Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Bury, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Bury, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2024

Skąd wzięła się nazwa Factory Records, legendarnej wytwórni w której nagrywali Joy Division? Alternatywna koncepcja

 

Wczorajszy post o Andy Warholu zainspirował do pewnej ważnej refleksji, pokazującej jak wiele jeszcze obszarów związanych z Factory Records jest mało poznanych. Przypomina się słynna anegdota o legendarnym polskim aktorze Janie Himilsbachu. Kiedy jeden z dziennikarzy zapytał go, dlaczego te same historie opowiadane w różnych wywiadach mają różniące się wersje, genialny aktor miał odpowiedzieć, że gdyby powtarzał to samo, to by było nudno. 

Stąd już tylko o krok do słynnej maksymy Tony'ego Wilsona, obok Alana Erasmusa i Petera Saville'a jednego z trzech założycieli Factory Records. Kiedy pisaliśmy w poprzednim tekście (TUTAJ) o faktach z okolic Factory i Joy Division, które wciąż pozostają niewyjaśnione, podaliśmy genezę tej maksymy: W końcu zapewne nigdy nie dowiemy się prawdy o tym, dlaczego Factory tworzyli obraz Joy Division jako smutnych, ponurych wręcz intelektualistów. Czarno - białe zdjęcia (prawdą jest że kolorowe klisze były wtedy bardzo drogie), i jeden z wywiadów Kevina Cumminsa, w którym powiedział, że specjalnie fotografował członków zespołu z ponurymi minami. Tony Wilson, zapożyczając maksymę z jednego z westernów i przerabiając ją na własną modę powiedział, że jeśli masz do wyboru drukować prawdę, czy legendę, drukuj legendę. Wydaje się, że jedynie Vini Reilly z Durutti Column był na tyle odważny, żeby w piosence Missing Boy przemycić coś, o czym oficjalnie się nie mówi.

Tak więc wielokrotnie przyłapywaliśmy Tony'ego Wilsona na drukowaniu legendy. Przypomnijmy tylko, że film 24 Hour Party People (oparty na książce Tony'ego, która jest jednocześnie scenariuszem filmu) zawiera wiele scen zwyczajnie zmyślonych (pisaliśmy o tym choćby TUTAJ i TUTAJ). Do czego zmierzamy?

Otóż oficjalnym przekazem, który można spotkać  w niemalże każdej książce o Factory Records, na temat genezy nazwy wytwórni jest, że powstała ona, kiedy trzej założyciele fotografowali się na tle opuszczonej fabryki w Manchesterze. Zresztą chwila ta została uwieczniona na legendarnej fotografii Kevina Cumminsa:

Tony wielokrotnie powtarzał, że wtedy (lub w okolicach tego wydarzenia) Alan Erasmus miał powiedzieć pamiętne słowa: Factory closed, Factory open. Stąd miała wziąć się nazwa legendarnej wytwórni.

My jednak mamy inne zdanie i wiąże się ono właśnie z postacią Andy Warhola. 

Kiedy studiuje się muzyczne fascynacje Tony Wilsona w okresie tworzenia Factory Records, to wiele razy pojawiają się w nich postaci Lou Reeda i Velvet Underground. Tony pocieszał załamanego po nieudanym koncercie Iana Curtisa, który miał rzekomo płakać w barze w Bury nad sceną, że Lou Reed miał bardzo nieudany koncert w Manchesterze (na którym Curtis był) bo był masakrycznie pijany, i mimo tego nic się nie stało, a publika była zachwycona (pisaliśmy o tym TUTAJ). Mało tego, kiedy Tony siedział z Peterem Savillem i słuchali na żywo A Certain Ratio, ten pierwszy miał wyrazić swój entuzjazm i wykrzyknąć: mamy wreszcie swoich Velvets. Joy Division coverowali Sister Ray z repertuaru Velvet Underground, a ostatni zarejestrowany na żywo, koncertowy utwór z udziałem Curtisa kończy się słowami, że mają nadzieję iż Lou Reed byłby zadowolony z ich wersji...

Fakty te pokazują wielką fascynację ludzi z okolic Factory zespołem Velvet Underground, a stąd przecież krok do Warhola. To on umożliwił im nagranie słynnej płyty z bananem na okładce (której był autorem) i mimowolnie zapisał się w historii muzyki. Mimo tego, że się kompletnie na niej nie znał, towarzyszył zespołowi podczas nagrań pomrukując i kiwając głową, dając zespołowi pełną swobodę. 

I tutaj docieramy do sedna sprawy.

Bowiem to nikt inny jak Andy Warhol  stworzył w Nowym Jorku centrum artystyczne, działające w latach 1963 - 1987. A centrum to nazywało się The Factory. 

Poświęcimy jego działalności osobny tekst, wyrażając przy tym refleksję, że słowa Tony'ego Wilsona powinny być brane przez grube sito. Przypomnijmy nasz tekst o zmianie okładki singla LWTUA po śmierci Iana i wątpliwości co do zaakceptowania przez niego okładki Closer (TUTAJ). Przypomnijmy słowa Petera Hooka, że nigdy nie poznacie prawdy o Joy Division. Finalnie, przypomnijmy dialog z Twittera między jednym ze świadków tamtych czasów z okolic wytwórni (pomijamy nazwisko z powodów ostrożności procesowej) a internautą, który zadał mu wprost pytanie: czy Factory Records oczekiwało śmierci Curtisa, żeby robić na niej pieniądze?

Puzzle układają się, a Vinni ma coraz więcej racji...


Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                  

niedziela, 4 lutego 2024

Pochodzenie gatunku shoegaze, czy trzeba go wydzielać z gotyku?

