowała go sama muzyka niż bycie gwiazdą. Nie byłby nigdy kimś na kształt Bono, za to pchnął światową muzykę na zupełnie nowy, mroczny tor. Nigdy nie mógłby być tak komercyjnym jak np. New Order.

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

niedziela, 9 stycznia 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.25: Na Unknown Pleasures Martin Hannett nadał każdemu instrumentowi niepowtarzalny charakter

  

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23i 24).

Mimo że sytuacja materialna wokalisty Joy Division nie była dobra, nie chciał on podpisywania kontraktu a potentatami. Starał się wytworzyć wkoło siebie i zespołu aurę undergroundu a Tony roztaczał dodatkowo wkoło aurę wolności, co go przyciągało. 

Płyta była nagrywana w Strawberry Studios w Stockport. Nieopodal znajdował się pub Waterloo i mówi się, że odegrał on równie ważną rolę podczas nagrywania albumu jak samo studio. 


Zdjęcie pochodzi ze strony pubu TUTAJ.

Martin Hannett nie tylko wyskakiwał tam samemu, ale też wysyłał tam muzyków kiedy zaczynali go denerwować. Lindsay Reade, która spędziła bardzo dużo czasu w studio podczas nagrywania Unknown Pleasures, pamięta, że Martin wtedy nie pił dużo alkoholu, zawsze miksował nocami po pobycie w pubie. Za to bardzo wiele palił różnych narkotyków. Co do mitów o jego szaleństwie jest w tym wiele przesady, bowiem w jej opinii Martin był rzemieślnikiem i dobrze wiedział co robi. Poza tym był perfekcjonistą. Powtarzanie wiele razy piosenek mogło nużyć i być wręcz nudne, ale Martin kazał to robić tak długo, jak długo nie był zadowolony z końcowego efektu. Atmosfera w studio wcale nie była napięta, tylko relaksująca. Martin starał się wyżyłować muzyków, unikał chaosu dźwiękowego. 

Mimo, że trzech członków Joy Division w wielu wywiadach podkreśla, że nie byli zadowoleni z efektów Unknown Pleasures, to Ian Curtis i Rob Gretton byli zachwyceni wprowadzeniem ambientu na album. 

Terry Mason jednak uważa, że charakter Martina był trudny do zniesienia, zwłaszcza jego wahania nastrojów. Reade jednak twierdzi, że było inaczej. Zespół wtedy był na etapie wzajemnego cieszenia się swoją obecnością, schodzili na dół, gdzie grali w bilard albo oglądali TV a kiedy Martin ich potrzebował wracali na górę. 

Hannetta wspomagał bardzo młody inżynier, uczący się od niego, Chris Nagle (pisaliśmy o nim TUTAJ). Martin w swoim założeniu starał się uniknąć zlania wszystkich instrumentów w jeden jazgot, dlatego każdy instrument, jak i wokal, nagrywany był osobno. Słychać to znakomicie choćby w She's Lost Control, gdzie wszystkie instrumenty tworzą osobną piękną melodię, a głos Iana Curtisa jest zniewalająco silny, ale jednocześnie wytłumiony w pogłosie. 


Hannett nadał każdemu instrumentowi na albumie jego niepowtarzalny charakter. Wiele zespołów chce brzmieć inaczej, niż wszystkie inne. Ale w przypadku Joy Division to Martin nadał instrumentom takie brzmienie, jakiego nie miał nikt wcześniej. I być może dlatego Hooky i Sumner nie lubią Unknown Pleasures, bo zespół brzmi na tej płycie inaczej niż na koncertach, gdzie brzmiał jak typowy zespól heavy metal czy punk. Sumner był zaszokowany kiedy usłyszał zmiksowany album, oczekiwał cięższego brzmienia i zdziwił się dodatkowymi efektami specjalnymi. Morley podkreśla, że nie oczekiwał po Hannettcie takiego dzieła, widział go zawsze palącego narkotyki, poza tym bardzo dziwnie się wypowiadał. Ale tak ja wielcy producenci Pink Floyd, the Beatles czy U2 Hannett stworzył arcydzieło. Pojawienie się Hannetta obaliło też mit, że dobry producent musi być z Londynu. Martin pojawił się znikąd dowodząc, że zupełnie nieznane źródło może wyłonić genialnego realizatora.              

Martin Hannett zmarł w 1991 roku,  trudno zatem stwierdzić, kiedy zauważył coś unikatowego w głosie Iana Curtisa, natomiast prawdopodobnym jest, że nie widziała tego reszta zespołu włącznie z nim samym. Hooky podkreśla, że nie było wtedy widać u Iana żadnych niepokojących zachowań. Jedynie denerwował się w studio podczas nagrań. Ale Martin znalazł na to sposób. Bardzo zbliżył się do Iana, chodzili razem do pubu na drinki a przez wytworzenie intymnej atmosfery doprowadził do tego, że Ian poczuł się w końcu wyluzowany. 

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie. 

środa, 11 maja 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz. 42: Connolly powiedział też, że Ian na pewno spróbuje ponownie popełnić samobójstwo

  

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 i 41).

19 rozdział książki nosi tytuł, który jest zaczerpnięty z tekstu piosenki Colony: A Cry for Help, A Hint of Anaesthesia.

Na początku przytoczony jest cytata Tony Wilsona, który wskazuje jak głupimi byli wszyscy wkoło Iana nie zauważając jego wołania o pomoc, między innymi właśnie w tekście Colony. Po zajściach w Bury Lindsay i Tony zabrali Iana do swojego domku w Charlesworth. Był milczący w samochodzie. 

W domku miał swój mały pokoik i łazienkę do dyspozycji. Tony zostawiał na całe dnie i popołudnia Lindsay i Iana samych, ponieważ miał do prowadzenia program w TV. Lindsay miała dużo czasu, bowiem porzuciła pracę nauczycielki. Wspomina siebie jako młodą dziewczynę, mało wiedzącą o rodzinie. Uważała, że Ian powinien odpocząć i znaleźć spokój od obu kobiet w swoim życiu. 

Ian zwykle siedział na podłodze z nogami pod stolikiem kawowym, na którym znajdowała się popielniczka. Dużo palił. Typowy poranek z Lindsay polegał na tym, że puszczała im płyty z odtwarzacza po drugiej stronie owego stolika. Zwykle  słuchali Iggy Popa (Passenger), Bowiego (Heroes), Velvet Underground, Lou Reeda, Briana Eno i Neila Younga, ponieważ oboje lubili tą muzykę. Ian cały czas był bardzo zamyślony.

Photo by Kevin Cummins.

Lindsay nie pamięta żeby Ian pomagał jej w zakupach, zostawał z odtwarzaczem i słuchał muzyki. Pewnego wieczoru kiedy Tony dłużej nie wracał do domu obejrzała jego dłoń i stwierdziła, że nie ma na niej linii samobójstwa. Jest za to linia sztuki. 

Pewnego wieczora zahipnotyzowała go. Miała w tym doświadczenie i zdziwiła się, że Ian tak łatwo wchodzi w trans. Podczas niego był nieobecny, nie spał ale też nie był świadomy (nasze transkrypcje i analiza wiarygodności zapisów hipnozy Curtisa są TUTAJ). 

Po wybudzeniu Curtis wspomniał koncert w Bury. Powiedział, że unosił się nad zespołem i widział jak grają bez niego. Miał uczucie że kiedyś tak będzie już na zawsze. Kolejnego dnia gdy poznał już Lindsay lepiej, zwierzył jej się, że nie ma ani żony, ani Annik i pozostał mu tylko zespół. Czuł się bezpiecznie w domu szefa wytwórni. Powiedział że zawsze czuł, że poza Deborah pozna jeszcze kogoś innego. Myślał o tym gdy jechał z Debbie na ślub. Wiedział, że słowa przysięgi małżeńskiej są nieprawdziwe, bo kiedyś pozna kogoś innego (dowodem na to może być tekst LWTUA, który Ian napisał zanim poznał Annik).

Pewnego wieczoru odwiedził ich Tony Connolly. Był to przyjaciel i partner ojca Tonyego Wilsona, który był homoseksualistą. Po śmierci matki Tonyego ta para mieszkała razem. Ojcem Tonyego był prawdopodobnie brat Connollyego. Prawdziwa miłość mamy Tonyego zginęła podczas II Wojny, a z ojcem Tonyego zamieszkała na zasadzie umowy. 

Ian gdy go zobaczył poczuł się zmieszany i poszedł po papierosy, na co Connolly miał powiedzieć, że jego zdaniem Ian jest w ciężkiej depresji. Connolly powiedział też, że Ian na pewno spróbuje ponownie popełnić samobójstwo. Lindsay w to nie wierzyła, uważała że Ian dobrze wraca do równowagi, je, śpi, jest uprzejmy i spokojny. Nie było symptomów. Lindsay traktowała Connollyego jak psychicznego, choć pamiętała, jak z jej matką śmiały się, go ten powiedział że matka jest śmiertelnie chora. I tak się stało, po trzech miesiącach umarła... 