Dziś chcemy zaprezentować film z kanału You Tube Stainled Glass Stories. Film przedstawia genezę gatunku shoegaze, analizując muzykę z wielu krajów. Finalnie cała analiza skupia się na 12 albumach po jednej piosence z każdego z okresu 1964 - 1988. Film zdaje się nie tyle opisywać gwiazdy gatunku, ile pokazać artystów mających na nie wpływ.


Jako pierwszy wymieniony jest utwór Be My Baby zespołu Veronica and The Ronnetes z 1964 roku. Zdaniem autorów filmu, piosenka zmieniła oblicze muzyki pop na wiele lat, a zaangażowany w jej nagranie był słynny Phil Spector (pisaliśmy o nim niedawno TUTAJ). Drugim jest album zespołu the Byrds Fifth Dimension z 1966 roku.


Album wpłynął na twórczość klasyków gatunku shoegaze jak My Bloody Valentine, Slowdive czy Wire. Wspomniany album był przejściem od piosenek typu folk w stylu Dylana do psychodeli. Wspomniano kultowy utwór Eight Miles High który jest niewątpliwie najlepszą piosenką na albumie, jak i w dorobku the Byrds. Wspomniano o inspiracji Ravi Shankarem i jego sitarem. W tym miejscu powinna pojawić się wzmianka o the Beatles. Oba zespoły przyjaźniły się, sitar to wynalazek Harrisona, a cała psychodela tego czasu wzięła się od wspólnego zażywania narkotyków. Kolejna pozycja to piosenka Heroin zespołu the Velvet Underground i Nico z 1967 roku. Wspomniano o roli zespołu w muzyce, a ich twórczość określono jako prowokacyjną. Wspomniano ich wpływ na twórczość Bowiego i Joy Division. Natomiast piosenkę Sunday Morning wskazano jako pierwszy utwór gatunku Dream Pop. Zdajemy sobie sprawę, że dość trudno jest powiedzieć, że od tego miejsca coś w muzyce się zaczyna, Pragniemy jednak przypomnieć, że był taki zespół, który potrafił nieco wcześniej nagrać taką piosenkę, której trudno dream popem nie nazwać...

 

Mało tego w 1966, przed debiutem the Velvet Underground nagrali coś takiego:


Następny utwór to piosenka All I Wanna Do zespołu the Beach Boys z 1970 roku. To też jedna z pierwszych piosenek dream pop, pełna efektów. Kolejny jest Shadowplay zespołu Joy Division z 1979 roku. Wspomniano o tym, że debiut zespołu nie był dobrze odebrany, jak i o roli realizacji dźwięku, choć nie wymieniono nazwiska Hannetta. Postpunk miał ogromny wpływ na takie zespoły jak KVB czy A Place To Bury Strangers. Zabawnym jest fakt, że w filmie jako Joy Division pokazano aktorów z filmu Antona Corbijna Control (6:43).

Przeskakujemy do roku 1982 i piosenki Cascades zespołu Siouxsie and the Banshees. Artystka miała wpływ na twórczość Sisters of Mercy, czy Cocteau Twins. No i nazwa jednej z ich piosenek Slowdive - od której to swoją nazwę wziął legendarny zespół shoegaze.


Kolejny utwór zaprezentowany w filmie to the Figurehead zespołu the Cure z albumu Pornography z 1982 roku (album był opisany przez nas TUTAJ). Podkreślono, że zespół wydzielił się z gotyku a wspomniany album jest bardzo psychodeliczny. Wiele zespołów shoegaze jak My Bloody Valentine czy Slowdive są fanami the Cure. Z kolei Smiths w jednym z wywiadów wspomina, że przed swoim ślubem słuchał Cocteau Twins. Pink Turns Blue zespołu Husker Du z albumu Zen Arcade (z 1984 roku) to kolejna piosenka. Zespół znany był z ostrej punkowej retoryki, ale nie na tej płycie. Artyści są omawiani jako inspiracja kilku gwiazd shoegaze. Nie mogło zabraknąć Pandory zespołu Cocteau Twins z 1984 roku. Autorzy nie zgadzają się z krytycznymi analizami Treasure, który stanowi piękne przejście od post punk do eterycznej muzyki zespołu (tak na prawdę po Garlands cały czas przesuwali się w stronę dream pop). Kolejnym zespołem jest The Jesus And Merry Chain i utwór Just Like Honey z albumu Psychocandy. Zdaniem autorów ten album to pierwszy album z muzyką shoegaze. Podkreślono, że artyści byli pod wpływem wspomnianych powyżej Velvet Underground i the Ramones. Silesia i A Primary Industry to kolejny omawiany artysta (1986). Zdaniem autorów filmu album Ultramarine, który jest jedynym w karierze zespołu, zasługuje na szczególną uwagę. To bardzo eksperymentalna płyta, również uważana za jedną z pierwszych w gatunku shoegaze. To tak jakby Robin Guthrie nagrał album industrialny.

Przechodzimy do roku 1987 i albumu Little Fury Things zespołu Dinosaur Jr. Artyści inspirowali się albumami z początku lat 90 - tych zespołów Slowdive, My Bloody Valentine i Ride - nazwanymi wielką trójką shoegaze. Pora na zespół Sonic Youth i piosenkę Teen Age Riot z albumu Daydream Nation z 1988 roku. Podkreślono wpływy na ich muzykę the Cure i Cocteau Twins. W roku 1986 A.R. Kane nagrał utwór When You're Sad i ten kończy zestawienie.

Autorzy w miły sposób dziękują za obejrzenie i zachęcają do dodawania przez publikę innych płyt. 

Film zapewne jest ciekawy, choć naszym zdaniem można go uzupełnić. Zacznijmy od tego, że nie podano w nim definicji gatunku. Jak wiemy nazwa wzięła się od specyficznego sposobu zachowania się artystów patrzących podczas koncertów w podłogę. Muzyka shoegaze w naszej opinii mocno wyrasta z gotyku, przeplatając się nie tylko z nim, ale i z dreampop, co film z pewnością uchwycił. Natomiast kilka rzeczy jest dość dyskusyjnych. Czy trzeba wydzielać shoegaze jako osobny gatunek? 