Później okazało się, że w sprawie Iana też miał rację...

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 27 października 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.9: Ian poważnie zastanawiał się, czy nie odwołać ślubu z Debbie

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednie fragmenty omówiliśmy wcześniej 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 i 8). Kolejna przyjaźń jaka wtedy się zawiązała dotyczyła Vini Reilly. 

Ten miał w tamtym czasie innego przyjaciela, który pracował w służbie cywilnej i znał Iana, nazywał się Eugene Ryan i to on powiedział Ianowi o Vinim. Poznali się w sklepie muzycznym Reno's. Obaj stali się swoistego rodzaju bohaterami dla Eugene, który był ogromnym fanem muzyki. Uważał Viniego za wielkiego gitarzystę a Iana za wielkiego wokalistę. 

W kwietniu 1974 roku Ian zaręczył się z Debbie, choć rodzina Curtisów była przeciwna jego ślubowi, uważali ze jest za młody. Impreza była alkoholowa, Kevin i Doreen nie pili alkoholu wcale, rodzina Debbie tak. 

Ian powiedział Lindsay Reade krótko przed śmiercią, że miał przed ślubem z Debbie wizję, popełniania błędu bo w jego życiu kiedyś pojawi się inna kobieta. Poważnie zastanawiał się, czy nie odwołać ślubu, mimo tego, że wszystko już było przygotowane. Zarówno Lindsay jak i Carole twierdzą, że Ian miał często jakieś wizje. Powtarzał też, że umrze młodo, jak np. Jimi Hendrix (ten zmarł w wieku 28 lat).

Ślub miał miejsce w St Thomas Church w Henbury, w słoneczny dzień 23 sierpnia 1975. Ian miał 19 lat, Debbie 18. Wieczór kawalerski Ian spędził w towarzystwie starego przyjaciela ze szkoły - Kevina Briggsa. Ślub był typowy jak na połowę lat 70-tych, z charakterystyczną modą wtedy panującą. Impreza miała miejsce w Bull's Head w centrum Macclesfield. Jedną z potraw był coq-au-vin (francuska potrawa z kurczaka w winie) której rodzina Debbie nie znała. Jak o każdym tak i o tym ślubie napisała prasa regionalna. 

Miesiąc miodowy mieli spędzić w Paryżu. Mimo wątpliwości i młodego wieku byli bardzo zakochani. Ian cały czas miał nadzieję osiągnąć coś w muzyce. 

Po zakończeniu podróży poślubnej zamieszkali u rodziców Doreen na Stamford Street w Old Trafford. Żyli tutaj klika miesięcy zanim znaleźli swój kąt w Chadderton. Dziadek Iana miał ogromne poczucie humoru, ale Debbie była bardzo stateczna i pruderyjna i nie rozumiała jego żartów. 

Po pobycie w Old Trafford przeprowadzili się do Chadderton, a rodzina pomogła im w odnowieniu domu oferując datki. Dom odnowili sobie na bardzo nowoczesną modłę. Oboje pracowali w tym samym miejscu, (Sunley House), choć w różnych oddziałach. Dom jednak, jak i okolica nie spodobała im się, zwłaszcza kaskada ciemnych uliczek miasteczka. Dlatego nie zostali tam na długo. Słuchali wtedy dużo muzyki i żyli życiem młodych małżonków. Ian ciągle marzył o tym by zostać muzykiem.


Tak kończy się trzeci rozdział książki. Wkrótce wracamy z nowym.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.               

środa, 24 sierpnia 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz. 48: Control vs. 24 Hour Party People

  

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46 i 47).

Kolejne dwa rozdziały książki to Postscript pt. Dzień Iana Curtisa 18.05.2005 roku, czyli opis skromnych obchodów 25 rocznicy śmierci wokalisty Joy Division. Pojawiają się w nim autorzy i bohaterzy książki, tak więc mama, siostra i ciocia wokalisty, pojawia się też masa fanów, koczujących na cmentarzu w Macclesfield, co jednak nie wzbudziło niesmaku matki Iana Curtisa. Wręcz przeciwnie, była wdzięczna za pamięć fanów o jej synu. 