 
Przecież to wszystko z powodzeniem można wrzucić do worka z nazwą gotyk. Przykładem na to jak niepotrzebna to definicja niech będzie uważany za klasykę gatunku Slowdive, kiedy się go pierwszy raz usłyszy ma się wrażenie, że słucha się nieznanych nagrań Cocteau Twins, a ci z kolei zdefiniowani są jako dream pop. Za to inni wrzucają go do worka z gotykiem... Naszym zdaniem wszystko co nostalgiczne i smutne ma jakieś połączenia z gotykiem, i niech  tak zostanie. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.   

środa, 3 stycznia 2024

Streszczenie książki Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records cz.27. Samobójstwo Iana Curtisa

 


Książka Micka Middlesa pt. From Joy Division to New Order. The True story of Anthony H. Wilson and Factory Records, wydana została przez wydawnictwo Virgin Books w roku 1996. W moim posiadaniu jest wznowienie z roku 2002.
 
Streszczenie pierwszego rozdziału pojawiło się TUTAJ, drugiego TUTAJ, fragment trzeciego TUTAJ, kolejny TUTAJ a ostatni fragment rozdziału trzeciego pt. The Wythenshave Connection (TUTAJ). Streszczenie rozdziału czwartego pt. From Safety To Where? o dzieciństwie i młodości członków grupy opisaliśmy TUTAJ. Kolejny post TUTAJ dotyczył debiutów the Dammned i the Clash, oraz rozmowy miedzy Ianem Curtisem a Pete Shelly z Buzzcocks. Następny omawiany fragment opisywał scenę punk miasta, na której wyłaniało się wiele ciekawych zespołów w tym Stiff Kittens - jeden z pierwszych zespołów Iana Curtisa,  i alternatywne nazwy, które wtedy muzycy rozważali (TUTAJ). Później opisywaliśmy historię pierwszego koncertu Warsaw (warto zobaczyć TUTAJ), oraz klubu Electric Circus (TUTAJ). Fragment dotyczący mało znanych faktów z życia Roba Grettona, ale i kilka ciekawostek ze świata sceny punk Manchesteru opisaliśmy (TUTAJ). Ostatnia noc w Electric Circus i skandal na koncercie Warsaw jak i wizyty Iana Curtisa w RCA opisaliśmy TUTAJ. Nagrywanie przez Joy Division albumu dla RCA opisaliśmy TUTAJ. TUTAJ natomiast przedstawiliśmy historię pozyskania przez zespół Roba Grettona na pozycję menadżera. Pierwszy wywiad krajowy zespołu opisaliśmy TUTAJ, a początki Factory TUTAJ. Z kolei TUTAJ zajęliśmy się mitem związanym z nazwą wytwórni, a TUTAJ opisaliśmy prawdziwą inspirację okładki A Factory Sampler, a TUTAJ przedstawiliśmy zarys historyczny jej powstania. W kolejnym wpisie (TUTAJ) podaliśmy mało znane fakty dotyczące Martina Hannetta. W tym wpisie (LINK), przedstawiliśmy mało znane fakty dotyczące początków powstawania Unknown Pleasures, a TUTAJ pierwsze wrażenie autora po zobaczeniu okładki Unknown Pleasures. TUTAJ opisaliśmy niepowodzenia związane z wydaniem Transmission. TUTAJ opisaliśmy pierwszy koncert Joy Division w Londynie i atak epilepsji Iana Curtisa, a TUTAJ trasy zespołu. Ekscesy na trasie z Buzzcocks opisaliśmy TUTAJ.
Kolejny rozdział książki nosi tytuł Love Will... i zaczyna się od 4.04.1980. Zespół grał wtedy jako support the Stranglers w Raibow Theatre w Londynie. Było to najbardziej emocjonalne wystąpienie Curtisa w karierze. Dostał wtedy ataku epilepsji na oczach publiczności i przewrócił się na perkusje Morrisa. Znieśli go ze sceny, a dwie godziny później miał kolejny koncert w Moonlight Club w West Hampstead. Ten był kompletnym odwróceniem koncertu w Londynie - był nadzwyczajnie spokojny. 
 
3 dni później Curtis miał próbę samobójczą - przedawkował barbiturany (warto dodać, że jedna z wersji głosi, że sam poleciał zadzwonić po pogotowie, bał się bowiem, że jego mózg zostanie uszkodzony, a on stanie się przysłowiową roślinką) - była to próba samobójcza, ze szpitala odebrali go Sumner i Hook (jest to sprzeczne z relacjami innych biografów - najbardziej znana wersja mówi, że odebrał go Tony Wilson i zawiózł do Bury).
 
8.04.1980 miał miejsce incydent w Bury, który opisywaliśmy wielokrotnie. Opis tego incydentu w książce Middlesa nie wnosi żadnej nowej wiedzy, poza przytoczeniem wypowiedzi Morrisa, który bardzo bał, się czy Ian sobie poradzi z występem i czy znowu nie dostanie ataku epilepsji.
 
 
Następnie autor opisuje swoje spotkanie w barze z Robem Grettonem, kiedy ten przyniósł mu dwa egzemplarze Sordide Sentimental (warto zobaczyć TUTAJ). Miał wtedy powiedzieć, że to esencja twórczości Joy Division, i kiedy słucha tych piosenek, to płacze. Być może wynika to z faktu, że zna Iana i dokładnie wie skąd płyną jego słowa. To najpiękniejsze piosenki jakie zrealizowano w historii muzyki, a Gretton powiedział że chciałby, żeby zagrały na jego ślubie. Kiedy 17.05. bawili się na jego ślubie powiedział Middlesowi o wylocie do USA. Kilka godzin później Curtis powiesił się w swoim domu, na gramofonie grał Idiot Popa. 
 