Cytowane są wpisy z księgi pamiątkowej cmentarza, opisana masa fanów szukających grobu, jak i tłoczących się w pobliżu domu wokalisty. W zasadzie uwagę zwraca bardzo skromny sposób obchodów, publiczne odtworzenie wideo Atmosphere i LWTUA. Tak jest zresztą od dawna, a ostanie zamalowanie muralu z Curtisem tylko utwierdza nas w poglądzie, że włodarze Manchesteru niezbyt zdają sobie sprawę jak wpływowym zespołem byli Joy Division. A może to jest nieubłagalny znak upływającego czasu, skoro dziś wielu młodych ludzi nie wie kim byli the Beatles?



Kolejny rozdział dopisany został po roku 2009 i nosi tytuł Ikona która jest większa niż długość jej życia. Napisany został przez obu autorów książki i zawiera ciekawe, mało znane fakty dotyczące rozwoju legendy Joy Division. 

Najpierw Mick Middles omawia film Control, w zasadzie nie zostawiając na nim suchej nitki. Wyśmiewane są wręcz niektóre fragmenty,  jak choćby podpisywanie kontraktu przez Wilsona własną krwią. Do tego filmu odnosi się w dalszej części Lindsay Reade. Też ma o nim bardzo krytyczne zdanie, uważa że nawet sceny live mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Lindsay z kolei ma bardziej pozytywny stosunek do 24 Hour Party People (warto zobaczyć TUTAJ), z tym że tutaj potępia sceny z nią związane a dotyczące seksu.


Pada ciekawe porównanie obu filmów, o ile 24 Hour Party People ma być  filmem w którym użyto fikcji celem pokazania prawdy, o tyle Control w wielu miejscach pokazuje prawdę w sposób fikcyjny. Postaci pokazane w Control niewiele mają wspólnego z tym kim na prawdę były, jak choćby Rob Gretton, zwykle milczący intelektualista w filmie pokazany jest jak chłopek roztropek. Pada stwierdzenie, że Control został zrobiony pod publiczkę  żeby się sprzedawał.

Najciekawszy jednak wątek podjęty w ostatnim rozdziale dotyczy planów realizacji kolejnego filmu o Ianie Curtisie. Idea powstała jeszcze przed Control, młoda reżyser Amy Hobby i pisarz Michael Stock mieli bazować na książce Deborah Curtis. Odbyli nawet spotkanie z nią i jej partnerem, oraz z Tony Wilsonem. W 2000 roku Stock zaczął pisać scenariusz. Niestety doszło do serii konfliktów osobistych i perypetii, sam pomysł mocno ewoluował, nawet pojawiła się przymiarka do ekranizacji Torn Apart. Rolę Iana miał zagrać Jamie Bell.

Finalnie jednak do realizacji żadnego z zamierzonych dzieł nie doszło.

Nie omówimy kolejnego rozdziału książki, w którym przedstawiono losy jej bohaterów po latach, bo książka ma już swój wiek. Zatem na tym kończymy.    

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.      

środa, 2 lutego 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.29: Był przygotowany scenariusz innego niż Control filmu o Annik Honore i Ianie Curtisie

 

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27 i 28).

Rozdział 12 ma tytuł zaczerpnięty z LWTUA - Taking Difefrent Roads i zaczyna się cytatem z wypowiedzi Annik Honnore, o tym jak wielkie i niespodziewane uczucie połączyło ją z Ianem Curtisem. Było to uczucie silne i pragnęli się nawzajem w swoim życiu. 

Jej związek z Ianem nie stał się sprawą publiczną, i kiedy Lindsay Reade zaczęła przygotowywać książkę o Ianie obawiała się, że Annik nie zechce udzielić wywiadu. Ta w korespondencji do autorki książki wyraziła swoje zaniepokojenie faktem, że wszyscy zaufali wersji prawdy podawanej przez Debbie i że wynika z tego, iż jest kilka wersji prawdy, do czego już przywykła.


Określiła swój związek z Ianem jako platoniczny, czysty. Ian nie wspominał o Debbie, za to bardzo ciepło wyrażał się o swoim dziecku. 

Lindsay czuła, że Annik chce powiedzieć więcej. W tym samym czasie przekazała listy Iana do Annik scenarzyście Michaelowi Stockowi a ten przygotował scenariusz filmu. Jednak nie był on do końca akceptowalny bo scenarzysta był słabo zapoznany z historią relacji Anik z Curtisem. W tym samym czasie pojawiła się propozycja scenariusza filmu Control. Producent tego filmu - Tod Eckhert napisał do Marka Reedera, że chce skontaktować się z Annik i prosi o pomoc. Była to okazja, żeby Honore przedstawiła swoją wersję wydarzeń i inny obraz od tego, który jawi się w książce Deborah. Annik nie rozumiała dlaczego ktoś chce nagrać film o życiu Iana, jego życie było jej zdaniem jego prywatną sprawą, i na pewno nie było filmem. Po przeczytaniu scenariusza odmówiła współpracy, wyrażając nadzieję, że jej nazwisko nigdzie się nie pojawi. Reeder skomentował to przytaczając fakty i twierdząc, że Annik zawsze była pewna, iż małżeństwo Iana się skończyło, nigdy nie chciała niczego burzyć, niszczyć. Że jest osobą bardzo wrażliwą.


Annik Honore urodziła się 12.10.1957 roku w południowej Belgii. W młodości wiele czasu spędzała w przydomowym lesie z psem. Bardzo dobrze uczyła się zwłaszcza języków, więc poszła do college'u językowego. 

W wielu 20 lat przeprowadziła się z przyjacielem do Brukseli gdzie na początku kilka miesięcy pracowała w biurze, czego nie lubiła. Słuchała dużo muzyki, jej gust był zgodny z artystami polecanymi przez NME. Odwiedzała europejskie stolice gdzie chodziła na koncerty miedzy innymi Siouxsie, the Clash, Iggy Popa, Generation X, Bowiego. Wtedy też zaangażowała się w wydawanie fanzinu En Attendant (opisaliśmy jego historię TUTAJ). 

Ponieważ żaden z innych zespołów które lubiła nie występował w Brukseli, postanowiła wrócić do UK. Wróciła tam do Londynu, gdzie podszkoliła język. W tamtym czasie wynajmowała pokój i postanowiła, że kiedy po wakacjach zwolni się większy (z łazienką) ona go wynajmie. Tam właśnie zamieszkała i tam odwiedził ją raz czy dwa Ian. Nie miała pracy, myślała o sprzedawaniu spodni jeansowych na stoisku targowym, ale kobieta od której wynajęła pokój znała kogoś w ambasadzie belgijskiej. Tam potrzebowali osoby biegle władającej francuskim, duńskim i angielskim. Zdała testy i została zatrudniona we wrześniu 1979 roku mając 21 lat.

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.            

środa, 27 kwietnia 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz. 41: Po pierwszej próbie samobójczej

 

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39 i 40).

Po pierwszej próbie samobójczej znajomi z Factory pojechali wraz z Deborah odwiedzić Iana w szpitalu. W drodze słuchali z kasety Closer, jednogłośnie uznając ten album za największe dzieło Factory.  

Lindsay wspomina, że bardzo źle czuła się z faktem, że wokalista śpiewający  tak doskonale jest w takim złym stanie. Natalie zaopiekowała się Lindsay Reade, która przekazała Ianowi kartkę pocztową z życzeniami powrotu do zdrowia. 


Ian wydawał się być mocno zakłopotany zaistniałą sytuacją. Próba samobójcza miała miejsce po koncercie 6.04., odwiedziny 7.04 a następnego dnia miał odbyć się koncert w Burry. O incydencie, który miał tam miejsce pisaliśmy już wiele razy (TUTAJ).


Alan Hempsall z Crispy Ambulance został poproszony telefonicznie przez Bernarda Sumnera o to, żeby zastąpił Curtisa. W zasadzie nie do końca było wiadomo, czy Curtis wystąpi. Hempsall nauczył się tekstów Digital i nowej, niedawno zagranej u Peela piosenki LWTUA. Był fanem Joy Division, dlatego czuł się dziwnie w tej sytuacji, miał świadomość uczestnictwa w nadzwyczajnym dla niego wydarzeniu. 

Ian w końcu pojawił się za kulisami, przywieźli go Rob i Tony ze szpitala. Tym bardziej Hempsall czuł się zakłopotany. Ian postanowił zaśpiewać. Sprawa z występem była dodatkowo skomplikowana, bo cześć ludzi nie dostało biletów a Rob, siła napędowa całego wydarzenia, postanowił ich wpuścić za darmo. Najpierw zagrali Minny Pops - regularny 40 minutowy koncert. Po nich wyszli Section 25 i zagrali tylko 20 minut. 

Dołączyli do nich Joy Division z Hempsallem by zagrać wspomniane powyżej dwa utwory. Po czym wystąpił w dwóch piosenkach Curtis, by na końcu znowu zastąpił go Hempsall na jam w utworze Velvet Underground pt. Sister Ray.