Krótko po przedawkowaniu dzwonił do Viniego, był bezradny, mówił, że liczba tabletek jakie mu zapisują jest coraz większa i nie wie co ma z tym zrobić.
 
 
Zdaniem Middlesa samobójstwo Curtisa było raczej samobójstwem osobistym, a nie samobójstwem gwiazdy rocka. Między nim a jego rodziną rosły nieporozumienia, Deborah opisała swoją frustrację w książce, on coraz mniej pełnił rolę ojca. Dodatkowo 16.10.1979 roku w Plan K spotkał Annik. Przytoczone są wspomnienia Jona Savage'a z jego rozmowy z Alanem Erasmusem. Ten wspomniał mu, że sytuacja osobista Iana jest niewesoła, ale Savage zlekceważył jego opinię. Widział kilka dni wcześniej Joy Division na próbie i zarówno Ian, jak i reszta zespołu, wydawała się maksymalni zadowolona, nie było widać żadnego napięcia.           
 
C.D.N. 
 
Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.    

poniedziałek, 24 lipca 2023

Isolations News 253: New Dawn Fades i pamiątki po Joy Division, Vini Reilly z Durutti Column - wywiad, The Dark Side of the Moon Redux, nowy Alice Cooper, Tony Bennett i Josephine Chaplin - RIP, inspiracje Dogstar, zegar na teściową, gobeliny Gideona, dziurawy Rosjanin i rozwód z duchem

Ze względu na nową inscenizację  sztuki o Joy Division: New Dawn Fades zostaną pokazane oryginalne pamiątki muzyczne i promocyjne grupy. Wystawa zostanie zorganizowana zarówno w Bury, jak i w Manchesterze. Współproducent sztuki, Nigel Carr, wynegocjował tę ekspozycję z Chrisem Hewittem, który jest właścicielem Vintage Audio i ma fantastyczną kolekcję sprzętu audio związanego z zespołem. Jednym z prezentowanych przedmiotów będzie na przykład jeden z pierwszych plakatów zespołu autorstwa menadżera zespołu, Roba Grettona. Plakat odnosi się do koncertu, który zagrali w Altrincham (LINK).


Przyjaźnił się z Ianem Curtisem - Vini Reilly w sierpniu skończy siedemdziesiąt lat. Z tej okazji udzielił wywiadu, pierwszego od dekady. Co słychać u niego? Żyje jak pustelnik, rzadko wychodząc z domu. W 2010 roku miał pierwszy z trzech udarów. Jego ograniczona mobilność ma wpływ na jego możliwość gry na gitarze i w związku z tym na występy. Choroby sprawiły, że zbankrutował i stracił mieszkanie. Były też okresy ciężkich niedyspozycji psychicznych. Ale teraz jest już dobrze. Muzykiem opiekuje się przyjaciel z zespołu Durutti Column, Bruce Mitchel. 

I choć muzyk wrócił do sprawności, twierdzi, że nie będzie już nigdy występował 60 lat gry na scenie według niego w zupełności wystarczy - powiedział. Choć cały czas ćwiczy i nawet podobno coś nagrywa... W jakiej jest kondycji pokazuje filmik sprzed dwóch lat (powyżej) (LINK).  


Podobny staż sceniczny ma Roger Waters, który ogłasza ponowne wydanie solowego albumu The Dark Side of the Moon Redux. Żaden z byłych członków Pink Floyd nie pojawił się na tym odświeżonym albumie. Wiodący singiel płyty Money został ponownie zinterpretowany przez Watersa, który przekształcił tę elektryzującą piosenkę w utwór akustyczny. Do nagrania utworów wykorzystano zespół studyjny, w skład którego weszli Seyffert, Joey Waronker, Jonathan Wilson, Johnny Shepherd i Jon Carin.


Za to wiele dłużej na scenie obecny był Tony Bennett, piosenkarz który spędził na niej osiem dekad,  a jego ostatni album nagrany w wieku 85 lat był nr 1 w USA, zmarł w piątek rano w Nowym Jorku. Miał 96 lat. W 2016 roku zdiagnozowano u niego chorobę Alzheimera, ale występował i nagrywał do 2021 roku. Był rówieśnikiem Franka Sinatry.  Urodzony w Nowym Jorku w 1926 roku, Bennett zdobył w ciągu swojej długiej kariery 20 nagród Grammy, w tym nagrodę za całokształt twórczości. Sprzedał ponad 50 milionów płyt na całym świecie i jest znany z takich hitów jak Rags To Riches i I Left My Heart In San Francisco. 

Od debiutanckiego albumu Because Of You, który ukazał się w 1952 roku, wydał w sumie ponad 70 albumów. Ostatnim nagraniem studyjnym weterana była płyta Love For Sale z 2021 roku, która powstała we współpracy z Lady Gagą. 

Nie ukrywamy, że napisaliśmy o nim z trzech powodów. Jest sezon ogórkowy, nie żyje, a to była pierwsza i ostatnia szansa żeby kiedykolwiek o nim wspomnieć...


Podobnie jest z Josephine Chaplin, córką Charliego Chaplina i jego czwartej żony Oony O'Neill, która zmarła 13 lipca w Paryżu. Miała 74 lata, była aktorką. Z jej osobą łączy się (oprócz filmów i sztuk teatralnych) dziwaczny spisek wymuszeń jaki miał miejsce wkrótce po śmierci jej sławnego ojca w 1978 roku: dwóch mężczyzn ukradło wtedy ciało i trumnę Chaplina. Rodzina odmówiła zapłacenia okupu, a szczątki zostały odzyskane 11 tygodni później. Josephine kontaktowała się wówczas z porywaczami... (LINK). 