Publika chciała Curtisa, więc wyraziła swoje niezadowolenie. Ktoś rzucił butelką od piwa w ogromny kryształowy klosz i zaczęła się regularna bitwa z udziałem Hookyego i  Roba. Tony odnalazł podczas niej Iana, którego ta sytuacja załamała. Był zdaniem Wilsona człowiekiem, który nie chciał nikogo zawieść. Zdaniem Tonyego, Curtis na tym koncercie odczuł jak bardzo jest popularny, ale jednocześnie czuł, że w zasadzie dzisiaj zawiódł nawet swoich fanów.

Wilson przypomniał mu ogromną awanturę podczas koncertu Lou Reeda w Manchesterze i tym sposobem udało mu się uspokoić Iana.


C.D.N.

niedziela, 21 listopada 2021

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz.15: Ian był tego wieczoru agresywny i niemiły

 

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9. 10, 11, 12, 13 i 14).

W tamtym czasie coraz większego znaczenia w Manchesterze nabierał klub Rafters (warto zobaczyć TUTAJ). Zwłaszcza że pojawiał się w nim znany prezenter telewizyjny Tony Wilson z żoną Lindsay Reade. Wtedy DJem w tym klubie był Rob Gretton który pojawiał się w kręgu wytwórni Rabid Records i prowadził też fanzin poświęcony Slaughter and the Dogs. 

Na początku 1978 roku Ian Curtis i Terry Mason byli sfrustrowani brakiem zainteresowania Joy Division. Popularni byli the Fall i oni grali koncerty a JD nie, dodatkowo przyklejono im łatkę nazistów. Nawet nowo powstała organizacja antynazistowska, która organizowała koncerty przeciw nazizmowi nie chciała rozmawiać z JD kiedy Terry zaproponował że wystąpią. 

Zespół tym bardziej był zdołowany, bowiem zarówno the Drones jak i the Buzzcocks mieli już za sobą debiuty płytowe. Postanowili wydać An Ideal for Living, jednak mieli z tym problemy. Nie znali się na dystrybucji, czekali na projekt okładki - miał go zrobić Bernard pracujący wówczas jako rysownik w Cosgrove Hall. Próbowali dystrybucji przez lokalne wytwórnie, nawet Terry udał się na rozmowę do Virgin. Oni jako jedyni sprzedawali wtedy muzykę punkową. Sytuacja pogorszyła się przez rysunki na okładce ich minialbumu (warto zobaczyć TUTAJ). 


14.03.1979 zespół zagrał pierwszy koncert w Bowden Vale Youth Club w Altrincham z kilkoma innymi kapelami, dla których nie było miejsca w klubach centrum. Ian i Terry zaprosili kilku dziennikarzy żeby zwiększyć zainteresowanie.


Następnie zespół wziął udział w zawodach zorganizowanych przez dwie wytwórnie z Londynu, które jeździły po UK i organizowały konkurs młodych talentów. Wszystko odbyło się w Rafters a JD byli spychani na coraz późniejszą godzinę. Wtedy w konkursie brali też udział the Negatives. Był to zespół bez wokalisty, a wśród muzyków byli Morley, Savage i Cummins. Nie mieli wokalisty - na każdym koncercie śpiewał ktoś inny a oni traktowali to wszystko jako rodzaj happeningu, czy żartu. W przeciwieństwie do JD, którzy traktowali swoje muzykowanie niezwykle poważnie. Wtedy podczas ich występu zafascynował się nimi Rob Gretton. Postanowił zostać ich menadżerem.


Tego wieczoru doszło do incydentu między Ianem Curtisem a Tony Wilsonem. Incydent ten został pokazany w filmach o Joy Division, zarówno w Control jak i 24 Hour Party People. Przy czym do rzeczywistości bardziej zbliżona jest scena pokazana w drugim z wymienionych filmów. 

Zespół grał w bilard kiedy podszedł do stołu Tony Wilson. Został agresywnie zaczepiony przez Iana, który wyzwał go i miał pretensje o to, że Tony nie zaprosił ich jeszcze do swojego programu w Granada TV.
 

Tony nie zareagował na zaczepkę, pomyślał tylko że Joy Division są następni w kolejce. Terry wspomina, że Ian był tego wieczoru agresywny i niemiły. Cały czas pili Carlsberg Special więc byli pijani. 

Tak kończy się piąty rozdział książki. Kolejny omówimy już niedługo, dlatego czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.