Biedny Chaplin. Cztery żony, pewnie tyle samo teściowych, a i po śmierci nie miał łatwo...
 

Wraca mąż do domu po pracy, a żona od progu mówi do niego:
- Kochany, mam złą wiadomość... Widzisz ten stary i potężny, drewniany zegar, który wisiał nad drzwiami przy wejściu do pokoju spadł dziś na ziemie i się roztrzaskał!
- Na prawdę? Jak to się stało?
- Wiesz mamusia przechodziła przez próg i lekko zatupała, a zegar spadł tuż za jej plecami.
- No tak, ja wiedziałem, że ten zegar zawsze się późnił o kilka sekund.


W temacie staroci. Zaprezentowano efekt 24 lat pracy konserwatorów, którzy odnowili 13 gobelinów Gideona w Hardwick Hall. Całość kosztowała 1,7 mln funtów ale gdy uzmysłowimy sobie, że gobeliny są gigantycznych rozmiarów:  wysokie na 6 metrów i długie na ponad 70 metrów, to wartość prac przesłania ilość pracy, jaką trzeba było włożyć w ich renowację (LINK).

– Dlaczego Rosjanie maja dywany na ścianach?
– Bo jak pijani chodzą po ścianach, to im zimno w nogi. 


W alternatywnej, rosyjskiej rzeczywistości: Władimir Putin powiedział, że Rosja użyje wszystkich dostępnych środków do obrony Białorusi po tym, jak Polska i inne kraje UE wyraziły zaniepokojenie rozmieszczeniem rosyjskich sił paramilitarnych w pobliżu swoich granic. Dyktator stwierdził bez dowodów, że Polska dąży do inwazji na Białoruś, czyli na sojusznika Rosji, a jej elity śnią o ziemiach białoruskich. I dorzucił: Zachodnie ziemie dzisiejszej Polski to dar Stalina dla Polaków, czy nasi przyjaciele w Warszawie zapomnieli o tym? My im o tym przypomnimy. 

Rosjanie mają niewątpliwie obsesję na punkcie Polski. Nawet w swoje największe święto narodowe o nas nie zapominają, bo czczą ustąpienie wojsk polskich z Kremla, który zajęliśmy w 1610 roku. O czym my często zapominamy (LINK).


Z podobnej serii. Pewien Rosjanin postanowił zapanować nad swoimi snami. Skonstruował chipa i po kilku testach, wywiercił sobie dziurę wiertarką kupioną w supermarkecie w czaszce aby sam na sobie wszczepić implant. Najpierw jednak ćwiczył operację pięciu owcach czerpiąc wiedzę o tym jak to się się robi z filmików ukazujących zabiegi neurochirurgiczne, które znalazł na YouTube. Po wszystkim sam zaszył sobie skórę na głowie. I co dziwniejsze - przeżył. A czy nie łatwiej było zaszczepić się przeciwko COVID-19? Niektórzy twierdzą że szczepionka nie tylko zawiera chipa, ale i zmienia DNA (LINK).


Ostatnio mój sąsiad zapukał do mnie o 3 w nocy!
Wystraszyłem się tak bardzo, że wypadła mi wiertarka z ręki...

W temacie ludzi zakręconych. Piosenkarka, która poślubiła w Halloween w 2022 r. ducha wiktoriańskiego żołnierza, powiedziała, że rozwiodła się z nim po niecałym roku. Ale najpierw duch-mąż upił się podczas ich miesiąca miodowego na Barry Island w Walii a potem stał się bardzo zaborczy. Poza tym artystka podejrzewała, że zdradził ją z duchem Mary Monroe (LINK). 

Powyżej unikalne zdjęcie ducha wiktoriańskiego żołnierza podczas trójkąta z duchem Monroe i jej przyjaciółką.  

Mały duszek do mamy ducha:
- Mamusiu, a skąd ja właściwie się wziąłem?
- Z wypadku samochodowego, dziecino!

Za to podobno u wybrzeży Tajwanu nurkowie napotkali rybę zagłady. Jest to rzadka, ogromna, nawet 6-metrowa ryba żyjąca na znacznych głębokościach – która według legend pojawia się pod powierzchnią morza przed katastrofą - tsunami, potężnym trzęsieniem ziemi czy innym nieszczęściem (LINK).

Dalej o zwierzętach - mężczyzna, który wydał ponad 12 000 funtów, aby spełnić swoje marzenie o życiu w przebraniu psa, wyprowadzany na smyczy na ulicę wzbudza przerażenie u prawdziwych psów. I jest mu smutno bo nie ma kolegów... (LINK).

Kiedy Eskimos wie, że zima jest naprawdę siarczysta?
- Kiedy mu się psy łamią na zakręcie.


W temacie łamania i pękania. Naukowcy zaobserwowali, że pęknięty metal w nanoskali łączy się z powrotem bez interwencji człowieka, obalając swoimi spostrzeżeniami podstawowe teorie naukowe. Jeśli nowo odkryte zjawisko zostanie wykorzystane, może to zapoczątkować rewolucję inżynieryjną - taką, w której samo naprawiające się silniki, mosty i samoloty mogą odwracać uszkodzenia spowodowane zużyciem, czyniąc je bezpieczniejszymi i trwalszymi (LINK).

To samo, niestety, dotyczy zakutych łbów.


Bo nikt inny, jak one ogłosiły listę 50 najlepszych artystów rocka progresywnego (LINK). Mówiąc delikatnie - pomieszanie z poplątaniem.   


Stirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z kwiatami spada z parapetu i rozbija Stirlitzowi głowę. To tajny sygnał, znak, że jego żona właśnie powiła syna. Stirlitz ukradkiem ociera ojcowskie łzy. Tęskni. Od siedmiu lat nie był w domu.


News kinowo - muzyczny. Przed nową trasą koncertową zespołu Dogstar, w której promowany będzie album  grupy, jeden z należących do niej muzyków i hollywoodzki aktor Keanu Reeves – wraz z Robertem Mailhouse’em i Bretem Domrose – wymienił największe muzyczne wpływy na swoją twórczość. Przede wszystkim jest to Interpol i piosenka The Airborne Toxic Event oraz Arcade Fire. Nową płytę muzyków promuje singiel Everything Turns Around. Album Somewhere Between the Power Lines and Palm Trees  ukaże się 6 października nakładem wytwórni Dillion Street Records.


Skoro wkroczyliśmy w temat nieco mocniejszych brzmień - Alice Cooper opublikował White Line Frankenstein, nową piosenkę z przygotowywanego albumu Road. W utworze występuje Tom Morello z Rage Against the Machine, który jest także współautorem utworu.

W temacie doktora - niekoniecznie Frankensteina: 

Wychodzi lekarz z sali operacyjnej, oblega go rodzina operowanego.
- No i panie doktorze jak? Udała się operacja?
- O cholera, a to nie była sekcja?!

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.

środa, 18 stycznia 2023

Streszczenie książki Davida Nolana o Tony Wilsonie cz.9: Ostatnia notka Iana Curtisa z Joy Division, przed samobójstwem

  

Bez niego kariera Joy Division byłaby inna. To on odpowiadał za wydanie debiutu zespołu, albumu Unknown Pleasures (wydał go za spadek po matce), który dziś uważany jest za najlepszy debiut w historii rocka. A ponieważ opisaliśmy już na naszym blogu życiorysy wielu osób z kręgu zespołu (warto popatrzeć na prawy pasek gdzie zawarliśmy linki do streszczeń), dziś kolej na pierwszą część opowieści o Tony Wilsonie. Książka, którą zaczynamy dziś omawiać znalazła się w naszych rękach dzięki Tony'emu Costello, którego serdecznie pozdrawiamy.

Część pierwsza streszczenia była TUTAJ, druga TUTAJ, trzecia TUTAJ, czwarta TUTAJ, piąta TUTAJ, szósta TUTAJ,siódma TUTAJ, ósma TUTAJ.

Kolejna część streszczenia dotyczy rozdziału 5, pt. Byłem na niego wściekły, z mottem Daniela Webstera: Nie ma ucieczki od spowiedzi nawet w samobójstwo... bo ono też jest spowiedzią.

Rozpoczyna się od podkreślenia ważnej roli programu World in Action, promującego między innymi, muzykę progresywną. Był to jednocześnie program niezwykle eksperymentalny, często odbywał się w terenie. Tony idealnie pasował tutaj do roli prezentera. Znajomi wspominają czas, kiedy na Ianie Curtisie okoliczności wywierały coraz większą presję. Muzyk wydawał się być coraz mniej władny podołać zaistniałej sytuacji. Kiedy zespół nagrywał Closer, Ian mieszkał z Annik, ta jednak miała bardzo dominującą osobowość. W wyniku tego Curtis stawał się coraz bardziej wycofany i milczący. 

Hook wspomina, że jedyną osobą, która umiała się jej przeciwstawić był Rob Gretton. Była przy tym wybredna, i wybrzydzała co do jakości hoteli w jakim zatrzymywał się zespół. Ian wydawał się unikać swojego miejsca zamieszkania, żony i córki. 

W kwietniu podczas jednego z powrotów przedawkował barbiturany. Zostawił wtedy list pożegnalny, jednak wylądował w szpitalu na płukaniu żołądka. Wtedy wydarzyła się słynna afera z koncertem w Bury (opisana przez nas wiele razy TUTAJ) i próbą zastąpienia Curtisa Ianem Hempsallem. Patrzył na to z boku i wydawało mu się, że zespół da sobie radę bez niego. Oczywiście doszło o awantury, o czym już pisaliśmy.

Później Ian mieszkał z Bernardem a ten poddawał go hipnozie (zapisy omawialiśmy TUTAJ). Wiadomo jaka dalej była kolej rzeczy, kilka koncertów, mieszkanie u Tony'ego i Lindsay, nagranie LWTUA, przygotowania do wylotu do USA. Tony pracował wtedy nad ostatnim odcinkiem programu, który miał być wyemitowany 19.05.1980. Mimo, że Annik go ostrzegała, Wilson zignorował to i uważał, że to wszystko o czym śpiewa Curtis jest tylko sztuką.


Annik widziała ciało Iana w kostnicy, później przebywała z Tonym i Lindsay słuchając obu płyt zespołu (choć temu zaprzeczała). Bilet powrotny do Brukseli Tony kupił jej na nazwisko Curtis.

Ciało Iana Curtisa badał koroner z Macclesfield - Timothy Dennis. Oświadczył, że Ian miał depresję, był pod presją stresu z powodu problemów rodzinnych, dodatkowo, miał epilepsję. Słyszał o jego próbie samobójczej, pokaleczeniu się nożem, pobycie w szpitalu po przedawkowaniu, opuszczonych wizytach u psychiatry. Deborah wspomniała, że wiele razy mówił, iż chce umrzeć młodo. Podczas śledztwa, odnaleziono notkę, pozostawioną na stojaku, gdzie się powiesił: Na tę chwilę chcę umrzeć, nie mogę więcej wytrzymać.

 

Po latach Deborach stwierdziła, że zawsze planował popełnić samobójstwo, nawet zanim ją poznał. Pytaniem otwartym pozostaje, na ile uwaga Tony'ego w tamtym czasie skupiła się na realizacji programu, zamiast na sprawach Iana. 

Kolejne lata jednak Tony spędził na nadawaniu sensu temu, co w swoim życiu zrobił Ian. Mówił, że jest na niego wściekły, za to że się zabił. Nie powinien ich zostawiać, ale skoro tak się stało - jego wola.

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                

niedziela, 28 sierpnia 2022

Chapter and Verse - Joy Division, New Order and me, streszczenie cz.11: Istnieją nagrania wideo całych koncertów Joy Division

 


Pierwszą cześć streszczenia zamieściliśmy TUTAJ, drugą TUTAJ, trzecią TUTAJ, czwartą TUTAJ, piątą TUTAJ, szóstą TUTAJ, siódmą TUTAJ, ósmą TUTAJ, dziewiątą TUTAJ, dziesiątą TUTAJ.

Kolejny rozdział książki Sumner poświęca ostatniemu etapowi istnienia Joy Division. Zaczyna od nagrywania Closer. Na początku porównuje sytuacje zespołu podczas nagrywania debiutu, czyli Unknown Pleasures z obecną. Tak więc Unknown było nagrywane przez trzy weekendy i na żywo, ewentualnie z poprawkami. Sytuacja zespołu podczas realizacji Closer była drastycznie inna. 

Po pierwsze mieli pieniądze więc było ich stać na lepsze studio. Co za tym idzie zmieniła się technika nagrywania bowiem Hannett teraz nagrywał każdy instrument osobno a później całość miksował. Pozwoliło to na uzyskanie pełniejszego brzmienia płyty. Kolektywnie stwierdzili, że na Closer pojawią się klawisze, co nieco zmieni brzmienie, jedynie wrogiem tego był Ian, który twierdził, że zespół zacznie brzmieć jak Genesis. Mieli syntezator, który Bernard zbudował sam i go wykorzystali. Ciekawe jest, że Sumner wspomina że U2 przyjechali do Londynu podczas sesji Closer, ponieważ chcieli aby Hannett był realizatorem ich nagrań i byli zakochani w debiucie Joy Division. Ta informacja nie zgadza się ze wspomnieniami U2 którzy twierdzą, że wizytowali Joy Division ale w Manchesterze gdy ci nagrywali LWTUA (warto zobaczyć choćby TUTAJ czy TUTAJ).

Mieszkali we wspólnym mieszkaniu, przy czym on mieszkał w pokoju z Robem i Martinem. Ian dzielił pokój z Annik. Robili sobie różne żarty, zwłaszcza Hooky który czasem przesadzał z dokuczaniem Ianowi i Annik, których porównywał do Johna i Yoko. Rob polewał ich wodą ze szklanki w której trzymał zęby. Bywał bardzo męczący kiedy potrafił na głos, po całonocnej sesji, czytać NME. Wszystko włącznie z reklamami. Zmieniał wtedy odpowiednio tonację głosu, a Hannett nieraz prosił go żeby powtórzył czytanie jakiegoś fragmentu, co ten chętnie robił.

Płytę nagrywali nocami zwykle zaczynali około 16:00, kończyli nad ranem. Dobrze się pracowało bo był ciekawy klimat. Studio Brittania Row należało do Pink Floyd i miało znakomitą akustykę. W portierni znaleźli książkę telefoniczną z numerami różnych osób z branży muzycznej więc kiedy się nudzili postanowili z Ianem dla żartów do kilku z nich zadzwonić, o czwartej nad ranem. Jedną z takich osób był sam John Peel. 

Sumner twierdzi, że nie było żadnych oznak tego, że Ian za kilka miesięcy popełni samobójstwo (jest to sprzeczne z wywiadami jakich zespół później udzielał). Owszem miał kilka ataków podczas koncertów granych w tamtym czasie, miał problemy, czuł się winny temu, że musi zostawić córkę, miał problem wyboru między dwoma kobietami. Ale nic nie zapowiadało że popełni samobójstwo. Najchętniej chciałby żeby ktoś podjął decyzję za niego, ale to było niemożliwe. Później kiedy zaczęli analizować teksty Iana dostrzegli że były w nich sygnały tego co chciał zrobić. Kilka dni po powrocie z Londynu zadzwonił do nich Rob i powiedział że Ian przedawkował leki i sam zadzwonił po pogotowie. 

Kiedy wrócili z Londynu Sumner miał kłopoty z bezsennością, wtedy nocami oglądał dużo filmów głownie Kubricka i budował syntezatory.

Ian załamał się podczas incydentu w Bury. Po awanturze siedział w garderobie, płakał i powtarzał że to wszystko przez niego (incydent opisaliśmy dokładnie TUTAJ). 

Gdy Ian zamieszkał z nim dużo rozmawiali, poddawał też Curtisa hipnozie (warto zobaczyć TUTAJ). Zapytał go wprost, czy chciał się zabić gdy przedawkował, czy też był to gest rozpaczy. Curtis odpowiedział, że chciał to zrobić, miał natomiast zbyt mało tabletek i pomyślał, że może dostać porażenia mózgu i będzie musiał tak żyć, wiec zadzwonił po pogotowie. Kiedyś gdy szli przez cmentarz Sumner pokazywał mu groby i starał się uzmysłowić, że byłoby idiotyczne gdyby na którym z nich widniało imię i nazwisko: Ian Curtis. Uświadamiał mu, że samobójstwo nie zmienia niczego. Ten jednak nic mu nie odpowiedział. Napisali wtedy dwie nowe piosenki, gdy Ian był w w szpitalu: Ceremony i In A Lonely Place, chcieli mu je zagrać kiedy wróci. Wtedy też zagrali ostatni koncert w Birmingham gdzie je wykonali.


Ian kupił sobie przed wyjazdem do USA zamszowe buty ze sznurowadłami na piętach a Sumner stwierdził, że to buty umarlaka. Nie wie dlaczego tak powiedział. 

Koncert w Birmingham został nagrany, Rob coś przeczuwał i załatwił dobry magnetofon. Nie wypadli dobrze z powodu słabej akustyki - nie słyszeli się na scenie. Rob też załatwił że ich inżynier dźwięku Harry de Mack nagra wideo z kilku koncertów zespołu i tak się stało. Ten jednak zażądał wielkich pieniędzy za taśmy wiec Rob ich nie odkupił.


Ostatnią niedzielę przed wylotem do USA Sumner spędził z kolegami z Section 25 jeżdżąc na skuterze wodnym. Chciał zabrać ze sobą Iana ale po wspólnym pobycie Curtis stwierdził że musi odwiedzić bliskich przed odlotem do USA. Kiedy zadzwonił Rob Bernard myślał że Ian tylko próbował się zabić, ale Rob kilka razy powtórzył że tym razem nie, że Ian Curtis nie żyje. 

Dzień przed Sumner był na spacerze z Simonem Toppingiem z A Certain Ratio. Podbiegł do nich biały dziki koń i dał się kilka razy pogłaskać. To był znak... 

Sumner nie odzywał się do nikogo do dnia pogrzebu. Nie poszedł do kostnicy, chciał pamiętać Iana takim jakim był. 

C.D.N.

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.                  

środa, 11 maja 2022

Mick Middles i Lindsay Reade: Życie Iana Curtisa - Rozdarty cz. 42: Connolly powiedział też, że Ian na pewno spróbuje ponownie popełnić samobójstwo

  

Dziś omawiamy kolejny fragment z książki Micka Middlesa i Lindsay Reade (poprzednio omówione fragmenty: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 i 41).

19 rozdział książki nosi tytuł, który jest zaczerpnięty z tekstu piosenki Colony: A Cry for Help, A Hint of Anaesthesia.

Na początku przytoczony jest cytata Tony Wilsona, który wskazuje jak głupimi byli wszyscy wkoło Iana nie zauważając jego wołania o pomoc, między innymi właśnie w tekście Colony. Po zajściach w Bury Lindsay i Tony zabrali Iana do swojego domku w Charlesworth. Był milczący w samochodzie. 

W domku miał swój mały pokoik i łazienkę do dyspozycji. Tony zostawiał na całe dnie i popołudnia Lindsay i Iana samych, ponieważ miał do prowadzenia program w TV. Lindsay miała dużo czasu, bowiem porzuciła pracę nauczycielki. Wspomina siebie jako młodą dziewczynę, mało wiedzącą o rodzinie. Uważała, że Ian powinien odpocząć i znaleźć spokój od obu kobiet w swoim życiu. 

Ian zwykle siedział na podłodze z nogami pod stolikiem kawowym, na którym znajdowała się popielniczka. Dużo palił. Typowy poranek z Lindsay polegał na tym, że puszczała im płyty z odtwarzacza po drugiej stronie owego stolika. Zwykle  słuchali Iggy Popa (Passenger), Bowiego (Heroes), Velvet Underground, Lou Reeda, Briana Eno i Neila Younga, ponieważ oboje lubili tą muzykę. Ian cały czas był bardzo zamyślony.

Photo by Kevin Cummins.

Lindsay nie pamięta żeby Ian pomagał jej w zakupach, zostawał z odtwarzaczem i słuchał muzyki. Pewnego wieczoru kiedy Tony dłużej nie wracał do domu obejrzała jego dłoń i stwierdziła, że nie ma na niej linii samobójstwa. Jest za to linia sztuki. 

Pewnego wieczora zahipnotyzowała go. Miała w tym doświadczenie i zdziwiła się, że Ian tak łatwo wchodzi w trans. Podczas niego był nieobecny, nie spał ale też nie był świadomy (nasze transkrypcje i analiza wiarygodności zapisów hipnozy Curtisa są TUTAJ). 

Po wybudzeniu Curtis wspomniał koncert w Bury. Powiedział, że unosił się nad zespołem i widział jak grają bez niego. Miał uczucie że kiedyś tak będzie już na zawsze. Kolejnego dnia gdy poznał już Lindsay lepiej, zwierzył jej się, że nie ma ani żony, ani Annik i pozostał mu tylko zespół. Czuł się bezpiecznie w domu szefa wytwórni. Powiedział że zawsze czuł, że poza Deborah pozna jeszcze kogoś innego. Myślał o tym gdy jechał z Debbie na ślub. Wiedział, że słowa przysięgi małżeńskiej są nieprawdziwe, bo kiedyś pozna kogoś innego (dowodem na to może być tekst LWTUA, który Ian napisał zanim poznał Annik).

Pewnego wieczoru odwiedził ich Tony Connolly. Był to przyjaciel i partner ojca Tonyego Wilsona, który był homoseksualistą. Po śmierci matki Tonyego ta para mieszkała razem. Ojcem Tonyego był prawdopodobnie brat Connollyego. Prawdziwa miłość mamy Tonyego zginęła podczas II Wojny, a z ojcem Tonyego zamieszkała na zasadzie umowy. 

Ian gdy go zobaczył poczuł się zmieszany i poszedł po papierosy, na co Connolly miał powiedzieć, że jego zdaniem Ian jest w ciężkiej depresji. Connolly powiedział też, że Ian na pewno spróbuje ponownie popełnić samobójstwo. Lindsay w to nie wierzyła, uważała że Ian dobrze wraca do równowagi, je, śpi, jest uprzejmy i spokojny. Nie było symptomów. Lindsay traktowała Connollyego jak psychicznego, choć pamiętała, jak z jej matką śmiały się, go ten powiedział że matka jest śmiertelnie chora. I tak się stało, po trzech miesiącach umarła... 

Później okazało się, że w sprawie Iana też miał rację...

C.D.N. 

Czytajcie nas - codziennie nowy wpis, tego nie znajdziecie w mainstreamie.